Patenty

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Patenty

Post autor: Julia z Orla » śr kwie 15, 2009 12:50 am

Muszę się wygadać w tym temacie. O patentach, na przykładzie mojego obecnego podwórka:

- czambon jest często mylony z tak zwanymi (i niezwykle popularnymi) gumami - na hasło "przynieś mi swój czambon" 90% osób przywlecze gumy :wink:
- czambon jest stosowany "bo to dobry patent" bez zrozumienia zasady działania tego patentu i bez świadomości po co właściwie koń ma iść wyciągnięty w dół (i zwykle stosowany jest raz lub dwa, bo to nudny patent ;) )
- wypinacze są często stosowane mimo, że nikt naprawdę nie wie do czego służą (np. się w nich jeździ)
- decyzja czy zastosować wypinacze zwykłe czy trójkątne jest często podyktowana kwestią który patent jest akurat dostępny w sklepie tudzież jego ceną czy jakością. Nikt nie wie jaka jest różnica w ich działaniu.
- wypinacze (i inne patenty) zapinane są na byle jakie kółko przy obergurcie i zwykle o kilkanaście centymetrów za krótko lub nierówno (bywa że w odwrotnym wygięciu na kole!)
- czarna wodza jest stosowana do siłowego składania koni "do kupy" (specjalizuje się w tym właściciel stajni, w której obecnie stoimy - bardzo smutna ruchoma ilustracja na temat "czym jeździectwo nie jest")
- martwy wytok jest używany na codzień przez młode dziewczynki na spokojnych, rekreacyjnych kucykach
- pessoa na szczęście odstrasza od eksperymentów plątaniną sznurków, ale kilka lat temu było bardzo modne i ludzie robili sobie samodzielnie różne wariacje tego patentu. I nikt nie wie jak działa.

W każdym roku ponadto króluje moda na jakiś patent - był okres wielokrążków, było właśnie pessoa, były wodze thiedemanna. Również im szybciej patent przynosi efekt w postaci "zebrania instant" tym bardziej jest popularny (stąd pewnie taki szał jazdy w gumach - nie rzucają się w oczy, nie trzeba nadużywać rąk (ani umieć jeździć z dwoma wodzami w ręku), a koń biega ze zgiętą szyją i wygląda "sportowo")

No i na koniec taka refleksja - wśród koniarzy wiedza na temat faktycznego działania patentów jest prawie żadna. Jak komuś tłumaczę (na prośbę sprowokowaną moim ciężkim wzdychaniem, sama nie wtykam nosa w czyjś trening) dlaczego zastosowanie jakiegoś patentu uważam za szkodliwe dla konia, to często, o dziwo, widzę jak mój rozmówca zamienia się w słuch i szczerze zdziwiony pyta "naprawdę?", "a ten patent? jak działa?", "nie wiedziałam!"; potem się tłumaczą "bo inni tak robią", "bo ktoś mi tak poradził", a na koniec pytają "to jak mam trenować bez tego?". Zaskakujące! Są też osoby, które uważają mnie za zupełną idiotkę, ale jest ich znacznie mniej niż myślałam.

Czy w Waszych stajniach też tak jest, że znaczna większość osób stosuje patenty i podczas jazdy i podczas pracy z ziemi? A jeśli tak to czy na pewno wiedzą co robią? Często Wam się zdarza, że ktoś Wam sugeruje wypięcie Waszych koni? I wreszcie czy kiedyś ktoś, zobaczywszy Waszego konia rozluźnionego np. w kłusie "na goło", powiedział Wam: "łał!"? Albo czy ktoś powiedział Wam "łał" na prawdziwie zebranego konia? ("Najmilsze" co ja ostatnio usłyszałam, to że mój koń jest taki delikatny w pysku, że łatwo się go ganaszuje :? )
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Patenty

Post autor: Dagmara Matuszak » śr kwie 15, 2009 11:16 am

Koszmarnie trafna diagnoza :? I jeszcze lonża zapinana do wędzidła, najlepiej z mostkiem, przez potylicę albo przez popręg.

Wszyscy to robią, nikt nie wie dlaczego.

