Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
ramzesola
Posty: 1
Rejestracja: sob mar 26, 2011 4:41 pm

Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: ramzesola » sob mar 26, 2011 5:08 pm

Cześć! Chciałabym sobie niedługo kupić konia. Tylko nie wiem czy sobie poradzę. Tak naprawdę nie martwię się nad tym czy będzie miał dobre warunki i będę miała czas. Bo to zapewnię mu na pewno(tak mi się wydaje bo mam za domem dużą działkę, istnieje również możliwość wydzierżawienia działki obok a w ogule w okolicy jest dużo łąk i lasów, przepiękna okolica ;).). Ale o moje umiejętności... . Umiem 3 podstawowe chody czy to wystarczy? Nigdy nie opiekowałam się koniem. (nie dzierżawiłam). Jednak mój tata ma znajomego hodowcę koni który mógł by mi pomóc w niektórych rzeczach Tzn. ogólnie jestem b. odpowiedzialna i potrafię się zająć i hodować zwierzęta. Nikt z mojej rodziny nie miał konia ani się nimi nie interesuje. Jednak koń to b. duża odpowiedzialność. Oczywiście nie biorę pod uwagę kupna źrebaka czy młodej konia myślałam nad koniem od 7-10 lat. Co o tym myślicie? Jakiego konika byście mi polecili? Myślę nad wielkopolskim. A i jeszcze jedno czy mogę mu kupić jakiegoś kucyka do towarzystwa? Bo nie stać mnie na drugiego konia a będę go trzymać u siebie. Chciałam takiego konia do rekreacji, który by mnie czegoś nauczył.... . Na konia mogę wydać do 5000 zł .Możecie mi napisać jaki sprzęt do konia muszę koniecznie kupić?
Bardzo proszę o pomoc.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Magda Pawlowicz » sob mar 26, 2011 7:32 pm

Koń na pewno nie powinien być sam to pierwsze. Więc pomyśl o jakimś towarzyszu, są czasem ogłoszenia o takich koniach "do strzyżenia trawnika" za darmo albo prawie za darmo. Następne: anim konia kupisz musisz mieć przygotowane dla niego warunki:a więc stajnia (boks) albo wybieg i szopa na nim. I solidnie ogrodzony teren gdzie koń będzie wychodził.
Sprzęt zasadniczo dopasowuje sie do konia (rozmiary) więc przed zakupem konia za wiele nie wymyślisz :)
Jeśli chodzi o wybór konia to zasadniczym kryterium nie powinna być rasa (chyba że w przyszłości zamierzasz zająć się hodowlą to wtedy warto temat przemyśleć) ale charakter i stopień przygotowania konia. Jeśli nie masz doświadczenia to za całą pewnością musisz szukać konia łagodnego, spokojnego w obsłudze i raczej łatwego do jazdy. I jeszcze na dokładkę zdrowego!
Najlepiej jakby jakaś doświadczona osoba pomagła ci w wyborze konia bo to wsalae nie takie łatwe!

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Roxy » sob mar 26, 2011 7:59 pm

Na Twoim miejscu chyba bym się jeszcze nie porywała na kupno konia i postawienie go u siebie, tym bardziej, że sama nie jesteś do końca przekonana czy sobie poradzisz.
Co innego trzymanie go w pensjonacie, gdzie będzie miał zapewnioną prawidłową opiekę, żywienie i towarzystwo. A i Ty byś miała zawsze pomoc od osób doświadczonych.

Jeśli już będziesz czegoś szukać dla siebie, to niech to będzie jakiś spokojny koń profesorek :)
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Marek Wiśniewski » ndz mar 27, 2011 3:34 am

Roxy pisze: (...) Co innego trzymanie go w pensjonacie, gdzie będzie miał zapewnioną prawidłową opiekę, żywienie i towarzystwo. A i Ty byś miała zawsze pomoc od osób doświadczonych. (...)
Sam pensjonat tego nie zapewni... śmiem twierdzić, że większość z "pensjonariuszy" zmieniała miejsce pobytu swojego wierzchowca właśnie ze względu na "fachową opiekę i optymalne warunki żywieniowe" (względnie zmieniłaby, gdyby miała taką możliwość).
Sam trzymam konia w pensjonacie tylko i wyłącznie dlatego, że mam również inne zajęcia i nie zawsze mogę być u kopytnego. Jak tylko zmienię źródło zarobkowania na "stacjonarne"- natychmiast zabieram konia do siebie (oczywiście zapewniam mu kopytne towarzystwo)- pomimo iż zasadniczo nie mam większych powodów do narzekań na obecne miejsce pobytu Szeliksa- ale... tylko u siebie mogę wszystko zrobić po swojemu.

