Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » pn lis 16, 2009 6:35 pm

Ok, dzięki za rady. Co do zakupu konia na pewno będę to konsultowała ze znajomą instruktorką...
Ej a co myślicie o siodle ujeżdżeniowym dla takiego konia rekreacyjnego? Dlatego pytam, ponieważ te siodła mają głębokie siedzisko, ma się w nich dłuugie strzemiona:) itd. które zresztą uwielbiam... Ogolnie zawsze na jeździe mam długie strzemiona bo w takich czuję się tak jakoś... bezpiecznie? :D
Proszę jeszcze raz o odpowiedź...
Pozdrawiam!

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Jacob Spahis » pn lis 16, 2009 6:47 pm

Wszystko zależy od jeźdźca, ale w takiej sytuacji odradzam. Najlepiej jeździć w siodle wszechstronnym (na początku), a potem ewentualnie starać się o bardziej specjalistyczny sprzęt.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » wt lis 17, 2009 12:43 pm

Spahis a dlaczego odradzasz? Skoro np. ktoś chce jeździc stylem western od początku to od początku kupuje siodło westernowe, czy tak samo nie jest z innymi "przypadkami?"

Awatar użytkownika
norel
Posty: 63
Rejestracja: wt lis 10, 2009 6:35 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: norel » wt lis 17, 2009 7:35 pm

ale Ty nie piszesz że chcesz jezdzic west ani ze ujeżdzenia-a ogólnie-rekreacyjnie więc każdy zrozumie pod tym pojęciem jazdy w teren,jakieś małe hopki...jak sobie wyobrazasz teren w siodle ujeżdzeniowym?bez mozliwości półsiadu..jak bardzo umeczysz konia i...siebie?
W siodle wszechstronnym także jezdzi się na bardzo długich strzemionach-jeśli ktoś chce,a na pewno przy długich terenach,bo mniej sie męczysz...Sama nazwa siodła wskazuje do jakiej jazdy ono słuzy....

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Gaga » śr lis 18, 2009 9:00 am

Nie rozumiem dlaczego w siodle ujeżdżeniowym nie ma możliwości półsiadu?
Ja się lepiej czuję w takim siodle (pewniej) i poza pierwszymi dosiadami młodzików w skokówce - szybko przestawiem się włąśnie na ujeżdżeniowe siodełko. Można w nim jeździć w dosiadzie tzw. odciążającym (czyli anglezowanie i półsiad) w obu chodach wyższych (w stępie to raczej bez sensu ;-)) Oczywiście skoki w tym siodle to już przesada, ale w razie Wu też się da ;-)

Fakt faktem na początki z nowym , własnym koniem. Bez konkretnie wyznaczonej ścieżki treningowej - wszechstronne siodełko wydaje się najrozsądniejszym wyborem (np. Daw Mag Hubert) - z czasem można dokupić, lub wymienić siodło wszechstronne na skokowe/ujeżdżeniowe/rajdowe/ etc.. ;-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Jacob Spahis » śr lis 18, 2009 10:40 am

O westernie się nie wypowiadam bo się nie znam. A co do ujeżdżenia, to też powinno się na początek jeździć wszechstronnie. To są żelazne zasady treningu sportowego.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Gaga » śr lis 18, 2009 11:03 am

Spahis w pełni się z Tobą zgadzam - uważam nawet, że każdy koń/jeździec powinien być wszechstronnnie wyszkolony,m ale mam np zasadę nie skakać na 3 latku (tylko skoki luzem). Ujeżdżeniowiec GP powinien skoczyć sobie 100 cm , skoczek - poza elementami niezbędnymi na parkurach powinien potrafić ciągi, łopatki, etc. To logiczne i rozsądne w pełni. Tyle, że nie wiemy co potrafi autorka tematu, oraz jej przyszły koń - zatem ciężko nam radzić konkretny zakup siodła bez podstaw ku takim poradom...

Jak już pisałam również jestem zwolenniczką najprostszego w tym przypadku wyboru - siodła wszechstronnego, ale jak już Tomek napisał - jeśli coś jest do wszystkiego, to jest bardzo często do niczego i w sumie popieram to zdanie.

