problemy z 4 latkiem

Zapraszamy do dyskusji
Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

problemy z 4 latkiem

Post autor: Histeria » wt wrz 28, 2010 8:51 am

Witam wszystkich jeszcze raz ;)
Chciałabym tu opisać problemy, które mnie napotkały odkąd mam swojego konia, czyli od roku. Jest to 4,5 letni wałach małopolski. Jest raczej typem konia, który się szybko zniechęca i nudzi. Często próbuje stawiać na swoim.
1)pierwszym problemem, który musze jak najszybciej wyeliminowac jest brak szacunku do mnie i innych ludzi.
Koń sie o mnie ociera, przesuwa mnie jak chce, włazi we mnie. staram sie go za kazdym razem wycofywac jak tak robi.
2)brak motywacji. to przykre, ale moj kon nie lubi chodzic pod siodłem. ma nawet problem z wejsciem na ujezdzalnie. jest leniwy i oporny. staram sie jak najwiecej go nagradzac, jezdze tylko na zupelnie dlugiej wodzy, bo wziecie go na kontakt powoduje niechec do ruchu na przod. nie reaguje na lydke. Mysle ze popelniono bledy przy jego zajezdzaniu, jezdzono go zbyt 'na ręce'. Nie chce go juz dluzej do wszystkiego zmuszac, przyznaje sie ze robilam to pod presja innych jeźdzcow chociaz to zadne wytlumaczenie. Chce zeby jazda byla dla niego zabawa ;)
Moj pomysl jest taki zeby zaczac wszystko od poczatku. Chce zeby byla miedzy nami wieź. Musze tez popracowac nad szacunkiem poprzez prace w rece. na poczatku byly z nim problemy podczas prowadzenia na padok. nikt oprocz mnie nie chcial tego robic, bo kon kompletnie nie reagowal na dzialanie kantara, ciagnal prowadzacego za soba. teraz jest juz duzo lepiej, chodzi spokojnie, po drodze zawsze robimy kilka zatrzyman, cofanie. Mam zamiar jak na razie zrezygnowac zupelnie z jazdy. Popracowac z ziemii. Mysle ze to wedzidlo hamuje w nim chec ruchu na przod, dlatego moze lepiej przestawic go na kantarek sznurkowy ?
3) problem, ktory mi bardzo przeszkadza u niego to strach przed byciem samym. kon wpada w panike, gdy zostaje sam na hali czy ujezdzalni. kompletnie nie potrafi sie skupic, bardzo sie stresuje. staram sie jezdzic razem z innym koniem, albo sama od poczatku do konca, bo wtedy nie ma problemow. Chciałabym sprawic zeby kon byl tak skupiony na mnie i tak polubił naszą prace, zeby nie zwracal uwagi na wychodzace z hali konie.

Jak widac troche sie tego nazbieralo, ale mysle ze wszystko mozna jakos naprawic tylko trzeba zmienic troche sposob pracy z nim. mam juz kogos kto bedzie mi mogl pomoc, bo ma jakies doswiadczenie w pracy z ziemii, ktorego mi niestetty brakuje. Bardzo mi zalezy na tym, zebysmy sie wreszcie dogadali, i zebysmy oboje czerpali radosc ze wspolnie spedzonych chwil, bez stresu i nerwow.
Proszę o porady i pozdrawiam ;)

P.S. ostatnio zaczęlam sie z nim bawic przy pomocy klikera i efekty sa bardzo fajne. kon byl skupiony na mnie, zadowolny z kazdego swojego sukcesu, i robil wszystko jak najlepiej potrafil.;)

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Julia z Orla » wt wrz 28, 2010 9:32 am

Jest raczej typem konia, który się szybko zniechęca i nudzi. Często próbuje stawiać na swoim. (...) jest leniwy i oporny.
Wyciągnęłam z Twojego tekstu takie "uczłowieczenia". Możesz napisać jak Twój koń konkretnie okazuje nudę i zniechęcenie? Co to znaczy, że próbuje stawiać na swoim - możesz podać przykład? Co o Tobie świadczy jego lenistwo i oporność?