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Roxy » ndz mar 27, 2011 9:04 am

Jasne, zgadzam się. Sama mam konia w pensjonacie i bym skakała z radości, gdybym mogła go trzymać na swoim, żeby właśnie robić wszystko po swojemu. (Mimo, że wspomniane żywienie mi odpowiada, bo koń dostaje takie porcje jakie ja chcę.)
Jednak ramzesola sama mówi, że nie jest pewna czy dałaby sobie radę, ponieważ nie brała nigdy na siebie całkowitej odpowiedzialności za konia (tak to zrozumiałam ;) )
Więc dla mnie takie rozwiązanie na początek by było najlepsze.
Albo jeszcze po przebywać w stajni, poobserwować, popytać i wtedy myśleć o kupnie..

Ehh..może jestem na tym punkcie nieco uczulona, ale niestety mam "przyjemność" obserwować sytuację, kiedy koń trafił w bardzo mało doświadczone ręce...
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Dorota Hałaburda
Posty: 257
Rejestracja: czw lip 29, 2010 9:27 pm
Lokalizacja: Skwierzyna/Lubuskie
Kontakt:

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Dorota Hałaburda » ndz mar 27, 2011 2:41 pm

Witaj
Ile masz lat? Dość istotne pytanie. Dlaczego? Już wyjasniam.... Zacznę od negatywów....na pozytywach koncząc...

Piszesz, że Twój tata zna hodowcę koni- super, zawsze miałabyś się kogo poradzić ...itp...Z drugiej strony nikt z Twojej rodziny nie interesuje sie końmi, nigdy nie mieli itp. Jeżeli jesteś na utrzymaniu rodziców musi to być głównie ich decyzja. Kupno konia to nie problem, utrzymanie go to wyzwanie. Nie chodzi tylko o pieniądze. Jeżeli nadal uczysz się, szkoła średnia, studia...a będziesz chciała miec konia u siebie, wiedz, że nie każdy rodzic pójdzie nasypać owsa, dać siana pod Twoja nieobecność a o wywaleniu obornika nie wspomnę. Sama mam ten problem. Dojeżdzam do Moresa 6 km dziennie (w jedną stronę). Notarialnie ustanowiłam służebność czesci ziemi i domku dla rodziców. Niedługo będą tam pomieszkiwać. Niestety moja częśc nie jest wyremontowana i nie mam gdzie nocować...Pytałam czy mogliby od czasu do czasu nakarmić, dolac wody itp...zapomnij. Będa od niego pare metrów a ja i tak musze dojeżdzać dzien w dzien.....latem zrezygnuję z wyjazdów nad jezioro- sama się nimi zajmuję...ale zimą? wynajmuję ludzi, którzy mi pomagają- oczywiście nie za darmo.... Teraz leżę z temperaturą 38,5 stopnia C i musiałam zapłacić "obcym" za opiekę...

Jeżeli sama sie utrzymujesz, wiedz, że posiadanie konia to nie tylko jedzenie. Witaminy, odrobaczanie, kowal, remont połamanego płotu, dziura w dachu stajni, szkoda u sąsiada- bo koń zwiał i nabroił.., niestety często leki, które są bardzo drogie a wizyta weterynarza kosztuje ponad 120 zł. Mówi Ci ktos kto potrafi wydać 500 zł miesięcznie na weterynarzy, zastrzyki a ostatnio 140 zł za ortopedyczne podkucie tyłu...itp...Dostałam Ciapka 12 lat temu. Miałam 17, chodziłam do liceum i byłam na utrzymaniu rodziców. Przez dwa lata płacił mój ojciec, później zaczął mój mąż ...w wieku 19 lat wyszłam za mąż i wszystkie opłaty przejął slubny. Dwa lata później przyszła na świat nasza córcia. Borykalismy się po pensjonatach, teraz jest u mnie- dwa lata. Nie mam tyle wolnego czasu ile chciałabym mieć, czasami jestem zmęczona, wycieńczona, nawet sobie popłaczę z bezsilności. Mores choruje i juz na nim nie jeżdzę. "Zabawne" jest to, mam swojego konia który kosztuje mnie tyle , że nie stac mnie na kupno jazd w szkółkach jeździeckich,.. czyli kółko sie zamyka - nie jeżdzę...pomagam ujeżdzac młodego konia u przyjaciółki.

