Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
DuchowaPrzygoda

Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: DuchowaPrzygoda » śr gru 30, 2009 10:33 am

mam pytanie, jak Wasze konie reaguja na fajerwerki? I co robicie, zeby jak najmniej odczuly to swieto?

wczesniej nie mialam takich obaw, ale jak wczoraj syn wystrzelil jakies cos, to hucul doslownie dostawal szalenizny...uciekal , galopowal, wpadl w taka panike, ze az mnie to przerazilo. Razem z nim biegaly i moje /ale tak spokojniej, Nahajka to sie bawila tym biegiem/ . Wczesniej nie bylo az takiego problemu, kobyly spokojniej to przyjmowaly.
Co zrobic? Syn szykuje impreze w domu, moze byc glosno. A mnie ma nie byc w tym czasie. ..kurde, chyba przed polnoca przyjade do domu jednak. :(
Koni nie zamkne bo nie przyzywczajone, zreszta pozjadaly wczesniej drzwi!

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Jacob Spahis » śr gru 30, 2009 10:46 am

Moje konie na szczęście nie mają z tym problemów. Ale myślę, że powinno się zacząć przyzwyczajać konie do wybuchów. Oczywiście teraz już za późno, ale w przyszłym roku zacznę przyzwyczajać do wystrzałów i wybuchów. Koń (Adiutant) nie jest koniem wojskowym, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wybuchy nie były dla niego stresem.

A tak na ostatnią chwilę są pasty uspokajające. Nie jest to szczyt marzeń, bo to jednak ingerencja medyczna, ale chyba potrzebna, żeby w amoku koń nie zrobił sobie krzywdy.

Osobiście nie lubię tej manii w wysadzaniu wszystkiego co się da w powietrze. Każdy to kiedyś robił, ale mi już minęło.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

DuchowaPrzygoda

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: DuchowaPrzygoda » śr gru 30, 2009 10:50 am

no wlasnie, tez nie lubie i nigdy nie lubilam,
co prawda mlodziez niby wie, ze ma przy domu nie strzelac, ale ....jakos nie mam zaufania, jak pozostawiam konie same..

a pasta ile czasu dziala???Jak dam o 20,00 to ciut po polnocy bedzie jeszcze dzialac?Zadzwonie do weterynarz chyba. Jejku jak ja nie znosze takich imperez, wole z konmi sobie spokojnie spedzac czas.

Awatar użytkownika
Katoda
Posty: 176
Rejestracja: śr lis 25, 2009 1:18 pm

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Katoda » śr gru 30, 2009 11:53 am

Wtrącę pewną sprawę, może nie o koniach, ale o fajerwerkach i zwierzetach.
W zeszłym roku w Sylwestra od fajerwerek padło 7000 we Włoszech psów i kotów na zawał, to tam właśnie najwiecej czworonogów zdechło z tego powodu. :/

DuchowaPrzygoda

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: DuchowaPrzygoda » śr gru 30, 2009 11:58 am

juz wiem, ze pasta dziala dlugo okolo 6 godzin, ale, ze to chemia normalna i ze lepiej nie.... :( no, ale meliska nie zadziala.

ale mam inne pytanie : Jak oczulac konie na wybuchy, zeby nie pojsc z torbami, bo fajerwerki to sa strasznie drogie!!!!

Awatar użytkownika
Stajenny
Posty: 126
Rejestracja: pn paź 29, 2007 2:32 pm
Kontakt:

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Stajenny » śr gru 30, 2009 1:46 pm

SZCZERZE MÓWIĄC NIE WIM CO TO ZA PASTA KTÓRA NA SZEŚĆ GODZIN WYCISZY NA TYLE KONIA ABY NIE PANIKOWAŁ PRZY WYSTRZALE SKORO SIĘ TEGO BOI. ALE WYDAJE MI SIĘ ŻE SKORO MA TO SIĘ SKOŃCZYĆ ŹLE DLA KONI A KOŃ SPŁOSZONY JEDNYM WYSTRZAŁEM DAŁ POPIS TO JAKIE NA NIM WRAŻENIE ZROBI SALWA KILKU MINUTOWA. JA PROPONUJĘ ZABRONIĆ STRZELAĆ SYNOWI I PO PROBLEMIE.