Wycofywanie gdy koń na Ciebie włazi to dobra metoda. Powinnaś uczulić go na dotyk, żebyś mogła go sprawniej przesuwać gdy będzie próbował na Ciebie napierać. Przy okazji uczulisz go na działanie łydki. Ta "naturalna" technika zwana popularnie zabawą w jeża jest dobrym na to sposobem.

Jeśli koń ma małą motywację do pracy to znaczy, że dysponujesz słabymi motywatorami. Musisz znaleźć coś co Twojego konia naprawdę kręci - nie każdy koń da się pokroić za gołą marchewkę ;)

Robienie cofań i zatrzymań gdy koń nie umie się zachować przy prowadzeniu na lince jest dobrym sposobem, bo sprawia, że koń koncentruje się na Tobie i na zadaniu. Jeśli lata dookoła jak latawiec i Cię nie zauważa to zrób tak, żeby zauważył - np. wycofaj go mocno za pomocą majtania linką, a jak na Ciebie spojrzy to zaprzestań. Jak zacznie się znów emocjonować i zdejmie z Ciebie wzrok - majtasz linką i zmuszasz go do zatrzymania się/wycofania i spojrzenia na Ciebie. Wtedy natychmiast odpuszczasz i w ten sposób dajesz mu do zrozumienia, że będzie miał spokój tylko wtedy kiedy będzie stał spokojnie i patrzył na Ciebie.

Wędzidło samo w sobie nie hamuje chęci ruchu naprzód, tylko Twoja ręka. Jestem bardzo przeciwna jeździe na kantarku sznurkowym, uważam, że to niepotrzebne i niebezpieczne. Jeśli boisz się o pysk swojego konia kup sobie sidepull.

Strach przed byciem samemu wyeliminujesz w ten sam sposób co problem z prowadzeniem na lince. Spraw żeby koń się na Tobie skupił i znalazł w tym skupieniu spokój. Nie pozwól mu patrzeć gdziekolwiek indziej, tylko na Ciebie.

Z tego co napisałaś widać, że sobie nieźle radzisz. Troszkę samokrytyki i czasu i wszystko będzie ok ;)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Jacob Spahis » wt wrz 28, 2010 9:45 am

Trochę się zareklamuję i zaproponuję lekturę wątku "początkowa praca z młodym koniem". Tam znajdziesz wszystko, krok po kroku co robić, w jakim czasie i jakich ilościach.

Nauka samodzielności to osobny etap, w tym momencie to zbyt wcześnie.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Magdalena Jankowska » wt wrz 28, 2010 9:52 am

Oj droga Histerio widzę ze masz anielską cierpliwość a to 50 % sukcesu następne 25 % to Twoj upór w dążeniu do postawionego celu zostało jeszcze 25 % ... a te procenty to w waszym przypadku kreatywność i zaufanie.
Mówisz że fajnie reaguje na klikera to super !!! szukasz rozwiązań to dobre posunięcie!

Sądzę ze powinniście popracować z ziemi troszkę . Po przeczytaniu Twojego postu zaraz nasunęła mi ie myśl aha ten konik potrzebuje Join up. Jeśli bedzie trzeba podam Ci kilka linków do poczytania na ten temat. Jednak jeśli nie potrafisz tego robić lepiej nie robić tego wcale ponieważ mozesz tylko utrwalić złe nawyki.

Ale trzymam za was kciuki:)

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Histeria » wt wrz 28, 2010 10:26 am

Julia z Orla pisze:
Jest raczej typem konia, który się szybko zniechęca i nudzi. Często próbuje stawiać na swoim. (...) jest leniwy i oporny.
Wyciągnęłam z Twojego tekstu takie "uczłowieczenia". Możesz napisać jak Twój koń konkretnie okazuje nudę i zniechęcenie? Co to znaczy, że próbuje stawiać na swoim - możesz podać przykład? Co o Tobie świadczy jego lenistwo i oporność?

[/quote
Traci zainteresowanie tym co robimy, patrzy się wkoło, nie kieruje uszu w moja strone, jest głuchy na moje sygnały. Staram się go nie zanudzac, stawiać mu wiele zadań żeby był skupiony. Stawia na swoim, np. ostatnio lonzowalam go na zwyklym kantarze kłusem, i zmieniał sam kierunek. Chyba z pół godziny zajeło mi zanim szedl spokojnie w ta strone w ktora ja chce zeby szedl.

