Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Cejloniara » wt gru 08, 2009 10:46 am

Mazazel, mój koń może być szczęśliwy tylko ze mną :lol: 8)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

semiramida
Posty: 58
Rejestracja: ndz lut 01, 2009 8:35 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: semiramida » wt gru 08, 2009 11:41 am

Rasa, ja jednak polecam zrobienie kuracji na stawy. Moja 12 letnia klacz zaczęła pewnej jesieni pstrykać stawami, wyczytałam wszystko co sie da i robiłam wszystko co się da. Ale najlepszy efekt przyniosła glukozamina ze sklepu dla kulturystów. Ponoć takowa nie jest idealnie przyswajalna dla koni, ale nam pomogła i cena była najkorzystniejsza za dzienna dawkę. W kapsułce było chyba 900 jednostek glukozaminy. Człowiek powinien dwie dziennie, no to koniowi dawałam 8 dziennie. Nazwy nie pamiętam. Ale to łatwo policzyć szukając najtaniej, ile kosztuje dzienna dawka człowieka i porównywać. Koń naprawdę przestał trzeszczeć, kuracja chyba trwa 3 miesiące i trzeba zrobić przerwę,dawno to było..
Jak koń pstryka stawami, a jest możliwość żeby nie pstrykał, to ja bym z niej skorzystała. To na pewno jest ważne, żeby przedłużyć zdatność konia do użytku. To chyba żadna nowość twierdzenie, że od zabiegów, które zrobimy trzylatkowi, zależy czy on przejdzie na emeryturę w wieku lat 18 czy 24...

Awatar użytkownika
Ewa Polak
Posty: 344
Rejestracja: pn mar 03, 2008 6:29 pm
Lokalizacja: Władysławów - Łódzkie

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Ewa Polak » wt gru 08, 2009 11:58 am

A co jak koń pstryka tylko 1 stawem? Ma dużo ruchu i nawet po terenie dalej pstryka na ten jeden staw?
Również mi lekarz mówił że nie ma się czym martwić.. ale może jednak jest??

Awatar użytkownika
Rasa
Posty: 27
Rejestracja: pt lis 21, 2008 11:23 am

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Rasa » wt gru 08, 2009 1:13 pm

Mazazel, ależ, w którym momencie powiedziałam, że koń chodzi tylko godzinę na padoku? Spędza na owym padoku 5-6 godzin dziennie, strzykanie znika po godzinie. Strzyka, kiedy koń wyjdzie z boksu.
Każdy właściciel konia chce, by jego koń był szczęśliwy... tylko w tym momencie, trzeba zdefniować słowo "szczęśliwy".
Dla mnie mój koń byłby najszczęśliwszy u mnie w domu. Ba, ja również byłabym wtedy najszczęśliwsza.
Spędzałby całe dnie [ a w lecie może i noce] na padoku, miałabym wgląd w karmienie dzień w dzień, mogłabym dowolnie "wkomponować" marchewę, czosnek czy inne musli do paszy, [czego przecież żadna obsługa stajenna nie będzie wkomponowywać] i nie byłoby sytuacji w której np. podano za dużo/za mało. Pełna kontrola nad koniem.
Ale niestety, życie różne scenariusze pisze i w tej chwili nie mam możliwości trzymania konia w domu, ponieważ buduję stajnię, padoki i warunki, by ten koń mógł jakoś normalnie funkcjonować, więc, niestety, koń jest skazany na tyle i tyle czasu wychodzenia na padok.

Semiramida, o... ta glukozamina jest sensowniejsza... Przetestuję na sobie, kolana mi strzykają. :)
Nie chciałam bawić się cortaflexopodobne rzeczy również z innego powodu - jest to drogie i nie zawsze przynosi efekty. Znajome podawały swoim koniom i rezultaty były... w momencie podawania specyfiku. Kiedy się specyfik odstawiło, znów pojawiało się jakieś strzykanie, więc nie wiem czy to się na dłuższą metę opłaca w tym wypadku. Groszem nikt nie śmierci, jedno opakowanie cortaflexu to wydatek ok 350 zł.
"Więc trzeba i poddanych fantazyje wiedzieć, pierwej konia zrozumieć niźli na nim siedzieć..."

semiramida
Posty: 58
Rejestracja: ndz lut 01, 2009 8:35 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: semiramida » wt gru 08, 2009 2:01 pm

