Końskie awantury na padoku.

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
Basia Gronowska
Posty: 23
Rejestracja: pn cze 15, 2009 7:23 pm

Końskie awantury na padoku.

Post autor: Basia Gronowska » pn paź 10, 2011 8:25 pm

Dwa dni temu właściciele stajni zwrócił się do mnie tymi słowy „Zrób coś ze swoim koniem bo to kiler i atakuje wszystkie inne na padoku”. Konie w tym układzie wychodzą razem na padok od 4 może 5 tygodni. Podobno od kilku dni mój koń goni i atakuje wszystkie inne. Nie jest koniem dominującym i jak ja go widywałam na wybiegu to raczej trzymał się na uboczu i nie zajmowała w stadzie wysokiej pozycji.
Koń, który dostaje od niego lanie największe kiedyś gryzł i przeganiał mojego.
Teraz podobno role się odwróciły.
Mój koń jest już od 1,5 miesiąca na tej samej diecie siano + Cool Mix to taka
mieszanka nie wywołująca nadpobudliwości, dla koni i kuców z niskim lub średnim zapotrzebowaniem energetycznym. Pracuje z nim na lonży, nie chodzi pod siodłem ponieważ przechodzimy z kucia na gołe kopyta.
Rano jest od 9 do 13 na padoku, stado to 9 wałachów, na padoku konie nie ma ją nic do roboty. Mogą pić wodę. Ja jestem u niego popołudniu , biorę go na godzinę do pracy potem jak się da zostawiam go na tym padoku do wieczornego karmienia. Zazwyczaj stoi przy wyjściu i czeka tylko, żeby go zabrać do boksu.
W stosunku do człowieka bez zarzutu.
Od 5 dni ma w boksie obok nowego towarzysza młodego ogiera, ale on nie wychodzi z wałachami na padok.
To główne informacje.
Czy takie zachowanie jest normalne czy przeciwnie? Czy to naturalna dynamika stada czy nie?
Co może powodować taką zmianę? Jak mogę zadość uczynić żądaniu właściciela?

Awatar użytkownika
Magdalena Slusarczyk
Posty: 101
Rejestracja: śr lis 04, 2009 3:50 pm
Lokalizacja: Irlandia

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Magdalena Slusarczyk » pn paź 10, 2011 8:34 pm

Basia a jestes pewna,ze w takim samym skladzie wychodza caly czas ??? moze walach dominujacy z poprzednich tygodni juz nie wychodzi i twoj kon probuje przejac paleczke. ???
Ja mialam podobny problem ze swoim koniem. Trzymany w pensjonacie z moliwoscia wychodzenia na pastwisko do woli.
Wychodzil z klaczami i walachami.
Byly bojki z zebami i kopytami. Niestety moj zadzieral do tego stopnia,ze wlascicele innych koni zaczeli sie skarzyc na pogryzione grzbiety ,skopane konie itp.
teraz wychodzi sam na padok sasiadujacy 'przez plot' z pastwiskiem z pozostalymi konmi.
Jest zbyt dominujacym konie. I niestety nie popusci...
Chodzi na padok sam . I tak jest nabezpieczniej dla wszystkich
Moze twoj jesli sytuacja sie nie zmieni tez moglby wychodzic sam ?
..Od przyjaciół Boże strzeż,z wrogami sobie poradzę..

Basia Gronowska
Posty: 23
Rejestracja: pn cze 15, 2009 7:23 pm

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Basia Gronowska » pn paź 10, 2011 9:17 pm

Skład koni się nie zmienił. Hasło jest takie, że to mój "z nudów" tak robi
bo ma za mało pracy. Tak jak pisałam, nie chodzi pod siodłem tylko na lonży.

Padoków jest mało a w stajni 3 ogiery. Nie ma szansy, żeby sam wychodził.

Awatar użytkownika
Magdalena Slusarczyk
Posty: 101
Rejestracja: śr lis 04, 2009 3:50 pm
Lokalizacja: Irlandia

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Magdalena Slusarczyk » pn paź 10, 2011 9:48 pm

hmm... kon atakuje z nudy ??? ....
Z tego co wiem konie atakuja ,zeby ustalic hierarchie w stadzie... chyba sie myle, niech mnie ktos poprawi..
..Od przyjaciół Boże strzeż,z wrogami sobie poradzę..