Jego niechęc wynika na 100 % z mojego zachowania, dlatego ze szybko się denerwuje, krzycze na niego, zamiast pomóc mu zrozumieć czego od niego chce. Zawsze mam potem okropne wyrzuty sumienia, ale walczę z tym. Myslę, ze powoli jest coraz lepiej.

P.S. Staram się być samokrytyczna. Racja, tu chodzi o ręke, a nie o wędzidło, ale pod innymi, duzo lepszymi jezdzcami ode mnie, ma taką samą tendencje, po wzięciu na kontakt zaczyna się wlec, pomimo, że więcej aktywizują niż wstrzymują i mają delikatną ręke. Myśle ze ten problem sam się rozwiąże, jak koń będzie chetniej szedl do przodu, zacznie reagowac na łydkę i uruchomi zad.


Drogi Spahisie, czytam twój wątek od początku ;) Bardzo mi sie podoba , bo wszystko jest tak poukładane, kon ma stawiane jasne wymagania nie przewyższające jego mozliwości. Zaczełam czytać całą instrukcję i napewno pomoże mi ona bardzo jak znowu zaczę jeździć na mom koniu. A co do tej samodzielności, to masz pewnie rację, za dużo wymagam od młodego konia. To po prostu trochę przeszkadza, bo nie moge sama odjeżdżać od stajni na większą odległość, ani chodzić z nim na spacery w ręku bez towarzystwa innego konia.Co prawda jest już dużo lepiej, powoli go przezwyczajam, stopniow zwiększam odległość na jaką odjeżdżam.

Dziękuje ci Magdo bardzo ;) Mówisz o join-up, ale napewno rozumiesz, wole nie robić rzeczy o których mam pojęcie tylko teoretyczne ;) A prawda jest taka, że gdy jesteśmy sami i nic nas rozprasza to on chodzi za mna krok w krok, tak jak konie po join-upie.
Ostatnio zmieniony wt wrz 28, 2010 10:30 am przez Histeria, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Martyna
Posty: 194
Rejestracja: czw lip 30, 2009 10:28 am
Lokalizacja: Wołomin

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Martyna » wt wrz 28, 2010 10:27 am

Jestem bardzo przeciwna jeździe na kantarku sznurkowym, uważam, że to niepotrzebne i niebezpieczne.
Już dawno miałam o to zapytać - Julio rozwiń proszę.

I piszę maila do Ciebie tylko zbieram fotki jak zwykle ;)

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Histeria » wt wrz 28, 2010 10:33 am

Właśnie Julio, jakbyś mogła to wytłumacz dlaczego tak uważasz ?;) Ja nigdy nie jeździłam w ten sposób, ale napewno bym przygotowała konia do tego wczesniej, z ziemii.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Julia z Orla » wt wrz 28, 2010 11:01 am

Zwyczajnie nie widzę potrzeby pozbawiania siebie i konia narzędzi precyzyjnej komunikacji. Jeśli ktoś nie chce stosować wędzidła ze względów ideologicznych albo ma trudność z utrzymaniem delikatnego kontaktu to polecam sidepull - jest bardzo intuicyjny i dość precyzyjny w użyciu, konie świetnie na niego reagują i dużo łatwiej zatrzymać czy też spowolnić spanikowanego konia na sidepullu niż na kantarku (na chłopski rozum...). Precyzja i jasny przekaz to w jeździectwie bardzo ważne rzeczy. Kantarek sznurkowy w wersji "naturalny sidepull" to gadżet, przed Parellim nikt nie stosował go do jazdy wierzchem. Kantarki sznurkowe mogą być fajnym narzędziem do komunikowania się z koniem, ale z ziemi.

Wiem, wiem, na zaprzeczenie temu co powyżej napisałam jest w necie cała masa pięknych obrazków ludzi jeżdżących wierzchem na koniu odzianym w kantarek. Tylko że zwykle ten koń jest "naturalnie" rozmemłany i rozlazły, bo między nim i jeźdźcem nie ma żadnego znaczącego porozumienia. Ot, koń lezie na przód, mniej lub bardziej rozmiękczony, a wszelka energia rozłazi się na boki. Lepsze to niż moda na wielokrążki, ale tak czy inaczej - kantarkom sznurkowym do jazdy mówię zdecydowane nie.

