Witam wszystkich ! Mam takie małe pytanie do trenera. Tyle się mówi o stylu jazdy o pomocach żeby to wszystko uzywać z głową , a jak np ogladam takie zawody z najwyższej półki w skokach na eurosporcie to niektórzy jezdzcy jezdzą wygladaja na tych koniach fatalnie wogóle nie trzymją stylu szarpanina jedna wielka a to światowa elita pomijając to że mają konie robione przez najlepszych fachowców na świecie. Więc moje pytanie w trakcie robienia konia do zawodów nalezy trzymac styl a potem miec to wszystko gdzieś i po prostu jechac bezstylu bo koń i tak skoczy ?????? I pytanie numer dwa nasz chyba najwybitniejszy jezdziec skoczek JAN KOWALCZYK zdobywca złotego medalu olimpijskiego z Moskwy 1980 mam pełen szacunek do jego osiagniec ,ale jak widziałem na video jak on jechał w jakim stylu to sie lekko zdziwiłem , jak to możliwe jezdząc brzydko stylowo mozna osiagac takie sukcesy ????
To tez się przydaje wiedzieć, takie drobiazgi które mogą kosztować czasem tylko trochę strachu lub guza a czasem kalectwo.
Dziś dostałam opiernicz za kucanie przy końskich nogach podczas czyszczenia :roll: , tydzień temu przetestowałam dlaczego nie wolno zostawiać na koniu siodła z wiszącym popręgiem :oops: , cały czas doświadczam, dlaczego lepiej nie wiązać a lepiej trzymać uwiąz przy niezbyt ufnym i nerwowym koniu.
Czyli tak na początek:
- nie kucamy i nie wkładamy głowy pod koński brzuch zeby wyczyścić nogę "z drugiej strony" konia bo nawet przypadkiem można zarwać kopytem w głowę jak np koń zechce nią machnąć bo go coś po brzuchu zasmyra.
-Nie zostawiamy siodła na koniu jeśli nie jest dośc dobrze podpięte. Wiszący popręg koń może przydepnąć a potem to juz tylko ... siodła szkoda w najlepszym przypadku :evil: Nie zostawiamy na koniu siodła przypiętego zbyt luźno - bo moze się przekręcić i zawisnąc górą do dołu pod brzuchem konia.
-nie wiążemy do sztywnych koniowiązów koni które mają tendencje do płoszenia, szarpania się, odsadzania, lepiej raz przełożyć uwiąz przez koniowiąz i trzymać jego koniec cały czas kontrolując zachowanie konia
- nie włazimy bez "broni" - bat, gruby uwiąz, coś czym mozna odgonić konie, na padok pełen "zbyt przyjaznych" koni- mogą się zbiec i zacząć walczyć o dostęp do nas. To naprawdę straszne. I naprawde głupie.
- nie przekładamy doświadczeń bezpośrednio z jednego konia na drugiego. To że jednemu mogliśmy włożyć głowę do pyska i palec do ucha nie znaczy ze wszystkie konie uznają to za fajną zabawę ( miałam niezłego guza po tym jak bez pomyślunku po prostu wsadziłam innemu koniowi palec do ucha, bo poprzedni się tym "żartem" nie przejmował. :oops:
Macie jakieś "grzechy codzienne" ku przestrodze innym? :wink:
Temat wydzielony z wątku Niedoświadczony koń: brak równowagi. Teolinek
wlasciwie ja tez nieco pokrążę wokoł tematu.
ostatnio obserwowalam dyskusje n.t. kupowania poprzez niedoswiadczonych jezdzcow mlodych, niezajezdonych koni, o tym ze takie "mieszanki" bywaja czesto wybuchowe.jak myslicie,czy przy celej ogromnej determinacji i dobrych checiach jezdzca,ale jednak niedoswiadczonego jezdzca, jest mozliwe "ułozenie" , wychowanie, bezpiecznego wierzchowca.oczywiscie zakladam tylko te sytuacje.moim zdaniem to utopia.
tylko bagam,prosze nie odbierac personalnie.
