Zła praktyka [handel, hodowla, edukacja]

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
Awatar użytkownika
Stajenny
Posty: 126
Rejestracja: pn paź 29, 2007 2:32 pm
Kontakt:

Zła praktyka [handel, hodowla, edukacja]

Post autor: Stajenny » pn gru 07, 2009 9:54 am

Ostatnio zauważyłem ,że coraz modniejsze wśród hodowców koni (choć nie tylko bo rozszerza się to na całą branżę jeździecka) jest krytyka konkurencji. Zapewne spotkaliście się z tym w innych dziedzinach handlu również, ale uważam że w tak hermetycznym środowisku jakim jest nasza końska społeczność jest to bardzo niesmaczne. Kupując przyczepę dla koni od przedstawiciela wiodącej marki na rynku dowiedziałem się tylko jak złe przyczepy ma konkurencja o swoim produkcie mówił nie wiele. Przedstawiciel dużej firmy zajmującej się sprzedażą paszy zapewniał mnie nie o wspaniałych walorach jego paszy, a jaka zła jest pasza konkurencji której używam.I niestety podobnie jest między hodowcami zdarza się że zamiast pokazywać swoje konie potencjalnym kupcom wolą zapewnić ich że konie u sąsiada są najgorsze.Miałem też w tym roku krótki nieprzyjemny epizod z pewnym znanym jeźdźcem, który miał startować na moim koniu niestety nie potrafił znaleźć wspólnej drogi i celów z koniem i ze mną jako właścicielem, więc podziękowałem za współpracę.Bardzo szybko doszły do mnie wiadomości że rozpowiada o tym jak kiepski jest mój koń.

Rozumiem że są sympatie i antypatie ale proponuję wystrzegać się tak nie uczciwych hodowców, sprzedawców skoro muszą mówić o produkcie konkurencji znaczy to że o ich nie ma za bardzo o czym opowiadać.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Zła praktyka

Post autor: Magda Pawlowicz » pn gru 07, 2009 10:09 pm

To ja jeszcze dołożę swoje 3 grosze: przy sprzedaży koni ludzie wciskają kit jak mogą.... I to czasem znajomym.... Ja nie mogę wyjść z podziwu-jak komuś takiemu nie wstyd.... I dziwić się tu że kupcy wydziwiają....
Zwłaszcza jak sprzedawca zauważy że "trafił jelenia" czyli trafił na osobę mającą mizerne pojęcie o koniach, potrafią sprzedawać konie wręcz zupełnie nieprzydatne dla danej osoby...

Awatar użytkownika
Ewa Polak
Posty: 344
Rejestracja: pn mar 03, 2008 6:29 pm
Lokalizacja: Władysławów - Łódzkie

Re: Zła praktyka

Post autor: Ewa Polak » wt gru 08, 2009 1:35 am

Bo to jest tak jak ludzie biorą się za hodowlę koni nie mając o tym zielonego pojęcia.
Co innego jak chce się mieć konia dla siebie a co innego jak się co roku kryje klacz jakimś tam podwórkowym ogierem a później wciska ludziom że "dobry koń" itp.
Ja też nie rozumiem czemu aż tyle ogierów "takich sobie" ma licencję i jest powszechnie używana w hodowli...

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Zła praktyka

Post autor: Magda Pawlowicz » wt gru 08, 2009 11:21 am

Ale mi w sumie nie chodziło o konie klasowe, sportowe. Chodzi mi bardziej o sytuację osoby szukającej konia do rekreacyjnej jazdy-takiego towarzysza, przyjaciela rodziny. I tutaj nie potrzeba jakiejś super wartości genetycznej rodziców-taki koń ma być: zdrowy!!!!, miły w obsłudze, łagodny i taki "wybaczający błędy", łatwy do jazdy (pod siodłem albo w zaprzęgu wszystko jedno), pewny w każdych warunkach-czyli nie płochliwy.
A bardzo często trafiają do mnie do treningu konie kupione sobie przez zupełnych laików!!!!! (najpierw się trochę naucz potem szukaj sobie konia!!!!) które np kopią i gryzą.......
Albo źrebaczek kuppiony dla dziecka-który wyrósł......i jeszcze odkrył że jest ogierem....
Ja jak sprzedaję konia to zawsze się staram przedstawiać kupcom co z tym koniem trzeba dalej robić-czy mnie posłuchają to już inna sprawa......
Myślę że jest to problem taki od dwóch stron-z jednej strony nieuczciwi sprzedający-którzy chcą wcisnąć swoje konie i interesuje ich tylko cena, a z drugiej strony-brak wiedzy osób kupujących, czasami nawet takiej zupełnie podstawowej....

