Hipologia Kategoria Konie chcą nas rozumieć Jeździectwo - Skoki jako jedna z dyscyplin tego sportu :)

Jeździectwo - Skoki jako jedna z dyscyplin tego sportu :)

Jeździectwo - Skoki jako jedna z dyscyplin tego sportu :)

Strony (5): Wstecz 1 2 3 4 5 Dalej
Wojciech Mickunas

Posting Freak

1,126
03-25-2009, 12:26 PM #16
Nie do końca tak jest :wink: Są przeciez championaty ujeżdżeniowe gdzie sprawdza się konie w aspekcie konkurencji ;"ujeżdżenie" , oceniając ich predyspozycje ruchowe i charakterologiczne ( jezdność) Są też championaty WKKW , a i zaprzęgowcy sprawdzają swoje konie w champinatach.

<t>Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!</t>
Wojciech Mickunas
03-25-2009, 12:26 PM #16

Nie do końca tak jest :wink: Są przeciez championaty ujeżdżeniowe gdzie sprawdza się konie w aspekcie konkurencji ;"ujeżdżenie" , oceniając ich predyspozycje ruchowe i charakterologiczne ( jezdność) Są też championaty WKKW , a i zaprzęgowcy sprawdzają swoje konie w champinatach.


<t>Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!</t>

Guli

Posting Freak

1,701
03-25-2009, 12:26 PM #17
Championaty to nazwa używana nie tylko dla Mistrzostw Polski Smile

Te kilka ,które oglądałam nie były mistrzowskie , mimo, ze taką miały oficjalną nazwę.

Dlaczego - nie wiem

Może dlatego, że to były młode konie?

edit.

Chyba jednak trafiałam na takie ze względu na upodobania :lol:

Ujeżdżenie jest taaakie nudne Tongue
I konie wydają mi się mocno znerwicowane

<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>
Guli
03-25-2009, 12:26 PM #17

Championaty to nazwa używana nie tylko dla Mistrzostw Polski Smile

Te kilka ,które oglądałam nie były mistrzowskie , mimo, ze taką miały oficjalną nazwę.

Dlaczego - nie wiem

Może dlatego, że to były młode konie?

edit.

Chyba jednak trafiałam na takie ze względu na upodobania :lol:

Ujeżdżenie jest taaakie nudne Tongue
I konie wydają mi się mocno znerwicowane


<r><COLOR color="#FF0000"><s></s>Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl. <e></e></COLOR></r>

Wojciech Mickunas

Posting Freak

1,126
03-25-2009, 12:40 PM #18
To co kilka lat temu nazywano Championatami Młodych Koni , od jakiegoś czasu nazywa się Mistrzostwami Młodych Koni . Daczego zmieniono nazwę nie bardzo wiem . Może to przyszło z za Oceanu bo tam Mistrzostw jest co nie miara . :wink:

<t>Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!</t>
Wojciech Mickunas
03-25-2009, 12:40 PM #18

To co kilka lat temu nazywano Championatami Młodych Koni , od jakiegoś czasu nazywa się Mistrzostwami Młodych Koni . Daczego zmieniono nazwę nie bardzo wiem . Może to przyszło z za Oceanu bo tam Mistrzostw jest co nie miara . :wink:


<t>Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!</t>

Lutejaxx

Administrator

2,782
03-25-2009, 12:40 PM #19
nie, nie wszystkie konie śa znerwicowane Magdo, są konie ujezdżeniowe całkiem szczęśliwe...Tylko, ze to jest BARDZO trudna dyscyplina - moim zdaniem , i po prostu nie wiele osób tak na prawdę potrafi to robić dobrze. Może stąd takie wrażenie?

Ja nie próbuję nawet ujeżdżenia bo po pierwsze kocham wędrowanie, a po drugie.....skrzywdziłabym tylko konia.

<t></t>
Lutejaxx
03-25-2009, 12:40 PM #19

nie, nie wszystkie konie śa znerwicowane Magdo, są konie ujezdżeniowe całkiem szczęśliwe...Tylko, ze to jest BARDZO trudna dyscyplina - moim zdaniem , i po prostu nie wiele osób tak na prawdę potrafi to robić dobrze. Może stąd takie wrażenie?

Ja nie próbuję nawet ujeżdżenia bo po pierwsze kocham wędrowanie, a po drugie.....skrzywdziłabym tylko konia.


<t></t>

Julia z Orla

Posting Freak

1,409
03-25-2009, 02:22 PM #20
Prawdą jest, że nogi konia są poddawane dużo większym obciążeniom podczas skoków niż podczas, tak jak pisze Mazazel, stęp, kłusa czy galopu. Natomiast jeśli trening prowadzi się racjonalnie ze stopniowym zwiększaniem wymagań i biorąc pod uwagę rozwój fizyczny konia, a także jego wrodzone predyspozycje psychiczne i fizyczne, to można konia bezkontuzyjnie przeprowadzić przez całą karierę sportową. Nogi konia w trakcie prawidłowego treningu skokowego się wzmacniają, nie osłabiają. Są sportowcy, którzy trenują konie z głową i poświęceniem i są konie które uwielbiają skakać, nie ma co do tego wątpliwości.

Można też zupełnie na odwrót, skakać trzylatkiem na potęgę i puszczać go w korytarze z wielkimi wagonami. Można konie bez serca do skoków zmusić do tego żeby skakały. Można trzymać za ryj i puszczać na przeszkodę poprawiając batem. Można przed wjazdem na parkur dawać 10 szybkich dla motywacji. Potem można tego konia jako sześciolatka oddać do rekreacji ze zmarnowanym zdrowiem i kupić następnego, ewentualnie dać kilka blokad i jeszcze trochę pociągnąć. Grunt to się mieć na czym pokazać na zawodach, w białych bryczesach i fraczku, no i żeby po starcie była impreza.

Jest Sport i jest sport, nie ma się o co sprzeczać. Są jeźdźcy skokowi i są buraki parkurowe. No i jest jeszcze duuuży sport, jako jakby osobna bajka, ale to naprawdę na osobny temat jeśli ktoś ma taką potrzebę.

Może zamiast od razu mówić be i fuj, porozmawiajmy o tym jak poprowadzić trening skokowy tak, żeby nie dopuścić do kontuzji? Jak powinny wyglądać pierwsze skoki? Do jakiego stopnia koń powinien być wyszkolony ujeżdżeniowo, żeby mógł zacząć skakać? Jak przygotować z ziemi konia do skoków pod jeźdźcem, żeby zniwelować ryzyko kontuzji? Jak powinien wyglądać plan treningu skokowego konia na pierwszy rok? A jak na drugi? Czym różnić się będzie trening konia do małego sportu i konia do sportu dużego? Jak tam Wasze skakanie?