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Joanna Dobrzyńska » pn paź 10, 2011 9:52 pm

W pewnym pensjonacie usłyszałam od właściciela: Twojej nie wypuszczam, bo zapier...tyłem szybciej niż ja jadę na wstecznym" (swoją drogą fajne powiedzenie). Nie uważam by to był argument do zaprzestania wypuszczania konia na padok z innymi lub samego. Działo i dzieje się to niezależnie od doboru towarzystwa. W domu Ona rządzi i dalej tyłem kopie, przodem kąsa :evil: . Taka już jest. Konie o tym wiedzą, a ja nie mam ( :!: ) narożników 90 st. bo widziałam co F potrafi zakleszczając tam konia. Czasem takim koniem-ofiarą wypuszczała stado i konie biegały po okolicy. I jeszcze jedno- nie dziej się to z nudów, wręcz przeciwnie zauważyłam, ze gdy więcej się nią zajmuję, ma więcej obowiązków, staje się bardziej dominująca. Pracą podbudowuje swoje Ego. Przynajmniej ma oko i ucho na wszystko, pilnuje porządku i wiem również, że mogę na nią liczyć- znam ją i wiem czego mogę sie po niej spodziewać. Choć czasem zaskakuje :lol:
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

tomira
Posty: 168
Rejestracja: śr sty 13, 2010 12:01 am

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: tomira » wt paź 11, 2011 1:44 am

takie konie niepoprawne rozrabiaki narażające na kontuzję konie innych właścicieli, a ich samych na ewentualne koszty finansowe leczenia kontuzji releguje się ze stada i skazuje na banicję. Znam stajnię gdzie takim koniom wypowiadano pensjonat. Ogólnie jak wstawia się konia do hotelu i spisuje umowę to pod nasza nieobecność za bezpieczeństwo odpowiada właściciel stajni.
W takich przypadkach nie ma chyba większych powodów do zadowolenia. Wszystko dobrze dopóki jest bezpiecznie. W stadzie koń lider nie musi potwierdzać swojego przywództwa ciągłą kopaniną, to raczej świadczy o małej pewności siebie osobnika.

Awatar użytkownika
Marta Suchocka
Posty: 92
Rejestracja: śr kwie 15, 2009 1:49 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Marta Suchocka » wt paź 11, 2011 8:05 am

Z tego co wiem, to takie roszady w stadzie się zdarzają, konie cały czas walczą o wyższą pozycję, testują, próbują itd.

Piszesz, że konie wychodzą w tym stadzie od 4-5 tygodni, to nie jest długi czas, czy to dla was nowa stajnia? Może Twój koń ciągle był przeganiany i w końcu się wkurzył. Jak Ty reagowałaś kiedy Twój koń był bity przez swoją aktualną ofiarę. Bo my mamy w stajni dziewczynkę której koń często sprawia manto innym, ale jeśli tylko ktoś jemu przysoli to zaraz jest awantura, tony maści na najmniejsze skaleczenie i oczywiście zmiany w stadzie.

I jeszcze jedno jaki duży jest padok, bo konie muszą mieć jakąś minimalną przestrzeń "na głowę" inaczej zawsze będą się robić zadymy.

Izolowanie konia to na dłuższą metę kiepskie rozwiązanie, on ma potrzeby społeczne i odizolowany może zacząć sprawiać inne problemy wychowawcze.

pozdrawiam i życzę więcej wyrozumiałości u innych właścicieli
właścicielka Tyrana :)

Basia Gronowska
Posty: 23
Rejestracja: pn cze 15, 2009 7:23 pm

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Basia Gronowska » wt paź 11, 2011 8:31 am

W tej stajni konik jest od początku czerwca tego roku. Koń z którym najwięcej walczy to bezrobotny młodszy od niego wałach, których nic nie robi, ma chroniczne problemu ze ścięgnami.
Uwagę o koniu kilerze usłyszanym pierwszy raz, po 4 miesiącach stania w tej stajni.
Nie lekceważę uwagi właściciela tym bardziej, że ten pogryziony wałach jest jego własnością.
(zresztą wszystkie wałachy są jego prócz jednego, z którym akurat mój trzyma sztamę.)
Za chwilę tam jadę , żeby zobaczyć na własne oczy co robi mój koń.
Wielkość padoku to około 1h.

Awatar użytkownika
Dorotka Bogusz
Posty: 131
Rejestracja: wt gru 01, 2009 2:07 pm

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Dorotka Bogusz » wt paź 11, 2011 11:31 am

Czy to przypadkiem nie wygląda tak : kiedy gryzł, kopał i przeganiał mój koń to było Ok a kiedy gryzą mojego to jest fuj?

Basiu a konie maja coś do jedzenia na padokach?

Jedno jest pewne to nie jest efekt " znudzenia" - raczej naturalne walki o stanowisko w stadzie. Skoro piszesz, ze przywódca ma problemy ze ścięgnami być może nie był w stanie utrzymać swojej pozycji ( coś go boli, porusza się mniej sprawnie) i stado ustala od nowa swoja hierarchię.

