Hipologia Kategoria Konie chcą nas rozumieć Utrzymanie tempa

Utrzymanie tempa

Utrzymanie tempa

Strony (3): Wstecz 1 2 3 Dalej
Lutejaxx

Administrator

2,782
10-28-2009, 08:53 AM #16
Panterko masz bardzo slicznego konika!!!! Strasznie podobaja mi sie jej chrapy, wzrok, masc...widac, ze to klaczka! Uwielbiam klacze.

Tobie nic radzic nie będe.
Za to podziwiam odwage: wyjazdy w teren na koniu majacym taki problem plus Ty początkująca, a do tego sznurek tylko.....juz sie troche boje.

<t></t>
Lutejaxx
10-28-2009, 08:53 AM #16

Panterko masz bardzo slicznego konika!!!! Strasznie podobaja mi sie jej chrapy, wzrok, masc...widac, ze to klaczka! Uwielbiam klacze.

Tobie nic radzic nie będe.
Za to podziwiam odwage: wyjazdy w teren na koniu majacym taki problem plus Ty początkująca, a do tego sznurek tylko.....juz sie troche boje.


<t></t>

10-28-2009, 10:07 AM #17
tomekpawwaw
Paweł Leśkiewicz : Nie da się jechać w zadanym tempie jeśli nie bedziemy go stale kontrolować za pomocą pomocy wstrzymujących i popędzających, i tak do skutku.
....Ujeżdżony koń trzyma tempo sam, bez potrzeby ciągłego korygowania ...

No przeca piszę, że trzeba stale kontrolować, a nie stale korygować 8)

<t></t>
Paweł Leśkiewicz
10-28-2009, 10:07 AM #17

tomekpawwaw
Paweł Leśkiewicz : Nie da się jechać w zadanym tempie jeśli nie bedziemy go stale kontrolować za pomocą pomocy wstrzymujących i popędzających, i tak do skutku.
....Ujeżdżony koń trzyma tempo sam, bez potrzeby ciągłego korygowania ...

No przeca piszę, że trzeba stale kontrolować, a nie stale korygować 8)


<t></t>

10-28-2009, 10:50 AM #18
Duchowa Przygodo jej chrapy to jest to co kocham w niej bardzo bardzo hihihi uwielbiam jak jej wisi taka mydelnica gdy sie rozluźni Smile

<t></t>
Iwona Gasparewicz
10-28-2009, 10:50 AM #18

Duchowa Przygodo jej chrapy to jest to co kocham w niej bardzo bardzo hihihi uwielbiam jak jej wisi taka mydelnica gdy sie rozluźni Smile


<t></t>

Cejloniara

Posting Freak

1,108
10-28-2009, 10:51 AM #19
No kochani mam nadzieję, że się Panterka nie obrazi jak powiem coś o nich więcej. Znamy się wszak bardzo dobrze. Basia jest przecudną klaczą, nie wiem czy spotkałam kiedyś tak wdzięcznego i przyjaznego konia. Zachowuje się wręcz jak piesek ze schroniska, który całe serce oddaje temu, co go z klatki wyrwał. Czasem jest jak drący nieśmiały kwiatek na widok kolorowej taśmy a czasem jak zdecydowana przekupa (o rany jak ciężko opisać konia!). Panterka i Basia miały długą przerwę, którą spędzały głównie na wzajemnym mizianiu się. Wtedy miałam z koniem jeszcze do czynienia bezpośrednio, teraz od marca już nie, bo Basia jest w stajni obok nowego domu Panterki, a nie z nami. Nie ukrywam, że sznurek na głowie Basi pojawił się niejako z naszego między innymi powodu. Klacz na tym jest o wiele spokojniejsza i pewniejsza niż na wędzidle. Coś musiało się jej ostatnimi czasy poprzestawiać, że zachowuje się tak, jak Panterka pisze. Ale myślę, że nie jest to jakieś paniczne ponoszenie, raczej „chce mi się biegać, pobiegaj ze mną, jak nie masz ochoty to się lepiej trzymaj, bo ja jednak ją mam i nie boję się tego użyć”. Nie bez znaczenia jest, że obie damy wybierają się na spacery w towarzystwie innych koni i jeźdźców, które pobiegać lubią. Tak więc wszystko wskazuje na to, że jest jak piszecie: praca na placyku na swoimi umiejętnościami i ustaleni kto tu decyzje ostateczne podejmuje i że prośby miło jest spełniać. Od siebie dodam, że miałam bardzo podobne kłopoty z Cejlonem i nie rozwiązały ich żadne konkretne ćwiczenia, ruchy choć to też było potrzebne. Główna praca odbyła się w naszych głowach tak, że teraz naprawdę jedziemy RAZEM. Rok temu na rajdzie miałam poważne kłopoty z utrzymaniem Cejlona, jak mijały nas inne konie, bardzo chciał biec za nimi i gdyby nie zad klaczy towarzyszki, nie byłabym w stanie nawet całą moją siłą (a mała nie jest) odkleić go od tych koni. A w tym roku? Mijały nas araby i galopowały przed nami a on nic, bo teraz jedziemy RAZEM, jesteśmy ze sobą RAZEM myślami, koń nie czuje potrzeby żeby opuścić ten związek i to jest moim zdaniem jeszcze silniejsze niż wyuczenie, że „bez sygnału nie ruszaj bo będzie ziazi”. I teraz Panterka będzie pewnie pracować nad swoim i Basi RAZEM, bo jest na początku swojej końskiej przygody, gdzie się zadaje dużo pytań, szuka, szuka i szuka. Bo nie udało się ustawić w komfortowej sytuacji super ośrodka, świetnego Trenera i kasy na to wszystko więc się radzi jak może i bawi w odkrywcę , poszukiwacza, pytacza, dziurkacza. Tak my sierotki sobie musimy radzić Smile I sobie poradzimy Smile

<t>Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.</t>
Cejloniara
10-28-2009, 10:51 AM #19

No kochani mam nadzieję, że się Panterka nie obrazi jak powiem coś o nich więcej. Znamy się wszak bardzo dobrze. Basia jest przecudną klaczą, nie wiem czy spotkałam kiedyś tak wdzięcznego i przyjaznego konia. Zachowuje się wręcz jak piesek ze schroniska, który całe serce oddaje temu, co go z klatki wyrwał. Czasem jest jak drący nieśmiały kwiatek na widok kolorowej taśmy a czasem jak zdecydowana przekupa (o rany jak ciężko opisać konia!). Panterka i Basia miały długą przerwę, którą spędzały głównie na wzajemnym mizianiu się. Wtedy miałam z koniem jeszcze do czynienia bezpośrednio, teraz od marca już nie, bo Basia jest w stajni obok nowego domu Panterki, a nie z nami. Nie ukrywam, że sznurek na głowie Basi pojawił się niejako z naszego między innymi powodu. Klacz na tym jest o wiele spokojniejsza i pewniejsza niż na wędzidle. Coś musiało się jej ostatnimi czasy poprzestawiać, że zachowuje się tak, jak Panterka pisze. Ale myślę, że nie jest to jakieś paniczne ponoszenie, raczej „chce mi się biegać, pobiegaj ze mną, jak nie masz ochoty to się lepiej trzymaj, bo ja jednak ją mam i nie boję się tego użyć”. Nie bez znaczenia jest, że obie damy wybierają się na spacery w towarzystwie innych koni i jeźdźców, które pobiegać lubią. Tak więc wszystko wskazuje na to, że jest jak piszecie: praca na placyku na swoimi umiejętnościami i ustaleni kto tu decyzje ostateczne podejmuje i że prośby miło jest spełniać. Od siebie dodam, że miałam bardzo podobne kłopoty z Cejlonem i nie rozwiązały ich żadne konkretne ćwiczenia, ruchy choć to też było potrzebne. Główna praca odbyła się w naszych głowach tak, że teraz naprawdę jedziemy RAZEM. Rok temu na rajdzie miałam poważne kłopoty z utrzymaniem Cejlona, jak mijały nas inne konie, bardzo chciał biec za nimi i gdyby nie zad klaczy towarzyszki, nie byłabym w stanie nawet całą moją siłą (a mała nie jest) odkleić go od tych koni. A w tym roku? Mijały nas araby i galopowały przed nami a on nic, bo teraz jedziemy RAZEM, jesteśmy ze sobą RAZEM myślami, koń nie czuje potrzeby żeby opuścić ten związek i to jest moim zdaniem jeszcze silniejsze niż wyuczenie, że „bez sygnału nie ruszaj bo będzie ziazi”. I teraz Panterka będzie pewnie pracować nad swoim i Basi RAZEM, bo jest na początku swojej końskiej przygody, gdzie się zadaje dużo pytań, szuka, szuka i szuka. Bo nie udało się ustawić w komfortowej sytuacji super ośrodka, świetnego Trenera i kasy na to wszystko więc się radzi jak może i bawi w odkrywcę , poszukiwacza, pytacza, dziurkacza. Tak my sierotki sobie musimy radzić Smile I sobie poradzimy Smile


<t>Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.</t>

10-28-2009, 11:01 AM #20
Cejloniara No kochani mam nadzieję, że się Panterka nie obrazi jak powiem coś o nich więcej. Znamy się wszak bardzo dobrze. Basia jest przecudną klaczą, nie wiem czy spotkałam kiedyś tak wdzięcznego i przyjaznego konia. Zachowuje się wręcz jak piesek ze schroniska, który całe serce oddaje temu, co go z klatki wyrwał. Czasem jest jak drący nieśmiały kwiatek na widok kolorowej taśmy a czasem jak zdecydowana przekupa (o rany jak ciężko opisać konia!). Panterka i Basia miały długą przerwę, którą spędzały głównie na wzajemnym mizianiu się. Wtedy miałam z koniem jeszcze do czynienia bezpośrednio, teraz od marca już nie, bo Basia jest w stajni obok nowego domu Panterki, a nie z nami. Nie ukrywam, że sznurek na głowie Basi pojawił się niejako z naszego między innymi powodu. Klacz na tym jest o wiele spokojniejsza i pewniejsza niż na wędzidle. Coś musiało się jej ostatnimi czasy poprzestawiać, że zachowuje się tak, jak Panterka pisze. Ale myślę, że nie jest to jakieś paniczne ponoszenie, raczej „chce mi się biegać, pobiegaj ze mną, jak nie masz ochoty to się lepiej trzymaj, bo ja jednak ją mam i nie boję się tego użyć”. Nie bez znaczenia jest, że obie damy wybierają się na spacery w towarzystwie innych koni i jeźdźców, które pobiegać lubią. Tak więc wszystko wskazuje na to, że jest jak piszecie: praca na placyku na swoimi umiejętnościami i ustaleni kto tu decyzje ostateczne podejmuje i że prośby miło jest spełniać. Od siebie dodam, że miałam bardzo podobne kłopoty z Cejlonem i nie rozwiązały ich żadne konkretne ćwiczenia, ruchy choć to też było potrzebne. Główna praca odbyła się w naszych głowach tak, że teraz naprawdę jedziemy RAZEM. Rok temu na rajdzie miałam poważne kłopoty z utrzymaniem Cejlona, jak mijały nas inne konie, bardzo chciał biec za nimi i gdyby nie zad klaczy towarzyszki, nie byłabym w stanie nawet całą moją siłą (a mała nie jest) odkleić go od tych koni. A w tym roku? Mijały nas araby i galopowały przed nami a on nic, bo teraz jedziemy RAZEM, jesteśmy ze sobą RAZEM myślami, koń nie czuje potrzeby żeby opuścić ten związek i to jest moim zdaniem jeszcze silniejsze niż wyuczenie, że „bez sygnału nie ruszaj bo będzie ziazi”. I teraz Panterka będzie pewnie pracować nad swoim i Basi RAZEM, bo jest na początku swojej końskiej przygody, gdzie się zadaje dużo pytań, szuka, szuka i szuka. Bo nie udało się ustawić w komfortowej sytuacji super ośrodka, świetnego Trenera i kasy na to wszystko więc się radzi jak może i bawi w odkrywcę , poszukiwacza, pytacza, dziurkacza. Tak my sierotki sobie musimy radzić Smile I sobie poradzimy Smile

Amen Smile Smile

<t></t>
Iwona Gasparewicz
10-28-2009, 11:01 AM #20

Cejloniara No kochani mam nadzieję, że się Panterka nie obrazi jak powiem coś o nich więcej. Znamy się wszak bardzo dobrze. Basia jest przecudną klaczą, nie wiem czy spotkałam kiedyś tak wdzięcznego i przyjaznego konia. Zachowuje się wręcz jak piesek ze schroniska, który całe serce oddaje temu, co go z klatki wyrwał. Czasem jest jak drący nieśmiały kwiatek na widok kolorowej taśmy a czasem jak zdecydowana przekupa (o rany jak ciężko opisać konia!). Panterka i Basia miały długą przerwę, którą spędzały głównie na wzajemnym mizianiu się. Wtedy miałam z koniem jeszcze do czynienia bezpośrednio, teraz od marca już nie, bo Basia jest w stajni obok nowego domu Panterki, a nie z nami. Nie ukrywam, że sznurek na głowie Basi pojawił się niejako z naszego między innymi powodu. Klacz na tym jest o wiele spokojniejsza i pewniejsza niż na wędzidle. Coś musiało się jej ostatnimi czasy poprzestawiać, że zachowuje się tak, jak Panterka pisze. Ale myślę, że nie jest to jakieś paniczne ponoszenie, raczej „chce mi się biegać, pobiegaj ze mną, jak nie masz ochoty to się lepiej trzymaj, bo ja jednak ją mam i nie boję się tego użyć”. Nie bez znaczenia jest, że obie damy wybierają się na spacery w towarzystwie innych koni i jeźdźców, które pobiegać lubią. Tak więc wszystko wskazuje na to, że jest jak piszecie: praca na placyku na swoimi umiejętnościami i ustaleni kto tu decyzje ostateczne podejmuje i że prośby miło jest spełniać. Od siebie dodam, że miałam bardzo podobne kłopoty z Cejlonem i nie rozwiązały ich żadne konkretne ćwiczenia, ruchy choć to też było potrzebne. Główna praca odbyła się w naszych głowach tak, że teraz naprawdę jedziemy RAZEM. Rok temu na rajdzie miałam poważne kłopoty z utrzymaniem Cejlona, jak mijały nas inne konie, bardzo chciał biec za nimi i gdyby nie zad klaczy towarzyszki, nie byłabym w stanie nawet całą moją siłą (a mała nie jest) odkleić go od tych koni. A w tym roku? Mijały nas araby i galopowały przed nami a on nic, bo teraz jedziemy RAZEM, jesteśmy ze sobą RAZEM myślami, koń nie czuje potrzeby żeby opuścić ten związek i to jest moim zdaniem jeszcze silniejsze niż wyuczenie, że „bez sygnału nie ruszaj bo będzie ziazi”. I teraz Panterka będzie pewnie pracować nad swoim i Basi RAZEM, bo jest na początku swojej końskiej przygody, gdzie się zadaje dużo pytań, szuka, szuka i szuka. Bo nie udało się ustawić w komfortowej sytuacji super ośrodka, świetnego Trenera i kasy na to wszystko więc się radzi jak może i bawi w odkrywcę , poszukiwacza, pytacza, dziurkacza. Tak my sierotki sobie musimy radzić Smile I sobie poradzimy Smile

Amen Smile Smile


<t></t>

Lutejaxx

Administrator

2,782
10-28-2009, 11:49 AM #21
hahah, dobre! Big Grin zapowiada sie cos w rodzaju ślubu z koniem..ja to rozumiem, nawet bardzo dobrze rozumiem...

tylko zaczynam sie zastanawiać czy tak uwielbiajac klacze, i bedąc z klaczami prawie ze od razu RAZEM to czy....nie mam jednak jakichs nie-tego skłonnosci! :lol:

Big Grin trzmam kciuki za związek na dobre i złe.

<t></t>
Lutejaxx
10-28-2009, 11:49 AM #21

hahah, dobre! Big Grin zapowiada sie cos w rodzaju ślubu z koniem..ja to rozumiem, nawet bardzo dobrze rozumiem...

tylko zaczynam sie zastanawiać czy tak uwielbiajac klacze, i bedąc z klaczami prawie ze od razu RAZEM to czy....nie mam jednak jakichs nie-tego skłonnosci! :lol:

Big Grin trzmam kciuki za związek na dobre i złe.


<t></t>

10-28-2009, 12:18 PM #22
Hej Przygodo przygodo Smile ja to tak jakoś zawsze z kobitami. Same baby koń pies i dwie kotki Smile

<t></t>
Iwona Gasparewicz
10-28-2009, 12:18 PM #22

Hej Przygodo przygodo Smile ja to tak jakoś zawsze z kobitami. Same baby koń pies i dwie kotki Smile


<t></t>

Magda Pawlowicz

Posting Freak

913
10-28-2009, 05:49 PM #23
Klaro-bardzo mi się podoba to co napisałaś-taka obrazowa metoda samokontroli. Świetne Big Grin

<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>
Magda Pawlowicz
10-28-2009, 05:49 PM #23

Klaro-bardzo mi się podoba to co napisałaś-taka obrazowa metoda samokontroli. Świetne Big Grin


<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>

Ewa Polak

Senior Member

340
10-28-2009, 11:00 PM #24
Cejloniara rewelacyjnie to ujęłaśSmile

Ja mam zawsze dylemat przed dłuższymi przerwami bez jazd czy aby mogę swojemu kobyłowi zaufać... Jakoś zawsze ufam i wsiadam sobie na oklep w teren na mały spacer stępo i delikatnie kłus. Mimo że koń czuje że ma np 10 ha pola przed sobą i mogłaby puścić się dobrym galopem to nie robi tego i bynajmniej nie muszę jej szarpać, ona wie że ja nie chce i tego nie robi chociaż widzi że pozostałe 2 konie szaleją na takim polu.
Wiecie- może ja nie umiem opowiadać tak ładnie historii końskich, ale to wspaniałe istoty tylko trzeba dać się im wykazać i pokazać że można człowiekowi ufaćSmile

Myślę Panterka że się dogadasz ze swoim koniem a chwilowe niepowodzenia odejdą w niepamięćSmile

<t></t>
Ewa Polak
10-28-2009, 11:00 PM #24

Cejloniara rewelacyjnie to ujęłaśSmile

Ja mam zawsze dylemat przed dłuższymi przerwami bez jazd czy aby mogę swojemu kobyłowi zaufać... Jakoś zawsze ufam i wsiadam sobie na oklep w teren na mały spacer stępo i delikatnie kłus. Mimo że koń czuje że ma np 10 ha pola przed sobą i mogłaby puścić się dobrym galopem to nie robi tego i bynajmniej nie muszę jej szarpać, ona wie że ja nie chce i tego nie robi chociaż widzi że pozostałe 2 konie szaleją na takim polu.
Wiecie- może ja nie umiem opowiadać tak ładnie historii końskich, ale to wspaniałe istoty tylko trzeba dać się im wykazać i pokazać że można człowiekowi ufaćSmile

Myślę Panterka że się dogadasz ze swoim koniem a chwilowe niepowodzenia odejdą w niepamięćSmile


<t></t>

Joanna Dobrzyńska

Posting Freak

910
10-28-2009, 11:04 PM #25
Ewa...zarumieniłam się...
Po pierwsze plac i ciągłe ćwiczenia wprowadzania konia w rytm i tempo (a to oddzielne sprawy) jakiego Ty oczekujesz.
Teren nie musi być "hajda i do przodu" ale świetnie się sprawdza przenoszenie ćwiczeń z ujeżdżalni w ładne i wygodne miejsca w terenie (ładna łączka w lesie). A nad tempem należy czuwać cały czas i oczywiście pozwolić czasem koniowi poczuć się wolnym koniem, ale najlepiej gdy zostanie to wspólnie ustalone, za Twoim przyzwoleniem. Wówczas to dopiero Frajda :wink: .

<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>
Joanna Dobrzyńska
10-28-2009, 11:04 PM #25

Ewa...zarumieniłam się...
Po pierwsze plac i ciągłe ćwiczenia wprowadzania konia w rytm i tempo (a to oddzielne sprawy) jakiego Ty oczekujesz.
Teren nie musi być "hajda i do przodu" ale świetnie się sprawdza przenoszenie ćwiczeń z ujeżdżalni w ładne i wygodne miejsca w terenie (ładna łączka w lesie). A nad tempem należy czuwać cały czas i oczywiście pozwolić czasem koniowi poczuć się wolnym koniem, ale najlepiej gdy zostanie to wspólnie ustalone, za Twoim przyzwoleniem. Wówczas to dopiero Frajda :wink: .


<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>

Karolina Jaskulska

Posting Freak

803
11-01-2009, 09:36 PM #26
Ja uwielbiam pracowac z moim koniem w terenieSmile
Ćwiczę sobie częste przejscia , różne wygięcia, rzucie i ustępowania, slalom między drzewami , podjazdy i zjazdy ... możliwości jest dużo.
Widzę też ,że w terenie konio jest bardziej chętny do pracy.
Mój koń ma kłopoty z utrzymaniem tempa w kłusie ... na placu zawsze staram się wjechać na koło i przez pierwsze pare okrążen jadę jego tempem, potem w miare upływu czasu zaczynam prosić o zmianę tempa na takie, jakie mi odpowiada .
W terenie troszkę gorzej, bo prosta droga zmusza mnie niekiedy do używania mocniej ręki , czego nie lubię ....
W naszym przypadku tez pomagają częste przejscia stęp -klus (bardzo wolny) dosłownie 3,4 kroki kłusa, tak ,że koń nie ma możliwości rozpędzenia się .

<t>nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...</t>
Karolina Jaskulska
11-01-2009, 09:36 PM #26

Ja uwielbiam pracowac z moim koniem w terenieSmile
Ćwiczę sobie częste przejscia , różne wygięcia, rzucie i ustępowania, slalom między drzewami , podjazdy i zjazdy ... możliwości jest dużo.
Widzę też ,że w terenie konio jest bardziej chętny do pracy.
Mój koń ma kłopoty z utrzymaniem tempa w kłusie ... na placu zawsze staram się wjechać na koło i przez pierwsze pare okrążen jadę jego tempem, potem w miare upływu czasu zaczynam prosić o zmianę tempa na takie, jakie mi odpowiada .
W terenie troszkę gorzej, bo prosta droga zmusza mnie niekiedy do używania mocniej ręki , czego nie lubię ....
W naszym przypadku tez pomagają częste przejscia stęp -klus (bardzo wolny) dosłownie 3,4 kroki kłusa, tak ,że koń nie ma możliwości rozpędzenia się .


<t>nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...</t>

tomekpawwaw

Senior Member

380
11-01-2009, 10:11 PM #27
whisperer13 na placu zawsze staram się wjechać na koło i przez pierwsze pare okrążen jadę jego tempem, potem w miare upływu czasu zaczynam prosić o zmianę tempa na takie, jakie mi odpowiada .

To dobra metoda, jeżeli chodzi o konia młodego lub źle ujeżdżonego na początek. Ja jednak od trochę ujeżdżonego konia wymagam utrzymania tempa od razu na prostej. Jeżeli koń sam przyspiesza, przytrzymuję go i sprowadzam do takiego, jakim chcę jechać,(w razie trudności zginam mu szyję w bok albo wjeżdżam na koło) z początku na krótki czas a potem wysyłam bardziej do przodu (wydłużenie powinno być na polecenie łydek a nie oddanie wodzy) W terenie, jeżeli jest taka możliwość, jeżeli koń uporczywie przyspiesza wjeżdżam w głębokie podłoże, gdzie trudniej jest mu iść i nie pozwalam przejść do niższego chodu a jak się już uspokoi, wracam na twardsze.
Na placu dobrze działa również jeżdżenie po drągach porozstawianych w nieregularnych odstępach, które zmuszają konia do uwagi

<t></t>
tomekpawwaw
11-01-2009, 10:11 PM #27

whisperer13 na placu zawsze staram się wjechać na koło i przez pierwsze pare okrążen jadę jego tempem, potem w miare upływu czasu zaczynam prosić o zmianę tempa na takie, jakie mi odpowiada .

To dobra metoda, jeżeli chodzi o konia młodego lub źle ujeżdżonego na początek. Ja jednak od trochę ujeżdżonego konia wymagam utrzymania tempa od razu na prostej. Jeżeli koń sam przyspiesza, przytrzymuję go i sprowadzam do takiego, jakim chcę jechać,(w razie trudności zginam mu szyję w bok albo wjeżdżam na koło) z początku na krótki czas a potem wysyłam bardziej do przodu (wydłużenie powinno być na polecenie łydek a nie oddanie wodzy) W terenie, jeżeli jest taka możliwość, jeżeli koń uporczywie przyspiesza wjeżdżam w głębokie podłoże, gdzie trudniej jest mu iść i nie pozwalam przejść do niższego chodu a jak się już uspokoi, wracam na twardsze.
Na placu dobrze działa również jeżdżenie po drągach porozstawianych w nieregularnych odstępach, które zmuszają konia do uwagi


<t></t>

Jacob Spahis

Posting Freak

2,301
11-02-2009, 05:47 PM #28
Na wątku Początkowa praca z młodym koniem, jestem właśnie na etapie nauki utrzymania tempa. A ponieważ robię to zgodnie z zaleceniami przedwojennymi, proponuję lekturę. Smile

<r>"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (<I><s></s>A. Królikiewicz<e></e></I>)<br/>
<br/>
<URL url="http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html">http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html</URL></r>
Jacob Spahis
11-02-2009, 05:47 PM #28

Na wątku Początkowa praca z młodym koniem, jestem właśnie na etapie nauki utrzymania tempa. A ponieważ robię to zgodnie z zaleceniami przedwojennymi, proponuję lekturę. Smile


<r>"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (<I><s></s>A. Królikiewicz<e></e></I>)<br/>
<br/>
<URL url="http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html">http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html</URL></r>

11-02-2009, 09:58 PM #29
Spahis - a na której stronie tego watku?

<t></t>
Iwona Gasparewicz
11-02-2009, 09:58 PM #29

Spahis - a na której stronie tego watku?


<t></t>

AnnaRadomańczykMoroz

Senior Member

299
11-02-2009, 10:11 PM #30
panterka-23 Spahis - a na której stronie tego watku?

zaczyna sie na ostatniej Smile

Chodzi o stronę 8 (bo będą dochodziły kolejne). Teolinek

<r>niegdyś <COLOR color="#4000BF"><s></s>Pokusa27<e></e></COLOR> <E>Smile</E></r>
AnnaRadomańczykMoroz
11-02-2009, 10:11 PM #30

panterka-23 Spahis - a na której stronie tego watku?

zaczyna sie na ostatniej Smile

Chodzi o stronę 8 (bo będą dochodziły kolejne). Teolinek


<r>niegdyś <COLOR color="#4000BF"><s></s>Pokusa27<e></e></COLOR> <E>Smile</E></r>

Strony (3): Wstecz 1 2 3 Dalej
 
  • 0 głosów - średnia: 0
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 2 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 2 gości