Lonżowanie-sposoby, metody. naturalne?

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Lonżowanie-sposoby, metody. naturalne?

Post autor: Magda Pawlowicz » śr lut 22, 2012 7:54 pm

Wykopałam jakis stary wątek o lonżowaniu, bo chciałam sie podzielić swoim dzisiejszym spostrzeżeniem.
A raczej najpierw zadać podchwytliwe pytanie :?:
Otóż: Jamajka nie chodziła tak ze 3 dni ze względu na podłoże. dziś rozmarzło i zrobiło sie podłoże zdecydowanie ciężkie, powiedziałabym nawet "wciągające" ale stosunkowo bezpieczne (zwłaszcza w porównaniu z tym co miewałam ostatnio) bo równomierne i nie śliskie.
No to wzięłam moją grubą kobyłę na lonżę, zeby sobie pobiegała swobodnie. Czyli koń w nic nie ubrany, nic w pysku (tzn ubrany w ochraniacze na przednie nogi-jeśli mam byc 100% precyzyjna i podkowy na przodzie-mróz bez śniegu pokonał nam przednie kopyta), całkowita swoboda. W zasadzie tez zero wymagań, słowem-biegaj koniku ile chcesz, taki luzik.
Jak myślicie gdzie koń się spocił?

Tzn mam na myśli, jakie partie mięśni koń musiał mocno zaangażować (podpowiem, że miejsce pocenia się było dość nietypowe i naszym zdaniem wynika to z podłoża na jakim biegała)???

I jeszcze-koń generalnie wciągnięty w robotę, w treningu, więc pocenie się ewidentnie było wynikiem wysiłku nietypowej partii mięśni, ja to łączę z ciężkim podłożem.
Kto zgaduje?

PS.
Czy my tu nie mamy wyszukiwarki na forum?
Był kiedyś wątek o mechanice ruchu konia ale nie mogłam go znaleźć...

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Lonżowanie-sposoby, metody. naturalne?

Post autor: Marek Wiśniewski » pn kwie 02, 2012 10:50 pm

Ja wogóle nie rozumiem co ma jazda bez ogłowia z naturalem... czy sam fakt używania liny zamiast lonży sprawia, że koń jest prowadzony "naturalnie" ?? Znam wielu takich, którzy za żadne skarby nie ustawiliby się w jednym szeregu z naturalsami a komunikują się z koniem w sposób, który zawstydziłby niejednego oflagowanego naturystę (bo naturalsem bym wielu z nich nie nazwał); i odwrotnie- widzę jak wielu zawołanych natur-cośtam katuje psychicznie swoje zwierzęta (bo one kompletnie nie rozumieją co poeta ma na myśli) na podstawie obejrzanego filmiku czy przeczytanego posta... masakra jakaś.

ODPOWIEDZ