<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
Julia z Orla
03-25-2009, 02:22 PM #20

Prawdą jest, że nogi konia są poddawane dużo większym obciążeniom podczas skoków niż podczas, tak jak pisze Mazazel, stęp, kłusa czy galopu. Natomiast jeśli trening prowadzi się racjonalnie ze stopniowym zwiększaniem wymagań i biorąc pod uwagę rozwój fizyczny konia, a także jego wrodzone predyspozycje psychiczne i fizyczne, to można konia bezkontuzyjnie przeprowadzić przez całą karierę sportową. Nogi konia w trakcie prawidłowego treningu skokowego się wzmacniają, nie osłabiają. Są sportowcy, którzy trenują konie z głową i poświęceniem i są konie które uwielbiają skakać, nie ma co do tego wątpliwości.

Można też zupełnie na odwrót, skakać trzylatkiem na potęgę i puszczać go w korytarze z wielkimi wagonami. Można konie bez serca do skoków zmusić do tego żeby skakały. Można trzymać za ryj i puszczać na przeszkodę poprawiając batem. Można przed wjazdem na parkur dawać 10 szybkich dla motywacji. Potem można tego konia jako sześciolatka oddać do rekreacji ze zmarnowanym zdrowiem i kupić następnego, ewentualnie dać kilka blokad i jeszcze trochę pociągnąć. Grunt to się mieć na czym pokazać na zawodach, w białych bryczesach i fraczku, no i żeby po starcie była impreza.

Jest Sport i jest sport, nie ma się o co sprzeczać. Są jeźdźcy skokowi i są buraki parkurowe. No i jest jeszcze duuuży sport, jako jakby osobna bajka, ale to naprawdę na osobny temat jeśli ktoś ma taką potrzebę.

Może zamiast od razu mówić be i fuj, porozmawiajmy o tym jak poprowadzić trening skokowy tak, żeby nie dopuścić do kontuzji? Jak powinny wyglądać pierwsze skoki? Do jakiego stopnia koń powinien być wyszkolony ujeżdżeniowo, żeby mógł zacząć skakać? Jak przygotować z ziemi konia do skoków pod jeźdźcem, żeby zniwelować ryzyko kontuzji? Jak powinien wyglądać plan treningu skokowego konia na pierwszy rok? A jak na drugi? Czym różnić się będzie trening konia do małego sportu i konia do sportu dużego? Jak tam Wasze skakanie?


<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>

Lutejaxx

Administrator

2,782
03-25-2009, 02:30 PM #21
no to ciekawe by było Julio... Big Grin

co do moich skoków hihi, to są skoki z przymusu....bo jak jedziemy w teren i jest jakaś przeszkoda /nie da się inaczej przejechać/ to skaczemy...są to powalone drzewa, jakieś kałuże, których akurat koń się boi więc woli przeskoczyć albo jakiś powalony płot. Na ujeżdżalni kiedyś skakałam, ale jakoś nudziło mnie to. W skakaniu terenowym zdaję się na konia, to on trochę dokonuje wyboru czy będziemy skakać czy wjeżdżamy w rów i się z niego wygramolamy....w podrygującym stępie.

Dlatego nie będę zabierała głosu w tym temacie.
Podróżowanie,wędrowanie przed siebie....to tak. Ale chętnie poczytam na temat skoków, chociaż dużo już z tego forum się dowiedziałam.

<t></t>
Lutejaxx
03-25-2009, 02:30 PM #21

no to ciekawe by było Julio... Big Grin

co do moich skoków hihi, to są skoki z przymusu....bo jak jedziemy w teren i jest jakaś przeszkoda /nie da się inaczej przejechać/ to skaczemy...są to powalone drzewa, jakieś kałuże, których akurat koń się boi więc woli przeskoczyć albo jakiś powalony płot. Na ujeżdżalni kiedyś skakałam, ale jakoś nudziło mnie to. W skakaniu terenowym zdaję się na konia, to on trochę dokonuje wyboru czy będziemy skakać czy wjeżdżamy w rów i się z niego wygramolamy....w podrygującym stępie.

Dlatego nie będę zabierała głosu w tym temacie.
Podróżowanie,wędrowanie przed siebie....to tak. Ale chętnie poczytam na temat skoków, chociaż dużo już z tego forum się dowiedziałam.


<t></t>

03-25-2009, 02:37 PM #22
zaczyna mnie smieszyc to co niektorzy pisza. wydaje mi sie ze wieksza krzywde robi koniom osoba ktora kiepsko jezdzi i siada na swojego kona raz w tygodniu i szaleje niz jezdziec ktory jezdzi codziennie trenuje i uprawia skoki. wszystko jest dla ludzi i koni tylko w rozsadny sposob. Adas Malysz tez nie bedzie cale zycie skakal bo w koncu kregos;up mu siadzie nogi... niestety takie sa losy sportowcow.

<r>tak jak dla psa zupa,<br/>
siodłu należy się pupa <E>Smile</E></r>
Magdalena Macios
03-25-2009, 02:37 PM #22

zaczyna mnie smieszyc to co niektorzy pisza. wydaje mi sie ze wieksza krzywde robi koniom osoba ktora kiepsko jezdzi i siada na swojego kona raz w tygodniu i szaleje niz jezdziec ktory jezdzi codziennie trenuje i uprawia skoki. wszystko jest dla ludzi i koni tylko w rozsadny sposob. Adas Malysz tez nie bedzie cale zycie skakal bo w koncu kregos;up mu siadzie nogi... niestety takie sa losy sportowcow.


<r>tak jak dla psa zupa,<br/>
siodłu należy się pupa <E>Smile</E></r>

Julia z Orla

Posting Freak

1,409
03-25-2009, 03:13 PM #23
Z tym, że Adaś Małysz ma wybór, a koń niekoniecznie Wink Ale nie mówmy o wyczynie! Porozmawiajmy o "normalnych" skokach Smile

Skoki terenowe są fajne, u nas w okolicznych lasach było kilka takich wąwozów w których ktoś pobudował takie gałęziowo-drzewiaste przeszkódki i strasznie fajnie się to skakało. Kałuże też fajnie, i strumyki, i zwalone drzewa : ) W mojej pierwszej stajni były resztki przeszkód crossowych, i niska przeszkoda wodna, którą skakałam na koniku polskim jako zupełna gówniara i było czadowo (w jedną stronę, bo jak najazd był od strony wody to z największego rozpędu się potrafiła w tej wodzie położyć, mała spryciara).