Awatar użytkownika
Stajenny
Posty: 126
Rejestracja: pn paź 29, 2007 2:32 pm
Kontakt:

Re: Zła praktyka

Post autor: Stajenny » wt gru 08, 2009 3:02 pm

O tak. A najciekawsza sytuacja jest jak taki laik przyjedzie z "fachowcem".I wtedy się zaczyna oglądanie czy "daje nogi" i tego typu tematy.Wiedza z takiego "fachowca" aż tryska!!!!
Takie zakupy też często są nie trafione.A jak właściciel próbuje być mądrzejszy od "fachowca" to już napewno jego koń jest kiepski.

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Re: Zła praktyka

Post autor: Klara Naszarkowska » śr gru 09, 2009 12:12 am

Magda Pawlowicz pisze:Ale mi w sumie nie chodziło o konie klasowe, sportowe. Chodzi mi bardziej o sytuację osoby szukającej konia do rekreacyjnej jazdy-takiego towarzysza, przyjaciela rodziny. I tutaj nie potrzeba jakiejś super wartości genetycznej rodziców-taki koń ma być: zdrowy!!!!, miły w obsłudze, łagodny i taki "wybaczający błędy", łatwy do jazdy (pod siodłem albo w zaprzęgu wszystko jedno), pewny w każdych warunkach-czyli nie płochliwy.
A bardzo często trafiają do mnie do treningu konie kupione sobie przez zupełnych laików!!!!! (najpierw się trochę naucz potem szukaj sobie konia!!!!) które np kopią i gryzą.......
Jest jeszcze taki scenariusz: osoba plus minus początkująca jeździ pod okiem instruktora (zwanego szumnie trenerem). Zapada decyzja o kupnie konia. Instruktor dobiera konia "pod siebie". Według swoich upodobań. Pewnie zakłada, że będzie na nim jeździł, układał, "naprawiał" po właścicielu. System działa. A potem drogi ucznia i miszcza się rozchodzą. I zostaje biedny człowiek z koniem od czapy, za bardzo energetycznym, za wrażliwym, za mało tolerancyjnym, nienadającym się pod osobę niedoświadczoną/niepewną siebie... I zaczynają się problemy, nerwy, nakręcanie spirali, czasem też niebezpieczne sytuacje. Czasem kończy się sprzedażą konia (co nie musi być najgorszym wyjściem).
Ale to trochę obok tematu.
Pierwszy post niestety całkiem prawdziwy...
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Elmo
Posty: 20
Rejestracja: sob paź 31, 2009 12:02 pm

Re: Zła praktyka

Post autor: Elmo » śr gru 09, 2009 9:19 pm

ale to nie jest zawsze tak ze trener, instruktor czy ktos w podobie kupuja dla kogos konia jak dla siebie, czesto neistety okazuje sie ze kon jest za dobry dla nowego wlasciciela, tzn szybko sie manieruje i zaczynaja sie schody, kon odmawia posluszenstwa i wtedy faktycznie ten biedzny instruktor musi pomoc. Najczesciej nawet najbardziej idealny i spokojny kon okazuje sie mądrzejszy niz jego nowy wlasciciel, bo ów wlasciciel jescz emial zbyt male doswiadczenie by przesiasc sie z konia szkolkowego na własnego.
a przeciez kupic konia nie do popsucia sie nie da. tak naprawde ciezko znalesc jakiego kolwie konia dla osoby slabo jezdzacej.
co do konkurencji ja sie najczesciej spotykam z tym problemem w zwiazku ze szkólkami lub pensjonatami.
czasem stajnie sa odlegle od siebie a jak sie zjawi tam osoba z tej drugiej, to sie dopiero zaczyna jakaz to malo profesjonalna szkolka, albo ile koni padlo na pensjonacie.

najczesciej podwaza sie umiejetnosci instruktora, zanim zobaczy sie taka osobe na koniu.
i co z tym zrobic ?

