Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak nauczyć konia skręcania na łydki?
#1
Witam, jeżdę w dwóch stadninach : w pierwszej uczę sie u instruktora sportu, doświadczonego i dobrego nauczyciela, jego konie sa zrównowazone i bardzo czule na pomoce(m. in. łydki), natomianst w drugiej jezdze na hucule który nie ma praktycznie wcale pojecia co to reakcja na lydke, wiem jak stopniowo wzmacniac dzialanie by ruszyc na prostej szybciej i dziala to! jednak mam problem jak nauczyc go reakcji na działanie lydek sluzace do skrecania. Musze dodac że w stajni gdzie sa hucuły nie ma obecnie zadnego instruktora, dlatego prosze Was o pomoc.
:lol:
<t>Szaman</t>
Odpowiedz
#2
A ja bardzo chętnie też poczytam, jak to robicie. Jak się tak głebiej zastanowie to wiem, jak za pomocą jeża nauczyłam konia ustępowania od łydki ale w tym sensie, że mogę sobie machać zadem (konia) na prawo i lewo i zrobie zwroty na przodzie albo też staram się na łukach używać wewnętrznej łydki popędzająco tak, by koń bardziej podstawiał wewnętrzną nogę pod kłodę.

Ale to chyba nie jedyne działania. Zawsze mnie ciekawiło i tak nie do końca rozumiem działania łydki "przy popręgu". To ta łydka wygina? Czy ta łydka tylko trzyma a zewnętrzna łydka zamyka zad? a jeśli wewnętrzna tylko trzyma, to jak koń rozumie, że ma trzymać?? Nie wiem też tak naprawdę, jak używa się wewnętrznej łydki, by koń nie wpadał łopatką do środka. Tak jakby na koniu mniej więcej czuje jak to robić ale nie za bardzo wiem teoretycznie. Coś mi się jakby świta, że wewnetrzna łydka ma posłac konia na zewnętrzną wodzę.. ale czy to właśnie o to chodzi?? Gaga? :-)
<t>Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.</t>
Odpowiedz
#3
Czuję się wywołana do tablicy :oops: chociaż Trener o wiele lepiej się na tym umie ;-) i zapewne lepiej wytłumaczy...

Po kolei - nasze biodra na koniu powinny być równoległe do bioder wierzchowca. Zatem wewnętrzna noga - patrząc od bioda - "zwisa sobie" mniej więcej w okolicach popręgu, a noga zewnętrzna - tu też wazne od biodra, nie od kolana) - przesuwa się trochę do tyłu. Ważne, aby nie przesuwać zewnętrznej nogi na siłę, tylko cofnąć biodro (reszta nogi jakby nie było przyczepiła się do biodra, czyli też pójdzie do tyłu ;-))

I działanie. Wewnętrzna noga "odpowiada" za wewnętrzną nogę konia. Dobrze jest wyobrazić sobie, że podążamy z koniem krocząc tak, jak on kroczy tyłem (i tu właśnie polecam jazdę na oklep stępem). Mówi się w gwarze jeździeckiej, że koń ma się wygiąć wokół wewnętrznej łydki - polega to na tym, że wewnętrzna działa sobie "idąc z koniem", zewnętrzna zaś zapobiega wypadaniu końskich bioder na zewnątrz zakrętu. A skąd koń wie - to proste. Działamy cężarem ciała - siedząc bardziej "do środka" , czyli koń aby pozostać w równowadze musi wewnętrzny tył podstawić głębiej pod kłodę. Twój jeż nauczył konia reakcji na dotyk - dotyk = mam się przesunąć. lekki dotyk = tu mam stawiać tylne nogi, tędy mam sobie podróżować...

Ogólnie "dół człowieka" ma stanowić tunel dla konia - Wyobraźmy sobie, że koń to nie zwierz, a kawałek sprężystej gumy zamocowanej z przodu. Jeśli chcemy ją zgiąc i zadziałamy tylko wewnętrzną łydką - guma przesunie się po prostu na zewnątrz. Jeśli zadziałamy równo łydkami - nic się nie stanie. Jeśli zadziałamy wewnętrzną "przy popręgu" a zewnętrzną przesuniemy do tyłu - guma się wygnie w łuk... Jeśli zadziałamy za mocno zewnętrzną - tył gumy wpadnie nam do środka ;-)

Ja aby sprzwdzić bez trenera czy moje pomoce są poprawne - podczas wstępnej rozgrzewki pozostawiam część ujeżdżalni "bezśladową". Po czym na tej części "rysuję koniem" kilka łuków i wolt. Jeśli przednie ślady pokrywają się z tylnimi - znaczy wszystko jest OK...
<t>Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał</t>
Odpowiedz
#4
Jeszcze hucuł niech to przeczyta i już. :lol:
Odpowiedz
#5
Gaga napisał(a):Mówi się w gwarze jeździeckiej, że koń ma się wygiąć wokół wewnętrznej łydki - polega to na tym, że wewnętrzna działa sobie "idąc z koniem", zewnętrzna zaś zapobiega wypadaniu końskich bioder na zewnątrz zakrętu....

