Hipologia Kategoria Konie chcą nas rozumieć Kompetencje kadry instruktorskiej

Kompetencje kadry instruktorskiej

Kompetencje kadry instruktorskiej

Strony (16): Wstecz 1 2 3 4 5 16 Dalej  
Joanna Dobrzyńska

Posting Freak

910
01-03-2012, 10:46 PM #16
Julio, owszem Big Grin . Jak jutro znajdę lub ktoś mi pomoże to wskażę- wkleiłam tu zdjęcia z rozgrzewek...

<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>
Joanna Dobrzyńska
01-03-2012, 10:46 PM #16

Julio, owszem Big Grin . Jak jutro znajdę lub ktoś mi pomoże to wskażę- wkleiłam tu zdjęcia z rozgrzewek...


<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>

Julia z Orla

Posting Freak

1,409
01-04-2012, 08:28 AM #17
Och, ja bym robiła i rozgrzewki, i zajęcia teoretyczne, i pełnometrażowe lekcje obsługi konia z ziemi, ale kto zechce mi za to zapłacić? :) Niedługo w ogóle będę musiała konkurować ze stajnią szkółkową typu masówka, gdzie godzinna jazda kosztuje 20 zł i ciekawi mnie bardzo jak to wyjdzie. Gdyby ludzie płacili więcej za lekcje jazdy konnej to pewnie staranniej wybieraliby instruktorów. Tymczasem jeździectwo rekreacyjne staje się coraz tańszą rozrywką i kompetencje instruktora schodzą na trzeci plan. Ludziom dobrze jest tam gdzie mogą przez równą godzinę poklepać tyłek w siodle i nikt się ich nie czepia. Mile zaskoczyło mnie to, że tu gdzie mieszkam trójka rodziców zgodziła się na mój tryb uczenia, czyli pierwsze 30 lekcji na lonży, minimum 2 razy w tygodniu. Po około 10 lekcjach zaczęło się co prawda marudzenie, że tylko pół godziny w siodle i trochę mnie to wkurzało, bo około 40 minut zajmowała dzieciakom nauka oporządzanie konia przed jazdą i z jakichś przyczyn rodzice uznali, że to jest moja działalność charytatywna i nic mi się za nią nie należy ;) I troszkę poza tematem: wsiowe dzieci miały jeździć u mnie za połowę ceny, pod warunkiem, że będą mi pomagać w stajni (pozamiatają, naleją wodę do wiaderek), ale ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo to za duża potwarz dla rodziców, że ich córki i synowie u burżujów z miotłami latają po oborze ;) Niech lepiej kopią kamień wzdłuż drogi wte i wewte i palą fajki na cmentarzu.

Ale wracając do kompetencji instruktorów: gdybyśmy żyli w idealnym świecie to instruktor znałby się na podstawach biomechaniki ruchu jeźdźca i konia, wiedziałby jak poprowadzić trening żeby generować jak najlepsze postępy u jeźdźca (nie tylko fizyczne, ale też np. pozbywanie się blokad psychicznych) i przy okazji nie zanudzić go na śmierć, byłby asertywny i umiałby zapewnić sobie w kulturalny sposób poważanie (które jest jednym z najważniejszych czynników sprawiających, że uczeń instruktorowi ufa, co z kolei ogromnie przyczynia się do robienia postępów) i, co nie jest w naszych czasach żadną regułą, sam byłby przyzwoitym jeźdźcem, który spędził w stajni sporą część swojego życia.

<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>
Julia z Orla
01-04-2012, 08:28 AM #17

Och, ja bym robiła i rozgrzewki, i zajęcia teoretyczne, i pełnometrażowe lekcje obsługi konia z ziemi, ale kto zechce mi za to zapłacić? :) Niedługo w ogóle będę musiała konkurować ze stajnią szkółkową typu masówka, gdzie godzinna jazda kosztuje 20 zł i ciekawi mnie bardzo jak to wyjdzie. Gdyby ludzie płacili więcej za lekcje jazdy konnej to pewnie staranniej wybieraliby instruktorów. Tymczasem jeździectwo rekreacyjne staje się coraz tańszą rozrywką i kompetencje instruktora schodzą na trzeci plan. Ludziom dobrze jest tam gdzie mogą przez równą godzinę poklepać tyłek w siodle i nikt się ich nie czepia. Mile zaskoczyło mnie to, że tu gdzie mieszkam trójka rodziców zgodziła się na mój tryb uczenia, czyli pierwsze 30 lekcji na lonży, minimum 2 razy w tygodniu. Po około 10 lekcjach zaczęło się co prawda marudzenie, że tylko pół godziny w siodle i trochę mnie to wkurzało, bo około 40 minut zajmowała dzieciakom nauka oporządzanie konia przed jazdą i z jakichś przyczyn rodzice uznali, że to jest moja działalność charytatywna i nic mi się za nią nie należy ;) I troszkę poza tematem: wsiowe dzieci miały jeździć u mnie za połowę ceny, pod warunkiem, że będą mi pomagać w stajni (pozamiatają, naleją wodę do wiaderek), ale ostatecznie nic z tego nie wyszło, bo to za duża potwarz dla rodziców, że ich córki i synowie u burżujów z miotłami latają po oborze ;) Niech lepiej kopią kamień wzdłuż drogi wte i wewte i palą fajki na cmentarzu.

Ale wracając do kompetencji instruktorów: gdybyśmy żyli w idealnym świecie to instruktor znałby się na podstawach biomechaniki ruchu jeźdźca i konia, wiedziałby jak poprowadzić trening żeby generować jak najlepsze postępy u jeźdźca (nie tylko fizyczne, ale też np. pozbywanie się blokad psychicznych) i przy okazji nie zanudzić go na śmierć, byłby asertywny i umiałby zapewnić sobie w kulturalny sposób poważanie (które jest jednym z najważniejszych czynników sprawiających, że uczeń instruktorowi ufa, co z kolei ogromnie przyczynia się do robienia postępów) i, co nie jest w naszych czasach żadną regułą, sam byłby przyzwoitym jeźdźcem, który spędził w stajni sporą część swojego życia.