Opisałam to co jest teraz... ale jak wiadomo rodzicami na starość też trzeba będzie sie zająć bo taka jest kolej rzeczy a kiedyś biegali z nami po łące, puszczali latawce czy ścigali się rowerami po lesie... Chodzi mi o to, że żaden koń nie da Tobie tylu radości i zmartwień zarazem jak Twój własny. Może uczy pokory, oszczędności, innego podejścia do tych zwierząt, sumiennosci, ale chwil spędzonych z Twoim koniem nikt Ci nie odbierze. Ta radość z obcowania, decyzyjność w która ścieżkę pojedziesz są cudowne. ..
Świadomość, że to od Ciebie zalezy czy i gdzie z nim pojedziesz... rajd, hubertus czy zwykłe odwiedziny w zaprzyjaźnionej stajni,. Kompas w łapę, nawigacja, sakwy pełne prowiantu i już nas nie było.... Czerpię siłe do walki z jego chorobami głównie dzięki wspomnieniom kiedy był zdrowy, tym chwilom gdy łapaliśmy nie tylko wiatr we włosy ale i komary na zęby;)
Idąc na płatna jazdę czesto dostajesz osiodłanego, wyczyszczonego wierzchowca, wsiadasz, jeździsz jak Ci karzą- uff oby instruktor okazał się dobry to przynajmniej cos z tej jazdy pozytywnego wyciągniesz...i oddajesz "bezimiennego" rumaka bo kolejna osoba juz na niego czeka.. Wszystko jest takie "poukładane" jak w zegarku...nawet czas spędzony razem musi byc od do i ani chwili dłużej- choćby na spacer na uwiązie do lasu, który pozwala wzmocnić wieź między jeźdźcem a koniem- co procentowałoby przy następnych wizytach. Mając swojego konia zauwazyłam, że więcej razy z nim spacerowałam niz na nim jeździłam. Mając tyle czasu do Naszej dyspozycji nie skupiałam się na tym aby osiodłać, pojeździć, poćwiczyć dopiero co zdobyte umiejętności, a na tym, żeby z nim być. To własnie jest piękne, cudowne, nie do opisania uczucie posiadania własnego konia. Kiedy przychodzisz do stajni a on cieszy się, parskając, przytupując- nawet gdy nie masz w kieszeni marchewki. Nigdy mnie inny koń ( w szkółkach) tak nie witał i nie żegnał wzrokiem aż skręciłam autem w las.
Z jednej strony mogłabym Tobie odradzać bo wiem ile to kosztuje nerwów, zdrowia i pieniędzy...ale nie zrobie tego... Gdyby nie mój maz który ma głowe na karku juz dawno kupiłabym drugiego wierzchowca, zdrowego...Wiem co to znaczy chcieć...Rozglądam się za kimś kto chciałby do mnie wstawić swojego stwora do zimy....w zamian za jazdy... nie mam stałego źródła dochodu i dlatego to tak wygląda. Utrzymanie konia to niezły kredyt, a dwóch...mm..

Jezeli mozesz liczyć na wsparcie rodziny, koleżanek, kolegów..kogokolwiek... Kup konia. Nawet jeżeli umiesz jak to piszesz... 3 podstawowe chody. W wielu szkółkach konie dosiadane są przez osoby z różnym stopniem umiejętności. Powiem szczerze, że ktoś kto wie o swoich brakach i umiejętności w "3 podstawowych chodach" szybciej dogada się z jednym koniem niż jeden koń z dwudziestoma co chwilę zmieniającymi się jeźdźcami... Zdobądź zaufanie, chciej siebie i tego wierzchowca uczyć bez nerwów, ze spokojem, cierpliwością która zapewne zaprocentuje. Jeżeli po jakims czasie stwierdzisz, że To jednak nie To - a tak tez może się przytrafić... i postanowisz go sprzedac...znajdź mu odpowiedni dom:)

Ale się rozpisałam... przepraszam... chyba ta temperatura na mnie działa...

