Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Zapraszamy do dyskusji
DuchowaPrzygoda

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: DuchowaPrzygoda » wt cze 29, 2010 1:13 pm

:)

Awatar użytkownika
Piotr Sabiniarz
Posty: 104
Rejestracja: pn lis 23, 2009 12:39 am

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Piotr Sabiniarz » pn lip 19, 2010 1:32 am

Ślepy koń, jak sprawić by widział moimi oczami..., - ... ślepy człowiek, jak sprawić by widział oczami konia?
Utrata wzroku budzi lęk, lęk towarzyszy niemocy, braku możliwości odzyskania tego co bezpowrotnie zostało utracone. Niemoc rodzi agresję, która zadaje pytanie - dlaczego ja , ... dlaczego ja nie widzę,... i widziec nie będę., ...dlaczego ja straciłem wzrok?
Nie ważne czy jesteś koniem czy człowiekiem, ważne jest to co czujesz w tej właśnie chwili, ... lęk - niepewność kroku, każdy następny wydaje się być krokiem w przepaść, każdy nastepny wydaje się tym ostatnim, po którym nastopi koniec, bo runiesz w przepaść i już nie będzie NIC.
Tak jest do momentu, aż zaczniesz zdobywać nowe doświadczenie, aż zacznie pojawiać sie cudowne zjawisko kompensacji. Zaczynasz slyszeć dźwięki, ktorych wcześniej nie słyszałeś, zaczynacz czuć zapachy, których nie czułeś, a dotyk stanie się wrażliwy, wyczulony na najdelikatniejsze muśniecie piórkiem.
Powoli zaczynasz zdobywać zaufanie, zaufanie do siebie, do swoich pozostałych zmysłów, które stają się twoimi oczami. Zaczynasz wsłuchiwać się w siebie, wsłuchujesz się w świat, który ciebie otacza. Przychodzi taki moment, że potrafisz określić swoje położenie w tym świecie, bo czujesz ciepło słońca, ktore o różnej porze dnia zmienia swoje położenie. Gdy poczujesz chłód, to znak, że kończy sie dzień lub coś przysłoniło słońce,... uważaj bo to pewnie jest jakaś przeszkoda.
Uczysz się nowego znaczenia bodźców, nabierasz zaufania do siebie, pojawia się niesamowita intuicja, a wewnętrzny głos w chwilach niepewności szepcze "uważaj".
Pewnego dnia pogalopujesz po łące,... nikt nie będzie wiedział, że jesteś nielicznym, który widzi wszystkimi zmysłami.

Magdaleno... cieszę się i dziękuję, że pomagasz Kasi odnaleść... Drogę.

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pt sie 06, 2010 12:39 pm

Witam ponownie!
Jestem juz spowrotem , od jutra zaczynam pracę z Kaską . Tzn wracam do pracy.
Po moich dzisiejszych obserwacjach Kasi na padoku myślę ze praca przyniosła wspaniałe efekty, z drugiej jednak strony myslę że równie dobrze czteronoga stwora poradziłaby sobie beze mnie. Byc moze trwałoby to dłuzej , nim organizm by sie przystosował do niewidomości...Jednak jestem zadowolona ze pomogłam jej choć troszeczkę w przejsciu na tę ciemniejsza strone zycia , w której mozna takze dostrzegac piękno .
Dziękuj wszystkim za trzymanie kciuków.
Moge zdradzić ze będę pracowała z Kasią nad zbudowaniem zaufania takiego jakie mają konie które widzą.
Mam ten plus w pracy z Kasia ze moge przejśc odrazu do pracy na wolności ponieważ dla niej nie ma róznicy czy jest w roundpenie czy tez nie. Zaznaczyc mogę jedynie ze czuje czy jest w placu zamkniętym czy też nie.Sądzę że odróżnia dżwięki, podłoze itd.
Brzydko tak chwalić swojego konia ale... podziwiam ja ze odnalazła się w jej połozeniu....

