kozy, kózeczki, capy

Forumowe życie towarzyskie
Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

kozy, kózeczki, capy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » wt lip 19, 2011 4:34 pm

Nosiłam się z zamiarem założenia wątku o kozach. Na Forum jest kilkoro właścicieli tych miłych stworzeń. Sama mam 2 kozy, czasem się jakieś dodatkowe urodzą, czasem napsocą, zaskakują, wzruszają i zawsze są takie niewinne :roll: .
Mama kilka pytań, które z czasem się pojawiły. Nie wiem zbyt wiele, mam książkę o hodowli kóz którą się czasem posiłkuję. Czy ktoś z Was wie czym i jak często odrobaczać kozy? Mają inne pasożyty niż konie więc środki dla koni nie są skuteczne. Mój wet. chyba nie lubi gdy pytam o kozy, bo najwyraźniej nie wie o nich dużo (przecież to hipiatra), w książce nie ma podanych nazw środków, nawet nie wiem ile koza może żyć :shock: . Moje czują się dobrze, nie chorują, co roku zmieniają kolor sierści, ciemnieją z roku na rok. Mam kilka spostrzeżeń, którymi mogę się podzielić, czasem doradzić, ale i sama w niektórych kwestiach chciałabym z kimś się skonsultować, np. w czym jest koza lepsza od kota i czy tak jest rzeczywiście :wink: ?
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Awatar użytkownika
Maxima
Posty: 20
Rejestracja: śr wrz 01, 2010 1:47 pm
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Maxima » wt lip 19, 2011 5:47 pm

ja też niedługo będę miała czarna bezrogą kózkę :) więc wszelka wiedza sie przyda:)

jak pracowalam w stadninie w ktorej były też kozy i owce to odrobaczaliśmy je iwermektyna (Biometcin) iniekcyjnie.
"Wolność, to kiedy grzywa rozwiana trzepocze jak flaga na wietrze..."

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Roxy » wt lip 19, 2011 6:10 pm

Co prawda na kozach się nie znam, ale znam jednego takiego.. co to podchodzi i sika po nogach jak gdyby nigdy nic :P
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Jacob Spahis » śr lip 20, 2011 10:23 am

W stajni w której kiedyś stacjonowałem z poprzednim jeszcze koniem była koza, która dożyła wieku przynajmniej 18-19 lat. Uratowana z innej stajni po licznych, czasami zabawnych perypetiach, trafiła do naszej stajenki i tam sobie żyła właśnie około 18 lat.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Bartosz Marchwica » śr lip 20, 2011 2:09 pm

Przedstawiam oto nasze miniaturki - kózki kameruńskie. Mamy parkę, Gwidona i Szelmę, od 2005 roku. Koza jest z polskiej hodowli, Gwidon zaś przyjechał do Polski z ZOO w Czeskiej Pradze. Doczekaliśmy się od nich dziewięciorga potomstwa w sześciu miotach. Nie przekraczają 50 cm wzrostu. Oczywiście nie doi się ich (musiałyby to robić krasnoludki przy tych rozmiarach strzyków), służą jako atrakcja (szczególnie dla maluchów) oraz żywe, ekologiczne kosiarki.
Obecnie mamy do sprzedania chłopaka z tegorocznego miotu - Fredka.
Ewentualnych zainteresowanych proszę o PW.
Załączniki
Szelma.JPG
Fredek 2.JPG
Fredek.JPG
Gwidon.JPG
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » czw lip 21, 2011 12:24 am

Napisałam "w czym są lepsze od kota", bo moje kózeczki testują kupne warzywa- przenawożonych nie tkną :!:
I nie łażą całkiem luzem, bo wcięłyby wszystkie kwiatki, krzewy oraz drzewka, odwiedziłyby z przyjemnością warzywnik, a może na koniec zajęłyby się trawnikiem, ale wątpię- są bardzo wybredne. Kosiarki z nich żadne.
Za to potrafią o siebie zadbać jeszcze w inny sposób: jeśli którejś się cokolwiek stanie lub jest nie tak jak powinno być, czyli nastąpi zaburzenie porządku dnia codziennego- drą się/wołają na pomoc lub donoszą na siebie "Kluska uciekła i (np) objadła różę, meee".
Fajne jest to, ze umieją godnie się zachować jako pasażer w samochodzie, a w bardzo mroźne noce przytulone do siebie śpią w "sweterkach".