Życzę powodzenia...
Polecam wałacha rasy wielkopolskiej.. :)
Nie jestem Idealna, ale idealnie sobie z Tym radzę:)

Awatar użytkownika
Favoritta
Posty: 14
Rejestracja: sob mar 05, 2011 3:10 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Favoritta » ndz mar 27, 2011 11:22 pm

W poprzednim poście zostało już chyba prawie wszystko, zresztą bardzo mądrze napisane.
Jednakże ze swojej strony też mam jeszcze sporo do dodania. Też uważam, że bardzo istotne są fundusze na utrzymanie konia i to w jakim jesteś wieku (czy masz swoje pieniądze czy też ktoś będzie musiał płacić za Twojego podopiecznego). Ja osobiście mam dwa konie w swojej stajni, po wakacjach idę do liceum i... wcale nie mam bogatych rodziców. :lol: Mam za to wspaniałych dziadków, którzy od kiedy zaczęłam interesować się jazdą konną bardzo mnie wspierali w tym co robię i pomagali mi finansowo: płacili za jazdy w szkółce, za niezbędne rzeczy, kupili mi konia, płacili za jej pensjonat, później urządzili mi stajnię. I zapisali mi mieszkanie, w którym teraz mieszka lokator, a za pieniądze z czynszu kupuję koniom jedzenie. Tak to wygląda. Ja zdaję sobie sprawę, że po prostu mam wiele szczęścia. Od sytuacji finansowej zależy niestety bardzo wiele, bo koń to nie chomik.
Kolejną sprawą jest to, że opieka nad koniem wymaga bardzo wielu poświęceń. Ja pamiętam jak moja kobyłka zachorowała (wtedy stała jeszcze w pensjonacie), tel. ze stajni - koń Ci kaszle, nie poszłam do szkoły, pojechałam do niej, kasa z urodzin poszła na antybiotyki. Kiedyś wydawałam sporo pieniędzy na książki, ciuszki, teraz stale muszę mieć na uwadze, czy koniom starczy siana... Planowałam iść do liceum do Kielc, od których mieszkam 45km dalej - nic z tego. Tracąc czas na dojazdy nie starczy mi go dla koni, a więc idę do miejscowego liceum, pocieszając się, że jeśli ktoś chcę się uczyć to nauczy się wszędzie. Musisz sobie zadać pytanie czy posiadanie własnego konia jest dla Ciebie na tyle ważne żebyś w znacznym stopniu mogła podporządkować temu swoje życie, zwłaszcza jeśli chcesz konia trzymać u siebie.
Co do własnej stajni mogę napisać, że niewątpliwie łatwiej jest trzymać konia w pensjonacie, a trzymanie go u siebie to dodatkowa odpowiedzialność. Jednakże jeśli znów miałabym przed sobą wybór pomiędzy własną stajnią, a pensjonatem nie wahałabym się ani chwili, ponieważ trzymanie konia u siebie umożliwia nawiązanie z nim więzi jedynej w swoim rodzaju. :) To jak moje konie czekają na mnie rano i 'wołają mnie' żebym otworzyła stajnię i dała im jeść to jest dla mnie bezcenne. Dla konia, który stoi w pensjonacie często niestety ważniejszą osobą od właściciela jest stajenny, który go karmi i wyprowadza na pastwisko.
Jeżeli jednak mieć konie u siebie to bardzo ważne jest, żeby mieć jakąś zaufaną osobą, która w razie czego może się nimi zaopiekować. Ja myślałam, że dam sobie radę sama i rzeczywiście dawałam sobie, potrafiłam wszystko bardzo dobrze zorganizować, ale wypadek losowy - niefortunny upadek, złamanie kości strzałkowej w beznadziejnym miejscu, gips na 6 tyg pozbawił mnie złudzeń. :roll: Na szczęście moja mama zajęła się kopytnymi, odnoszę wrażenie, że nawet je polubiła. Zdjęcie gipsu mam za 1,5 tygodnia do tego czasu do koni chodzę tylko, żeby je pogłaskać...
Co do umiejętności jeździeckich ja jak dostałam swojego pierwszego konia umiałam jeździć w trzech chodach i trochę skakać (bez żadnych rewelacji), ale żaden koń nie nauczył mnie tyle co moja klacz - Favorka. Co ciekawe, ja nie byłam zbyt doświadczonym jeźdźcem, ona była koniem, który tylko akceptował jeźdźca (chodziła na wodze - rzucone galop, kłus, zebrane do stępa, stój). Uczyłyśmy się od siebie nawzajem. I dzięki temu mam teraz 'konia jednego właściciela'. :D Mam świadomość, że miałam wiele szczęścia, bo jeśli trafiłabym na konia o innym charakterze, który chciałby mi pokazać, że moje miejsce jest co najwyżej po jego kopytami to różnie mogło by się skończyć...
Bardzo ważny jest, więc odpowiedni koń, najlepiej starszy, dobrze ujeżdżony, doświadczony i z dobrym charakterem.
No i oczywiście konieczne jest końskie towarzystwo. Dzięki temu pojawił się mój drugi koń, mniejszy na życzenie mojej mamy :D , na którego przez rok zbierałam pieniądze. :lol:
Kupno pierwszego konia jest wydarzeniem w jedynym w swoim rodzaju. Ja nigdy nie zapomnę jak jechałam z nią do nowej stajni, jak nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę mój koń, byłam niewyobrażalnie szczęśliwa. Pierwsze czyszczenie, pierwsza jazda... Takie ostrożnie, przecież właściwie w ogóle się nie znamy...
Uff, coś chyba się też rozpisałam. :lol:

