Podkuwanie koni skraca im życie ?
Podkuwanie koni skraca im życie ?
No cóż.... w znajomej stajni w której kiedyś prowadziłam treningi jedna kobyła miała "ruszone" ścięgno. Kontuzja nie była zauważona natychmiast (nie będę wnikać dlaczego). Po jakims czasie (nie pamiętam dokładnie ile to było) został zawołany wet. Dobry fachowiec. Ponieważ kontuzja nie była świeża polecił po prostu wcierać. Koń był wcierany średnio systematycznie (taka obsługa...) cały czas padokowany. Po roku koń bez problemu wrócił do pracy (lekkiej).
A sen pisze o leczeniu intensywnym trwającym 14-16 miesięcy!!! Kiedy po roku ścięgno z reguły samo się zrasta... (oczywiście jeśli nie było leczone niekoniecznie wraca pełna ruchomość)
Widzieliśmy kiedyś konia który miał ewidentnie urwane ścięgno. Chłopek nim normalnie jeździł (!) i tak to ścięgno się zagoiło, gdzieś tak właśnie po roku-a w każdym razie kulawizna początkowo bardzo silna potem ustała...
Przy nowoczesnych metodach można wyleczyć ścięgno-na tyle że kulawizna ustanie-w ciągu kilku a nie kilkunastu miesięcy.
O tym zresztą pisze też Małgorzata Sz.-że jej koń już nie kuleje.
spahis w takim razie ty pokaż dobrze werkowanego konia
a ten żle werkowany kon był przez dobrego kowala
dla porównania kon z mniejszym sciesnieniem ,stromizmą itd kolejny błąd w sztuce ? na to wygląda ...takich koni mnóstwo !
czesto spotykam takze kopyta z małym sciesnieniem ... takze podobno dobrze werkowane .. kute czasami ..
Sen, nie dam się już wciągnąć w dyskusję, bo to nie ma sensu. Podałem wiele argumentów, których nawet nie dotykasz, więc podawanie następnych to strata czasu.
Tak, jest dużo podkuwaczy popełniających błędy w sztuce. I co z tego :?:
Spahis Tak, jest dużo podkuwaczy popełniających błędy w sztuce. I co z tego :?:
Spahis Tak, jest dużo podkuwaczy popełniających błędy w sztuce. I co z tego :?:
Magda Pawlowicz No cóż.... w znajomej stajni w której kiedyś prowadziłam treningi jedna kobyła miała "ruszone" ścięgno. Kontuzja nie była zauważona natychmiast (nie będę wnikać dlaczego). Po jakims czasie (nie pamiętam dokładnie ile to było) został zawołany wet. Dobry fachowiec. Ponieważ kontuzja nie była świeża polecił po prostu wcierać. Koń był wcierany średnio systematycznie (taka obsługa...) cały czas padokowany. Po roku koń bez problemu wrócił do pracy (lekkiej).
A sen pisze o leczeniu intensywnym trwającym 14-16 miesięcy!!! Kiedy po roku ścięgno z reguły samo się zrasta... (oczywiście jeśli nie było leczone niekoniecznie wraca pełna ruchomość)
Widzieliśmy kiedyś konia który miał ewidentnie urwane ścięgno. Chłopek nim normalnie jeździł (!) i tak to ścięgno się zagoiło, gdzieś tak właśnie po roku-a w każdym razie kulawizna początkowo bardzo silna potem ustała...
Przy nowoczesnych metodach można wyleczyć ścięgno-na tyle że kulawizna ustanie-w ciągu kilku a nie kilkunastu miesięcy.
O tym zresztą pisze też Małgorzata Sz.-że jej koń już nie kuleje.
Magda Pawlowicz No cóż.... w znajomej stajni w której kiedyś prowadziłam treningi jedna kobyła miała "ruszone" ścięgno. Kontuzja nie była zauważona natychmiast (nie będę wnikać dlaczego). Po jakims czasie (nie pamiętam dokładnie ile to było) został zawołany wet. Dobry fachowiec. Ponieważ kontuzja nie była świeża polecił po prostu wcierać. Koń był wcierany średnio systematycznie (taka obsługa...) cały czas padokowany. Po roku koń bez problemu wrócił do pracy (lekkiej).
A sen pisze o leczeniu intensywnym trwającym 14-16 miesięcy!!! Kiedy po roku ścięgno z reguły samo się zrasta... (oczywiście jeśli nie było leczone niekoniecznie wraca pełna ruchomość)
Widzieliśmy kiedyś konia który miał ewidentnie urwane ścięgno. Chłopek nim normalnie jeździł (!) i tak to ścięgno się zagoiło, gdzieś tak właśnie po roku-a w każdym razie kulawizna początkowo bardzo silna potem ustała...