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Zła praktyka

Post autor: Karolina Jaskulska » śr gru 09, 2009 10:49 pm

znam dwie lepsze szkólki, w których chodzą bardzo dobrze wyszkolone konie , nie są zmanierowane i dostosowują się do poziomu jeźdzca, często własciciel po "zrobieniu" takiego konia go odsprzedaję na prośbę rekreanta.... zwykle ludzie sa średnio zaawansowani ,ale że nabywa konia niby po szkolce , jednak dobrze wyszkolonego ,to razem się dogadują i pod okiem trenera czynią dalsze postępy :)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Re: Zła praktyka

Post autor: sepet » pt sty 15, 2010 11:49 pm

Dodałbym jeszcze jedną wadę naszych rodzimych hodowców, jaką jest wręcz bałwochwalcza wiara w potęgę rodowodów oraz nadmierne przywiązanie do roli ogierów.
Potencjał genetyczny konia jest nie do przecenienia, ale trzeba pamiętać, że po najlepszych rodzicach nikt nie wychowa konia nie stosując racjonalnego odchowu źrebaka przy matce, potem odsadka, nie zapewniając roczniakowi, 2 i 3 latkowi pastwiska, ruchu, możliwości zabawy z innymi końmi i ich towarzystwa. Alkierzowy chów, niestety nadal bardzo powszechny, przekreśla z góry potencjał potomka nawet najlepszych rodziców.
Kolejna sprawa to dobór ogiera. W naszej tradycji przyjęło się, że głównie zwracamy uwagę jakim ogierem kryje się klacz, praktycznie niewiele zwracając uwagi na wartość użytkową i hodowlaną właśnie tejże klaczy. Ostrzejsza selekcja ogierów ma tylko i wyłącznie uzasadnienie w tym, że męskie osobniki potencjalnie pozostawiają po sobie znacznie więcej potomstwa niż żeńskie, a więc ich wpływ na populację jest znacznie większy. Jednakże w obecnych czasach jest bardzo dużo ogierów i przeciętnie każdy z nich kryje 2 - 3 klacze rocznie (w najlepszym wypadku), wyłączając te najsławniejsze i najwybitniejsze, które rzeczywiście są bardziej "oblegane" oraz używane jako reproduktory w dużych stadninach.
W rzeczywistości genetyczny wpływ na potomstwo rodzice mają taki sam (źrebie dziedziczy 50% genów ojca i 50% genów matki), więc z prostej logiki wynika, że po kiepskiej klaczy nie będzie raczej wybitnego potomka. Trzeba też pamiętać o tzw. efekcie matki, związanym z dziedziczeniem dodatkowej części matczynego materiału genetycznego oraz wpływie warunków środowiskowych w których klacz przechodzi ciąże itd.
Warto zauważyć, że w niektórych krajach zwraca się większą uwagę na dobór do hodowli klaczy, niż ogierów. Tradycje te zauważalne są w krajach arabskich, natomiast w Europie przede wszystkim na Półwyspie Iberyjskim, w Hiszpanii i w Portugalii. W Hiszpanii praktycznie każdy czystej rasy ogier PRE (andaluzyjski), po przejściu przeglądu hodowlanego (tzw. waloracji) otrzymuje licencję, przeglądy klaczy są zwykle nieco ostrzejsze, a ich dobór przez hodowców bardzo staranny.
W Portugalii selekcja klaczy rasy Lusitano jest jeszcze ostrzejsza, a wpis jej do księgi wymaga spełnienia przez klacz wielu ostrych wymogów.
W efekcie uzyskano sytuację, że to właśnie matki mają większy wpływ na populację, a duża liczba licencjonowanych ogierów daje hodowcom nie tylko spory wybór, ale również sprawia, że większość z ogierów pozostawia po sobie mniej potomstwa, niż dobre klacze.

Wydaje się, że jest to ciekawy i racjonalny sposób podejścia do hodowli
Mikołaj Rey

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Zła praktyka

Post autor: Bartosz Marchwica » sob sty 16, 2010 4:05 pm

Święte słowa, Sepet.
Dodam jeszcze drobiazg odnośnie "papierów". Nie zapomnę, jak na studiach ktoś z katedry genetyki mówił nam, że koniarze są obiektem śmiechu pośród genetyków, kiedy zachwycają się "Przedświtami XV. w trzydziestym pokoleniu". Bo jakiż procent tak pożądanych genów pozostał po wielokrotnym "rozrzedzaniu" krwi?


Co zaś tyczy się opinii koniarzy o innych - tak było zawsze, odkąd pamiętam. Ten światek taki jest. Dotyczy to zresztą także innych koterii, choć koniarze wydają się przodować w budowaniu złych opinii o konkurencji.

