Jakich chcemy mieć kowali?

Zdrowie, hodowla, żywienie, sprzęt, stajnie, łąki itd.
Awatar użytkownika
Promyl
Posty: 29
Rejestracja: pn lis 19, 2007 1:02 pm
Lokalizacja: z bezkresnych pól .....
Kontakt:

Post autor: Promyl » czw lis 29, 2007 10:04 pm

Dla mnie kowal to temat rzeka .. mam konia, który był przewracany do strugania nóg ... bity i ogólnie rzecz biorąc nienawidzi kowali ...
Odkąd jesteśmy razem pracujemy nad nogami ...
Rozczyszczenie jej kopyt .. ba .. nawet dotknięcie ich przez wiele miesięcy było niemożliwe ....
Dziś mogę piłować, brać nogi na wolności, opukiwać, polewać wężem stawiać nogi na miskach w miskach .. wejść pod konia i brać nogi na łące.... ale zaufanie konia kończy się na mnie ..
jednym słowem gdy pojawia się kowal Iskra odżywa w dawnej postaci ...
Próbowałam miliony razy z różnymi kowalami ...
Był jeden ... zrobił jej kopyta normalnie bez wojny ... jednak jest tak drogi, ze mnie na niego nie stać (500 zł)... nie mówiąc o tym, iż nieuczciwy ponieważ nie uprzedził mnie że oprócz rozczyszczania cenę ma czas oraz dojazd ...
... Jest różnie .. pomagamy sobie Sedalinem ..
jednak po temtej wizycie kowala wiem, że DA SIĘ ...
i marzę o takim kowalu .. który chciałby poświęcić czas .... i miał cierpliwość i serce ... kosztował więcej niż za zwyczajną usługę .... ale nie psuł konia przy każdej kolejnej wizycie ... gdzie takiego znaleźć ... :(
Iskra jest koniem specjalnej troski .. a ja już zrobiłam wszystko co mogłam ... proszę znajomych by podnosili jej nogi ...ale ona doskonale wie kto jest kowalem ... i po co przyszedł ..

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » czw lis 29, 2007 10:54 pm

Ja znalazłam wreszcie bardzo sympatycznego kowala.
A tez były problemy z Kubą.
Jak go poznałam , to nigdy wczesniej nie miał werkowanych kopyt.
Kował, który tam raz był nie dał rady - chciał go wsadzic do ciasnej klatki :shock:

Kilku przywoziłam , a wreszcie trafiłam na tego ostatniego.
Jestem bardzo zadowolona, bo ma serce do koni, nigdy nie podnosi głosu, przemawia do nich łagodnie.
Ma naprawdę ogromna praktykę , nawet strugał lamy.
Pracuje również w Fundacji, ma pod opieka dwa ok 30-letnie konie.
Ja pilnuję terminów, przypominam mu wczesniej, zawsze jest gotowy na czas.
Jedyny minus to taki, że musze po niego jeździc i odwozic go , czyli to 160 km każda wizyta.
No i nie bierze pomocnika , więc córka trzyma kuca i trzy nogi Kuby- bo jedna najgorsza musze ja :roll:
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
JoannaL
Posty: 22
Rejestracja: wt sty 29, 2008 2:29 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: JoannaL » pt lut 01, 2008 2:35 pm

Jako, że Wisełka jest koniem bardzo wrażliwym miałam nie lada problem by wyłapać dobrego kowala...
Staram się być przy każdym werkowaniu i obserwować...
Duże znaczenie ma dla mnie sposób podejścia do konia, przywitanie się, spokój, opanowanie, omawianie pewnych rozwiązań i przyjazd na czas i keidy zajdzie taka potrzeba...
Na szczęście trafiłam na kowala z którego obie jesteśmy zadowolone, a dla Wisełki werkowanie, czy kucie nie jest straszne i jest wykonywane na wolności..., co oczywiście nie zwolniło mnie od pracy nad wychowaniem konia i obyciem go z podawaniem nóg i stukaniem...

