![]() |
Male i duze problemy (koń 4-letni, jak nauczyć lekkości) - Wersja do druku +- Hipologia (https://forum.hipologia.pl) +-- Dział: Kategoria (https://forum.hipologia.pl/forumdisplay.php?fid=3) +--- Dział: Konie chcą nas rozumieć (https://forum.hipologia.pl/forumdisplay.php?fid=4) +--- Wątek: Male i duze problemy (koń 4-letni, jak nauczyć lekkości) (/showthread.php?tid=283) Strony:
1
2
|
Male i duze problemy (koń 4-letni, jak nauczyć lekkości) - duda8808 - 07-20-2008 Witam wszystkich ![]() ![]() Re: male i duze problemy - Ailusia - 07-21-2008 Cytat za "Spanish Riding School Workbook": Cytat:The process begins whilst the horse is in natural outline, working on a long, semi-loose rein, which is gradually shortened to the point of contact. From this, acceptance of the bit is developed and correct head carriage will ensue. The important element is balance. From the start, the idea is to train the horse to become self-supporting and well balanced and, increasingly, this will reduce the load on the forehand. Although, the horse may move with a low neck, it is nothing like the 'deep and low' often seen in modern dressage; the rider should ensure that the poll is not below the line of the withers and, by doing so, make it possible for the horse to travel along the ground, and not into it.Charles Harris, notatki z lat 1948-1951. Ćwiczyć możesz jak chcesz; pod siodłem, na lonży, bez niczego, lub też w jakiś inny sposób o którym nie wiem. Tak czy inaczej, nie zapominaj o nagradzaniu ![]() Re: male i duze problemy - szaman - 07-21-2008 bardzo pouczajace, ale dla kogos kto zna angielski w stopniu zaawansowanym :] ma ktos ochote przelozyć ;p? Re: male i duze problemy - duda8808 - 07-21-2008 szczerze mowiac ja tez za duzo z tego tekstu nie rozumiem... wiec jakby ktos mial checi i troche czasu, to byloby milo, gdyby to przelozyl na polski ![]() Re: male i duze problemy - Cejloniara - 07-21-2008 Cześć Duda :-) Troche w sumie mało napisałaś o tych problemach więc postaram się powiedzieć, jak ja sobie z tym problemem radziłam. Należy zacząć od tego, czy nie wymagasz od konia za dużo i czy to co chcesz robić w galopie naprawdę dobrze wychodzi Ci w kłusie? Kłopoty na ląży (choć nie napisałaś jakie dokładnie) mogą świadczyć o tym, że koń ma jakiś problem z poruszaniem się na łukach. Ja od jakiegoś czasu ze swoim koniem, na którym jeździło sie jak na łyżwach (chodzi mi o kłopoty ze sterownością, wyopadanie na zewnątrz i wpadanie do srodka), radze sobie polityką naprawdę małych kroczków i to daje rezultaty i to bardzo fajne. Po pierwsze, czy koń na pewno rozumie Twoje sygnały i szanuje je? To młody koń, ma prawo nie kumać. W jaki sposób wykonujesz łuki? Ja bardzo duzo pracuje w stępie. Dopiero jak koń jest rozluźniony to zaczynam kłus i bardzo często to są krótkie nawroty. Potem łuki zaczynam od ćwierć kół i po wygięciu zatrzymuje konia i głaszcze ile się da. Robiłam tak przy wyjeżdżaniu rogów i teraz koń w każdym narożniku normalnie widać jak sie satra by zasłużyć na nagrodę. Czy i jak nagradzasz konia i za co? Czy wychodzi Ci wszystko to co zaplanowałaś na padoku z ogrodzeniem? Jest o wiele łatwiej. Jeśli nie