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Ailusia » pn mar 28, 2011 11:08 am

Favoritta, bardzo fajna koniara z Ciebie rośnie! ;)
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Dorota Hałaburda
Posty: 257
Rejestracja: czw lip 29, 2010 9:27 pm
Lokalizacja: Skwierzyna/Lubuskie
Kontakt:

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Dorota Hałaburda » pn mar 28, 2011 12:36 pm

Masz całkowitą rację Ailusia:)
Nie jestem Idealna, ale idealnie sobie z Tym radzę:)

Awatar użytkownika
Favoritta
Posty: 14
Rejestracja: sob mar 05, 2011 3:10 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Favoritta » pn mar 28, 2011 4:02 pm

A dziękuję. :) Miło mi. :D

Awatar użytkownika
Dorota Hałaburda
Posty: 257
Rejestracja: czw lip 29, 2010 9:27 pm
Lokalizacja: Skwierzyna/Lubuskie
Kontakt:

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Dorota Hałaburda » pn mar 28, 2011 5:55 pm

To Nam Miło:)
Nie jestem Idealna, ale idealnie sobie z Tym radzę:)

karesowa
Posty: 61
Rejestracja: śr lut 16, 2011 7:25 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: karesowa » pt kwie 01, 2011 9:17 am

Zakup konia to tak na prawdę sprawa najprostsza, kłopoty zaczynają się później :D Ja swojego pierwszego konia kupiłam mając 23 lata, niezłą pracę, dobry pensjonat na oku ze świetną opieką dla wierzchowca, sporą ilość czasu który koniowi mogłam poświęcić i kupę lat doświadczenia z końmi. Mimo to po dwóch latach posiadania konia wiem że i tak nie byłam dostatecznie dobrze przygotowana, wiele rzeczy mnie zaskoczyło, wielu nie wzięłam pod uwagę... Koń to ogromna odpowiedzialność, mnie Kares przewrócił życie do góry nogami i choć kocham Go bardzo i jest moim całym światem to muszę przyznać że nie zawsze jest kolorowo, głównie dlatego że jestem perfekcjonistką i uważam że zawsze wszystko musi być idealnie, dlatego też staram się zagwarantować mu wszystko co najlepsze i co potrzebne do zdrowego rozwoju i świetnego funkcjonowania mojego konia. Poza tym strasznie się o Karesa martwię, wyjeżdżając na wakacje, mimo iż zostawiam Go w najlepszych rękach jakie znam to codziennie dzwonie, piszę i dowiaduje się jak koń się miewa, podobnie gdy nie ma mnie jeden dzień w stajni, gdy koń miał leciutką kolkę, ja byłam bliska zawałowi serca a weterynarz bardziej martwił się o mnie niż konia, na prawdę zastanawiali się czy nie trzeba mnie na pogotowie zawieź, podobnie jest przy skaleczeniach, kulawiznach itp, a że mój koń lubi mi serwować takie atrakcje to ja drżę o niego każdego dnia.Prawda jest taka że tracę głowę i zdrowy rozsądek przy moim koniu. Dlatego uważam że są ludzie którzy koni mieć nie powinni i do takich ludzi ja ewidentnie się zaliczam. Za dużo mnie to kosztuje...I oczywiście nigdy Rudego nie sprzedam bo jest moim całym światem i zapewne przez całe życie będę drżeć o niego i całe życie będę robiła wszystko by było mu dobrze i by był szczęśliwy, ale gdybym te dwa lata temu nie znając jeszcze Karesa a dopiero planując zakup konia wiedziała że stracę głowę i zupełnie mi odbije na jego punkcie a koń przeinstaluje moje życie to zastanowiłabym się lepiej i dziesięć razy bardziej przemyślała tą decyzję. Nawet w mojej stajni są ludzie którzy płacą za pensjonat, kowala raz na dwa miesiące, wpadną do stajni raz na jakiś czas, przejadą się i wracają do domu a potem następny miesiąc koń stoi brudny, nie widząc swoich właścicieli, jeśli ktoś ma takie podejście i tak potrafi to wówczas może sobie sprawić nawet całe stado koni i wcale tego nie odczuje, moja rodzina się śmieje że koń miał być dla mnie a jest zupełnie na odwrót-to ja jestem dla konia.Dlatego teraz jestem z tych studzących zapał do kupowania koni. Gdy ktoś mnie pyta czy dużo jest z koniem roboty to twierdze że mnóstwo, że trzeba mieć czas, siłę i pieniądze. I choć kocham Karesa bardzo i jest mnóstwo wspaniałych momentów to obiektywnie muszę przyznać że wylanych łez jest nie mniej. Dlatego jeżeli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości czy to że za słabo jeździ, czy że nie da rady z wychowaniem konia lub z opieką nad wierzchowcem, bądź twierdzi że może jeszcze zbyt mało wie-wówczas odradzam zdecydowanie zakup konia. Mnie nikt nie odradził i wkopałam się po uszy, bo kupiłam dwulatka i jeszcze tyle lat przed Nami :D :D :D Jak ja to przeżyje :?: :?: :?: :D

