Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Podkuwanie koni skraca im życie ?
#1
Sprawiłam sobie książkę dr H.Strasser p.t "Kucie zło konieczne?" , jako uzupełnienie ksiązki tej samej autorki " Ochwat".

Zastanawiałam się nad podkuciem kuca, ze względu na płaskie, wrażliwe podeszwy, ale chciałam poznać inny punkt widzenia, więc czekałam na tę książkę z podjęciem decyzji.

Przeczytałam ją narazie pobieżnie, ale i tak jestem w szoku Confusedhock:

Jest tak wiele argumentów przeciw podkuwaniu i to zupełnie logicznych , że zrezygnowałam z podkucia .

Naprawdę - polecam zapoznanie się z tymi argumentami.
We wstępie autorka pisze, że podkowa została wynaleziona dopiero w średniowieczu , a nie jak przypuszczano dużo wcześniej.

Dalej ... " jednakże jeśli chodzi o kucie koni, niewygodne naukowe i medyczne fakty , odkryte już w zamierzchłych czasach , zostały do dzisiejszego dnia albo zapomniane , albo są całkowicie zignorowane.
Pomimo upływającego czasu opieka nad kopytami naszych koni jest wciąż oparta na średniowiecznych metodach zamiast na podstawach współczesnej nauki.
Smutnym dowodem na to jest wciąż powszechny i szeroko akceptowany zwyczaj kucia konia .

Wyniki tych działań przekładają się na statystyki firm ubezpieczeniowych : średnia długość życia konia w Europie wynosi 8 lat! a w naturalnym środowisku wynosi ok 30.

Natomiast jeśli konie okute żyją dłużej to spowodowane jest to kilkoma warunkami:

- koń porusza się prawie cały dzień
- podkowy zakładane dopiero w wieku 5 lat ( kostnienie)
- zmieniane podkowy co 6-8 tygodni
- koń rozkuwany na okres 4-5 mies w roku
- koń był uzytkowany głównie na miękkim podłożu
- podkuwany przez wykwafilikowanych podkuwaczy, którzy wiedzieli jak zachowac naturalny kształt kopyta ..."


Jeśli będzie zainteresowanie tematem, to z chęcią napiszę więcej Smile
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
#2
Ja też musze kupic te książkę, bo póki co moja wiedza o szkodliwościu kucia opiera się na źródłach internetowych i na tym co mówi moja wet i człowiek, który mnie pierwszy przekonał żeby nie kuć jak zacząć mówić o szkodliwości kucia, zresztą tez był wetem.
Ze Strasser można się nie zgadzać jeśli chodzi o jej metodę strugania, ale wiedzę o podkowach to ona ma naprawdę niesamowitą! Zapoznawalam się z krótkimi opracowaniami jej książki i bardzo mnie przekonały jej opinie. Zresztą innych strugaczy także. I jak zaczynam rozmawiać z wetami to przyznają rację, że podkowy szkodą kopytu. Dlaczego więc kują? Bo uwazają, że podkowy mają swoje zalety. Ja jednak wciąż nie zrozumiem kucia koni trzeszczkowych czy kucia koni z zawężonymi kopytami.
Juz najprędzej to właśnie platfusy - mój podopieczny ma płaskie podeszwy także i w podkowach się niby nie podbijał. Ale kucie wyrządziło mu już takie szkody, kopyta po prostu się tak sypały, pękały, zostały tak zawęzone do granic możliwości, że odwiodłam włascicielke od kucia i ona jest teraz bardzo zadowolona. Owszem, na razie koń po twardym chodzić nie może, bo się podbija, ale funkcjonuje, biega, normalnie chodzi po miekkim, róg zaczął się robić elastyczny, że aż jego stały wet mnie pochwalił , hehe Wink - w podkowach już nie dawał rady, potykal się, nie chciał kroku zrobić. Oczywiście mozna rozmawiać o lepszym i gorszym kuciu, akurat ten koń był kuty najgorzej jak się da, ale ja i tak wole zostawać bez podków na nogach końskich. Wolę szukac rozwiązań takich bym nie musiała kuć. Bo mnie wiadomości o tym ile kucie ma wad przestraszyły Wink Jedyne kiedy bym okuła to jeśli wet by mi powiedział, że to ulży koniowi w bólu i by mi to dobrze udowodnił, że tak faktycznie jest.
Ja uważam, że kazdy koń rodzi się z kopytami, które mogą funkcjonować po każdym podłożu(chyba, ze ma jakies genetyczne wady), a od człowieka zalezy czy tak będzie prowadzić kopyta źrebaka i młodego konia, że nie będzie musiało być mowy o żadnym kuciu w przyszłości. Ale jeśli koń będzie stał zamknięty w boksie cały dzień i jadł kilogramy pasz energetycznych to kopyta nie będą miały szansy sie wykształcić takie, żeby koń smigal bez problemu na bosaka. I wtedy będzie kuty i właściciel będzie twierdził, że w podkowach koń lepiej chodzi. Ale moim zdaniem do czasu. Szczególnie jeśli koń nie jest na zime rozkuwany.
Aha no i ci co staruja maja problem, bo na trawie trzeba hacele wkręcić. Niby są konie co bose chodzą konkursy, moja też daje rade na trawie na bosaka, ale 150 to chyba by koń luźno na bosaka nie skakał na mokrej trawie... Ale opracowywane są modele butów dla skoczków - wtedy nie trzeba kuć, tylko na konkurs założyć buty i wkręcic w nie hacele, a tak poza tym koń zostaje bosy.
Chociaż mój koń chodzi mało i miał przykre dzieciństwo, a kopyta ma całkiem niezłe Wink
<t></t>
#3
W swojej pracy dr Strasser opiera się na badaniach i artykułach m.in Bracy Clark, weterynarza i doktora nauk weterynaryjnych , który w XIX w był jednym z pierwszych naukowców , który szczegółowo opisał anatomię kopyta i jego stopniowe uszkadzanie przez podkowę ...