Co do przeszkód zwykłych - ja mam masakryczny astygmatyzm i mam duże problemy z ocenianiem odległości (i w ogóle położenia różnych przedmiotów, efekt trochę jak łapanie ostrości w aparacie), więc najlepiej mi się skacze zabudowane przeszkody i najchętniej z drągiem na ziemi, bo wtedy 'wiem gdzie jestem' (jak koń po prostu). Do sportu to ja się nie nadaję, musiałabym wymienić sobie oczy. Ale lubię sobie poskakać małe przeszkódki, i mój koń też lubi.

Za to mój młodziak wszystko bierze na klatę i ma zerowy szacunek do drągów, więc nie wiem jak to będzie. On ma 5 lat i skakał w sumie tylko w korytarzu w rodzimej stajni, a moje tegoroczne plany nie uwzględniają nawet cavaletti Big Grin Strasznie to wszystkich dziwi wokół, że on dwa lata temu już powinien skakać pod jeźdźcem, a ja sobie pracuję nad przejściami Wink Słyszę też często, że już za późno. A mi się wydaje, że dojdziemy do tego, na olimpiadę nam się nie spieszy Wink

<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
Julia z Orla
03-25-2009, 03:13 PM #23

Z tym, że Adaś Małysz ma wybór, a koń niekoniecznie Wink Ale nie mówmy o wyczynie! Porozmawiajmy o "normalnych" skokach Smile

Skoki terenowe są fajne, u nas w okolicznych lasach było kilka takich wąwozów w których ktoś pobudował takie gałęziowo-drzewiaste przeszkódki i strasznie fajnie się to skakało. Kałuże też fajnie, i strumyki, i zwalone drzewa : ) W mojej pierwszej stajni były resztki przeszkód crossowych, i niska przeszkoda wodna, którą skakałam na koniku polskim jako zupełna gówniara i było czadowo (w jedną stronę, bo jak najazd był od strony wody to z największego rozpędu się potrafiła w tej wodzie położyć, mała spryciara).

Co do przeszkód zwykłych - ja mam masakryczny astygmatyzm i mam duże problemy z ocenianiem odległości (i w ogóle położenia różnych przedmiotów, efekt trochę jak łapanie ostrości w aparacie), więc najlepiej mi się skacze zabudowane przeszkody i najchętniej z drągiem na ziemi, bo wtedy 'wiem gdzie jestem' (jak koń po prostu). Do sportu to ja się nie nadaję, musiałabym wymienić sobie oczy. Ale lubię sobie poskakać małe przeszkódki, i mój koń też lubi.

Za to mój młodziak wszystko bierze na klatę i ma zerowy szacunek do drągów, więc nie wiem jak to będzie. On ma 5 lat i skakał w sumie tylko w korytarzu w rodzimej stajni, a moje tegoroczne plany nie uwzględniają nawet cavaletti Big Grin Strasznie to wszystkich dziwi wokół, że on dwa lata temu już powinien skakać pod jeźdźcem, a ja sobie pracuję nad przejściami Wink Słyszę też często, że już za późno. A mi się wydaje, że dojdziemy do tego, na olimpiadę nam się nie spieszy Wink


<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>

03-25-2009, 03:26 PM #24
Nie bijcie się już bo się popłakam Big Grin W każdej dyscyplinie dużo zdrowego rozsądku i znalezienie tego "złotego środka" są pierwszymi krokami do tego żeby kariera zwierzęcia nie skończyła się szybko i boleśnie.

Cytat:a chłopcy- wola sobie poskakać...(postrzelać też, prawda?).
Częściowo prawda, częściowo nie, ale coś w tym jest Big Grin no bo nie można powiedzieć, skoki trochę adrenaliny wydzielają (i te na parkurze i te w lesie).

No ale co tu wiele gadać, jednak ujeżdżenie to podstawa, bo usłyszałem kiedyś od kogoś: "Co z tego że Twój koń będzie skakał przez chmury, jak nie będzie ujeżdżony to nim nawet w stodołę nie trafisz" (czy jakoś tak :wink: ). Śmieszne stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe.

<r>"...wondering will mother earth survive<br/>
hoping that mankind will stop abusing her<br/>
sometimes..."<br/>
<br/>
Ozzy Osbourne "The Dreamer"<br/>
<br/>
do tej pory znany jako <B><s></s>Thorhall<e></e></B></r>
Jarosław Pietrzak
03-25-2009, 03:26 PM #24

Nie bijcie się już bo się popłakam Big Grin W każdej dyscyplinie dużo zdrowego rozsądku i znalezienie tego "złotego środka" są pierwszymi krokami do tego żeby kariera zwierzęcia nie skończyła się szybko i boleśnie.

Cytat:a chłopcy- wola sobie poskakać...(postrzelać też, prawda?).
Częściowo prawda, częściowo nie, ale coś w tym jest Big Grin no bo nie można powiedzieć, skoki trochę adrenaliny wydzielają (i te na parkurze i te w lesie).

No ale co tu wiele gadać, jednak ujeżdżenie to podstawa, bo usłyszałem kiedyś od kogoś: "Co z tego że Twój koń będzie skakał przez chmury, jak nie będzie ujeżdżony to nim nawet w stodołę nie trafisz" (czy jakoś tak :wink: ). Śmieszne stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe.


<r>"...wondering will mother earth survive<br/>
hoping that mankind will stop abusing her<br/>
sometimes..."<br/>
<br/>
Ozzy Osbourne "The Dreamer"<br/>
<br/>
do tej pory znany jako <B><s></s>Thorhall<e></e></B></r>

Lutejaxx

Administrator

2,782
03-25-2009, 03:33 PM #25
na obronę mężczyzn.... Big Grin

Faceci raczej się nie pala do jazdy konnej...ale ci , którzy już jeżdżą to na ogół robią to na prawdę bardzo dobrze.

Ale może tak mi się jedynie zbiegi okoliczności poukładały...?????

<t></t>
Lutejaxx
03-25-2009, 03:33 PM #25

na obronę mężczyzn.... Big Grin

Faceci raczej się nie pala do jazdy konnej...ale ci , którzy już jeżdżą to na ogół robią to na prawdę bardzo dobrze.

Ale może tak mi się jedynie zbiegi okoliczności poukładały...?????


