Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Katarzyna Suchecka
Posty: 176
Rejestracja: wt gru 08, 2009 6:36 pm
Lokalizacja: leszno/londyn
Kontakt:

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Katarzyna Suchecka » ndz gru 13, 2009 12:32 am

Widzialam ta rase i kompletnie nie zgadzam sie z tym co oni pisza, nie wierze ze tak wygladaly konie rycerskie. Pozatym F1 moze wygladac fajnie ale F2 to juz inna bajka...
Szkoda ze strona nie po ang bo bym wiecej zrozumiala.
Co do zimnokrwistych, uwielbiam i to by bylo na tyle...
....ogromny wilk, jedno z trójki dzieci, jakie Loki miał z olbrzymką Angerbodą.

Fenrir-wilk zerwie łańcuchy i połknie słońce.
http://www.suchecka.com
https://www.facebook.com/KatarzynaSucheckaPhotography

Awatar użytkownika
wild_filly
Posty: 110
Rejestracja: pt paź 16, 2009 11:36 am
Lokalizacja: Gorlice/Krakow

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: wild_filly » ndz gru 13, 2009 12:57 am

Cejloniara pisze:Tak się zachowuję konie dość silne psychicznie, niepanikujące, z tendencją do dominowania, przy mało pewnych siebie, nie wiedzących czego od konia chcą ludziach :) Będą przeciągały wykonanie polecenia w nieskończoność jak mój brat gdy proszę go o wyniesienie śmieci "...a muszeeee...????"
Wlasnie opisalas dokladnie ta klaczke... zero strachu, paniki, ploszenia sia i juz pomalu chec do dominacji....
w sumie masz racje z tymi rasami.. co kon to charakter i to jest piekne.. trzeba ich tylko na tyle dobrze poznac zeby znalesc wzpolny jezyk... ale dziekuje ze mi to przypomnialas... faktycznie konisko wuczuwa brak pewnosci siebie swojej pani i zaczyna brac sprawy w swoje rece... takze pomalu bedziemy budowac pewnosc u mej kolezanki i chce wpsolpracy i szacunku u klaczki :) dzieki jeszcze raz
sepet pisze:Ich konstytucja nie sprzyja szybkości i błyskawicznym reakcjom, ale nie świadczy to o ich tępocie czy ociężałości umysłowej, tylko raczej o innym sposobie reagowania na bodźce, niż przywykliśmy w wypadku koni ras lekkich.
noi nic innego nie mam na mysli zaczynajac ten watek.. kon jak to kon ma swoj charakter i kazdem sie nalezy szacunek ale jak piszerz lekkie roznice sa widoczne... i wcale nie musi to byc umniejszanie ich inteligencji.. bo uwazam ze klaczka z jaka mam przjemnosc pracowac jest bardzo inteligetne i super sie dogadujemy...

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Klara Naszarkowska » wt gru 15, 2009 12:26 am

Jak przeczytałam tytuł wątku to pierwszą myślą było: DRUKOWANYMI (tzn. jasno i wyraźnie), ale nie boldem ;)

Przy koniach, które sprawiają wrażenie topornych, łatwo stracić czujność i "zapominać" o dawaniu na początek najdelikatniejszych możliwych sygnałów. Takich, jakie by się chciało mieć docelowo. A jak się takich subtelnych sygnałów nie daje, to nie ma szans, żeby koń zaczął na nie odpowiadać. Bo nie daje mu się okazji. Uczulałabym siebie i właścicielkę, żeby zawsze zaczynać od małego sygnału i w razie potrzeby go wzmacniać. I nigdy przenigdy nie dawać wygody, nie odpuszczać, kiedy koń napiera/zapiera się.

I na początku dawała koniowi czas do namysłu, nie śpieszyła się przesadnie - z fazami, z kolejnymi zadaniami. Nie, żebym miała takie konie za ociężałe na ciele i umyśle, ale ponaglaniem na dzień dobry można takiego konia zniechęcić, zamknąć. Raczej się go tym nie "dobudzi". Najwyżej wkurzy.