To powód, dla którego staram się trzymać jak najdalej od koniarskiego piekiełka. Często budzę uśmiech na twarzach ludzi, kiedy mówię im, że nie lubię koniarzy, mimo, że sam do nich należę. Jasne, są wyjątki, niemniej znakomita większość, niestety, podpada pod smutny obraz zawistnego, wszechwiedzącego KONIARZA. Który miał i ma najlepsze konie na świecie, a inni nie mają o niczym pojęcia i są właścicielami samych pokrak, utrzymywanych w skandalicznych warunkach.

Tak trudno jest zacząć od siebie naprawianie świata...
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Re: Zła praktyka

Post autor: sepet » ndz sty 17, 2010 12:32 am

Prawdę mówiąc cieszę się, że ten smętny wątek został podjęty na tym forum. Zajmuję się końmi zawodowo już całkiem długo (będzie z 30 lat) i mam serdecznie dość tego koniarsko - hodowlanego piekiełka, jak to trafnie ujął Bartel.
Związek Hodowców Koni jest reliktem minionej epoki realnego socjalizmu i mimo kosmetycznych zmian trzon jego działania pozostał niezmiennie anachroniczny, PZJ staje się organizacją coraz bardziej hermetyczną, skupiającą bardzo pewnych siebie i mądrych ludzi, którzy nie bardzo mają czas i ochotę pochylac się nad głosem "maluczkich". Niegdyś funkcjonowały tam jeszcze różne społeczne komisje z głosem doradczym (mniej lub bardziej branym pod uwagę, ale jednak), teraz uznano że decyzje trzeba oddać etatowym pracownikom, a przecież nie płaci się im za to, żeby jeszcze trzeba było im doradzać. W rezultacie wszelkie pisma i wnioski kierowane do biura PZJ trafiają "w studnię" lub "czarną dziurę" jak kto woli, a z głosem "z dołu" - czyli z regionów nikt się nie liczy.
Ćwiczę to na co dzień jako wiceprezes Małopolskiego Związku Jeździeckiego.
W rezultacie "zinstytucjonalizowane" jeździectwo w Polsce jest coraz dalsze od tych, co jeżdżą konno, podobnie jak hodowla od hodowców.
W kręgu moich zainteresowań leży głównie sport dzieci i młodzieży, gdzie zresztą zaszczepienie poprawnych postaw względem koni jest najłatwiejsze i zarazem stanowi element działania wychowawczego. Mimo górnych deklaracji nasz Związek praktycznie nie robi nic, by rozwijać sport kucowy i młodzieżowy, co najwyżej interesuje się skompletowaniem naprędce kadry na kolejne ME. Ostatnia OOM w WKKW w kategorii kuców pokazała, jak jest źle: z całej Polski nie udało się skompletować 15 dzieci startujących na kucach w klasie LL !!!! Czy naprawdę tak ma wyglądać budowanie PODSTAW i BAZY naszego przyszłego jeździectwa? A gdzie zachęta i pomoc Związku, gdzie pomoc dla organizatorów zawodów, zgrupowań, instruktorów. Czemu wprowadza się wciąż nowe ograniczenia w startach na OOM, czemu ktoś mądry uparł się, by młodzicy do lat 11 mogli startować na kucach do 130 cm (gr C) lub..... na dużych koniach ????
Za dużo absurdów, niekonsekwencji, braku koncepcji i ciągłego psucia tych nielicznych odcinków, gdzie jest jako tako dobrze.
Na razie jedyną odczuwalną koncepcją jest rosnący fiskalizm PZJ-tu, który każe sobie płacić już dosłownie za wszystko, niewiele w zamian oferując. Wprowadzono opłaty za wszystkie zawody WKKW (nie ma już regionalnych, są tylko krajowe, a wpis do kalendarza centralnego jest płatny), wprowadzono opłaty za licencję dla sędziów (nawet tych z III klasą), więc nie długo nie będzie chętnych nawet na sędziowanie na przeszkodach czy sekretarzowanie w budzie na ujeżdżeniu.
Każda natomiast prośba o finansowe wsparcie ze strony PZJ jakiejś inicjatywy pożytecznej dla danego środowiska czy regionu kończy się odmową. Super..
Ufff... trochę się rozgadałem, może ktoś zarzuci mi krytykanctwo, ale przynajmniej metodą wsadzenia kija w mrowisko warto zrobić jakiś ruch... może wreszcie pozytywny.
Mikołaj Rey

Awatar użytkownika
Stajenny
Posty: 126
Rejestracja: pn paź 29, 2007 2:32 pm
Kontakt:

Re: Zła praktyka

Post autor: Stajenny » ndz sty 17, 2010 3:27 pm

chyba coś się zaczyna dziać w tych sprawach zajrzyjcie na http://swiatkoni.pl/news-display/1593.html pojawiła się ciekawa propozycja

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Zła praktyka

Post autor: Magda Pawlowicz » ndz sty 17, 2010 7:53 pm

To faktycznie ciekawa propozycja...
Tylko niestety dosć często kończy się to tak że jest tłum sprzedawców i nie ma kupców... Ci niestety odzwierciedla dzisiejszą sytuacje na rynku...

