Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Araby - jakie naprawdę są ?
#1
Słuchajcie postanowiłam założyć wątek o koniach arabskich. Jeżeli już jest jakiś podobny temat(ja go nie zauważyłam) to proszę o przesunięcie.
Słyszałam, że są to konie dla doświadczonych jeźdźców, bardzo energiczne i , że na ich wychowanie potrzeba dużo cierpliwości. Jednym słowem urwisy. Czy to rzeczywiście prawda? Jak jest z Waszymi arabkami ? Smile
<t></t>
Odpowiedz
#2
Araby są bardzo wrażliwe i bystre, więc trzeba je wychowywać z dużym wyczuciem. Myślę jednak, że doświadczenia jako takiego potrzeba więcej przy wychowywaniu dużych koni gorącokrwistych. Araby są takie... intuicyjne w obsłudze, jeśli podejść do nich z sercem i wyrozumiałością. Z reguły są dość odważne i bardzo szybko się uczą. Mają dużo energii, ale jeśli ją dobrze ukierunkować (np. dużo, dużo przebywania na wolności + zabawy i ogólnie dużo ruchu) to nie ma problemu z wybuchowością podczas pracy. Są szybkie, bardzo szybko reagują, ale jeśli pokazuje się im świat - czyli poniekąd odczula na niespodziewane bodźce - na spacerach w ręku, na ujeżdżalni, dookoła stajni - i daje się im do myślenia, to nie stają się płochliwe. No i każdy jest inny :) Są araby dostojne, są araby, które są jak dzieci, są takie obrażalskie, są takie z adhd - całe spektrum różnorakich arabków :) Łatwo je jednak zepsuć (przestraszyć i zrazić do ludzi) zwykłą gruboskórnością - wymagają od człowieka sporego "czujstwa". Niesamowicie wdzięczny "materiał" do współpracy :)

PS: Fajny temat :)
<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
Odpowiedz
#3
Big Grin no fajny, ja mam prawie arabke Nahajke....jest po arabce i arabokoniku. Ale charakter wybitnie arabski....

poniewaz ze swoimi problemami nie moge jej zajezdzac normalnie, juz od najmlodszego wieku wdrazam ja do pracy poprzez zabawe....zeby potem mozna bylo po prostu wsiasc i pojechac na spokojny spacerek.

W arabach podoba mi sie najbardziej ich intelignecja i wrazliwosc skierowana na kontakt z czlowiekiem., No, i sa piekne!!!!
Co prawda rasa juz nie dla mnie /chociaz zdarzaja sie araby chodzace w hipoterapii!/ , ale wciaz jestem pod ich urokiem.
<t></t>
Odpowiedz
#4
Śliczne! Ale nie dla mnie za gruba jestem Smile

Moja Basia stała z arabką prawie rok i był to jedyny koń którego tak pokochała bardzo przezyła jej wyjazd Sad Arabka była przesympatyczna, w terenie płochliwa i lubiła biegać Smile
<t></t>
Odpowiedz
#5
kiedy mówię arab, myślę szybkośc , inteligencja i siła
<t>nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...</t>
Odpowiedz
#6
Jakie są? PrzecudneSmile
Marzyłam o nich odkąd zaczęłam jeździć, takie konie oprószone basniowym blaskiem i złotem pustyni...ale w moim klubie nie było arabów, po sasiedzku tez nie. Aż po paru latach stwierdziłam, ze musze i chce je poznać, i załatwiłam sobie praktyki w Tarus arabians, prywatnej stadninie która odkupiła spora częśc stada po likwidacji Kurozwęk. tam sie mogłam arabami nacieszyć- 160 ogonówBig Grin w tym dostojne starsze klacze jak Egipcjanka, czy Euglena córka Banata, wtedy juz ślepa, ale dalej piękna, siwa w mocnej hreczce. Później jeszcze pracowałam w prywatnej arabskiej staninie na suwalszczyźnie. Z moich doświadczeń:

1) łagodne, niezłośliwe, pozbawione agresji do człowieka. Mogą, jak każdy koń, zrobić nam krzywde ze strachu, natomiast wyjątkowo rzadko specjalnie (dla porównania- ile jest historii o ogierach- pogromcach stajennych i jeźdźców rasy xx). W Tarus Arabians na te 160 koni były 4 półkrewki; jedyny koń gryzący oczywiście- półkrewek! Inny przykład: pojechałam keidyś oglądac do Arabiki karego Cyprysa. szukam gdzie wybieg ogiera, nie widze, szukam go w stajni, a on z wałachami chodzi. Nie odseparowany jak dzikie zwierzę, tylko w zgodzie z innymi. Innym znany mi arabek ogier regularnie wyprowadzał stado klaczy z uczniami w teren. Bez problemu.