Witam
Początkowo tytuł tego wątku miał brzmieć: młody koń: brak równowagi, ale po namyśle stwierdziłam, że dany koń wcale nie jest młody. Otóż niedawno zaczęłam jeździć na 8-letnim ogierku, który miał ponad 1,5 roczną przerwę, a przedtem raczej nie był zbyt poprawnie jeżdżony, bez elementów takich jak rozluźnianie, wyginanie, ustawianie. Pracowaliśmy kilka miesięcy z ziemi, ale raczej nie nad mięśniami, a nad naszą relacją.. A teraz właściciel konia powiedział mi, że czas już wsiadać i mięśnie budować. Trochę sie nie zgadzam z jego poglądem, że mięśnie można budować tylko z grzbietu.. Ale no cóż, trzeba jeździć to trzeba.
Jeździłam juz na nim ok. 7 razy. Dziwnie się na tym koniu czuję - wydaje się taki niezrównoważony i przewalony na przód. Poza tym bardzo słabo wygina się w prawą stronę i dziwnie nosi głowę.. Jeździmy na wędzidle, staram sie być bardzo delikatna, ale on i tak mieli to wędzidło w ryjku i zgina szyję - nie wiem czy prawdidłowo, ale narazie nie chciałabym wymagać od niego takiego ustawienia.
Przeczytałam też wątek o wzmacnianiu mięśni grzbietu - było i o piłkach, o czambonowaniu (to raczej nie wchodzi w grę). Górek też nie mamy, a po ostatnim naszym spacerze, jak ogier wyrwał sie i popedził galopem do klaczy nie wiem czy będziemy mogli jeszcze wychodzić na takie spacerki.
Klara (Teolinek) proponowała mi pasażera w stępie. Próbowałam ostatnio, ale nie czuję się zbyt pewnie.. Wiem że to niedobrze, że nie ufam koniowi, ale on jest strasznie płochliwy. Muszę przede wszystkim nauczyć się zachowywać spokój jak robi nagłe zrywy (spróbuję na innej klaczy poćwiczyć - w sumie wszystkie konie z tej stajni są narwane 8) ).
Były też ciekawe propozycje z drągami, chyba zacznę częściej drążków używać. Jeździlismy ostatnio ósemki na wyginanie, na środku dwa drągi, ale nie za bardzo nam to szło..
Mógłby ktos podzielić sie swoim doświadczeniem czy napisać jakieś ćwiczenia na rozluźnianie, wydłużenie kroków, opuszczanie szyi, angażowanie zadka i cos na uzyskanie lekkości przodu?
Wiem, że temat - rzeka.. Ale bardzo proszę o porady.
Spróbuję też zapodać zdjęcia, ale może to trochę potrwać.
Doszłam do wniosku, że muszę koniom postawić schronienie na wybiegu-pastwisku.
Zupełnie nie wiem, jak zabrać się za to, więc liczę na doświadczonych
Doszłam do wniosku, ze moje konie nie lubią byc cały czas na wybiegu.
Kuba zaczął już tkać, jak nie pomaga głośnie rżenie
On koniecznie chce do stajni .
I to nie jest sprawa marchewki, którą dostają po wejściu na teren przydomowy.
Kiedys dałam marchew na wybieg, po zjedzeniu znowu furtka i wołanie o wejście.
Nie lubia wcale deszczu, wiatru , śniegu.
Kuc unika słońca - ma alergię na ukąszenia owadów.
Mają drzewa na wybiegu, ale to nie wystarcza.
Jak powinna wyglądać taka wiata?
Na co zwrócic uwagę, żeby móc wymagać dobrego wykonania.
Chciałam osłonięta z trzech stron, z niezabudowaną od południa , dla dużego . choć krótkiego konia i kuca.