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Jacob Spahis » śr gru 30, 2009 4:14 pm

Stajenny pisze:SZCZERZE MÓWIĄC NIE WIM CO TO ZA PASTA KTÓRA NA SZEŚĆ GODZIN WYCISZY NA TYLE KONIA ABY NIE PANIKOWAŁ PRZY WYSTRZALE SKORO SIĘ TEGO BOI.
Jest to pasta uspokajająca. Nasz weterynarz rozważał podanie tego specyfiku koniowi do transportu, właśnie z uwagi na niebezpieczeństwo paniki. Żeby nie było - koń był przyzwyczajony do transportu, bo jeździł na zawody, ale od kiedy przeszła na emeryturę i przyszła do naszej stajni, to nie zmieniała miejsca zamieszkania przez 10 lat. A teraz ma lat blisko 30.
Stajenny pisze:ALE WYDAJE MI SIĘ ŻE SKORO MA TO SIĘ SKOŃCZYĆ ŹLE DLA KONI A KOŃ SPŁOSZONY JEDNYM WYSTRZAŁEM DAŁ POPIS TO JAKIE NA NIM WRAŻENIE ZROBI SALWA KILKU MINUTOWA. JA PROPONUJĘ ZABRONIĆ STRZELAĆ SYNOWI I PO PROBLEMIE.
To oczywiście najprostsze rozwiązanie. Ale tam będzie nie tylko syn. Doświadczenie uczy, że w takich sytuacjach bardzo trudno utrzymać w dyscyplinie grupę młodych, gniewnych. :)

Swoją drogą, to muszę powiedzieć, że moje doświadczenie - i nieskromnie powiem znaczne, bo 15-letnie - z kawalerii ochotniczej uczy, że najgorsze są pojedyncze wystrzały, albo kilka w salwie. Kiedy jeździliśmy na różnych koniach, często zupełnie "zielonych" w tym przedmiocie to kanonada była mniej straszna niż salwa honorowa. Nie jestem teraz z tego dumny, że braliśmy niedoświadczone i nieostrzelane konie, ale tak było. I takie jest doświadczenie.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Dagmara Matuszak » śr gru 30, 2009 4:45 pm

Spahis pisze:
Stajenny pisze:SZCZERZE MÓWIĄC NIE WIM CO TO ZA PASTA KTÓRA NA SZEŚĆ GODZIN WYCISZY NA TYLE KONIA ABY NIE PANIKOWAŁ PRZY WYSTRZALE SKORO SIĘ TEGO BOI.
Jest to pasta uspokajająca. Nasz weterynarz rozważał podanie tego specyfiku koniowi do transportu, właśnie z uwagi na niebezpieczeństwo paniki. Żeby nie było - koń był przyzwyczajony do transportu, bo jeździł na zawody, ale od kiedy przeszła na emeryturę i przyszła do naszej stajni, to nie zmieniała miejsca zamieszkania przez 10 lat. A teraz ma lat blisko 30
Myślę, że Stajenny chciał raczej zakwestionować potencjalną skuteczność pasty w takiej dość ekstremalnej sytuacji. Ja korzystałam z Sedalinu (bo przypuszczam, że to o niego chodzi) do transportu, na pewno podając go trzeba zapewnić koniowi spokój tuż po podaniu, bo inaczej może w ogóle nie zadziałać. Może też nastąpić reakcja odwrotna do wyciszenia. Jeszcze się zastanawiam nad tym, na ile podobne ma działanie sedalin do środków dożylnych typu "głupi jaś", bo one sprawiają, że koń słyszy dźwięki ze wzmożoną siłą.

Ja bym próbowała jeszcze odczulać... może skorzystać z dźwięku, na który się odczula, w charakterze pozytywnego markera. Może można ściągnąć z netu jakąś kanonadę i odtwarzać z jamnika... coś bym kombinowała w tę stronę.
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Nora Borodziej
Posty: 119
Rejestracja: czw sie 06, 2009 9:29 pm

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Nora Borodziej » śr gru 30, 2009 4:53 pm

Jest jeszcze taki spray, który psika się w nozdrza i koń ponoć identyfikuje go z zapachem matki i czuje się bezpiecznie, ale to działa bardzo krótko - godzinę, dwie maks.