Elmo
Posty: 20
Rejestracja: sob paź 31, 2009 12:02 pm

Re: Zła praktyka

Post autor: Elmo » śr sty 20, 2010 12:37 pm

obawiam sie ze panstwo polskie nie zafunduje nam reformy polskiego jeździectwa, nie mowiac juz o reformie polskiej hodowli, chyba ze za moment wszystkie panstwowe stadniny zaczna produkowac konie ras niemieckich, jak juz sie powoli dzieje.
jak mozemy liczyc na podniesienie poziomu polskiego sportu jezdzieckiego, skoro nie mamy podstaw, Pzj i PTTk wypuscili na rynek setki nie doswiadczonych instruktorow, ktorzy dopiero co zdali mature, sami nie potrafia poradzic sobie z koniem. nie potrafia przekazac wiedzy, a wlasciwie prace swoja traktuja na zasadzie dorobic w wakacje do kieszonkowego.
ostatnimi czasy przygladam sie takze trenerom, bo teraz trener takze nie musi miec jakich kolwiek predyspozycji do przekazania wiedzy. czasami juz nawet widuje trenerow , takze mlodych ktorym braku wiedzy teoretycznej nie zarzuce , ale doświadczenia to oni niestety nie maja, bo jak moze miec doswiadczenie ktos kto od dziecka jezdzi na jednym wlasnym koniku.

nie bedzie lepiej...wczoraj w rozmowie w kręgu, uswiadomilam sobie ze ludzie nie rozumieja koni, w czasach swej swietnosci prowadzilam "punkt napraw koni", w kazdym przypadku zastanawialam sie dlaczego wlasciciel nie mogl poroadzic sobie sam, konie opisywane przez swych wlascicieli jako wariaty, co to im nagle odbilo, nic tylko chore psychicznie, w ktorych urosla chec zabicia jeźdźca za wszelka cene, co generalnie bylo za kazdym razem totalna bzdura. a naprawa tych koni, totalnym relaksem.

nie mamy szans na zmiany jesli nie zaczniemy edukacji najmlodszych jezdzcow w sposob profesjonalny, a tego niegdy nie zaczniemy z kadra pseudo instruktorow, ktorzy tylko przeliczaja godziny na pieniadze.

Awatar użytkownika
AnnaRadomańczykMoroz
Posty: 319
Rejestracja: pn cze 16, 2008 9:38 am
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Zła praktyka

Post autor: AnnaRadomańczykMoroz » śr sty 20, 2010 12:57 pm

Elmo pisze:
nie mamy szans na zmiany jesli nie zaczniemy edukacji najmlodszych jezdzcow w sposob profesjonalny, a tego niegdy nie zaczniemy z kadra pseudo instruktorow, ktorzy tylko przeliczaja godziny na pieniadze.
Dokladnie tak! Mnie sie aż wszystko w środku wywraca, kiedy widzę mlodziutkie amazonki, których bat podczas jazdy tylko świszczy :x ale ktoś je tego nauczyl, bo koń musi, bo konia trzeba czasem zlamać...a to slowa pewnej instruktorki z którą niedawno rozmawialam :shock: Wniosek jest jeden, trzeba dobierać ludzi których się szkoli, takich, którzy chcą zrozumieć o co chodzi, na czym polega ta harmonia konia z jeźdźcem, bo tylko z takiej wspólpracy będą owoce. A Ci co nie chcą widzieć i slyszeć...trudno :( , można jedynie interweniować kiedy jest już za dużo tego świstu. Dziwi mnie bardzo, że ludzie inteligentni wydawaloby się nie szukają innych rozwiązań, że wciąż droga na skróty, pozornie na skróty, jest tą jedyną wlaściwą. Być może jest to często lęk przed brakiem akceptacji przez większość, bo z prądem zawsze latwiej.
niegdyś Pokusa27 :)

ODPOWIEDZ