<r><SIZE size="85"><s></s><URL url="http://stajniaequila.blogspot.com/"><s></s><COLOR color="#80BF00"><s></s>★Stajnia Equila<e></e></COLOR><e></e></URL><br/>
<URL url="http://equimechana.blogspot.com/"><s></s>EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia<e></e></URL><br/>
<I><s></s>"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse."<e></e></I> D.Bennet<e>
</e></SIZE></r>

Jacob Spahis

Posting Freak

2,301
01-04-2012, 11:00 AM #18
Mój obraz instruktora idealnego jest bliski (wiem, że nikogo nie zdziwię) wzorowemu oficerowi kawalerii. Powinna to być osoba, która wydaje komendę "za mną" a nie "na przód". To oczywiście przenośnia. Chodzi o umiejętność osobistego pokazania zadania. Oczywiście czasami lepiej gdy adept sam do czegoś dojdzie, ale trzeba go delikatnie naprowadzić. Instruktor musi być wzorem i budzić przeświadczenie, że w każdej chwili sam wsiądzie na konia - dlatego razi mnie kiedy lekcji udzielają panowie w nienagannych mokasynkach. Inaczej mówiąc - instruktor musi być autorytetem, jak nie ma historii jeździeckiej, to musi ją "dowyglądowywać". To są zewnętrzne atrybuty, ale to najpierw z nimi spotykają się ludzie.

Trochę nie zgdzam się z Julią. Trochę, bo nie podzielam pesymizmu na temat wymagań adeptów. W moim przekonaniu trzeba ich zaciekawić i zafascynować, a początkowe zajęcia nie powinny się skupiać na poprawnym dosiadzie lecz równowadze. Warto też pokazywać emocje koni. I ostatnie - zawsze mówić pozytywnie. Mówić pozytywnie to nie znaczy tylko chwalić, ale pokazywać jak powinno być dobrze, gdyż opisywanie błędu jest jego powtarzaniem.

Początkowy etap treningu jest bardzo trudny, bo z jednej strony konieczna jest lonża, ale z drugiej jest ona bardzo szybko nudna i wtedy kończy się jeździectwo dla tego kogoś. Uważam, że wyjazd w teren jest niezbędny i to tak szybko jak to jest możliwe.

<r>"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (<I><s></s>A. Królikiewicz<e></e></I>)<br/>
<br/>
<URL url="http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html">http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html</URL></r>
Jacob Spahis
01-04-2012, 11:00 AM #18

Mój obraz instruktora idealnego jest bliski (wiem, że nikogo nie zdziwię) wzorowemu oficerowi kawalerii. Powinna to być osoba, która wydaje komendę "za mną" a nie "na przód". To oczywiście przenośnia. Chodzi o umiejętność osobistego pokazania zadania. Oczywiście czasami lepiej gdy adept sam do czegoś dojdzie, ale trzeba go delikatnie naprowadzić. Instruktor musi być wzorem i budzić przeświadczenie, że w każdej chwili sam wsiądzie na konia - dlatego razi mnie kiedy lekcji udzielają panowie w nienagannych mokasynkach. Inaczej mówiąc - instruktor musi być autorytetem, jak nie ma historii jeździeckiej, to musi ją "dowyglądowywać". To są zewnętrzne atrybuty, ale to najpierw z nimi spotykają się ludzie.

Trochę nie zgdzam się z Julią. Trochę, bo nie podzielam pesymizmu na temat wymagań adeptów. W moim przekonaniu trzeba ich zaciekawić i zafascynować, a początkowe zajęcia nie powinny się skupiać na poprawnym dosiadzie lecz równowadze. Warto też pokazywać emocje koni. I ostatnie - zawsze mówić pozytywnie. Mówić pozytywnie to nie znaczy tylko chwalić, ale pokazywać jak powinno być dobrze, gdyż opisywanie błędu jest jego powtarzaniem.

Początkowy etap treningu jest bardzo trudny, bo z jednej strony konieczna jest lonża, ale z drugiej jest ona bardzo szybko nudna i wtedy kończy się jeździectwo dla tego kogoś. Uważam, że wyjazd w teren jest niezbędny i to tak szybko jak to jest możliwe.


<r>"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (<I><s></s>A. Królikiewicz<e></e></I>)<br/>
<br/>
<URL url="http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html">http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html</URL></r>

Joanna Dobrzyńska

Posting Freak

910
01-04-2012, 12:37 PM #19
Julio: http://forum.hipologia.pl/viewtopic.php?...182#p22182
Prowadziłam wówczas jazdy na kursie w Bogusławicach i miałam do czynienia z samymi dorosłymi. Dzieciaki bardziej przejęłyby się taką gimnastyką, a dorośli mieli niezły ubaw i troszkę mnie to irytowało, że traktowali ją dość po macoszemu. Po tamtym doświadczeniu wiem, że w dniu dzisiejszym będąc instr takim kursie podeszłabym do uczniów nieco inaczej.

<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>
Joanna Dobrzyńska
01-04-2012, 12:37 PM #19

Julio: http://forum.hipologia.pl/viewtopic.php?...182#p22182
Prowadziłam wówczas jazdy na kursie w Bogusławicach i miałam do czynienia z samymi dorosłymi. Dzieciaki bardziej przejęłyby się taką gimnastyką, a dorośli mieli niezły ubaw i troszkę mnie to irytowało, że traktowali ją dość po macoszemu. Po tamtym doświadczeniu wiem, że w dniu dzisiejszym będąc instr takim kursie podeszłabym do uczniów nieco inaczej.


<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>

01-04-2012, 12:47 PM #20
Jak zaczynałam naukę jazdy konnej na początku lat 90-tych instruktor wymagał zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwskazań do jazdy konnej. Nie było wtedy wymówki że uczeń nie wykona tego czy inneo ćwiczenia bo mu coś anatomicznie przeszkadza. Potem w tzw. klubie wymagano teź przyzwoitych wyników w nauce co uważam było dla takich nastolatków bardzo dopingujące. Przynajmniej większość moich kolegów i koleźanek skończyło studia a dyscyplina i odpowiedzialność jakiej nas nauczono procentuje teraz w źyciu dorosłym.Pamiętam też że trzeba było znać budowę konia, maści, podstawowe rasy itp.. wiadomości..Na samym początku wyjaśniano pojęcia jeździeckie.Jak kiedyś widziałam instruktorkę, która wydzierała sie na dzieciaka typowym jeździeckim źargonem to mi ręce opadły. Dzieciak nie miał pojęcia o co wogóle chodzi.Uwaźam że takie pogadanki po jazdach są bardzo przydatne.Ponadto uczono że koń to nie rower czy inny sprzęt treningowy tylko źywe zwierze za które odpowiadamy i na pierwszym miejscu było zapewnienie wszystkiego koniowi a dopiero potem jeździec.Ale co tam było i minęło. Teraz rządzi kasa i nawet jako instruktor spróbuj zwrócić uwagę na takie rzeczy to stracisz pracę.Klient nasz pan.