<t></t>

03-25-2009, 06:40 PM #26
zartuje z tym Adasiem Malyszem tylko zaczyna sie tworzyc cos w stylu nie rob tego na koniu bo to nie naturalne dla niego .. tylko nie naturalnie dla niego jest to ze ktos robi na nim rozne dziwne rzeczy wiec po co jezdzimy wypuscmy je wszystkie do lasu... napewno beda szczesliwe.
wydaje mi sie ze rumakowi musi sprawiac przyjemnosc jak skacze. ogierek ktorym sie opiekowalam mieszkal na stolarni i nie bylo takiej mozliwosci zeby nie przesoczyl przez pieniek , klode debaka bo ewidentnie sprawialo mu to przyjemnosc jak sie go wypuszczalo.

<r>tak jak dla psa zupa,<br/>
siodłu należy się pupa <E>Smile</E></r>
Magdalena Macios
03-25-2009, 06:40 PM #26

zartuje z tym Adasiem Malyszem tylko zaczyna sie tworzyc cos w stylu nie rob tego na koniu bo to nie naturalne dla niego .. tylko nie naturalnie dla niego jest to ze ktos robi na nim rozne dziwne rzeczy wiec po co jezdzimy wypuscmy je wszystkie do lasu... napewno beda szczesliwe.
wydaje mi sie ze rumakowi musi sprawiac przyjemnosc jak skacze. ogierek ktorym sie opiekowalam mieszkal na stolarni i nie bylo takiej mozliwosci zeby nie przesoczyl przez pieniek , klode debaka bo ewidentnie sprawialo mu to przyjemnosc jak sie go wypuszczalo.


<r>tak jak dla psa zupa,<br/>
siodłu należy się pupa <E>Smile</E></r>

branka

Posting Freak

2,096
03-25-2009, 08:10 PM #27
Nie każdy koń lubi skakać. Nie każdy ma tyle odwagi, lubi sie tak wysilać, nie każdy jest tak odporny na stres by dużo jeździć na zawody. Naoglądałam się niestety walki z końmi na zawodach. I widziałam wiele koni nieszczęśliwych na zawodach. U Dermotta było kilka takich co wyglądały na zestresowane i smutne na zawodach, ale były młode. Niestety młodziaki często się boją zawodów, ale jak sie umie z nimi postępować to się przyzwyczajają(np jak dobrze skoczą parkur to nie jeździł dogrywki, kazał zawsze paść na zawodach, dawać cukierki itp. Nasze konie, te starsze(8-10) lat były super na zawodach, można było ich nie wiązac do siodłania, współpracowały w ogóle, jakoś zawsze tak sie ustawiły, że siodłanie i czyszczenie sżło szybciej i ogólnie wyglądały na zainteresowane zawodami. Jak słyszałam jak luzacy z niektórych stajni się szamotali z końmi i darli na nie bo nie stały grzecznie, to mi było smutno. Ale były i fajne obrazki, w niektórych stajniach konie traktowało się jak święte, widać było, że one lubią i ufają swoim luzakom. Nasze też z daleka zawsze wypatrywały mnie jak schodziły z parkuru - to bardzo przyjemne, ale nie kazdy koń tak szuka swojego luzaka, niektóre wyglądaja na złe i smute i im wszystko jedno, albo na luzaka czy jeżdzca kulą uszy...
U nas jednego kunia - Zeba(na prawde ma na imię chyba Hallmark Elite)kochałam na zawodach najbardziej, chodził jak pies grzeczny za człowiekiem, nie awanturował się z niczym, na parkurze super, poza parkurem zawsze pogodny i zainteresowany(choć nie lubił czyszczenia bo był wrazliwy Tongue i był z niego żebrak trochę, ale taki do opanowania), jak go pasłam na zawodach na trawie to mogłam koło niego siedzieć i spać i nic by nie zrobił. A nasz ogr choć pierwszego dnia zawsze łaził i ryczał na cały głos oznajmiając swoja obecność wszytskim panienkom i potencjalnym rywalom, to też był grzeczny i kochany i nie wyglądał na nieszczęśliwego na zawodach Wink Poza tym on w domu rzadko kiedy miał okazję skubnąć trawę a na zawodach zawsze sie go pasło, więc miał radochę(napychał sobie cały pyskk a potem mnie tym mazał po kurtce :lol: ).
Także zawody nie muszą być takie złe dla konia, skoki są wysokie i to duży wysiłek, ale formę buduje się latami, zaczyna od gimastyki na krzyzaczkach, konie też są hodowane tak by były jak najwytrzymalsze i jak najlepiej znosiły taki wysiłek i stres. Doświadczeni jeźdzcy nie forsują tez koni jeśli nie ma dużych nagród czy najwazniejszych trofeów, jak mają 2 błędy to dalej nie jadą, by nie męczyć konia, jak koń nie skacze zbyt raźno, też rezygnują, żeby ich na siłę nie pchać.
Jedno jednak Dermott mówił, co mnie niepokoi - od koni wymaga się coraz więcej i więcej jego zdaniem. Dlatego jeźdzcy sięgają coraz częściej po doping - on mówił, że nawet nie dlatego, że to taki głod sukcesu, ale konie po prostu nie wytrzymują tego co sie od nich wymaga. Gdzie zmierza ten sport? Czy parkuru musza byc aż tak trudne, żeby można było cieszyć się widowiskiem? Zauwazcie jak wyśrubowane normy czasu teraz się robi, jakie chytre kombinacje stawia, które przechodzi na czysto tylko kilka koni w konkursie. Trzeba w każdym jednym starcie jechać na maksa jak sie chce wygrać albo być wysoko - a pomimo że jedzcy często tylko objeżdżają konie i ich nie forsują, to musza mieć jakieś wyniki by sponsorzy z nich nie rezygnowali i by mieli kwalifikacje na rżne mistrzostwa. Ale to dotyczy nie tylko jedziectwa, w każdym sporcie wymagania są coraz większe, ze sportowców robi się nadludzi. Niepokoi mnie to.