" Ten, kto pierwszy wymyślił tę praktykę , kimkolwiek on był , nie spodziewał się ,że kładzie fundament pod cierpienia zwierząt tak ogromne, że nie sposób tego opisać .
Bowiem nie tylko ogromna liczba kopyt była uszkodzona poprzez zmiany i objawy , ale konie cierpiały również kary za odmowę współpracy.."



Autorka uważa, że podkuwanie tylko łagodzi ból- chwilowo zresztą, ale nie leczy przyczyn bólu.

I zestawienie zalet i wad kucia

zalety:

1.możliwość użytkowania konia na każdym terenie i w każdym czasie , bez zapewnieniem mu właściwych warunków utrzymania czy prawidłowej opieki nad kopytami - za cenę końskiego zdrowia i długości jego życia.

2. możliwość czasowego przekroczenia biologicznych ograniczeń konia - również za cenę jego zdrowia i długości życia

3. możliwość użytkowania kulejącego konia jeszcze przez pewien okres - w czasie którym uszkodzenia powiększają się.

wady - jest ich całe mnóstwo, więc wymienię kilka

1. stopniowa deformacja kopyta ( zacieśnienie)
2. ból, zmiany w ruchu, zwyrodnienia stawów
3.deformacja kości kopytowej i chrząstek
4.gnicie strzałki , syndrom trzeszczkowy , choroba linii białej
5.wysuszenie i utrata wilgotności
6.zaburzenia właściwości izolacyjnych puszki
7.obniżenie metabolizmu ze względu na spadek temperatury kopyta podkutego
8.obniżenie krążenia w kopycie
9.uszkodzenie tworzywa, prosta droga do ochwatu i rotacji kości
10.problemy z metabolizmem, skórą , zaburzenie równowagi białkowej
11.wibracje powodują uszkodzenie tworzywa- syndrom Raynauda a
12 niefizjologiczne przeciążenia w puszcze
13.pęknięcia kopyt, obnizone czucie podłoża
14 uszkodzenia stawów
Sad
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
#4
A czy da się bez kucia odciążyć staw koronowy u konia ze zwyrodnieniem? Tak strugać żeby efekt był jak okrągła podkowa? Ja się na kopytach nie znam (wiem jakie ma mieć kąty i jak ma wyglądać strzałka). Ja kuję z zalecenia dr. Przewoźnego, kopyta są zdrowe, mocne, szerokie, ale gdyby była alternatywa to bym ją rozważyła, bo podkowy są ciężkie (szczególnie okrągłe) i nawet jak sobie wizualizuję mechanikę ruchu nogi w takiej obręczy to czuję, że nie jest taka jak powinna być. I jeszcze - wiem jaka była przed kuciem ortopedycznym, a jaka jest teraz.