Martyna - pisz, pisz, bardzo chętnie poczytam i pooglądam co tam u Was nowego :)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Histeria » wt wrz 28, 2010 12:26 pm

Okej, rozumiem. Dzięki za wyjaśnienie ;) nie patrzałam na to od tej strony. A czy na side-pullu utrzymuje się taki sam kontakt, jak na zwykłym ogłowiu wędzidłowym ?
Przygotowałam sobie plan, co będe robić z koniem w najbliższym czasie. Oczywiście oprócz tego codziennie będziemy pracowac z ziemii nad ustępowaniem od nacisku itd
1 tydzień- lonża 20 minutowa stępem i kłusem, potem spacer stępem pod jeźdzcem do 40-60 minut.
byłoby to 5-6 dni.
2 tydzień -jazda stępem i kłusem, ćwiczymy reakcje na łydkę, przejścia stój-stęp, stęp-kłus, tylko po łagodnych łukach (15-20 minut na ujeżdżalni, 15 minut w terenie)
3 tydzień-udoskonalamy reagowanie na łydkę, przejścia stój-stęp i stój-kłus, galop
(20-25 minut na ujeżdżalni, 15 minut w terenie)
4 tydzień-dokładamy drągi w stępie i kłusie, zmiany kierunku po przekątnej, duże koła
(25 minut na ujeżdżalni, 20 minut w terenie)
5 tydzień- dodawania i skrócenia w stępie i kłusie. przejścia kłus-stój, zwroty na przodzie
(30 minut na ujeżdżalni, 20 w terenie)
6 tydzień-kawaletti w kłusie, drągi w galopie, duże koła w galopie, zwykłe zmiany nogi w galopie
(czas tak samo jak wcześniej)
7 tydzień- galop ze stępa, zmiany tempa w galopie, skoki 50 cm z kłusa, potem z galopu. przejścia stęp-galop-stęp (35-40 minut na ujeżdżalni, 20 minut w terenie)

proszę o ocenę i uwagi ;)
p.s. wydaje mi się, że powinnam rozłozyć te wymagania w większym przedziale czasowym. nie wiem też czy kolejnosc cwiczen jest prawidłowa.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Cejloniara » wt wrz 28, 2010 1:28 pm

Czytam Julio co piszesz i nabieram coraz większego przekonania, że nie rozumiesz do czego jest kantarek sznurkowy :) Ale to nie temat chyba :)

No Histerio to jeszcze ja dodam swoje, jak zwykle 3000 groszy. Może lepiej znać różne spojrzenia. Oczywiście podziel to co napiszę na trzy, bo przecież to Internet więc traktuj wątek raczej jak inspirację, nie instrukcję.

Po pierwsze powinnaś ustalić z koniem relacje. Dać mu wyraźnie do zrozumienia kto ostatecznie podejmuje decyzje. Włażenie na Ciebie może być oznaką dominacji ale też niepewności konia. Ważne by Twoja postawa przy nim była jasna, zdecydowana, pogodna, miękka a jednocześnie twarda jak skała, gdy trzeba (np. w sytuacji, gdy koń chce na Ciebie się wczołgać a Ty mu na to nie pozwalasz). Na Twoim miejscu przez pierwsze jakieś dwa tygodnie nie robiłabym nic poza czyszczeniem i spacerowaniem z koniem na uwiązie dookoła stajni tak blisko koni jak on potrzebuje i tak daleko jak jest w stanie bez większych oporów odejść. Z dnia na dzień ta odległość się będzie zwiększała. Czasem łatwiej i człowiekowi i koniowi podzielić cele na małe kroczki i iść po kolei, by się nie pogubić. Stad taka dziwaczna propozycja. Podczas tych „zajęć” celem jest ustalenie kto, gdzie i jak idzie. To takie pierwsze Twoje zapanowanie nad ruchem konia. Pamiętaj, szef panuje ruchem, przestawia koniowi nogi. Koń ma niby proste zadanie: iść za Tobą, absolutnie nie wyprzedzać klatką Twoich barków i nie włazić w Twoją strefę. Jeśli wyprzedza to natychmiast zawróć w miejscu i idź w odwrotnym kierunku tak, że koń znowu będzie z tyłu. W ten sposób nie będziesz musiała się z nim szarpać a on się nauczy w końcu nie wyprzedzać. Jeż w obronie przed napierającym koniem jest fajny, no ale trzeba konia najpierw nauczyć takiej reakcji! Ogólnie cofania na jakiś sygnał (pukanie bacikiem w ziemie przed sobą, majtanie linką). Ale jak i to nie pomoże to masz prawo zrobić wszystko, co skuteczne. Bycie skutecznym jest bardzo ważne. Ja czasem robie z końca uwiązu czy liny helikopter nad swoją głową lub taki wiatrak w pionie przed sobą. Jak koń się za bardzo zbliża to dostaje wirującą końcówką po nosie. Sam sobie to robi, to jak takie oparzenie się. Skuteczne zwłaszcza w przypadku panikującego konia, który „włazi na rączki”. A weźmy takie czyszczenie. Ileż można się przy nim nauczyć i jakiego autorytetu nabrać. Może się doskonale bawić przy tym w jeża! Stopniowo przy Tobie koń będzie się czuł bezpieczniej, świat stanie się prostszy, bo bardziej przewidywalny. Podczas spacerów możesz się bawić klikerem. To super motywuje i skupia uwagę konia. Z dnia na dzień będziecie mogli być coraz dalej i dłużej sami. Jeśli będziesz w stajnie spacerować z nim po lesie w ręce, ale sami, zdani na siebie, to super, to wspaniale łączy, wszystkie zmyślne ćwiczenia i gry wychodzą w sumie same na takim spacerze, jakby przy okazji. Różnica jak między tańcem na macie przed telewizorem a na dyskotece z partnerem.

No i jak już poczujesz, ze to już, to zabierz konia na jazdę. I znowu proste zadanie, jeden cel, bez nagromadzania tych wszystkich ważnych rzeczy, o których jeździec musi pamiętać. Teraz chodzi tylko i wyłącznie o ruch do przodu, który musi być nagradzany. Zrób wszystko, co ułatwi koniowi ruch. Zdejmij z niego pozostałe kłopoty. Dlatego jeśli w waszym przypadku to możliwe, to ja optuję za zdjęciem wędzidła na tym etapie. Julia nie rozumie po co je wyjmować a ja nie rozumiem po co je zakładać skoro się nie będzie póki co korzystać? Twoje pierwsze jazdy to tylko i wyłącznie ruch do przodu od kąta ujeżdżalni do kąta, z punktu do punktu, po obwodzie. W każdym rogu podziękuj koniowi, że tam dotarł. Ja nawet zatrzymywałam się i dawałam łakoćka. To taka jazda do małych celów, gdzie czeka nagroda, motywacja. Rozumiesz? Krótkie może 15 minutowe sesje, stęp, potem kłus, dosiad odciążający. Wodzami koryguj tylko konia, jak będzie spływał ze ścieżki. Jak idzie torem, po którym ma iść, to mu głowy dosłownie nie zawracaj lepiej. Jedyny bodziec, nad którym pracujesz to łydka! Daj koniowi swobodę i pokaż radość z ruchu. Bez tego nie będziesz potem w stanie zrobić nic, by nauczyć go nieść Cię na grzbiecie efektywnie i zdrowo dla niego. Jak nie nauczysz konia chętnego ruchu do przodu i reakcji na łydkę to i sidepull i wędzidło do niczego sensownego Ci się nie przydadzą. I do tego służy kantarek sznurkowy – do przygotowania konia do jazdy na kontakcie, nie do po prostu jazdy na nim. A jak opanujesz manewr awaryjnego zatrzymania to będzie milion razy bezpieczniejszy od sidepuula, na którym koń się może zaprzeć i Cię wlec. Ale wybierz sama, co jest dla ciebie bezpieczniejsze i wygodniejsze. Równie dobrze może się okazać, że w Twoim wypadku lepiej tego wędzidła nie wyjmować ale te pierwsze jazdy „łydkowe” pojeździj, jakby go nie było. Wytestuj i znajdź swój wariant. Jak koń odzyska tę chęć ruchu i radość z niego, będzie naprawdę dobrze kontaktował się z łydkami, tak na działanie przesuwające jak i popędzające, to wtedy już zacznij rozwijać jazdy o komunikacje i wprowadzanie jazdy na kontakcie, już bardziej przypominającej jazdę. Aha, nie obawiałabym się użycia bacika by wyjaśnić działanie łydki.