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Jacob Spahis » pt sie 06, 2010 12:48 pm

Magdalena Jankowska pisze:Brzydko tak chwalić swojego konia ale...
Ja nic brzydkiego nie widzę w chwaleniu własnego rumaka :!: Chwal, chwal tu i wszędzie, i bardzo dużo :!:
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Krystyna Kukawska » pt sie 06, 2010 4:12 pm

ha ha Bierz przykład ze Spahisa i... chwal :!:

Podziwiam Cię, Magdo, za to co robisz dla swojego konia. Jesteś wspaniała !!!

DuchowaPrzygoda

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: DuchowaPrzygoda » sob sie 07, 2010 3:24 pm

:D :D :D chwalę i ja , też. Czyli wciąż i nieustannie z Wami...

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » sob sie 07, 2010 6:50 pm

pracowałam z Kasia dzisiaj , przypominałam jej wszystkie elementy które poznała do tej pory.
okazało sie ze po miesięcznej przerwie poradziła sobie ze wszystkim wspaniale.
Może zaproponujecie mi jakieś zadanie sprawdzające??
Moim marzeniem jest uzyskać z kasią takie połączenie ze nie będę potrzebowała haltera, jazda bez ogłowia... chciałabym nauczyć ja a może raczej prosic np o to aby się kładła,
Do tego jeszcze długa droga , jutro wstawie zdjęcia w czasie pracy , wydaje mi sie ze Kasia czuje się dobrze na samym halterze .Zobaczycie jak to wyglada z boku:)

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Krystyna Kukawska » sob sie 07, 2010 10:14 pm

Dawaj foty. Czekamy :wink:

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » ndz sie 08, 2010 8:16 pm

no i niestety musiałam odłozyć dzisiejszą pracę z Kasią ponieważ strasznie jej prawe oko spuchło i łzawiło. Wizyta lekarza była dla niej zbyt stresująca , tak więc mamy dwa moze trzy dni przerwy. No ale nic co sie odwlecze to nie uciecze:)

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » śr sie 18, 2010 1:33 pm

i znowu chwilę mnie nie było.
Oczy Kasi wróciły do swojego stanu, wyniki badań potwierdziły ze choroba jej jest tzw powikłaniem zapalenia spojówek. kASIA musiała mieć kiedys ostre niedoleczone zapalenie spojówek , przez wiele lat nic sie nie działo . Kiedy zmieniła stajnie jakis czynnik alergiczny spowodował ponowne zapalenie ale tym razem przeszła ta choroba duzo ostrzej.
Cały czas pluję sobie w twarz ze wtedy stała w nieodpowiednim hotelu, poniewaz Pani u której Kasia stacjonowała powiadomiła mnie o jej problemach dopiero kiedy kon zrobił sie agresywny...:(

Ostatnio miałam wiele czasu na przemyslenia.
Biję sie z myslami .
Mysllę ze Kasia teraz jest szczesliwsza niz pół roku temu. Zanim zaczęłam z nią jakąkolwiek pracę była nieszczesliwa bo w momentach niepewnosci nie mogła liczyc nawet na mnie.
Teraz kiedy wychodzi na padok widze w jej oczach krople nadziei.
Nawet nie wyobrazacie sobie jak slepe konie maja oczy. U konia zdrowego oko jest lsniace . U Kais oczy są puste, z jakimiś plamkami ... i ta wielka przerazajaca nicość. ale jednak w tych oczach mozna obudzić zycie , tchnąć w te doline krople zycia.
Dzisiaj Kasia wychodząc na padok widzi swoim ciałem Ale tez oko sie poprawiło , bo i w tej nicości jest iskra nadzieji.Czasami warto dac komus druga szanse , tymbardziej jesli odbiorca owej szansy jest stworzenie które cierpi w milczeniu...

Założyłam ten watek po to aby pokazać wszystkim którzy maja chore konie , kontuzjowane ze nie wolno i nich zapominać . nie wolno mysleć ze ten kon juz nie może czegoś robić. Koń całe zycie poświęca swojemu Panu ,wiec dlaczego my jako istoty myslące nie mozemy poswięcić choć kilka chwil dziennie naszemu towarzyszowi...

