Gruda, gnicie strzałek - skąd to się bierze?
Gruda, gnicie strzałek - skąd to się bierze?
Cejloniara Czy mogę prosić o więcej informacji na temat gnicia piętek?? :-)"Gnicie piętek" - nie wiem jaką ta choroba ma nazwę (jeszcze nigdzie nie spotkałam się z jej opisem), ja to tak określam.
grymaśna GNICIE STRZAŁKI (...) Jeśli infekcja rozprzestrzenia się na piętkiU mnie sytuacja była inna. Kiedy występowały problemy z piętkami strzałka była całkowicie zdrowa. Nie było to "rozprzestrzenienie" tylko jakby "osobny atak" wymierzony w same piętki.
Cejloniara Czy mogę prosić o więcej informacji na temat gnicia piętek?? :-)"Gnicie piętek" - nie wiem jaką ta choroba ma nazwę (jeszcze nigdzie nie spotkałam się z jej opisem), ja to tak określam.
grymaśna GNICIE STRZAŁKI (...) Jeśli infekcja rozprzestrzenia się na piętkiU mnie sytuacja była inna. Kiedy występowały problemy z piętkami strzałka była całkowicie zdrowa. Nie było to "rozprzestrzenienie" tylko jakby "osobny atak" wymierzony w same piętki.
Wydaje mi się, że ten sączący się płyn ze szpary między piętkami, to wlasnie efekt gnijących strzałek , a nie piętek
Tak gdzieś wyczytałam.
Natomiast jesli konie mają możliwość chodzenia po porannej rosie, to jest to najlepszy środek nawilżający do kopyt.
Przeszłam etap kupowania róznych smarowideł do kopyt, aż popukałam się w głowę i wszystko odstawiłam.
Kopyta pod tym względem mają absolutnie zdrowe , bo przeciez mają codzienna rosę, lub błoto
Magda Gulina Wydaje mi się, że ten sączący się płyn ze szpary między piętkami, to wlasnie efekt gnijących strzałek , a nie piętekNie o to mi chodzi
Magda Gulina Wydaje mi się, że ten sączący się płyn ze szpary między piętkami, to wlasnie efekt gnijących strzałek , a nie piętekNie o to mi chodzi
Grymaśna, dziękujemy za wykład
Mojemu Siwkowi popsuła się strzałka w jednym kopycie (dość paskudnie), i właśnie 2 razy co 2 dni wkładałam mu wacik formalinowo-siarczanowo-jodynowy i strzałeczka jest jak nowa. Gruda się nas na szczęście nie ima.
A co do piętek, to jak Siwy całą jesień poprzednią się pastwiskował na mokrej trawie to piętki mu tak posiniały nieładnie, ale w rezultacie się to nie rozwinęło w nic brzydkiego.
Ja zakupiłam u weterynarzy maść Unicorn do pielęgnacji kopyt.
Wyczytałam na jakiejś stronie , że bardzo dobrze działa na racice ochwatowe u krów.
Okazuje się, że krowy nagminnie mają ochwat.
Poprosiłam weterynarzy o sprowadzenie , już mam ,więc przeczytałam instrukcję na opakowaniu.
Okazuje się, że ma zastosowaniu również na kopyta końskie , pomagając przy podbiciach, czy bolesności przy zbytnim wystruganiu przez kowala.
Również w ochwacie i zapobiegawczo przy gnijących strzałkach.
A skład ma ciekawy, bo oleje: terpentynowy , lniany , lanolina i dziegieć sosnowy - nie bukowy.
Wydaje się, że same naturalne składniki - posmarowałam kucowe kopyta.
Zobaczę, czy da jakiś efekt
Co do składu olej lniany jest tak labilny że date trwałości ma góra kilkumiesięczna i to tylko przy trzymaniu w lodówce, inaczej po prostu JEłCZEJE. To samo dotyczy zreszta tzw paszowego oleju lnianego oferowanego np na allegro- w plastikowych przezroczystych butelkach, nie trzymany w chłodzie, nie ma żadnej wartości a tylko zaszkodzić może. Poza tym to, że coś jest z natury pochodzące, to jeszcze nie znaczy że jest naturalnym składnikiem kopyta. Oleje w nadmiarze, tak samo stosowane np u ludzi na skórę, zawsze WYSUSZAJą. Więc trzeba uważać z nimi. Często na początku skóra czy kopyto wygląda ładnie, więc człowiek zachęcony tym stosuje olej regularnie, i po pewnym czasie efekt jest odwrotny. Poza tym nie jest to cały skład, nie ma obowiązku na takich produktach wypisac wszystkich wypełniaczy, konserwantów etc, więc producent wypisuje tylko tzw składniki czynne. Nawet z kosmetykami dla ludzi jeszcze często tak jest a co dopiero specyfiki dla koni- tutaj to hulaj dusza. Dlatego nie ufam gotowym pastom, paszom, itd. Jak już to kupuje czyste składniki- osobno dziegieć, osobno np olej laurowy, ale nie gotowe mixy.
Mazazel . Oleje w nadmiarze, tak samo stosowane np u ludzi na skórę, zawsze WYSUSZAJą.
Mazazel . Oleje w nadmiarze, tak samo stosowane np u ludzi na skórę, zawsze WYSUSZAJą.
W twierdzeniu, że nadmierne natłuszczanie może być powodem wysuszanie jest troszkę prawdy. Wzięło się to z tego że tłuszcz nałożony na suche kopyto "zakleja" otworki którymi do wewnątrz dostawać się powinna wilgoć . Z tego powodu smar na kopyto powinien być nakładany po uprzednim nawilżeniu kopyta i wytarciu z zewnątrz do sucha.
