Trudności z zajeżdżeniem

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
jegrusia
Posty: 54
Rejestracja: pt paź 23, 2009 12:18 pm

Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: jegrusia » pt wrz 17, 2010 10:38 pm

Witam! Mam bardzo nietypowy (a może i typowy) problem z czterolatkiem. Jest to konik z charakterem, poprawnej budowie, od matki folblutki a ojca sp (Konus). Od dwóch miesięcy pracuję z tym koniem (lonża, siodło, pierwsze wsiadanie). Koń jest grzeczny do momentu, kiedy zaczyna mu się coś nie podobać a ja nie wiem za bardzo co. Wyrywa się razem ze mną na grzbiecie z lonży (a nie zajmuję się zajazdką sama tylko z instruktorką, która kiedyś była zawodniczką wkkw oraz koniuszym stadniny Jaroszówka). Po prostu nie ma szans go utrzymać. Najczęściej dzieje się to w trakcie kłusa. W stępie koń raczej nie robi takich rzeczy - dodam, że jeżdżę w dosiadzie odciążającym, niemal w półsiadzie, bardzo lekko siadam w siodło. Po prostu ileś okrążeń koń idzie rozluźniony i z opuszczoną głową, nagle podnosi ją i bardzo szybko ustawia się tyłem do lonżującwego, zapiera szyją o lonżę i "rwie do przodu". Kiedy już się wyrwie, strzela z zadu i gwałtownie zmienia kiedunki, a po około 12 sekundach ja zaliczam tzw "glebę". Lonżuję go w zamkniętym otoczonym wysokim murem wybiego (nie posiadamy lonżownika). Moja druga instruktorka poradziła założenie wypinaczy, ale osobiście nie wiem czy takie ograniczenie zdziała coś w tym przypadku. To bardzo silny koń. Czy ktoś z Was jest w stanie mi poradzić?
"Kiedyś przychodzi taki czas, że pasja przestaje być pasją i staje się sensem życia"

Awatar użytkownika
jegrusia
Posty: 54
Rejestracja: pt paź 23, 2009 12:18 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: jegrusia » pt wrz 17, 2010 10:42 pm

Ps. podobno w zeszłym roku ktoś próbował go zajeździć, ale też urywał się z lonży i wyskakiwał z maneżu, i zrezygnowano z zajazdki. Później koń spędził rok na pastwiskach wraz z innymi młodymi... Wiem że może być to utrwalony nawyk. Ale jak sobie z tym poradzić? Da się opanować takiego konia przyzwyczajonego do takich "akcji"? Czy trzeba spisywać go na straty? Ostatnio było już lepiej, przez tydzień spisywał się dobrze, aż nagle znowu powrócił do nawyku. Szkoda byłoby go nie zajeździć, ponieważ to konik z ogromnym potencjałem!
"Kiedyś przychodzi taki czas, że pasja przestaje być pasją i staje się sensem życia"

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Julia z Orla » sob wrz 18, 2010 12:07 am

A masz jakieś podejrzenia co do przyczyn tego uciekania? Jak koń radzi sobie z rozłąką ze stadem? Czy ucieka zawsze w jakąś konkretną stronę?

Myślę, że mało prawdopodobne jest, że zmiana zachowania jest tak bardzo nagła, że z rozluźnienia koń w sekundę wpada w amok. Albo jest tak, że koń jest napięty od momentu wyjścia z boksu/odłączenia od stada, a Ty tego nie wyczułaś albo istnieje coś innego pomiędzy stanem rozluźnienia a gwałtownym zachowaniem - napięcie narasta stopniowo. Jak myślisz? U koni takie wewnętrzne hop-siup ma miejsce tylko gdy koń się spłoszy (no i u ogierów gdy zapachnie mu jakaś ponętna klacz), a tę ewentualność można chyba skreślić.

Wypinacze niczego nie zmienią, bo problem leży w psychice tego konia. Poza tym nigdy nie powinno się ich używać bez postawienia diagnozy. Nie wiadomo o co chodzi = trzeba zaaplikować wypinacze - za każdym pojedynczym razem niezwykle mnie zdumiewa ten tok rozumowania. Można by to z korzyścią dla obu stron przekształcić w "nie wiem o co chodzi = problem tkwi we mnie", czyli dla tego konkretnego przypadku - co zrobić, żeby koń czuł się przy nas bezpiecznie i zechciał z nami zostać, zamiast ewakuować się z miejsca treningu i to w sposób zagrażający naszemu zdrowiu i życiu. A na to już są metody :)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Karolina Jaskulska » sob wrz 18, 2010 11:45 am

mieliśmy dokładnie taki sam problem ;) tylko nasz konik był ogierem i po wykastrowaniu bardzo się zmienił, jednak zanim był kastrowany braliśmy go na lonżę z innym koniem, starszym i doświadczonym. Robiliśmy w następujący sposób, osoba na doświadczonym koniu jechała przodem, a druga osoba na lonży na młodym za nią. Najpeirw stęp, potem kłus, następnie ( kilku dniach) osoba na doświadczonym koniu zamieniała się miejscem ,a na koniec odjeżdżala na nieznaczną odległość , tak ,że kon nigdy nie zostawał sam. Nie uczyliśmy galopować na lonży. Uczyliśmy tego w terenie (może to niezbyt dobre rozwiązanie, ale ten koń kojarzył maneż z miejscem pozbywania się jeźdzca i nie było szans go opanować.) na scieżce leśnej za doświadczonym koniem ;)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Maria Masaz
Posty: 470
Rejestracja: śr sty 13, 2010 8:39 pm
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Maria Masaz » sob wrz 18, 2010 12:19 pm

to, że rok na pastwisku był też może mieć znaczenie, bardzo wrażliwy na różne bodźce o których Ty nie musisz wiedzieć , ale fakt jakiś stan napięcia raczej powinien być wyczuwalny ...chociaż po folbludzie...zawsze twierdziłam, że folbludy nie są nerwowe, ale szybko reagujace i tego może też trza się trzymać ... może etap zajeżdżania nie odpowiedni jeszcze (mimo, że fizycznie jakoś przygotowany metalnie jeszcze nie gotowy)
4 lata, 1 rok przerwy , to jeszcze młodzieniec :) fizycznie i tym bardziej mentalnie
gdzieś po drodze jakieś błędy popełnione (przed pastwiskiem) i masz konia, którym może powinien się zjąć, ktoś kto ma doświadczenie z trudniejszymi końmi
Maria

Awatar użytkownika
jegrusia
Posty: 54
Rejestracja: pt paź 23, 2009 12:18 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: jegrusia » sob wrz 18, 2010 2:53 pm

Tak. Mówię poważnie, koń idzie z wydłużoną szyją, sama jeżdżę wkkw i wiem co to znaczy jechać na rozluźnionym koniu. Nagle coś przestaje mu się podobać, przyspiesza, podnosi szyję i poprostu zwiewa. To wszystko trwa tak krótko, że instruktorka która mnie lonżuje nawet nie jest w stanie skrócić lonży, co zresztą nie daje efektu. Koń poprostu odwraca się i ucieka. Na początku próbował mnie zrzucać przy przewieszaniu, ale ten etap mam już za sobą i pozwolił się dosiąść. Teraz ucieka przy kłusie. Myślę że może faktycznie powinnam spróbować jazdy za drugim koniem. Nie jest to koń z którym spędzam wiele czasu ponieważ zajmuję sie także dwiema młodymi klaczkami i swoją kobyłą. Nie umiem stosować metod naturalnych, opieram się raczej na klasycznej szkole oczywiście bez bicia czy krzywdzenia koni, tzw. "łamania". Nie wiem już co mam robić. Od stada mogę odprowadzić go normalnie. Bez jeźdźca zazwyczaj nie sprawia problemów na lonży, tylko czasami ma takie "przebłyski". Padok jest dosyć daleko od stajni w której stoją jego koledzy z pastwiska.
"Kiedyś przychodzi taki czas, że pasja przestaje być pasją i staje się sensem życia"

Maria Masaz
Posty: 470
Rejestracja: śr sty 13, 2010 8:39 pm
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Maria Masaz » sob wrz 18, 2010 4:13 pm

sprzęt dopasowany masz tj siodło, ogłowie itp itd, ?kiedy ost raz było to sprawdzane? brak pewności bez innych koni, jakiś dyskomfort w trakcie jazdy (np. gdzieś to siodło mu obciera np.) , brak czasu dla niego z Twojej strony, powodować może totalny brak zaufania - to wszystko może mieć znaczenie i jeszcze potęgować te tzw nawyki
- inny koń, stopniowe przyzwyczajenie go do oddalenie od towarzyszy , zbudowanie zaufania do ludzi
- może skracaj wypady, stępuj, aż do czasu jakiegoś tam rozluźnienia (nie poganiaj) - może pomoże i zwiększaj poprzeczki dopiero po osiągnięciu satysfakcji z wyników.
Maria

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Julia z Orla » sob wrz 18, 2010 9:27 pm

