Konserwacja sprzętu.

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
maku
Posty: 262
Rejestracja: sob lis 10, 2007 8:44 pm
Lokalizacja: Poznań

Konserwacja sprzętu.

Post autor: maku » sob lut 16, 2008 8:55 pm

Czy mógłbym prosić bardziej doświadczonych ode mnie o podzielenie się wiedzą na temat konserwacji sprzętu?
Jak dbać na co dzień?
Czym konserwować?
Jak czyścić?
Z czym nie przesadzać?
Co może zaszkodzić?
Co do jakiej skóry? (np. co do olejowanej, co do woskowanej)
Na rynku jest mnóstwo różnych preparatów i czasem trudno jest komuś z małym doświadczeniem wybrać te właściwe.
Sprzęt generalnie tani nie jest więc przydałaby się wiedza jak dbać o niego by służył jak najdłużej zachowując swoje jak najwyższe walory.
Nie ukrywam że liczę tu szczególnie na wypowiedź takich zacnych użytkowników forum jak Sepet. Zwłaszcza że cosik mi się tak wydaje że stare sprawdzone metody mogą być niejednokrotnie dużo lepsze niż nowoczesne wymysły. Wierzę że dysponują wiedzą która może oszczędzić mniej doświadczonym koniarzom wielu niepotrzebnych zmartwień.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » ndz lut 17, 2008 12:10 am

Zostałem wezwany do tablicy więc postaram się pokrótce odpowiedzieć.
Przede wszystkim należy dbać o czystość sprzętu i nie dopuszczać do jego "zarośnięcia" brudem. W tym celu stosuje się codzienne zabiegi służące jego pielęgnacji:
- skórzane części przemyć letnią wodą z mydłem glicerynowym (takie przeźroczyste, miękkie mydło)
- lekko wilgotną skórę delikatnie natłuścić smarem do konserwacji skóry

Trzeba przy tym pamiętać, aby skórzanych części: nie myć gorącą wodą, nie suszyć na słońcu i na grzejnikach, nie smarować olejami mineralnymi (do pojazdów mechanicznych).

Co jakiś czas należy sprzęt rozłożyć na części pierwsze, wszystkie skórzane elementy porządnie wymyć letnią wodą z mydłem glicerynowym, zwracając uwagę by usunąć nagromadzony wraz z brudem tłuszcz, następnie wytrzeć suchą szmatką i lekko wilgotną skórę porządnie natłuścić preparatem do konserwacji skór.
Szczerze mówiąc, ilość istniejących na rynku preparatów jest bardzo duża, a różnice pomiędzy nimi dotyczą głównie nazw i ceny. Generalnie najlepiej używać smaru niezbyt miękkiego, o jednorodnej konsystencji, który ma w składzie wosk pszczeli oraz tłuszcze naturalne. Przy tym zabiegu chodzi nie tyle o to, by skóra była tłusta, co o zabezpieczenie jej przed wysychaniem i twardnieniem, co prowadzi do jej osłabienia, pękania i zniszczenia.
Nie polecam jednak olejów jadalnych (rzepakowy, słonecznikowy itd) gdyż oleje te mają skłonność do wysychania i "wyłażenia" na powierzchnię skóry tworząc lepką, obrzydliwą maź, która chwyta brud. Lepiej "szarpnąć się" na profesjonalny preparat.
Osobiście lubię balsam do skór Effax względnie smar do siodeł produkowany dla firmy Passier, ale w dawnych czasach używaliśmy z braku czegokolwiek innego margaryny i nie było większej różnicy :)
Pewnej troski wymagają szwy, szczególnie te bardziej narażone na przetarcie - warto je przetrzeć kawałkiem wosku. Wszystkie zauważone nadprucia powinno się od razu naprawiać - zszycie kilku cm nie jest szczególnie trudne, większe szwy jednak wymagają umiejętności rymarskich.

W siodłach istotne jest by zaczepy z bezpiecznikiem były sprawne. O ile nie mamy zwyczaju jeździć ze stale otwartymi zamkami, zatrzask powinien być naoliwiony (tym razem olejem mineralnym, nie roślinnym) i co jakiś czas "rozruszany".

Metalowe części należy dokładnie myć i nie dopuścić do korozji. Po umyciu i wysuszeniu dobrze jest przesmarować metal cienko wazeliną, choćby kosmetyczną. Teraz już mało wykorzystuje się korodujące gatunki stali, ale o ile występuje ten problem - skuteczna jest metalowa szczotka i ... wiertarka. Zaznaczam - dotyczy to tylko części stalowych, np. korodujących strzemion itd. Trzeba tylko taki metalowy przedmiot odpiąć i porządnie wcześniej umocować. Nie wolno stosować tej metody do wędzideł. Warto też wiedzieć, że wędzidła z łączonych metali w części stalowej lekko rdzewieją i nie jest to wada.
Warto zwrócić na wędzidła, zwłaszcza chromowane i niklowane - bywa, że powłoka galwaniczna się złuszcza i wówczas łatwo o pokaleczenie pyska konia. Takich wędzideł nie wolno używać.

Natomiast odpowiadając wprost na Twoje pytania:

- nie przesadzać z moczeniem i myciem skóry
- uważać by nie używać wody cieplejszej, niż ok. 30 stopni C
- myjąc i czyszcząc skórę nie używać przedmiotów które mogą ją porysować i pozadzierać
- nie przesadzać z ilością preparatu konserwującego - skóra ma być lekko natłuszczona, miękka i chłodna w dotyku, nie może lepić się do rąk i ociekać tłuszczem :)
- nie natłuszczać skór welurowych (zamsz) - czyścić gumową miękką szczotką z brudu i błota, ewent. używać specjalnych preparatów do konserwacji zamszu.

Odrębna kwestia to konserwacja części "tekstylnych" - tu częste pranie i porządne suszenie jest niezbędne. To samo dotyczy popręgów sznurkowych. Natomiast sprzęt z tworzyw (Sympatex itd) po prostu myjemy ciepłą wodą z mydłem do czysta i suszymy.
Mikołaj Rey

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » ndz lut 17, 2008 9:35 am

sepet pisze:.
Nie polecam jednak olejów jadalnych (rzepakowy, słonecznikowy itd) gdyż oleje te mają skłonność do wysychania i "wyłażenia" na powierzchnię skóry tworząc lepką, obrzydliwą maź, która chwyta brud.
Bardzo przed tym przestrzegam!!

Jak kupiłam szory, to posłuchałam rady bardzo doświadczonego koniarza, który polecił moczenie w oleju jadalnym nowej skóry .

I nasączałam , zwłaszcza lejce, bo były twarde.
Wmasowywałam ten olej, znowu moczyłam.
Az skóra stwardniała i zaczęła pękać
A potem poszłam po rozum do głowy ( za późno) próbowałam pozbyc sie oleju , myłam w mydle glicerynowym do skór ( super wynalazek) i smarowałam dopiero przeznaczonym do tego środkiem, czyli smarem do skór.

Teraz mam lejce już miękkie, ale niestety wierzchnia skora ma mikroskopijne pęknięcia.

Nowe ogłowie już konserwowałam prawidłowo i jest patrawdę miękkie :)


Jeszcze niedobrym pomysłem jest smarowanie cześci skórzanych smarem do kopyt :oops:

Dobrze, że nie dziegciem :lol:
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Anna Skalik
Posty: 219
Rejestracja: śr lis 28, 2007 12:44 pm
Lokalizacja: z Jury
Kontakt:

Post autor: Anna Skalik » ndz lut 17, 2008 12:13 pm

A jak się pozbyć pleśni ?
Nie wszyscy mają suche i przewiewne siodlarnie i w związku z tym pleśń , bywa bardzo uciążliwa.
:?

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » ndz lut 17, 2008 12:18 pm

U mnie tez czasem zapleśnieje skórzany sprzet, zwłaszcza ten nieuzywany.

Znakomitym srodkiem jest mydło glicerynowe do skór.

Bywa w pudełkach - miękka pasta raczej :)

Instrukcja uzywania jest na opakowaniu.

Opisał zreszta Mikołaj ( jakos trudno zwracac sie do człowieka imieniem konia :P )

A potem smar lub balsam i nie ma śladu pleśni
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Magdalena Roik
Posty: 53
Rejestracja: śr lut 13, 2008 2:45 pm
Lokalizacja: opolskie

Post autor: Magdalena Roik » ndz lut 17, 2008 1:36 pm

Dioda, żeby usunąc pleśń trzeba po protu sprzęt dobrze umyć, jak pisano już powyżej.

Sepet - bardzo fajny wykład - okazuje się, że myślałam, że im cieplejsza woda, tym lepiej. Błąd.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » ndz lut 17, 2008 2:01 pm

Kwestia pleśni jest rzeczywiście bardzo uciążliwa, w wilgotnych pomieszczeniach trudno się jej bardzo pozbyć. Zarodniki pleśni są praktycznie wszędzie, wystarczy tylko odpowiednie podłoże i wilgotne powietrze do jej wzrostu.
Zapobiegać można tak, że pomieszczenie siodlarni powinno być wentylowane i ogrzewane, choćby tylko trochę. Wystarczą listwy grzewcze przy ścianach, które są niezbyt "prądożerne" zapewniają dogrzewanie pomieszczenia i wysuszają powietrze.
Druga sprawa to przechowywanie sprzętu - wieszaki na siodła powinny być ażurowe, wykonane raczej z niezbyt grubych rurek lub prętów. Czapraki (potniki) dobrze jest odpinać i suszyć oddzielnie. Podobnie popręgi i inne nasiąkające wilgocią elementy. Nie wolno też składować siodeł powieszonych jedno na drugim - to dramatycznie sprzyja pleśni, a także deformacji i zniszczeniu sprzętu.
Na koniec jeszcze jedna plaga - są to mole. Co prawda współcześnie większość sprzętu to syntetyki, ale jeśli używamy wełnianych kocy, czapraków z naturalnego filcu itd to trzeba się ich wystrzegać.
Ja przez mole straciłem sporo bardzo wartościowego sprzętu - zeżarły mi filcowe wyściółki oryginalnych siodeł wojskowych, co wymagało kosztownej i trudnej naprawy.
Warto więc sprzęt zawierający "apetyczne" dla moli elementy przechowywać po jego zabezpieczeniu przynajmniej naftaliną i od czasu do czasu wietrzyć i sprawdzać, czy szkodniki się się wprowadziły. Dotyczy to szczególnie sprzętu używanego okazjonalnie, który większość czasu leży nieużywany.
Mikołaj Rey

Awatar użytkownika
Anna Skalik
Posty: 219
Rejestracja: śr lis 28, 2007 12:44 pm
Lokalizacja: z Jury
Kontakt:

Post autor: Anna Skalik » ndz lut 17, 2008 2:05 pm

:lol:
...wiem , że trzeba umyć. Chodziło mi raczej jak się ustrzec przed pleśnią , bo mam wrażenie , że mycie i smarowanie tylko przyśpiesza rozwój pleśni.
Póki co , co jakiś czas , biorę wszystko do domu i delikatnie przecieram ( żeby mocno nie zamoczyć ) wodą z mydłem glicerynowym i natłuszczam balsamem do skór ( Veredus). A i tak , w miejscach nie "polerowanych" mną ( :wink: ) pleśń powraca.
Podejrzewam , że nie sprzyja to trwałości sprzętu.I dlatego zastanawiam się czego używać , co robić , by jak najmniej "grzyba" wracało.Co prawda nigdy nie dopuściłam do " zarośnięcia " sprzętu ... ale jak to baba ..." nia miała kłopotu". :P
Za starych czasów , pamiętam , że konserwowaliśmy skórę tranem . Smród był okropny i roboty mnóstwo ... i nie pamiętam tylko czy wtedy sprzęt pleśniał czy nie.

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » ndz lut 17, 2008 2:13 pm

sepet pisze:.
Na koniec jeszcze jedna plaga - są to mole .
Ja znam jeszcze jedna plagę- myszy :twisted:

Ogryzły trochę siodło kucowe
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Dagmara Matuszak » ndz lut 17, 2008 3:06 pm

Dioda pisze::lol:
...wiem , że trzeba umyć. Chodziło mi raczej jak się ustrzec przed pleśnią , bo mam wrażenie , że mycie i smarowanie tylko przyśpiesza rozwój pleśni.
można trzymać w pobliżu coś hygroskopijnego - na przykład zwykły ryż w woreczku dobrze się sprawdza.
a myszy podobno nie lubią olejku miętowego :)
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » ndz lut 17, 2008 3:28 pm

Nie wiem jak działa olejek, ale na myszy dość skuteczne są koty. W większości stajen ich nie brakuje, więc populacja myszy jest jako tako utrzymywana w ryzach :)
Mikołaj Rey

maku
Posty: 262
Rejestracja: sob lis 10, 2007 8:44 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: maku » ndz lut 17, 2008 5:06 pm

Sepet.
Bardzo. Bardzo dziękuję za tak obszerną i wyczerpującą odpowiedź.

Jedna ciekawostka dotycząca gorącej wody – rada od siodlarza który mi je sprzedawał.
W moim siodle tylny łęk jest obszyty białą skórą (no morze nie całkiem ale jednak jasną).
Radził by tego jedynego elementu niczym nie smarować tylko właśnie przetrzeć gorącą wodą co ma spowodować otwarcie porów skóry i umożliwić w ten sposób łatwiejsze usunięcie brudu. Należy jednak pamiętać że ten akurat element siodła jest raczej mało pracujący. Tak więc nie należy zapewne stosować tej metody do całości skórzanego asortymentu.

Inna ciekawostka z tego samego źródła.
Siodła argentyńskie, i australijskie są robione z mocniej i jak zrozumiałem lepiej impregnowanych skór niż europejskie. Wynika to z norm (ochrona środowiska itp.) dopuszczających stosowanie różnej chemii w procesach produkcyjnych.

No i podobnie jak Ty radził by raczej nie przesadzać z konserwacją gdyż nadgorliwość w te materii może czasem więcej zaszkodzić niż pomóc.

Jeszcze jedno pytanie.
Jakiś pomysł na olejowaną skórę?
Jak do tej pory najbardziej sprawdzają mi się balsamy do skór przy czym bardzo dobrze robi też końcowa obróbka wspominanym tu często mydłem glicerynowym. Dzieki niemu skóra jest mniej podatna klejenie się kurzu. Chodzi mi tu o buty. Używane od blisko roku i konserwowane w ten sposób są w stanie niemal idealnym. Skóra jest miękka. Wręcz lejąca się. Jedyny problem to taki że po przejściu przez padok i „wylądowaniu” w siodle najchętniej bym je przetarł bo już są zakurzone. Pasta do butów odpada. Raz spróbowałem a potem miałem wrażenie że buty mnie parzą. Tak jakby straciły oddychalność.

Wiem. Przesadzam trochę. Ale ja już tak mam że jak mam wydać pieniądze to wolę zawsze na lepszy sprzęt i dbać o niego by służył jak najdłużej niż męczyć się z jakimś tanim badziewiem które nigdy nie będzie spełniać swojego zadania.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » ndz lut 17, 2008 5:42 pm

Szczerze mówiąc nie mam zupełnie doświadczenia z olejowaną skórą, ale na zdrowy rozum - skoro jest nasączana olejem to w ramach konserwacji nasączanie to co jakiś czas należy powtarzać. Pozostaje problem jakiego użyć oleju - to zapewne pytanie do tych, którzy mają w tym zakresie doświadczenie.
Mikołaj Rey

Magdalena Roik
Posty: 53
Rejestracja: śr lut 13, 2008 2:45 pm
Lokalizacja: opolskie

Post autor: Magdalena Roik » ndz lut 17, 2008 5:47 pm

No właśnie a'propos białej skóry.
Moje siodło ma tylny łęk obleczony białą skórą. Próbowałam wszystkim , ale niczym nie chce się wyczyścić.

Jaka na to rada?


Dioda, fakt, moja rada była zbyt prosta hehe Myślalam, że pytasz o to, jak sie paskudztwa pozbyć (pleśń).

maku
Posty: 262
Rejestracja: sob lis 10, 2007 8:44 pm
Lokalizacja: Poznań

Post autor: maku » ndz lut 17, 2008 5:50 pm

Niestety zastosowałem kiedyś olej. Taki do skór, żaden jadalny. Efekt był taki że bardzo szybko skóra się „rozeszła”. Ponoć olej powoduje bardzo mocne rozmiękczenie skóry i naruszenie wewnętrznych „wiązań” sam nie wiem jak powinienem to nazwać. Nie mniej jednak takie coś nastąpiło. Ratowałem się potem porządnym myciem przy pomocy mydła do skór. Owszem proces się zatrzymał. Nie mniej jednak coś tam już w między czasie zaszło i buty są trochę bardziej obszerne niżbym chciał.

ODPOWIEDZ