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Bartosz Marchwica » śr gru 30, 2009 6:52 pm

DuchowaPrzygoda pisze:ale mam inne pytanie : Jak oczulac konie na wybuchy, zeby nie pojsc z torbami, bo fajerwerki to sa strasznie drogie!!!!
Chyba zacząłbym od metalowej beczki i młotka. Chodzi o oswojenie z nagłymi i głośnymi dźwiękami.
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Karolina Jaskulska » śr gru 30, 2009 7:33 pm

można też zakupić petardy, takie małe nie są drogie, a robią równie dużo hałasu ....
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Julia z Orla » śr gru 30, 2009 7:42 pm

Sedalin z tego co wiem ma swoje złe strony i należy z nim ostrożnie. Jestem zdecydowanie za wybuchami z jamnika i waleniem w beczkę. A najlepiej dogadać się z czynnikiem ludzkim, czyli synem ;)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Wojtas
Posty: 133
Rejestracja: sob sty 05, 2008 9:56 pm
Lokalizacja: Wawa

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Wojtas » śr gru 30, 2009 7:53 pm

Kiedyś oswajano wojskowe konie strzelając im nad głową. Najczęściej w czasie posiłków - jak się już połapały że huk nie niesie nic groźnego, to zawartość żłobu zdecydowanie brała górę:-)

Awatar użytkownika
Stajenny
Posty: 126
Rejestracja: pn paź 29, 2007 2:32 pm
Kontakt:

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: Stajenny » śr gru 30, 2009 9:11 pm

Stajenny jest pewien że pasta taka nie uchroni konia przed wpadnięciem w panikę skoro tak jak zostało to przedstawione koń panicznie się boi.A że to nie jest mój pierwszy sylwester i wiem jak jest głośno.stajenny widział też spanikowanego konia i wie czym może to sie skończyć.

DuchowaPrzygoda

Re: Sylwester i fajerwerki- jak chronic konie?

Post autor: DuchowaPrzygoda » śr gru 30, 2009 10:26 pm

moi drodzy,
dzieki za odpowiedzi! :D
Mniej wiecej od godziny 12,00 w dzien oczywiscie zaczelam oswajanie koni z fajerwerkami. Wydalam 200 zlotych i nakupilam tego duuuzo, zaczynajac od petard malutkich, a konczac na jakichs tortach i kanonadach czy jakos tak.

Ja bylam z konmi, syn i wynajety haha chlopak z sasiedniej wsi strzelali, napierw z duzej odleglosci, za lasem, potem coraz blize i blizej. Najpierw byly to te malutkie petardy potem te wieksze. UFFF, Robilismy przerwy jak konie sie uspokajaly, i tak po godzince znowu....

potem dluzsza przerwa po zmierzchu, i znowu od poczatku to samo, zeby byly bardziej widoczne te kolorowe straszydla w gorze. Caly czas bylam z nimi, Nahajka nudzila sie, jadla mi z reki marchewki itp. a potem beszczelnie tracala mnie lbem, widzac, ze mam juz wszystkiego dosc....hahaha.

Jestem zmeczona, ale efekt jest taki, ze : klacze spokojnie znosiy wybuchy tortow to sie tak nazywa jak leci do gory i tam iles razy z hukiem wybucha na kolorowo.
Hucul nadal niespokojny, ale objawia sie to tym, ze sie kreci troche, ewentualnie podklusowuje i zatrzymuje sie. ZADNEJ PANIKI.

Niestety mialam najazd mysliwych kilku, przypomnieli mi, ze Sylwester jest jutro....musialam postawic to i owo. Ale na szczescie wypili w 5 minut i pojechali dalej. Jestem wyzwolona i ide spac.

Jutro czesc zabawy powtorzymy, i dopiero teraz bede mogla pogadac z synem, zeby fajerwerki byly i owszem, ale z dala od koni,
i nie za glosne! Sadze jednak, ze ma juz ich serdecznie dosc!!!!!! :lol:

ODPOWIEDZ