Jegrusiu, a ja się uprę, że to niemożliwe, że koń jest rozluźniony i wewnętrznie zupełnie ok i znienacka dostaje hopla. Siła reakcji - napieranie i ucieczka z brykaniem - jest demonstracją wewnętrznego napięcia. Jest coś czego nie zauważasz. Może weź tego konia w to samo miejsce na lonżę (sama, bez osób trzecich żeby nie było żadnych zakłóceń przekazu) i spróbuj się w niego wczuć - od wyjścia ze stajni, poprzez drogę do miejsca treningu, stęp, zatrzymania, cofania w ręku, kłus i ewentualnie galop, po drogę powrotną. To żaden natural, tylko intelektualny proces i próba empatii. Myślę, że w ten sposób znajdziesz przyczynę i rozwiązanie problemu.

Zobacz też co się stanie, gdy będzie z Wami drugi koń - ktoś może z nim spacerować na tym samym placu, na którym macie trening. To może pomóc Ci postawić diagnozę, ale tak czy siak - musisz sprawić, żeby koń chciał silniej byc z Tobą niż z kolegą ze stada - dopóki będzie na odwrót będziesz miała problemy. Musisz sprawić żeby koń się na Tobie skupił i znalazł w tym skupieniu spokój. Tu jest co nieco o tym jak to zrobić ---> http://www.tctc.com/~hwhitney/HWArticle ... Dance.html. Cytat:
Most horses have been taught to ignore human actions. So whatever you choose to do to get his attention, it has to present a bigger motivation than the rest of the world. You accomplish this by doing something to get his attention. I tell my students an analogy about an exploding box to illustrate how this works.

If you put a box into the arena with your horse, chances are he will go sniff it. Now, let's pretend there is a little bomb in that box, one you can set off by remote control. The second the horse takes his eyes off that box - moving his attention to something else - you explode the box.
I tak ku przestrodze: nie powinnaś wsiadać na konia, nad którym nie panujesz. Domyślam się, że jesteś bardzo dzielna skoro startujesz w WKKW, ale mimo to szkoda by było, gdybyś z tej odwagi zostawiła mózg na jakiejś ścianie. Były takie przypadki. Nie warto. Zanim wsiądziesz na młodego konia powinnaś mieć pewność, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
jegrusia
Posty: 54
Rejestracja: pt paź 23, 2009 12:18 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: jegrusia » ndz wrz 19, 2010 1:23 pm

Dzięki wam za porady. Właśnie o to chodzi, że od ostatnich prób zaczynam mieć wątpliwości, bo to żadna robota żeby co jazdę spadać, a z młodego spada się inaczej niż z wyszkolonego, zawsze z impetem... Od poniedziałku napewno spróbuję z innym koniem. Będę Wam pisać co się działo. Właśnie w stępie jest dobrze. Czyli narazie mam tylko stępować i wydłużać ten okres, gdy siedzę na jego grzbiecie? mamy takich instruktorów, którym zawsze się spieszy, najlepiej żebym wyszkoliła go w dwa tygodnie, a ja im mówię że to się tak nie da... Może spróbuję narazie tylko stępować. Odezwę się, bo wyjeżdżam do szkoły. Dzięki Wam wszystkim ;*
"Kiedyś przychodzi taki czas, że pasja przestaje być pasją i staje się sensem życia"

Awatar użytkownika
jegrusia
Posty: 54
Rejestracja: pt paź 23, 2009 12:18 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: jegrusia » ndz wrz 19, 2010 1:26 pm

Ps jeśli chodzi o sprzęt: mam nowe siodło, miękki czaprak, stosuję wytok i ogłowie z nachrapnikiem polskim. Pomiędzy siodło i czaprak zakładam żel, żeby młody tak silnie nie odczuwał ewentualnych wstrząsów. Popręg z rurą. Wydaje mi sie że sprzęt nie obciera, koń naprawdę jest grzeczny dopóki coś go nie pobudzi, nie wiem co, czasem wiatr, czasem zarży inny koń, bo pracuję w stadninie...
"Kiedyś przychodzi taki czas, że pasja przestaje być pasją i staje się sensem życia"

Raves
Posty: 9
Rejestracja: sob sty 17, 2009 11:24 am

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Raves » ndz wrz 19, 2010 5:33 pm

Jegrusia, a czy koń umie zginać głowę? Tak mocno, żeby nosem dotknął Twojego buta? To jest pierwsza rzecz, którą uczę konie jeszcze z ziemi. Właśnie m.in. po to, żeby nie robiły takich numerów , gdy już jestem w siodle. Koń z ugiętą głową nie poleci do przodu, mało tego, nie będzie wierzgał. Jeżeli próbuje, to regulowanie tym ugięciem pomaga jemu i Tobie skierować energię do przodu, zamiast w górę. Pomysł z innym doświadczonym koniem idącym z przodu jest dobry pod warunkiem, że ten koń jest znacznie wyżej w hierarchii.

PS Jeszcze jedna uwaga. Zajeździć konia jest bardzo łatwo. Wsiada się i jeździ przez 14 godzin i już jest zajeżdżony, może nawet na śmierć. Koniarze konia ujeżdżają, szkolą , trenują, a młodego podjeżdżają. Jak nie wierzycie, spytajcie Trenera W.M. Dbajmy o nasz język.

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Jacob Spahis » pn wrz 20, 2010 11:10 am

To zapewne na wątek językowy, ale tylko taka uwaga. Język mimo wszystko jest żywy. Termin "zajeżdżanie" wszedł już dawno do języka i myślę, że powoli czas się z tym pogodzić, że "zajeżdżanie" oznacza zupełnie początkową pracę z koniem, pracę nad przyjęciem jeźdźca. Podjeżdżanie to fragment większej części jaką jest ujeżdżanie. Ale się nie upieram.

A co do młodego konia z problemem. Moja propozycja to skrócić czas jazdy. Proponuję wsiadanie i parę kroków w stępie i koniec plus nagroda. Potem wydłużałbym nawroty stępa i w końcu kłus. I ta sama procedura. Niewykluczone, że wskazane byłoby wprowadzenie klikera, ale w mniej "ortodoksyjnej" wersji, czyli koń zachowuje się spokojnie to klik i nagroda. A później jak załapie system to w spokojnym kłusie "klik/nagroda".

Trudno jednoznacznie orzec o problenie przez internet, ale jedno jest pewne - TRZYMAM KCIUKI :!:
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
jegrusia
Posty: 54
Rejestracja: pt paź 23, 2009 12:18 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: jegrusia » wt paź 05, 2010 8:39 pm

Witam. to znowu ja. zaczęłam pracować z innym trenerem. początkowo założyliśmy Orionowi gumy. Przeniosłam się z pracą do hali. Na początku wsiadałam z gumą. Pod okiem tego trenera, w hali koń się uspokoił. Mogłam na nim kłusować na lonży i wykonywać przejścia stęp-kłus, kłus-stęp. Jeździłam w ten sposób w zeszłym tygodniu,w tym postanowiliśmy pozbyć się gum. Również próbował się mnie pozbyć kiedy jechaliśmy w prawo. Mój lonżujący zachował jednak zimną krew, przytrzymał, poklepał, i koń ruszył normalnie. Stwierdzam że takie przypadki powinno rozwiązywać się pod okiem profesjonalistów. Zobaczymy co będzie dalej... Ps. zgodnie z waszą radą staram suę spędzać z nim więcej czasu, od czasu do czasu daję mu jakiś smakołyk. Ps. przy pierwszej próbie wsiadania po tej przerwie wzięłam do hali drugiego konia, na następny dzień towarzysz stopniowo oddalał się i w końcu opuścił halę, a ja zostałam sama. Może poprostu potrzeba było zamkniętej przestrzeni, trenera który się na tym zna i trochę więcej czasu. Zobaczymy, co będzie dalej.. ;)
"Kiedyś przychodzi taki czas, że pasja przestaje być pasją i staje się sensem życia"

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Julia z Orla » śr paź 06, 2010 1:42 am

A co konkretnie dają te gumy w przypadku tego konia? Zawsze mam kłopot z załapaniem koneksji między problemem behawioralnym i rozwiązywaniem go za pomocą patentu. Nawet jak to "pomaga" to ja nie wiem na jakiej zasadzie. Zawsze mam wrażenie, że przy okazji wydarzyło się coś jeszcze, co wpłynęło pozytywnie na całokształt, a zasługę przypisano błędnie jakiemuś gadżetowi.

koń ucieka z miejsca treningu ---> założenie gum, czyli elastycznego sznurka, który przebiega od popręgu do potylicy = koń już nie chce uciekać z miejsca treningu

Możesz Jegrusiu zapytać swojego nowego trenera o to zagadnienie? Jak konkretnie mają te gumy wpłynąć na zachowanie konia? Przysięgam, że tego nie łapię.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Trudności z zajeżdżeniem

Post autor: Karolina Jaskulska » śr paź 06, 2010 9:55 pm

możewpływa na psychike jeźdzca? :)
efekt placebo ;)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

ODPOWIEDZ