W naszych rejonach o ile mi dobrze wiadomo nie ma nikogo kto by się zajmował naturalnym struganiem.
<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
#5
O kuciu ortopedycznym

Autorka uważa, że niet tylko podkowy nie sa w stanie utrzymać kopyt w zdrowiu, ale tym mniej nadają się do przywrócenia "chorych" kopyt do zdrowia.
Wszystko co mogą zrobić to znieczulić je ( bo koń przestaje odczuwac ból) podczas, gdy uszkodzenia nadal rozwija się.
Uważa się, że kucie ortopedyczne ( ciasne , zwiększające wysklepienie podeszwy , czy podnoszące piętki) może uleczyć konia tylko dlatego, że od momentu podkucia koń porusza się lepiej.
Zwykle ignoruje się przyczynę tej poprawy ruchu i "usunięcia" bólu , którą jest obniżone funkcjonowanie nerwów w wyniku zaburzenia krążenia.
Większy cieżar ortopedycznych podków przyczynia się do zwiększenia uszkodzeń, wiązadeł , ściegien i stawów.
Kucie ortop. próbuje zmienić kształt, kąt ustawienia kopyt.
A te kąty są niezmienne i stałe u każdego zdrowego konia.
30 st nachylenia koronki do ziemi z tyłu i 45 st nachylenia z przodu.

Każda wymuszona zmiana powoduje napięcia i przeciążenia mięśni u koni.
Bo przeciez zdrowy koń do stania, drzemki na stojąco nie używa mięśni, tylko systemu ścięgien zginaczy i prostowników.

Ja postanowiłam zrobić sobie wzornik mierzenia kątów- postaram się zrobić jego zdjęcie, więc będzie można sprawdzić u własnych konie te kąty.


A co do strugania.
Na szczęście "mój" kowal jest otwarty na wszelkie nowości, kupił sobie już książkę "Prawdziwy świat koni" i jest nią zachwycony.
Jak przyjrzałam się ostatnio jego pracy to zauważyłam, że on robi ten roll- mustang? ( chyba przekręcam nazwę :oops: )

Rzeczywiście zaproponował mi jako ostateczność podkucie kuca, ale teraz pożyczę mu książki i ochwacie i kuciu.
Już ostatnio przeforsowałam mocne obniżenie piętek i teraz sama od czasu do czasu posługuję się pilnikiem, bo nożem nie potrafię.
Dzięki Ani i innym amatorom- werkowaczkom zaczęłam i ja przyglądać się kopytom swoich koni Big Grin

Kuba na szczęście nie wymaga poprawek, tylko z kucem jest odmiennie.
Przy okazji tych książek przekonałam się, że moja decyzja o niepodkuwaniu kuca w ochwacie była słuszna.
Dzięki temu nie nastąpiła znaczna rotacja kości kopytowej , więc tych zmian dużych nie ma .
Ale nadal studiuję książki Smile
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
#6
Magda Gulina napisał(a):Wyniki tych działań przekładają się na statystyki firm ubezpieczeniowych : średnia długość życia konia w Europie wynosi 8 lat! a w naturalnym środowisku wynosi ok 30.

Natomiast jeśli konie okute żyją dłużej to spowodowane jest to kilkoma warunkami:

- koń porusza się prawie cały dzień
- podkowy zakładane dopiero w wieku 5 lat ( kostnienie)
- zmieniane podkowy co 6-8 tygodni
- koń rozkuwany na okres 4-5 mies w roku
- koń był uzytkowany głównie na miękkim podłożu
- podkuwany przez wykwafilikowanych podkuwaczy, którzy wiedzieli jak zachowac naturalny kształt kopyta ..."

