Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Cejloniara » pn maja 10, 2010 10:49 am

No dobrze, ale pokaż mi proszę, w którym miejscu tego filmiku jest coś takiego, co każe sądzić, że jest to jakaś nowa, rewolucyjna metoda, jako taka własnie sprzedawana? Uważam, że to odbiorcy postrzegają metody potocznie wiązane z naturalem. Posługują się stereotypem a nie oczami i rozumem.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Jacob Spahis » pn maja 10, 2010 11:40 am

Uprzejmie wyjaśniam, że nieskromnnie zaliczam sibie samego do gatunku sapiens i tym samym używam rozumu, zaś danych dostarcza mi to co widzę, czuję, słyszę lub postrzegam innymi zmysłami. :)

Na samym filmiku oczywiście nic wielkiego nie ma poza banerem reklamowym rzeczonej. Niemniej cały kontekst, a w szczególności samo określenie, że jest to "metoda", nakazuje zadawać te pytania. Zresztą ja nie neguję pracy tej Pani Trener. Ja napisałem tylko (jest na forum, można sprawdzić), dlaczego mi się nie podoba.

Po dłuższych przemyśleniach stwierdziłem, że w całym "naturalu" odrzuca mnie nowomowa. To samo działanie (użycie bata) jest nazwane "przedłużeniem ręki", podczas gdy to jest po prostu użycie bata - raz dobre a raz złe. I tyle. W ten sposób można tłumaczyć każde głupstwo (oczywiście jeżeli coś jest głupstwem, bo to nie zawsze), jak np. pętanie koni. Spotkałem to w literaturze zacnego człowieka, który proponował wiązanie nóg, żeby nauczyć pokory.

Nie mogę wykluczyć, że jestem uprzedzony do naturalu. Staram się być obiektywny i dlatego na samym początku napisałem co nie podoba mi się w filmie. Samej Pani, ani jej metod nie znam (więc pytam).
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Cejloniara » czw lip 15, 2010 9:55 am

Spahis, niestety muszę Cię rozczarować. Określenie, że bat jest przedłużeniem ręki jest jak najbardziej klasyczne i stare.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Jacob Spahis » czw lip 15, 2010 11:05 am

Dlaczego zaraz rozczarować :?: Przyjmuję to z godnością, ale ogólnej tezy nie zmieniam. :)
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

DuchowaPrzygoda

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw lip 15, 2010 10:02 pm

Nygus pisze:A mnie się podobał ten siwy koń jak myślicie czy to Andaluz??
:-)))))
taaaak , zgadzam się!!! w tej całej metodzie, oraz w dyskusji nad wyższością naturala lub nie....zdecydowanie NAJBARDZIEJ podoba mi się koń!!
Wygląda na andaluza, ale ciut jakby przerośnięty jest. ..w sumie nie takie to ważne też. Po prostu konik piękniutki.

a co do bata to największy problem miałam z LUDŹMI gdy carrot sticka nie chciałam w przenośni i dosłownie KUPIĆ
/Spahis to o taką nowo -mowę Ci chodziło? :) / ani liny odpowiednio wijącej się. Mam sentyment do niebieskiego starego uwiązu....który zresztą też kiepsko wiążę.....ale towarzyszy mi wszędzie...Tyle, że ja od koni nie oczekuję niczego więcej ponad to co mi już dają. Bo i tak dają zbyt wiele...

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Cejloniara » pt lip 16, 2010 7:40 am

Wiesz Duchowa... tylko, że to zwykle jest raczej dyskusja o niższości... nie wyższości... i to jest smutne na tym ekumenicznym forum :(
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Bronze
Posty: 49
Rejestracja: pt mar 05, 2010 8:27 pm

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Bronze » pt lip 16, 2010 12:32 pm

Tak naprawdę we wszystkich metodach chodzi o jedno...żeby wsłuchać się w swojego konia i starać się go zrozumieć. Zwał jak zwał...mianownik jest jeden. A homo sapiens wyciąga wnioski i bierze z nich to co dla niego i konia najlepsze.