Awatar użytkownika
Trusia
Posty: 327
Rejestracja: pn paź 15, 2007 1:31 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Trusia » pt lut 01, 2008 2:46 pm

A mi ostatnio kowal przysłał SMS-a, że wszytko O.K., a konik miły (pierwszy raz robił Duszka). Po prostu mnie zatkało! Co prawda, jak zadzwoniłam do stajennego, to powiedział, że konik podkuty i wszystko poszło dobrze. O mało zawału nie dostałam, bo koń był bosy i bosy miał zostać. Na szczęście okazało sie, że stajenny się przejęzyczył.
Jeśli twój koń jest zbyt czysty, spędzasz z nim za mało czasu.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Post autor: branka » sob lut 09, 2008 8:08 pm

Moja szanowna chabetka była dzisiaj kuta i pan kowal powiedział, że ja chyba konia podmieniłam, bo to na pewno nie Branka - taka była grzeczna! ANI RAZU nie wyrwała nogi, stała grzecznie, trochę się trzęsła na pozątku,, ale ją cały czas karmiłam i pan kowal też jej dał coś dobrego i ona go od razu dużo bardziej polubiła(ale skubana najpierw nie chciała mu jeść z ręki, ale się przekonała). Mój mały konik był dziś aniołkiem i dostał po kuciu pyszności pyszności do żłobu w nagrodę :D
(no ale fakt faktem, tyły robiliśmy w boksie i kowal kazał wszytskim ludziom iść sobie, zeby jej nie denerwować i nie wyciągał jej całkowicie nóg - ale i tak jestem zniej dumna, to pierwszy raz, że Branka była aż tak grzeczna. Chyba moja praca z ziemi ostatnimi czasy ją zreformowała:P

Wojtas
Posty: 133
Rejestracja: sob sty 05, 2008 9:56 pm
Lokalizacja: Wawa

Post autor: Wojtas » sob lut 16, 2008 6:57 pm

Myślę, że oprócz "podejścia" do koni i znajomości nowinek technicznych, jest jeszcze jedna rzecz, którą warto docenić w ludziach takich, jak p. Antczak: myślenie o ruchu konia. Zmiana kształtu kopyta lub jego "oprawy" wywołuje przecież zmianę w sposobie poruszania się, to jest wielki sekret różnych "korekt". A dobry kowal myśli nie tylko o tym, jak ta zmiana zadziała od razu, ale i o tym, jak to za parę lat przebuduje funkcjonowanie szkieletu i mięśni. Słucha właścicieli, ale i ogląda ruch koni. Wie, co można zmienić u zwierzaka młodego i plastycznego, a czego lepiej nie próbować u koni starszych i mniej już podatnych na zmiany. To właśnie różni prawdziwych mistrzów kowalskich, których obyśmy mieli jak najwięcej, od podkuwaczy i czeladników:-) Skądinąd także potrzebnych:-)