Osobiście uważam dr Strasser za ekstremistkę, która z jednej strony potrafi zrobić coś dobrego, z drugiej uznaje, że tylko ona ma rację, podczas , kiedy prawda leży najczęściej gdzieś pośrodku. Jeśli statystyczny , kuty koń żyłby 8 lat, to w jaki sposób żyją np. konie policyjne , kute od 3go - 4 go roku życia non stop, nie padokowane, z ruchem różnie - raz mają, raz nie, chodzą po zrówżnicowanym podłożu - w tym po ulicach i chodnikach. Większość szczecińskich kopytnych policjantów dawno skończyła 8 rok życia i mają sie dobrze...
Co więcej - uważam, że są sytuacje, w których warto i trzeba konia podkuć. Koń sportowy, poruszający się po różnym podłożu, dalej - koń szkółkowy, pracujący kilka godzin dziennie - każda z tych sytuacji daleka jest od "natury" konia , a co za tym idzie - kopyta ścierają sie szybciej, niż to natura przewidziała... W takiej sytuacji lepiej chyba założyć metalowe buty, niż leczyć późniejsze kulawizny?
Ja również muszę w końcu okuć Darco na przód. Od 4 lat mój podkuwacz walczy z tym, że koń ma dwa różne kopyta. Powód prosty - Darco uwielbia kopać, podkopywać, słowem ryć ziemię... - zawsze lewym przodem "ryje" i lewe kopyto jest bardziej kwadratowe. Nie da się go zabezpieczyć i wyrównać w inny sposób, niż poprzez podkucie... oczywiscie mogę to tak zostawić, ale z czasem ze względu na różny kształt kopyt - koń będzie inaczej obciążał poszczególne nogi, co przyczynić się może do mikrokontuzji... Undecided

Julia nasz podkuwacz zna tzw. metody naturalne, chociaż zdaje się że stricte ns kursie Strasser nie był... i wiele lat świetnie zajmuje się naszymi kopytami - czego chcieć więcej? ;-)
<t>Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał</t>
#7
No właśnie ja nie wiem o co chodzi nawet z tymi ciasnymi kopytami i zmienionymi kątami - mój koń ma mimo podków piękne szerokie kopyta i kąty jak należy. Łamliwy róg to ja nawet nie wiem co to jest. Jedyne co - to te podkowy są cięższe niż zwykłe - otwarte, i na pewno dużo cięższe niż gołe kopytko, a więc mamy np. pewną 'mozolność' w wydłużaniu chodów, co kiedyś przychodziło koniowi z ogromną lekkością. Pan Jacek jest zdania, że jak chcę na Siwym jeździć i chcę żeby w stawie koronowym się nie pogorszyło to jesteśmy skazani na te podkówki i ja się tego trzymam. Jestem tylko bardzo ciekawa co na to dr Strasser - jak strugać konia ze zwyrodnieniem w stawie, tak żeby nie pogłębić tego stanu?
<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
#8
MalgorzataSzkudlarek napisał(a):Jeśli statystyczny , kuty koń żyłby 8 lat, to w jaki sposób żyją np. konie policyjne , kute od 3go - 4 go roku życia non stop, nie padokowane, z ruchem różnie - raz mają, raz nie, chodzą po zróżnicowanym podłożu - w tym po ulicach i chodnikach. Większość szczecińskich kopytnych policjantów dawno skończyła 8 rok życia i mają sie dobrze...
Co więcej - uważam, że są sytuacje, w których warto i trzeba konia podkuć. Koń sportowy, poruszający się po różnym podłożu,

Poruszanie się po zróżnicowanym podłożu jest bardzo dobre dla kopyt Smile

W jaki sposób żyją konie policyjne?

Może należałoby ich zapytać - może nie są wcale szczęśliwe, tylko nie mają wyboru.