Obrazek

Mnie się wypięty koń już nie mieści w estetyce, prawie zawsze będzie nieszczęśliwy i poskracany, zamiast rozciągnięty. Zadziwiające, że jeśli chodzi o szkolenie koni, to nagle u tylu skądinąd dobrych i troskliwych osób występuje zanik empatii. (O tych, którzy jej nie mieli na początku, to już nawet nie wspominam.)
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Patenty

Post autor: Karolina Jaskulska » śr kwie 15, 2009 6:28 pm

Ja na szczęscie nie mam kontaktu juz ze szkólką .
U mnie na wsi większośc jeździ mały sport - głównie skoki, jednak nie zauważyłam,żeby jakiekolwiek patenty były nadużywane (jedynie przewijaja się wypięte konie na lonży wypinaczami) a konie chodzą ładnie ustawione, zaokraglone .
Ja miałam kiedyś chęc kupić czambon gumowy , żeby nauczyć mojego konia schodzenia w dól z głową ,bo miał z tym duże problemy, ale jednak jakoś tak wyszło, że zamiasta tego patenciku założyłam kantarek i zrobiłam luuuźną jazdę , jedną ,drugą i koń sam się tego nauczył...

Nic na siłe, pomału .... dużo mi to dało do myslenia...


Jeszcze odnośnie czambonu, bardzo zabolał mnie kiedyś widok gdy pewnien facet o dość silnej ręce chcący umilić sobie przejażdżkę w terenie zapiął czambon gumowy do popręgu sznurkowego, żeby koń nisko trzymał głowę... po trzech godzinach koń wrócił z dwiema żywymi ranami... mimo to, chodził w czambonie przez kolejne 5 dni.... tak ot dal wygody jeźdzca :SSSSS


a co do zapinania lonży... Co jeżeli koń nie umie chodzić na lonży lub a nie możemy go wylonzować na kantarze , ani nie mamy kawecanu ? czy jest taka możliwośc by zapiąc ją do wędzidla ... ja przyznam się że czasem tak robię przed jazdą, ale najczęsciej lonżuję na kantarze...
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Patenty

Post autor: Dagmara Matuszak » śr kwie 15, 2009 7:06 pm

whisperer13 pisze: a co do zapinania lonży... Co jeżeli koń nie umie chodzić na lonży lub a nie możemy go wylonzować na kantarze , ani nie mamy kawecanu ? czy jest taka możliwośc by zapiąc ją do wędzidla ... ja przyznam się że czasem tak robię przed jazdą, ale najczęsciej lonżuję na kantarze...
Tzn. w pierwszym wypadku masz na myśli sytuację, kiedy koń nie umie chodzić na lonży, a lonżowanie jest z jakiejś przyczyny koniecznie potrzebne i przypina się lonżę do wędzidła żeby zyskać kontrolę/sterowanie? Boję się, że zwłaszcza w takiej sytuacji może to być dla konia bolesne. Precyzja jest siłą rzeczy mniejsza niż z siodła, plus dochodzi większa masa na końcu sznurka - to jest jakby zaprzeczenie całej pracy z wędzidłem, gdzie bądź co bądź staramy się o uwrażliwienie konia na najmniejsze bodźce. Do tego wszystkiego może dojść stres w nowej sytuacji - i o złe skojarzenia (u konia) nietrudno.

W miarę możności - unikać :)

Lonżowanie przed jazdą - można założyć kantar na ogłowie na ten przykład ;)

whisperer13 pisze: Ja miałam kiedyś chęc kupić czambon gumowy , żeby nauczyć mojego konia schodzenia w dól z głową ,bo miał z tym duże problemy, ale jednak jakoś tak wyszło, że zamiasta tego patenciku założyłam kantarek i zrobiłam luuuźną jazdę , jedną ,drugą i koń sam się tego nauczył...