To znaczy i zaczynanie od najdelikatniejszych sygnałów, i dawanie czasu, to w sytuacji nauki, a nie awarii czy zagrożenia, kiedy trzeba działać szybko, kategorycznie i skutecznie.

I nie zanudzać, nie przeciągać lekcji. Raz, że to dzieciak, dwa, że typ myślący.

I starać się jak najszybciej włączać właścicielkę w proces. Niech ona robi jak najwięcej. Swoją drogą dobrze wiem, jakie to trudne, kiedy samemu by się coś tam zrobiło sprawnie i bezproblemowo, a tu trzeba oddać wszystko w ręce kogoś, kto się uczy. Ale innej drogi nie ma...
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

Awatar użytkownika
wild_filly
Posty: 110
Rejestracja: pt paź 16, 2009 11:36 am
Lokalizacja: Gorlice/Krakow

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: wild_filly » wt gru 15, 2009 10:43 am

Klaro serdecznie dziekuje za wsparcie... masz racje ze czasem sie troche zapomina o tym zwiekszaniu nacisku od delikatnego do skutecznego :oops: chociaz sama zawsze jak kogos pierwszy raz na konia sadzam mowie "im delikatniejszy bedziesz dla konia tym on bedzie sprawniej i chetniej odpowiadal na Twoje pomoce"... a tu troche taka skomplikowana sytuacja.. bo nie dosc ze konika trzeba ogarnac to jeszcze z Pania cwiczyc...i czasu tez na to malo.. a jak sie chce duzo w ktrotkim czasie to zazwyczaj ma sie nic :) ale wszyscy sa chetni wiec bedziemy dzialac..
:)

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: sepet » wt gru 15, 2009 12:05 pm

sucha pisze:Widzialam ta rase i kompletnie nie zgadzam sie z tym co oni pisza, nie wierze ze tak wygladaly konie rycerskie. Pozatym F1 moze wygladac fajnie ale F2 to juz inna bajka...
Sucha, co do genetyki masz rację, co do typu konia rycerskiego to nie jest kwestia wiary tylko wiedzy. Wystarczy trochę pooglądać starych rysunków, obrazów, porównać używany wówczas sprzęt, postudiować historię poszczególnych ras. Nie twierdzę, że koń rycerski musiał być krzyżówką perszerona i konia andaluzyjskiego, ale z pewnością należał do cięzkiego typu konia o dość żywym temperamencie.
W mojej stajni jest klacz RESZKA typu pogrubionego, zakupiona od górala ze zrywki drewna w Gorcach. Klacz ta obecnie chodzi konkursy skoków i WKKW (Pan Wojtek Mickunas może potwierdzić), ma zywiołowy temperament (czasem aż za bardzo) i jest niezwykle pracowita i bardzo odważna. Pod każdym względem, poza eksterierem (grube, krótkie kończyny, spore kopyta, obfite szczotki, rozłupany zad, mocny krótki kark i masywna głowa) jest to koń o predyspozycjach sportowych. Kto wie, może takie kiedyś były konie rycerskie...
Mikołaj Rey

Awatar użytkownika
Katarzyna Suchecka
Posty: 176
Rejestracja: wt gru 08, 2009 6:36 pm
Lokalizacja: leszno/londyn
Kontakt:

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Katarzyna Suchecka » wt gru 15, 2009 4:43 pm

Ryciny znam, wiem ja wygladal kon w sredniowieczu np ale trzeba wziac pod uwage ze konie byly nizsze, bo i ludzie mniejsi. Zle sie wyraziam z wiara, chodzilo mi o genetyke. Pozatym jestem ciekawa jak wyglada dorosle pokolenie F2 bardz F3.
Kon rycerski nie musi miec zylowiolego temperamentu tylko musi byc niesamowicie wyszkolony, coprawda sa predyspozycje jesli chodzi o checy charakteru, ale wiekszosc zalezy od szkolenia...
Latwo jest zauwazyc ze konie na rycinach sa dosc przerysowane tak samo jak ludzi stroje itd caly osprzet, wiec to tez trzeba brac na poprawke.