Co do potrzeb podkuwania.
Starożytny lud Hetyci - niedawno odczytane ich tablice z instrukcjami dotyczącymi treningu wojskowych koni do rydwanów.
Tablice datowane na ok 1300 roku p.n.e.
Konie podczas takiego treningu pokonywały ok 7200 km, często ponad 75 km dziennie- a czasem nawet ponad 200 km dziennie , wszystko po twardym , kamienistym podłożu.
I wszystkie na bosaka.
Cytat:Ja również muszę w końcu okuć Darco na przód. Od 4 lat mój podkuwacz walczy z tym, że koń ma dwa różne kopyta. Powód prosty - Darco uwielbia kopać, podkopywać, słowem ryć ziemię... - zawsze lewym przodem "ryje" i lewe kopyto jest bardziej kwadratowe. Nie da się go zabezpieczyć i wyrównać w inny sposób, niż poprzez podkucie... oczywiscie mogę to tak zostawić, ale z czasem ze względu na różny kształt kopyt - koń będzie inaczej obciążał poszczególne nogi, co przyczynić się może do mikrokontuzji... Undecided

Gorąco polecam przeczytanie tej książki i dopiero podjęcie decyzji.
Może jednak szkoda konia? :?

Nie wiem dlaczego takie postępowanie końskie jest wskazaniem do kucia.

Kuba też grzebie niecierpliwie jednym kopytem po betonie i też robi mu się z czasem kwadratowe z przodu.
Kowal przyjeżdża i wyrównuje.
I tyle.
Obejrzyj mój filmik z galopad Kuby- po błocie i trawie- i na bosaka.

Chodzi po lodzie, kamieniach, nawet drobnych , po grudzie - nigdy nie kulał z tego powodu, a miał uszkodzone kiedyś ścięgna.
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
#9
Magdo - książki nie przeczytam, bo chwilowo każda złotówka idzie na leczenie Karej
A Darco podkuć muszę, bo kształt całego kopyta jest "nie taki jak być powinien" - w tym jest widoczna różnica w kątach obu przodów... Poza tym jeśli chcemy zakwalifikować się do championatów - to tam jest wymóg kucia
Co do koni sportowych - pisząc o zróżnicowanym podłożu miałam na myśli ich "śliskość". Nie wyobrażam sobie konia skaczącego trawiasty cross w deszczu bez haceli... Pomijając całą resztę - to najzwyczajniej niebezpieczne i nierozsądne...
<t>Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał</t>
#10
MalgorzataSzkudlarek napisał(a):A Darco podkuć muszę, bo kształt całego kopyta jest "nie taki jak być powinien" - w tym jest widoczna różnica w kątach obu przodów...
Jaki w takim razie powinien być kształt kopyta? Od czego on zależy?
Na co patrzeć, co porównywać?
Według Ciebie, oczywiście, bo jak kopyto powinno wygladać wg. dr Strasser jest w ksiażce dokładnie opisane Wink

MalgorzataSzkudlarek napisał(a):Poza tym jeśli chcemy zakwalifikować się do championatów - to tam jest wymóg kucia
Na cztery nogi, czy tylko na przód? Możesz przytoczyć przepisy?
Czy w próbach dla klaczy kucie tez jest obowiazkowe?
//Nie piszę złośliwie - po prostu pytam, bo nie słyszałam o tym wczesniej...!

MalgorzataSzkudlarek napisał(a):Co do koni sportowych - pisząc o zróżnicowanym podłożu miałam na myśli ich "śliskość". Nie wyobrażam sobie konia skaczącego trawiasty cross w deszczu bez haceli... Pomijając całą resztę - to najzwyczajniej niebezpieczne i nierozsądne...
To chyba już wchodzi w temat użytkowania konia. W stylu: "Kuję, bo JA CHCĘ skakać". Nawet, gdy podłoże nieodpowiednie...
<t></t>
#11
Julia Zdrojewska napisał(a):No właśnie ja nie wiem o co chodzi nawet z tymi ciasnymi kopytami i zmienionymi kątami - mój koń ma mimo podków piękne szerokie kopyta i kąty jak należy. Łamliwy róg to ja nawet nie wiem co to jest. Jedyne co - to te podkowy są cięższe niż zwykłe - otwarte, i na pewno dużo cięższe niż gołe kopytko, a więc mamy np. pewną 'mozolność' w wydłużaniu chodów, co kiedyś przychodziło koniowi z ogromną lekkością. Pan Jacek jest zdania, że jak chcę na Siwym jeździć i chcę żeby w stawie koronowym się nie pogorszyło to jesteśmy skazani na te podkówki i ja się tego trzymam. Jestem tylko bardzo ciekawa co na to dr Strasser - jak strugać konia ze zwyrodnieniem w stawie, tak żeby nie pogłębić tego stanu?