DuchowaPrzygoda

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt lip 16, 2010 3:48 pm

.. Ileż koni CIERPI- widzę tyle okrucieństw, wędrując sobie po świecie. I tu i ówdzie oczy ze zdumienia i nie tylko przecierać muszę...
To Pani ta Carolyn Restnick- jak i jej zwolennicy, a także i my tutaj w tej dyskusji naszej WSZYSCY i tak z WYŻYN POCHODZIMY :D

Awatar użytkownika
Piotr Sabiniarz
Posty: 104
Rejestracja: pn lis 23, 2009 12:39 am

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Piotr Sabiniarz » sob lip 17, 2010 1:24 am

Momentami czuję się zmęczony mnogością metod treningu koni, panuje jakaś dziwna moda na metody pracy z końmi. Często slychać w światku jeżdzieckim hasła: " mam na to sposób..., według mojej metody..., mam metodę..., itp."
Ludzie jakby prześcigali się w wynajdywaniu metod, patentow, a koń przypomina kark, po którym wielu stara się dosiąść wyżyn popularności i pognać ku własnej chwale - wg własnej metody, z zamiarem pokazania kto byl pierwszy, kto szybciej odkrył... metodę, kto jest bardziej naturalny, a kto mniej.
I jeszcze ten kolejny podzial na naturalnych i nienaturalnych, kto jest bardziej cool i trendy, a kto archaiczny i zacofany.
Te metody powodują, że umysł koński przypomina poligon doświadczalny, a "jeźdźcy" raczej przypominją alchemików, gorączkowo poszukujących sposobu zamiany ołowiu w złoto, a nie prawdziwych jeźdźców.
Język jakiego uzywają "twórcy metod" czasami śmieszy i przeraża - carrot, może jednak lepiej brzmi nasz rodzimy bat, albo - "... moj koń je siano, a twój ..... ja mojego trzymam na hay'u " :mrgreen: .

maku
Posty: 262
Rejestracja: sob lis 10, 2007 8:44 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: maku » sob lip 17, 2010 1:50 am

Jak dla mnie jest to efekt jednego z największych przekleństw dzisiejszego świata – marketingu. Nie miałbym nic przeciwko propagowaniu pozytywnych, dobrych metod. Nie mniej jednak razi mnie fakt, że wszystkie te metody zostały wynalezione tam gdzie nie urodziło się jeździectwo a urodził się wielki biznes i umiejętność reklamy, sprzedaży.
Niewątpliwie ma to swoje dobre strony bo jednak coś pozytywnego z tego wynika. Szkoda ogromna jednak, że ulegając temu zjawisku często zapominamy o naszych dobrych tradycjach które tak skutecznie zostały zniszczone w wyniku działań historii. I zamiast słuchać dokładnie naszych – klasycznych mistrzów dajemy sobie wmówić że to wszystko zostało odkryte zupełnie gdzie indziej.
Ale jak to kiedyś ktoś mądry powiedział „jedyną nauką jaką wyciągamy z historii jest to że nikt się z niej nie uczy”. (a może jakoś tam podobnie)

DuchowaPrzygoda

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: DuchowaPrzygoda » sob lip 17, 2010 12:30 pm

PIOTRZE, lubię Ciebie czytać. PISZESZ tak, że aż dyskutować się odechciewa, ale przyjmij to jako komplement.... :D
uchachałeś mnie z tym hayem.... :lol:

Bronze
Posty: 49
Rejestracja: pt mar 05, 2010 8:27 pm

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Bronze » sob lip 17, 2010 3:26 pm

„jedyną nauką jaką wyciągamy z historii jest to że nikt się z niej nie uczy”. (a może jakoś tam podobnie)[/quote]
Bardzo kontrowersyjna teoria i w pełni się z nia nie zgadzam. Ale to pole do popisu dla historyków - ciekawe co oni na to :shock:

Ania Dobrowolska
Posty: 76
Rejestracja: ndz lis 25, 2007 9:35 pm
Lokalizacja: pomorskie - Szczerbięcin
Kontakt:

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Ania Dobrowolska » pn lip 19, 2010 11:10 pm

Przez jakiś czas, gdy dowiadywałam się o ‘nowych metodach’ treningu bądź pracy z koniem, byłam zazwyczaj nastawiona bardzo krytycznie i sceptycznie. Też myślałam, że to tylko marketing, że ktoś chce zaistnieć, bo cóż nowego jest jeszcze do odkrycia o końskiej naturze? Jednak dzięki naszej cywilizacji (Internet, coraz szerszy dostęp do ciekawych pozycji książkowych i filmów) mamy możliwość zapoznania się z innymi niż nasze przekonaniami, zasadami, technikami pracy czy po prostu sposobami spędzania czasu z końmi. Jedni widzą w tym wspaniałe możliwości, inni gubią się w natłoku informacji.
Na jednym ze szkoleń, w którym brałam udział, padła ciekawa informacja. Otóż w magazynie The Times - tylko w jednym – znajduje się tyle informacji, ile człowiek jakieś kilkaset lat temu (nie pamiętam czy 200 czy więcej) gromadził przez całe życie. I z końską dziedziną też tak jest. Kiedyś by poznać style pracy różnych szkół trzeba było wędrować po świecie wiele lat. Teraz jesteśmy bombardowani ogromem informacji. Boimy się nowych rzeczy, bo w większości zadajemy sobie pytanie: to w końcu to co już wiem jest złe? Czy Ci wszyscy mistrzowie, którzy stworzyli pewne wzorce, zasady pracy z końmi byli w błędzie?
No i chyba często ludzie próbują zupełnie przestawić się na nowe style, formy czy metody albo zupełnie je odrzucają. Każdy chciałby by padła konkretna odpowiedź, która metoda, styl itp. jest najlepsza. Ja też bym chciała – byłoby łatwiej. I tak czytając wspaniałą pozycję Paula Belasik’a o jego poszukiwaniach w drodze do osiągnięcia kunsztu jeździeckiego trafiłam dokładnie na to samo pytanie. Po pobycie w wielu wspaniałych szkołach, u wielkich Mistrzów takich jak Henri Van Schaik, Nuno Oliveira itp. Belasik był w niesamowitej rozterce. Skoro jedna szkoła krytykuje drugą i stosują zupełnie inne, czasem sprzeczne zasady – na kim się wzorować, czy wszyscy wielcy są w błędzie?
I padła prosta odpowiedź. Efekt końcowy u każdego z Mistrzów jest identyczny. Tak więc nikt nie jest w błędzie, wszyscy mają rację. Trzeba sobie tylko zdać sprawę, że są różne ścieżki zmierzające do jednego celu. Często jest wiele prawidłowych odpowiedzi na jedno pytanie czy problem.
Paul Belasik ostatecznie nie wybrał żadnej szkoły, zaadoptował je wszystkie i zaczął swoją własną przygodę, poszedł własną ścieżką z bagażem wiedzy i doświadczeń pozbieranych od różnych ‘koniarzy’.
Moim zdaniem warto patrzeć na wszystko co się pojawia. Czasem przesłania są niesamowite. A że marketing wchodzi i pieniądze – cóż na tym kręci się świat i chyba już się to nie zmieni. Ale z drugiej strony, któż nie chciałby robić to co lubi i z tego żyć?

Awatar użytkownika
Piotr Sabiniarz
Posty: 104
Rejestracja: pn lis 23, 2009 12:39 am

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Piotr Sabiniarz » wt lip 20, 2010 1:41 am

Aniu to wszystko prawda co piszesz, wiadomo sukces ma wielu ojców, ale nie rozumię dlaczego ludzie mający różne poglądy - w tym przypadku dotyczące metod pracy z końmi, poprostu się zwalczają. Wielu stara sie "na siłę" dowieść, że ta czy inna metoda jest najlepsza, a jakakolwiek inna jest już przestarzała i do niczego. Dokonal się kolejny podzial na naturalnych i nienaturalnych, samo słowo - naturalny - już wywoluje skrajne reakcje. Niestety, ale właśnie na tym forum dowiedziałem się o tym, że miłośnicy koni stanęli po dwóch stronach barykady.
Myślę, że każdy intuicyjnie, wybiera to co mu odpowiada i stara się wg jakiejś metody czy metod pracować z końmi. Tylko czy jest sens na silę namawiać innych, którzy nie czują przekonania bo, akurat mają inne podejście do pracy z końmi. Osobiście cenię Monty Robertsa, który w moim odczuciu wykazał się niezwykłą empatią wobec koni, który przeciwstawił się siłowym sposobom rozwiązywania "problemów" z końmi ( łamanie koni, ich psychiki) - często korzystam z jego doświadczenia. Cenię również polskie autorytety, zwłaszcza Leona Kona, Adama Królikiewicza lub Michała Gutowskiego. Oczywiście kolejność wymienienia tych osób jest przypadkowa i nie staram się oceniać, który z panów jest lepszy czy gorszy, np. Roberts czy Kon - są po prostu inni.
Czasem mam wrażenie, że tak bardzo pognaliśmy ku nowym metodom, że można by nas podejrzewać, że od niedawna mamy do czynienia z końmi, a przecież historia,... nasza historia mówi zupełnie co innego. Z taką lubością sięgamy po obce nazwiska z zakresu metod pracy czy hodowli koni, a przecież mamy swoich mistrzów polskiego oręża, którzy wspaniale trenowali konie, lub hodowców, np. hr. Sanguszko czy hr. Dzieduszycki.
Marketing,... cóż, np. w Anglii wszystko jest british, począwszy od królowej po british people, british gaz kończywszy na briitish pork,podobnie w Ameryce, a jak jest u nas, czy naprawdę nic nie mamy do powiedzenia, pokazania?
Ostatnio zmieniony śr lip 21, 2010 8:01 pm przez Piotr Sabiniarz, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Carolyn Resnick - Waterhole rituals