Nic na siłe, pomału .... dużo mi to dało do myslenia...
Fajnie, że o tym piszesz. Mnóstwo osób jest zdania, że wypinacze/chambon/inny patent to jedyna możliwość, żeby nauczyć konia schodzić w dół na lonży. Może dlatego, że nigdy nie próbowali inaczej, a może dlatego, że nie starcza im czasu i cierpliwości, żeby trochę na konia poczekać. A one naprawdę szybko się tego uczą.
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Patenty

Post autor: Karolina Jaskulska » śr kwie 15, 2009 7:25 pm

ja przed tą jazdą na kantarze byłam trochę spięta ,bo nigdy na nim tak nie jeździlam , a jeszcze tydzień wtedy stal i sie bałam, a tu takie mile zaskoczenie :P


mialam na myśli z tym lonzowaniem przypadek znanego mi ogiera, który siedzial caly dzień w boksie, bo rozwalał wszystkie wybiegi i był dośc nieposkromiony(był bo oficjalnie przestał być ogierem )
konio mial zdolności i robil wszystko by się oswobodzić., szczególnie ,że został tego przez przypadek nauczony, gdy już raz sie wyrwał, próbował za każdym razem... mimio że w boksie aniołek, wiadomo ,że koń stojący ma duuużo energi.
próbowałam zapinać przez dwa kólka ,to go obcierało, poza tym jak się szarpał, to wędzidlo na pewno składało się w pysku, więc przekładałam przez potylicę. Ale i tak pozostawiało to pewien niesmak :/
Robiłam tez tak że na lonży zakładałam mu luźniej wypinacze i wtedy mogłam przypiąc do wewn kólka wędzidła bez obaw że wędzidło zostanie przeciągnięte....
Na kantarze nie mógł być lonżowany, bo miał za dużo energii, szczególnie na początku sesji.
mam nadzieje ,że skoro już został wałachem będzie nam się lepiej wspolpracowało, zaczynamy już w maju.
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Patenty

Post autor: Magda Pawlowicz » śr kwie 15, 2009 8:22 pm

Ja teraz jestem całkowitym wrogiem lonzowania za wędzidło. Kiedyś mnie uczono że się zapina na mostek, widziałam też jedną osobę która lonżowała konia zapinając lonżę przez potylicę i dawało to niezłe efekty, ale facet miał naprawdę talent do komunikowania się z koniem. Na dzień dzisiejszy nie lonzuję za wędzidło a już zwłaszcza konia który nie umie chodzić. Jeśli koń ma nadmiar energii to do tego jest kółko(round pen), w skrajnych przypadkach używam takiego specyficznie zawiązanego sznurkowego kantara z łańcuszkiem pod brodą.
Jeśli chodzi o wypinacze to jest to taki temet na który już wiele razy dyskutowalismy na innych forach. I niestety faktycznie jest mnóstwo osób które uważają że bez patentu ani rusz :(
Ja w pracy z zupełnie surowym koniem nie używam wypięcia wcale. Zapoznaję go z działaniem wędzidła pracując w lejcach(2 lonżach) do momentu kiedy mogę go skręcić zatrzymać i cofnąć 1 krok, początkowo na kółku, potem na ogrodzonym placu. A potem wsiadam i jeżdzę :D
Natomiast zdaża nam się wypinać konie troszkę już bardziej zaawansowane w treningu, np jeśli mają jakąś szczególną trudność z poddawaniem potylicy w pionie, najpierw na kawecanie(ale ze sznurka nie takim hiszpańskim) dopiero potem na wędzidle. Używam sztywnych wypinaczy, tzn bez gum bardzo lekkich-z taśmy albo linki-albo wypinaczy trójkątnych(w niektórych przypadkach) NIGDY czambonu. Zapinam je na bardzo krótko-czasem dosłownie na kilka kroków, u bardziej zaawansowanych koni(tzn mam na myśli startujące już w konkursach konie) na kilka kółek. Większość pracy na lonży jest w ogóle bez wypięcia. Tzn jeśli np koń jest po przerwie w pracy np tydzień lub miesiąc nie pracował z jakiegoś powodu(ale nie miał kontuzji tylko np odpoczywał) to zrobię mu 2, najwyżej 3 dni na lonży, chcąc uzyskać jego spokój i skupienie zanim zacznę wsiadać to pierwszego dnia nie zapinam wypinaczy albo na koniec na chwilkę w stępie, drugiego dnia już w 3 chodach, 3 dnia ewentualnie powtarzam. Unikam stałej pracy na lonży jeśli nie jset absolutnie niezbędna z powodu jakiejś psychicznej trudności którą chcę najpierw rozwiązać z ziemi.
I czasami też wypinam szkolnego konia(zwłaszcza jedną klacz która ma głęboko utrwalone wiszenie w dół) żeby ułatwić jazdę uczniom, zwłaszcza na etapie gdy uczą się szukać kontaktu i zaczynają jeździć na wędzidle(oczywiście koń wypięty jest wtedy do kawecanu albo kantara) bo jeśli koń ma trochę ograniczoną swobodę głowy to ludziom jest po prostu łatwiej. Tylko wypinacze są wtedy na tyle długie że koń nie musi iść ustawiony ale nie może opuścić głowy bardziej niż do postawy "poziomej" a więc ma tą swobodę jeszcze stosunkowo dużą. I też w ciągu godzinnej jazdy kilka razy odpinam konia-na stęp zawsze, u bardziej zaawansowanych ludzi np zapinam tylko na galop.
Sporadycznie koniowi mocno uciekającemu głową do góry zapinam martwy wytok, ale nigdy do wędzidła!