Nie wiem, co na temat tego konkretnego konia powie dr Strasser Smile

Według mojego zrozumienia tej książki , to podkowy przyczyniły się do zwyrodnienia stawu.
I zmianę chodów, na gorsze.

To jsą wada kucia konia - wg książki, ale myśle, że cos w tym jest.
Tym bardziej, że jak piszesz , kopyta kon ma prawidłowo zbudowane, mocne.

To po co te podkowy?
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
#12
mnika napisał(a):
MalgorzataSzkudlarek napisał(a):Poza tym jeśli chcemy zakwalifikować się do championatów - to tam jest wymóg kucia
Na cztery nogi, czy tylko na przód? Możesz przytoczyć przepisy?
Czy w próbach dla klaczy kucie tez jest obowiazkowe?
//Nie piszę złośliwie - po prostu pytam, bo nie słyszałam o tym wczesniej...!
Już znalazłam...

"kopyta twarde, mocne, odpowiedniej wielkości, symetrycznie uformowane, o odpowiednich kątach, zaleca się, aby konie były kute na cztery kopyta (głównie w dyscyplinie WKKW, skoków przez przeszkody i zaprzęgów);"
(ze strony http://www.pzhk.pl)

Czy jest zalecenie, ale wymogu nie ma Wink
(chyba, że "zaleca się" należy rozumieć inaczej...)
<t></t>
#13
Jeszcze moje wlasne przemyslenia dotyczące leczenia róznych schorzeń za pomocą podków..
Gdyby faktycznie leczyły, to po kilku miesiącach nalezałoby je zdjąc i kon powinien śmigać
A tymczasem jak kon jest kuty w formie leczenia, to nosi te podkowy i nosi.
A jak po długim czasie zdejmie się , to zaczyna kulec i dostarcza argumentu, ze w podkowach lepiej.
A przeciez w podkowach pracują tylko krawędzie , nie podeszwa, nie strzałka i kon musi przestawic się.

Dlaczego więc leczenie podkowami nie przynosi efektu?
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
#14
Gosia - jedna uwaga - koń w naturze przechodzi ok 20 km dziennie, a czasem więcej. Koń szkółkowy tyle aż raczej nie przechodzi. Więc sciera sobie mniej kopyta. Moim zdaniem kucie konia szkółkowego dlatego, że niby sobue mocno sciera kopyta nie ma sensu - bo taki koń wciąż chodzi za mało(chyba ze chodzi tez na wybieg) ale jednak chodzi na tyle dużo, że jego kopyto będzie wyglądało całkiem prawidłowo bez zadnych podków. Znam wiele przypadków koni chodzących wiele godzin w szkółkach i po betonie, które są bose i mają piękne kopyta. Natomiast konie chodzace mało ścierają sobie kopyta niedostatecznie i takie zazwyczaj są kute bo zdarzaja się im różne przypadłości zwiazane z "niezdrowym trybem życia". Ale zapewnienie im odpowiedniego trybu życia jest lepszym rozwiązaniem niz kucie(tzn zdrowszym).