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » sob lut 16, 2008 11:17 pm

Myślę, że poruszona to została bardzo ważna kwestia istoty prawidłowego podkuwania konia: nie chodzi o to, żeby podkute kopyto fajnie wyglądało, ale żeby koń mógł prawidłowo i efektywnie się poruszać, a także by odpowiednie kucie sprzyjało prawidłowemu rozwojowi młodego konia.
Do tego trzeba rzeczywiście mistrzostwa i doświadczenia. Niestety z pewnym zdziwieniem obserwuję, że wielu współczesnych kowali zupełnie lekceważy potrzebę obejrzenia konia w ruchu. Przecież na okutych kopytach koń ma się poruszać, a nie pozować do portretu.
Umiejętna obserwacja konia w ruchu pozwala na prawidłowy dobór podków, ewentualne uwzględnienie wad chodów (jak choćby strychowanie czy ściganie) a także sposób stawiania kończyn. Bez tych elementów prawidłowe podkucie konia nie jest w zasadzie możliwe, gdyż zbyt duże jest ryzyko popełnienia błędu który później odbije się na zdolności konia do pracy.
Często słyszy sie stwierdzenie, że kowal "X" jest świetny, bo potrafi okuć konia na 4 nogi w ciągu 40 minut. Dla mnie jest to co najwyżej sygnał, że jego pracy warto przyjrzeć się szczególnie wnikliwie, bo wolę, żeby kowal pracował nad jedną nogą pół godziny i zrobił wszystko dobrze, niż w trzykrotnie krótszym czasie odwalił fuszerkę.
Najczęstsze błędy wynikające z pośpiechu i niedokładności:
- niedokładne dopasowanie podkowy do kształtu kopyta
- nieodpowiedni dobór podków (podkowy o zbyt długich lub zbyt krótkich ramionach - często kowal nie ma odpowiednich, więc przybija koniowi to co ma, tłumacząc klientowi że tak właśnie trzeba)
- niedokładne wyrównanie powierzchni nośnej kopyta przylegającej do podkowy (podkowa kiwa się na nierównościach przed przybiciem)
- zbyt płytkie wbijanie podkowiaków - prawidłowo powinny one wychodzić +- w 1/3 wysokości ściany puszki kopytowej, na ogół podkowiaki w przednich kopytach wyprowadza się równolegle do krawędzi nośnej, w tylnych - do koronki). Gdy podkowiak wychodzi za płytko nie przechodzi też często przez linię białą, lecz jest wbijany w róg ściany. Powoduje to jego rozłupywanie i pękanie, co sprawia że podkowa słabo się trzyma i odpada, a kopyto jest zniszczone.

Katastrofalne w skutkach mogą też być błędy przy korekcji kopyt ( w Małopolsce mówimy rozczyszczanie, w Wielkopolsce i na Pomorzu - werkowanie :) ). Błędy te to nadmierne struganie podeszwy, wycinanie ścian wsporowych (powinny pozostać na tej samej wysokości co krawędź nośna, a nie być wycięta do poziomu podeszwy), wycinanie strzałki. Jeśli strzałka nie opiera się o podłoże ("wisi") - wówczas nie pracuje i tym samym upośledza to mechanikę kopyta której zadaniem jest amortyzacja wstrząsów i przeniesienia obciążeń ciała konia na podłoże. Prowadzi to nie tylko do zwężenia puszki kopytowej, ale również schorzeń ścięgien i stawów.

Warto, by każdy właściciel konia posiadł trochę takiej wiedzy i nieco poobserwował kowala przy pracy, gdyż mamy prawo wymagać by nasz koń okuty był należycie. Oczywiście, w wielu wypadkach kowal stosuje metody, które mogą się wydać niezrozumiałe, ale nie istnieje racjonalny powód, dla którego nie miałby tego klientowi wytłumaczyć.

Jest wreszcie jeszcze jeden problem - bezsensowne wymagania właścicieli koni wobec podkuwaczy. Najczęstsze to natychmiastowa korekcja wad postawy. O ile u młodych koni można konsekwentną korekcją i odpowiednim kuciem uzyskać pewną poprawę, o tyle u starszych koni (powyżej 6 - 7 lat) raczej trudno jest już coś poprawiać, co najwyżej trzeba pilnować, by wada się nie pogłębiała.
Prostowanie "na siłę" nóg u starszych koni może co najwyżej skończyć się kulawizną lub poważnymi kontuzjami.

Z powyższych powodów "przemyciłem" trochę tych zagadnień do zestawu pytań na Srebrną Odznakę Jeździecką, mimo że nie ma ich w Akademii Jeździeckiej autorstwa W.Pruchniwicza. W moim przekonaniu dobrze się stało, że PZJ wprowadził ten zestaw jako obowiązujący przy egzaminie.
Mikołaj Rey

ODPOWIEDZ