<t></t>
branka
03-25-2009, 08:10 PM #27

Nie każdy koń lubi skakać. Nie każdy ma tyle odwagi, lubi sie tak wysilać, nie każdy jest tak odporny na stres by dużo jeździć na zawody. Naoglądałam się niestety walki z końmi na zawodach. I widziałam wiele koni nieszczęśliwych na zawodach. U Dermotta było kilka takich co wyglądały na zestresowane i smutne na zawodach, ale były młode. Niestety młodziaki często się boją zawodów, ale jak sie umie z nimi postępować to się przyzwyczajają(np jak dobrze skoczą parkur to nie jeździł dogrywki, kazał zawsze paść na zawodach, dawać cukierki itp. Nasze konie, te starsze(8-10) lat były super na zawodach, można było ich nie wiązac do siodłania, współpracowały w ogóle, jakoś zawsze tak sie ustawiły, że siodłanie i czyszczenie sżło szybciej i ogólnie wyglądały na zainteresowane zawodami. Jak słyszałam jak luzacy z niektórych stajni się szamotali z końmi i darli na nie bo nie stały grzecznie, to mi było smutno. Ale były i fajne obrazki, w niektórych stajniach konie traktowało się jak święte, widać było, że one lubią i ufają swoim luzakom. Nasze też z daleka zawsze wypatrywały mnie jak schodziły z parkuru - to bardzo przyjemne, ale nie kazdy koń tak szuka swojego luzaka, niektóre wyglądaja na złe i smute i im wszystko jedno, albo na luzaka czy jeżdzca kulą uszy...
U nas jednego kunia - Zeba(na prawde ma na imię chyba Hallmark Elite)kochałam na zawodach najbardziej, chodził jak pies grzeczny za człowiekiem, nie awanturował się z niczym, na parkurze super, poza parkurem zawsze pogodny i zainteresowany(choć nie lubił czyszczenia bo był wrazliwy Tongue i był z niego żebrak trochę, ale taki do opanowania), jak go pasłam na zawodach na trawie to mogłam koło niego siedzieć i spać i nic by nie zrobił. A nasz ogr choć pierwszego dnia zawsze łaził i ryczał na cały głos oznajmiając swoja obecność wszytskim panienkom i potencjalnym rywalom, to też był grzeczny i kochany i nie wyglądał na nieszczęśliwego na zawodach Wink Poza tym on w domu rzadko kiedy miał okazję skubnąć trawę a na zawodach zawsze sie go pasło, więc miał radochę(napychał sobie cały pyskk a potem mnie tym mazał po kurtce :lol: ).
Także zawody nie muszą być takie złe dla konia, skoki są wysokie i to duży wysiłek, ale formę buduje się latami, zaczyna od gimastyki na krzyzaczkach, konie też są hodowane tak by były jak najwytrzymalsze i jak najlepiej znosiły taki wysiłek i stres. Doświadczeni jeźdzcy nie forsują tez koni jeśli nie ma dużych nagród czy najwazniejszych trofeów, jak mają 2 błędy to dalej nie jadą, by nie męczyć konia, jak koń nie skacze zbyt raźno, też rezygnują, żeby ich na siłę nie pchać.
Jedno jednak Dermott mówił, co mnie niepokoi - od koni wymaga się coraz więcej i więcej jego zdaniem. Dlatego jeźdzcy sięgają coraz częściej po doping - on mówił, że nawet nie dlatego, że to taki głod sukcesu, ale konie po prostu nie wytrzymują tego co sie od nich wymaga. Gdzie zmierza ten sport? Czy parkuru musza byc aż tak trudne, żeby można było cieszyć się widowiskiem? Zauwazcie jak wyśrubowane normy czasu teraz się robi, jakie chytre kombinacje stawia, które przechodzi na czysto tylko kilka koni w konkursie. Trzeba w każdym jednym starcie jechać na maksa jak sie chce wygrać albo być wysoko - a pomimo że jedzcy często tylko objeżdżają konie i ich nie forsują, to musza mieć jakieś wyniki by sponsorzy z nich nie rezygnowali i by mieli kwalifikacje na rżne mistrzostwa. Ale to dotyczy nie tylko jedziectwa, w każdym sporcie wymagania są coraz większe, ze sportowców robi się nadludzi. Niepokoi mnie to.


<t></t>

Julia z Orla

Posting Freak

1,409
03-25-2009, 09:02 PM #28
No niestety, dlatego już pisałam w innym wątku, że za dawnych czasów konkursy były łatwiejsze. Koń Rodrigo Pessoa był naszprycowany w Pekinie, koń Beerbauma w Atenach (słynny, piękny Goldfever) i tam też koń O'Connora... To już nie jest sport, tylko szoł. Jeśli tacy jeźdźcy są gotowi na takie środki w dążeniu do celu to przed czym by się cofnęli w drodze po medal? Jak szprycują swoje konie to myślicie, że ich nie barują? Ktoś zresztą pisał na forum o "licencji na barowanie' dla wielkich jeźdźców... Konkursy 160 to dla mnie jest jak zmuszanie niedźwiedzia do jazdy na motorze stojąc na głowie w cyrku.

O ile uważam, że skoki są ok, o tyle twierdzę że duży sport nie powinien dotyczyć zwierząt (a ludzie, w swoich dyscyplinach, niech sobie robią co chcą). Ale ja sobie mogę twierdzić, duży sport to biznes i konie będą chodzić na dopingu takie konkursy do końca świata.

Edit:
"Na kilka godzin przed konkursem indywidualnym zdyskwalifikowano konia, na którym jeździł Ludger Beerbaum. Wcześniej Niemiec razem z kolegami z drużyny zdobył zloty medal, który został im odebrany. Potem zakazane środki dopingujące wykryto we krwi konia Waterford Cristal, na którym Irlandczyk Cian O'Connor zdobył złoto w skokach przez przeszkody. Medal odebrano mu dopiero w lipcu 2005 r. gdyż... ktoś ukradł próbkę B."

I jeszcze kradną próbki, bardzo sportowe zachowanie Big Grin

http://www.sport.pl/inne/1,64998,2334469.html

<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
Julia z Orla
03-25-2009, 09:02 PM #28

No niestety, dlatego już pisałam w innym wątku, że za dawnych czasów konkursy były łatwiejsze. Koń Rodrigo Pessoa był naszprycowany w Pekinie, koń Beerbauma w Atenach (słynny, piękny Goldfever) i tam też koń O'Connora... To już nie jest sport, tylko szoł. Jeśli tacy jeźdźcy są gotowi na takie środki w dążeniu do celu to przed czym by się cofnęli w drodze po medal? Jak szprycują swoje konie to myślicie, że ich nie barują? Ktoś zresztą pisał na forum o "licencji na barowanie' dla wielkich jeźdźców... Konkursy 160 to dla mnie jest jak zmuszanie niedźwiedzia do jazdy na motorze stojąc na głowie w cyrku.

O ile uważam, że skoki są ok, o tyle twierdzę że duży sport nie powinien dotyczyć zwierząt (a ludzie, w swoich dyscyplinach, niech sobie robią co chcą). Ale ja sobie mogę twierdzić, duży sport to biznes i konie będą chodzić na dopingu takie konkursy do końca świata.