Natura naprawde nie zaopatrzyła konia w byle co. Kopyto może sie przystosowac do każdych warunków, nawet pracy wiele godzin po betonie czy skałach. W książce Rameya są zdjęcia kopyt koni, które pracują wiele godzin w bryczce na ulicy - ja im zazdroszczę takich kopyt jakie mają! Konie policyjne też bywają bose np w Kanadzie i jakoś zyją choć chodza wiele godzin.
Ale kopyto konia dzikiego czy struganego naturalnie jest mniejsze niż domowego. Nie ma niepotrzebnie długich ścian. W naturze koń sam sobie ściera bo chodzi te 20 kilosów, a domowemu koniowi sie co tydzień-dwa lekko podtarnikowuje kopyto(naprawde jeden koń to 10 min roboty, nawet mniej dla dziewczyny)tak by nasladować naturalne ścieranie.
U nas w rekreacji tez wszytskie konie bose, w Iralndii też bosymi jeździliśmy po ulicach i kamolach(niektóe konie chodziły 8 h i kopyta miały "złote" kute były chyba 3 bo connemary mają bardzo miękki róg i trwa przystosowanie sie do twardego podłoża, więc były kute raz na rok na te 2 miesiące). Moim zdaniem jeśli koń dużo chodzi to absolutnie nie ma konieczności kucia. Wtedy kopyto sie ściera odpowiednio i nie ma czegos takiego, że zetrze się za bardzo(chyba, że koń jest źle werkowany i kopyto jest niezbalansowane i próbuje na siłe ozyskać optymalny kształt) - produkcja rogu może byc tak szybka, że odpowie na każde warunki.
Jeśli chodzi o wszelkie schorzenia to ja nie jestem wetem. Ale ci co wetami są i strugają naturalnie uważają, że nie ma przypadków w których kuć trzeba. Ramey pokazuje dziesiątki zdjęć kopyt tak strasznie wyglądających, że ja bym uznała, że bez podkowy to nie ma szans - tymczasem Ramey nie kuje i wszytskie jego konie mają się świetnie - a on uzytkuje konie w wieku pod 30 lat i wyglądają lepiej niż nasze 15 latki niekiedy! W ogóle on opisuje, że sam wątplił w swoje teorie w kilku przypadkach, ale jednak w każdym kucie było zbędne.
Problem to brak porozumienia miedzy kowalami i strugaczami, między wetami którzy są przeciw kuciu i tymi którzy są za. To dotyczy całego swiata, choć jednak w Ameryce dyskusje naukowe się toczą, liczba wetów anty-kucie czy kowali, którzy zaczynają tylko strugać rośnie. U nas z tym gorzej, nie wiem czy jest ktokolwiek kto jeździ do koni i struga, a który jest dobry.
Brak w naszym kraju specjalistów póki co i jak ktos chce stosowac alternatywe dla kucia to sie musi sam uczyć strugać i liczyć, że to pojmie i zawsze będzie miał na to czas i zdrowie, że jego koń to prosty przypadek itp. W Ameryce w kazdym jednym stane jest przynajmniej kilku wykwalifikowanych, uznanych przez jakiś tam ichni związek strugaczy. Kursy są organizowane na tyle często, że jak ktoś chce się tego nauczyc i dowiedzieć, to w każdnej chwili ma taką możliwość. U nas kursy są póki co raz na rok lub 2 razy w roku i tylko jednej określonej szkoły, drogie i żeby się na nie dostac trzeba czatować jak głupi na zapisy. A kursy są fajne bo jest dobrz epokazane czemu podkowa szkodzi, kopyta są rozebrane na czynniki pierwsze, są porównania wnętrza kopyt koni kutych i nie kutych itp.