Ewa, u mnie był właśnie jeden staw z tendencją do pstrykania i do szpata. Chociaż noga tylko jedna, to glukozamina nie zaszkodzi, poprawi też sierść i wyściółkę jelit. No i oczywiście wszelkie inne zabiegi, trzeba tej nodze fundować, co nam szkodzi, chociażby dłużej szczotkować podejrzany staw przed jazdą, posmarować nawet przed jazdą wcierką rozgrzewającą coby szybciej do stawu napłynęła krew. Jak staw słychać to znaczy że kości dotykają do siebie, z czasem przez to zaczną się ścierać i zmniejszy się dziura między nimi, może też dojść do odprysku.. Oczywiście może nie jest to powód żeby się rozpłakać i zarywać naukę czy pracę, bez dodatków w żywieniu i masaży koń powinien dalej nadawać się do jazd... Ja mojej wyleczyłam staw,a umarła na co innego...
U mnie strzykanie więcej nie wróciło wogóle. Na wszelki wypadek tylko kurację powtórzyłam potem chyba po roku... Trzeba też pamiętać o wapnie w diecie. Czasem staw wapnieje ale to nie z nadmiaru wapna :-)
Nie pamiętam dokładnie ilości ale kupowałam 2 pojemniki z kapsułkami po 59 zł sztuka. Ale nie pamiętam czy tylko dwa wystarczyły na całą kurację... Nie wiemczy to było to,ale wygląda podobnie:
http://www.kulturystyka.sklep.pl/produc ... 20-mg.html
koniowi jeden słoiczek powinien wystarczyć na 22 dni, więc wypada zużyć na kuracje min 2 a max 4 słoiczki...

Awatar użytkownika
Ewa Polak
Posty: 344
Rejestracja: pn mar 03, 2008 6:29 pm
Lokalizacja: Władysławów - Łódzkie

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Ewa Polak » wt gru 08, 2009 2:51 pm

U mnie w piątek będzie wet żeby odrobaczyć konie to przy okazji poproszę go żeby mi sprawdził czy koń nie ma właśnie szpatu.. Nigdy nie myślałam pod tym kątem...
Wyczytałam że glukozamina nie szkodzi nawet przy długim stosowaniu więc nie zaszkodzi podać nawet z ciekawości czy to zadziała..

Mazazel

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Mazazel » wt gru 08, 2009 3:37 pm

którym momencie powiedziałam, że koń chodzi tylko godzinę na padoku? Spędza na owym padoku 5-6 godzin dziennie, strzykanie znika po godzinie. Strzyka, kiedy koń wyjdzie z boksu.
Każdy właściciel konia chce, by jego koń był szczęśliwy... tylko w tym momencie, trzeba zdefniować słowo "szczęśliwy".
Dla mnie mój koń byłby najszczęśliwszy u mnie w domu. Ba, ja również byłabym wtedy najszczęśliwsza.
Spędzałby całe dnie [ a w lecie może i noce] na padoku, miałabym wgląd w karmienie dzień w dzień, mogłabym dowolnie "wkomponować" marchewę, czosnek czy inne musli do paszy, [czego przecież żadna obsługa stajenna nie będzie wkomponowywać] i nie byłoby sytuacji w której np. podano za dużo/za mało. Pełna kontrola nad koniem.
Ja nie twierdzę, że napisałaś, ze wychodzi na godzinę, tylko pytam, co będzie, jak godzina chodzenia ppzestanie wystarczać, zeby przestał strzykać? Skoro juz w tak młodym wieku aż godizny na rozchodzenie potrzebuje...

czy szczęsliwy będzie przy domu- jak będzie z końmi i na dużym pastwisku, czemu nie. Z tym, że żadna obsługa nie jest w stanie podac marchwi, sie nie zgodzę, ja za pensjonat płaciłam 300 zł a cokolwiek chciałam, by dodawano- marchew, olej, zioła- było dodawane. Kwestia poszukania odpowiedniego miejsca, gdzie koniowi będzie dobrze.

semiramida
Posty: 58
Rejestracja: ndz lut 01, 2009 8:35 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: semiramida » wt gru 08, 2009 9:52 pm

myślę, że na strzykanie ma wpływ wiele rzeczy. Bo jak wytłumaczyć że moja druga, trzyletnia klacz, miała okresy gdy wychodziła z boksu pstrykając i okresy gdy wychodziła niepstrykając.. Przyczyną mogy być wysokie temperatury w stajni, odwodnienie, spocenie, słaba kondycja ogólna...
A tamta starsza to nawet miał koguci chód jednej nogi, który na szczęście minął. Dawanie codziennie glukozaminy mobilizuje też żeby być codzień u konia, juz sam ten fakt to połowa sukcesu leczenia :-)

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Klara Naszarkowska » śr gru 09, 2009 12:26 am

Co do ruchu podczas nieobecności właściciela... Teo chodzi na padok (latem łąkę) codziennie, w towarzystwie swoich kolegów. Jeden dzień często ma zupełnie dla siebie. W pozostałe dni jest na zmianę: dzień z pańcią (teraz, jak wyjechałam, z mamą), dzień spaceru w ręku z właścicielką stajni (bo opcja lonża czy jazda nam nie odpowiadała - ale niektórzy w stajni korzystają). Jak byłam w kraju, nie było potrzeby wspomagania się siłami z zewnątrz. Koniowaci na wybiegu bardziej wietrzą ogony niż się ruszają, więc uważam, że porcja równomiernego, wymuszonego ruchu jest zdrowa. Bo to akcja dla zdrowia, nie dla "głowy".
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » śr gru 09, 2009 12:16 pm

Ale wątek pomału przeradza się w post o strzykaniu koniom w stawach ;) Proszę o odpowiedzi dotyczące pytania, które zadałam. Z góry dziękuję.