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Patenty

Post autor: Dagmara Matuszak » śr kwie 15, 2009 8:52 pm

Magda, jesteś ewenementem :D. Szkoda, że więcej osób związanych zawodowo z końmi nie myśli i nie postępuje tak jak Ty.

Ja mam pod samym nosem (mieszkam po sąsiedzku) taki smutny przypadek - szkółka dość lubiana i renomowana, sprofilowana na ujeżdżenie. Konie chodzą pod uczniami wypięte - no i z tego, co widziałam, jak chodzą 2-3 godziny pod rząd, to nikt im tych wypinaczy ani na chwilę nie zdejmuje. Potem wracają do stajni - do stanowiska... Padoki - raz w tygodniu. Dobrze, że chociaż tyle :|

Whisperer, dobrze, że podjęto decyzję o kastracji, toż to męczarnia dla wszystkich zainteresowanych... Nie wiem, jak bym postąpiła na Twoim miejscu, praca z takim koniem oprócz tego, że jest niebezpieczna, to w dużym stopniu bezproduktywna.
Jak musiałam łazić na spacery z ogierami, to z reguły uzbrojona w bacik (do pomachania przed nosem) i łańcuszek - w razie potrzeby zapięty według LTJ - postaram się znaleźć odpowiednie zdjęcie.

Ale one chodziły pod siodłem i nie dostawały takiej korby, jak ten o którym piszesz.
Ostatnio zmieniony sob kwie 18, 2009 12:18 pm przez Dagmara Matuszak, łącznie zmieniany 2 razy.
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Patenty

Post autor: Karolina Jaskulska » śr kwie 15, 2009 9:40 pm

przez rok z nim pracowano.. regularnie co dzień i nie dał się ujeździćani po dobroci, tym bardziej jeżeli własciciel próbował go musztrować.. tyle,że jak chodzil co dzień na lonży to potem już grzecznie, wsiąśc tez dał na siebie, ale juz o chodzeniu w porzadanym kierunku nie było mowy. Tak długo wariował,aż nie zwalił, a jak trzymano go na uwiązach po obu stronach (jeździc siedział na siodle) to nakrył nogami obu prowadzących....
Nie wiem jak to bedzie w maju do niego jadę , zaczynamy na nowo pracę . mam nadzieje że do końca wakacji będzie juz wstępnie chodził pod siodłem...
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Marta Suchocka
Posty: 92
Rejestracja: śr kwie 15, 2009 1:49 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Patenty

Post autor: Marta Suchocka » czw kwie 16, 2009 4:04 pm

Na patentach się nie znam i dlatego unikam ich jak ognia.

Z Tyranem jeździmy na wytoku, ale to dla zwiększenia komfortu na obojga, bo ja miewam mało stabilna rękę. Poza tym zanim kupiłam wytok poszukałam dużo o nim informacji i w sumie książka "trener radzi" rozwiała moje wątpliwości w tej kwestii.