Wszystko zgadza się
Tego rodzaju instrukcje są na opakowaniach smarów do kopyt.
Ale to dotyczy ogólnej pielęgnacji.
Natomiast są przypadki, kiedy trzeba ograniczyć wilgoć, np przy gnijących strzałkach.
Wtedy smarowanie kopyt od spodu, strzałek, ma na celu wysuszenie środowiska , czy chronienie przed wilgocią.
Ja kupiłam przedmiotową maść w innym celu.
Kuc podbił się na grudzie i szukam sposobów ulżenia mu.
Poza tym, codziennie chodzi przez 8 godzin w butach z włożoną gąbką .
Czasem dostaje się do środka śnieg, więc ma cały czas ciepłą wilgoć , co akurat nie jest dobre, bo rozmiękcza róg i piętki.
Dlatego stosuję tłustą maść .
Uważam też , że nie można uogólniać , bo czasem jest konieczność wysuszenia.
Nie stosuję smarów w celu ogólnej pielęgnacji, bo u mnie wszędzie jest trawa, więc w sezonie od wiosny do zimy nic nie muszę robić z kopytami.
Smarowanie ludzkiej skóry tłuszczem w czasie mrozów tez ma na celu ochronę, bo woda zawarta w skórze może powodować odmrożenie.
A tłuszcz zapobiega wydobywaniu się wody na zewnątrz - to przynajmniej wydaje się logiczne.
edit.
Podam stronę , gdzie pisza o tej maści.
Może komus przyda się
Wygląda na to, że "krowia" postawa nóg konia może tez miec wpływ na choroby kopyt.
http://www.ams.zdrowemiasto.pl/index.php?art=14
'Sorry, jak oleje mogą wysuszać skórę?'/'Wszystko zgadza się', Guli jak szybko zmienia zdanie
A Mazazel zwróciła uwagę na ważną rzecz, warto poczytać o badaniach na temat trwałości i przydatności do spożycia oleju lnianego i jakie są skutki podawania oleju ponad 4 tygodniowego oraz jak powinno się go przechowywać.
Pokrótce:
"W czasie przechowywania oleju powstają w nim niebezpieczne wolne rodniki. Reakcja reaktywnych form tlenu (RFT) z PUFA prowadzi do powstania nieprzyjemnego smaku i zapachu pożywienia. Niebezpieczeństwo wynikające ze zwiększonego spożycia RFT wraz z pożywieniem wynika ze zdolności wolnych rodników do uszkadzania komórek. Nadprodukcja RFT prowadzi do przyspieszenia procesów starzenia się, rozwoju nowotworów oraz powstania miażdżycy."
Ale nie martwmy się, trwają badania nad modyfikacją genetyczną lnu
I jeszcze:
"Obecnie, w celu spowolnienia procesu psucia się oleju, który prowadzi do powstania tak niebezpiecznych związków, o jakich była mowa powyżej, stosuje się postępowanie technologiczne, w którym olej lniany wyciska się na zimno i wzbogaca w witaminę E, a następnie przechowuje w ciemnych pojemnikach. Pomimo tych zabiegów, okres przechowywania oleju jest krótki i nie można go używać do smażenia. Ponieważ żaden dotychczasowy sposób ochrony nie jest dostatecznie skuteczny, w dalszym ciągu poszukuje się innych metod ochrony oleju przed utlenianiem."
arabiatta 'Sorry, jak oleje mogą wysuszać skórę?'/'Wszystko zgadza się', Guli jak szybko zmienia zdanie
arabiatta 'Sorry, jak oleje mogą wysuszać skórę?'/'Wszystko zgadza się', Guli jak szybko zmienia zdanie
nasz kowal wyraźnie nam tłumaczył, że jeśli używamy mazideł, to tylko, gdy naprawdę jest taka konieczność, jest wyraźny powód. Jesli natłuszczamy to smar trzeba dobrze wetrzeć prawie aż do wsiąknięcia i pod żadnym pozorem nie zostawiać grubszej tłustej warstwy na puszce (to chyba mówi za każdym razem jak jest). Przesuszenie nie weźmie się stąd tylko, że się uprzednio nie nawilżyło, ale też stąd, że się niewłaściwie natłuściło (podobno najlepszy ciepły tran, ale nie stosowałam, to nie wiem).
A jeśli używamy jakichś wcierek i masci, to po kilku godzinach należy je zmyć, nie zostawiać na skórze. Może tłuszcza sam w sobie nie wysusza ale może powodować wysychanie jeśli izoluje od wilgoci. To już chyba gra słów guli. Unicorn używałam, ale nigdy na puszkę, tylko na podeszfę (tak przy okazji).
Według przepisu na opakowaniu Unicornu maść tę stosuje się w zależności od potrzeb.
Albo na spód kopyt - czy koń ma podeszwy? ( tak na marginesie, stóp przecież nie ma)
Albo całe kopyto , a nawet koronki- znowu w zależności o tego ,co chcemy uzyskać.
p.s.
nick "guli" dawno już zmieniłam
Dodatkowo olej powoduje , że róg staje się elastyczny, więc nie kruchy , czyli kopyto mniej narażone jest na uszkodzenia mechaniczne.
a propos nawilżania - w tym roku odkryłam krem do kopyt Absorbine. Zwykły krem nawilżający - w człowieka też się ładnie wchłania ;-) tłusty nie jest wcale. Po nałożeniu na suche kopyta w ciągu chwili znika...
U mnie latem problem, bo pastwiska piaszczysto - gliniaste i suche, w stajni trociny - sucho, bez nawilżania jest niedobrze :-(