Basia Gronowska
Posty: 23
Rejestracja: pn cze 15, 2009 7:23 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Basia Gronowska » pt kwie 01, 2011 9:59 am

karesowa pisze: Mimo to po dwóch latach posiadania konia wiem że i tak nie byłam dostatecznie dobrze przygotowana, wiele rzeczy mnie zaskoczyło, wielu nie wzięłam pod uwagę... :D
Czy możesz coś więcej o tym napisać? (Ja też planuje kupno konia). Nigdy nie opiekowałam się koniem bardziej niż ktoś kto jeździ rekreacyjnie w przyjaznej stajni. Każda uwaga będzie na pewno przydatna. :)

Awatar użytkownika
Iwona Gasparewicz
Posty: 256
Rejestracja: czw paź 11, 2007 9:16 am
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Iwona Gasparewicz » pt kwie 01, 2011 10:11 am

Ja mam swojego konia u siebie od listopada. Stoi z kobyłka kumpeli
- rano 30 min
- po pracy 20 min sprzatam
- 15-20 min sprowadzanie koni i pojenie

PLUSY
- je ile ja chcę to co ja chę i kiedy ja chcę
- traktowana jest jak ja chcę
itp czyli jak se pościelisz tak se wyspisz
aaaaa no i najwazniejsze !! jak wracam z pracy koń wita mnie rżeniem (bezcenne) i widze ja codziennie
uwielbiam na nie patrzeć nawet z okna w domu jak się pasą
MINUSY
zamartwianie się o sianko i słomę
praca codziennie ( to nie ma świąt)
nie ma, że mi sie nie chce

Wg mnie co jest bardzo ważne
- czy mam dostęp do siana i słomy
- czy będziesz miała kogoś do pomocy przy "grubszych pracach"
- czy będzie miał Cię kto zastapić gdy będziesz potrzebowała wyjechać
- czy masz kontakt z dobrym wetem i kowalem

oj dużo tego :)
a to czy potrafisz jeździć extra czy tylko troszkę to wg mnie nie ma nic wspólnego z trzymaniem koni u siebie- ty masz mieć chęć do pracy, dużo cierpliwośći ....

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Pierwszy koń- proszę o pomoc!

Post autor: Marek Wiśniewski » pt kwie 01, 2011 11:18 am

Oj Martuś, Martuś (karesowa znaczy się)... nie strasz!! :D Znamy się trochę :wink: i wiem, że nie wozisz Karesa w wózku i beciku- tylko dlatego, że nie ma takiego wózka coby Kares się do niego zmieścił i było mu wygodnie :lol: . Jeśli osoba z takim pojęciem i doświadczeniem jak Ty nie powinna decydować się na zakup konia- to takim jak ja powinni za to malować twarz na czerwono i raz w miesiącu pozwolić do nich strzelać.
Osobiście uważam, że nie jest to kwestia doświadczenia, umiejętności itp (choć oczywiście mile widziane)- co ODPOWIEDZIALNOŚCI i sporej dawki pokory.
Znasz mnie i wiesz, że nie mam odpowiedniej ilości wiedzy, doświadczenia, obycia itp.- a wątpię, że zaryzykowałabyś stwierdzenie, że to źle, że Szelka trafiła właśnie do mnie...

ODPOWIEDZ