Post autor: Cejloniara » wt lip 20, 2010 7:35 am

Aniu, no już teraz mam pięknie na tacy, dlaczego ja Cię tak polubiłam :) Zgadzam się z Tobą w 100000 % :)

Barykadę Piotrze to my se sami zrobilismy. Wątku o jakiejś metodzie zacząć nie można, byśmy się zaraz sami nie podzielili. Ja widzę tylko zwolenników metod, którzy zwalczają zwolenników innych metod. Zazwyczaj są to ludzie hmmm uprzedzeni lub ślepi fanatycy. Jedyne co dobrzy Trenerzy zwalczają to brutalne i nieodpowiednie traktowanie konie, bez względu od metody. A że ktoś dowodzi słuszności swojej metody? Dziwi Cię to, że ktoś wierzy w to, co robi, że to propaguje, bo jego zdaniem dzięki temu inne konie może będą miały lepiej? A co innego robi hipologia? Całe "Trener radzi" było takim czymś. W dużej mierze Trener krytykował postępowanie z końmi, z jakim się spotykał. Naprawdę trzeba się postarać wyjść na zewnątrz, spojrzeć bez emocji, po ludzki, ze zrozumieniem pewnych oczywistych procesów społecznych i człowieczych zachowań, bo przestać samemy się stawiać po jakiejkolwiek stronie i zburzyć w sobie te barykady.

A jeszcze co do mnogości metod, widzę to tak.

Dzięki niesamowitemu przepływowi informacji, jaki rozkręcił się w ostatnich czasach, świat zaczął mnie bombardować różnymi nowinkami, ciekawostkami, rzeczami, które istniały zawsze, ale nie miałam okazji i możliwości ich poznać. Trafiam na informacje np. o niejakim Hempflingu i patrzę cóż ten człowiek wyprawia z końmi. Zaraz dopada mnie pytanie, jakżesz on to robi?? Chcę to poznać, może czegoś się nauczę nowego a może okaże się, że już to znam. I taka sama historia z innymi trenerami różnych maści. Jak oni to robią?? Jak szkolą swoje andaluzy Hiszpanie z pikami? Jak robią to westowcy? Co nas różni, a co nas dzieli? Inni widzą Pata bawiącego się z końmi i mślą "gościu, jak ty u diaska to robisz?? weź pokaż, co?"

Jeszcze nie poznałam metody (a każdy trener ma swoją), którą bym przyjęła w 100% jak religię. Staram się poznawać jak najwięcej, jesli nawet nie dla pożytku, to z ciekawości. Często bywa, że z czymś się nie zgadzam, ale nie przekraślam tych ludzi i ich osiągnięć. Co ja wiem o takiej Resnick by ją oceniać ? Poznaje te merody różnych trenerów ze świata i kraju i szyje sobie ubranko na własną i swojego konia miarę. Nie bulwersują mnie inne zachowania, słowa, nawet cele, póki nie szkodzi to koniom. Inne zawsze mnie ciekawiło i interesowało. Tak, jak kuchnie świata choć i tak kocham polską. A jedyne, co mnie dziwi to to, jak inność potrafi wkurzać.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

ODPOWIEDZ