Początkowa praca z młodym koniem

Zapraszamy do dyskusji
Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Jacob Spahis » ndz lip 31, 2011 10:17 am

No i mam problem. Pierwszy, drobniejszy, to komputer. Zainstalowałem nojnowszego Explorera i teraz cały czas mnie wylogowuje z hipologii :!:

A drugi to Adiutant. Zerwał podkowę, przybicie na nowo zajmuje już tydzień :? W planach miałem start 6 sierpnia, ale po tygodniu wakacji to chyba mało dobry plan. Jeszcze się zastanawiam.

Przy okazji problemów z kuciem wróciłem do lektury "Kopyta doskonałe" Jakuba Gołębia. Książka ciekawa, pouczająca, nieźle napisana, ale niestety razi mnie jednostronnością. Pomijając oczywiste przekłamania na temat historii kucia, nie było w książce odpowiedzi na wiele zagadnień mnie interesujących, a jedynie Autor wyraził pogląd, że kucie wynika z tego, "że wszyscy tak robią".
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

hangerbis
Posty: 6
Rejestracja: pt lip 31, 2009 8:38 pm

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: hangerbis » ndz lip 31, 2011 5:32 pm

Jakie przekłamania na temat kucia są tam umieszczone?
Jeśli chodzi o ludzi,którzy każą kuć konia w wieku 3 a nawet 2 lat,to pojawia się pytanie.Czy wiedzą oni,że zabierają koniowi i jego kopytom czas co najmniej 3 lat aby kopyta się odpowiednio okrzepły.Najczęściej właśnie odpowiadają,że tak robią inni.
No ale Ty Spahis Wiesz z instrukcji kawaleryjskiej,że tak trzeba.Bo jak wynika z Twoich wpisów Wiesz wszystko.
Rozumiem,że trzeba mieć autorytety i mentorów ale czasami trochę przeginasz.
Przynajmniej takie wrażenie sprawia Twoje pisanie.A może to taka prowokacja?

Awatar użytkownika
Ola Wewiórska
Posty: 301
Rejestracja: wt sty 29, 2008 5:52 pm
Lokalizacja: Bytom
Kontakt:

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Ola Wewiórska » ndz lip 31, 2011 5:43 pm

No i mam problem. Pierwszy, drobniejszy, to komputer. Zainstalowałem nojnowszego Explorera i teraz cały czas mnie wylogowuje z hipologii
- mam podobny problem, tyle że z Operą.... Żeby wejśc na Hipologię musze korzystać z Explorera- tu mnie nie wylogowuje. NI ewiem na czym polega problem a już nie raz usiłowałam do tego dojść.....
Zerwał podkowę, przybicie na nowo zajmuje już tydzień
- oj, to kowal chyba z drugiego końca świata jedzie.... ;p
A może to taka prowokacja/
- proponuję zastanowić się nad w/w zdaniem w odniesieniu do tonu swojej wypowiedzi. Nie szukamy tu zaczepek.

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Ailusia » ndz lip 31, 2011 6:25 pm

Spahis pisze:Książka ciekawa, pouczająca, nieźle napisana, ale niestety razi mnie jednostronnością.
A mi się ta stronniczość właśnie podoba - dzięki temu Autor jest konsekwentny, a dzięki tej konsekwencji dochodzi do tak niezwykłych rezultatów w pracy z końmi i ludźmi :) zresztą, przecież o każdym można by tak powiedzieć - że ci od klasycznego jeździectwa są stronniczy, bo tylko zebranie im w głowie, a ci od wyścigów są stronniczy, bo interesuje ich tylko który koń jest najszybszy ;)
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

tomira
Posty: 168
Rejestracja: śr sty 13, 2010 12:01 am

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: tomira » ndz lip 31, 2011 10:07 pm

no i stronniczy są ci którzy żałują, iż koń nie urodzil się od razu z podkowami nie byłoby problemów z kowalem :wink:

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Jacob Spahis » ndz lip 31, 2011 11:04 pm

W poście napisałem o "historii kucia". Zbulwersował mnie zapis Autora o tym, że jak koń jak się w średniowieczu zużył był zwyczajnie wymieniany. Jest to piramidalna bzdura, a szerzej napiszę o tym jutro. Teraz napiszę tylko, że ceny koni rycerskich były niebotycznie wysokie i zwyczajnie szukano rozwiązania problemu ścierania kopyt koni bardzo mocno obciążonych ekwipunkiem.

