Byłem w Skaryszewie...

Zapraszamy do dyskusji
Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » czw mar 17, 2011 4:24 pm

Spahis, :oops: :)

karesowa, święta prawda to co piszesz...

Dla mnie najśmieszniejsze jest ,to że ludzie widząc sportowca ładowanego do przyczepy, który stanie dęba, myślą: a bo to gorącokrwisty, on tak zawsze... dostanie batem i nikt nie bedzie mial nic przeciwko.
a widząc zdjęca ze Skaryszewa(w galerii można zobaczyc konia wzbraniającego sie przed zaladunkiem, bo plandeka była za nisko) myślą: brutalni handlarze- krzywdzą konia. W tamtej sytuacji kon nie został ani razu uderzony.
Każdy obrazek można zinterpretować dowolnie, "pod siebie"

A przyklad konia z urwanym językiem, gdzie to się zdarzyło? Na targu ,czy też może na cywilizowanych zawodach?
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

karesowa
Posty: 61
Rejestracja: śr lut 16, 2011 7:25 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: karesowa » czw mar 17, 2011 5:32 pm

Mało tego-koń z urwanym językiem był pakowany w obecności fachowców i "miłośników" koni, instruktora i weterynarza a nie na wiejskim podwórku gdzie z pokolenia na pokolenie przekazuje się tylko wiedzę że koń to "towar" jak każdy inny. Patologie są wszędzie i piętnować też trzeba zarówno to co dzieje się na targach jak i to co ma miejsce na zawodach oraz incydenty z naszych stajni. Tylko mam wrażenie że tam gdzie jest "szport" ludzie nie chcą widzieć problemów. Chwała Bogu że dostrzegają to co ma miejsce na targach.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » czw mar 17, 2011 5:53 pm

A może właśnie nie ostrzegają tylko mają załączony automat ,że kazdy handlarz to oprawca koni, a każdy targ , to samo zło.
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Magda Pawlowicz » czw mar 17, 2011 6:07 pm

Nie byłam nigdy w Skaryszewie, więc mogę się wypowiedzieć tylko o tym co widzę na zdjęciach. Oglądałam kilka galerii i to co najbardziej mnie uderzyło to brak warunków dla koni na tym targu. Tzn tam nie ma miejsca żadnego żeby konia przywiązać, tzn są jakieś drzewa chyba?? nie ma koniowiązów przygotowanych, jest tłok i bałagan. I myślę że interwencje powinny iść w tym kierunku: tzn nie żeby zamknąć targ (bo wszelakie aukcje koni nawet takie są potrzebne) ale żeby poprawić warunki jakie tam są. Gdyby były porządne koniowiązy choćby to nikt nie wiązałby konia do przyczepy i nie było by scen z końmi odsadzającymi sie czy kopiącymi z tej okazji. Powinno też być jakies miejsce do pokazywania koni (ze zdjęć wynika że nie ma a konie są pokazywane w tłoku, między samochodami itp). No i oczywiście powinna być działająca inspekcja weterynaryjna na miejscu i konie ewidentnie chore, kulawe, pokaleczone itd nie powinny być dopuszczone do sprzedazy. Jednym słowem ja uważam, że takie miejsca należy się starać "ucywilizować" a nie zamykać. Handel końmi zawsze będzie, dopóki będzie hodowla koni. Chodzi tylko o warunki w jakich się on odbywa i oczywiście również o sposób postępowania ludzi.
Mnie osobiście sceny z załadunku uwiecznione na zdjęciach nie rażą jakoś bardzo. W stresie, ciasnocie konie robią różne rzeczy...
A samochody nieprzystosowane...no cóż też różnymi rzeczami konie woziłam...
A w USA w ogóle są przyczepy bez rampy tylko podłogę mają bardzo nisko.
Zresztą zdarzyło mi się wieźć moją własną "szportową" kobyłę samochodem bez rampy (z przyczyn losowych na zawody po mnie przyjechał własnie taki samochód) gdzieś tak nad kolanem (moim) była podłoga. Zbiegowisko się zrobiło wokól nas, a moja kobyła popatrzyła, popatrzyła i wlazła...

A tak przy okazji transport na zawodach: też mi się zdarzało być świadkiem różnych scen i ciężko jest czasem zwrócić uwagę. Ciężko jest też zrozumieć ludzi którzy nie radzą sobie a odmawiają przyjęcia pomocy...Ludzie się "nakręcają" tracą panowanie nad sobą i robią różne dziwne rzeczy...
A potem im pewno wstyd...

I jeszcze przydałby się jakiś patrol z alkomatem...też by pewnie miał co robić, choćby kierowców uczciwie "przedmuchać"

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » czw mar 17, 2011 6:22 pm

Drzew nie ma, konie są pokazywane na polu lub wsród ludzi. A ludzie głupi zamiast się odsunąć ,to się pchają pod kopyta. Każdy wiąże do swojej przyczepy. Przy takiej ilosci koni ,to nie wiem ile te koniowiązy musiałyby mieć długości.
no i też na to zwrócilam uwagę,że gdyby policja sprawdzała również przy wyjeździe i połowa by straciła prawo jazdy, to by nie było tylu zataczających i agresywnych ludzi.(skoro na wjeździe mogą pobierać opłatę od konia, to czemu na wyjeździe nie mogą poczęstować alkomatem)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Magda Pawlowicz » czw mar 17, 2011 6:26 pm

No to trzeba by wydzielić jakiś plac do pokazywania koni gdzie "osobom bez konia wstęp wzbroniony".
A koniowiązy myślę że można by jakoś zaprojektować (ale to jest gdybanie bo nie znam terenu) gdyby zrobić osobny parking dla samochodów. A jeśli nie ma gdzie to znaczy że teren jest za mały!

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Marek Wiśniewski » czw mar 17, 2011 9:59 pm

whisperer13 pisze:Drogi Marku (...) powiedz mi w takim razie dlaczego człowiek który wiąże swoim koniom ciasno nogi do podłogi i łby do przyczepy po załadunku i jak widze po filmach robi to o wielu lat, wszyscy maja mu to za złe a on wciąż ma prawo bytu ? Dlaczego obrońcy zwierząt stoją i bezczynnie patrzą jak zwierze jest bite drewnianym kołkiem i to ja musze sie odezwać , a nie stojący obok mnie dryblas z kamerą... bo co ? (...)
Na pierwsze pytanie odpowiedź jest prosta- albo nikt nie zrobił doniesienia o przestępstwie, albo policja odpuściła temat (co obecnie sie praktycznie nie zdarza); co do drugiego- nie sądzę, żeby każdy człowiek z kamerą lub aparatem był "obrońcą zwierząt"; trzecie- nawet będąc dryblasem (obojętnie czy z kamerą czy bez)- trzeba jeszcze mieć los huevos on capullo (jaja znaczy się). Ty je masz (i jest to jedyna męska cecha, która w moim pojęciu podnosi atrakcyjność płci pieknej)- pan Duży- nie bardzo... ale to już jego problem :wink:

P.S.
"Drogi Marku"... aż się w gajer wbiłem, żeby posta napisać i być trochę droższym niz zazwyczaj :wink:

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Ailusia » pt mar 18, 2011 2:07 pm

Wojciech Mickunas pisze:
Norel pisze:Ciekawe , że kiedy widać na rozprężalni zawodników lejących konie batem po łbie , siepiących munsztukiem po sinym języku , nie ma zdjęć obrońców ...
A czemu nie ma ? boją się ludzie robić zdjęcia ? To zróbmy akcję ! Stwórzmy galerię takich zdjęć.
Jest pewna międzynarodowa organizacja, która od kilku lat urządza takie akcje. Nazywa się Nevzorov Haute Ecole ;)
--> The horrors of equestrian sport
...i nie sądzę, żeby to była droga w dobrym kierunku; chociaż wiele się dzięki ich działaniom zmieniło. Wolę jednak tych, którzy dają dobry przykład. Dlatego popieram Magdę - ucywilizować! :D
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Marek Wiśniewski » pt mar 18, 2011 2:33 pm

Nie zgodzę sie z Tobą. Dobry przykład działa wolniej niż piętnowanie takich zachowań. Na zawodach wystarczy przestrzegać przepisów- czyż nie jest tak, że w przypadku znęcania się nad koniem zawodnik powinien zostać zdyskwalifikowany? Kto będzie się tym przejmował, skoro komisje sędziowskie akceptują taki stan rzeczy?
Przyzwolenie na patologię wzmaga ją- dawanie dobrego przykładu nie jest niestety gwarantem zmiany zachowań.
Przykład: Krzysztof Hołowczyc od lat apeluje o zdjecie nogi z gazu- a jednak nic tak nie temperuje zapędów kierowców jak 10 punktów karnych... Drugi: wystarczy przeczytać podpis Trenera jego postami- czy ktoś jest w stanie nie przyznać racji jego słowom?- a jak się dzieje- sami wiemy. Ilu znasz jeźdźców, którym zdarza się jeździć bez kasku, ale bez palcata nigdy w życiu??
Stanowczo opowiadam się za tym, żeby piętnować karygodne zachowania sportowców (i nie tylko). Ale samemu przy tym dawać przykład jak można inaczej.
Poza tym Nevzorow nie jest chyba najlepszym przykładem. Jego krucjata przeciwko stosowania przemocy w sporcie jest dla mnie czytelna i jasna- ale nie jest wiarygodna. Co z tego, że nie stosuje przemocy fizycznej, skoro łamie konie psychicznie- chociażby trzymając je w zamknięciu bez kontaktu z innymi końmi?? zapytaj więźnia czy chce siedzieć w super więzieniu- czy wolałby dostać raz dziennie łomot, ale chodzić wolno?
Wątek nam się rozbujał i wyszedł chyba poza Skaryszew...

