A gdyby tak cofnac czas ... Co zrobilibyście inaczej?

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

A gdyby tak cofnac czas ... Co zrobilibyście inaczej?

Post autor: Ailusia » ndz paź 14, 2007 10:32 am

Odgapiam temat z psiego forum :) gdybyście wiedzieli to co teraz, o jeździectwie naturalnym, o metodach pozytywnych, o "nie-podwórkowych" klasycznych (ja do nich zaliczam Hempflinga na przykład), co zrobilibyście inaczej? Ze swoimi końmi, z końmi które przeszły przez wasze ręce, z końmi na których się uczyliście/którymi się opiekowaliście...? Gdybyście mieli wiedzę i doświadczenie takie, jakie macie teraz.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

jasmina
Posty: 258
Rejestracja: wt paź 09, 2007 9:40 pm

Post autor: jasmina » ndz paź 14, 2007 12:03 pm

1. nie kupiłabym młodego konia:)
2. pewnie uniknęłabym kilku "wpadek", utraty cierpliwości, dokładnych sytuacji już niestety nie przytoczę.
3. nie słuchałabym rad "mądrych" ludzi którzy mi ciągle mówili "uderz tego konia, kopnij ja, szarpnij...".

Awatar użytkownika
Waniutek
Posty: 36
Rejestracja: pn paź 08, 2007 7:34 pm
Lokalizacja: z raju

Post autor: Waniutek » ndz paź 14, 2007 8:02 pm

Chciałabym pracować z młodymi końmi (najwięcej się przy nich nauczyłam się cierpliwości). :D

Awatar użytkownika
Waniutek
Posty: 36
Rejestracja: pn paź 08, 2007 7:34 pm
Lokalizacja: z raju

Post autor: Waniutek » ndz paź 14, 2007 8:04 pm

Poprawka:
bez tego drugiego "się" :):)

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: A gdyby tak cofnac czas ... Co zrobilibyście inaczej?

Post autor: Wojciech Mickunas » pn paź 15, 2007 11:19 am

Ailusia pisze:Odgapiam temat z psiego forum :) gdybyście wiedzieli to co teraz, o jeździectwie naturalnym, o metodach pozytywnych, o "nie-podwórkowych" klasycznych (ja do nich zaliczam Hempflinga na przykład), co zrobilibyście inaczej? Ze swoimi końmi, z końmi które przeszły przez wasze ręce, z końmi na których się uczyliście/którymi się opiekowaliście...? Gdybyście mieli wiedzę i doświadczenie takie, jakie macie teraz.
Kochani! gdybym ja był taki mądry jak jestem, a taki młody jak byłem to
ho ho .......
W.M.
Ostatnio zmieniony sob paź 20, 2007 11:05 pm przez Wojciech Mickunas, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Post autor: Klara Naszarkowska » pn paź 15, 2007 11:51 am

ja bym w wielu kwestiach dużo mniej naciskała, dawała więcej czasu, cieszyła mniejszymi krokami naprzód. np. najgorzej z początków moich zabaw z Teo, wspominam naukę chodów bocznych. dziś byłoby powoli, spokojniej, bez presji

a generalnie: żałuję, że tyle czasu zajęło mi porządkowanie własnych emocji

Awatar użytkownika
sznurka
Posty: 280
Rejestracja: wt paź 09, 2007 8:47 am
Kontakt:

Post autor: sznurka » pn paź 15, 2007 1:56 pm

ja chyba bym powtorzyła stare błędy, przeszła przez te etapy przez ktore przeszłam ze swoim koniem, bo taka perspektywa jaka mam daje mi dopiero mozliwosc docenienia metod naturalnych, tego jak zmnieniło to mojego konia i mnie
gdybym tej drogi nie przeszła na pewno bym nie doceniała tego co osiągnęłam na dzien dzisiejszy
ruda z rudymi na sznurkach
http://www.konisiefajowe.blog.pl

kurczak_wtw
Posty: 2
Rejestracja: ndz paź 14, 2007 9:44 pm

Post autor: kurczak_wtw » pn paź 15, 2007 3:04 pm

zmieniłabym niestety dosłownie wszystko :( od marnej jakości nauki podstaw, poprzez kupno młodego, nie umiejącego nic konia. twierdziłam, że przecież nie potrzebne mi żadne podstawy ujeżdżenia, bo zamierzam jeździć rekreacyjnie. czas i potrzeby konia dość brutalnie kazały mi zweryfikować moje poglądy. najbardziej żałuję, że go sprzedałam, ale czasu się nie cofnie, choćby nie wiem jak bardzo by się chciało

T.B.
Posty: 151
Rejestracja: czw paź 11, 2007 8:08 pm
Lokalizacja: Koziegłowy k/Poznania
Kontakt:

Re: A gdyby tak cofnac czas ... Co zrobilibyście inaczej?