wychodzi, to dlaczego prosisz o to konia w trudniejszych warunkach, gdzie sama nie masz punktu odniesienia? To nie jest kwestia ćwiczeń jakiś specjalnych. To jest podstawa ujeżdżenia żeby koń chodził w ramach wyznczonych przez pomoce. Re: male i duze problemy - duda8808 - 07-21-2008 no wiec, jesli chodzi o lonze, to konik ma generalnie czasami rozne zagrywki... idzie sobie ladnie po koleczku i nagle, myk, kieruje zad do srodka, glowa ciagnie mnie na zewnatrz i probuje uciec... tak jakby chcial powiedziec "znudzilo mi sie ide na pastwisko"... ![]() ![]() ![]() ![]() Re: male i duze problemy - Dagmara Matuszak - 07-21-2008 duda8808 juz nie wiem zupelnie co mam robic... dać mu czas ![]() Re: male i duze problemy - duda8808 - 07-21-2008 no to akurat jest oczywiste... mlody konik, za wiele od niego wymagac nie mozna, ale z drugiej strony, nic samo sie nie zrobi... Re: male i duze problemy - Dagmara Matuszak - 07-21-2008 Trudno jest udzielać indywidualnych porad przez net, więc musimy trochę generalizować, przynajmniej dopóki nie udzielisz nam więcej informacji (np. jak lonżujesz, jakie duże są wolty, o których mówisz, na jakim wędzidle jeździsz itp), a najlepiej wstawisz jakieś zdjęcia. ![]() Twój czterolatek wydaje się mieć kłopoty z równowagą, zwłaszcza na łukach w chodach wyższych. Co jest na tym etapie całkiem normalne. Możesz mu pomóc, ćwicząc tak jak pisze Cejloniara, jeżdżąc i lonżując go "do przodu i w dół" (patrz fragment, który wstawiła Ania), ćwicząc wygięcie w ręku, zapewnić mu jakieś optyczne "oparcie" (ogrodzenie, lonżownik) i na razie nie galopować. Poza tym w takiej sytuacji należałoby wyeliminować ewentualne problemy zdrowotne (na przykład bolesność mięśni czy kręgosłupa) i upewnić się, czy nie ma kłopotów z uzębieniem. I czy siodło na pewno pasuje. Spróbuję przetłumaczyć, ale mój angielski jest daleki od ideału, więc proszę o wyrozumiałość (i korektę ![]() Proces rozpoczyna się, gdy koń jest w naturalnym ustawieniu, na długiej, na wpół luźnej wodzy, stopniowo skracanej do uzyskania kontaktu. W ten sposób uzyskujemy przyjęcie wędzidła i poprawnie niesioną głowę. Istotnym elementem jest równowaga. Od samego początku chcemy wyrabiać u konia samoniesienie i równowagę, dzięki temu redukując stopniowo obciążenie przodu. Chociaż koń może poruszać się z opuszczoną szyją, nie ma to nic wspólnego z "niskim i głębokim" ustawieniem często spotykanym we współczesnym ujeżdżeniu. Jeździec powinien zadbać o to, by potylica nie znalazła się poniżej kłębu, a tym samym koń przemieszczał się równolegle do podłoża, a nie "w głąb". Podczas korygowania trudnych koni, zwłaszcza usztywniających się, następuje etap, gdy koń nabiera pewności siebie i "pożąda swobody" - wtedy musimy pozwolić mu się rozciągnąć, wyciągnąć do przodu i w dół. To krytyczne stadium szkolenia korygującego - dopiero, gdy ta faza jest utrwalona, nie wcześniej, można rozpocząć pracę ujeżdżeniową. (Stęp, kłus i galop roboczy na luźnej wodzy ze swobodnymi (?) przejściami to znak, że koń jest przepuszczalny i "idzie do przodu", gotów na podjęcie pracy ujeżdżeniowej.) Re: male i duze problemy - duda8808 - 07-21-2008 ojoj... troche to