Osobiście używam skokówki podczas jazd skokowych i wszechstronnych, oraz w terenie. Ujeżdżeniówki - podczas treningu stricte ujeżdżeniowego, ale także przy wszchechstronnej jeździe i w lesie... Wsiadam też na oklep na każdym z tych etapów (poza skokami, bo mój "półleż" , czy "półstercz" jakby to zapewne określił Pan Wojtek - na to nei pozwala ;-) Na własnym siodle wszechstronnym, użytkowanym przez moich jeźdźców nie siedziałam od lat (nie licząc wsiadania na moment, aby np. pokazać kokretny rysunek elementu na 4 boku, czy też pokazać, że niemożliwe skrócenie/wydłużenie w szerego jednak bywa możliwe) z prostej przyczyny nie wsiadam: po co, skoro mam konkretne siodła do konkretnych zastosowań?
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Nora Borodziej
Posty: 119
Rejestracja: czw sie 06, 2009 9:29 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Nora Borodziej » śr lis 18, 2009 11:26 am

To jest trochę dyskusja o przewadze świąt Bożego Narodzenia, nad Wielkanocą...
Wszechstronne jest ok, zdarzało mi się jeździc w takich, w których faktycznie można było wydłużyc strzemiona prawie jak w ujeżdżeniówce i było wygodnie, chociaż nie był to ten sam komfort. Poza tym trochę dzielimy skórę na żywym niedźwiadku, bo dopóki nie wiadomo, jaki będzie koń (surowy-ujeżdżony itd) to można sobie teoretyzowac do woli ;)

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » czw lis 19, 2009 9:58 am

Na pewno koń ujeżdżony. Ok 6-8 letni, przynajmniej w takim wieku konia planuje zakupić. Wiem oczywiście, że skakać się nie powinno w ujeżdżeniówce itd, ale własnie tak jak napisała moja poprzedniczka, że w teren jak najbardziej można w takim siodle jechać. Co do jazdy rekreacyjnej... hm... lepiej jednak będzie jak zakupię chyba ogólnoużytkowe siodło na początku, aczkolwiek kiedyś je na pewno zmienię na dresażowe. :)
Dzięki wszystkim za odpowiedzi!! Pozdrawiam.

Katarzyna Kuczyńska
Posty: 6
Rejestracja: sob lip 12, 2008 11:15 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Katarzyna Kuczyńska » czw lis 19, 2009 8:20 pm

Ja od ponad pół roku szukam konia dla siebie. Początkowo myślałam o młodziaku, ale potem doszłam do wniosku, że na pierwszego w życiu konia chyba jednak lepiej nada się taki, który umie więcej ode mnie, bo i tak będę musiała zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, jakim jest dbanie i odpowiedzialność za własnego konia. Dodam, że od roku dzierżawię różne konie, a wcześniej wiele lat jeździłam w szkółkach, ale nadal myślę, że własny koń to jednak zupełnie inna para kaloszy.

Tak więc ostatecznie mój wniosek jest podobny, jak Twój calista - 5-10 letni koń, dobrze ujeżdżony, zrównoważony i zdrowy. Tylko teraz jak znaleźć takiego.... Ja niestety nie mam żadnej doświadczonej osoby pod ręką, bo miałam sporą przerwę w jeździectwie i straciłam kontakty. Więc będę musiała poradzić sobie sama z pomocą weterynarza. Jakbyście znali jakieś fajne konie z okolicy Warszawy to dajcie znać :) Dodam, że na poważnie zajmuję się naturalnym jeździectwem i zamierzam z koniem pracować metodą PNH.

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » pt lis 20, 2009 11:56 am

Katarzyno K. świetnie Cię rozumiem, tyle, że Ty teraz masz "lepszy czas" niż ja :( , tzn JUŻ SZUKASZ KONIA a mnie jeszcze trochę zostało hlip hlip ... :wink:. Jeżeli chodzi o PNH to myślę sobie, że jak już tego podopiecznego będę miała to też coś tam popróbujemy z tej dziedziny... To jest bardzo fajna sprawa. Ta moja instruktorka świetnie dogaduje się ze swoim koniem właśnie dlatego, że ciągle coś tam sobie robią, bawi się z koniem itd.
Przykład :
Koń(jej oczywiście) wszedł między 2 ściany, które tworzyły wąską szczelinę gdzie trzymano skrzynki na szczotki. Klaczka zaczęła sobie wąchać, przewracać co nieco... itd. Pani instruktor stanęła powiedziała "Myszko wyjdz stamtąd", a koń naturalnie wycofał się i stanął przed nią jakby chciał powiedziec " no ok juz wyszłam i co teraz będziemy robic?" Może jakieś super extra przeżycie to to nie jest, ale mnie to jakoś tak ujęło, że ma tak fajnego konia... A i w terenach jej się wogóle nie płoszy - no super :)... Heh

Katarzyna Kuczyńska
Posty: 6
Rejestracja: sob lip 12, 2008 11:15 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Katarzyna Kuczyńska » pt lis 20, 2009 4:17 pm

Bawiłam się w PNH z kilkoma dzierżawionymi końmi i na wszystkie bardzo fajnie to działało :) To fajny sposób, żeby wyrobić sobie dobrą relację ze swoim koniem.