2) pojętne, inteligentne, chętnie i łatwo się uczą. Zajeżdżanie, o ile sie ich nie zepsuło złym traktowaniem- zwykle bezproblemowe, wsiadać i jechaćSmile

3) wspaniałe do jazdy- naprawdę płyną, maja miękki, wygodny ruch. Chociaz siedziałam raz na takim wyjątkowym wyjątku, Guru synu Greczynki. Łepek cud: wielkie oczyska, czarno malowane, szerokie czoło, mała mordka; drobniutki zgrabny siwek. kto by tam na nogi patrzył jak w takich oczach utonąłBig Grin Siodłam go sobie wsiadam, jakoś troche mi dziwnie ale myślę, nowe siodło. stępem jako tako, ale w kłusie zaczęło mnie rzucać, że ki diabeł, patrze czy strzemiona równe, poprawiam wszystko, no niby dobrze lezy. znów kłus i telepie jak diabli. I w tym momencie spojrzałam pod konia, a tam jedna przednia noga porusza się przód- tył, a druga robi kółeczkaBig Grin jakby obiema bilardował, pewno by sie wyrównało, a tak to był najbardziej krzywy z moich wierzchowcówSmile w jeden zakręt wchodził normalnie, w drugi odwrotnie, itd. Ale to wyjątek, wiekszośc z nich to wspaniałe wierzchowce do długich wedrówek.

4) że sa po prostu piekne to w sumie nie trzeba pisać... te ich oczy, pyszczki malutkie, nóżki smuklutkie, krągłe ciała; ogonki odstawione, jedwabiste grzywy, i to wszystko w lekkim tańcu tak od niechcenia prezentowane...

5) wrażliwe i delikatne, przez co można je zepsuć i uczynic lękliwymi. Na początku jak zaczęłam na nich jeździć, musiałam sie uczyc wszystko robić delikatniej, wszędzie używać mniej siły, subtelniejszych bodźców...częśc tych koni była po torach i byle przerzucenie beztroskie końcówki wodzy przez szyje juz je straszyło, nieumiejętne zebranie wodzy prowokowało do tańczenia; ale nie było złośliwości, zapierania, brykania, nie; tylko wielka wrażliwośc i z tym związana prośba o delikatność, dostosowaną do nich...bo to stworzenia o mocnym ciele ale jakże subtelnej duszy!

Los chciał, że moim pierwszym koniem na własność jest folblut. Potomek jakby nie było arabówSmile A w przyszłości- kto wie, kto wie...Kto rozważa kupno araba, polecamSmile Także dlatego, ze to odporne konie, dobrze wykorzystują paszę, są wspaniałymi towarzyszami...Ale, jako, że wiele serca potrafią ofiarować człowiekowi- także i od niego tego wymagają!
<t></t>
Odpowiedz
#7
No Mazazel ale wypracowanie Smile ale dużo się dowiedziałam, ja może i bym chciała mieć araba, ale nie wiem czy umiałabym się z nim dogadać skoro on taki wrażliwy i w ogóle strachliwy. Fajny kompan na pewno na rajdach czy choćby w zwykłych terenach (o ile się nie płoszy i przyzwyczajony do wędrówek). Zresztą ja też szczupła, raczej drobna to by mi pasował... No ale to chyba tylko z tego względu, więc pozostane przy oglądaniu ich zdjęc Big Grin Ale dzięki za odpowiedzi!
<t></t>
Odpowiedz
#8
Ten, którego znam jest strasznie teraz kudłaty!! :-) Wygląda jak arab w futrze z siwego kuca :-)
<t>Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.</t>
Odpowiedz
#9
W moim przypadku to trochę dziwna sprawa, bo wbrew temu, jaka powszechnie panuje opinia o koniach czystej krwi arabskiej, (zwykłe ludzkie bajania), najmilszy koń, którego wspominam, to ogier arabski udostępniony w pewnej stajni do rekreacji. Posłuszny, ale przy tym wrażliwy, lekki. Nikt nie wsiadał na niego z batem. Oczywiście miał też swoje humory jak każdy koń.