Ale to jest prawda konie rycerskie byly zimno krwiste a reagowaly na najlzejsze pomoce, wiec cos musialo z tego zostac.
....ogromny wilk, jedno z trójki dzieci, jakie Loki miał z olbrzymką Angerbodą.

Fenrir-wilk zerwie łańcuchy i połknie słońce.
http://www.suchecka.com
https://www.facebook.com/KatarzynaSucheckaPhotography

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: tomekpawwaw » śr gru 16, 2009 1:15 am

http://commons.wikimedia.org/wiki/File: ... grande.jpg
Z tymi delikatnymi pomocami , to niekoniecznie bym się zgodził, zważywszy chociażby długość i kształt ostróg średniowiecznego rycerza. W pierwszym polskim podręczniku jeździeckim Dorohostayskiego są ilustracje obrazujące kiełzna używane w schyłkowym okresie rycerstwa i nie wiem, czy dziś ktoś odważyłby się takie żelastwo pakować koniowi do pyska. Ale wracając do tematu, to współczesny koń zimnokrwisty, a ściślej mówiąc koń zimnokrwisty w okresie ostatnich 3-4 stuleci jest jednak koniem roboczym, o cechach pożądanych w ciężkim zaprzęgu, a więc raczej spokojnym, flegmatycznym. Reakcje u takich koni są wolniejsze i nie tak wyraźne jak u tych szlachetnych, mniejsza jest także ich wrażliwość na zewnętrzne bodźce i jest to efekt hodowli na określone cechy, pożądane u koni roboczych, zaś niekoniecznie u wierzchowych. Większośc z tych koni będzie jednak wymagać sygnałów wyraźniejszych, a przynajmniej będziemy musieli włożyć znacznie więcej pracy, aby uzyskać taką wrażliwość na pomoce, jaką uzyskuje się łatwo u większośći koni szlachetnych.

Awatar użytkownika
Akinom
Posty: 49
Rejestracja: śr paź 28, 2009 10:42 am
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Akinom » śr gru 16, 2009 10:16 am

konie zimokrwiste to te mniej panikujące co nie robią z igieł wideł co nie znaczy że do nich coś nie dociera, owszem widzą to analizują jak nie groźne no to bez przesadnej reakcji i dlatego zasługują na szacunek

DuchowaPrzygoda

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: DuchowaPrzygoda » śr gru 16, 2009 10:29 am

Kazdy kon zasluguje na szacunek bo jest istota czujaca.... :D

wstawiam zdjecie mego goscia , to robocza chlopska klacz....co Ci wlasciciele z nia wyprawiaja...to szok jest. Ona ich kopie i gryzie jak tylko ma okazje i zreszta slusznie...ale oni jakos sobie z tym radza hahaha..nie bede mowila jak. Kon gorocokrwisty juz dawno by zupelnie sfiksowal....a ta na na spokojne podejscie od razu reaguje tez spokojem...w sumie tydzien czasu u mnie i bylaby oaza lagodnosci, mysle.

Byla u mnie tylko raz, ale udalo mi sie nie oberwac, nawet furmanka jezdzialm sama.

Obrazek

Awatar użytkownika
Akinom
Posty: 49
Rejestracja: śr paź 28, 2009 10:42 am
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Akinom » śr gru 16, 2009 10:58 am

a ja na zimnokrwistym siedze:)
Załączniki
fthjgfkjyui.JPG
fthjgfkjyui.JPG (168.94 KiB) Przejrzano 3000 razy

DuchowaPrzygoda

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: DuchowaPrzygoda » śr gru 16, 2009 11:18 am

no i pieknie..! Przynajmniej nie ma lancucha w pysku...

Awatar użytkownika
Akinom
Posty: 49
Rejestracja: śr paź 28, 2009 10:42 am
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Akinom » pt gru 18, 2009 11:48 am

i nigdy nie miał łańcucha w pysku, z kopytami różnie było ale jabłuszka zawsze miał piękne a teraz to wręcz odchudzanie potrzebne mimo sianowej diety

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: Bartosz Marchwica » pt gru 18, 2009 5:23 pm

DuchowaPrzygoda pisze:Kazdy kon zasluguje na szacunek bo jest istota czujaca.... :D

wstawiam zdjecie mego goscia , to robocza chlopska klacz....co Ci wlasciciele z nia wyprawiaja...to szok jest. Ona ich kopie i gryzie jak tylko ma okazje i zreszta slusznie...ale oni jakos sobie z tym radza hahaha..nie bede mowila jak. Kon gorocokrwisty juz dawno by zupelnie sfiksowal....a ta na na spokojne podejscie od razu reaguje tez spokojem...w sumie tydzien czasu u mnie i bylaby oaza lagodnosci, mysle.
Pardon za zmiane tematu...w jakich to okolicach fotka? Uprzęży z dugą nie spotykam zbyt często...
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

DuchowaPrzygoda

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: DuchowaPrzygoda » sob gru 19, 2009 8:35 am

tak, piekny stary zaprzeg..czasami mozna je u nas jeszcze spotkac. A Puszcza Knyszynska znajduje sie na Podlasiu. :D
Wlasnie , dobrze ze zwrociles na to uwage: moze pomysle, zeby takie zaprzeg odkupic od jakiegos pijaczka, i zachowac. Coraz mniej tego, nawet i na mojej prowincji.

Awatar użytkownika
KaJaa
Posty: 42
Rejestracja: wt sty 13, 2009 10:49 pm

Re: Konie zimnokrwiste - mówić DUŻYMI literami??

Post autor: KaJaa » sob gru 19, 2009 5:44 pm

Ja od kilku dobrych lat mam kontakt przeważnie z końmi zimnokrwistymi. Znam na prawdę bardzo dużo takich koni i nie mogę powiedzieć, że różnią się one (charakterowo) od koni gorącokrwistych. Na pewno coś tam jest w tym spokojniejszym usposobieniu, ale miałam styczność z wieloma nadpobudliwymi, wrażliwymi i płochliwymi końmi zimnokrwistymi. Najważniejsze jest to jak takiego konia wyszkolimy. I nie mówić do nich dużymi literami, bo to nie są jakieś opancerzone czołgi, tylko normalne delikatne stworzenia, czułe na wszelkie bodźce, ponieważ tak zaprogramowała je natura. Początki pracy z moją zimnokrwistą Kają były trudne, bo bała się wszystkich nowych rzeczy, była skora do "brania nogi za pas", kiedy na horyzoncie pokazywał się jakiś dziwny obiekt. Wszyscy mi mówili wokół, że to nie możliwe bo to przecież ciężki koń i one się niczego nie boją. A to największa bzdura na świecie. Cierpliwość, zdecydowanie i delikatność - to chyba nie różni się zbytnio od treningu koni gorącokrwistych.
A Twoja koleżanka postawiła sobie na prawdę ogromne wyzwanie. Wychowanie młodego konia jest na prawdę trudnym i niezwykle odpowiedzialnym zajęciem. Trzymam jednak kciuki za Was i róbcie wszystko co w Waszej mocy :) A Ty powinnaś przede wszystkim uczyć opiekunkę tego konia, bo to że klaczka szanuje Twoją przestrzeń, nie oznacza że nauczy się szanować przestrzeń każdego innego człowieka - w tym jej właścicielki. Gdzie ta Twoja znajoma trzyma konia? Może mogłaby ją ulokować w jakiejś stajni, gdzie miała by pomoc na miejscu?

ODPOWIEDZ