<t></t>
Agnieszka Naklicka
01-04-2012, 12:47 PM #20

Jak zaczynałam naukę jazdy konnej na początku lat 90-tych instruktor wymagał zaświadczenia lekarskiego o braku przeciwskazań do jazdy konnej. Nie było wtedy wymówki że uczeń nie wykona tego czy inneo ćwiczenia bo mu coś anatomicznie przeszkadza. Potem w tzw. klubie wymagano teź przyzwoitych wyników w nauce co uważam było dla takich nastolatków bardzo dopingujące. Przynajmniej większość moich kolegów i koleźanek skończyło studia a dyscyplina i odpowiedzialność jakiej nas nauczono procentuje teraz w źyciu dorosłym.Pamiętam też że trzeba było znać budowę konia, maści, podstawowe rasy itp.. wiadomości..Na samym początku wyjaśniano pojęcia jeździeckie.Jak kiedyś widziałam instruktorkę, która wydzierała sie na dzieciaka typowym jeździeckim źargonem to mi ręce opadły. Dzieciak nie miał pojęcia o co wogóle chodzi.Uwaźam że takie pogadanki po jazdach są bardzo przydatne.Ponadto uczono że koń to nie rower czy inny sprzęt treningowy tylko źywe zwierze za które odpowiadamy i na pierwszym miejscu było zapewnienie wszystkiego koniowi a dopiero potem jeździec.Ale co tam było i minęło. Teraz rządzi kasa i nawet jako instruktor spróbuj zwrócić uwagę na takie rzeczy to stracisz pracę.Klient nasz pan.


<t></t>

Joanna Dobrzyńska

Posting Freak

910
01-04-2012, 01:05 PM #21
Znalazłam jeszcze jedno zdjęcie z kubkami; popularne dość ćwiczenie na niezależną rękę. Wszyscy mieli frajdę, a najciekawsze były reakcje, gdy z kuchni przyniosłam na tacy kilka kubków wypełnionych wodą. Pewnie miło to wspominają.
Załączone pliki
.jpg
kubki.jpg
Rozmiar: 61.61 KB / Pobrań: 4,430

<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>
Joanna Dobrzyńska
01-04-2012, 01:05 PM #21

Znalazłam jeszcze jedno zdjęcie z kubkami; popularne dość ćwiczenie na niezależną rękę. Wszyscy mieli frajdę, a najciekawsze były reakcje, gdy z kuchni przyniosłam na tacy kilka kubków wypełnionych wodą. Pewnie miło to wspominają.

Załączone pliki
.jpg
kubki.jpg
Rozmiar: 61.61 KB / Pobrań: 4,430

<r>"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"<br/>
<br/>
<COLOR color="#400040"><s></s><URL url="http://www.stajniabartodziej.republika.pl">www.stajniabartodziej.republika.pl</URL><e></e></COLOR></r>

Jacob Spahis

Posting Freak

2,301
01-04-2012, 01:25 PM #22
W moim przekonaniu jest tak - idę na konie bo to modne/fajne/ciekawe/lubię konie/lubię sport* (niepotrzebne skreślić). Rolą instruktora jest bardzo stopniowe wprowadzanie w świat jeździecki przez zaciekawienie i mocą własnego autorytetu. Później jest zabawa (ucząc bawić), niegdy nie nudzić. I stopniowo wdrażać odkrywając ciekawy świat jeździecki.

To nieprawda, że ludzie szukają tylko łatwizny. Każdy z nas miał nauczycieli w szkole i każdy trafił na przynajmniej jednego z misją. Ja miałem kilku i wszystkich wymagających. Ale ich szanowałem tak jak reszta klasy. Nasi najlepsi nauczyciele zostali w naszej pamięci (co roku przez Wigilią mamy spotkania klasowe i ich wspominamy), a o tych mało wymagających lub nudnych nikt już nie pamięta (katecheci zmieniali się co pół roku). A warto było się wysilić bo z naszej klasy wyszło kilku jest profesorów, kilku doktorów, znani dziennikarze, biznesmeni, ekonomiści i adwokaci. Na najlepszych zajęciach zawsze było ciekawie.

<r>"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (<I><s></s>A. Królikiewicz<e></e></I>)<br/>
<br/>
<URL url="http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html">http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html</URL></r>
Jacob Spahis
01-04-2012, 01:25 PM #22

W moim przekonaniu jest tak - idę na konie bo to modne/fajne/ciekawe/lubię konie/lubię sport* (niepotrzebne skreślić). Rolą instruktora jest bardzo stopniowe wprowadzanie w świat jeździecki przez zaciekawienie i mocą własnego autorytetu. Później jest zabawa (ucząc bawić), niegdy nie nudzić. I stopniowo wdrażać odkrywając ciekawy świat jeździecki.

To nieprawda, że ludzie szukają tylko łatwizny. Każdy z nas miał nauczycieli w szkole i każdy trafił na przynajmniej jednego z misją. Ja miałem kilku i wszystkich wymagających. Ale ich szanowałem tak jak reszta klasy. Nasi najlepsi nauczyciele zostali w naszej pamięci (co roku przez Wigilią mamy spotkania klasowe i ich wspominamy), a o tych mało wymagających lub nudnych nikt już nie pamięta (katecheci zmieniali się co pół roku). A warto było się wysilić bo z naszej klasy wyszło kilku jest profesorów, kilku doktorów, znani dziennikarze, biznesmeni, ekonomiści i adwokaci. Na najlepszych zajęciach zawsze było ciekawie.