Post autor: T.B. » pn paź 15, 2007 4:28 pm

wojciech.mickunas pisze:gdybym ja był taki mądry jak jestem , a taki młody jak byłem to
ho ho .......
Czy aby na pewno rozmawiamy ciągle o koniach? :?

A tak na poważnie, to biorąc pod uwagę intencje i okoliczności w jakich Ailusia zadała pytanie, odpowiadam:
ja nie zmieniłbym nic.

Gdy z całą rodziną (w wieku od lat 7 do XXL) rozpoczynaliśmy naukę jazdy konnej, "Człowiek, który słucha koni" był dopiero w planach, a terminu "naturalne jeździectwo" nigdzie nie słyszeliśmy. I choć nie uczono nas czarów tylko techniki, to przecież nie uczono nas niczego złego. A już na pewno nie uczono nas stosowania przemocy wobec konia (nie mylić z przymusem). No a gdy w czwartym roku nauki poczuliśmy się zdatni do wyjazdu w Bieszczady, na konie, to przeszliśmy u Tomka Kwiatkowskiego przyspieszony kurs "natural horsemanship" w najczystszej postaci, choć znów - nikt wtedy jeszcze nie wiedział, że to się tak nazywa. I nikt nam już tego nie odebrał - ani skromnych umiejętności podróżowania na koniach, które zdążyliśmy nabyć, ani znacznie większej wiedzy, którą zdążyliśmy przyswoić, ani otwarcia oczu na koński sposób myślenia.

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Post autor: Ailusia » pn paź 15, 2007 4:29 pm

Ale się forum rozkręciło :D
Teraz ja zatem. Kupno młodego, surowego konia - tego jednego na pewno bym nie zmieniła :)
Na pewno zaczęłabym od porządnego nauczenia się metody klikerowej na własnych psach. Bo dopiero kiedy to opanowałam (no, w miarę), to zrozumiałam na czym polegają wszelkie inne strategie. Więcej poznawałabym innych metod, przynajmniej w teorii. Dłużej uczyłabym się z koniem samej, czystej zabawy, zanim zaczęłabym uczyć konkretów. Wcześniej zainteresowałabym się równowagą między pobudzeniem a wyciszeniem emocjonalnym konia. Mniej przypisywałabym końskiej naturze, a więcej "managementowi" i moim strategiom ;)
Doprowadzałabym jedną rzecz do końca, przed rozpoczęciem drugiej 8) bo w pewnym momencie moja konia "zaczynała umieć" bardzo wiele rzeczy, ale ani jednej nie umiała naprawdę i do końca.
Nie zastanawiałabym się nad tym, czy i kiedy powinnam zacząć jeździć. W ogóle bym o tym nie myślała :)
Później zaczęłabym uczyć zebrania. Spodobało mi się, że to takie łatwe. Ale to jednak duży wysiłek dla konia, nawet w wersji "freestyle". W ogóle nie troszczyłabym się tak bardzo o zebranie. Zadbałabym o rozluźnienie w odpowiedniej proporcji. No i... pamiętałabym o rozgrzewce na początek :oops:
A z moimi ulubionymi końmi z przeszłości spróbowałabym jazdy bez ogłowia i zabawy z ziemi :D
Jako instruktorka, nie przejmowałabym się uczeniem wyłącznie potrzebnych rzeczy, jak dosiad, jazda maneżowa. Uczyłabym też, jak znaleźć wspólny język między tym konkretnym ludziem, a tym konkretnym koniem, nawet jeśli ów język stanowiłby całkowitą nowość. ;) Zwracałabym większą uwagę na intuicję nawet bardzo początkujących jeźdźców. Wtedy najlepiej uczą się słuchać konia :)
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Trusia
Posty: 327
Rejestracja: pn paź 15, 2007 1:31 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Trusia » pn paź 15, 2007 4:43 pm

Ja bym wcześniej przeszła z etapu "jazda na koniach szkółkowych" do etapu "koń własny". To zupełnie inna bajka. Radości z nawiązywania kontaktu z koniem i rozwijania związku z nim nie da się z niczym porównać.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

uczniowie chcą was rozumieć

Post autor: Cejloniara » pn paź 15, 2007 9:59 pm

Hmmmm.... w stosunku do koni... gdybm znowu stanęła na początku mojej drogi i Cejlona.. z jednej strony chyba nie chciałabym mieć mlodego konia, który nie daje sobie dotykać nóg i nie wie co to jest szczotka :) ale gdybym zmieniła go na konia profesora, to czy bym dziś miała tak cudnego przyjaciela, jakiego mam? Gdybym miała coś zmienic, na pewno nie zamieniłabym Cejlona na zadnego innego konia na świecie ;)

