Czego boi się koń..
Czego boi się koń..
Reakcje takie jak boczenie się, zastanawianie nad przejściem obok jakiejś przeszkody czy uskakiwanie nie zawsze są objawami typowego strachu- a rezerwy, ostrożności, obawy. To tak jak np ostrożnie rpzechodze przez krzaczory nei dlatego że się ich boje a chce uniknąc ukłucia; powolne chodzenie po lodzie czy na bardzo stromej ścieżce też będzie sowodowane ostrożnościa a nie strachem. Także reakcje konia czasem podobne mozna róznie tłumaczyć- czasem jest to ostrożność czasem paniczny lęk czy fobia, zalezy to tez od wczesniejszych doświadczeń konia. Nieraz tez odmowa konia czy opór nei są spowodowane strachem, a tym że np jest przemęczony i dlatego nie cche iść dalej; lub tym że mu sie nie chce i nauczył się, że jeździec nei da mu rady i można poudawac płoszenie a wtedy jeździec zmniejsza wymagania.
Co wywołuje najwiekszy strach/obawę:
1) oczywiście oddzielenie od stada, bo stado daje koniowi poczucie bezpieczeństwa. tutaj, pokazując że do tego stada zawsze się wraca, można taki strach przezwyciężyć.
2) skrępowanie- utrudnienie lub uniemożliwienie ucieczki. Unieruchomienie nóg (np przez podniesienie), głowy, uwiązanie. Koniowi dodaje otuchy świadomość, że może w każdej chwili odejść lub uciec. Dlatego np kiedy uczę konie stania uwiązanymi, na początek przekładam uwiąz luźno przez koniowiąz czy co tam- koń jak sie odsadza od razu jest wolny, nie wpada w panike. Później uwiąz przekłada sie luźno kilka razy przez barierkę żeby stawił opór przy ciągnieciu ale jednak szybko sie odwiązał. Jak z tym koń sie oswoi i nie próbuje juz odsadzać- można wiązac na sztywno, jesli potrzeba. Dlatego tez sztywne trzymanie wodzy na bojącym się czegoś koniu często jeszcze bardziej go przeraża- a pozwolić mu poboczyc się, pofukać, podejśc odejść i obejrzec stracha- daje dużo lepszy efekt. Ale nie pozwalam na całkowity odwrót- zachowujemy zadany kierunek, możemy tylko "dziwny "przedmiot szerzej ominąć. albo porobić wokół niego coraz bliższe kółka, jeśli jest to bezpieczne.
3) ogień; zapach krwi. Instynktowne lęki, strach przed ogniem można do pewnego stopnia oswoić co widać na różnych pokazach natomiast oswajać z zapachem krwi chyba nikt nie próbuje bo i po co.
4) głęboka woda- całkiem mądre sa konie w przeciwieństwie do ludzi skaczącyh na główkę do nieznanej wody i kałuże, bajorka próbują najpierw noga czy sa głebokie i jakie mają dno. Koń sporo wazy więc podmokła łączka która dla nas byłaby tylko niewygodna do przejścia, dla konia może być niebezpieczną pułapką- jest więc taki strach całkiem zrozumiały. Oczywiście warto wchodzenia do wody uczyć.
* koń jako zwierzę stadne przejmuje strach innych koni i w ogóle zwierząt, jest czuły na nastroje- to w naturze pozwala przezyć, jesli inne konie poczuły niebezpieczeństwo to lepiej być w gotowości. Jak bardzo ten strach sie udziela poczułam kiedys jak słuchałam klaczy serca stetoskopem, biło sobie spokojnie i nagle takie szybkie DUCH DUCH DUCH bębniące mi w głowie aż myslę sobie co jest- a to na zewnątrz stajni koń zrzucił jeźdźca i uciekał.
Mazazel .
3) ogień; zapach krwi. Instynktowne lęki, strach przed ogniem można do pewnego stopnia oswoić co widać na różnych pokazach natomiast oswajać z zapachem krwi chyba nikt nie próbuje bo i po co.