<r>"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (<I><s></s>A. Królikiewicz<e></e></I>)<br/>
<br/>
<URL url="http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html">http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html</URL></r>

Magda Pawlowicz

Posting Freak

913
01-04-2012, 03:08 PM #23
asio-ja też praktykuję czasem ćwiczenie z kubkami i właśnie mi się przypomniało jak dałam kiedyś dziewczynie kubek na lonży. Tzn koń był na lonży nie kubek :lol: Była to osoba, która właśnie przechodziła etap przejścia od rekreacji do sportu czyli powrót do podstaw. I była na takim dośc młodym koniu, pozornie całkiem spokojnym, tyle że czułym, subtelnym. I jak jej dałam kubki (2 miałyśmy, chyba plastikowe, nie pamietam już) to koń początkowo szedł całkiem spokojnie, po czym jak dziewczynie się "chlapnęło" chyba w pierwszym kłusie to kobyła "odpaliła wrotki" a dziewczyna twardo trzymała kubki :lol: Dopiero musiałam jej kazać te kubki wywalić (koń się natychmiast uspokoił), zupełnie się nie przejęła tym, że zaczęły się przemieszczać "co nieco" szybciej :lol:
Więcej już na tym koniu kubków nie dawałam :lol:
ZAuważyłam (tak już poważnie mówiąc), że niektóre konie same z siebie całkowicie olewają takie jakieś "dziwne" przedmioty w rękach jeźdżca, niektóre trzeba mozolnie przyzwyczajać, odczulać. Tak więc jeśli instruktor nie jest pewien, jak koń zareaguje to trzeba uważać :lol:
Nie zapomnę, jak usiłowałam popatrzec na mapę siedząc na Liberii :lol:

<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>
Magda Pawlowicz
01-04-2012, 03:08 PM #23

asio-ja też praktykuję czasem ćwiczenie z kubkami i właśnie mi się przypomniało jak dałam kiedyś dziewczynie kubek na lonży. Tzn koń był na lonży nie kubek :lol: Była to osoba, która właśnie przechodziła etap przejścia od rekreacji do sportu czyli powrót do podstaw. I była na takim dośc młodym koniu, pozornie całkiem spokojnym, tyle że czułym, subtelnym. I jak jej dałam kubki (2 miałyśmy, chyba plastikowe, nie pamietam już) to koń początkowo szedł całkiem spokojnie, po czym jak dziewczynie się "chlapnęło" chyba w pierwszym kłusie to kobyła "odpaliła wrotki" a dziewczyna twardo trzymała kubki :lol: Dopiero musiałam jej kazać te kubki wywalić (koń się natychmiast uspokoił), zupełnie się nie przejęła tym, że zaczęły się przemieszczać "co nieco" szybciej :lol:
Więcej już na tym koniu kubków nie dawałam :lol:
ZAuważyłam (tak już poważnie mówiąc), że niektóre konie same z siebie całkowicie olewają takie jakieś "dziwne" przedmioty w rękach jeźdżca, niektóre trzeba mozolnie przyzwyczajać, odczulać. Tak więc jeśli instruktor nie jest pewien, jak koń zareaguje to trzeba uważać :lol:
Nie zapomnę, jak usiłowałam popatrzec na mapę siedząc na Liberii :lol:


<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>

Wojtas

Member

133
01-04-2012, 06:37 PM #24
Znajomi instruktorzy mówili, że na kursie u p. Andrzeja Orłosia używali miseczek z coca-colą. Efekt był podwójny: nie dość że ubywało płynu którym można się było potem ochłodzić w upalny dzień, to jeszcze trzeba było wieczorem prać lepiące się ciuchy :lol:.

<t></t>
Wojtas
01-04-2012, 06:37 PM #24

Znajomi instruktorzy mówili, że na kursie u p. Andrzeja Orłosia używali miseczek z coca-colą. Efekt był podwójny: nie dość że ubywało płynu którym można się było potem ochłodzić w upalny dzień, to jeszcze trzeba było wieczorem prać lepiące się ciuchy :lol:.


<t></t>

Piotr Sabiniarz

Member

102
01-04-2012, 07:23 PM #25
Dobry instruktor to ten, który nie tylko zna prawidła sztuki jeździeckiej na różnym poziomie, ale również jest dobrym pedagogiem, który w stosunku do jeźdźców kieruje się wiedzą, kulturą osobistą , empatią. Może brzmi to banalnie ale powinien być przykładem dla ludzi uczących się jeździectwa.
Osoby dorosłe uczące się jazdy konnej obserwują,... i mogą godzić się lub nie, na pewne sytuacje, zachowania instruktora, np. traktowanie koni. Dzieci, często naśladują te zachowania - bo tak pewnie być musi. Natomiast jeśli czują, że jest coś nie tak, to po prostu milczą, ... z różnych powodów.
Niedopuszczalne jest traktowanie młodego jeźdźca w taki sposób, że się w końcu rozpłacze lub popadnie w kompleksy - tak niestety bywa.
Jazda konna powinna kształtować charakter człowieka, powinna uczyć zasad koleżeństwa, współpracy, dbałości o dobre relacje między ludźmi i końmi. Powinna być radością na każdym poziomie umiejętności.
Kilka lat temu na kursie hipoterapeutycznym Pani dr Maria Należyty, powiedziała, że "...jazda konna jest wspaniałą formą konsumowania życia."
Jednak czy ta forma konsumowania życia będzie przyjemna, kiedy nadużywanie wulgaryzmów w stosunku do konia i jeźdźca będzie normą, a palcat złotym środkiem na wszelkie problemy związane z "nieposłuszeństwem" konia? Czy jeździec, na którego się krzyczy może się rozluźnić i swobodnie podążać za ruchem konia, nie zadając mu bólu wędzidłem? Odpowiedź jest tylko jedna - NIE

Cenię instruktorów, którzy dobrze uczą jazdy konnej i mają świadomość swojego poziomu, tzn. wyczuwają granicę, do której potrafią uczyć dobrze, a potem... czując własny brak wiedzy lub umiejętności albo się szkolą, ... albo przekazują młodego jeźdźca do kogoś, kto jest kompetentny pracować nad dalszym rozwojem umiejętności jeździeckich. Jest to po prostu uczciwe.
Niestety ale często jest tak, że instruktorzy nie wiedzą i nie rozumieją w jaki sposób przebiega proces dydaktyczny, podstawowe prawidła nauczania są po prostu im nieznane, ... nie każdy rodzi się pedagogiem. Myślę, że w tym miejscu warto zastanowić się nad systemem kształcenia instruktorów.
Dużo mówimy o metodach pracy z końmi, ale jakże niewiele mówi się o metodach pracy z jeźdźcem, który jakby na to nie patrzeć jest uczniem.

