Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Karolina Jaskulska » śr gru 30, 2009 11:01 pm

Biedny chłopak, nie dośc ,ze pewnie będzie musiał sprzątać dom po Sylwku , to jeszce nawet frajdy z petard nie będzie miał :P

troche się wykosztowałaś, ale przynajmniej spokojniejsza będziesz :)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
AnnaRadomańczykMoroz
Posty: 319
Rejestracja: pn cze 16, 2008 9:38 am
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: AnnaRadomańczykMoroz » śr gru 30, 2009 11:40 pm

Duchowa!! jestes WIELKA!!! :)
niegdyś Pokusa27 :)

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Jacob Spahis » czw gru 31, 2009 1:35 am

To się nazywa wziąć byka za rogi :!: Brawo :!:
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Krystyna Kukawska » czw gru 31, 2009 9:30 am

Czego się nie robi dla swoich Przyjaciół !!!
Ja Nowy Rok zawsze witam w stajni.(sąsiedzi uwielbiają fajerwerki). Jestem wtedy spokojniejsza a i konie ze mną też. :D :D :D

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: sepet » czw gru 31, 2009 8:15 pm

Z moich doświadczeń zauważyłem, że tylko w wyjatkowych wypadkach konie reaguja paniką na wystrzały. Czasem przestraszą sie nieco pierwszego głosnego huku, ale jeśli jest to cała seria później, to na ogół obojętnieją i zajmują się na powrót sianem.
Oczywiście, przyzwyczajenie konie do wystrzałów i huku jest jak najbardziej wskazane, nie tylko w zwiazku z Sylwestrem i powitaniem Nowego Roku, ale po prostu dla własnego i konia bezpieczeństwa. Nieraz przecież się zdarza że w pobliżu w ciężarówce wystrzeli "guma" albo natkniemy się na jakichś dowcipnisiów w dzień odpustowy...
Z moich koni zdecydowana wiekszość jest ostrzelana i przyzwyczajona do wybuchów i fajerwerków oraz salw honorowych (taka kolej rzeczy gdy uczestniczą w paradach, defiladach itd), a jeżeli większość koni nie reaguje na takie bodźce, to i te bardziej płochliwe są spokojniejsze.
Myślę, że tok rozumowania i podjęte przez Duchową Przygodę działania mają ogromny sens, bo po prostu trzeba koniom pomóc poznać potencjalne źródło stresu i pozwolić i powoli doń przywyknąć.
Swoją drogą intryguje mnie, że o wiele mniej koni reaguje paniką na wystrzały, niż psów. Konie są przecież z natury bardziej płochliwe i skłonne do salwowania się ucieczką w razie paniki, a psy są mięsożercami z pewnymi cechami drapieżnika. Nie znam zbyt dobrze niuansów psychologii psów, ale zastanawiam się jak to można wytłumaczyć.
Może ktoś ma większą wiedzę na ten temat to chętnie poproszę o wyjaśnienie :)
Mikołaj Rey

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Krystyna Kukawska » pt sty 01, 2010 1:40 am

Witałam Nowy Rok z końmi, w stajni. Wszystkie były spokojne.

Jeszcze raz wszystkim SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2010 !!!

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Karolina Jaskulska » pt sty 01, 2010 1:23 pm

W tym roku było zdecydowanie spokojniej ....
Duchowa... i jak koniki ? :)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

DuchowaPrzygoda

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt sty 01, 2010 5:54 pm

:D
żyjemy, nawet niezle....dzieki za mile slowa! I wszystkiego NAJ w Nowym Roku,

koniki spokojnie zniosly fajerwerki sasiadow, bo moj syn nie mial juz na nie ochoty, a nikt z gosci /liczba sie zmniejszyla jakos// nie mial zadnych ze soba.

W kazdym razie trud sie oplacil, bo przed chwilka tuz za mniejszym laskiem ktos urzadzil sobie pokaz sztucznych ogni: hucul ciagle jest pobudzony, ale nie spanikowany. Nahajka ma to gdzies, Lunka obserwuje , ale stoi spokojnie.

Ja mysle, ze wczesniejsze strzelanie z wiatrowki oswoilo troche moje konie z podobnymi halasami, i latwiej bylo je tez przyzywyczaic.One i w tamtym roku az tak jak huculek nie szalaly.
Kupie sobie porzadny pistolet hukowy i bede hucula oswajala.

Ale powiem szczerze, ze troche jestem zdziwiona, wszytskie dotychczasowe huculy , jakie znalam byly bardzo odwazne! Ten jest inny. Moze to skutek choroby, kon ktory czuje, ze jest slabszy moze bac sie bardziej bo jest tez bardziej narazony na atak drapieznika.

Tak czy inaczej poszlam chyba dobrym tropem......i mamy to za soba. :D A troche przed soba, jako insiracja do zabaw nowymi halasami.