Cytat: . Jak bardzo ten strach sie udziela poczułam kiedys jak słuchałam klaczy serca stetoskopem, biło sobie spokojnie i nagle takie szybkie DUCH DUCH DUCH bębniące mi w głowie aż myslę sobie co jest- a to na zewnątrz stajni koń zrzucił jeźdźca i uciekał.
Mazazel .
3) ogień; zapach krwi. Instynktowne lęki, strach przed ogniem można do pewnego stopnia oswoić co widać na różnych pokazach natomiast oswajać z zapachem krwi chyba nikt nie próbuje bo i po co.
Cytat: . Jak bardzo ten strach sie udziela poczułam kiedys jak słuchałam klaczy serca stetoskopem, biło sobie spokojnie i nagle takie szybkie DUCH DUCH DUCH bębniące mi w głowie aż myslę sobie co jest- a to na zewnątrz stajni koń zrzucił jeźdźca i uciekał.
W jeden ze stajni, w których staliśmy z Siwym kastrowano konia, a potem to co wykastrowano położono dokładnie naprzeciwko boksu mojego konia - jak do niego weszłam (podczas zabiegu stajnie były zamknięte), to był cały spocony ze strachu i miał oczy jak pięć złotych, po prostu totalne przerażenie z powodu zapachu krwi. Ale chłopak przeszedł w życiu dwie krwiste operacje (jedną w Rosji, na dziko zupełnie, i drugą już w Polsce, już nie na dziko, ale na szybko) i jego reakcja mogła być o wzmocniona o pamięć o nich, bo konie z sąsiednich boksów nie przejawiały większego zdenerwowania.
Co do hucułów - pracowałam jakiś czas z kilkoma i faktycznie, ciężko je wyprowadzić z równowagi, ale też ciężko je wprowadzić w stan mobilizacji. One we wszystkich dziedzinach mają takie zwolnione obroty, i dużo w ich działaniach prostej, acz sprytnej kalkulacji. Z wyjątkami oczywiście, bo hucułek, którego zajeżdżałam, niejaki Sarenka, był raczej z tych silnie reagujących na bodźce i reagujących histerycznie np. na straszną oponę na środku pola (nawet araby lepiej znosiły takie przygody, Sarenka brał nogi za pas i w długą). Z innym hucułem natomiast zapadłam się raz pod ziemię - rzeczka podmyła drogę i koń wpadł po łokcie - ja spadłam do przodu, i byłam przekonana, że koń wyskakując z tej dziury mnie zmiażdży po prostu w szale, a on siup! wyskoczył i to tak, że mnie nawet nie musnął i stoi, zupełnie nie poruszony tym co się właśnie stało. Poprowadziłam go kilkadziesiąt metrów, bo spodziewałam się spóźnionej reakcji, ale on nawet okiem nie mrugnął.
O gorącokrwistym hanowerze koleżanki już pisałam - ogniście rudy ogier o huculskim temperamencie. Jest niewzruszalny.
ja mysle ze kon zreszta jak kazde inne zwierze boji sie tego czego nie zna,sprecyzowalabym rowniez kwestie strachu.bo sa rozne typy leku.
jesli zalozymy ze bojazn to wszelkie te bodzce czy przedmioty na ktore kon reaguje np. wielkimi oczami, mowa ciala i czuje dyskomfort to powiedzialabym ze kon sie boji wszzytskiego poniewaz sa konie ktore znaja np plandeke lezaca na ziemi ale . w momence kiedy jest ona juz inaczej ulozona budzi to w nich obawe
takze jabym zaczela od rozlozenia tego na typy np
obawa, niepokoj, niepewnosc
strach, lek, trwoga
panika, przerazenie,
histeria,
i wszelkie zachowania psychotyczne bo i takie mialam okazje ogladac u koni
i potem kwalifikowala wedlug tych typow.
np. lex ma obawy przed nowymi rzeczami ale nie nazwalabym tego strachem/ dla mnie strach jest wtedy kiedy kon ustawia mur, blokuje sie przed pewnym bodzcem i musimy sie niezle nagimsatykowac zeby przekonac ze np akurat parasol nie chce go zjesc.