Przyznaję ze miałam watpliwości jak zareagujecie na to co robie z Kasia... wasza wiara w nas ,we mnie w kasie dała mi siłe do walki. Kazdy dzien kiedy spedzam go z Kasią jest starannie zaplanowany , po to własnie aby nie narazic jej na stres .
zawsze staram sie by czuła sie pewnie , nawet jesli ja mam watpliwości to nie daje tego po sobie odczuc aby ona czul;a sie pewnie...
dziekuje za wsparcie moi drodzy.
teraz pracuje z kasia 3-4 razy w tygodniu poniewaz pracuje. ale bede starała sie sukcesywnie dodawać posty .
A no i co do tych zdjęc jak zwykle nie ma mi ich kto zrobić . Ale jak tylko nadarzy sie okazja nadrobie zaległości...

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » sob sie 21, 2010 3:37 pm

Dzisiaj Piekny dzień.
Kiedy wstałam rano pomyślałam sobie ze taki piekny dzionek warto wykorzystac do pracy ...
Jak zwykle zaczęłam z Kasia prace w stajni...nasze złote 10 minut - swoja droga uwarzam ze to jeden z wazniejszych etapów pracy z koniem - pielegnacja , oraz zdobywanie zaufania w boksie...
załozeniem mojej pracy było przygotowanie na wolności - at liberty.
normalnie kiedy koń widzi steruje sie go wzrokiem i mowa ciała... ja mam ten problem po za soba ( trzeba uwarzac gdzie sie patrzy , jakim wzrokiem , itd)
Postanowilam zacząc prace od zabawy w jo jo... tak tak szkoła Parellich.
Tak więc zaczęłam od tej zabawy . Prosilam Kasie o oddalanie się i o zblizanie . Kiedy miała sie oddalić dotykałam ją poprostu stickiem - bacikiem - w bok , a kiedy miała sie zblizyć to nie dotykałam jej . Efekt był zdumiewający , Kon który nie widzi wykorzystuje swoje wszystkie zmysły na maksa i kiedy chciałam wykonać ruch w jej kierunku ona natychmiast zwiększala woltę na około mnie. Nastepnie przeszłam do kolejnej fazy tej zabawy . Czyli stoje na przeciwko konia i chce zeby sie cofnął a nastepnie podązyła za mną . Kasia odrazu wiedziała o co chodzi . Starałam sie jak najmniej uzywac haltera. Lina cały czas prawie lezała na ziemi.
Nastepną zabawą jaka przećwiczyłayśmy było podążanie z przeciskaniem .
Szłam sobie po jej prawej stronie i robiłyśmy serpentynę , od czasu do czasu napotykając sie na ogrodzenie i na drąg leżący na ziemi...
uznałam ze kasia jest gotowa na ściągnięcie haltera.
Podeszłam chwile głaskałam ją . ona stała rozluzniona od czasu do czasu żuła sobie spokojnie. Przed ćwiczeniem pozwoliłam jej na chwilę pasienia sie . Po tym jak sie rozlużniła poprosiłam o schylenie głowy- ustepowanie od nacisku-zdjęłam halter, Kasia przezuła i ruszyłysmy zdobywać padok. Kasia szła tak jakby miała linę .
Kiedy miała zakrecić uzywałam sticka , kiedy miała wyjsc na koło robiłam to w ten sam sposób jak na lonzy ,czyli kiedy ona sżła stepem ja opierałam swoją dłoń na jej boku i cofając sie szłam w kierunku zada. Kasia nauczyła sie tego znaku i lina nie była nam potrzebna.
Na koniec pracy udało nam sie przejść z kłusa do spokojnego stepa i do stój .
Dzisiejszy dzień zaliczam do jednego z przełomowych.
Jestem bardzo dumna z mojej małej Grubej Tuli:)( taka ksywka w stajni)
To był udany dzień:)

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » sob sie 28, 2010 4:35 pm

no dzisiaj Gruba Tula mnie zaskoczyła...
Tzn na pewno to był mój błąd jakieś niedopatrzenie ...
wybrałam się z nia na spacer do lasu , szłysmy sobie spokojnie az tu nagle Kasia sploszyła sie i omal nie staranowała mnie i okolicznych drzew , wyrwała mi się i pogalopowała w głąb lasu.
Nikomu nie życzę tkowej sytuacji, spodziewałam sie najgorszego....
Dzisiaj mam juz dość stresów, znalazłam Kasię koło stajni nie mogła trafic do wejścia...
Musimy popracować jeszcze raz nad podstawami...
Kasi nic się nie stało , prócz nie groznego obtarcia....
dobrze ze ten dzien sie juz konczy

Awatar użytkownika
Magdalena Jankowska
Posty: 181
Rejestracja: wt cze 15, 2010 4:52 pm
Lokalizacja: Międzyzdroje , Czarnków

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: Magdalena Jankowska » pt wrz 03, 2010 4:00 pm

Myslałam o ostatnim wydarzeniu i postanowiłam wprowadzic kilka zmian dotyczących pracy z Kasią.
Natural zakłada że jezeli przechodzę do pracy na wolności czyli at liberty , koń czuje sie przy nas bezpiecznie itd. Zakłada również że koń nie zwraca uwagi na to co dzieje sie na około niego... ale to kon który widzi , po za tym nie ma nigdy gwarancji na to że nić zaufania pęknie itd... Piszę do różnych fachowców od nauralu , od pracy z trudnymi końmi i nikt nie potrafi mi dac złotych rad na temat pracy z takim koniem .
Mimo wszystko to nie jest jeszcze to . Z drugiej strony zdaję sobie sprawę że potrzeba czasu , o wiele więcej czasu niż ze zdrowym koniem . Martwi mnie jednak to że nikt nigdy nie zagłębił się w tematykę ślepych koni... czy tylko ja takowego posiadam ?
Od tych owych super zaklinaczy usłyszałam ze klacz trzeba albo oddać do fundacji , albo moze postawic na pastwisku i już. Ale jak to i już?
jak mam zostawić konia kóry nagle stracił wzrok i zagubił się w tym /? na początku natural przynosił efekty które widac do dzisiaj , ale to tylko taki alanatural ....
dzisiaj to ja ćwiczyłam a nie kasia.
zawiązałam sobie oczy . Narzeczony prowadził mnie za rękę . To coś okropnego nagle przestać widzieć . Po 40 minutach spaceru po lesie po jakiś dziurach itd zrozumiałam jeszcze więcej niż mogłam sobie wyobrazic. Teraz musze pomysleć jak tu postepować z kasią zeby była w pełni szczęśliwa.
PS. zastanawiam się nad kupnem odpowiedniego dla niej towarzysza. Choć nie wiem czy będę w stanie przewidzieć czy będzie to odpowiedni towarzysz dla niej...narazie w tej roli sprawdza się świetnie koza.

DuchowaPrzygoda

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt wrz 03, 2010 6:39 pm

Magdalena Jankowska pisze:
Od tych owych super zaklinaczy usłyszałam ze klacz trzeba albo oddać do fundacji , albo moze postawic na pastwisku i już. Ale jak to i już?
jak mam zostawić konia kóry nagle stracił wzrok i zagubił się w tym /?
Magdo, bo niektórzy zaklinacze tak czasami mają, oddać problem gdzieś, wywieźć....oddalić własną niedoskonałość! Istnienie /jako dowód/własnej niemocy skazać poza oczy...To są dopiero ślepcy!
mam nadzieję, że Ty będziesz dzielna! Wciąż i nieustannie....czytam, i trzymam kciuki :D

rozbrykany kucyk
początkujący
początkujący
Posty: 118
Rejestracja: ndz lip 18, 2010 7:48 pm
Lokalizacja: śląsk

Re: Ślepy koń , jak sprawić by widział moimi oczyma ...

Post autor: rozbrykany kucyk » pt wrz 03, 2010 8:01 pm

ciesz się że trafiłaś na TO forum, nie na inne... :x
3mam kciuki moooocccnooo! to bardzo urocze że zajmujesz się Kasią i dajesz jej szanse! :D
missing my unicorn....

ZIELONY LISTEK-jestem początkujaca ;p proszę o wyrozumiałość

ODPOWIEDZ