Podłoże jest gliniaste , błotniste, bo nie wchłania wody i niestety wysoki poziom wód gruntowych ( pobliże rzeki)
Będę wdzieczną za pomoc
Mam nadzieję, że nie pogardzą takim schronieniem i nie będą pchały się do domu :roll:
W książce pod tytułem "Gdyby konie mogły krzyczeć" niejaki Gerd Heuschmann napisał:
"Z punktu widzenia fizjologii mniej znacząca jest grupa koni, które "rozjeżdżają się" tzn. pracują bez oparcia (bez kontaktu). Chociaż ma się tu do czynienia z rozluźnionymi końmi (wytrenowanymi według np. teorii Bauchera), to tracą one często płynność w naturalnych chodach. Z mojego punktu widzenia nie trzeba sprzeciwiać się takim metodom szkolenia, ponieważ nie szkodzi się koniom. Czwarty punkt skali wyszkolenia konia, impuls, nie będzie tu jednak osiągnięty. W pewnych sytuacjach i takt nie jest tu osiągnięty. Według poglądu Steinbrechta, często siła nośna jest dobra, ale siła pchająca jest nierozwinięta. U tak trenowanych koni często mamy mocny mięsień pośladkowy (m. glutaeus) i słabe prostowniki kończyny tylnej. Również umięśnienie brzucha jest słabo wykształcone, co widać po powiększonym obrysie jamy brzusznej. Wszystkie ćwiczenia zebrane są najczęściej perfekcyjnie wykonane."
Na temat Bauchera wiem tylko to, oraz że dr Deb Bennet uważa, że jedynie on wiedział o co tak naprawdę chodzi z unoszeniem podstawy szyi.
Ktoś coś więcej? Bo mam przeczucie że Baucher jest zdecydowanie bardziej z mojej piaskownicy
A poza tym dr Heuschmann jest bardzo fajny i jego książka też, może oprócz tego że przekręcono w niej imię dr Nancy Nicholson jest napisane Lancy.
Jak ktoś już szuka Bauchera, to mogę odesłać tylko tu:
http://esiforum.mywowbb.com/forum1/167.html
Rozmowa wydzielona z wątku Droga do jazdy na cordeo (sznurku na szyi konia). Zainicjowały ją te linki (wrzucone przez Ailusię):
http://www.youtube.com/watch?v=yFWNiL1xXoc http://pl.youtube.com/watch?v=p0ieWj2-jmE
Teolinek
Gdyby ktoś chciał tak spróbować mogę pożyczyć damskie siodło bo mam .( a jak wiadomo damą nie jestem więc sam nie będę próbował).
Witam. Szukam informacji na temat kursu na kowala w województwie mazowieckim. Bede wdzieczny za pomoc. Pozdrawiam
Potrzebuje pomocy. Chcę w ramach pracy empirycznej na moich studiach przeprowadzić badanie psychologiczne na koniarzach(jeszcze nie zdecydowałam czy ogólnie czy np tylko na tych, którzy stratują czy jak). Badanie ma się zawierać w obszarze biologicznych podstaw psychologii. Cchę znaleść coś ,co wyróżnia koniarzy od reszty społeczności, co można zmierzyć. Badanie powinno być eksperymentem i tu zaczynają się dla mnie schody - bo nie mam pojęcia co mogę zbadać takiego, by można było tym manipulować.
Może ktoś z was ma jakis pomysł?(nie bójcie się nie wezmę was jako próby w badaniu). No chyba, że badałabym tę społeczność w internecie - ale to za czasochłonne, poza tym ja chce jakiś eksperyment...
Jesli ktoś ma jakiś pomysł, nie wiem może ktoś zna się cokolwiek na psychologii lub ją studiuje. A nawet jak nie to można rzucać pomysły czym my koniarze się możemy różnic od reszty ludzi
Ja osobiście myślałam o zbadaniu pamięci - skoro np szachiści i brydżyści mają lepszą pamięć niż przecietny człowiek, to może i np skoczkowie, którzy musza zapamiętywac ciągle parkury. tylko tu nie wiem jak tu zrobić eksperyment ilościowy. Dlatego szukam i innych pomysłów
Co może nas jeszcze wyróżniać?(chodzi mi o rzeczy mierzalne, a więc nie szczęśćie czy beztroska itp - tylko cos co można zbadać/zmierzyć jak zdolnosć do zapamiętywania).