Hipologia
Koń a pies - Wersja do druku

+- Hipologia (https://forum.hipologia.pl)
+-- Dział: Kategoria (https://forum.hipologia.pl/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Konie chcą nas rozumieć (https://forum.hipologia.pl/forumdisplay.php?fid=4)
+--- Wątek: Koń a pies (/showthread.php?tid=55)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


Re: Koń a pies - Anna Skrzypczak - 12-07-2009

semiramida tak te psy to Border collie.
I faktycznie są inne pod różnymi względami Smile , ucza sie dużo szybciej, mają ogromne pokłady energii i muszą być szkolone, pracowac " cos robić" by nie zfiksować, i nam nie dac popalić :twisted: :twisted: :twisted:
Inteligencja czy jak mówią mądrosć tych psów nie polega na tym że rodzą sie z arsenałem sztuczek.(jak wiele os. sądzi) , tylko ze mają wiekszy potencjał do nauki. Ale jak każdego psiaka, można je żle poprowadzic, mogą gryzc, uciekac itp.
Ich inteligencja zalezy od tego jak się nią pokierujeSmile

Absolutnie odradzam wybieranie tego psa pod kątem koloru tylko.
http://www.bordercollie.fora.pl/ zapraszam, tu wiele informacji na temat BC oraz wymagań jakie ma ta rasa.


Re: Koń a pies - semiramida - 12-08-2009

mam bardzo duze doświadczenie z różnymi psami i nie oddaje ich do reklamacji :? Więc pozwalam sobie na dobór według koloru bo i tak kocham wszystkie a wszystkich mieć nie mogę. Na tą rasę nie jestem zdecydowana, ale chętnie się dowiem czegoś więcej. Lubię uczyć psy, nie wiem tylko czy znalazłoby sie wystarczająco dużo czasu... Możliwe że to i tak byłby lepszy wybór niż wybrany już duży szwajcar, który uczy się na innych zasadach niż np owczarki niemieckie i można odnieść wrażenie, że uczy się bardzo wolno... :roll: Ale doceniam tą rzadką rasę za niespotykane połączenie obronności i łagodności...


Re: Koń a pies - Lutejaxx - 12-08-2009

Śliczne są te Jack Russel T. Smile ja niestety na razie nie mogę mieć psa, ale jak tylko się wyprowadzę od rodziców (mamka ma alergię na sierść) i zamieszkam na wsi to pewnie jakiś husky się pojawi . Big Grin


Re: Koń a pies - Katarzyna Suchecka - 12-09-2009

Nigdy w zyciu nie wpadlabym ze kon moze nie lubic psa i na odwrot!! W stajniach roznych zawsze byly psy, nigdy nie bylo podgryzania kopania lapania itd. Majfajniejsze moje jazdy to z koniem i owczarkiem kaukazim(w kagancku bez smczy) po bezludziach, puszczach itd. Kon sie sluchal psa a pies konia.


Ostatnio zaczelam jezdzic ze znajomym koty ma Colie, konie ze stajni psy znaja i nie reaguja chociaz jak ten z uciechy zaczol podbiegac do pana na koniu to wierzchowiec ostregaczo podniusl noge kiedy pies sie nieopamietal i z calym impetem wpadl na konia(chcial isc do pana). Piesek jedyny problem mial z wykonywaniem komend bo jak tu zrobic polecenie noga kiedy noga wisi nad nim, powoli uczy sie ze jak Pan na koni to noga ma byc tego konia na ktorym pan siedzi. Przed nami pierwsze wyprawy w teren, jedyne czego sie boimy ze pies zaczne zabiegac droge konia podczas galopu bo robi tak kiedy sie z nim biega(czlowiek +pies).

Z koleji moj pies (pinczer sredni) ma konie w glebokim powazaniu dopuki nic mu nie robia on zostawia je w spokoju, w tereny ani na pastwisku nie jest z nami bo potrafi uciec zawsze i wszedzie(niestety rodzince nie dalo sie wytlumaczyc ze pies moze chodzic bez smyczy). Jedyne co widzialam u niego to oznaki niepokoju kiedy ktos z domownikow wsiada na konia, uwaznie wtedy obserwuje i pilnuje czy aby kon nie zrobi domownikowi krzywdy.