Karola K.

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karola K. » pt lis 20, 2009 5:32 pm

Nieco zejdę z tematu PNH a to dlatego, że bylam dzisiaj w stajni. Pojechalam w odwiedziny i akurat znajoma Pani lonżowała konia, koń młody nie wiem ile ma 4-5 lat? Coś tędy. W każdym razie była lonżowana (jeszcze po jeździe). Właścicielka zdenerwowana, półtora roku ciężkiej pracy nad koniem i na marne bo koń się źle zachowuje w stosunku do jeźdźca. Nie patrze tutaj pod względem tego jakie stosunki mają jeździec i koń itd, tylko patrzę na to, na co ludzie na forum zwracali mi uwagę. A mianowicie: nie kupuj młodego konia, jeżeli nie masz wiedzy odpowiedniej i nie jeździsz na tyle dobrze by móc sobie pozwolić na kopytnego, który też nie wiele wie.( Nie chce kupować młodego konia, mam tą swiadomość) Nerwy, szarpanina i zdruzgotanie właścicielki konia, którego opisywałam wyżej dało mi do myślenia. Nie chcę mieć takich problemów jak ona, nie chcę utrzymywać zwierzęcia które jest dla mnie tym bardziej niebezpieczne. Teraz rozumiem "na czym to polega". Może Ameryki nie odkryłam, ale najlepiej uczy się na przykładach z życia wziętych...

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Karolina Jaskulska » pt lis 20, 2009 6:31 pm

A ja opowiem moją historię... Kiedy odeszłam ze szkołki po 4 latach dupoklepania, myślac ,że dużo umiem, zaczęlam zajmować sie pewną klaczką.
Poznałyśmy sie na rajdzie, została dla mnie wypożyczona , koń okazał się bardzo agresywny, nieufny, na rajdzie prawie dostałam w głowę kopytem podczas czyszczenia;/
Nie dało sie jej czyścic nigdzie oprócz po grzbiecie, kopała, gryzła, wierzgała i kwiczała.... mimo to , nie rozstałyśmy się. Zaczęłyśmy współpracować, choć nie ukrywam byłam przerażona kiedy do niej podchodzilam, pierwszy raz spotkałam się z tak agresywnym, nieprzewidywalnym koniem....
jaki sens miala jazda ,kiedy koń nie akceptuje mnie i nie chce wykonywać tego, o co proszę??
Zaczęłam duuuuuużo czytać i tak po raz pierwszy trafiłam na 7 games...
Zaczęłyśmy się bawić, może nie wg konkretnego schematu ,ale zaczęłyśmy... na początku było topornie , prawie każda próba dotyku , kończyła się atakiem na mnie... bałam się bardzo ,jednak coś kazało mi sie nie poddawać.... nauczyłam się od niej przez parę miesięcy więcej niż przez 4 lata w szkólce,.... może nie jazdy ,ale nauczyłam się jej mowy, zachowań, reakcji... i co było dla mnie najpiękniejsze... ? kiedy ją puściłam luzem po maneżu ,a ona podesżła do mnie i wsadziła głowę pod pachę ... niesamowite doświadczenie.... szczerze ? rozpłakałam się .....


Myślę ,że to co robiłam było dość niebezpieczne , zwłaszcza że mialam wtedy jedynie 14 lat i może postąpiłam głupio i nierozważnie zajmując sie takim koniem, bo nie ukrywajmy nie miałam w ogole doświadczenia w tej kwestii, jednak samo przebywanie z tym koniem wiele mnie nauczyło.... uważam ,że czasem warto zaryzykować.
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Nora Borodziej
Posty: 119
Rejestracja: czw sie 06, 2009 9:29 pm

Re: Własny koń - pytania i pewne obawy ...

Post autor: Nora Borodziej » sob lis 21, 2009 1:32 am

To są piękne doświadczenia.
Ja np. zawsze miałam takiego pecha/szczęście, że jeździłam "lepiej" od kogoś i dostawały mi się tak zwane trudne konie. Efekt jest taki, że swoje porozumienie z końmi oceniam raczej wysoko, za to umiejętności techniczne nisko, ale wydaje mi się, że technikę jest łatwiej nadrobic. Za to coraz bardziej odczuwam ostatnio brak własnego zwierzęcia, no i mój luby stoi daleeeko w Niemczech, ale będę tam w lutym! Ot :)

ODPOWIEDZ