Roxy- u capków sikanie po sobie to element męskości. Przyciąga samice, afrodyzjak :x , który czuć na kilometry.
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » pn lip 25, 2011 2:17 pm

Tak na poważnie teraz: czy ktoś może mi wyjaśnić jak to się dzieje z dojnymi kózkami? Otóż mam matkę, która przeszła już 2 porody- po każdym była dojona, ale po 2ch latach traci mleczność, może nie do zera, ale daje niewiele mleka. Minionej zimy aż ją postanowiłam zasuszyć, bo dojenie straciło sens. W lipcu tego roku się rozbudziła i mam od niej pół l dziennie. Wiem, ze nie wiele, ale zdajam, skoro jest, a jest coraz więcej... Córeczka natomiast nie miała nigdy potomstwa, a zrobiła się z niej całkiem mleczna koza :shock: co pozwala ma zrobienie solidnych porcji twarogu 2x w tygodniu. Cieszy mnie taki fakt, ale chciałabym poznać mechanizm takiego zachowania organizmu. Czy ktoś może to wytłumaczyć? Słyszałam nawet o zdajaniu capów. Krowy natomiast na następny rok po wycieleniu tracą mleczność.
Matka mojej pierwszej kozy jest 5 lat po porodzie i jej właścicielka cały czas ją doi i zachwala ilość i jakość mleka. Nie była zakocona ani razu w tym czasie.
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Mazazel

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Mazazel » pt lip 29, 2011 9:25 pm

Moze to oznacza ze przechodza ciaze urojone? zapytalabym weterynarza czy jest to ok, bo to jednak hormonalne sprawy.

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Bartosz Marchwica » sob lip 30, 2011 10:04 am

U kóz występuje zjawisko określane jako laktacja samorzutna (jeśli dobrze pamiętam) i nie jest niczym szczególnie wyjątkowym. Również laktacja trwająca np. 2 lata po wykocie jest tutaj normą. Kozy są niezwykle zagadkowym gatunkiem, że wspomnę o częstych przypadkach hermafrodytyzmu, gdzie piękny z daleka kozioł okazuje się, przy bliższych oględzinach... również dorodną kozą.
Albo tzw. dzwonki na szyi, których pochodzenia i przeznaczenia naukowcy nie znają do tej pory.

Zaiste dziwne i fascynujące stworzenia. :roll:
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » ndz lip 31, 2011 12:41 pm

A laktacja samorzutna u capów? Je też można doić, ale z tego co czytałam, należy dbać o odpowiednią dietę w czasie rozdajania. Jaką dietę, nie wiem. Moja jedna koza sama się ładnie rozdoiła na wiosnę i ma taki egoistyczny nawyk, że jakbym zapomniała o porannym dojeniu, sama się wybroni przed zapaleniem wymion samozdojeniem.
Tak od kilku znajomych słyszałam, że dzwonki są oznaka szlachetności :wink: choć na ile to prawda, również nie wiem. Mam 2 kozy kundelki, mają obie dzwonki 8) .

Kiedyś zdarzyło się, ze koza miała kilka razy zapalenie wymion- wyleczyłam je nie smalcem, masłem itp, ale dopiero gdy smarowałam żelem na bazie żywokostu i jałowca.2-3 dni i po sprawie. To tak jakby się czyjejś kozie coś takiego przytrafiło.

Teraz szukam źródła z podpuszczką, bo mam ochotę na eksperymenty. Myślałam o wyciągu z przytulii czepnej, ale nie wiem jakim sposobem z niej uzyskać to , czego chcę.

FENBENAT- inny wet mi poradził. Ma motylicę (owce, kozy, krowy) i inne- również mozna podać koniom.
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Bartosz Marchwica » ndz lip 31, 2011 7:00 pm

Nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc o dojeniu capa...
Nie żeby był mi to temat obcy (parę lat przepracowałem w banku nasienia buhajów i laboratorium przy jego pobieraniu), jednak Ty masz chyba na myśli przypadek hermafrodyty, a nie "pełnoprawnego" kozła - czy tak? Mówimy o mleku?
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Mazazel

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Mazazel » ndz lip 31, 2011 7:44 pm

smarowałam żelem na bazie żywokostu i jałowca.
Czy to kupny czy sama robilas, jesli tak czy mozesz podac przepis?
Teraz szukam źródła z podpuszczką, bo mam ochotę na eksperymenty. Myślałam o wyciągu z przytulii czepnej, ale nie wiem jakim sposobem z niej uzyskać to , czego chcę.
W sensie serowe eksperymenty? :) Probowalam mleko (krowie) scinac za pomoca przytulii i nic sie stalo szczerze mowiac. Natomiast robilam serek z mleka sojowego scinajac je za pomoca malej ilosci soku z cytryny i to sie udaje genialnie, od razu sie oddzielaja grudki bialka od wody (serwatki). Inna opcja to podpuszczka mikrobiologiczna tylko nie wiem czy mozna ja kupic w malych ilosciach na domowy uzytek.

Jeszcze co do Fenbenatu to tak- jeden wet polecal dla konia i koniowi dalam, drugi stwierdzil ze to tani srodek ale i o malej skutecznosci.