Edit:
"Na kilka godzin przed konkursem indywidualnym zdyskwalifikowano konia, na którym jeździł Ludger Beerbaum. Wcześniej Niemiec razem z kolegami z drużyny zdobył zloty medal, który został im odebrany. Potem zakazane środki dopingujące wykryto we krwi konia Waterford Cristal, na którym Irlandczyk Cian O'Connor zdobył złoto w skokach przez przeszkody. Medal odebrano mu dopiero w lipcu 2005 r. gdyż... ktoś ukradł próbkę B."

I jeszcze kradną próbki, bardzo sportowe zachowanie Big Grin

http://www.sport.pl/inne/1,64998,2334469.html


<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>

branka

Posting Freak

2,096
03-25-2009, 09:12 PM #29
Myślę, że nie wszyscy barują. Dermott tego nie robił w każdym razie, nie bardzo chce mi się też wierzyć, ze Cian to robi. Za to D. uważa, że robi to Kurten i wszyscy Niemcy. Twierdzi też, że najlepsze stajnie mają swoich chemików którzy potrafią zrobić tak, ze dopingu sie nie wykryje, jako przykład podawał stajnię Topsa i twierdził, że każdy koń jest tam na dopingu. Nie wiem czy to prawda, ale możliwe że tak jest, kilka osób mi to powiedziało w przeciagu ilu, 3 miesięcy, podejrzana sprawa. Swoją droga ciekawe czy Dermott nie stosuje dopingu, zarzekał się że nigdy w życiu, ale kto wie? Wink Np ja używałam maści, która mogła spowodowac wyniki pozytywne testach antydopingowych i Dermott sie nie przejął i brał konia, którego nią smarowałam na zawody, pomimo że powinien poczekac 4 tygodnie. I akurat chcieli nam zbadać tego konia i się wymygał tak, ze powiedzial że ma jednego luzaka i 6 koni i nie ma czasu. On czy Jessica czy Cian mają fory w Irlandii i od wielu rzeczy się moga migać.
Moim zdaniem parkury są za trudne i wymaga sie za dużo. I nie powinny byc dozwolone skoki powyżej 2 metrów. Poza tym co się na tych potęgach wyprawia...w Dublinie facet który wygrał potegę tak sprał konia na rozprężalni by wyżej skakał, że pewnie go przez tydzień bolało, a wszyscy tylko podziwiali jeźdzca i nawet kary nie dostał. Coś jest tu mocno nie tak.

<t></t>
branka
03-25-2009, 09:12 PM #29

Myślę, że nie wszyscy barują. Dermott tego nie robił w każdym razie, nie bardzo chce mi się też wierzyć, ze Cian to robi. Za to D. uważa, że robi to Kurten i wszyscy Niemcy. Twierdzi też, że najlepsze stajnie mają swoich chemików którzy potrafią zrobić tak, ze dopingu sie nie wykryje, jako przykład podawał stajnię Topsa i twierdził, że każdy koń jest tam na dopingu. Nie wiem czy to prawda, ale możliwe że tak jest, kilka osób mi to powiedziało w przeciagu ilu, 3 miesięcy, podejrzana sprawa. Swoją droga ciekawe czy Dermott nie stosuje dopingu, zarzekał się że nigdy w życiu, ale kto wie? Wink Np ja używałam maści, która mogła spowodowac wyniki pozytywne testach antydopingowych i Dermott sie nie przejął i brał konia, którego nią smarowałam na zawody, pomimo że powinien poczekac 4 tygodnie. I akurat chcieli nam zbadać tego konia i się wymygał tak, ze powiedzial że ma jednego luzaka i 6 koni i nie ma czasu. On czy Jessica czy Cian mają fory w Irlandii i od wielu rzeczy się moga migać.
Moim zdaniem parkury są za trudne i wymaga sie za dużo. I nie powinny byc dozwolone skoki powyżej 2 metrów. Poza tym co się na tych potęgach wyprawia...w Dublinie facet który wygrał potegę tak sprał konia na rozprężalni by wyżej skakał, że pewnie go przez tydzień bolało, a wszyscy tylko podziwiali jeźdzca i nawet kary nie dostał. Coś jest tu mocno nie tak.


<t></t>

branka

Posting Freak

2,096
03-25-2009, 09:57 PM #30
Julia Zdrojewska Prawdą jest, że nogi konia są poddawane dużo większym obciążeniom podczas skoków niż podczas, tak jak pisze Mazazel, stęp, kłusa czy galopu. Natomiast jeśli trening prowadzi się racjonalnie ze stopniowym zwiększaniem wymagań i biorąc pod uwagę rozwój fizyczny konia, a także jego wrodzone predyspozycje psychiczne i fizyczne, to można konia bezkontuzyjnie przeprowadzić przez całą karierę sportową. Nogi konia w trakcie prawidłowego treningu skokowego się wzmacniają, nie osłabiają. Są sportowcy, którzy trenują konie z głową i poświęceniem i są konie które uwielbiają skakać, nie ma co do tego wątpliwości.

No właśnie, bardzo wazne jest przygotowanie - nie tylko fizyczne(ale i psychiczne). Bardzo ważne jest tez postępowanie na pierwszych konkursach by konia nie zrazić i ważne jest by czuł wsparcie luzaka i jeźdzca.
Co do koni, które lubią skakać to mój lubi, ale nie przez te na ujeżdżalni - ale przez ogrodzenie czy krzaczek lub kałuże to proszę bardzo Wink

Cytat: Jak powinny wyglądać pierwsze skoki? Do jakiego stopnia koń powinien być wyszkolony ujeżdżeniowo, żeby mógł zacząć skakać? Jak przygotować z ziemi konia do skoków pod jeźdźcem, żeby zniwelować ryzyko kontuzji? Jak powinien wyglądać plan treningu skokowego konia na pierwszy rok? A jak na drugi? Czym różnić się będzie trening konia do małego sportu i konia do sportu dużego? Jak tam Wasze skakanie?