<t></t>
Piotr Sabiniarz
01-04-2012, 07:23 PM #25

Dobry instruktor to ten, który nie tylko zna prawidła sztuki jeździeckiej na różnym poziomie, ale również jest dobrym pedagogiem, który w stosunku do jeźdźców kieruje się wiedzą, kulturą osobistą , empatią. Może brzmi to banalnie ale powinien być przykładem dla ludzi uczących się jeździectwa.
Osoby dorosłe uczące się jazdy konnej obserwują,... i mogą godzić się lub nie, na pewne sytuacje, zachowania instruktora, np. traktowanie koni. Dzieci, często naśladują te zachowania - bo tak pewnie być musi. Natomiast jeśli czują, że jest coś nie tak, to po prostu milczą, ... z różnych powodów.
Niedopuszczalne jest traktowanie młodego jeźdźca w taki sposób, że się w końcu rozpłacze lub popadnie w kompleksy - tak niestety bywa.
Jazda konna powinna kształtować charakter człowieka, powinna uczyć zasad koleżeństwa, współpracy, dbałości o dobre relacje między ludźmi i końmi. Powinna być radością na każdym poziomie umiejętności.
Kilka lat temu na kursie hipoterapeutycznym Pani dr Maria Należyty, powiedziała, że "...jazda konna jest wspaniałą formą konsumowania życia."
Jednak czy ta forma konsumowania życia będzie przyjemna, kiedy nadużywanie wulgaryzmów w stosunku do konia i jeźdźca będzie normą, a palcat złotym środkiem na wszelkie problemy związane z "nieposłuszeństwem" konia? Czy jeździec, na którego się krzyczy może się rozluźnić i swobodnie podążać za ruchem konia, nie zadając mu bólu wędzidłem? Odpowiedź jest tylko jedna - NIE

Cenię instruktorów, którzy dobrze uczą jazdy konnej i mają świadomość swojego poziomu, tzn. wyczuwają granicę, do której potrafią uczyć dobrze, a potem... czując własny brak wiedzy lub umiejętności albo się szkolą, ... albo przekazują młodego jeźdźca do kogoś, kto jest kompetentny pracować nad dalszym rozwojem umiejętności jeździeckich. Jest to po prostu uczciwe.
Niestety ale często jest tak, że instruktorzy nie wiedzą i nie rozumieją w jaki sposób przebiega proces dydaktyczny, podstawowe prawidła nauczania są po prostu im nieznane, ... nie każdy rodzi się pedagogiem. Myślę, że w tym miejscu warto zastanowić się nad systemem kształcenia instruktorów.
Dużo mówimy o metodach pracy z końmi, ale jakże niewiele mówi się o metodach pracy z jeźdźcem, który jakby na to nie patrzeć jest uczniem.


<t></t>

Drakan

Junior Member

34
01-04-2012, 08:27 PM #26
Zgadzam się z przedmówcami w całej rozciągłości. Zapewne idealny instruktor powinien być doskonałym fachowcem, pedagogiem, niekoniecznie mistrzem w swojej dziedzinie. W nauczaniu liczy się autorytet zdobyty ciężką pracą, wyobraźnią i elastycznością - trzeba przyszłych jeźdźców zainteresować, zainspirować i stale utrzymywać ich uwagę na tym istotne. Zgadzam się też z tym że jazda konna ma swoje wymagania i nie należy zbytnio pobłażać - w końcu gdzie jest powiedziane że to dla każdego. Jeździectwo nie powinno być modą, a jeżeli już ktoś się na nie decyduje musi być gotów na pot i bolące mięśnie.

Nie ukrywam że po cichu marzy mi się przedwojenna szkoła instruktorska - instruktor po wieloletnim przygotowaniu a nie dwu-tygodniowym kursie. No może po kilku miesięcznym by wystarczyło. Wiem, że to obecnie mało realne ale czyż nie byłby to z pożytkiem dla całego jeździectwa. Lekcje byłby na pewno droższe, uprawnienia uzyskać byłoby trudniej w związku z tym i szkółek byłby mniej - to wszystko przełożyłby się na jakość nauczania i jakoś kadr jeździeckich w naszym kraju.

I muszę przyznać że to mnie od dłuższego czasu gnębi. Weźmy np. tenis ziemny. Wymagania fizyczne dla adeptów porównywalne. Sprzętowo o wiele taniej, utrzymanie i budowa kortów to pryszcz przy koniach, sprzęcie, stajni, ujeżdżalni (choć i korty bywają kryte, to z kolei są stajnie pracujące tylko w pogodę z braku hali własnie). Koszt wykształcenie instruktora tenisa nieporównywalnie niższy a ceny zajęć wyższe niż w szkółkach jeździeckich - jak to możliwe ? I tłumów nie ma a też modne ? I łatwiejsze.

W którym momencie środowisko jeździeckie straciło kontrolę nad szkoleniem początkowym, bo tak to można określić. Nie do końca rozumiem dlaczego sport/rekreację w którym wykorzystuje się żywe zwierzęta nie jest obłożony restrykcjami, które zmuszałby właścicieli koni do dbania o ich dobrostan. W końcu mamy też ustawę o ochronie zwierząt, dlaczego środowisko nie dba o to by znalazły się tam zapisy dbające po zwierzęta pracujące w jeździectwie - o konie. Gdyby zacząć nad tym pracować - zmiany mogłyby być tylko na lepsze. Bo kto by płakał po bankructwach stajni w których urządza się tzw. "masówkę" przeliczając tylko "łebki" i co kilka lat "wymieniając" zniszczone konie.

Zdaję sobie sprawę, że nie znajdziemy złotego środka w tym tygodniu i może nie w kolejnym, ale moim zdaniem warto na otwartym forum dzielić się pomysłami co z tym fantem zrobić, żeby nie było tak źle jak jest teraz. Podobała mi się inicjatywa konferencji na temat dobrostanu koni w naszym kraju i oby było takich zdarzeń więcej. Niemniej pomyślmy co jeszcze można zrobić, bo na pewno są jakieś możliwości. Za granicami naszego kraju sprawy wyglądają zupełnie inaczej - tam często z tego da się nie tylko godnie ale całkiem dobrze żyć, konie też są lepiej traktowane. Szkółki nawet te z tamtejszą wersją "masówki" mają zasady, mają wymagania i mają ceny.

<r><I><s></s>Więc trzeba i poddanych fantazyję wiedzieć, pierwej konia zrozumieć niźli na nim siedzieć.<e></e></I><br/>
<SIZE size="85"><s></s>Hr. Marian Czapski "Historia powszechna konia" (1874)<e></e></SIZE></r>
Drakan
01-04-2012, 08:27 PM #26

Zgadzam się z przedmówcami w całej rozciągłości. Zapewne idealny instruktor powinien być doskonałym fachowcem, pedagogiem, niekoniecznie mistrzem w swojej dziedzinie. W nauczaniu liczy się autorytet zdobyty ciężką pracą, wyobraźnią i elastycznością - trzeba przyszłych jeźdźców zainteresować, zainspirować i stale utrzymywać ich uwagę na tym istotne. Zgadzam się też z tym że jazda konna ma swoje wymagania i nie należy zbytnio pobłażać - w końcu gdzie jest powiedziane że to dla każdego. Jeździectwo nie powinno być modą, a jeżeli już ktoś się na nie decyduje musi być gotów na pot i bolące mięśnie.

Nie ukrywam że po cichu marzy mi się przedwojenna szkoła instruktorska - instruktor po wieloletnim przygotowaniu a nie dwu-tygodniowym kursie. No może po kilku miesięcznym by wystarczyło. Wiem, że to obecnie mało realne ale czyż nie byłby to z pożytkiem dla całego jeździectwa. Lekcje byłby na pewno droższe, uprawnienia uzyskać byłoby trudniej w związku z tym i szkółek byłby mniej - to wszystko przełożyłby się na jakość nauczania i jakoś kadr jeździeckich w naszym kraju.

I muszę przyznać że to mnie od dłuższego czasu gnębi. Weźmy np. tenis ziemny. Wymagania fizyczne dla adeptów porównywalne. Sprzętowo o wiele taniej, utrzymanie i budowa kortów to pryszcz przy koniach, sprzęcie, stajni, ujeżdżalni (choć i korty bywają kryte, to z kolei są stajnie pracujące tylko w pogodę z braku hali własnie). Koszt wykształcenie instruktora tenisa nieporównywalnie niższy a ceny zajęć wyższe niż w szkółkach jeździeckich - jak to możliwe ? I tłumów nie ma a też modne ? I łatwiejsze.

W którym momencie środowisko jeździeckie straciło kontrolę nad szkoleniem początkowym, bo tak to można określić. Nie do końca rozumiem dlaczego sport/rekreację w którym wykorzystuje się żywe zwierzęta nie jest obłożony restrykcjami, które zmuszałby właścicieli koni do dbania o ich dobrostan. W końcu mamy też ustawę o ochronie zwierząt, dlaczego środowisko nie dba o to by znalazły się tam zapisy dbające po zwierzęta pracujące w jeździectwie - o konie. Gdyby zacząć nad tym pracować - zmiany mogłyby być tylko na lepsze. Bo kto by płakał po bankructwach stajni w których urządza się tzw. "masówkę" przeliczając tylko "łebki" i co kilka lat "wymieniając" zniszczone konie.

Zdaję sobie sprawę, że nie znajdziemy złotego środka w tym tygodniu i może nie w kolejnym, ale moim zdaniem warto na otwartym forum dzielić się pomysłami co z tym fantem zrobić, żeby nie było tak źle jak jest teraz. Podobała mi się inicjatywa konferencji na temat dobrostanu koni w naszym kraju i oby było takich zdarzeń więcej. Niemniej pomyślmy co jeszcze można zrobić, bo na pewno są jakieś możliwości. Za granicami naszego kraju sprawy wyglądają zupełnie inaczej - tam często z tego da się nie tylko godnie ale całkiem dobrze żyć, konie też są lepiej traktowane. Szkółki nawet te z tamtejszą wersją "masówki" mają zasady, mają wymagania i mają ceny.


<r><I><s></s>Więc trzeba i poddanych fantazyję wiedzieć, pierwej konia zrozumieć niźli na nim siedzieć.<e></e></I><br/>
<SIZE size="85"><s></s>Hr. Marian Czapski "Historia powszechna konia" (1874)<e></e></SIZE></r>

Ola Wewiórska

Senior Member

301
01-04-2012, 08:59 PM #27
To ja Wam opowiem w skrócie o pewnej małej szkółce jeździeckiej do której zaczęłam regularnie uczeszczać w 1988 roku. Nie wiem czy w sumie było 10 koni. Stajnia stara, stanowiskowa, w jakimś starym folwarku czty czyms podobnym. Mała hala- ze słupami na lini środkowej...- zrobiona z części stodoły. Dwie ujeżdżalnie piaskowe, w okolicy jakies łaki do jazdy, trochę górek, niedaleko las. Gdy przyszłam z tata zapytac się o możliwośc nauki usłyszałam, że owszem, będzie szkółka ale żeby się dostać trzeba miec zaświadczenie od lekarza o braku przeciwwskazń do jazdy konnej i pisemną zgode rodziców na udział w takich zajęciach. Na pierwszym oficjalnym spotkaniu szef opowiadał nam trochę o koniach, jak do nich podchodzić, jak się zachowywać itp Potem przyprowadził konia i pokazywał nam jak czyścić- każdy musiał spróbowac czyszczenia kopyt- jak siodłać, jak zakładać kantar i ogłowie. Opowiedział nam o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, o bezpiecznym i wygodnym stroju, o toczkach. każdy na chwilkę wsiadł na lonży na konia- miał okazję sie zapoznać z ruchem, poprzytulać itd.
Na kolejnym spotkaniu każdemu przydzielono konia i osobe nadzorującą i trzeba było samemu wyczyścić i przygotować do jazdy konia. Gdy trzeba było pomocnicy tłumaczyli co i jak, pokazywali. Na koniec każdy z nas "komisyjnie" musiał sam osiodłac konia- najpierw inni mówili co ewentualnei źle a potem szef to omawiał. Potem, na ujeżdżalnię, przyprowadzono 3 konie i każdy z nas miał jakies pół godziny jazdy, prostych ćwiczeń, uczenia się "łapania" strzemion, prób półsiadu, stawania w strzemionach itd itp. Kolejna jazda znów na lonży- już z kłusem, a konie miały sznurki/ paski na szyi i mieliśmy powiedziane ze w razie czego mamy sie ich łapać.
Na kolejnych jazdach brali nas na hale, 3 konie, osoby do pomocy i uczyliśmy się "jazdy w zastepie" . Gdy jako tako radzilismy sobie na tych 3 koniach i każdy był w stanie sam zakłusować i przejechac ileś tam, choćby na koniec zastępu, no i "utrzymać" konia na czele zastepu, tak żeby ni egonił poprzednika, dostaliśmy już konie - 5 czy 6- na cała godzinę. Nie będe tu teraz szczegółowo opisywac tego co się działo przez pare miesięcy. W każdym razie gdy tylko sie juz dało zaczęliśmy wyjeżdżac w tereny do lasu i tam także uczylismy się radzic sobie sami- np mieliśmy za zadanie "objechać" łake wykonując konkretne zadania. czasem mieliśmy jazę poświęconą "tylko" na nauke zjazdów i podjazdów pod górki- takie maleńkie i łagodne ale tez wysokie i strome.
No i- co ważne - na samym poczatku nauki zapowiedziano nam, że na koniec będzie egzamin- najpierw częśc teoretyczna, potem jeśli zdamy, praktyczna. Żeby zdać teorie trzeba było wykuć całe ABC Jeździectwa ( i to na prawde dobrze)- losowało się zestawy 5 pytań i po chwili przygotowania odpowiadało przed "komisją". W części praktycznej było coś podobnego do poziomu obecnej brązowej odznaki- do przejechania coś w stylu małego parkurku ale z koniecznościa wykonania róznych elementów pomiędzy skokami, a to zatrzymania, a to ruszania, cofnięcie, wolta, półwolta - może nie był to jakis strasznei długi program ale cały czas cos się działo Smile Jeśli zdało się obie części egzaminu można było sie zapisac do "klubu" ( ależ to był awans!!! Każdy z nas o tym marzył! Smile Jeśli się nie zdało a chciało się regularnie jeździć w tej stajni trzeba było ponownie "przerobić" szkółkę. )

Z perspektywy czasu powiem tak- właściciel miał bardzo fajne podejście do tej szkółki i mądry pomysł. Jeździłam potem w dużo większych i przynajmniej teoretycznie lepszych stajniach i ośrodkach ale nei trafiłam na nauke zorganizowana w ten sposób.

Gdy w '99 byłam na kursie IRR i patrzyłam na egz wstepnym na jeźdźców to miałam wrażenie, że niektóre dzieciaki po tej naszej kilku miesięcznej (od wrzesnia do czerwca) szkółce jeździły lepiej niż niejeden kandydat na instruktora....

<t></t>
Ola Wewiórska
01-04-2012, 08:59 PM #27

To ja Wam opowiem w skrócie o pewnej małej szkółce jeździeckiej do której zaczęłam regularnie uczeszczać w 1988 roku. Nie wiem czy w sumie było 10 koni. Stajnia stara, stanowiskowa, w jakimś starym folwarku czty czyms podobnym. Mała hala- ze słupami na lini środkowej...- zrobiona z części stodoły. Dwie ujeżdżalnie piaskowe, w okolicy jakies łaki do jazdy, trochę górek, niedaleko las. Gdy przyszłam z tata zapytac się o możliwośc nauki usłyszałam, że owszem, będzie szkółka ale żeby się dostać trzeba miec zaświadczenie od lekarza o braku przeciwwskazń do jazdy konnej i pisemną zgode rodziców na udział w takich zajęciach. Na pierwszym oficjalnym spotkaniu szef opowiadał nam trochę o koniach, jak do nich podchodzić, jak się zachowywać itp Potem przyprowadził konia i pokazywał nam jak czyścić- każdy musiał spróbowac czyszczenia kopyt- jak siodłać, jak zakładać kantar i ogłowie. Opowiedział nam o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, o bezpiecznym i wygodnym stroju, o toczkach. każdy na chwilkę wsiadł na lonży na konia- miał okazję sie zapoznać z ruchem, poprzytulać itd.
Na kolejnym spotkaniu każdemu przydzielono konia i osobe nadzorującą i trzeba było samemu wyczyścić i przygotować do jazdy konia. Gdy trzeba było pomocnicy tłumaczyli co i jak, pokazywali. Na koniec każdy z nas "komisyjnie" musiał sam osiodłac konia- najpierw inni mówili co ewentualnei źle a potem szef to omawiał. Potem, na ujeżdżalnię, przyprowadzono 3 konie i każdy z nas miał jakies pół godziny jazdy, prostych ćwiczeń, uczenia się "łapania" strzemion, prób półsiadu, stawania w strzemionach itd itp. Kolejna jazda znów na lonży- już z kłusem, a konie miały sznurki/ paski na szyi i mieliśmy powiedziane ze w razie czego mamy sie ich łapać.
Na kolejnych jazdach brali nas na hale, 3 konie, osoby do pomocy i uczyliśmy się "jazdy w zastepie" . Gdy jako tako radzilismy sobie na tych 3 koniach i każdy był w stanie sam zakłusować i przejechac ileś tam, choćby na koniec zastępu, no i "utrzymać" konia na czele zastepu, tak żeby ni egonił poprzednika, dostaliśmy już konie - 5 czy 6- na cała godzinę. Nie będe tu teraz szczegółowo opisywac tego co się działo przez pare miesięcy. W każdym razie gdy tylko sie juz dało zaczęliśmy wyjeżdżac w tereny do lasu i tam także uczylismy się radzic sobie sami- np mieliśmy za zadanie "objechać" łake wykonując konkretne zadania. czasem mieliśmy jazę poświęconą "tylko" na nauke zjazdów i podjazdów pod górki- takie maleńkie i łagodne ale tez wysokie i strome.
No i- co ważne - na samym poczatku nauki zapowiedziano nam, że na koniec będzie egzamin- najpierw częśc teoretyczna, potem jeśli zdamy, praktyczna. Żeby zdać teorie trzeba było wykuć całe ABC Jeździectwa ( i to na prawde dobrze)- losowało się zestawy 5 pytań i po chwili przygotowania odpowiadało przed "komisją". W części praktycznej było coś podobnego do poziomu obecnej brązowej odznaki- do przejechania coś w stylu małego parkurku ale z koniecznościa wykonania róznych elementów pomiędzy skokami, a to zatrzymania, a to ruszania, cofnięcie, wolta, półwolta - może nie był to jakis strasznei długi program ale cały czas cos się działo Smile Jeśli zdało się obie części egzaminu można było sie zapisac do "klubu" ( ależ to był awans!!! Każdy z nas o tym marzył! Smile Jeśli się nie zdało a chciało się regularnie jeździć w tej stajni trzeba było ponownie "przerobić" szkółkę. )

Z perspektywy czasu powiem tak- właściciel miał bardzo fajne podejście do tej szkółki i mądry pomysł. Jeździłam potem w dużo większych i przynajmniej teoretycznie lepszych stajniach i ośrodkach ale nei trafiłam na nauke zorganizowana w ten sposób.

Gdy w '99 byłam na kursie IRR i patrzyłam na egz wstepnym na jeźdźców to miałam wrażenie, że niektóre dzieciaki po tej naszej kilku miesięcznej (od wrzesnia do czerwca) szkółce jeździły lepiej niż niejeden kandydat na instruktora....


<t></t>

Magda Pawlowicz

Posting Freak

913
01-05-2012, 04:50 PM #28
Drakan Zgadzam się z przedmówcami w całej rozciągłości. Zapewne idealny instruktor powinien być doskonałym fachowcem, pedagogiem, niekoniecznie mistrzem w swojej dziedzinie. W nauczaniu liczy się autorytet zdobyty ciężką pracą, wyobraźnią i elastycznością - trzeba przyszłych jeźdźców zainteresować, zainspirować i stale utrzymywać ich uwagę na tym istotne. Zgadzam się też z tym że jazda konna ma swoje wymagania i nie należy zbytnio pobłażać - w końcu gdzie jest powiedziane że to dla każdego. Jeździectwo nie powinno być modą, a jeżeli już ktoś się na nie decyduje musi być gotów na pot i bolące mięśnie.

Ale w ten sposób odepchnęłabyś od jeździectwa wiele osób, które stanowią doskonałych klientów :lol:
Bo ja uważam, że osoba dorosła, czy powiedzmy w średnim wieku jest lepszym klientem niż nastolatek. Przede wszystkim taki człowiek decyduje sam o sobie, jest niezależny finansowo. A więc jest też brdziej wypłacalny :lol:
A tacy ludzie niestety często po prostu nie mają ochoty na ból i pot (w nadmiarze zwłaszcza). Chcą, żeby było w miarę łatwo, przyjemnie i bezstresowo.Oni często nawet chcą sie uczyć, tylko swoim tempem i dostosowanymi do ich możliwości metodami.
Słowem chcą sobie jeździć spacerowo albo nawet turystycznie ale bez większych aspiracji-dlaczego im tego nie dać?
Jedyne co uważam za niedopuszczalne to sytuacje gdy jeździec ma na tyle małe umiejętności że stwarza bardzo duży dyskomfort dla konia, albo zabranie go nawet na zupełnie spokojną jazdę spacerową wiąże się z niepotrzebnym ryzykiem.

Natomiast wymagania stawiane instruktorom rekreacji (których przecież formalnie zniesiono!) faktycznie były zbyt małe i tu się zgadzam całkowicie. też znam paru takich instruktorów, których bałabym się na swojego konia wsadzić!
No i od zawodników i instruktorów należy wymagać jakiegos tam poziomu sprawności fizycznej ale bez przesadyzmu... Tzn od instruktorów bez przesadyzmu, bo zawodnik powinien się rzowijać wielokierunkowo!

<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>
Magda Pawlowicz
01-05-2012, 04:50 PM #28

Drakan Zgadzam się z przedmówcami w całej rozciągłości. Zapewne idealny instruktor powinien być doskonałym fachowcem, pedagogiem, niekoniecznie mistrzem w swojej dziedzinie. W nauczaniu liczy się autorytet zdobyty ciężką pracą, wyobraźnią i elastycznością - trzeba przyszłych jeźdźców zainteresować, zainspirować i stale utrzymywać ich uwagę na tym istotne. Zgadzam się też z tym że jazda konna ma swoje wymagania i nie należy zbytnio pobłażać - w końcu gdzie jest powiedziane że to dla każdego. Jeździectwo nie powinno być modą, a jeżeli już ktoś się na nie decyduje musi być gotów na pot i bolące mięśnie.

Ale w ten sposób odepchnęłabyś od jeździectwa wiele osób, które stanowią doskonałych klientów :lol:
Bo ja uważam, że osoba dorosła, czy powiedzmy w średnim wieku jest lepszym klientem niż nastolatek. Przede wszystkim taki człowiek decyduje sam o sobie, jest niezależny finansowo. A więc jest też brdziej wypłacalny :lol:
A tacy ludzie niestety często po prostu nie mają ochoty na ból i pot (w nadmiarze zwłaszcza). Chcą, żeby było w miarę łatwo, przyjemnie i bezstresowo.Oni często nawet chcą sie uczyć, tylko swoim tempem i dostosowanymi do ich możliwości metodami.
Słowem chcą sobie jeździć spacerowo albo nawet turystycznie ale bez większych aspiracji-dlaczego im tego nie dać?
Jedyne co uważam za niedopuszczalne to sytuacje gdy jeździec ma na tyle małe umiejętności że stwarza bardzo duży dyskomfort dla konia, albo zabranie go nawet na zupełnie spokojną jazdę spacerową wiąże się z niepotrzebnym ryzykiem.

Natomiast wymagania stawiane instruktorom rekreacji (których przecież formalnie zniesiono!) faktycznie były zbyt małe i tu się zgadzam całkowicie. też znam paru takich instruktorów, których bałabym się na swojego konia wsadzić!
No i od zawodników i instruktorów należy wymagać jakiegos tam poziomu sprawności fizycznej ale bez przesadyzmu... Tzn od instruktorów bez przesadyzmu, bo zawodnik powinien się rzowijać wielokierunkowo!


<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>

Wojciech Mickunas

Posting Freak

1,126
01-05-2012, 04:53 PM #29
Zamiast głosu w tej dyskusji zacytuję Gustawa Rau z roku 1936 .
"Nie lepszy lub gorszy podręcznik lub regulamin , lecz nauczyciel jest najważniejszy przy szkoleniu młodych jeźdźców i koni. Przy najlepszych podręcznikach i przepisach przepadnie jeździectwo, jeśli nie będzie dobrych instruktorów."

<t>Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!</t>
Wojciech Mickunas
01-05-2012, 04:53 PM #29

Zamiast głosu w tej dyskusji zacytuję Gustawa Rau z roku 1936 .
"Nie lepszy lub gorszy podręcznik lub regulamin , lecz nauczyciel jest najważniejszy przy szkoleniu młodych jeźdźców i koni. Przy najlepszych podręcznikach i przepisach przepadnie jeździectwo, jeśli nie będzie dobrych instruktorów."


<t>Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!</t>

Magda Pawlowicz

Posting Freak

913
01-05-2012, 07:29 PM #30
Ba!
Tylko skąd ich brać???

<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>
Magda Pawlowicz
01-05-2012, 07:29 PM #30

Ba!
Tylko skąd ich brać???


<r><URL url="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni"><LINK_TEXT text="http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezd ... ening-koni">http://www.wwr.com.pl/spoleczenosc-jezdziecka-wwr/blogi-jezdzieckie-wwr/122-magda-pawlowicz/trening-koni</LINK_TEXT></URL><br/>
<URL url="http://www.whitemare.nets.pl">http://www.whitemare.nets.pl</URL></r>

Strony (16): Wstecz 1 2 3 4 5 16 Dalej  
 
  • 0 głosów - średnia: 0
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości
Użytkownicy przeglądający ten wątek:
 1 gości