Druga rzecz - wydawałoby się, że cwał - pierwszy w życiu trzeba "zaliczyć" na koniu o spokojniejszym temperamencie, ja uczyłam się na innym arabie na pustyni.

Ostatnia sprawa - własny koń, właściwie podświadomie wiedziałam, że chcę mieć araba, ale myślałam też o jakimś sp. W końcu trafił do mnie taki zaledwie odsadek, strasznie nieufny, kopiący, odsadzający się z byle powodu. Miałam straszne momenty zwątpienia, zwłaszcza wtedy, gdy wskoczył mi dosłownie na plecy i czułam potem kopyta na swojej głowie.
Na szczęście znajomy ze stajni, w której wtedy byliśmy, powiedział, że: "Gdyby nie był taki, to byś go nie kupiła". Rzucanie głową, eteryczność, delikatność - po prostu trzeba to polubić.
<t></t>
Odpowiedz
#10
Cytat:Druga rzecz - wydawałoby się, że cwał - pierwszy w życiu trzeba "zaliczyć" na koniu o spokojniejszym temperamencie, ja uczyłam się na innym arabie na pustyni.

Miałam podobnie, pierwszy galop w terenie- na Cudnym, różowosiwym arabskim wałachu; tak po prostu, z kłusa wpłyneliśmy w galop. Bardzo to było spokojne zwierzątko a wręcz nieśmiałe, jakis czas miał swój padok pomiędzy dwoma padokami ogierów; chodzil tylko po jego środkowej częsci byle byc poza zasięgiem któregokolwiek z sąsiadów...Późneij kupił go ten znany polski aktor który z szabelka do muzeum potrafi wparowac i eksponaty pociąćWink i zaczęły sie opisy w babskich gazetach jakto dosiada "ognistego arabskiego ogiera pełnej krwi" heheheh.
<t></t>
Odpowiedz
#11
A jak tam Wasze arabki zimą? Zapewne radośnie brykają po padokach! Smile Co jakiś czas oglądam sobie zdjęcia tych koni właśnie w zimie... Ładnie się prezentują Smile
<t></t>
Odpowiedz
#12
Właśnie poszłam po moje na łąkę, a tam z ciemności wychodzą dwa bałwany śniegowe z wielkimi oczami Smile
<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
Odpowiedz
#13
Ja to kiedyś wolałam jeździć konno w lato, ale chyba teraz zmienię zdanie. W zimę to jakaś atrakcja z tym śniegiem, a w lato to się człowiek upoci, umęczy bardziej i jedyną atrakcją są muchy :?
No ale wracając do naszych arabiastych cieszę się, że te konie są takie przyjacielskie, małe i szczuplutkie. Można by powiedzieć - mały ale byk, ze względu na to, że są tak odporne zarówno na warunki pogodowe, choroby jak i na sytuacje dnia codziennego -> przynajmniej jak się je odpowiednio do nich przystosuje. Cóż zaprzyjaźnić to się trzeba z każdym koniem, którego posiadamy, tyle, że araby są wrażliwe i to je może trochę różni np od ras sp, wlkp itd choć nie mówię, że to jest reguła, bo może być tak, że ten sp będzie jeszcze bardziej "delikatny" niż arab. Oczywiste . :o) Dzięki za odpowiedzi, ja pewnie też bym lubiała opowiadać o moim koniu, gdybym go miała. Pozdrawiam!
<t></t>
Odpowiedz
#14
Araby są piękne, dumne i wrażliwe Smile
Ja pamiętam jak któregoś razu jak byłam w Janowie Podlaskim szukałam Pianissimy. Spytałam masztalerza z jej stajni gdzie ona jest i pokazał mi pastwisko, na którym była ta młoda dama razem z równieśniczkami. Ale konie były bardzo daleko od ogrodzenia a na wybiegi nie wolno wchodzić osobom postronnym. Spytałam co mam zrobić, a masztalerz powiedział "prosze ją zawołać, Księżniczka przyjdzie". Myslałam, że kpi, ale księżniczka rzeczywiście przybiegła na wołanie, razem z całą resztą stada dwulatek. Takie właśnie są araby Wink