sa konie ktore same szukaja bodzca zeby sie przerazic. wpadaja w panike niedoopanowania
dla mnie niekopoj czy obawa przed nowym nie jest bojaznia. dla mnie jest to instynkt samozachowawczy ktory podpowiada koniowi uwazaj , zbadaj albo odejdz.
p.s szcerze mowiac watpie zeby kon bal sie samotnosci. :wink: to zwierze stadne poprostu i nie przypisywalabym mu az tak ludzkich odczuc. choc napewno samotny kon nie jest szczesliwy( zreszta skads sie biora narowy)
Ja zauważyłam że moje konie boją się dzikiej zwierzyny i jej krwi (choć faktycznie można konia do tego przyzwyczaić)
Ja i tata jesteśmy myśliwymi i zdarza się czasami coś upolować. Zwierzynę oprawiamy w pomieszczeniu niedaleko stajni. W momencie przenoszenia zwierzyny zawsze jakaś farba (krew zwierzyny) zostanie i kawałki sierści na ziemi. Konie za pierwszym razem jak miały z tym styczność to nie chciały wejść w ogóle do stajni, stały, wąchały, kopały w ziemi ale nie uciekały. W tej chwili już nie reagują na to tylko po prostu wchodzą do stajni bez problemu.
Inny przypadek ale to już z żywym zwierzem:
będąc kiedyś w lesie na spacerze spotkaliśmy samca łosia. Ja zauważyłam go pierwsza a konie sobie swobodnie chodziły i skubały borówki, później zauważył nas łoś i bardzo się zainteresował końmi, zaczął sie do nich zbliżać. Ja stałam za drzewem i oglądałam całą akcję żałując że nie mam ze sobą aparatu W końcu konie zobaczyły łosia. Spięły się mocno... zaczęły furkotać jeden przez drugiego - dlaczego ten łoś nie mówi po końskiemu :? Stały tak chwilę patrząc się na siebie i jak łoś zrobił jakiś krok to te zwiewały na kilkadziesiąt metrów, po czym zawracały i znów starały się nawiązać kontakt dzwiękowy. Trochę się wystraszyłam bo łoś robił się coraz odważniejszy (a to byk ogromny i to jeszcze z porożem był więc strach żeby nie zaatakował) więc stwierdziłam że koniec zabawy i wracamy do domu, konie o dziwo wręcz przyszły do mnie a łoś na mój widok wycofał się w zarośla. Przeżycie niesamowite
A tak jeszcze na marginesie to moja Amera "boi" się stosów drewna brzozowego przy drodze. Nie mam pojęcia czemu - moze jakieś wspomnienia z dzieciństwa u poprzednich właścicieli. Próbowałam odczulać na wiele sposobów ale nic nie działało więc zostawiłam to w spokoju, tylko teraz za każdym razem jak mijamy brzozowe stosy to po prostu mocniej się trzymam w siodle
I boimy się jeszcze pustych worków po paszy jak jest pasza to są ok, ale jak już nie ma nic w środku to straszą przeraźliwie :wink:
Fajne z tym łosiem. Moja się zwierzyny nie boi - kiedyś biegła za sarami jak widziała, teraz sie tylko przygląda i czasem pofurkocze. Ale ma stracha przed śmieciami leżącymi koło drogi, zawsze je omija szerokim łukiem ale szczerze mówiąc ja przestałam na to reagowac w jakikolwiek sposób, olewam te jej boczenie sie i to ją jakos uspokaja. Tak samo jak jej psikałam strzałki kilka dni temu głośnym sprayem. Weszłam do boksu, podniosłam nogę, psiknęłam - ona oczywiście furkot, cała się napieła. Ja w ogóle udawałam że tego nie widze. Podeszłam do drugiej nogi - zrobiłam to samo. potem podeszłam do szyi pogłaskałam ją tym, dałam smakołyk I sobie poszłam bez słowa jak gdyby nigdy niz - ale była zdziwiona! Bo zauwazyłam, że taki "olewkowy" styl bycia najlepiej ją uspokaja - a właściiwe zdumiewa i nie wie czy ma sie bac czy co robić.
Mam przecież dwie kobyłki. O Frajdzie mogę powiedzieć, że bała się panicznie wody, nawet wyschniętej stróżki, obawia się zmian nawierzchni (z piachu na drogę szutrowa lub asfalt), namalowanej niebieskiej linii na asfalcie (woli ja z miejsca przeskoczyć niż przejść spokojnie, ale przed nią musi zatrzymać się gwałtownie). A teraz codziennie nakręca się folią ruszającą się na wietrze- folia przykrywa baloty ze słomą, stojące tuz przy ujeżdżalni. I nie pomagają spacerki kolo słomy- folia jest po prostu straszna. Właściwie jest z grupy tych koni, które zawsze coś wykombinują :roll: , ale to wymaga opanowania własnych emocji oraz pewnego dosiadu i właściwie tyle. Przyzwyczaiłam się.
O Kalinie mogę powiedzieć niewiele, choć znamy się ponad rok... Ona się nie boi
Boi się Frajdy. Nawet będąc w zaawansowanej ciąży :| .
Ania Guzowska e szczerze mówiąc ja przestałam na to reagowac w jakikolwiek sposób, olewam te jej boczenie sie i to ją jakos uspokaja. Tak samo jak jej psikałam strzałki kilka dni temu głośnym sprayem. Weszłam do boksu, podniosłam nogę, psiknęłam - ona oczywiście furkot, cała się napieła. Ja w ogóle udawałam że tego nie widze. Podeszłam do drugiej nogi - zrobiłam to samo. potem podeszłam do szyi pogłaskałam ją tym, dałam smakołyk I sobie poszłam bez słowa jak gdyby nigdy niz - ale była zdziwiona! Bo zauwazyłam, że taki "olewkowy" styl bycia najlepiej ją uspokaja - a właściiwe zdumiewa i nie wie czy ma sie bac czy co robić.
Ania Guzowska e szczerze mówiąc ja przestałam na to reagowac w jakikolwiek sposób, olewam te jej boczenie sie i to ją jakos uspokaja. Tak samo jak jej psikałam strzałki kilka dni temu głośnym sprayem. Weszłam do boksu, podniosłam nogę, psiknęłam - ona oczywiście furkot, cała się napieła. Ja w ogóle udawałam że tego nie widze. Podeszłam do drugiej nogi - zrobiłam to samo. potem podeszłam do szyi pogłaskałam ją tym, dałam smakołyk I sobie poszłam bez słowa jak gdyby nigdy niz - ale była zdziwiona! Bo zauwazyłam, że taki "olewkowy" styl bycia najlepiej ją uspokaja - a właściiwe zdumiewa i nie wie czy ma sie bac czy co robić.
Co do latających potworów, moje się chyba uodporniły- mamy regularne śmigłowcowe i przeloty ćwiczebne jednostki kawalerii powietrznej, która czasem zabawia się i pikuje prosto w moją jeszcze nie używaną ujeżdżalnię.
Cytat:bała się panicznie wody, nawet wyschniętej stróżki, obawia się zmian nawierzchni (z piachu na drogę szutrowa lub asfalt), namalowanej niebieskiej linii na asfalcie (woli ja z miejsca przeskoczyć niż przejść spokojnie, ale przed nią musi zatrzymać się gwałtownie).
Cytat:bała się panicznie wody, nawet wyschniętej stróżki, obawia się zmian nawierzchni (z piachu na drogę szutrowa lub asfalt), namalowanej niebieskiej linii na asfalcie (woli ja z miejsca przeskoczyć niż przejść spokojnie, ale przed nią musi zatrzymać się gwałtownie).
Najbardziej mi się podobał pasaż na przejściu dla pieszych!