semiramida
Posty: 58
Rejestracja: ndz lut 01, 2009 8:35 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: semiramida » śr gru 09, 2009 12:31 pm

calista pisze:Witam!
Może Wy mi pomożecie. Za jakies 2-2,5 roku wiem, że będę mogła sobie pozwolić na kupno własnego kopytnego. Będę po ślubie, odejdzie szkoła, będę pewna finansowo -jednym słowem będzie to odpowiedni moment dla mnie, chcę się przygotować do tego wydarzenia. Z tym, że mam małą wiedzę o koniach. 7 lat temu jeździłam do stajni na zasadzie jazda konna za pracę przy wierzcowcach. Każdy wie o co chodzi. Ale utrzymałam się tam tylko 2 lata. Teraz jeżdżę bardzo sporadycznie - juz do innej stajni, ale moje wyjazdy się ograniczają do - raz na 2 miesiące. Myślicie, że z Waszą pomocą (forum) oraz czytanie odpowiedniej literatury pomoże mi się przygotować do kupna kopytnego? Wiem, że praktyka tez jest bardzo ważna, ale przecież wiedzę teoretyczną także trzeba posiadać. Myslę, ze co do praktykowania to duzo się dowiem ze stajni, w której będę trzymała konia, mam tam zaufaną osobę. Proszę o odpowiedzi.
Pozdrawiam
:? Calista, uważasz przecież że wiedza teoretyczna jest Ci potrzebna, to dlaczego nie interesuje Cie pstrykanie stawów? Ja, jak byłam w takiej samej sytuacji jak Ty, pochłaniałam takie rzeczy na forum, bo przecież mogło by to też się przytrafić świeżo kupionemu przeze mnie koniowi. I polegaj raczej na swojej wiedzy a nie tylko na zaufanej osobie. Żebyś się nie zdziwiła, że w tym jednym jedynym przypadku nie należało tej osobie ufać. Ja kupiłam wszystkie możliwe książki dotyczące koni i je przeczytałam, ale bez wkuwania na blachę części przewodu pokarmowego :-)
Ale Tobie nic to nie da, jeśli nie będziesz miała wewnętrznej potrzeby czytania o koniach, słuchania o koniach. Ja, jeśli cos wiem, to dlatego,że mnie to interesuje. Jeśli Ciebie interesuje, ciekawi, tak samo mocno albo i bardziej, no to juz jesteś fachowiec i niczego się nie bój :-) W hobby tak już jest, sama nie wiesz dlaczego już tak dużo umiesz, nie czujesz że się uczysz bo to przyjemność jest...

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » śr gru 09, 2009 12:39 pm

Rozumiem, dobrze, że opisało parę osób ten przypadek, ale obawiam się, że kolejne osoby dołączające do tego wątku będą dalej rozważały co koniowi dać na strzykające stawy. Ja na pewno wezwę weterynarza jezeli cos takiego się wydarzy w przyszłości u mojego konia. A na razie pytam o to, co mnie aktualnie zastanawia. :)

semiramida
Posty: 58
Rejestracja: ndz lut 01, 2009 8:35 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: semiramida » śr gru 09, 2009 3:08 pm

Calista, z całą sympatią, tobie się wydaje że my nie konsultowaliśmy się z weterynarzami? Zgłoszenie sprawy weterynarzowi, jakiejkolwiek, i uzyskanie odpowiedzi, czy nawet odpowiedzi z kupnym medykamentem, nie załatwia sprawy wogóle. W jednym z numerów tegorocznych miesięcznika Cavallo już na okładce wielkimi bukwami stoi: "Najlepszym doktorem dla Twojego konia Jesteś Ty" . Ale rozumiem,że nie każdy kto chce na konie wsiadać to chce je tak zaraz ciągle leczyć... W każdym razie to właściciel konia lepiej się orientuje od weterynarza o skali i dotkliwości danej przypadłości u swojego konia i znajdzie sobie dłuższe opisy leczenia niż od weta usłyszy... Oczywiście weta należy powiadomić zawsze, być moze on nas czymś zaskoczy. Zawsze pytałam,czy miał podobny przypadek.
Ciekawe czy Calista, jak już będzie mieć swojego konia, też będzie psuła ludziom wątki uporczywym rozważaniem na temat np rozczochranego ogona :-)

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » śr gru 09, 2009 3:54 pm

"Calista, z całą sympatią, tobie się wydaje że my nie konsultowaliśmy się z weterynarzami? "
Tego nie napisałam. Nie twierdzę też, że ktoś psuje jak to określiłaś wątek, niektórzy weszli na temat strzykania i ok(bo to jest związane z treścią pytania). A, że upomniałam się o powrót do tematu chyba nie jest czyms nie wiem... bezczelnym czy chamskim. Jakoś inni z tego problemu nie robią na różnych postach. Ok udam, że nasza wymiana zdań nie miała miejsca. :D

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Klara Naszarkowska » śr gru 09, 2009 7:51 pm

Strzykanie w stawach ma swój własny wątek: strzykanie w stawach. Dobrze, że sprawa została tu poruszona, ale temat pogłębiać można tam. Na pewno warto.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

ODPOWIEDZ