Re: Koń a pies - Joanna Misztela - 12-09-2009

No t fakt ze ma duze znaczenie jakiego psa mamy/ ja mam bulteriery i mzna powiedziec ze nie sa to psy stworzone do koni ale przy odrobinie pracy mozna zdzialac cuda Big Grin


Re: Koń a pies - Lutejaxx - 12-09-2009

no a co zrobic, zeby grozny pies po przeprowadzce do mnie nadal pozostal grozny, a przynajmniej nieufny do obcych? A jednoczesnie nie probowal gryżc koni?????
Jakie licho siedzi we mnie, ze najagresywniejszy pies, z ktorym ludzie sobie nie radza /nawet juzak!/ u mnie zaczyna juz po miesiacu kochac cały swiat???????????

MNie jest potrzebny ostrzejszy piesek bo jak zostaje sama w lesie, np. w listopadzie sama, do tego są awarie i nie mam swiatla...to strach troche... Sad Zwłaszcza w nocy. Juz bylo paru takich gosci, ktorym cos sie wydawalo...i nie bylo to mile.!!!


Re: Koń a pies - Anna Skrzypczak - 12-09-2009

Dyuchowa może wybrać sie na szkolenie, wtedy bedziesz miała anioła, "którego można użyc" kiedy będzie zagrozenie.
To chyba najlepsze wyjscie. :wink:


Re: Koń a pies - semiramida - 12-09-2009

Duchowa, polecam dużego szwajcara. Co prawda to anioł od urodzenia, ale boi się go cała ulica. A gdy do ogrodzenia ktoś podejdzie, nawet bardzo znajomy, pies dostaje prawie szału, ryczy jak niedźwiedź, staje na dwóch łapach, robi wszystko żeby odstraszyć intruza. I ma tą zaletę że na psy wcale nie szczeka, mało tego. Gdy widzi że drugi pies chce pobiec poszczekać na idące psy, to łapie za kark i dociska do ziemi, żeby nie szczekał na psy. Oczywiście nie robi przy tym żadnej krzywdy. I nigdy nie skrzywdził żadnej osoby która weszła na podwórko. Ale taki praworządny że np mnie obszczekał za to, że dotykam rower pracownika, on wie, że tylko tamten może dotykać swój rower... No i pies wygląda tak, (poza tym że ślicznie) że nigdy nikogo nie przekonasz, że to aniołek... Nasz jest w typie rotwailera, ale w wersji gigant :-)
Na pewno przy naszym szwajcarze niemożliwe jest, żeby ktoś coś po cichu na podwórku pozostawił albo zabrał. Ten pies będzie o zmianie w otoczeniu alarmował tak długo, dopóki go zupełnie nie przekonasz, że wszystko jest jak trzeba. Wrażliwy jak kot na zmiany...


Re: Koń a pies - Lutejaxx - 12-09-2009

no fakt...ale kurde, mam troche kilometrow...a mozna kupic gotowego wyszkolonego psa???Bo ja juz mialam dwa psy, ktore mialy isc na szkolenie, od dobrych hodowcow....ale okazalo sie, ze po podrosnieciu one sie nie nadaja. Bo mimo, ze sa po nieufnych obronnych rodzicach to same nie wykazuja pożądanego stopnia agresji!!!!!


Re: Koń a pies - Julia z Orla - 12-09-2009

Nie mogę się powstrzymać :D ---> http://www.youtube.com/watch?v=cO7FQGsKBvI

U mojego psiaka wciąż trwa okres przystosowawczy do bytowania z końmi. One niestety już dały sobie spokój z wychowywaniem go i znoszą go cierpliwie, więc boję się jak to będzie przy spotkaniu z mniej tolerancyjnym koniem. Na razie po prostu szkolę go pod kątem posłuszeństwa, bo to dwa razy za duży pies, żeby był taki beztroski.

Ten pies trafił do mnie jak miał niecały rok - był słabo zsocjalizowany i miał problemy tożsamościowe (nikła świadomość bycia psem ;) ), więc przez pierwszy miesiąc przebywania z moimi końmi był po prostu... koniem. Pasł się z nimi na pastwisku, jadł z nimi jabłka i gruszki, galopował po pagórkach, zajadał się owsem i meszem - do momentu pierwszej interakcji z suczką własnego gatunku :) Wyglądało to wszystko prześmiesznie :)