No właśnie, to ważne - skąd wiedzieć kiedy zacząć skoki?
Moim zdaniem najpierw powinno się nauczyć konia poruszania się w rytmie i rozluźnieniu oraz akceptować rękę jeźdzca, tak by dało się go prowadzić bez walki, by koń ogólnie współpracował i dawał się względnie prowadzić tam gdzie jeździec chce jechać. Koń powinien umiec poruszac się po duzych kołach i robić przejścia w miarę płynnie, nawet jeśli są rozciągnięte na jakiejś odległości.
Początkowo moim zdaniem powinno się jeździć po jednym, dwóch drągach i być czujnym, bo koń może sie wybić z miejsca, albo z daleka. Powinno się wyrobić pozytywne skojarzenie chwaląc często konia. Potem moza dołożyć więcej drągów, ćwiczyć najazdy, jeździć po nich po ósemce itp. Potem kawaletti i skoki z kłusa, początkowo po lezących kilku drągach lub ze wskazówką. Moim zdaniem nie powinno się zaczynac skoków przed 4 rokiem zycia(a prywatnie jakbym robiła jakiegoś swojego konia to bym nie zaczęła ich przed 5 rokiem życia). Dermott jeździł na 4 latkach zawody dla młodych koni na jesień, a zaczynał je naskakiwac z tego co mówił na wiosnę. Czyli po pół roku od pierwszych skoków już szły na zawody, w zasadzie zupełnie zielone, ale on uważał że młodego nie można cwiczyć dużo w domu i na zawodach może zdobywac umiejętności i doświadczenie. Na młodym nawet jak się jedzie championat jego zdaniem nie jest ważna wygrana, ale dobry przejazd nawet jakby się miało wjechać i skoczyć 3 przeszkody i tyle. I za żadne skarby młodym koniem sie nie ściga! Nie o to chodzi w pierwszych konkursach by być pierwszym.
W każdym razie młodego konia moim zdaniem nie powinno sie skakac więcej jak 2 razy w tygodniu i co jakis czas dawac mu ze 2-3 tyg przerwy od skoków, a można więcej. Powinno sie na początku oddawac kilka skoków i kończyc jak koń robi dobry skok, a nie piłowac go, aż zacznie skakać źle. Początkowo powinno się robic bardzo długie spokojne najazdy i po przeszkodzie jechac jak najdłużej prosto - jak koń źle wyląduje zrobić koło, przejść do kłusa i szybko zmienic noge na poprawną na kole i jechać dalej. Z czasem koń się nauczy sam zmieniac nogi i dobrze lądować, ale tu jest wazny poprawny trening ujeżdżeniowy. Można zacząć robić młodemu szeregi ćwiczebne z kłusa na krzyzakach czy z małymi stacjonatkami, lub robić linie z pasującymi odległościami i np dawac w środku drągi na skok-wyskok, albo drąg przed i po pojedynczej przeszkodzie - dużo zależy tez od konia czy np taki do przodu czy wręcz przeciwnie - cwiczenia trzeba dobierac indywidualnie. Jak koń dobrze się prowadzi nad pojedynczmi przeszkodami(do 80cm na początku) można próbować mini parkurków z 3-4 przeszkód, ale moim zdaniem dopóki koń nie skończy 4 lat nie powinno się robić zadnych trudnych najazdów, długich parkurów i stawiać więcej jak metr, a większość przeszkód to powinny byc krzyżaki, małe stacjonatki i niewysokie oksery, z czasem coraz szersze.
Dermott jednak młodym stawiał z kłusa czasem po 120 czy nawet 130 z galopu, ale były to 2-3 skoki raz na jakiś czas. Skoki skokami, ale bardzo ważne jest dalsze szkolenie ujeżdżeniowe. Skoki z początku powinny być jego elementem, a nie skokami samymi w sobie byle więcej bez sensu.
Jeśli zamierza się jeździć duży sport, to pewnie szkolenie skokowe i ujeżdżeniowe zaczyna się jak najszybciej. Ale to też zalezy, nie każdy jeździec jeździ championaty młodych koni, albo jeździ od 5-6 latków. W każdym razie z tego co sie nasłuchałam w Irlandii nie powinno się forsowac młodziaka, nie robic trudnych kombinacji i nie skakać zbyt wysoko wcześnie, bo można konia zrazić na całe zycie, poza tym organizm nie jest gotowy jeszcze na duzy wysiłek. Doswiadczenie koń może zdobywac na zawodach i tam skakac parkury, w domu raczej gimnastyka po małych.
Jak koń skończy 5 lat można zacząć skakać trudniejsze rzeczy powoli, ale tez bez przesady. Dermott wtedy wprowadzal trening siłowy, różne ciekawe szeregi gimnastyczne i dużo skoków z kłusa wysokich ze wskazówką. Robił też czasem galop kondycyjnym choć 5 latki nie miały go dużo. Wysokości nie powinny być wciąż jakies zwariowane. D. robił na 5 latkach kilka zawodów w roku, ale wciąż dawał spore przerwy i skakał dość rzadko. 6 latki natomiast skakały już regularniej i trudniejsze rzeczy i chodziły zawody 120 a nawet 130. Wiek 6 lat to był przełom, wtedy zaczynał trudniejsze skakanie i konie były już nieźle zrobione ujeżdżeniowo. Ale i 6 latki miały spore przerwy.
Aha, D. podkreślał wagę dużej ilości stępa u młodych, wierzył że stęp po górkach 2-3 razy w tygodniu przez godzinę to niezmiernie ważny element szkolenia. Do tego chodziły jeszcze w karuzeli, ale pomału, ot tak by nie stały w miejscu, ale nie maszerowaly jakims zabójczym tempem tam - ale pod siodłem musiały maszerować żwawo Wink

Sorry, że mieszam trochę moje zdanie z tym co się dowiedziałam od Dermotta, ale w sumie uważam podobnie jak on Wink I sorry za jego przykład, ale skoro to mistrz swiata to myślę, że jest dobrym przykładem Smile

<t></t>
branka
03-25-2009, 09:57 PM #30

Julia Zdrojewska Prawdą jest, że nogi konia są poddawane dużo większym obciążeniom podczas skoków niż podczas, tak jak pisze Mazazel, stęp, kłusa czy galopu. Natomiast jeśli trening prowadzi się racjonalnie ze stopniowym zwiększaniem wymagań i biorąc pod uwagę rozwój fizyczny konia, a także jego wrodzone predyspozycje psychiczne i fizyczne, to można konia bezkontuzyjnie przeprowadzić przez całą karierę sportową. Nogi konia w trakcie prawidłowego treningu skokowego się wzmacniają, nie osłabiają. Są sportowcy, którzy trenują konie z głową i poświęceniem i są konie które uwielbiają skakać, nie ma co do tego wątpliwości.

No właśnie, bardzo wazne jest przygotowanie - nie tylko fizyczne(ale i psychiczne). Bardzo ważne jest tez postępowanie na pierwszych konkursach by konia nie zrazić i ważne jest by czuł wsparcie luzaka i jeźdzca.
Co do koni, które lubią skakać to mój lubi, ale nie przez te na ujeżdżalni - ale przez ogrodzenie czy krzaczek lub kałuże to proszę bardzo Wink

Cytat: Jak powinny wyglądać pierwsze skoki? Do jakiego stopnia koń powinien być wyszkolony ujeżdżeniowo, żeby mógł zacząć skakać? Jak przygotować z ziemi konia do skoków pod jeźdźcem, żeby zniwelować ryzyko kontuzji? Jak powinien wyglądać plan treningu skokowego konia na pierwszy rok? A jak na drugi? Czym różnić się będzie trening konia do małego sportu i konia do sportu dużego? Jak tam Wasze skakanie?