Czy to oznacza, że koń zawsze wypada zadem na zewnątrz w zakręcie? Smile
Zastanawiam się nad tym koniecznym działaniem zewnętrznej łydki.
W większości wypadków koń potrafi zgiąć się sam na łagodnym łuku , tylko na sygnał łydki- czy mylę sie ?
Czasem skręca nawet bez działania łydki, a tylko na przyłożenie wodzy do szyi
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
Odpowiedz
#6
Cejloniara napisał(a):Coś mi się jakby świta, że wewnetrzna łydka ma posłac konia na zewnętrzną wodzę.. ale czy to właśnie o to chodzi??

Ja bym raczej powiedziała, że wewnętrzne udo raczej.
A w ogóle - jak Gaga pisze - i tak wszystko zaczyna się od bioder :-)
<t>Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)</t>
Odpowiedz
#7
Cytat:wiem jak stopniowo wzmacniac dzialanie by ruszyc na prostej szybciej i dziala to!
Ja bym chętnie więcej szczegółów na ten temat przeczytała.Bo w tym pies pogrzebany.Znieczulony znaczy.
Odpowiedz
#8
No właśnie w stosunku do tego, co czytałam, nijak sie ma to co słyszałam :-) W zasadzie tak mniej więcej Gaga to staram się wykonywać, jak piszesz, tylko może nie bardzo umiałam sama to opisać. O tych udach i miednicy fajnie pisze Saly S. Ale ty jakoś tak bardziej w koncentracie to napisałaś :-) fajne :-) Ja tak sobie sprawdzam po sniegu.. jak jest :-)Lubię się posługiwać wyobrażeniami, tak jak te ze sprężyną, i mam też takie swoję: wyobrażam sobie, że moja wewnętrzna noga robi się taka długa, że praiwe dosięga ziemi. Z podeszwy mi wyrasta taki szpikulec ktory jakby wbija się w ziemie i na nim, jak na srodku okregu, obraca się całe ciało konia wygięte w łuczek przy pomocy zewnętrznej CAŁEJ nogi.

Ale nadal szaman nie wie, jak nauczyć tego hucuła. Ja pomogłam sobie pracą z ziemi w jeza a potem zwrotami na przodzie (jak szaman nie wiesz, co to jeż, to napisz). Po tym próby wyginania konia na łukach, tak mniej więcej jak to Guli opisuje, stały się o wiele łatwiejsze. Pozwoliło też wprowadzić jazdę po kwadracie, którą też poleca Saly i jezdzcy westowi - jedzie się prosto a zakrety wykonuje przez fajtnięcie zadem, tak jakby ćwierć zworty na przedzie. To w ramach jazdy od punktu do punktu i wstępnego rozgrzania konia.
Jak mam kłopoty z wyginaniem to staram sie wrócić do zwrotów i jeza. Zwykle pomaga.
<t>Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.</t>
Odpowiedz
#9
Tak mądrze piszecie ,że coraz mniej mnie tu się wcinać !
Ale dołożę 5 groszy.
Pamietać trzeba stale o tym , że ; po pierwsze - to w samochodzie , lub innej maszynie jest tak ,że zielony guzik uruchamia , czerwony wyłącza a jeszcze inna wajcha służy do czegoś innego i tak jest zawsze , chyba że się coś popsuje. U koni wszystko jest sprawą "umowną" , a umowa jest pomiędzy mną a koniem.Umowa działa tylko wówczas kiedy ją obie strony zaakceptują.
Po drugie;Jak się przyglądać koniom na swobodzie to przeważnie pokonując zakręt, nie dość, że unikają wygięcia , to robią zakręt w prawo, wygięte i ustawione w lewo( na czworoboku dostałby taki szkap 2.) bo tak im wygodniej. To my wymyślilismy ,że powinny "tańczyć" zamiast po prostu tak się poruszać jak im wygodnie w danej chwili.