A może to nie Twój konik jest problemem tylko Ty - nie kujesz, chcesz żywić po swojemu, pracujesz z ziemi zamiast jeździć - czasem to może się w stajni nie podobać.... Wiem że to przykre co piszę ale już się z takim nastawieniem w stajniach spotykałam ( całe szczęście, że nie osobiście ale taki problem dotknął paru moich znajomych)
Każdy konik płowy
ma złote podkowy.

Basia Gronowska
Posty: 23
Rejestracja: pn cze 15, 2009 7:23 pm

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Basia Gronowska » wt paź 11, 2011 5:52 pm

Była przez 4 godziny od chwili wypuszczenia na padok nawet na wejściu nie było ożywienia.
Konie się napiły, obeszły powoli wszystkie kąty i popadły w bezruch bo padało.
Nie twierdzę, ze to o czym mi opowiadano nie miało miejsca.
Zastanawiam się tylko nad interpretacją czy nadinterpretacją tego co się między nimi działo.
Czy było to zjawisko w zakresie normy i dynamiki stada?
Czy zachowanie mojego konia było jakaś patologią?

Na pewno Doroto chodzenie innymi niż utartymi ścieżkami przysparza niechęci.
Co do kopyt to usłyszałam – „Nie musisz go kuć ale dlaczego bierzesz do robienia kopyt jakiś dziwnych ludzi przecież kowal może zrobić to samo”
Kowal którego prosiłam o rozkucie nie miał potrzeby zobaczenia jak się koń porusza ani przed ani po robocie.

Anna Tomaszewska
Posty: 227
Rejestracja: wt kwie 27, 2010 7:17 pm

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Anna Tomaszewska » pn paź 17, 2011 9:39 am

Może szanowny właściciel poszkodowanego konika, karmi swojego smakołykami na padoku, i reszt dostaje szału. Wtedy te bardziej dominujące, będą odganiały te słabsze.
Druga sprawa , 5 tygodni to 0 czasu, jeśli chodzi o integracje stada. Były gdzieś robione badania na zwierzynie płowej,i wniosek był taki, że na pełne scalenie trzeba ok. roku. Z moich obserwacji, powiem, że czasami nawet więcej. Mam np. klacz, którą kupiłam w 2008 roku, urodziła już u mnie jednego źrebaka, a jeszcze są klacze które ją ganiają, i ta bida ,do tej pory chodzi z boku stada.
Żeby dowiedzieć się coś więcej na temat stosunków w stadzie, trzeba spędzić na obserwacji parę dni, i w różnych sytuacjach.

Mazazel

Re: Końskie awantury na padoku.

Post autor: Mazazel » śr paź 19, 2011 4:34 pm

* 9 walachow na jednym padoku to duzo, w takiej grupie zawsze beda roszady i walki. 4-6 to bezpieczniejsza ilosc, byc moze lepiej podzielic padok (np pastuchem) na dwa; mozna np tego konia postawic tylko z tym, z ktorym sie dogaduja.
* padlo wazne pytanie o jedzienie na padoku. Dostep do naturalnej paszy objetosciowej (o tej porze roku- siano lub sianokiszonka) caly czas to podstawa zdrowia, zarowno psychicznego jak fizycznego. Jesli konie nie maja na padoku trawy ani siana, a tylko wode, to co niby ma 9 chlopakow robic? Czym maja sie zajac? Oczywiscie ze taki uklad rodzi sfrustrowane lub/i znudzone konie. Zas jesli siano jest podawane, wazna jest ilosc pasnikow, znow przy 9 koniach ciezko to zrobic tak, zeby nie walczyly i nie odganialy sie wzajemnie.
* norma czy patologia? Normalne, ze mlody walach walczy z innymi, normalne dla zdrowego konia sa proby wejscia na wyzsze miejsce w stadzie. Jednak zakres tych prob i stopien agresywnosci moze byc rozny. Konie do kilku miesiecy po kastracji bywa, ze miewaja napady agresji naprawde niebezpieczne dla reszty stada; tym bardziej, ze zdarza sie to tylko od czasu do czasu, a na codzien kon wydaje sie spokojny i w porzadku, i trudno uwierzyc, co potrafi, jesli sie nie bylo naocznym swiadkiem takiego ataku. W taki wypadku pomaga czasowa lub stala izolacja konia od reszty.
* konie miewaja swoje antypatie ktorych zrodla nie poznamy. W stajni gdzie teraz pracuje, walach zagonil jedna klacz prawie na smierc, bylby ja zabil (stal na niej kopytami i gryzl, gdy upadla), gdyby wlasciciel nie przybiegl w pore. Nie przejawia on specjalnej nienawisci do innych koni, lubi straszyc zebami, ale to wszystko. Takze w tym wypadku, uwzglednienie konskich sympatii i antypatii i podzial stada na dwa, mogloby rozwiazac sprawe.

ODPOWIEDZ