No właśnie, to ważne - skąd wiedzieć kiedy zacząć skoki?
Moim zdaniem najpierw powinno się nauczyć konia poruszania się w rytmie i rozluźnieniu oraz akceptować rękę jeźdzca, tak by dało się go prowadzić bez walki, by koń ogólnie współpracował i dawał się względnie prowadzić tam gdzie jeździec chce jechać. Koń powinien umiec poruszac się po duzych kołach i robić przejścia w miarę płynnie, nawet jeśli są rozciągnięte na jakiejś odległości.
Początkowo moim zdaniem powinno się jeździć po jednym, dwóch drągach i być czujnym, bo koń może sie wybić z miejsca, albo z daleka. Powinno się wyrobić pozytywne skojarzenie chwaląc często konia. Potem moza dołożyć więcej drągów, ćwiczyć najazdy, jeździć po nich po ósemce itp. Potem kawaletti i skoki z kłusa, początkowo po lezących kilku drągach lub ze wskazówką. Moim zdaniem nie powinno się zaczynac skoków przed 4 rokiem zycia(a prywatnie jakbym robiła jakiegoś swojego konia to bym nie zaczęła ich przed 5 rokiem życia). Dermott jeździł na 4 latkach zawody dla młodych koni na jesień, a zaczynał je naskakiwac z tego co mówił na wiosnę. Czyli po pół roku od pierwszych skoków już szły na zawody, w zasadzie zupełnie zielone, ale on uważał że młodego nie można cwiczyć dużo w domu i na zawodach może zdobywac umiejętności i doświadczenie. Na młodym nawet jak się jedzie championat jego zdaniem nie jest ważna wygrana, ale dobry przejazd nawet jakby się miało wjechać i skoczyć 3 przeszkody i tyle. I za żadne skarby młodym koniem sie nie ściga! Nie o to chodzi w pierwszych konkursach by być pierwszym.
W każdym razie młodego konia moim zdaniem nie powinno sie skakac więcej jak 2 razy w tygodniu i co jakis czas dawac mu ze 2-3 tyg przerwy od skoków, a można więcej. Powinno sie na początku oddawac kilka skoków i kończyc jak koń robi dobry skok, a nie piłowac go, aż zacznie skakać źle. Początkowo powinno się robic bardzo długie spokojne najazdy i po przeszkodzie jechac jak najdłużej prosto - jak koń źle wyląduje zrobić koło, przejść do kłusa i szybko zmienic noge na poprawną na kole i jechać dalej. Z czasem koń się nauczy sam zmieniac nogi i dobrze lądować, ale tu jest wazny poprawny trening ujeżdżeniowy. Można zacząć robić młodemu szeregi ćwiczebne z kłusa na krzyzakach czy z małymi stacjonatkami, lub robić linie z pasującymi odległościami i np dawac w środku drągi na skok-wyskok, albo drąg przed i po pojedynczej przeszkodzie - dużo zależy tez od konia czy np taki do przodu czy wręcz przeciwnie - cwiczenia trzeba dobierac indywidualnie. Jak koń dobrze się prowadzi nad pojedynczmi przeszkodami(do 80cm na początku) można próbować mini parkurków z 3-4 przeszkód, ale moim zdaniem dopóki koń nie skończy 4 lat nie powinno się robić zadnych trudnych najazdów, długich parkurów i stawiać więcej jak metr, a większość przeszkód to powinny byc krzyżaki, małe stacjonatki i niewysokie oksery, z czasem coraz szersze.
Dermott jednak młodym stawiał z kłusa czasem po 120 czy nawet 130 z galopu, ale były to 2-3 skoki raz na jakiś czas. Skoki skokami, ale bardzo ważne jest dalsze szkolenie ujeżdżeniowe. Skoki z początku powinny być jego elementem, a nie skokami samymi w sobie byle więcej bez sensu.
Jeśli zamierza się jeździć duży sport, to pewnie szkolenie skokowe i ujeżdżeniowe zaczyna się jak najszybciej. Ale to też zalezy, nie każdy jeździec jeździ championaty młodych koni, albo jeździ od 5-6 latków. W każdym razie z tego co sie nasłuchałam w Irlandii nie powinno się forsowac młodziaka, nie robic trudnych kombinacji i nie skakać zbyt wysoko wcześnie, bo można konia zrazić na całe zycie, poza tym organizm nie jest gotowy jeszcze na duzy wysiłek. Doswiadczenie koń może zdobywac na zawodach i tam skakac parkury, w domu raczej gimnastyka po małych.
Jak koń skończy 5 lat można zacząć skakać trudniejsze rzeczy powoli, ale tez bez przesady. Dermott wtedy wprowadzal trening siłowy, różne ciekawe szeregi gimnastyczne i dużo skoków z kłusa wysokich ze wskazówką. Robił też czasem galop kondycyjnym choć 5 latki nie miały go dużo. Wysokości nie powinny być wciąż jakies zwariowane. D. robił na 5 latkach kilka zawodów w roku, ale wciąż dawał spore przerwy i skakał dość rzadko. 6 latki natomiast skakały już regularniej i trudniejsze rzeczy i chodziły zawody 120 a nawet 130. Wiek 6 lat to był przełom, wtedy zaczynał trudniejsze skakanie i konie były już nieźle zrobione ujeżdżeniowo. Ale i 6 latki miały spore przerwy.
Aha, D. podkreślał wagę dużej ilości stępa u młodych, wierzył że stęp po górkach 2-3 razy w tygodniu przez godzinę to niezmiernie ważny element szkolenia. Do tego chodziły jeszcze w karuzeli, ale pomału, ot tak by nie stały w miejscu, ale nie maszerowaly jakims zabójczym tempem tam - ale pod siodłem musiały maszerować żwawo Wink

Sorry, że mieszam trochę moje zdanie z tym co się dowiedziałam od Dermotta, ale w sumie uważam podobnie jak on Wink I sorry za jego przykład, ale skoro to mistrz swiata to myślę, że jest dobrym przykładem Smile


<t></t>

Strony (5): Wstecz 1 2 3 4 5 Dalej
 
  • 0 głosów - średnia: 0
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 15 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 15 gości