Za to na początku swojej "kariery" jeździeckiej, jako pewna zadziorna nastolatka, pewnie założyłabym jakieś koło fanatycznych koniarek pod hasłem do instruktorów "Uczniowie chcą Was rozumieć!". Podeszłabym do tego zadufanego w sobie trenerciątka i powiedziała mało grzecznie. "Słuchaj no Pan, bo nie będę powtarzać. Nie widzę najmniejszego powodu, dla którego mam być niegodna Pana uwagi i tego, by łaskawie zachciał mnie Pan po tych 6 miesiącach czegoś nauczyć. Jestem wystarczająco zakochana w koniach i jeżdzie na nich, by czuć potrzebę nauczenia się czegoś więcej niż nie-spadania. Mam serdecznie dość dopytywania się sąsiadów w zastępie, jak sie skreca i zatrzymuje. Mam dość dowcipó starszych kolegów, którzy narażają mnie na przykre spotkania bliskiego stopnia z bandą na ujeżdzalni. Nie rozumiem dlaczego mam się uczyć podstaw na koniu, ktory nie wykonuje prawidłowo poleceń nawet pod bardzo doświadczonymi jeźdźcami. Dlaczego do cholery fakt, że nie będę w waszym mniemaniu sportowcem, decyduje o jakości mojego "kształcenia"?? Rekreantow nie warto trenować? Niech się Pan lepiej weźmie do roboty i mnie czegoś nauczy i to bez złośliwości, wyśmiewania się i poniżania, bo jak nie... to zawołam Mickunasa i dopiero Ci będzie głupio!" - zawsze chciałam to z siebie wyrzucić ... heh
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
Iwona Gasparewicz
Posty: 256
Rejestracja: czw paź 11, 2007 9:16 am
Lokalizacja: mazury
Kontakt:

Post autor: Iwona Gasparewicz » wt paź 16, 2007 9:17 am

Inaczej?? Nie pozwalałabym wsiadać pewnym osobom na moją koninkę. Kupiłam konia nie umiejąc jeździć ale...Basia wynagradza mi wszystko jest dobrym nauczycielem:) . Myślę, że mnie wiele nauczy nie zamieniłabym jej na żadnego innego konia na świecie :)

Nie dosyć, że mam wspaniałego konia to jeszcze poznałam dziewczyny które są przykładem, że w jeździectwie nie chodzi o rywalizację i o to kto jak wygląda i jaki ma czaprak :)

W&W
Posty: 18
Rejestracja: pt paź 12, 2007 8:26 am

Post autor: W&W » wt paź 16, 2007 9:22 am

Z jednej strony nic bym nie cofneła bo dzięki tym wszytskim niepowodzeniom i dzięki temu że robiłam tyle błedów wiem ile osiągnełam i wiem że moge zawdzieczać to tylko sobie :)

Jednak wiem tez że za te wszystkie moje błędy i dziwne pomysły najbardziej płacił koń i tego najbardziej mi żal :(

Hoss Cartwright
Posty: 21
Rejestracja: ndz paź 14, 2007 11:36 pm

Post autor: Hoss Cartwright » wt paź 16, 2007 9:22 am

Nie byłbym taki arogancki i słuchałbym, co mówi do mnie instruktor.
Ergo
Nie spadłbym, więc prawdopodobnie z konia na pierwszej jeździe a moje życie nie wisiałoby na włosku)
Ergo
Nie musiałbym wracać po czasie do jexdzictwa jako inwalida fizyczny i psychiczny i nie wracałbym awaryjnym wejściem wymyślając powrót (bo wracania by nie było) stylem west jako w moim mniemaniu wówczas bezpieczniejszym.
Ergo
Miałbym trenera.
Ergo
Nie musiałbym wchodzić „na rympał” otwartymi drzwiami jeździectwa.
Ergo
Nie kupowałbym konia, a gdybym go kupował to profesjonalnej, więc nie byłby on surowy jak i ja byłem, a ja nie byłbym surowym.
Ergo
Nie byłbym zakładnikiem z wyboru swoich koni i pewnie pozostałych zwierzaków.
Ergo
Nie miałbym w każdej parze nawet świeżo upranych skarpet plew słomy i resztek siana.
Byłbym może już jednym z wielu zakochanych w sobie i swych umiejętnościach nadętym i bezkrytycznym bufonem.
Byłbym człowiekiem bardziej wolnym?
Co zrobiłbym z taka wolnością?
Wymyśliłbym, że będę jeździł konno i arogancko uznałbym ze nikt nie będzie mnie pouczał jak to się robi, bo ja mam to przecież we krwi, więc....... spadłbym z konia na pierwszej jeździe i moje życie wisiałoby na włosku.... itd. i tak w kółko. Da capo al fine
Zastanawiałbym się, co bym zrobił ze swym jeździectwem gdybym mógł cofnąć czas!
Jakie to szczęście, że czasu nie można cofać!!!

ODPOWIEDZ