Przy nowoczesnych metodach można wyleczyć ścięgno-na tyle że kulawizna ustanie-w ciągu kilku a nie kilkunastu miesięcy.
O tym zresztą pisze też Małgorzata Sz.-że jej koń już nie kuleje.
Równie szkodliwe co kucie koni jest jeżdżenie na nich. Zobaczcie ile koni jest nieprawidłowo jeżdżonych, w niedopasowanych siodłach, na mocnych pomocach, są zdjęcia rentgenowskie, gdzie konie mają widoczne ubytki w kości szczęki od wędzidła, i co? Czy to są argumenty przeciwko jeździe? Dobra jazda jest sztuką, wymaga olbrzymiejn wiedzy i wyczucia, tymczasem mistrzów jest mało a rzemieślników pełno. Podobnie z kuciem.
No przecież wiadomo, że na tym świecie istnieją kopyta źle werkowane i werkowacze-partacze. Myślę, że znakomita większość werkowaczy taka jest, co nie znaczy, że nie ma też dobrych fachowców (w żadnym zawodzie prawdziwi fachowcy stanowią mały procent). A już na pewno nie wynika z tego, że metoda strasser jest jedyną słuszną.
Sen widzę istotny problem w komunikacji. Pisząc "i co z tego" miałem na myśli co z tego wynika dla wykazania wyższości jednej metody, a nie "co mnie obchodzi los koni". Inni dobrze wyczuli intencję.
Cejloniara Równie szkodliwe co kucie koni jest jeżdżenie na nich. Zobaczcie ile koni jest nieprawidłowo jeżdżonych, w niedopasowanych siodłach, na mocnych pomocach, są zdjęcia rentgenowskie, gdzie konie mają widoczne ubytki w kości szczęki od wędzidła, i co? Czy to są argumenty przeciwko jeździe? Dobra jazda jest sztuką, wymaga olbrzymiejn wiedzy i wyczucia, tymczasem mistrzów jest mało a rzemieślników pełno. Podobnie z kuciem.
Cejloniara Równie szkodliwe co kucie koni jest jeżdżenie na nich. Zobaczcie ile koni jest nieprawidłowo jeżdżonych, w niedopasowanych siodłach, na mocnych pomocach, są zdjęcia rentgenowskie, gdzie konie mają widoczne ubytki w kości szczęki od wędzidła, i co? Czy to są argumenty przeciwko jeździe? Dobra jazda jest sztuką, wymaga olbrzymiejn wiedzy i wyczucia, tymczasem mistrzów jest mało a rzemieślników pełno. Podobnie z kuciem.
Julia Zdrojewska No przecież wiadomo, że na tym świecie istnieją kopyta źle werkowane i werkowacze-partacze. Myślę, że znakomita większość werkowaczy taka jest, co nie znaczy, że nie ma też dobrych fachowców (w żadnym zawodzie prawdziwi fachowcy stanowią mały procent). A już na pewno nie wynika z tego, że metoda strasser jest jedyną słuszną.
Julia Zdrojewska No przecież wiadomo, że na tym świecie istnieją kopyta źle werkowane i werkowacze-partacze. Myślę, że znakomita większość werkowaczy taka jest, co nie znaczy, że nie ma też dobrych fachowców (w żadnym zawodzie prawdziwi fachowcy stanowią mały procent). A już na pewno nie wynika z tego, że metoda strasser jest jedyną słuszną.
sen moze ty pokaz mi dobrze werkowane i kute kopyta bo spahis nie zrobil tego do tej pory
sen moze ty pokaz mi dobrze werkowane i kute kopyta bo spahis nie zrobil tego do tej pory
podobno dobrze kute i werkowane kopyto [mlody kon] a prawda taka ze kilkanascie bledów zrobionych jest w samym werkowaniu nie wspominając o kuciu z iloscią gwożdzi max i jeszcze podkowa przyspawana!!!
m in za wysokie kąty wsporowe ,stroma pietka,plaskie,sciesnienie -mniejszy stopien ...przy nawet takiej strzalce nie moze ona pracowac ..jak i cale kopyto
ps kto ma lepsze zdjecia po kowalach tzw mistrzach? moze coś lepszego sie znajdzie
To ja może w twojej estetyce (lepszymi zdjęciami nie dysponuję, ale wierzę, że coś przepowiesz z tych co są):