ciezkie jak dla mnie... nie mialam wczesniej do czynienia z mlodymi konmi, a przynajmniej nie z takim problemem... ale dzieki wielkie za wszystkie rady ![]() ![]() a jeszcze mam takie pytanie... moze lepiej narazie zrezygnowac z oglowia i wedzidla i lonzowac go na zwyklym kantarze?? kiedys tak lonzowalam konia i trenerka powiedziala, zeby starac sie opuscic konikowi glowe jak najnizej, tak zeby wodzil chrapami przy ziemi, konik bardzo szybko pojal o co chodzi ![]() Re: male i duze problemy - Dagmara Matuszak - 07-21-2008 duda8808 a jeszcze mam takie pytanie... moze lepiej narazie zrezygnowac z oglowia i wedzidla i lonzowac go na zwyklym kantarze?? ja w ogóle jestem przeciwnikiem lonżowania na wędzidle - kantar albo kawecan. trochę o tym rozmawialiśmy - m. in. tutaj. co do lonżowania na dwóch lonżach - ja je znam tylko z literatury (czyli książki, fora i inne pomoce dydaktyczne), ale wszędzie natykam się na ostrzeżenie - nie próbujcie tego samemu :mrgreen:. ale, jeśli masz pod ręką trenerkę, która się na tym zna? tylko pewnie wtedy nie pisałabyś na forum... 8) i jeszcze wątki pokrewne: Kiedy koń się "buntuje"... Mowa bata do lonżowania Praca na dwóch lonżach Re: male i duze problemy - duda8808 - 07-21-2008 dzieki wielkie ![]() ![]() niestety nie mam obecnie zadnego trenera pod reka... ![]() ![]() Re: male i duze problemy - Ailusia - 07-21-2008 Nie przejmuj się, w końcu nie musisz robić jakichś wielce ambitnych rzeczy ![]() ![]() No i dopiero potem możesz zacząć 'school work', czyli uczenie jakichś bardziej wymyślnych rzeczy; albo dla wygimnastykowania, albo dla jakiegoś sportu, albo dla własnego widzimisię. Ale podstawa to jest ten właśnie rozluźniony, wyciągnięty... no i napisane jest, co mi się zwłaszcza podoba, że ma poruszać się "równolegle z podłożem", czyli jakby wzdłuż, a nie w dół, bo jak kieruje swój ruch w dół, to jest to przeciwieństwo czegokolwiek czego byśmy chcieli. Ale wyciąganie szyi do samej ziemi to jakby coś innego, jako ćwiczenie jest pożyteczne bardzo moim zdaniem. Chociażby dlatego, że w takiej pozycji jest mu najłatwiej oddychać. Z ogłowia i wędzidła oczywiście możesz zrezygnować, nawet na zawsze ![]() Chociaż dobrze mieć wtedy więcej nagród ![]() Nie zawracałabym sobie głowy pracą zadu, patrz na całego konia i skup się na uczeniu go tego, czego chcesz go nauczyć. Jeśli na przykład będziesz go uczyła czegoś konkretnego, to on już sam się zatroszczy o pracę zadu, żeby to wykonać. Jak również o pracę szyi, głowy i całej reszty ![]() Co do dwóch lonży - tak nie robiłam, z przyczyn jak wyżej (moja konia troszczy się o pracę jej zadu, nie ja), ale ostatnio rozgryzamy ćwiczenia na dwóch wodzach (takie co maksymalnie długie pozwalają albo iść krok za koniem, albo "lonżować" na małym kole) i jest bardzo fajnie, ale nie jest łatwo, więc ćwiczymy tylko w stępie ![]() ![]() Na długich wodzach ćwiczymy nie dlatego, że jest nam to do czegoś potrzebne, ale dlatego, że oprócz freestylowania, jedyna rzecz która mi imponuje to Hiszpańska Szkoła Jazdy ![]() Ale faktem jest że bardzo mi się to podoba więc jeśli masz dość cierpliwości to polecam ![]() I odpływając nieco, załączam filmik który