Re: Koń a pies - Klara Naszarkowska - 12-09-2009

DuchowaPrzygoda no a co zrobic, zeby grozny pies po przeprowadzce do mnie nadal pozostal grozny, a przynajmniej nieufny do obcych? A jednoczesnie nie probowal gryżc koni?????
Jakie licho siedzi we mnie, ze najagresywniejszy pies, z ktorym ludzie sobie nie radza /nawet juzak!/ u mnie zaczyna juz po miesiacu kochac cały swiat???????????
Duchowa, a może nie jest tak źle? Zwykle psy wiedzą kiedy sprawa jest "na serio" i wtedy budzi się w nich lew, nawet w tych na co dzień łagodnych stworzeniach. Jak byłam mała, mieliśmy cocker spaniela. W młodości chodził na podstawowe szkolenie z posłuszeństwa. Uczył się szybko, bezproblemowo, tylko jednego nie mógł złapać: po co rzucać się na tego miłego pana ze szmatą na ręku? I nie załapał. Ale jak ktoś źle się zachowywał w stosunku do jego ludzi, tylko naprawdę, a nie tak jak na kursie - na niby, to jak najbardziej reagował (na miarę swoich możliwości psa średnich gabarytów).

sucha Przed nami pierwsze wyprawy w teren, jedyne czego sie boimy ze pies zaczne zabiegac droge konia podczas galopu bo robi tak kiedy sie z nim biega(czlowiek +pies).
Ech, pastuszki, pastuszki kochane :twisted: Dogonić, zabiec z boku, zabiec drogę, pojedynczą sztukę czy też stado zawrócić... W sumie mam pytanie do Anny Skrzypczak - Twoje psy nie miały zapędów pasterskich w stosunku do koni?


Re: Koń a pies - Katarzyna Suchecka - 12-09-2009

Zastanawiam sie jak to bedzie bo na padoku zachowuje sie dobrze i chodzi przy nodze, nie zabiega ewentualnie jak mu sie znudzi bezsensowne beganie w kolko to kladzie sie (najczesciej albo na srodku padoku albo przy instruktorce, ktora stoi z boku i patrzy czy grzecnie grupa jezdzi).

nigdy nie zadzylo mu sie podgryzac zaganiac kiedy konie chodzily w rozsypce(na lekcji kazdy chodzi w inna strone zeby konie nie chodzily jeden za drugim) jest tez bardzo karny wiec jak mu sie kaze to pomimo ze chce ganiac to siedzi i czeka na komende zeby mogl przybiec...
Jak pojdziemy w teren to napewno opowiem jak wyszlo.


Re: Koń a pies - Lutejaxx - 12-09-2009

to ja chce tego SZWAJCARA...chyba. Semiramido, masz jakiegos na zbyciu?

Klaro, zle jest, fatalnie jest, bo te psy sie łaszą, a u innych gryzly ludzi, i własciciele mieli problemy poważne. Ja chce, zeby pies przede wszystkim odstraszał...mialam nieprzyjemną historie z pewnym recydywista, i niestety dosc duzy, u innych ostry pies nie zareagowal. Gdyby nie moje jakies tam pozostalosci z nauk samoobrony pewno dzis bym tu nie pisała Sad Ale facet byl sam i do tego wątły bardzo.
Musze cos wymyslic, poki co Lunka wystarcza. Mam juz monitoring, ale wiadomo nie dojada tu szybko.


Re: Koń a pies - Julia z Orla - 12-09-2009

Ja przeprowadzając się do lasu też szukałam właśnie psa, który by odstraszał - ale nie chciałam żeby był agresywny. Miał po prostu budzić respekt swoim wyglądem - dlatego też wybrałam rodezjana. I naprawdę super się sprawdza, bo to wielki pies, ma kły jak aligator i jak biega po podwórku to nikt obcy na pewno nie wparaduje sobie za bramkę. Do tego jest bardzo czujny i jak go coś zaniepokoi to podnosi alarm, ale bez zbędnego jazgotu. I wie kto jest swój, a kto obcy.

Nie jest agresorem, ale myślę, że w sytuacji krytycznej odgryzłby napastnikowi tyłek. Polecam, Przygodo - a najlepiej takie dwa Wink


Re: Koń a pies - Katarzyna Suchecka - 12-09-2009

Ja bardzo polacam kaukazy, albo moskiewskiego stroza. Co do rodezjana nigdy nie pomyslalabym ze one moga byc niebezpieczne(znam kilka i sa kochane pieszczoszki).
W ogole rodezjan wyglada troche jak moj pinczerek tylko troszke wiekszy, wiec nie wobrazam sobie jak mozna sie go bac...