A oglądając w ostatnim czasie wiele stajni różnych, zauważyłam że patenty faktycznie są nadużywane. Szczególnie popularne są "gumy", stosowane jak czambon, ale w czasie jazdy.
U nas w stajni tez się z tym rozwiązaniem spotkałam, u dość surowego koni, który ma tendencję do ponoszenia. Ponoć gumy mają ograniczyć ruch głowy konia i przez to zapobiec rozpędzaniu się? Czy takie tłumaczenie jest sensowne?

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Patenty

Post autor: branka » czw kwie 16, 2009 7:48 pm

Mądrze tu piszecie, z postem Julii w ogóle zgadzam się w całej rozciagłości. Sama uzywalam różnych gum i czarnych wodzy i nie bardzo wiedziałam po co :P Tzn wiedziałam, że po to żeby zebrac konia - to już myslę mówi wystarczająco wiele...
Ale w wakacje sporo wypinaliśmy koni u Dermotta, choć wypięcie było zazwyczaj dłuższe niż widuje w Polsce jak sie lonżuje. Często jednak tez konie chodziły bez wypięcia.
Znalazłam notatki Dermotta z jakiegoś szkolenia niedawnego dotyczące patentów: "A draw reign, a side reign, a gogue or a chambon can be used to stop a horse to carry its head to high, but any of these aids should never be used to force the horse’s head down. Once a horse drops its head any of these aids should be loose. "
Czyli w skrócie patenty mogą być użyte, gdy koń nosi zbyt wysoko głowę, ale nigdy nie powinny być użyte do obniżenia głowy siłą i jak tylko koń opuści głowe, powinny być luźne.
Była też mowa o tym by dawać koniowi często przerwy i możliwosć swobodnego wyciągniecia się, szczególnie jak zrobi coś dobrze.

Ja niestety zbyt często widze, że jak tylko koń opuści głowe to ludzie nabierają więcej czarnej, skracają wypinacze czy chambon by jeszcze bardziej konia zganaszować i powodują, że koń jak patent sie zdejmie nosi głowe wysoko. Bardzo często też przy zwykłej jeździe jak koń odpuści i idzie w dole to jeździec jeszcze coś miesza rękami, napiera, próbuje wymusic więcej - zawsze powoduje to bunt i to, że gdy odpuści sie rekę to koń ucieka głową do góry. A powinno byc tak, że koń chce zostac na dole.

Magda - a czemu nie czambon? Ja uważam, ze obok wodzy pessoa to najrozsądniejszy patent - o ile uzyty dośc luźny. Pozwala wyrobić mięśnie grzbietu i wskazac koniowi drogę w dół, jednocześnie z ziemii można łatwo kontrolowac wtedy rytm i tempo. Ja akurat nie uzywam czambonu, ale jak lonzyję normalnie to koń chodzi w takiej pozycji i w takiej zaczynam każdą jazdę(chyba, ze koń ma focha:P). (ale jestem przeciwniczką uzywania czambonu jak koń ma wędzidło).

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Patenty

Post autor: Julia z Orla » czw kwie 16, 2009 9:07 pm

Jeśli chodzi o pracę nad rozluźnianiem konia, to myślę tak samo jak Dagmara - warto na konia poczekać. Rozciągnięcie mięśni grzbietu przez ucisk na potylicę podczas podnoszenia głowy nie jest tym samym co rozciągnięcie tych mięśni wynikające z rozluźnienia psychicznego. Na to żeby Ali się rozluźnił czekałam prawie 10 miesięcy, ale zdecydowanie było warto! Teraz jak tylko opuszczę rękę z liną/lonżą to koń opuszcza głowę - w stępie prawie zawsze, w kłusie coraz częściej. Sprawia mu jeszcze trudność bieganie tak po kole (jak opuści głowę to automatycznie wchodzi na prostą), ale teraz to już tylko kwestia czasu :)

Nie wykluczam, że zdarzają się konie potrzebujące pomocy patentu (bo się zdarzają), ale myślę, że najpierw trzeba dać im szansę (i czas) się wykazać. Jeśli natomiast stosuje się patenty z braku czasu i cierpliwości (nie wspominam nawet o czynniku "bo tak") to traci na tym i koń i jeździec (i jeździectwo, bo zawsze znajdą się jacyś potencjalni naśladowcy).

Co do lonżowania na wędzidle - mojego starszego konia tak lonżuję czasami bo on pięknie umie się lonżować w ogóle (nawet jak dostanie dopalaczy to nie wychodzi z koła i nie zwiększa się siła kontaktu). Zawsze przypinam lonżę do wewnętrznego kółka. Zwykle jednak biega w kółko w kantarze i wącha sobie przednie kopytka.
Młodego lonżowałam na wędzidle raz, jesienią, i był to błąd, i to wynikający z jakichś moich idiotycznych wierzeń i przyzwyczajeń z przeszłości (że jak ucieka z koła to lonżować z ogłowiem - musiałam mieć chwilową pomroczność; czasem wyłazi z człowieka czym mu skorupka nasiąkła, niestety :( ).

Starszego czasem lonżuję na wypięciu, żeby popracować nad muskulaturą i żeby się uaktywnił i jednocześnie pozostał w stanie skupienia (u niego trudno o te dwie rzeczy naraz). Taka praca jednak zawsze wiąże się z rozluźnieniem przed (+rozgrzewka), w trakcie i po. Ale to chodzi głównie o to skupienie i o jednostajność takiej pracy, bo przecież nie o zganaszowanie! Mam jednak wrażenie, że przyjdzie taki dzień, że i to pójdzie w odstawkę ;)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Patenty

Post autor: branka » czw kwie 16, 2009 9:54 pm

No tak, ale co jak ktoś ma pełną stajnię koni do pracy? Nie będzie czekał 10 miesięcy aż koń rozluźni sie bez patentu. Poza tym jeśli używa się go lekko zapiętym to tylko pokazuje sie droge koniowi. Ja akurat też nie używam patentów, wolę się bawić i czekac na konia, ale rozumiem tych co maja wiele koni do jazdy i trochę ściga ich czas. A niestety sport jeździecki ma to do siebie, że ilosć czasu jest ograniczona - i to jest w nim mocno głupie, ale niestety jak ktoś chce przygotowac koia do championatów to często potrzebuje skorzystac z patentów...

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Patenty

Post autor: Gaga » pt kwie 17, 2009 7:39 am

Hm tak sobie czytam i... z jednej strony patentów nie lubię, z drugiej używam ich. Darco chodzi na lonży wypięty , najczęściej na trójkątnych wypinaczach (dają najwięcej swobody). Staram się jednak, aby wypięcie trwało krótko, czyli ok 1/5 do 1/4 treningu. Po odpięciu wypięcia - koń idzie luźno z głową na dole (nie łazi jak lama, bo dostał wolność), co w moim odczuciu pokazuje, że wypięcie w tym przypadku nie robi koniowi krzywdy...
Na Karą używam czasami Thiedemanna. Pierwsze wyprawy do lasu, jazdy , kiedy klacz jest w rui - ten patent pomaga w sytuacji, kiedy klacz zaczyna się np. wspinać, chociaż z tego, co widzę najczęściej wpływa psychicznie na mnie i ... na Karą. Ona widząc, że coś wpinam - nie kombinuje. Ja jestem pewniejsza siebie. Dodam, że Thiedemanna zapinam luźno , w taki sposób aby konia cały czas prowadzić na wodzy , a sam patent aby zadziałał tylko, kiedy koń będzie w górze (nie tylko łbem, ale resztą konia też ;-))
Kara chodzi również czasami na gumach - na lonży. W ten sposób udało mi sie przez lata z chuderlawego , kompletnie nie umięśnionego i wykłębionego konia "zrobić" "szafę 3 drzwiową" , bez kłębu z kwadratowym zadem... Jednym słowem nam służyło to przede wszystkim rozciągnięciu i ćwiczeniu mięśni grzbietu, których początkowo kompletnie nie było... Gumy jednak zapinam na tyle luźno, aby sugerowały, nei zmuszały - jednym słowem jeśli np. Kara koniecznie musi się spłoszyc, czy porozglądać z łbem w chmurach - robi to...
Chambonu nie lubię za "zmuszanie" konia do konkretnej postawy. Zarówno trójkątne wypinacze, jak i gumy sugerują - nie zmuszają... bynajmniej ja tak to widzę...

Z Karą pracujemy również tak, jak na moim avatarze - koń zupełnie luzem, po lekkiej rozgrzewce - bawimy się w coś w stylu zebrania - jak widać kompletnie bez wypięcia...

I tak sobie myślę podsumowując tę przydługą wypowiedź - doskonale zdaję sobie sprawę, że "im mniej talentu, tym więcej patentu" i w pełni rozumiem, że również podlegam takiemu zaszeregowaniu... :oops: Ale obserwując własne konie nie widzę skutków ubocznych... Po zdjęciu wypięcia oba są luźne, nie uciekają w górę - idą luźno z nochem przy ziemi (Darco), lub tylko z szyją poniżej linii kłębu (kobyś) Żadne nie ma problemów z pracą na wędzidle, czy po prostu na sznurku na szyi... Pomijam ostatnie problemy z dogadaniem się z Darco (jest coraz lepiej, a ja po prostu miewam za mało cierpliwości dla "głupolka", szczęściem nie wyładowuję tego na nim) pomijam to, ze Kara zawsze miała problemy egzystencjonalne w czasie rui - oba zwierzaki jednak chodzą dobrze, spełniając pokładane w nich nadzieje i wykonując prośby, które do nich kieruję... Czy zatem na pewno każdy patent w każdej sytuacji jest idiotyzmem? Bo szczerze pisząc kiedyś byłam za, później przeciw, a teraz to już nie wiem :?
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Patenty

Post autor: Julia z Orla » pt kwie 17, 2009 10:07 pm

Znalazłam w wątku o wzmacnianiu mięśni grzbietu: http://www.sustainabledressage.com/tack/gadgets.php
Muszę wnikliwie przestudiować :)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: Patenty

Post autor: Joanna Dobrzyńska » sob kwie 18, 2009 12:51 am

Patenty są po to aby ułatwić życie nam, skrócić drogę o celu, ale uważam, ze (nie)wszystko z głową i wyczuciem. W tej chwili pod wierzch został mi jeden koń (drugi wypluje niebawem balast w postaci źrebaka) i lonżuję na lonzowniku. Nie używam nawet lonży. Chyba odbywa się to na zasadzie jakiejś wewnętrznej komunikacji, sama nie wiem, ale akurat ten koń zawsze fajnie pracuje grzbietem, szybko się rozluźnia i doszłam do wniosku, że żadne wypięcia nam nie są potrzebne. Lonżowałam ją kiedyś na wędzidle i tak: wypięcie przez potylicę (moim zdaniem było lepsze niż za kółko wędzidłowe wewn.), nigdy nie robiłam tego na mostku (lamie wędzidło), ale lonżowałam na wewn. kółku. Nie czuję się dobrze ze świadomością, że żelastwo przeciągać mogę na swoją stronę, że koń może być skrzywiony. Zrezygnowałam z lonży na rzecz swobodnej pracy-zabawy na lonżowniku. Drugą klacz lonżowałam kilka miesięcy na czambonie. Z początku po kilka minut i na niemal luźnym wypięciu ale sukcesywnie zwiększając trening po kilka minut dziennie. Potem coraz rzadziej rozpoczynałam jazdy od lonżowania na czambonie, bo przede wszystkim chodziło nam o wskazanie dość opornemu koniowi odpowiedniej drogi tylnym nogom i o uruchomienie jego grzbietu. I dzięki temu koń zaczął pracować zadem, podstawiać tylne nogi, nic się złego nie stało. Grzbiet nie ucierpiał od nadmiaru gimnastyki, bo nadmiaru chyba nie było :oops: . Byłoby znakomicie, gdyby człowiek umiał wszystko to zaprezentować koniowi z ziemi lub poprowadzić z góry. Jednak tego nie potrafię :oops: I przynajmniej z ziemi- może taki lonżownik to dobra droga dla kontynuacji tego z czym koń się zapoznał? :| Nie wiem.
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

ODPOWIEDZ