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Bartosz Marchwica » sob sty 02, 2010 2:12 pm

Duchowa , a ja się zastanawiam, ile psów po sąsiedzku Twoje wystrzały doprowadziły do trzęsawki hi hi hi...
Żartuję, mam nadzieję, że, jak w filmie - "żadne zwierzę nie ucierpiało podczas kręcenia" :-)

Można od razu noworoczne postanowienie zrobić. Co trzy dni przy karmieniu koni: salwą - ognia! I na kolejnego Sylwestra konie nawet się nie obudzą 8)

Nas tu bardziej martwiły wystrzały ze względu na biedne zwierzaki w lesie, o których nikt nie pomyśli (u myśliwych było najgłośniej, nota bene, ale oni to jakby ponad prawem się znajdują; czego zresztą nigdy nie zrozumiem).

Pozdrowienia z lasu // Bartel
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Krystyna Kukawska » sob sty 02, 2010 3:09 pm

Z tymi psami to nie takie śmieszne, Bartel.
Nawet nie masz pojęcia (a może i masz, skoro myślisz o zwierzynie leśnej), jak psy cierpią z powodu tych głupich fajerwerków. Ile błąka się po świecie, bo w panice uciekały, gdzie "pieprz rośnie" a potem traciły orientację.
No cóż,człowiek to taki stwór, który bardzo lubi myśleć tylko o sobie, a że wokół dzieje się krzywda zwierzętom, to co to kogo obchodzi !!! Ważne, że się przez chwilę zabawi głośnymi i kolorowymi wystrzałami, a takie przestraszone psy błąkają się potem bardzo długo i głodują, i marzną, i nie mają co pić, bo woda w kałużach zamarznięta, i tęsknią, i... cierpią !!!

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Julia z Orla » sob sty 02, 2010 3:13 pm

Nasz pies miał w tym roku pierwszego sylwestra i spodziewałam się paniki, ale wypuściliśmy go do ogrodu i przegonił z nieba wszystkie rakiety - taki gieroj! W ogóle się nie bał, był za to nieźle oburzony :) Ostatnie petardy obszczekiwał z uśmiechniętą mordą, taki był z siebie dumny, że hej :)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Krystyna Kukawska » sob sty 02, 2010 3:16 pm

Są też takie, które petardę by najchętniej aportowały. Ale bardzo dużo psów jednak się boi wystrzałów.

DuchowaPrzygoda

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: DuchowaPrzygoda » sob sty 02, 2010 3:54 pm

nie mam pojecia co z psami: moje dotychczasowe sie nie baly, w poblizu psow nie ma, sa za lasem jakies 2 km ode mnie w liczbie 3 , ale to psy mysliwych i obstrzelane sa.chyba.Zreszta to nie moja sprawa.

Moje dotychczasowe psy nie baly sie jak powiedzialam, dlaczego, nie wiem, nie mam pojecia,nie odczulalam. Bo i fajerwerkow wtedy jakos mniej bylo.

Zwierzyna lesna owszem, moze sie bac, ale ona jest na wolnosci, wiec sobie sie oddala, mysle, ze juz po pierwszych delkikatnych petardach. Nie jest tak, ze oddala sie na zawsze, bo widze , ze po strzalach mysliwych, w okolicach ambon - i tak za jakis czas powraca.

Myslalam TYLKO o swoich koniach. Mam taki wlasnie poglad: zeby myslec o swoim, nad swoim podworkiem pracowac, a nie sprzatac- cudze. Jestem egoiistka i prymitywistka haha. I dobrze mi z tym....no coz, kazdy ma jakies wady... :lol:

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: branka » ndz sty 03, 2010 12:06 am

Ja ostatnio jeździłam po polu i kretyn myśliwy strzelił jak byłam blisko budki - jest koło nas koło łowieckie, a myśliwi lubią zabawy w płoszenie koni i straszenie ludzi z psami. Branka lekko się spięła, ale nie zareagowała na huk i po kilku sekundach szła dalej luźna i spokojna. Ale kiedyś jak była młodsza to bała sie różnych huków - ja nie reaguję w takich sytuacjach i ona wtedy tez traktuje to jako coś normalnego.

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Bartosz Marchwica » ndz sty 03, 2010 10:30 pm

Krystyna Kukawska pisze:Z tymi psami to nie takie śmieszne, Bartel.
Nawet nie masz pojęcia (a może i masz, skoro myślisz o zwierzynie leśnej), jak psy cierpią z powodu tych głupich fajerwerków.
Tak się składa, że mam - owszem, mam pojęcie.
Dwa z mojej sfory boją się panicznie i w sylwestra oglądały jakiś program w telewizji na full (bawiliśmy się w drugim budynku), żeby nie mogły słyszeć petard od sąsiadów.
Napisałem, że żartuję, sądząc, iż Duchowa ma na tyle rozsądku, żeby przewidzieć szersze skutki kanonady. Po opisie sam już nie wiem co myśleć...

Świata w pojedynkę nie zbawisz, to pewne. Choć czasem szkoda.
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

ODPOWIEDZ