Metoda Jeana d'Orgeix

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Artemor
Posty: 165
Rejestracja: pt mar 28, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Rathcoole C.O. DUBLIN

Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Artemor » pn maja 10, 2010 6:43 pm

Rozmowa wydzielona z wątku Koń poznaje drągi... (str. 7) Teolinek

Ja odpowiem linkiem, :) Jean d'Orgeix I 1/6 Tajemnica jazdy lekkiej przygotowanie do skoków . http://www.youtube.com/watch?v=EG1Y89R2 ... re=related Co myślicie o takiej metodzie ??????????
"A z tyłu za nim bardzo zmęczony 11sto letni Artemor wychodowany w janowie podlaskim cudownie skaczący dzisiaj "

Maria Masaz
Posty: 470
Rejestracja: śr sty 13, 2010 8:39 pm
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Koń poznaje drągi .........

Post autor: Maria Masaz » pn maja 10, 2010 7:38 pm

Ciekawe historyczne
Koń powinien bawić się wędzidłem - ruchliwość ręki (mnie uczono palców, otwarcie i zamknięcie), nie chodzi o stałe naciski na wodze, ani o spowodowanie bocznego wykrzywienia....hm...
coś na zasadzie przeciwdziałaniu : koń pociągnięty do góry za wodze najpierw idzie za ręką jeźdźca ,a później opuszcza głowę na dół...- ucieka przed naciskiem wędzidła, nie każde konie tak zareagują, część stanie Ci dęba - co bardziej wrażliwsze
Iiii bardziej podoba mi się zasada nauki konia na głos z ziemi, ucisk łydką jest dla mnie następnym elementem dodanym do głosu, podobnie jak zatrzymywanie ....(trochę się bawiłam z dziećmi)
Ciekawe , naprawdę , fajnie znać inne punkty widzenia (niektóre się pokrywają)
pozdrawiam
aaa (dodaje) koń nie mógł zrobić kupy...to ma być rozluźnienie... hm.... ??? czego ? (chyba kupy??)
6.6 też ciekawe, ale pozostawiam bez komentarza ;)
Ostatnio zmieniony pn maja 10, 2010 10:49 pm przez Maria Masaz, łącznie zmieniany 1 raz.
Maria

Awatar użytkownika
Artemor
Posty: 165
Rejestracja: pt mar 28, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Rathcoole C.O. DUBLIN

Re: Koń poznaje drągi .........

Post autor: Artemor » pn maja 10, 2010 11:04 pm

[quote="Maria Masaz"]Ciekawe historyczne
Koń powinien bawić się wędzidłem - ruchliwość ręki (mnie uczono palców, otwarcie i zamknięcie), nie chodzi o stałe naciski na wodze, ani o spowodowanie bocznego wykrzywienia....hm...
coś na zasadzie przeciwdziałaniu : koń pociągnięty do góry za wodze najpierw idzie za ręką jeźdźca ,a później opuszcza głowę na dół...- ucieka przed naciskiem wędzidła, nie każde konie tak zareagują, część stanie Ci dęba - co bardziej wrażliwsze
Bo po to się z nimi pracuję właśnie żeby reagowały prawidłowo na tzw bariere rąk i NAPEWNO ŻADEN NIE STANIE DĘBA!!!!!!! Totalna bzdura jak dla mnie !!!! I nikt poza jedna osobą tu mam na mysli pana trenera Wojciecha Mickunasa nie powinien kryrtykować metod Jean d'Orgeix !!! Nie ulega wątpliwości że był to wspaniały trener na poziomie którego nie mamy tu wszyscy razem wzięci forumowicze . Jego osiągnięcia mówią same za siebie . Tak kiedys jeźdźili jak na jego filmie mozna zobaczyć ,teraz styl się zmienił ale czy na lepsze tego nie wiem . Mam własnie zamiar zacząć skakać bez ingerencjii jeźdźca tzw w stałym zrównoważeniu :) Duzo pracy w wygięciach skoków i DUŻO MARCHEWKI :)
"A z tyłu za nim bardzo zmęczony 11sto letni Artemor wychodowany w janowie podlaskim cudownie skaczący dzisiaj "

Awatar użytkownika
Artemor
Posty: 165
Rejestracja: pt mar 28, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Rathcoole C.O. DUBLIN

Re: Koń poznaje drągi .........

Post autor: Artemor » pn maja 10, 2010 11:08 pm

A ah bym zapomniał na filmie koń nie mógł zrobic KUPY bo miał zatwardzenie . HEHEHEHEH :)
"A z tyłu za nim bardzo zmęczony 11sto letni Artemor wychodowany w janowie podlaskim cudownie skaczący dzisiaj "

Maria Masaz
Posty: 470
Rejestracja: śr sty 13, 2010 8:39 pm
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Koń poznaje drągi .........

Post autor: Maria Masaz » pn maja 10, 2010 11:32 pm

ja nie krytykuje, a on nie podaje przepisu na dłoni tylko stwierdza fakty, że jak się pociągnie to tak i tak będzie - z tym się zgodzę,(no co uciekł od ucisku mało przyjemnego, nagłe nadwyrężenie i szybki powrót do stanu równowagi, łeb na dół), ale wystarczy moment i ... zresztą napisałam już wolę część tych zabaw (prac) z ziemi - to wszystko
Zatwardzenie hm... lub denerwował się jeźdźcem :)
róbta co chceta - jak kto ktoś powiedział :) mi to rybka, ale Pasiakowi mówiono dobrze, że z tym karmieniem należy uważać, a szczególnie jak się konia nie poznało.
ps teraz się często stosuje metody mnie stresujące tzn koń poznaje człowieka, a póxniej człowiek na niego wsiada i zazwyczaj jakoś tak bardziej mu ufa, co wiąże się z tym, że i na działanie ręki raczej mniej impulsywnie może reagować - co też nie jest regułą, ale ideałem do którego można dążyć, jest zrelaksowany , nie ma spięć - kupe może robić no chyba, że ma zatwardzenie ;)
ps sorki, ale dodać musiałam
ps : "teraz" jest pojęciem względnym, polecam wątek Spahisa i kawalerię - nie mam pojęcia czy to "teraz" kiedyś nie było.
Ostatnio zmieniony pn maja 10, 2010 11:46 pm przez Maria Masaz, łącznie zmieniany 2 razy.
Maria

Awatar użytkownika
Hedone
Posty: 89
Rejestracja: pt gru 18, 2009 1:53 pm
Lokalizacja: Dziemiany

Re: Koń poznaje drągi .........

Post autor: Hedone » pn maja 10, 2010 11:39 pm

Myślę ze nad metoda Jeana d'Orgeix można debatować godzinami - proponowałabym wydzielenie osobnego tematu. Osobiście uważam ze to dość kontrowersyjny styl. Podpatrywałam wielokrotnie przejazdy Olgi Grabowskiej (jeżdżącej tym właśnie stylem) i cóż... ładnie to nie wygląda, ale do czasu było wybitnie skuteczne w jej przypadku (i w przypadku jej koni oczywiście). Chętnie podyskutowałabym szerzej na ten temat.

Maria Masaz
Posty: 470
Rejestracja: śr sty 13, 2010 8:39 pm
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Maria Masaz » wt maja 11, 2010 1:05 am

Zdjęcia później właśnie się edukuję ;) haha, ale to dosyć ciekawy wątek, jak widzę zdjęcia Jeana to wydaje mi się, że podobnie jeździli dżokeje parędziesiąt lat temu - zapewne dla bezpieczeństwa. Poza tym siodła były inne , mocowane do tyłu. Heh pocieszające jakieś 15 lat temu gdybym miała taką wiedzę mogłaby powiedzieć moim instruktorom - ja jeżdżę inną metodą znaną sprzed parudziesięciu lat ;), a to, że w ogóle nie umiałam trzymać pionu i pięt na dół to inna bajka.
Sądzę, że gdy kończy się łuk żebrowy tam nie powinno być silniejszych ucisków, kręgosłup nie ma wsparcia - napewno nie zalecałabym tego stylu na młodziakach poniżej 6 roku życia, no, ale kiedyś jak mi mówiono (pisano) dużo starsze niż teraz zajeżdżano konie.
pozdrawiam
ps
http://www.stajenka.fora.pl/boks-1-bieg ... ,1948.html
już sił mi brak i wracam do roboty, chyba mnie nie będzie czas jakiś...
pozdrawiam
Maria

Awatar użytkownika
Artemor
Posty: 165
Rejestracja: pt mar 28, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Rathcoole C.O. DUBLIN

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Artemor » wt maja 11, 2010 8:36 am

Jak go zoabaczyłem pierwszy raz to też powiedziałem jejku co to za styl ??? ALe skuteczny ,czy dla konia dobry niekrzywdzący ....... no cóż mozna by było nad tym deliberować ,moim zdaniem to teraz cała światowa czołówka to patenciarze byle szybko szybko , miałem okazję zobaczyć kilku słąwnych na rozprężalni przed konkursem rolex fei cup .Kazdy z nich podkreślam każdy rozprężał konia na czarnej ,przy 130 cm odpinali czarną luzaki ,zdziwiłem się jak cholera tym faktem ale tak było . Nie mówię ze wtedy nie stosowano patentów i innych takich ale styl był inny jazdy i wydaję się że prostszy i lepszy :) Załączam dwa linki z filmem tego wielkiego szkoleniowca nawet wytoku tam nie stosuje :) http://www.youtube.com/watch?v=EG1Y89R2 ... re=related ,http://www.youtube.com/watch?v=1vLmm_NK ... TiedwvVTcg
"A z tyłu za nim bardzo zmęczony 11sto letni Artemor wychodowany w janowie podlaskim cudownie skaczący dzisiaj "

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Julia z Orla » wt maja 11, 2010 9:08 am

Myślę, że d'Orgeix ma dużo więcej naśladowców niż Olgę Grabowską. Jakiś czas temu też wojowałam o "trzymanie pionu" i wszystkie te "palce do konia" (tutaj też, w wątku o dosiadzie a la Linda P.), ale siedzenie na koniu według jakichś tam podręcznikowych wektorów jest zwyczajnie nierozsądne i często też nieprzyjemne dla jednej i drugiej strony. Jeśli koń ma wystarczająco szeroką "półkę" w okolicach lędźwi, mocne mięśnie brzucha i jest jeżdżony tak, żeby podwijał miednicę i zaokrąglał się to będzie gotowy do noszenia jeźdźca siedzącego nieco do tyłu i to jeźdźca słusznej wagi.

Ktoś, chyba Ray Hunt, powiedział o tym tak: "na koniu powinno się po prostu siedzieć".

Dla porównania:
http://www.youtube.com/watch?v=BSLpyfzi ... re=related
http://www.youtube.com/watch?v=90CEwvZQVYw

Unoszenie wodzy do góry jest baucherowskim sposobem na zrównoważenie konia - jest to komunikat "zrównoważ się", w wyniku którego, co widać na filmie, koń sam wędruje do wędzidła. Natomiast to ciągłe zmiękczanie konia w pysku i "krótkie działanie ręki" pokazane na tym filmie mi się nie podobają. D'Orgeix mówi: "nie należy się obawiać ostrego działania ręki..." - ja się uprę, że należy ;) Może dlatego niektórzy mistrzowie skupiają się głównie na zmiękczaniu w potylicy - to działa w dwie strony, na szyję i grzbiet w jedną, i na pysk - w drugą. I zgięcia boczne mają w tego typu rozluźnianiu ogromne znaczenie, pozwalają stawowi potylicznemu się jednostronnie "otworzyć" i rozciągnąć przylegające mięśnie.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Hedone
Posty: 89
Rejestracja: pt gru 18, 2009 1:53 pm
Lokalizacja: Dziemiany

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Hedone » wt maja 11, 2010 9:37 am

Nie twierdze Julio, ze tylko Olga jeździ tym stylem, ale tylko ona rzuca się w oczy na zawodach w regionie.
A jeśli chodzi o dosiad to przez wiele lat jazdy d'Orgeix mógłby być ze mnie dumny. Nogi wywalone do przodu, zaparte na strzemionach były oczywiście mimowolne, chociaż teraz zastanawiam się czy ówczesny trener nie miał na celu wykształcenia u mnie stylu Jeana. (?) Jestem z Grudziądza, a podobno tu lubili francuska szkole.
Mi jednak francuska szkoła wyszła bokiem, a właściwie kolanami. Od kiedy zaczęłam mieć z nimi kłopoty pilnuje linii bark-biodro-pieta żeby ich nie przeciążać. Ja jak zwykle próbuję znaleźć tu coś dla siebie, coś z czym się zgadzam i co będę stosować bez najmniejszych oporów.

Wojtas
Posty: 133
Rejestracja: sob sty 05, 2008 9:56 pm
Lokalizacja: Wawa

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Wojtas » wt maja 11, 2010 1:06 pm

W metodologii JdO jest jedna rzecz, która może niepokoić: po lekturze "Skoków" mam wrażenie, że jednym z celów treningu jest zrobienie z konia czegoś w rodzaju automatu do skakania, odruchowo reagującego na pomoce, a całą "decyzyjność" powierza się człowiekowi, który jest odpowiedzialny za sukces. Taka trochę czkawka po wcześniejszym podejściu "nieingerencyjnym", o którym też pisze. W praktyce jednak nikt nie jest nieomylny, koń musi czasem korygować ludzkie błędy, czy skutki swojego własnego wcześniejszego niezrozumienia ludzkich poleceń albo niepodporządkowania. A koń-automat robi się bierny, czeka na polecenia jeźdźca, a kiedy się ich nie doczeka to ładuje się w drągi. A potem zostaje uraz, spada zaufanie do jeźdźca. Dlatego przy całym szacunku dla różnych ciekawych technik i spostrzeżeń Jeana, jakoś bardziej przemawia do mnie ogólne podejście Paalmana, z pewną jednak dozą partnerstwa w tej jeździe.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Magda Pawlowicz » śr maja 12, 2010 2:52 am

oj to chyba niedokładnie przeczytałeś... D'Orgeix pisze wyraźnie:na pewnym etapie koń uczy się samodzielności i jesli wodza zostanie oddana koń wie że ma przejąć inicjatywę. Natomiast jeśli mówimy o naprawdę poważnych skokach i o ich wygrywaniu to tam po prostu nie ma miejsca na błędy! Koń ma być taką właśnie "maszyną do wygrywania" i to do mnie przemawia. Nie znaczy to że jest pozbawiny inicjatywy. Ale przyjął fakt "decyzyjności" człowieka, zgodził się z nim i ZAUFAŁ! Bo ta metoda zakłada również danie koniowi łatwości skoku poprzez uzyskanie prawidłowego równoważenia. I to tak działa! Koń wie że jeśli zrobi tak jak chce człowiek to wszystko bedzie dobrze. Tylko ta metoda wymaga bardzo wysokich kompetencji jeźdźca.
Nie nadaje się dla początkujących...
I choć wiele rzeczy robię inaczej to uważam że jest to metoda wartościowa i wzięłam z niej bardzo dużo.
I ne wydaje mi się żebym robiła koniom krzywdę!
Jaka jest krzywda w tym że koń uzna mnie za szefa???

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Karolina Jaskulska » śr maja 12, 2010 8:21 am

dopiero udało mi się obejrzeć wszystkie filmiki i jestem pozytywnie nastawiona do tego pana ;)
Bardzo sensowne ćwiczenia , fajnie omówione z pokazaniem , jak ma być, a jak nie ma być.

Raziło mnie tylko co chwile powtarzane: kara, ukarać konia, natychmiastowa kara i ostre dzialanie wodzy aż do cofnięcia konia. Ale ten pan chyba stawia na szybkość reakcji konia i szybkie jego zrozumienie, że nie opłaca się czegoś nie wykonywać...
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Artemor
Posty: 165
Rejestracja: pt mar 28, 2008 9:32 pm
Lokalizacja: Rathcoole C.O. DUBLIN

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Artemor » śr maja 12, 2010 9:35 am

Ja wczoraj zrobiłem kilka ćwiczeń z jego instruktażu i napisze wam że było czuć róznicę :) A to pierwszy trening dopiero nasz taką techniką :) nie moge się doczekac skoków :)
"A z tyłu za nim bardzo zmęczony 11sto letni Artemor wychodowany w janowie podlaskim cudownie skaczący dzisiaj "

Ania Dobrowolska
Posty: 76
Rejestracja: ndz lis 25, 2007 9:35 pm
Lokalizacja: pomorskie - Szczerbięcin
Kontakt:

Re: Metoda Jeana d'Orgeix

Post autor: Ania Dobrowolska » pt maja 14, 2010 12:47 pm

Ciekawy wątek. A dla mnie tym bardziej, iż już jakieś 10 lat temu stałam się posiadaczem dwóch części kompletnych filmów pana d'Orgeix, z których to pochodzą przedstawione filmiki.
Jak większość metod ma ona pewne wartościowe przekazy i do jednego z nich należy konsekwencja. Pan Jd'O cały czas powtarza, obojętnie czego nie wymaga od konia, że w określony sposób jeźdźiec musi się zachować zawsze. i jest to w zasadzie podstawą każdej nauki i wychowania.
Nie zgodzę się jednak z mocnym, gwałtownym działaniem ręki, w wyniku którego koń staje w miejscu, a jego głowa wędruje praktycznie w chmury - totalny brak harmonii. Wiele koni na takie działanie będzie odpowiadało walką lub nawet paniką - szczególnie w początkowej fazie szkolenia - a na takim właśnie koniu demonstrowana jest metoda.

Co do dosiadu. Przecież nie chodzi o to by siedzieć w określony sposób na koniu, bo tak mówią wzorce czy książki. Pewni mądrzy ludzie określili jak powinien wyglądać prawidłowy dosiad nie ot tak.Uwzględnili oni mechanikę mięśni i stawów, rozkład równowagi i podstawowe prawa fizyki. Więc przyznam, iż prezentowany dosiad jest dla mnie nielogiczny. Aczkolwiek może fenomen tegoż akurat szkoleniowca tkwi w czym innym.

Na pewno warto oglądnąć całe filmy i przeanalizować. Jest wiele wartościowych wskazówek. Jednak dla mnie osobiście jest tam również wiele elementów, w których zupełnie brak logigki - biorąc pod uwagę głównie psychikę wielu koni.

Tknęło mnie to jednak do dalszych przemyśleń, więc jeszcze raz usiądę i przeanalizuję całą tę metodę.
Pozdrawiam

ODPOWIEDZ