Ciekawe Tomiro kto żałuje, że konie nie rodzą się podkute? Nie widzę tu takich.

Powtarzam i proszę o czytanie ze zrozumieniem, gdyż napisałem "książka ciekawa, pouczająca i oczywiste przekłamania na temat HISTORII kucia koni."
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Ailusia » pn sie 01, 2011 8:46 am

A może raczej - historia kucia jest ujęta skrótowo? Przecież książka nie jest na ten temat. A to, że koń o "zużytych" kopytach był i jest wymieniany, dzieje się od początku historii jeździectwa do dziś. Z wyjątkami, oczywiście. Zamiast wybielać średniowiecznych rycerzy, warto skupić się na fenomenalnych odkryciach w temacie natury końskiego organizmu, bo tutaj książka ma najwięcej do powiedzenia.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Jacob Spahis » pn sie 01, 2011 12:42 pm

Jak już pisałem, książka jest ciekawa i wartościowa (chyba będę musiał zaczynać wpisy od takiego "aktu wiary"). Skrótowe potraktowanie tematu nie może zakłamywać obrazu, a tak się stało tym razem.

Po pierwsze zatem - brak wzmianki o kuciu nie może być dowodem, że go nie było. Takie stwierdzenie jest błędem logicznym.

Po drugie - kwestia przyczyn używania podków została oparta na stereotypach (uwagi o średniowieczu). Pomijam wrzucenie do jednego "wora" całego okresu około 1000 lat (476-1492). Dla uzmysłowienie - początek i koniec średniowiecza to dzieli tyle co nas od Bolesława Chrobrego... Pomijam uwagi o wstecznictwie średniowiecza, podczas gdy to pod koniec tego okresu zaczął kształtować się renesans; to wtedy też powstała filozofia tomistyczna i augustiańska, a nadto wtedy zaczęły powstawać uniwersytety; w średniowieczu uchwalona została Magna Carta - pierwszy dokument trektujący o wolności. Nie lekceważyłbym zatem tego okresu i z szacunkiem traktowałbym myślenie ówczesnych ludzi. Książka to oczywiście nie traktat o średniowieczu, ale oczekuję od publikacji aspirujących do naukowych, że rzetelnie przedstawią kontekst.

Po trzecie - konie rycerskie były niezwykle drogie. Na ich koszt wpływało pochodzenie koni oraz długotrwałe wyszkolenie bojowe. Konie rycerskie były szanowane, choć z przyczyn nie tyle emocjonalnych co finansowych. Utrata konia mogła oznaczać nawet katastrofę finansową rycerza. Wystarczy wspomnieć, że konie bojowe (o nich w istocie pisze Autor) nie były nawet dosiadane do przemarszu.

Po czwarte - konie rycerskie były pod względem pokroju najbardziej zbliżone do współczesnych koni fryzyjskich (polecam artykuł w KP autorstwa dra Marcina Komoosy). Nie były zatem wielkie, podczas gdy ekwipunek rycerstwa stopniowo ziększał wagę, która znacznie przekraczała 200 kg. Mamy tu więc czystą fizykę - znaczny ciężar oraz prędkość zwiększa tarcie. W takich warunkach i w tamtych czasach kucie było zatem optymalne. A konie nie stały w stajniach lecz bardzo dużo się przemieszczały (bo niby jak można je było przetransportować?).

Po piąte - i chyba najważniejsze (z mojego punktu widzenia oczywiście). Książka nie odpowiada na pytanie jak zabezpieczyć konia przed poślizgiem w czasie skoków na parkurze i w terenie; szczególnie dotyczy to poślizgów bocznych na zakrętach. O butach sam Autor pisze jako o rozwiązaniu na wypadek koni chorych.

To są moje zarzuty i wątpliwości. Pozostaję jednak otwarty na rozwiązanie problemu i sam zakupię komplet butów, jeżeli będzie tylko możliwość przymiarki i najlepiej przetestowania jak to jest obecnie z siodłami.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Ailusia » wt sie 02, 2011 9:19 am

Fakt, że średniowiecze to szmat czasu i wielka różnorodność.
Co do butów, to jest ich już bardzo wiele rodzajów, na przykład:
EasyCare Hoof Boots
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Jacob Spahis » wt sie 02, 2011 9:36 am

Tak, widziałem. Cały czas robię przymiarki do butów dla Adiutanta... No właśnie "przymiarki". Nie kupię butów w "ciemno". Raz, że to spory koszt, dwa nie znam ich działania w warunkach startowych na mokrej trawie, przeszkodach wodnych itp., a trzy nie wiem jak zachowają się na zakrętach i w skokach. Nie ma możliwości przymiarki. I tyle. No dobra - koniec OT. :) Wracam do treningu Adiutanta.

Dzisiaj po tygodniowej przerwie pierwszy trening (nie liczę niedzielnego, gdyż był bardzo krótki). Adiutant idzie w teren na lekką pracę rozluźnieniową. :) Słowem trening gibkościowy w niskim zakresie wysiłkowym. :)
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Marta Dziurkowska
początkujący
początkujący
Posty: 67
Rejestracja: pn gru 10, 2007 7:55 pm
Lokalizacja: Olesno/Wrocław
Kontakt:

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Marta Dziurkowska » wt sie 02, 2011 9:46 am

Zapewne wiesz, że do butów również można wkręcać hacele?

Myślę, że ciężko będzie się czegoś o startach w butach dowiedzieć na pewno, chyba trzeba samemu wypróbować, a na używane buty zawsze się znajdą chętni.

I też na pewno słyszałeś o "tych angielkach" startujących w butach, chyba WKKW?

Aha...i korzystając z okazji zapytam się, co z tym obiecanym filmem? ;)
A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś. - Co wtedy? - Nic wielkiego.- zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika.

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Jacob Spahis » wt sie 02, 2011 9:59 am

Marta Dziurkowska pisze:Zapewne wiesz, że do butów również można wkręcać hacele?
Zależy od modelu. Tak mi powiedziano.
Marta Dziurkowska pisze:Myślę, że ciężko będzie się czegoś o startach w butach dowiedzieć na pewno, chyba trzeba samemu wypróbować, a na używane buty zawsze się znajdą chętni.
No właśnie...
Marta Dziurkowska pisze:I też na pewno słyszałeś o "tych angielkach" startujących w butach, chyba WKKW?
Prawdę powiedziawszy nie słyszałem, ale chętnie się dowiem :!:
Marta Dziurkowska pisze:Aha...i korzystając z okazji zapytam się, co z tym obiecanym filmem?
W tym tygodniu spróbuję dokończyć temat. :) Dziękuję za przypomnienie.
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Magda Pawlowicz » wt sie 02, 2011 10:10 pm

Ja tylko bardzo szybko apropos kopyt koni rycerskich: mam w stajni 2 fryzy, w tym jedną 3 letnią klaczkę pracującą w zaprzęgu dość systematycznie. Mają świetne kopyta! Nie do zabicia! Moim zdaniem wytrzymałyby te dodatkowe 200 kg bez podków!

hangerbis
Posty: 6
Rejestracja: pt lip 31, 2009 8:38 pm

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: hangerbis » wt sie 02, 2011 10:14 pm

Jak widać trudno od Ciebie Spahis dostać odpowiedż.Miałeś napisać jak to było z kuciem w czasach dawnych i jedyne co od Ciebie wiadomo to,że żyli ludzie myślący i że konie rycerskie były drogie.No i dodać wypada,że skoro nie ma wzmianki o stosowaniu podków to nie znaczy że ich nie stosowano.Równie dobrze można napisać,że nie było o czym wzmiankować.Innym zarzucasz jednostronność a sam sprawiasz wrażenie jakby twoja droga była jedynie dobra.Każdy ma prawo do postępowania swoimi ścieżkami.Chwalisz metodę treningową kawalerii-okey.Twoja wola.Lecz czasami mam wrażenie,że traktujesz tych co mają inne zdanie ,trochę z góry.A to już jest mało eleganckie.A wracając do kucia.Podkowy mają chronić kopyta końskie i pozwalać na użytkowanie konia w trudnych warunkach tak jak buty dla np. alpinistów.Jednak buty po użyciu się ściąga natomiast podkowy nie.A każde kucie upośledza w jakimś stopniu mechanikę kopyta.Chociażby brak kontaktu strzałki z podłożem.Przy podkuciu musiałaby bardzo dużo wystawać ponad poziom kątów wsporowych by spełniać swoje zadanie.Podawane przykłady w książkach mówią o czymś innym.Najczęściej kopyta są zaciśnięte a strzałki zdegenerowane.

Jacob Spahis
Posty: 2308
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Początkowa praca z młodym koniem

Post autor: Jacob Spahis » śr sie 03, 2011 9:12 am

hangerbis pisze:Jak widać trudno od Ciebie Spahis dostać odpowiedż.Miałeś napisać jak to było z kuciem w czasach dawnych i jedyne co od Ciebie wiadomo to,że żyli ludzie myślący i że konie rycerskie były drogie.
:?: :?: :?: Gdzie napisałem, że opiszę sposoby kucia koni w dawnych czasach :?: Coś mi chyba umknęło...
hangerbis pisze:No i dodać wypada,że skoro nie ma wzmianki o stosowaniu podków to nie znaczy że ich nie stosowano.Równie dobrze można napisać,że nie było o czym wzmiankować.
Oczywiście masz rację. Może nie było o czym wzmiankować. Jedna i druga możliwość jest jednakowo możliwa. Autor wypowiada się jednak autorytatywnie, że nie było kucia bo nie ma wzmianki. Ja nie twierdzę, że konie były już kute kiedy pisano dzieło, twierdzę tylko, że nie można tego wykluczyć.
hangerbis pisze:Innym zarzucasz jednostronność a sam sprawiasz wrażenie jakby twoja droga była jedynie dobra.
Masz błędne wrażenie. Proponuję czytać wprost to co piszę, a nie szukać między wierszami.
hangerbis pisze:Każdy ma prawo do postępowania swoimi ścieżkami.Chwalisz metodę treningową kawalerii-okey.Twoja wola.Lecz czasami mam wrażenie,że traktujesz tych co mają inne zdanie ,trochę z góry.A to już jest mało eleganckie.
Zawsze powtarzam, że każdy wybiera swoją drogę. Ja wybrałem swoją. Trenuję według systemu kawaleryjskiego, przedstawiam go szczegółowo, wspieram się nowoczesnymi metodami kontroli, cały czas uzupełniam wiedzę bądź słuchając mądrzejszych, bądź czytając (WSZYSTKO). Jeżeli dyskutuję to staram się argumentować.

Jak już pisałem wyżej - powtarzam to kolejny raz - książka dra Gołębia jest cenną pozycją, zarzuciłem jej (książce) parę spraw, ale nie kwestionuję całej. Nie rozumiem dlaczego piszesz o zacieśnianiu kopyt i braku kontaktu strzałki z podłożem :?: Rece mi opadaja...
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

ODPOWIEDZ