Co do jazdy od wewnętrznej łydki ( tak się mówi, a chodzi o całą nogę poczynając od pachwiny w dół.) na zewnetrzną wodzę. Tak prowadząc konia "namawiam" go do wkraczania tylną wewnetrzną nogą skośnie pod tułów co mu się przyda , gdy będzie miał zrealizować "podstawienie zadu" czy chody boczne itp. Równocześnie przyzwyczajam go do tego, że porusza się "wzdłuż płotka" (zewnętrzna wodza) i powinien zaczynać pokonywanie zakrętu dopiero jak "płotek zacznie się "zaginać" , to znaczy kiedy ja tą wodzę zacznę "przyciskać" do jego szyi. Jak się koń tego "naumie" to nigdy nie będzie wpadał do środka zakrętu , bo ja mu podpowiem by równo , rytmicznie się poruszał i "trzymał " się płotka.
Rozgadałem się , a miało być 5 goszy.
Odpowiedz
#10
wszystko pieknie napisane ale nadal nie wiem , jak zauwazyla Cejloniara, jak mam nauczyc mojego groboskornego hucuła reakcji na te pomoce! o jezu czytaalm wiele ale chetnie sie dowiem jak to robić z bardziej realnej i praktycznej strony. i jeszcze jedno, nie mam wielkiej wiedzy na temat naturalnej jazdy( tylko powierzchowna, nie ylam n zadnych kursach itp) dlatego prosze o prosty przekaz :wink:
<t>Szaman</t>
Odpowiedz
#11
Zawsze myślałem że Szamani to specjaliści od nadzwyczaj skomplikowanych przekazów. Ale pewno szaman Szamanowi nie równy.
Odpowiedz
#12
Ze mnie żaden fachowiec, więc mogę dać prostą radę.
Najłatwiej nauczyc konia reagowania na łydkę przy skręcaniu na ujeżdżalni .
Dojeżdżasz do narożnika, więc koń nie będzie chętny do wjechania w niego, tylko skręci.
Moment przed jego skrętem, daj sygnał łydką.
Oczywiście na jeździe po prostej nie trzymaj go kurczowo łydkami Smile
<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
Odpowiedz
#13
Szaman , mam złe i dobre więsci.
Jak słusznie zauważyłaś , hucuły sa dośc "gruboskórne" i nie zawsze reagują zgodnie z oczekiwaniami , czy jak to Trener pieknie nazwał "umowami".
Nie spodziewaj się więc uniwersalnej recepty.
To ta zła wiadomość.
Ale dobra jest taka , że hucuła tez można nauczyć.
U mojego oprócz gruboskórności , występował jeszcze jeden problem.Na zakrętach się "kładł " do wewnątrz całym sobą.
Pomogła zabawa w jeża ( jedna z siedmiu gier - opisy dostępne na polskich stronach PNH ) , ugięcia boczne i ... jazda na oklep .
Mam takie spostrzeżenie ...może i niesłuszne ... ale sądzę , że żeby koń szedł " całością " to najpierw rozbierzmy problem na części pierwsze. A więc głowa , szyja , łopatki , kłoda , biodra ... przy okazji ćwicząc też siebie.
Acha ... u mojego hucuła zabawa w jeża wymagała , naprawdę sporo cierpliwości i czasu. A do doskonałości i tak nam jeszcze daleko.

:wink:
Odpowiedz
#14
Ale się dziś namachałam! W prawo już prawie mam opanowane wypadanie zadu i już chyab dośc dobrze udaje mi się konia wygiąć za to w lewo dzis koszmarna porazka... No chyba mam kłopot z tym "płotkiem"! Za wszelką cenę się uparł żeby włazić do środka i to tak skrajnie! oczywiście jak bylo po drodze do drzwi stajni... bo już robiąc łuk od drzwi nie było problemu. Chyba przesadziłam dziś troche. Inaczej to musze jutro zorganizować.. noga.. płotek... pod kłode... poprosić... ojoj
<t>Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.</t>
Odpowiedz
#15
To mi wyskoczyło, jak szukałam terre a terre. Świeżynka, dodane 1 grudnia Smile
http://www.youtube.com/watch?v=4TJkDYo1BPA
ale na zdjęciach on zawsze lepiej wygląda niż na filmach... Wink
Ostatnio uczę konię wstawiania tylnej nogi pod kłodę, chyba właśnie się dowiedziałam dlaczego :lol:
Szaman, tylko nie rób tak hucułowi! Od razu... :lol: lepiej tak zaczaruj żeby nie padało kiedy niektórzy przyjeżdżają do stajni Tongue
<r><SIZE size="85"><s></s><I><s></s><COLOR color="#000080"><s></s>"After all is said and done, more is said than done." <e></e></COLOR><COLOR color="#00BF00"><s></s>Posadź drzewo!<e></e></COLOR><e></e></I><e></e></SIZE></r>
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości