Plywanie z konmi

Zapraszamy do dyskusji
branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Plywanie z konmi

Post autor: branka » pt lip 31, 2009 4:37 pm

Dokopalam sie do netu, niestety nie mam polskich liter, wiec wybaczcie za literowki :)

Chcialam was spytac czy kiedykolwiek plywaliscie na koniu? Ja pracuje teraz nad morzem, wzielismy tydzien temu nasze kucory na plaze zeby z nimi poplywac. Nigdy wczesniej tego nie robilam, wiec bylo to dla mnie mega przezycie, konie odplywaly dosc daleko od brzegu, bylo to niesamowite uczucie, cos zupelnie innego niz zwykla jazda. Zastanawiam sie jednak czy jest to ok jak sie siedzi wtedy na ich grzbietach? Czytalam kiedys ze powinno sie plynac kolo konia, ale tu wszyscy plywaja zostajac na grzbiecie. poza tym konie plywaj banardzo szybko, jak probowalam plynac obok to zostalam w tyle i kon zwial na brzeg :) Bede miec zdjecia z naszego plywania, wrzuce je kiedys jak wroce do Polski.

Podzielcie sie swoim doswiadczeniem w plywaniu z konmi :)

DuchowaPrzygoda

Re: Plywanie z konmi

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt lip 31, 2009 5:06 pm

:D :D :D ale Ci fajnie!!!

ja nie plywam teraz z konikiem, niestety, bo nie mam warunkow...\

wieki temu plywalam z konmi na jeziorze mazurskim, ale tam bylo kilka konikow i ten moj podazal za pierwszym. Nie siedzielismy na grzbiecie, konik mial linke na szyi z uwiazu , juz nie pamietam dokladnie jak to bylo wiazane i sie plynelo gdzies tak na wyskosci klebu, tej linki wlasnie sie trzymajac...nic nie kierowalam. Wodzy tez nie bylo, ani siodla bo jezdzilismy w samych kantarkach i na oklep.

Nie wiem czy bym miala odwage plywac z koniem w siodle i z wodzami, na takim golym to TAK.
I mysle , zeby wystarczylo dotykajac lebek konia kierowac w odpowiednim kierunku dokad sie chce plynac...chociaz pewnosci nie mam bo plywalam z doroslymi jako dziecko jeszcze. I praktycznie to oni kierowali.
Ostatnio zmieniony pt lip 31, 2009 7:13 pm przez DuchowaPrzygoda, łącznie zmieniany 1 raz.

Wojtas
Posty: 133
Rejestracja: sob sty 05, 2008 9:56 pm
Lokalizacja: Wawa

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Wojtas » pt lip 31, 2009 6:44 pm

Parę lat temu miałem raz okazję popływać, tak w "opakowaniu". Na krótkich odcinkach płynąłem jakoś tak nad siodłem, i o mały włos strzemion nie utopiłem - musisz uważać ;) Na dłuższych kawałkach swobodnie można spłynąć obok konia, trzymać się za grzywę blisko kłębu, i delikatnie (!) sugerować kierunek wodzami. Frajda nie do opisania, warto spróbować! Tylko spytaj najpierw właściciela stawu - konie zaraz po wejściu do wody powypróżniały się, i np. blisko kąpieliska może to nie być dobrze widziane. :oops:

Awatar użytkownika
Asia Cieślik
Posty: 270
Rejestracja: śr paź 10, 2007 9:25 am
Lokalizacja: Tychy, śląsk

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Asia Cieślik » pn sie 03, 2009 8:31 pm

O ile dobrze pamiętam to w książce Paalmana było o pływaniu z koniem i tam było, żeby płynąć obok, ale chyba jako drugi sposób to było, że można płynąć na koniu. Tylko żeby nie ciągnąć za wodze i żeby jakoś go specjalnie nie dociążać, bo można konia podtopić.
Typowo to nie pływałam z końmi, ale do małego stawu to wchodziłam na kucach. Wody było trochę ponad kłąb, ale koniska szły po dnie i nie płynęły. Więc doświadczenia jako takiego nie mam :(
tarisa

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Plywanie z konmi

Post autor: branka » śr sie 05, 2009 4:27 pm

Ano teraz nie ma pogody na dalsze plywanie, ciagle leje i wieje, konie dostaja swira jak tylko sie chce podjechac do wody, wiec nawet nasze beach treki nie wypalaja zbyt dobrze, bo konie boja sie fal i ludzie sa troche zawiedzeni ze nei wchodza do wody. Ale co ja im poradze, sama bym sie bala wejsc do wody jak sa takie fale, nie dziwie sie koniom...

Mysmy siedzili na grzbietach, ale dobrym rozwiazaniem byloby miec cordeo na szyi i trzymac sie jego. Ja uwazalam i nie ciagnelam za wodze, ale dziewczyny ciagaly konie i bylo to moim zdaniem troche niebzpieczne bo je wtedy podtapialo, ale one niestety maja inne poglady na to jak sie powinno jezdzic.... a woda jest tu strasznie slona, niefajnie jest jak kon sie jej nalyka.

(ps, sorry nie mam polskich liter)

Joanna Misztela
Posty: 181
Rejestracja: pt lut 27, 2009 8:00 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Joanna Misztela » wt sie 11, 2009 12:18 am

a ja mam pytanie tyczace sie koni mlodych niemajacych wczesniej nic wspolnego z woda poza kapielami :D
jak przyzwyczajaliscie swoje konie do otwartej wody. jak to sie ma do naszego bezpieczenstwa . pytanie moze wydac sie dosc dziwne ale czy nie mielscie obaw ze np kon odplynie za daleko, ucieknie wam na srodek np jeziorka czy poplynie do innego brzegu niz wy zakladaliscie.
mamy w okolicy dosc fajne jeziorko nad ktore nasi jezdzcy na koniach jezdza poplywac ale nie ukrywam ze mam obawy. wiadomo ze na pierwszy raz nie weszlabym gleboko z lexem ale nie wiem czy jemu sie na tyle nie sposoba ze stwierdzi ze chce plynac dalej.
czy ryzykowac? a moze moje obawy sa sluszne?

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Wojciech Mickunas » wt sie 11, 2009 8:59 am

Obawy są słuszne ! Moim zdaniem młody koń powinien zaczynać "poznawanie" wody i pływania , w towarzystwie starszego, albo starszych doświadczonych koni. Sam może się przestraszyć sytuacji i zareagować nieprzewidywalnie ,np: próbować dostać się na przeciwległy brzeg . Przeżyłem kiedyś taką przygodę z koniem , który usiłował przepłynąć jezioro i nie było to wcale "wesołe" doświadczenie , choć skończło się szczęśliwie.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Joanna Misztela
Posty: 181
Rejestracja: pt lut 27, 2009 8:00 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Joanna Misztela » wt sie 11, 2009 12:59 pm

dziękuje Panie Wojtku za odpowiedz. a czy zdarzają sie sytuacje kiedy w trakcie plywania zagrożony jest jeździec ? czy kon może napłynąć na osobę płynąca obok czy raczej takie rzeczy sie nie zdarzają. Myślę ze ma to dużo wspólnego z nauka konia z ziemi i zaufaniem? . dlaczego pytam. ponieważ Lex bardzo polega na moich decyzjach, jeśli się czegoś przestraszy chowa sie za mnie lub czasem na mnie ( pracujemy nadal nad tym ) choć nigdy krzywdy przez nadepniecie np mi nie zrobił. Jeśli ja idę do stracha to on tez ,jest ciekawski ale mimo to czuje ze nie moge pozwolic na zniszczenie tego ze ma do mnie zaufanie ze krzywda mu sie nie stanie przy mnie. czy takie rzeczy moga miec wplyw na wspolne kapiele?

Awatar użytkownika
Agnieszka Naklicka
Posty: 101
Rejestracja: ndz lip 03, 2011 12:46 pm

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Agnieszka Naklicka » śr lip 20, 2011 11:47 am

Pływanie z koniem wspaniałe przeżycie.Miałam okazję kilka lat temu tego doświadczyć.Oczywiście odbywało sie to bez siodła i w trakcie pływania trzeba było się zsunąć z grzbietu i płynąć obok.Najgorzej było przy wychodzeniu z wody źeby sobie zdążyć wśliznąć się spowrotem na grzbiet bo wskoczenie na takiego mokrego śliskiego konia to sztuka.Swojego roczniaka przyzwyczajam do wody a fakt że mieszkamy nad stawami bardzo mi to ułatwia.Po za tym pływanie to dla konia samo zdrowie przecież często jest to forma rehabilitacji po kontuzjach.ŚWietna sprawa polecam ale tylko osobom które same czują się jak ryba w wodzie.

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Bartosz Marchwica » śr lip 20, 2011 1:55 pm

Tytułem uzupełnienia dodam, że w teorii (jedynie) znam dwie szkoły: płynąć obok konia (nigdy od strony nurtu, bo można dostać się pod kopyta!) lub za koniem, trzymając się ogona. Z tego co wiem nie powinno się pozostawać na grzbiecie, bo to może być dla konia zbyt trudne. Szczególnie niedoświadczonego. Kierować najlepiej chyba dłuższymi wodzami (uwiązem) przymocowanymi do kantara.
Kiedyś pławiliśmy konie na pobliskiej żwirowni, ale nie zaryzykowaliśmy wejścia głębiej - jednak to nie jest odpowiednie miejsce, nawet dla ludzi, ze względu na niestabilne dno i jego zaskakujący profil.
Ale mam jeszcze mocny zamiar spróbować pływania z koniem, może się uda przed emeryturą he he he... :P
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Roxy » śr lip 20, 2011 2:15 pm

Zazdroszczę każdemu, kto miał okazję pływać z końmi.. mi to jeszcze nie było dane mimo tylu lat jazdy :) Ale może jeszcze wszystko przede mną..
Teraz niestety nie ma nigdzie w pobliżu odpowiednich warunków.. Jeszcze niedawno (nie wiem jak teraz) była piaskownia, na którą się napaliłam, żeby pójść z koniem. Dzień wcześniej weszłam tam sprawdzić jak ma się dno i głębokość.. (sama nie lubię nieznanej wody, a co dopiero żeby konia puścić) i niestety moim zdaniem było za grząsko :( I tyle było z pływania.. :P
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Dorota Hałaburda
Posty: 257
Rejestracja: czw lip 29, 2010 9:27 pm
Lokalizacja: Skwierzyna/Lubuskie
Kontakt:

Re: Plywanie z konmi

Post autor: Dorota Hałaburda » śr lip 20, 2011 4:10 pm

Regularnie pływałam z koniem w jeziorze. Codzienny rytuał. Jeszcze jak żył Mores bylismy częstymi bywalcami plazy rzecznej (Warta). Przepływaliśmy na druga stronę, z prądem ...wychodziliśmy kawałek dalej:)
Eh...
Moim marzeniem jest galop po morzu, piasku..:)..może kiedyś
Nie jestem Idealna, ale idealnie sobie z Tym radzę:)

ODPOWIEDZ