PS My w naturalnym struganiu nie mierzymy żadnych kątów( edit: to tez pewna różnica ze strasser choć tym kącie 30 stopni strugacze mówią i on rzeczywiscie przy poprawnym werkowaniu będzie wystepował zdrowego konia, co do drugiego kąta moim zdaniem nie ma potrzeby kierowania się nim - jak konniowi wygodnie na 43 stopniach to tak należy zostawić). To nie ma sensu, u kazdego konia optymalny kąt będzie inny, mierzenie katów to jakaś straszna bzdura. Kazdy koń ma inną budowe kończyn, w ogóle jest inaczej zbudowany jak można mówić o zostawianiu takiego samego kąta u koni z jakąs tam przypadłością. Kopyto jest częścią kończyny, nie moża go ująć w żadne tam kąty tylko werkować tak, żeby było optymalne dla danej budowy konia. Jak się zna anatomie kopyta to nie ma przypadku, że trzeba kuć, bo wystarczy dążyc do tego, żeby temo wszytskiemu co w środku kopyta było wygodnie i by całej nodze, kregosłupowi, itp było wygodnie. Kopyto samo nam "powie" jak je werkować jak się umie patrzeć. Zrobienie kopyta tak by pasowały jakieś kąty zazwyczaj obciązy stawy, kość kopytową, kręgosłup itd niepotrzebnie. A jak koń ma jakies schorzenie, choćby trzeszczki to okuci ejest środkiem który zmiejszy objawy ale nie wyleczy konia!! TO tak jak z niektórymi lekami, dzięki którym nas nie boli głowa, ale przyczyny bólu głowy one nie zlikwidują!

Mały edit odnośnie kątów jeszcze:
Kucie ortop. próbuje zmienić kształt, kąt ustawienia kopyt.
A te kąty są niezmienne i stałe u każdego zdrowego konia.
30 st nachylenia koronki do ziemi z tyłu i 45 st nachylenia z przodu

No właśnie, u zdrowego...takich niestety wcale nie tak duzo - tzn może nie tyle że nasze konie są niezdrowe, ale mają szereg wad w większości. Dlatego ja sie nie kieruję 45 stopniami - u mojego podopiecznego oznaczało by to drastyczne cięcie i kulawizne z tym związana - więc będziemy do prawidłowości dochodzić stopniowo, tak by koń caly czas mół dużo chodzić Smile
<t></t>
#15
Magda Gulina napisał(a):Jeszcze moje wlasne przemyslenia dotyczące leczenia róznych schorzeń za pomocą podków..
Gdyby faktycznie leczyły, to po kilku miesiącach nalezałoby je zdjąc i kon powinien śmigać
A tymczasem jak kon jest kuty w formie leczenia, to nosi te podkowy i nosi.
A jak po długim czasie zdejmie się , to zaczyna kulec i dostarcza argumentu, ze w podkowach lepiej.
A przeciez w podkowach pracują tylko krawędzie , nie podeszwa, nie strzałka i kon musi przestawic się.

Dlaczego więc leczenie podkowami nie przynosi efektu?


Absolutnie się z Tobą zgadzam, co widac myślę w moim poprzednim poście. Kucie nie rozwiazuje problemu, tylko go ukrywa. Co więcej mój były kowal się bardzo jąkać jak zaczęłam zadawać takie pytania i w ogóle jak coś mówi to mam wrażenie, że dla niego kopyto ma wyglądac ładnie a nie dobrze funkcjonować. Teraz rozpowiada o mnie plotki w kazdej stajni(tzn już wiem o 3 w których o mnie gada), że mój koń jest kulawy, że coś tam, że struganie jest złe, że mój koń powinien miec podkowy itp. Bardzo niecierpliwie czekam, aż nas odwiedzi teraz zrobic konie z rekreacji i zobaczy kopyta mojego podopieczego, którego on wcześniej kuł. Koń który już ledwo chodził, któremu nic nie pomagało - i co, wystarczyło rozkuć i werkować jakoś normalnie i koń śmiga. (dobrze, że te "przemiane" obserwuje 2 wetów, może będą mieć dobre zdanie o trzymaiu koni bosymi).

PS Ramey nazywa buty dla koni podkowami XXI wieku, liczy na to że za naszego jeszcze życia dojdzie do rewolucji w tej kwestii. Chyba jest optymista zbytnim, ale fakt faktem projektuje się coraz to nowe modele butów i co wazne niektóre w konsultacji z nim - on też struga konie sportowe i wie jakie wymogi mają np skoczkowie. Potrzebne są buty które będzie sie błyskawicznie i prosto zakładało i do których będzie można łatwo wkręcać hacele. DO tego musza być na tyle trwałe by służyły dobrze na jakiś czas nawet koniowm chodzącym crossy.
<t></t>


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości