Przygody z mniej powszechnymi rasami koni

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Przygody z mniej powszechnymi rasami koni

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 12:14 am

Pomyślałam sobie, że jest na świecie wiele ras i typów koni, które są warte poznania, a niedoceniane przez nas lub mało nam znane.
Jestem ciekawa, czy ktoś z was próbowal jazdy na kucach islandzkich lub koniach hiszpańskich, poznał francuskie Camargue lub irlandzkie Connemara czy też inne ciekawe koniska.
Ja mam zawsze ambitne plany wakacyjne i choć w tym roku jadę sie szkolić w stajni Lennona, to za 2 lata chcę zobić coś fajnego - pojechać na stepy mongoskie, do Afryki albo co. Może ktoś ma jakieś ciekawe doświadczenia i się nimi podzieli? :D
A może ktos ma ciekawe plany tego typu podróży na przyszłość?

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pt sty 18, 2008 10:09 am

Ja miałam przyjemność spróbowac jazdy w Anglii na Duńskim Koniu Gorącokrwistym , kucu walijskim( okropnośc wrr) , hanowerce i angliku ( ale to pospolite raczej :wink: )

Odmiennościa było ich znakomite wyszkolenie pod względem obsługi, no i ogólne wyszkolenie.
Ja, mizerny jeździec nie miałam żadnego problemu z komunikacją, rozumianą jako sterowność, odpowiadaniem na sygnały :)
Tylko anglik był nauczony odmiennych sygnałów do skręcania , ale dostosowałam się
Może najtrudniej było z werbalną komunikacją

Ale w końcu okazało się, że możemy się dogadać i po polsku :)
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 11:25 am

Z ciekawości - jak był nauczony anglik? Bo np. u nas w ośrodku w Irlandii konie poza moim folblucikiem, którego jeździłam wg własnych reguł, to wszytskie kuce skręcały np w prawo, od odstawienia prawej ręki i dania mocnego sygnału lewą nogą - w ogóle nie używało się wewnętrzej łydki, a konie chodziły(poza męczącym szczytem sezonu, kiedy zaczeły się fochy z przepracowania)bez zarzutu i naprawde ludzie początkujacy, tymi czytelnymi zasadami mogli spokojnie sobie jeździć.

Ja też jeździłam na Welsh poniakach i na Welsh Cobach, miałam cała stajnię takich koni 2 lata temu w Walii(hihi, zawsze trafiam do miejsc, gdzie się kultywuje tradycje kraju, a ludzie mówią jeszcze po walijsku czy irlandzku:)) - te drugie to trochę są jak Irish Draught, ale mają większe szczoty, wiecej włosów w grzywie i ogonie i są niższe. Ale dobre do nauki były Welshe - wygodne, grzeczne i mogące unieść tęgiego faceta.
Byłam też we Francji w parku Camargue - latało tam pełno siwych ogonów i strasznie mi sie podobały :) Ale nie miałam okazji na nich pojeździć.
Byłam też w Lipicy, gdzie się hoduje lipicanki, niestety nie zobaczyłam pokazu, bo było dwudiowe oberwanie chmury(potem goniła nas powódź! - w sensie, że była na terenach, które zostawilismy za sobą).

A tak było w Iralndii(zdjęcia niestety słabe). Jazdy po plaży rekompensowały całodniowy trud - 6h chodzenia w ręku z kucykami na wycieczki(oczywiście z klientami na górze), brak czasu na zjedzenie lunchu, 14h pracy w błocie i deszczu, dwugodzinne poszukiwania koni na polach, a nawet wstawanie o 6 rano, żeby na plażę móc pojechać - żeby trafić w odpływ :D
Obrazek
Obrazek
Obrazek (hihi, ja i kochane bachorki - a może diabełki :wink: )
Obrazek (po lewej ja na Silverze - pół connemara - pół folbut, w środku wiecznie brudny Innish, a z prawej zawsze śpiący i zawsze głodny, ulubieniec dzieci Samson - stąd wypinacze, że Samson lubił się w czasie jazdy paść :lol: nie rozumiał też idei pracy pod siodłem i zawsze wzdychał, gdy szedł na ujeżdżalnię :lol: za to nigdy nikt zniego nie spadł i ogólnie byl idealny dla małych dzieci, albo ludzi którzy są pierwszy raz na koniu - Sam prędzej zasypiał, niż zrobił gwałtowny ruch)

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » pt sty 18, 2008 11:49 am

guli dlaczego welsch był okropny? :shock:
Pracowałam w hodowli kucy tej rasy, jeździłam i szczerze sobie chwalę te konie. Spokojne, opanowane, stosunkowo łatwe do zajazdki. Przy tym silne, dobre do sportu dla dzieci, niepłochliwe i piękne.
z resztą przejrzyjcie sami galerię tej hodowli:
http://www.konskigaj.com/galeria_str.php

Z nietypową rasą miałam ostatnio kontakt ok 6:45 przy derkowaniu ;-)
standardbred nie jest typową w Polsce rasą... Są to ponoć konie wszechstronne - coś jak nasze wielkopolaki, tylko w wersji made in USA ;-) Znam niestety tylko swoją kobyłę - i poza przerostem temperamentu - to na prawdę dobry kompan codzienności :-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 11:56 am

Ta rasa mi się kiedyś bardzo podobała :) Chcoiaz one są chyba mocniej zbudowane trochę, niż np wielkopolaki. I trochę inaczej mimo wszystko:)

Welshe są ok - chociaż wolę connemary :twisted: szczególnie od walijskiej sekcji B, bo to są karakany.(a dopiero co mówiłam, że małe jest piękne - tylko na takiego mikro welsha to ja jestem za duża:P)

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » pt sty 18, 2008 12:05 pm

standardbredy , jak i wielkopolaki - nie są w jednym typie budowy. W obrębie obu tych ras można spotkać konie i "folblucie" i "śląskie" z budowy... porównując standardbred do koni wilkopolskich miałam na myśli ich wszechstronność: mogę być wykorzystywane wierzchowo - również w sporcie...
taka na przykład Halla (pół standardbred pół kłusak francuski) - 3 złota olimpijskie, 2 indywidualne złote medale MŚ... w skokach
Ponadto konie te wykorzystywane są zaprzęgowo, rekreacyjnie, etc...
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 12:18 pm

Łał nie wiedziałam, że ona miała takie pochodzenie!No proszę!To rzeczywiscie wszechstronne te koniska:)

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Dagmara Matuszak » pt sty 18, 2008 1:31 pm

Foty z Irlandii super :)

Ja mogę się zgłosić z kabardyńcami (przygoda kilkuletnia, a tęsknota na całe życie... 8)), paso menorquino, fryzem (w liczbie jeden) i ogierem lusitano (też jeden, ale za to alta escuela :D).
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 1:48 pm

A gdzie się spotkałaś z tymi kabardyncami?Co to za kunie w ogóle? :roll: Moja wiedza odnośnie ras nie imponuje:P

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pt sty 18, 2008 1:50 pm

Moje pierwsze spotkanie z "dziwną rasą" to był pewien kłusak. Szczerze mówiąc nawet nie wiem jaki ;-) W każdym razie to było dawno (naprawdę daaaawno) w Szwecji. Pojechaliśmy odwiedzić znajomych, którzy hodowali kłusaki. Jak usłyszeli, że dziewczynka (znaczy ja) jeździ konno, to zaproponowali, żebym sobie w teren pojechała. Dostałam jakiegoś rosłego (to znaczy tak go pamiętam...), ślicznego karuska. Niedawno wrócił z torów. Moje wrażenia - bardzo układny, super wygodny. Tylko bardzo się bałam, że na pewno zaraz się rozpędzi i będziemy kłusowac w tempie światła. A już do toru tredningowego to za nic w świecie bym się nie zbliżyła. Dlatego przede wszystkim wędrowaliśmy sobie stępem, z malutkimi kłusami. Jak miałam głupie pomysły co do wyboru ścieżki, to koń tak fajnie lekko sugerował, że to nie najlepsza droga. Szedł, ale oporniej. Jak go nie słuchałam, to po chwili musieliśmy się rakiem z różnych krzaczorów wycofywać.

P.S. Kiedyś stałam w jednej stajni z kabardyńcem. Małe to było, brzydkie i charakterne :P Ale jak mu się chciało, to chyba złoty koń. Dzielny, zwinny, skoczny, nawet z ruchem (dobry jeździec umiał wydobyć).
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pt sty 18, 2008 1:53 pm

Gaga pisze:guli dlaczego welsch był okropny? :shock:
. Spokojne, opanowane, stosunkowo łatwe do zajazdki.

Okropnie mi się na nim jeździło :)
Obrazek

ale oczywiście przyjacielski, spokojny - ten nie widział na jedno oko i ogólnie miał słaba równowagę :?

W oddali Duńczyk :)

Obrazek

Jak pozmniejszam, to pokażę ich więcej :)
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Dagmara Matuszak » pt sty 18, 2008 2:35 pm

branka pisze:A gdzie się spotkałaś z tymi kabardyncami?Co to za kunie w ogóle? :roll: Moja wiedza odnośnie ras nie imponuje:P
Kaukaskie, a ja spotkałam się z nimi pod Krakowem :)

Tu długo i miło sobie o nich rozmawialiśmy.

Garść zdjęć:
Obrazek
(niżej podpisana z wówczas jeszcze ogierem Ałmazem - widać, że są nieduże)

Obrazek
Nasza supergwiazda, czyli wałach Karo na MŚ w Dubaju. Kabardyńce potrafią wyglądać jak charty... (fotka, jeśli się nie mylę, autorstwa Pawła Krawczyka).

Obrazek
Anglokabardyniec, og. Parit. Krótkiego ogona nabawił się w podróży do Irlandii, nie jest to cecha rasy :wink:
(Na Paricie oddalam się w kierunku zachodzącego słońca na moim awatarze 8))


A, i jeszcze ten kolega mi się przytrafił:

Obrazek
Ostatnio zmieniony pt sty 18, 2008 2:41 pm przez Dagmara Matuszak, łącznie zmieniany 2 razy.
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » pt sty 18, 2008 2:40 pm

Oho, podobają mi się. Ja lubię takie konie chartowate, np achał-tekiny mi sie podobają, lubie też dlatego folbluty jak są w wyścigowej formie - choć samych wyścigów już nie lubię.

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pt sty 18, 2008 2:48 pm

branka pisze:Z ciekawości - jak był nauczony anglik? w ogóle nie używało się wewnętrzej łydki,
Własnie tak :)

Zewnętrzna łydka i to dalej od popręgu

Na tym zdjęciu pamietam' Obrazek

ale tu juz nieporozumienieObrazek

To Duński Koń Gorącokrwisty
Obrazek

Z lewej anglik, ja na Hanowerce- z prawej.
Obrazek

Z niej była prawdziwa kanapa 8)

Obrazek
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » ndz lut 17, 2008 12:30 am

Z ciekawszych ras z którymi miałem do czynienia: kłusaki rosyjskie - stały w mojej stajni, służą włascicielkom do skoków (nawet parkury powużej 130 cm !!) i WKKW, PRE (rasa andaluzyjska) - stał u mnie przed długo czas piękny ogier Geronino ujeżdżony alta esquela, Achał - Tekińskie (mój znajomy sprowadzał je ze wschodu i hoduje pod Krakowem), SF (Selle Francais - francuski koń wierzchowy), Clydesdale, kuc islandzki.
W stajni mam obecnie ponadto: 2 ogiery arabskie (hodowli SK Michałów), ogierka - kuca szetlandzkiego (miniaturka - 75 cm w kłębie), belgijskiego kuca wierzchowego. Reszta bardziej pospolite: małopolskie, wielkopolskie, różne połącznia w ogólnym typie angloaraba, kilka koni pełnej krwi (hodowli z Irlancii, z Polskich stadnin: SK Stubno, SK Kozienice, SK Iwno), a także konie śląskie i zimnokrwiste (pogrubione).
Mikołaj Rey

ODPOWIEDZ