Ale każda noga była postawiona na ciemnym białego koń nie dotknął.
miałam to samo jak szłam z kucykami na jakiś pokaz, każdą namalowaną linię traktowały jak drągi byle nie dotknąc .
mój boi się spreju... i rozwiązuję to w ten sposób, że nie trzymam go , tylko pozwalam mu krązyć wokoło siebie, czuje że nie jest ograniczany (jedynie odległośc do tego strasznego przedmiotu się nie zmienia) w końcu zwalnia , uspokaja się , zaczyna przystawać. myślę ,że niedługo się przeklona ,ze nic się strasznego nie dzieje.
Dzisiaj mój koń doprowadzał mnie do szału. Poszłam z nią na łąkę za stajnię, gdzie nie widać żadnych koni, jest ogrodzona pastuchem więc ją puściłam tam. I usiadłam sobie na trawce poza wybiegiem z zamiarem opalania się. CO zrobił mój koń? Zaczął biegać dzikim galopem w kółko - była wyraźnie spanikowana. Weszłam do niej z powrotem na wybieg i ją pogłaskałam i sie uspokoiła i jadła spokojnie, ale jak postanowiłam sobie, że znowu usiąde, tyle że na wybiegu, znowu zaczęła biegać jak głupia... Musiałam przez godzine stac metr od niej, a ona pasła się tuz koło mnie - jak tylko odchodziłam lub siadalam to od razu świrowała... Rozumiem, że ona sie boi zostać sama i szaleje jak ja wychodze poza wybieg, ale co jej przeszkadza, że ja siedzę?? Zaczynam wątpić w to że konie są inteligentne
Wiesz, kilka razy przerobiłam podobną sytuacje- wypuściłam Grecję na padok, a bo to fajna pogoda, a to fajna trawka itp miałam zająć sie innym koniem więc po co ona ma stac w boksie?... Nie było akurat innego konia którego mogłabym wypuścić jej do towarzystwa więc poszłam z nią na padok oddalony kawałek od stajni, ujeżdżalni itd - żeby miała świety spokój. Postałam chwilke- konina się pasie zadowolona, wytarzała się i dalej wcina trawke więc ja mówię " bądź grzeczna, idę do stajni" i wychodze z padoku. A ta jak nie zacznie biegać jak sciekła, rżeć i świrować!... wracam do niej- spokój ale najlepiej jakbym stała tuż obok. gdy odchodze parę kroków idzie za mną- niby przypadkiem, bo przeciez jest zajęta trawką... Chcąc czy nie musialam trochę z nia postać- szkoda mi było, żeby koń przy pięknej pogodzie musiał stać w boksie- po czym zaprowadziłam ją do stajni. Następnego dnia zarezerwowałam sobie trochę więcej czasu żeby ewentualnie posiedzieć z nią na padoku po jeździe ( rano wychodzi na parę goidzin ze swoim kumplem wałaszkiem). Wypuszczam, zamykam padok a ta se lezie w najodleglejszy kąt i ma mnie w ...., nawet nie patrzy co robię. No to poszłam sobie. Jeszcze dobrze nie doszłam do stajni a koń już był obok mnie- nie wiem jak wyszła z padoku ale widac znalazła sposób albo chciało sie jej skakać ( przyznaję, taśma z pastucha była dośc nisko zapięta). Ide z nią do stajni- skoro już wróciła... Zamykam bok a ta w kwik, że pancia sobie gdzieś idzie. otwieram boks- odwraca się i dzie do przeciwległego rogu...Zamykam- wraca pod drzwi i rży.... czyli co? czyli pancia ma dotrzymywac konikowi towarzystwa ale broń Boże nie próbować konika dotykać, ma stac obok i tyle Zreszta jej ulubiona "rozrywka" stać na środku ujeżdżalni, najlepiej luzem, gapić sie na inne kopnie- pracujące ciężko- no i najlepiej jeszcze zaczepiać co jakiś czas ludzi którzy stoja obok ( zawsze mówię, że przyszła na klachy) ale gdy ktos chce ja pogłaskac to się szczurzy i odsuwa - ot, taka niedotykalska ale towarzyska