Ja zawsze o arabie marzyłam i kiedyś mam nadzieję się jakiegoś doczekam. Korzystam z każdej okazji obcowania z nimi i zawsze będę uważac, że do najszlachetniejsze ze wszystkich zwierząt!
<t></t>
Odpowiedz
#15
Cieszę się, że powstał ten wątek, bo mam ogromny sentyment do koni arabskich i były to chyba pierwsze konie, z jakimi w ogóle zetknąłem się z bliska. Miałem to szczęście, że bliskim przyjacielem mojej rodziny był śp. dyrektor Ignacy Jaworowski ze Stadniny KOni w Michałowie. Właśnie tam, już po dłuższym okresie przygody z końmi, odbywałem swą pierwszą studencką praktykę pod okiem obecnego dyrektora, a ówczesnego koniuszego inż. Jerzego Białoboka. Ze Stadniny Koni w Kurozwękach kupiłem dla mojego właśnie zakładanego klubu pierwsze trzy wałachy arabskie - dwa po torach na Służewcu, jednego wprost ze stadniny. Pamiętam ich imiona: Gwasz, Burnus i Lach. Było to późną jesienią 1983 roku. Później cały czas konie arabskie towarzyszyły mi w różnych okolicznościach i miałem wciąż okazję odkrywać ich niezwykłość i wspaniały charakter.
Wbrew obiegowym opiniom, są bardzo chętne do współpracy, wrażliwe, ale jednocześnie niezwykle inteligentne, odważne i wytrzymałe. Nadają się znakomicie jako kuce do małego sportu dla dzieci i młodzieży, choć wiele z nich nie ma dostatecznie dobrego ruchu, by skutecznie rywalizować w dyscyplinie ujeżdżenia, choć wiele z nich ma takie predyspozycje i widuje się araby na kucowych czworobokach. W większości wypadków znakomicie skaczą, są zwrotne i szybkie i bardzo zręczne. Obecnie mam w stajni dwa ogiery arabskie (El Djazair oraz Ems) - oba służą do sportu w naszej sekcji juniorskiej. El Djazair uczestniczy w zawodach WKKW, Ems chodzi u nas od niedawna, mamy nadzieję na jego występy na czworobokach.

Tutaj zdjęcie ogiera El Djazair z trasy krosu Mistrzostw Małopolski w kat. kuców
[Obrazek: Sobota0622.jpg]


Generalizując - to wspaniała rasa koni, nie tylko urodziwa, ale i bardzo przydatna. Niewątpliwie pewnym ich mankamentem jest dość niepozorny wzrost, co przy mojej posturze (186 cm wzrostu) nie specjalnie zachęca, ale miałem w swym życiu kilka nieco większych arabów, które nie zamieniłbym na nic innego.
Teraz, gdy mocno mnie "sfazowało" na konie andaluzyjskie - i tak chyba rasę arabską postawiłbym na pierwszym miejscu.
Na koniec ciekawy cytat, pochodzący ponoć z Koranu:

Gdy Bóg chciał stworzyć konia, rzekł do Południowego Wiatru - "Pragnę uczynić z Ciebie istotę żywą. Skup się." I wiatr się skupił. Wtedy zjawił się Archanioł Gabriel, wziął garść tej substancji i pokazał Bogu. Ten dodał mu barwy gniadej lub cisaweji rzekł: "Jesteś Koniem, czynię cię Arabem i daję ci barwę mrówki, w grzywie która spływa między twymi oczyma umieszczam szczęście, będziesz Panem wszystkich zwierząt. Gdziekolwiek pójdziesz, tam człowiek podąży za tobą, będziesz równie rączy w pogoni jak i w ucieczce. Na twym grzbiecie poniesiesz bogactwa i będziesz rozdzielał fortunę". Po tych słowach podarował koniowi chwałę i szczęście oraz umieścił je na czole w postaci białego znaku....
<t>Mikołaj Rey</t>
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości