Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pn wrz 13, 2010 9:31 am

Tak Tak Pani Krysiu siedzę na niej , wyciełam ze zdjęcia jej głowę . . . uwielbiam taki wyraz jej pyska:)
w całości to zdjęce wygląda tak ...
Obrazek


tutaj troszkę odczulania ... zwrócić prosze szczególną uwagę na rozlużnienie Kasi ... spokojna mina co oznacza akceptację.

Obrazek

a tu z jazdy .... co do jazdy właśnie mam takowy problem ... Kasia super chodzi na lewą stronę ale na prawo ma problem tzn jak juz załapie że proszę ją o prawo to nie jest żle ale po większości razy chce cały czas odbijać na lewo. Dodam że zanim przestała widzieć chodziła normalnie na obydwie strony. Być może ma na to wpłw bardzo , ale to bardzo szczątkowe widzenie na prawe oko. Coś tam niby widzi ale tylko z daleka... np podchodząc do ściany uderzy w nią, wiec z bliska nie widzi na 100 procent . może macie jakieś propozycje co do ćwiczeń ? aha no i jeszcze z zieminie ma problemu z prawą stroną , idzie co prawda mniej pewnie niz na lewo ale nie ma takich oporów jak kiedy na niej siedzę.

Obrazek


alleomimetyzm - widoczny na zdjęciach to taka cecha naśladowcza mozna by powiedzieć . Posiadaja ją niektóre gatunki zwierząt jak miedzy innymi gęsi czy konie. Polega na dosłownym naśladowaniu ruchów przywódcy . Na zdjęciach widac jak Kasia stawia nogi tak jak ja , i co jest najbardziej fascynujące -e ona przecież nie widzi:) nie wiem jak mam to wytłumaczyć , cały czas obserwuje jej zachowania i coraz bardziej jestem przekonana że nauczyła się maksymalnie wykorzystywać swoje inne zmysły . I bardzo mnie to cieszy ! mimo naszych drobnych problemów:)
a co sądzicie o naszym sprzęcie do jazdy :) może być taki czy musi byc ten kupiony ze sklepu?

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » czw wrz 16, 2010 11:57 am

Wpadła do moich łapek książka pt,, psychologia treningu koni,, sporo ciekawych zagadnień które są niby oczywiste ale nie stosowane w jeżdziectwie. Opiszę je wieczorem . Kilka z nich zastosuje u Kasi...
ale teraz wstawiam jeszcze zdjątka.
Z góry przepraszam że zrobiłam fotobloga z tego wątku ale korzystam dopóki mam aparat:)
tu skupiamy się na staniu....
Obrazek

a tu przyznam że prawie bym spadła , zaśmiałam się z czegoś ale Kasi to zupełnie nie zawadzało:)

Obrazek

no i zdjecie przypadkowe jak to koza i koń kłaniają się :)

Obrazek

Awatar użytkownika
Dorota Hałaburda
Posty: 257
Rejestracja: czw lip 29, 2010 9:27 pm
Lokalizacja: Skwierzyna/Lubuskie
Kontakt:

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Dorota Hałaburda » czw wrz 16, 2010 1:09 pm

Mi Twój photoblog nie przeszkadza, wręcz przeciwnie!....Cieszy oko:)
Nie jestem Idealna, ale idealnie sobie z Tym radzę:)

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pn wrz 20, 2010 9:44 am

Zanim Kasia przestała widzieć miała wielki poblem z przyjęciem wędzidła. Szczzerze powiedziawszy to ciągnęła jak przysłowiowy smok...a kiedy chodziła na luznej wodzy , miała cały czas pysk otwarty tak jakby sie dusiła.

Wczoraj załozyłam jej pierwszy raz od ponad roku wędzidło...

To co czułam w czasie jazdy nie da sie opisać ... Zero ciągnięcia, koń postawiony na pomoce. Pysk miała cały czas przezuwający a po nawyku otwierania go i dyszenia nie ma juz śladu.

Jestem pozytywnie zaskoczona i dumna z niej . Wstyd mi bardzo natomiast za siebie bo teraz wiem jakie błędy popełniałam wcześniej .

Na przykładzie Kasi mogę powiedzieć głośno że praca z ziemi to podstawa dobrego porzumienia się . I to nie mam na myśli lonzy , Tylko godziny spędzone razem ot chociażby na spacerach po lesie , łąkach.

Wprowadzam do szkolenia Kasi (piszę szkolenia ponieważ mysle że Kasia nie potrafiła za wiele, dopiero teraz uczy się prawidłowych pomocy i harmoni, ja uczę się także razem z nią) naprzemienne stosowanie haltera i wędzidła.
Co do zakrętów na halterze nadal ma problem z jedną stroną ... Być może uda mi się wyeliminowac to poprzez zamianę halter- wędzidło-halter. Dodamy również nowe ćwiczenia rozciągające z ziemi takie jak pochylanie głowy w dół miedzy przednie nogi , oraz ,,ustepowanie od łydki z ziemi,, za pomocą zabawy w jeża.(pisałam o niej już wcześniej)

Ps.
nie myślcie sobie że jestem typowym przedstawicielem nurtu naturalistów. Stanowczo temu zaprzeczam . Bardziej jestem za łączeniem klasyki z naturalem i za propagowaniem pracy(zabawy) z koniem z ziemi. Brak siodła nie jest u mnie oznaką prawdziwej naturalności, ja poprostu sprzedałam siodło jak Kasia zaczęła chorować po to by mieć gotówkę na czarną godzinkę dla weta. Dlatego jeżdzimy na oklep. :)

DuchowaPrzygoda

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw wrz 23, 2010 7:11 pm

:D bardzo przyjemne zdjęcia, z naturala się nie tłumacz. Jakie w tej ładnej historii mają znaczenie "pojęcia"? Może być i natural jak pozytywnie Ci się dzieje z konikiem!!! A łebek klaczka ma rzeczywiście szczególny!!

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » czw wrz 23, 2010 8:42 pm

Dzisiaj byliśmy z Kasią na przejażdżce w terenie...
Dacie wiarę ze Kasia pamięta każdą droge którą poruszała się wcześniej? doskonale wie w którą strone ma iśc do domu.
Ostatnimi czasy jeżdzimy do lasu , albo na pobliskie pole na lekki kłus.
Powiem szczerze ze Kasia może i czuje się na siłach żeby popracować w kłusie troche dłużej , ale ja niestety nie. Zaraz wyobrazam sobie ze ona sie potknie albo jeszcze cos innego. Dodatkowym powodem jest właśnie jazda na oklep gdyz Kasia ma strasznie uwydatniony kłąb ( nic więcej dodawac nie musze:))
Dodałam jeszcze jeden element do naszej pracy , wędzidło gumowe które w naszym przypadku sprawdza sie lepiej niz podwójnie łamana oliwka:)
Jutro wybieramy się na spacer w ręku do lasu na górki . Takie ćwiczenie ma na celu ćwiczenie równowagi u konia niewidomego oraz budowanie zaufania. No i mięsnie zaczynamy budowac bo Dziunia po sezonie pastwiskowym nabrała masy ,,mamuśkowatej,, - czyli brzuszek imitujący ciążę:)

ciekwaostka :
Moja kózka jest kozą zupełnie dziką .. wychowana była wolno wybiegowo . Wypróbowałam na niej metode natarcia i odwrotu aby móc złośnicę złapać ponieważ zjada ogród :) i szczerze powiem ze jestem zaskoczona bo po 20 min koza chodziła za mną jak pies , po jakiś 40 min udało mi sie do niej podejść i ją uwiązać . Chyba zostanę zaklinaczem kóz:)

PS. Witaj Duchowa Przygodo gdzię Ty była jak Cię nie było? (zobacz jak adiutant sie zmienił :))
Tłumaczę mój naturalizm ponieważ nie chcę zeby ktoś nowy wziął mnie za ,, zaklinacza koni,, Bo z owymi to juz nie chcę mieć nic wspólnego . Nie wyznaję ze natural i juz . Chcę to łączyć .a przedwszystkim rozumieć konie .

PS2.
Zapraszam do czytania następnego numeru świata koni tj pażdzirnikowego. Kasia bedzie tam głownym bohaterem , działu poradnik weterynaryjny:)

DuchowaPrzygoda

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw wrz 23, 2010 10:18 pm

jestem , zawsze, raz tu raz tam.... Adiutanta też śledzę, z życzliwością jak zawsze! Tyle,że już coraz mniej mam tu do powiedzenia :D stąd i milczenie moje...pozdrawiam cieplutko!