przed chwilą znalazłam: http://www.youtube.com/watch?v=pLD3-lOh2xc My uczymy się metodą "na Ellen Ofstad", dlatego że ona też klika ![]() http://www.youtube.com/watch?v=mvjw6zcMVGk a od 1:33 jest fragment "jak zacząć". Ale ona też uprzedza, że najpierw koń powinien umieć podstawy na lonży, czyli taki wyciągnięty, rozluźniony... na przykład taki, jak Cejloniara ostatnio pokazała na zdjęciach w innym wątku: http://www.hipologia.pl/viewtopic.php?f=3&t=69&st=0&sk=t&sd=a&start=15 ...czyli wracamy do początku ![]() Re: male i duze problemy - Cejloniara - 07-22-2008 Gorąco polecam Ci nową książkę wydawnictwa Galaktyka "Ujeżdżenie, naturalnie!" Karen Rolf! Wczoraj w końcu poczta przyniosła :-)) Z książką jest film. Karen pięknie tłumaczy kolejność postępowania z koniem, bardzo dużo mówi o tym właśnie wyciągnięciu. Idąc dalej po swoim przykładzie powiem Ci tak. Zapomnij w ogóle o ganaszowaniu, nie zawracaj sobie tym głowy, jak mówi Ania, to są w tej chwili głupoty! Twój i mój cel to spokój, rozluźnienie, równowaga. Daj konikowi na to czas a zobaczysz jak się odwdzięczy. Sam przyjdzie Ci do ręki. Od setek lat jedna prawda jest niezmieniona: żeby konia skrócić, trzeba go najpierw wydłużyć. Jak masz górki to super! To też uczy równowagi :-) Na forum jest wątek górkowy :-) A na ląży warto z nim pracować, ale ja też nie lubie wędzidła w tych sytuacjach. Pomyśl o wędzidle, jak o urządzeniu, które pomoże Ci dopiero w bardziej skąplikowanych rzeczach. Warto byś poświęciła trochę czasu na ląże lub zabawy na linie, ponieważ: - to doskonała okazja do obserwowania konia, poszukania rzeczy, z jakimi ma problemy, trzeba sobie znich zdawać sprawę, bo inaczej nie rozwiąże się problemów, - można lepiej nauczyć konia reagowania na sygnały, używając ręki zbadać, jak naprawdę koń reaguje na łydkę, - zbudować z koniem lepszą więź :-) Moje jazdy w tej chwili wyglądają tak, że najpierw bawię się z Cejlonem naziemnie, taki rodzaj rozgrzewki, potem wsiadam na rozluźniającą jazdę na kantarku i jak dobrze idzie, nie ma spięć i koń chętnie odpowiada to jeszcze zakładam ogłowie bezwędzidłowe i jakieś 10-15 minut pracujemy. Nawet nie zaczynam galopu póki koń mi nie powie TAK. Zimą po nastawieniu biodra musiałam jeździć minimum 4 tygodnie dzień w dzień i dopiero w 4 tygodniu był galop. Zdziwiłam sie i to bardzo jak piękny i luxny dostałam galop po tym, jak poświęciłam tyle czasu na pracę w stępie i kłusie.\ Pewnie masz teraz mętlik w głowie. Nie przejmuj się. Przecież cały świat powstał z chaosu :-) Pozbieraj sobie materiały, zrób taki plan treningowy dla konia z wyznaczonymi cealmi, spisz sobie starannie co Twój koń już robi a z czym ma problemy, zobacz w którym momencie szkolenia jest Twój koń, na jakim etapie (wiele ludzi tego nie wie) i wtedy będziesz wiedziała dokładnie co robić, czego oczekiwać. Ze szkoleniem konia jest dokładnie jak z nauka matematyki. Najpierw dodawania, tabliczka mnożenia, ułamki, figury płaskie, potem dopiero przestrzenne... dopiero można się uczyć dalej :-) Re: male i duze problemy - Cejloniara - 07-22-2008 O kurcze, Ania, chyba dostalismy komplement :-) A się nie spodziewaliśmy eh... szczęście wielkie. |