Takiego planu jak zrobiłaś w ogóle bym nie robiła, bo koń sam pokaże kiedy i co jest w stanie zrobić. Ty go musisz tylko lekko prowokować i iść za jego możliwościami, jak podłapie temat. Absolutnie nie lonżowałabym konia, który zatracił chęć ruchu. Koło nudzi, spowalnia i zniechęca. Długie proste, najlepsze spacery w terenie jeszcze wpleść w to, co pisałam ale nie wiem jak tam z jazda w terenie z nim. Może lepiej nie za wiele naraz. Poza tym Twój plan to tak naprawdę od początku ujeżdżenie konia.

Trzymam kciuki, jakby co to pisz. Może będą potrzebne szczegóły. :)
Ostatnio zmieniony wt wrz 28, 2010 2:31 pm przez Cejloniara, łącznie zmieniany 1 raz.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
Martyna
Posty: 194
Rejestracja: czw lip 30, 2009 10:28 am
Lokalizacja: Wołomin

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Martyna » wt wrz 28, 2010 1:59 pm

Zwyczajnie nie widzę potrzeby pozbawiania siebie i konia narzędzi precyzyjnej komunikacji.
Ja też nie widzę sensu. I nie tworzę ideologii, lubię wędzidło i myślę o wędzidle. Myślę coraz bardziej intensywnie ;) Kantarek jest naszą formą przejściową ;) Gdy jeżdżę bez kontaktu.

Reszta w mailu wkrótce ;)

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Julia z Orla » wt wrz 28, 2010 4:33 pm

A czy na side-pullu utrzymuje się taki sam kontakt, jak na zwykłym ogłowiu wędzidłowym ?
A to by już trzeba było ustalić najpierw co rozumiesz przez kontakt. I w tym i w tym przypadku ręka powinna być oddająca, delikatna, czuła. Utrzymywanie stałego kontaktu (zamykanie ręki) jest okropnie popularne, ale ja tego bardzo nie lubię. I nie chodzi mi o jazdę na wiszących wodzach (one się zresztą samoistnie "udrapują" gdy koń się zbierze), ale o to, że pomiędzy pyskiem konia a rękoma jeźdźca nie ma znajdować się 5 kilo betonu, a ma płynąć życie, a w momentach gdy o nic nie prosimy na wędzidle/nachrapniku jest tylko nacisk ciężaru wodzy.

I jeśli o takim kontakcie mówisz to tak, kontakt utrzymuje się taki sam. Z tą różnicą oczywiście, że w przypadku sidepulla działa się na koński nos.

Jeśli zaś chodzi o stały, mocny kontakt, który lubią utrzymywać ze swoimi młodymi końmi dresażyści to ja się nie znam ;)

Cejloniarko najfajniejsza, o kantarki się nie sprzeczajmy! Ja sobie myślę tak, a Ty inaczej i już :) Za to popieram pomysł nie robienia wojskowego planu treningowego. Histerio, jak koń będzie gotowy do nowych wyzwań to pójdziesz o krok dalej, a jak nie będzie - cofniesz się o krok. Te wszystkie elementy, które opisałaś są bardzo przydatne w treningu, ale stosowałabym je bardziej fristajlowo, a nie tak "od linijki".
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Histeria » wt wrz 28, 2010 6:10 pm

Na początek-Cejloniara, Julia- bardzo wam dziękuje ;)
Do Cejloniary- ten plan zrobiłam żeby mieć jakoś mniej wiecej poukładaną kolejność, ale oczywiście przwidywałam, że będe wprowadzać zmiany, jeżeli takowe będą potrzebne z uwagi na postępy mojego konika albo też ich brak. No i posłucham twojej rady, jak na razie tylko czyszczenie, spacery i ustalanie kto rządzi. A przy okazji nabieranie zaufania. Świetny pomysł z tym klikerem, koń napewno będzie chętniej odchodził, bo takie zabawy go naprawdę motywują i skupiają jego uwage. NiestetLoy teraz pogoda zupełnie się popsuła i jest straszne błoto. Ale damy sobie radę, jak tylko będzie szedł spokojnie i nie będzie próbować mnie ciągnąć. Lonżować w takim razie nie będe, ewentualnie będziemy biegać luzem ;)
Teraz mam mały dylemat, bo nie wiem co byłoby lepsze kantarek czy side-pull. Sczerze to trochę się boję, że nie będę w stanie nad nim zapanować, że nie będzie reagował i jeszcze coś się złego stanie, ale mam nadzieję, że jak się porządnie przygotujemy najpierw z ziemii.
Cejloniara jak się wykonuje awaryjne zatrzymanie na kantarze sznurkowym ?;P

Do Julii-mam na myśli elastyczną łączność z pyskiem(w tym przypadku z nosem) konia, a nie twardą, zamknięta rękę ;)

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Cejloniara » wt wrz 28, 2010 8:12 pm

Histerio, tylko nie czuj się, ze ja Ci coś chce narzucić :) napisałam co ja bym zrobiła i co robiłam :) musisz skroić tą sukienkę na swoją miarę :-)
Co do wyboru ogłowia... jak byłam przed chwilą w stajni to nad tym myślałam i wyszło mi, że jeśli nie znasz, nie próbowałas nigdy tego programu w którym kantarek sznurkowy występuje i nie masz za dużego doświadczenia w operowaniu tym to dość ryzykowne jest tak sobie to samodzielnie wprowadzać. Posługuj się tym, z czym czujesz się bezpiecznie i dobrze. Nie nie za bardzo mogę sobię Ciebie, Twojego konia i Twoją stajnię wyobrazić, dlatego trudno mi powiedzieć. Może optymalne dla Ciebie będzie zostanie z wędzidłem i jeżdżenie na luźnej wodzy te pierwsze "łydkowe" jazdy. A może się okaże, że na sidepulu koń się o wiele lepiej na początek poczuje. W każdym bądź razie kantarek moim zdaniem nie jest czyms do używania z marszu, bez specjalnego przygotowania.
Pozdrawiam :)

julia, ale Ty jesteś fajniejsza! :)

Histerio mam taki pomysł: może rób sobie tu taki plan na tydzień np., potem napisz co wyszło, co nie, może uda nam się Ci w tym wtedy pomóc bardziej? :)

Może to wyglądac tak: czas od do, cel do osiagnięcia, sposoby, ćwiczenia do osiągnięcia celu.
A potem ocenić, czy się cel osiagnęło, jakimi w efekcie sposobami, co sie sprawdzało, a co jednak nie bardzo, itd. :)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Histeria
Posty: 28
Rejestracja: ndz wrz 26, 2010 9:54 pm
Lokalizacja: Śląskie ;)

Re: problemy z 4 latkiem

Post autor: Histeria » śr wrz 29, 2010 4:18 pm

Cejloniara pisze:
Histerio mam taki pomysł: może rób sobie tu taki plan na tydzień np., potem napisz co wyszło, co nie, może uda nam się Ci w tym wtedy pomóc bardziej? :)

Może to wyglądac tak: czas od do, cel do osiagnięcia, sposoby, ćwiczenia do osiągnięcia celu.
A potem ocenić, czy się cel osiagnęło, jakimi w efekcie sposobami, co sie sprawdzało, a co jednak nie bardzo, itd. :)

No to zaczynam ;)
czas: od jutra przez cały tydzien
w tym czasie chcę nauczyć go skupiania jego uwagi tylko na mnie gdy o to proszę, żebym mogła nad nim zapanowąc w trudnych sytuacjach. Drugi cel to nauczenie go reakcji na działanie kantara, bo często ciągnie i idzie tam gdzie chcę.
Cwiczenia jakie będe z nim wykonywać:
zeby nauczyc go skupiania uwagi, wykorzystam kliker. za każdym razem jak na mnie spojrzy-klik-nagroda, z każdym razem jak odwróci uwagę, potrząsne linką.
Zeby nauczyc reakcj na kantar, bede cwiczyc chodzenie w ręku i za każde pociągniecie, bedzie cofal sie kilka krokow. bedziemy cwiczyc zatrzymanie-ruszenie, skręcanie w prawo, w lewo itp.

czekam na poprawki i pozdrawiam ;))

ODPOWIEDZ