![]() |
Kącik amatorów-werkowaczy - Wersja do druku +- Hipologia (https://forum.hipologia.pl) +-- Dział: Kategoria (https://forum.hipologia.pl/forumdisplay.php?fid=3) +--- Dział: Chów koni - i wszystko, co z nim związane (https://forum.hipologia.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Wątek: Kącik amatorów-werkowaczy (/showthread.php?tid=315) |
Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 01-26-2009 Poza tym, że rozciągnełaś forum to fajne to. aga - trudno powiedzieć z opisu o co chodzi. Ale - ja stosuję zasadę, ze jak coś utnę a to natychmiast wyrasta, to tego nie ucinam! - a niech sobie rośnie, widac jest koniowi potrzebne. Poza tym w ogóle kopyta rosną szybko, więc to , że coś szybko wyrasta to normalne - tylko należy zwracac uwagę na proporcje w sosunku do innych części kopyta - teraz jak jest mokro znowu musze co tydzień odnawiać mustang roll - ale piętkami i ścianami wsporowymi sie praktycznie nie zajmuję - tzn owszem coś tam nadpiłuje w piętkach, ale absolutnie minimalnie - bo one się zmniejszają same w miarę strugania. Obecnie jak robię test strzaki, to strzałka dotyka tarnika na równi z piętkami i ścianami wsporowymi - może będę ją musiała odrobinke przyciąć za 2-3 strugania, bo wydaje mi się, że piętki ze 2-3 mm moga byc niższe i wtedy strzałka będzie odrobinkę wystawać. Aha jeszcze jedno - czasem zcięcie czegoś co właśnie było potrzebne powoduje, że to odrasta jeszcze większe i możemy miec problem "wiecznego odrostu" - np jak zetnie się za mocno piętki, bo chce sie by były mniejsze, to prawdopodobnie mu zaraz duże odrosną - dlatego lepiej piłować stopniowo lub w ogóle nie ruszać pewnych rzeczy, jak ściany wsporowe. Piętki też się same obniżają - ja teraz jak co tydzień sięgam do kopyta robię naprawdę malutko - mustang roll odświeżam, czasem coś piętke odrobinkę podtarikuję, sprawdzę strzałki(jak gniły to musiałam trochę przyciąć to co martwe) i nic więcej nie robię - bo skrobię kopystką to co sie kruszy na pdoeszwie na bieżąco przy każdym czyszczeniu kopyt(teraz się nie kruszyło, bo w mrozy jak była twarda ziemia koń sam sobie to wykruszał). Re: Kącik amatorów-werkowaczy - Ela Rapta - 01-26-2009 Czy ktoś jedzie na warsztaty ze strugania kopyt? Bo ja już jestem zapisana na maj ![]() Tylko pozostało mi czekać... Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 01-26-2009 Myślę, że ja - tzn chcę, nie wiem jak kasa itp. Ale mam wtedy 21 urodziny, więc wezmę szampana i upieke symbolicznego torta jak pojadę 8) Poza tym wyznaczyłam sobie zeszyt na kopytowe pytania. Będe tam spisywac kwestie niejasne dla mnie - pewnie sporo tego szybko wyjdzie, to przydałoby mi się pojechać na warsztaty, żeby sobie wszystko rozjaśnić :twisted: Re: Kącik amatorów-werkowaczy - aga - 01-30-2009 A ja mam pytanie za 100% jakego koloru podeszwe ma koń jak ma czarne kopyta a jakiego jak ma białe ?Ja szczerze mówiąc nie mam pojęcia . Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 01-30-2009 No jak czarne kopyto to i podeszwa, jak białe to biała. Albo kolorowa - u nas w tylnych nogach tak jest, że jest czarno-biało ![]() Re: Kącik amatorów-werkowaczy - Guli - 01-30-2009 Dokładnie tak jest ![]() Kuba ma kopyta w paski czarno-białe, więc i jasna podeszwa ma czarne plamy. Re: Kącik amatorów-werkowaczy - aga - 01-30-2009 A moja Oliwka ma czarne kopyta a podeszwa jest biała, to ja nie wiem jak to jest. Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 02-25-2009 Gdyby ktoś chciał zamówić książkę Pete'a Rameya albo cokolwiek co on oferuje, to niech da znać, bo bardzo być może będziemy do Polski organizowac jakies większe zamówienie i wtedy wyjdzie taniej za przesyłkę. Może nam tez dadzą jakiś rabat ![]() A jak tam strugacze amatorzy wam idzie struganie? ![]() Re: Kącik amatorów-werkowaczy - Ela Rapta - 03-05-2009 Najpierw czytałam, potem podglądałam i pytałam aż w końcu zabrałam się za struganie kopyt mojej Roksi. Zanim zaczęłam sama cokolwiek robić, kopyta były strugane przez kowala. To już kolejny z kolei i chyba ostatni. Na początku to się bardzo bałam bo nie wiedziałam ile i jak, i jak tym pilnikiem operować. Na szczęście Roksia była i jest wyrozumiała i grzecznie stoi przy struganiu kopyt. Mogę je trzymać między kolanami albo położyć na takim naszym pniaczku. Po pierwszym struganiu padałam z sił i pamiętam, że tylko przody zrobiłam. Pot lał się ze mnie jak w lipcowy upalny dzień. Nie sadziłam, że to tak męczące zajęcie. Tyły robiłam na drugi dzień. W tyłach była flara a przody miała okropne (ona chodzi tak, że bardziej ściera zewnętrzną stronę kopyta, przez co jest ona niższa a wewnętrzna jest wyższa). Na chwile obecną w tyłach flary prawie juz nie ma i ładnie chodzi od pięty a przody też ładniej wyglądają i również zaczyna chodzić od pięty. W przodach miała troszkę wysokie ściany wsporowe ale już je zmniejszyłam. Dziś był 3 raz jak jej te kopyta strugałam i się mi podobają. Co ważne po wizycie kowali koń do tygodnia utykał i unikał kamieni i twardego a teraz nie tylko chodzi po kamieniach(podwórko mam wysypane żwirem z kamieniami na którym już nie mamy śniegu; codziennie rano i wieczorem chodzimy po nim idąc na padok a na padoku też nie jest za miękko) a nawet biega jak idziemy na nasz spacer brzegiem rzeki. Podeszwy jej w ogóle nie ruszam - sama odpada i sama się odbudowuje. W sumie jeśli się robi regularnie kopyta to nie ma tyle pracy. Przy codziennym podnoszeniu i czyszczeniu kopyt też można wiele zaobserwować co się dzieje z kopytem i albo zostawić tak jak jest albo poprawić. W maju jadę na warsztaty do Stokrotki. Mam nadzieję powiększyć wiedzę na temat kopyt i strugania a tym samym sama strugać kopyta. Jest to bardzo trudne zajęcie ale nie aż tak aby się go nie nauczyć :lol: Re: Kącik amatorów-werkowaczy - Ewa Polak - 03-05-2009 Moja Amera przody podobnie ściera jak Roksa :wink: Ja też jestem bardziej zadowolona ze swojego strugania niż z kowala... Co prawda nie podważam umiejętności żadnego z moich byłych kowali ale... sama robię mniej więcej co 2 tyg (a na kowala co 2 tyg nie byłoby mnie stać). Na początku byłam zdania że konie lepiej rzadko strugać ale teraz im więcej wiem tym bardziej jestem przekonana że częstsze struganie jest dużo lepsze dla konia niż raz na 2-3 m-ce. Poza tym zauważyłam znaczną poprawę strzałek! Stały się większe, bardziej sprężyste i w ogóle tylne to ma wręcz idealnie "książkowe" 8) Z przodami mamy jeszcze trochę do roboty, pielęgnacja kopyt skośnych jest trudna... Ale mam mnóstwo pytań na kwietniowy kurs naturalnego strugania kopyt i mam nadzieję że po nim więcej się dowiem jak sobie radzić ze skośnymi kopytami ![]() A i przy okazji się pochwalę że pojęłam już co to jest mustang rol i umiem już go robić ![]() Poza tym widać że koń pewniej się porusza na każdym podłożu... Co mnie zaskoczyło to że Amera mniej się już potyka w terenie niż wcześniej o kamyki czy korzenie ![]() A moje początki strugania też były fizycznie trudne - wyciska siódme poty :wink: ale teraz już mniej się męczę i nie trzymam nogi konia między swoimi udami a kładę nogę na swoim kolanie tak jak na stojaku. Od razu mówię że Amera jest oazą spokoju i takich metod jak z nią praktykuję nigdy bym nie zastosowała przy innym koniu. Muszę w końcu zrobić dobre zdjęcia i wkleić... jakoś zawsze zapomnę aparatu do stajni na struganie :roll: Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 03-05-2009 A ja wam powiem, że im dłużej strugam tym więcej mam wątpliwości ![]() Mamy też wciąż za wysokie piętki ale mam tam dylemat - jeden taki, że koń mało chodzi i jakby chodził to by się same obnizyły. Po drugie strzałki są wysokie i jeślibym chciała obniżyć bardziej piętki to musiałambym dość drastycznie wyciąż żywą strzałkę, czego nie mam zamiaru robić. Dlatego na razie zostawiam jak jest i będe obserwować. Będę się starała jej zapewnić jak najwięcej ruchu. No i trzecia kwestia to nawracające strzykanie w stawie - myślę, że może to być kwestia tego, że ona stoi ponad 20h dziennie w stajni jakby nie było ![]() ![]() Zauważyłam, że strzykanie było mocniejsze, gdy obniżyłam piętki(ale tak, że wciąż były za wysokie). Zaczęłam jej dawac glukozaminę i kupię ziółka na stawy, może to pomoże, choć na pewno wiecej da ruch(strzykanie nie jest stałe - zazwyczaj pojawia się gdy koń wychodzi z boksu, jak wraca to go nie słuchac - ale przed ruchem jest głośne i w stawie łokciowym jednym szczególnie) - teraz nie ma juz grudy i błota konie powinny więcej się ruszac po wybiegu, niedługo będa też wypuszczane na pastwiska, a tam są zawsze dłużej, bo jak je już się tam zaprowadzi, to nikomu sie nie chce po nie iść szybko ![]() W ogóle to Branka pierwsze lata życia spędziła w złych warunkach. Nie miała w ogóle prawie ruchu, nie jadła dobrze, nie miała światła dziennego, kopyt nie miała robionych chyba do 2 rou życia - boje się, że to wszystko zaczyna teraz trochę wychodzić. Właściwie do 4 roku życia miała bardzo zmienne warunki, ale ogólnie niedobre dla konia, szczególnie rosnącego ![]() PS Też kłade kopyto na kolanie często z Branką , ona w tej chwili wręcz lubi się strugać(zawsze coś dobrego dostanie ![]() Drugi konik, którego strugam za to jest wielkim potworem i ucze go by się na mnie nie wieszał, i kolana bym mu nie podłożyła, bo by mi jeszcze je zmiażdzył ![]() Re: Kącik amatorów-werkowaczy - tomekpawwaw - 03-05-2009 Ania Guzowska A ja wam powiem, że im dłużej strugam tym więcej mam wątpliwościJeżeli koń nie ma ruchu , to kopyt nie ściera i będą one odrastały. O naturalnym ukształtowaniu kopyta możemy mówić tylko wtedy , gdy koń ma możliwość nieograniczonego ruchu po urozmaiconym podłożu. P.S. Kiedyś robiłem swoim koniom kopyta raz w miesiącu, dzisiaj strugam w razie potrzeby , czasem odstęp wynosi 2 miesiące , czasem pół roku, a młodzieży nie robię prawie wcale.miałem konie , u których korygowałem kopyta po raz pierwszy np w wieku 1,5 roku a kopyta miały prawidłowe ; lecz u nas konie są cały dzień na dworze , a bywa , że i 24h .Jedynie u koni , które są kute przestrzegam terminów / 1-1,5 miesiąca/ Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 03-05-2009 No niestetu ja nie jestem w stanie zapewnic takiej ilości ruchu. Mając konia w mieście trzeba się cieszyć, jeśli wychodzi na te 2-3 h. Musze liczyć, że powstaną nowe ośrodki - na szczęście teraz jak coś powstaje to zazwyczaj już z pastwiskami, ludzie coraz bardziej widzą potrzebę puszczania koni. Ale co do tych scian wsporowych to inne konie w stajni takich nie mają, a chodzą tyle co Branka. Drugi koń którego strugam też ich takich nie ma. Może to specyfika akurat mojej koni, nie wiem. Ale dlatego zianteresowało mnie co Ramey napisał o folblitach, że u nich zauwazył wyższe sciany wsporowe niz u innych ras, gdy podłoże na którym żyją jest miękkie. Konia w kazdym razie rusza sie dobrze, nie kuleje, może chodzić po twardym spokojnie, także staram się tym zbytnio nie przejmować. Re: Kącik amatorów-werkowaczy - Ewa Polak - 03-06-2009 Aniu, też mam problem ze strzelającymi stawami a konkretnie z jednym stawem pęcinowym. U mnie konie chodzą po padoku od 5 do 10h, no chyba że na dworze jest straszna zawierucha to krócej. Do tego jak jadę w teren na Amerze to resztę zawsze biorę ze sobą (2 letnia i 5 letni- wszystko źrebaki :mrgreen: ) i wtedy ruchu mają dużo bo szaleją po lesie, ganiają się i gimnastykują we wszystkie możliwe strony a już w drodze powrotnej to idą ze spuszczonymi głowami z nogi na nogę i wyglądają jakby maraton przebiegły ![]() Ale nie w tym rzecz... U Amora - 5 latek zauważyłam że od wakacji zaczęło mu w stawie pęcinowym strzykać i to strzykanie jest (wydaje mi się niezależne od ruchu) bo ma je nawet po całym dniu ruchu... A i u niego jest tak że strzyka tylko w stępie i to raz strzyka a raz nie... Wet nie zalecił nic konkretnego.. nawet żadnych witamin na stawy i pow. że to może przejść samo albo już tak zostanie... Może jednak warto coś podawać? A co do częstego strugania to masz Tomku rację że nie trzeba za często strugać jeśli koń ma od źrebaka dużo ruchu na różnym podłożu i poprawnie zbudowane kopyta. Ja u Amery strugam często gdyż ma skośne kopyto i wew. ścianę ściera znacznie mniej niż zew. dlatego staram się częściej operować pilnikiem aby nie doszło do złych proporcji wysokości tych ścian. A u źrebaków wychowanych u mnie strugam rzadziej bo mają raczej prawidłowo ukształtowane kopyta i ździerają je sobie równomiernie ![]() Re: Kącik amatorów-werkowaczy - branka - 03-06-2009 No to strzykanie u nas też tylko w stępie. Ja się jeszcze zastanawiałam czy to nie jest powiązane z kontuzją, która Branka miała rok temu - to było na początku lata i miała uszkodzony staw łokciowy i porażenie silne, i w calości obciążała prawy przód przez kilka dni, a potem czesciowo przez chyba 3 tyg. Wet uprzedzał, że druga noga jest nienaturalnie obciążona, więc zawijałam ją. Strzykanie w stawie jest u Branki w prawym przodzie w stawie łokciowym szczególnie( w tyłach jej czasem coś zatrzeszczy, ale to rano jak jest zastana i po paru krokach przestaje), natomiast w tym stawie trzeszczy długo i głośno, choć po ruchu zazwyczaj przestaje. Może to związane jest z tamta kontuzją, bo koń pół lata stał a potem chodizł tylko na mały wybieg, jak wróciłam z wakacji to zaczęłam z nią z ziemii pracowac i do razu usłyszałam to strzykanie :/ I tak jest do teraz choć nie każdego dnia. Może być to efekt tamtej kontuzji - strzyka przeciwna noga od kontuzjowanej. Może też być to, że u nas mało się scieli i pod spodem jest zimny beton. Ale z kim nie rozmawiam z wetów, to twierdzą, że naprawdę nieduża ilośc ściółki stanowi wystarczającą izolację dla konia, no a przeciez zawsze coś mają jednak pod nogami. Branka zreszta jak sie kładzie to zawsze w miejscu gdzie jest ściółki najwięcej skopanej. No i może ma za mało jakichś witamin... kupiłam MIk tam są wszystkie potrzebne witaminy i minerały i kupiłam kilka ziół firmy Makana, pewnie w sklepie zielarskim byłoby taniej, ale to następnym razem w takowym kupię. Makany przynajmniej mam gotową mieszankę, z podanym dawkowaniem, akurat na 2 miesiące starczy, a resztę dam komuś ze znajomych, żeby koniowi dawał, bo podobno dłużej jak 8 tyg dawać tych samych ziół nie wolno... Zobacyzmy jak to będzie z tym strzykaniem, ciekawe że u Twojej koni jest to samo. Szczególnie, że Twoja ma ruch. Moja w sumie etraz i tak sie rusza najwięcej w swoim życiu, bo chodzi po południu na 3 h, a przed południem albo w południe ja jeżdżę lub też ja puszczam na godzinę - dwie. A jeszcze inni pensjonariusze ją czasem puszczają, bo mamy cichą umowę że jak ktoś z nas jest, puszcza konie prywatne, choćby na mały padok pod stajnią(bo na większe trzeba iść z końmi). Poza tym Branka należy do koni, które nie umieją ustac długo, ją nosi i ona zawsze dużo biega na dworze. Także to strzykanie to moze rzeczywiście nie kwestia braku ruchu?? PS Strzykanie można też powiązać z rozkuciem, bo ona była kuta na wkładki ok 2 lat i przy kontuzji była rozkuta, wg zalecenia weta, potem jak wróciłam z wakacji słyszałam strzykanie, a potem była znowu okuta i chyba go nie słyszaam. Potem rozkułam i znowu się pojawiło. Wet powiedział co prawda, że to nie jest z tym powiązane, no ale można by też pod to podciągnąć. Wezmę dr Henklewskiego może, on jest mądry i może coś poradzi. Bo ja mam 2 wetów - on mi leczył z porażenia Brankę i tej kontuzji, ale tak na codzień mamy wet w stajni ![]() |