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pn wrz 27, 2010 11:14 am

Tak własnie nadeszła jesień... deszcz ... deszcz... deszcz... nie lubię
pracujemy z Kasia nad zaufaniem ... kiedy wyjdę z domu i zawołam Kasie po imieniu... widze ze ewidentnie jest samotna, kózki teraz wola byc w stajni kiedy pada , muszę cos z tym zrobić ale funduszy jak narazie brak... staram sie z nią byc często , ale widzę ze cos jest nie tak ... samotnośc jej doskwiera.:(
a tak po za tymi sprawami to u Nas zaczął sie już okres derkowania, tak wiem ze niektórzy są temu przeciwni ale my mamy zalecenie od weta , przy zmianach sierści Kasia chudnie w oczach , wtedy tez jest podatniejsza na nawrót choroby ...opuchniete i bolące oczy z kazdym nawrotem Kasia znosi to coraz gorzej tak więc staramy sie zapobiegać niż leczyć.

Dwa dni temu Kasia miała werkowany przód. Nie lada wyzwanie wywerkować mojego małego potwora. Kasia za dzieciństwa miała robione kopytka przez wybitnych kowali wiejskich. Miała obcinany nadmiar rogu z góry. Nie raz do krwi... do dzisiaj ma problemy z dawaniem nóg. tarałam się nauczyc ją dawać nogi ale nic z tego. Uraz jest chyba za duży i zbyt głęboko siedzi w jej głowie...
Tak więc przód jako tako, ale tyły to juz wyższa szkoła jazdy...
może jak dzisiaj przestanie padac to damy radę coś zrobić... przyznam ze jedyna metoda skutkująca to kółko przeplecione w ogonie , i linka która podnosi nogę . Kasia nie szrpie się wtedy a i kowal bezpieczny gdyz dziewczynka kopie jak krowa , i do tyłu i na boki... a ze ma wadę postawy to trzeba ja dośc często werkować bo jak kopytko przerasta to zaczynaja jej puchnąć tyły...

jeśli przestanie padać to coś tam sobie dzisiaj porobimy w ręku , jakiś lekki spacerek po werkowaniu.

Ps. wstawię zdjęcia jak wygląda nasze werkowanie .

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Jacob Spahis » pn wrz 27, 2010 11:48 am

Ja też jestem przeciwnikiem trzymania pod derkami, ale nie wtedy gdy zaleca to lekarz weterynarii. W tym przypadku jest to zapewne konieczne.

Co do werkowania. Widzę, że koń jest ciężko doświadczony. Tym bardziej kibicuję Twojej pracy i tym większe brawa za zdobycie takiego zaufania :!:

Jeszcze co do samotności... Niestety nic nie zastąpi koniowi towarzystwa innych koni, ani koza, ani baran. Tak sobie myślę, że może pomyślałabyś o jakimś malutkim koniku. Wiem, że to kolejny koszt, dlatego sama musisz zmierzyć się z tym tematem.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pn wrz 27, 2010 12:38 pm

Tak myslę intensywnie ale muszę wszystkie za i przeciw przemyśleć . Sadzę że w niedługim czasie jakąś decyzję podejmę. Tak werkowanie to zdecydowanie najbardziej znienawidzona przeze mnie czynność , a jednocześnie najbardziej potrzebna ówczesnym koniom .
:)
A co sądzicie o pętach moi drodzy?? tak tak o petach linach na końskich nogach itd?

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Jacob Spahis » pn wrz 27, 2010 12:58 pm

Możesz przybliżyć co masz na myśli :?: Jeżeli chodzi o wiązanie koniowi nóg tak żeby na pastwisku nie uciekł zbyt daleko, to wskazówki znajdziesz w książce dra Millera. Ale ja uważam tą metodę za głęboko niehumanitarną, a na dodatek szkodliwą. Jest to wspaniała metoda dla facetów w kowbojskich kapeluszach, dorabiających ideologię do jednej z form przemocy (przeprasza wszystkich facetów noszących to gustowne nakrycie głowy, nie chciałem nikogo obrazić, chodziło mi tylko o pewien "rys").

A jeżeli pytasz o pętaniu konia np. przy werkowaniu, to niestety, ale czasami nie ma wyjścia.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

rozbrykany kucyk
początkujący
początkujący
Posty: 118
Rejestracja: ndz lip 18, 2010 7:48 pm
Lokalizacja: śląsk

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: rozbrykany kucyk » pn wrz 27, 2010 2:18 pm

Zgadzam się- bardzo nie podoba mi się tak metoda millera :| teoria brzmi tak że koń przyjdzie do człowieka żeby mu pomógł(totalna głupota)- o ile wcześniej nie wpadnie w histerie i czegoś sobie nie złamie...

no chyba właśnie że nie ma wyjścia..mus to mus...
missing my unicorn....

ZIELONY LISTEK-jestem początkujaca ;p proszę o wyrozumiałość

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pn wrz 27, 2010 3:26 pm

Nie sprecyzowałam przepraszam , nadrabiam .
Chodziło mi o pętanie np przy werkowaniu. Często w rozmowach z kim kolwiek na temat mojej klaczy na pytanie jak często werkuję etc odpowiadam wtedy kiedy musze bo ona nie daje nog. Wtedy rozmówca mówi jak to nie daje ? musisz ją nauczyć to proste... wcale nie est proste , ja konia mam już 6 lat na własność i nikt inny się nią nie zajmuje... do tej pory udało nam się dojśc do takiego kompromisu że mogę dotykać nóg ale tylko przednich , czasami da nogi i nie muszę uzywać liny , a czasami jest tak że muszę bo nawet nie da się dotknąć...hmm a z tyłami ? z tyłami próbowałam juz zrobić coś zanim była moja , ale skończyło się to pobytem w szpitalu.znieczulając
Kasia w swoim życiu miała i taki okres gdzie była kładzona na ziemie za pomocą pęt i srodków uspokajających.

Co do pętania na pastwisku to nawet nie chcę o tym myśleć.

Książka Millera u wielu osób wywołuje różne emocje... np pętanie ... myslę ze w jakis skrajnych wypadkach można zastosować taka metode ale zaznaczam że musi robić to osoba doświadczona. Absolutnie nie wolno pęt uzywać bez przyczyny , aczkolwiek uważam że kazdy koń powinien znać pęta lub choćby założona na nogę linkę .

Dr Miller wspomina tez dużo o impritingu. Ja osobiście uważam że moetoda ta super ( takze w odpowiednich rękach)
Ma ona także zwolenników jak i przeciwników. Ci drudzy uważają że to gwałt noworodków...muszę poszperać gdzieś widziałam taki artykuła o złej stronie impritingu...
także wszystko jest dla ludzi ale trzeba umieć z tego korzystać...

No dzisiaj nam to werkowanie nie wyjdzie na bank . Zła pogoda , a zawsze robimy to na dworze żeby Kasia sie nie odsadzała , bo niestety takowy zły nawyk ma także (choć od czasu pray naturalem odsadza się tylko przy werkowaniu)

Myśle ze brak dawania nóg u Kasi jest juz narowem , czasmi nawet potrafi wycelować przy werkowaniu albo machnąć przodem w moją stronę .... no ale cóż radzimy sobie jak możemy :)

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Jacob Spahis » pn wrz 27, 2010 3:37 pm

Co do pętania jestem zdecydowanie przeciw i nie widzę powodu stosowania tej metody. Dr Miller ma zapewne rację z imprintingiem, ale ponieważ jest też za pęteniem to go nie słucham. Nie mam siły by się przekonać, bo musiałbym dużo o tym poczytać.

O pętaniu przy werkowaniu. Współczuję serdecznie. Być może znalazłby się ktoś kto potrafi wskazać drogę i liczyłbym tutaj na Trenera. Ale do tego czasu musisz dbać o Siebie, nawet jeżeli to sprawia koniowi przykrość. Pamiętaj, że to Ty utrzymujesz tego konia przzy życiu.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pn wrz 27, 2010 3:46 pm

Koniecznie muszę wstawić zdjęcia jak bedziemy werkowali.
Powiem szczerze że w czasie zabiegu Kasia nie jest nieszczęśliwa , podejrzewam że wie ze to długo nie potrwa .
Raczej sprawia wrażenie złej że nie może nam dowalić nogą za te działanie przeciw jej woli:)


ps.

Werkuje ją mój narzeczony który jezdzi po wszystkich okolicznych rumakach do których normalni kowale nie przykładają ręki...bo ludzie myśla ze jak kowalprzyjezdza to uczy konia nogi dawać a to tak nie jest...wszystkie te konie , po większości grubaski robi na linkach , jeszcze nie zdarzył mu sie zaden przykry wypadek - o koniowtym piszę- a on juz dostał pare razy ale nie potrafi odmówić nikomu , tybardziej że kowale do świrów nie przyjeżdzają , a koni wypaczonych na polskich wsiach nie brakuje.

ODPOWIEDZ