Awatar użytkownika
Agnieszka Naklicka
Posty: 101
Rejestracja: ndz lip 03, 2011 12:46 pm

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Agnieszka Naklicka » wt sie 02, 2011 5:46 pm

Witam.Fajnie że powstał taki temat.Również posiadam oprócz konia 2 kozy.Z kozami mam do czynienia dopiero od 4 lat ale już sporo się dowiedziałam.Jeśli chodzi o odrobaczanie to przynajmniej ja robię to 2 razy do roku:przed zapłodnieniem i potem po wykoceniu gdy odstawiam koźlęta.Mleko wówczas przez jakiś czas nie nadaje się do spożycia chyba przez ok tydzień.A co do utraty mleka po 2 latach to jest całkiem normalna sprawa.Należy ponownie kózkę zapłodnić. Nasze królewny mają koźlęta co roku.Chciałam im dać spokój dłuższy czas ale panie urwały mi się z paswiska i same wybrały się na randkę po sąsiedzku do kawalera no i zaskoczyły haha.A weterynarze niestety na kozach kiepsko się znają.Bardzo żadko zdarza się osoba kompetentna.Nie to że komuś ujmuje wiedzy ale mój wet. sam mi przyznał że kozy przespał na studiach.Więcej sie dowiadywałam od znajomego, któy sam hoduje kozy od wielu wielu lat.Na początku zabawy z kozami z każdą bzdurą mogłam do niego zadzwonić i zawsze jego rady były trafne.Pozdrawiam :-)

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Joanna Dobrzyńska » wt sie 02, 2011 10:43 pm

Rzeczywiście niewiele wet wiedzą o kozach. Przestałam już pytać o cokolwiek, bo widzę zmieszanie na twarzach :oops: . Miałam- pożyczyłam książkę 'Hodowla kóz" niejakiego pana Tyszki. Tam było napisane właśnie o capach, które można rozdoić, ale w jakich okolicznościach, czego jest to wynikiem, jak wiele innych rzeczy- nie wyjaśniono :? . Bardzo ciekawe są te zwierzęta.
Maz: żel na fot- stosuję go również u koni i u siebie- wcieram z maścią kamforową w bolące miejsca i mnie akurat bardzo pomaga. Kosztuje kilkanaście zł. W składzie: żywokost i jałowiec "dzięki subst. w nich zawartym takich jak garbniki, działają przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie: Alantoina i zw. zawarte w żywokoście przyspieszają regenerację naskórka po uszkodzeniach powierzchniowych; ...Msm-nadaje skórze sprężystość....
Ogólnie przy stłuczeniach, złamaniach, uderzeniach, zwichnięciach, owrzodzeniach i odleżynach".

I kozy należą do zwierząt wybitnie inteligentnych. Mam kilka przykładów ich wybiegów, cwaniactwa, tak było też wczoraj. Nie podejrzewałam nikogo z domowników o bezsensowne działanie. Wieczorem spojrzałam na kozy- jedna (Kluska) paraduje całkiem luzem. Oczywiście są pilnowane i pasą się na sznurkach, bo inaczej zjadłyby wszystko :!: . Podchodzę do meczącej Kruszki, ta jest podpięta do dwóch sznurków i ma możliwość poruszania się z 50 cm do przodu i w tył. Sznurek po lewej i po prawej stronie. Jak to się stało, nie wiem. Na końcach sznurków są karabinki jak przy uwiązach i oba były zaczepione na kółeczku od Kruszkowej obroży. Zbieg okoliczności...
Szczytem było wołanie na pomoc, gdy jedna koza widziała jak druga ma poważny kłopot. O tym może później.

Zygulla, a co robisz z kózeczkami? Wydajesz je w dobre ręce, czy zjadasz :roll: .
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Awatar użytkownika
Agnieszka Naklicka
Posty: 101
Rejestracja: ndz lip 03, 2011 12:46 pm

Re: kozy, kózeczki, capy

Post autor: Agnieszka Naklicka » pn sie 08, 2011 3:04 pm

Do tej pory udało nam się wszystkie dobrze sprzedać ( przynajmniej mam taką nadzieje).NIE ZJADAM chyba bym zwymiotowała gdybym miała zjeść kózkę którą odbieram w porodzie bo robię to sama przeważnie jedynie z telefonem przy uchu w razie problemów. Potem je trzymam z matką jakieś 3 m-ce z czego zadowolony jest zwłaszcza nasz synek bo ma swoje koziołki. I tak do tej pory jedna partia koziołków (trojaczki) poszła do faceta który posiada cos w rodzaju zoo przydomowego typowy miłośnik, zakręcony, oczytany, na emeryturze, inne poszły to kobiety która spodziewa się dziecka i chce na mleko gdy już przestanie karmić, a capek poszedł jako urozmaicenie genotypu do gościa któremu również capek się urodził ( co zrobił z tamtym to nie wiem).Ogólnie nawet mi jakoś idzie z wydawaniem koźląt.Daje ogłoszenie i dzwonią ludziska, staram się sprzedać osobom odpowiedzialnym, ale zdarzyło mi się kilka razy odmówić bo widziałam że nie jest to odpowiednie miejsce.Wystarczy chwila rozmowy i wiadomo o co komu chodzi i jakie posiada warunki i wiedzę. Jak się sprowadziliśmy na wieś to nam wszyscy pukali po głowie jak zobaczyli u nas kozy ale teraz po 4 latach to jakoś widzę że coraz więcej kóz w okolicy się pojawia i dobrze bo przynajmniej nie ma czegoś takiego jak chów wsobny tylko jest kilka capków do wyboru. Kozy są świetne, mądre i łagodne szkoda ze wielu ludzi ich nie docenia a wet. traktują je jak zło konieczne.

ODPOWIEDZ