Nieważne gdzie konie są źle traktowane- ważne żeby tak nie było i każde działanie zwracające na to uwagę ludzi nie tylko ze światka jeździeckiego jest pożądane.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » pt mar 18, 2011 3:22 pm

Na świecie koni wypowiada się jakaś fanatyczka AN i mówi ,że nie trzyma koni osobno, konie wychodza na osobne wybiegi ,bo sie nie lubią, a sztuczki robią z ciekawości a nie z musu :twisted: :roll:
Poza tym uważam akcje fotograficzne AN za słuszne i powinniśmy też coś takiego wprowadzić, wsród błysków fleszy nagle wszyscy chcą być idealni, tyle ,że AN dąży do ogolnego zakazana sportów jeźzieckich swoją "akcją"
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Ailusia » pt mar 18, 2011 4:13 pm

Marek Wiśniewski pisze:Ilu znasz jeźdźców, którym zdarza się jeździć bez kasku, ale bez palcata nigdy w życiu??
Żadnego :)
Tzn. na pewno oni istnieją i w jakimś sensie ja wiem o ich istnieniu ;) ale nie znam osobiście, na codzień (a nawet od święta), nikogo takiego. Wprawdzie te dobre przykłady muszę wciąż wyszukiwać i ich jest bardzo mało, ale jednak mają wpływ na otoczenie i to dzięki nim jest więcej ludzi którzy potrafią szkolić konie bez przemocy, jeździć tak żeby koniom też to wychodziło na zdrowie i tak dalej. Często jest tak, że ci "źli" nie wiedzą, że mogliby robić inaczej, lepiej; a jak zostaną napiętnowani to się tego nie dowiedzą, tylko zaczną się bronić. No i reakcje takie jak na "krucjatę" NHE będą nieuniknione: "wy nam wypominacie że źle traktujemy nasze konie, a sami jesteście tacy i owacy"... bo Nevzorov ściga sportowców a jego konie są na osobnych wybiegach :P
Z drugiej strony, na pewno, jak ktoś się znęca nad zwierzęciem to należy to przerwać i zwierzę uratować - i jakieś narzędzia powinny być które to ułatwiają. Tyle że czasami będzie tak jak pisze basikonik w innym wątku - niektórzy będą "ratować" konie przed tym, że w zimie są na wybiegu ;)
A "ucywilizować" Skaryszew tak jak pisze Magda wcale nie byłoby trudno, gdyby to zrobił ktoś uprawniony. Może to nie zbawi tych koni, ale na pewno byłoby im trochę lepiej.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Marek Wiśniewski » pt mar 18, 2011 5:45 pm

Ailusia pisze: A "ucywilizować" Skaryszew (...) wcale nie byłoby trudno, gdyby to zrobił ktoś uprawniony. (...)
(Znów cierpię na brak motikona walacego głową w scianę- a wiem, że takowy istnieje!!!). Znam takich, którzy próbują to zrobić od kilkunastu lat- cóż- wychodzi na to, że albo oni nie wiedzą, że to nie problem, albo są po prostu głupi (aczkolwiek nie zauważyłem)... PROBLEMEM NIE JEST PRAWO TYLKO BRAK JEGO RESPEKTOWANIA. Mamy bardzo dobrą Ustawę o Ochronie Zwierząt- problemem jest brak sprecyzowanych przepisów wykonawczych.

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Ailusia » pt mar 18, 2011 6:44 pm

Nie twierdzę, że są głupi i mam nadzieję że kiedyś stanie tam piękny plac do pokazywania koni i koniowiązy, żeby Skaryszew miał się czym chwalić ;)

A emotek... hm: Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

karesowa
Posty: 61
Rejestracja: śr lut 16, 2011 7:25 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: karesowa » pt mar 18, 2011 7:10 pm

A ja mam nadzieję, że zmieni się przede wszystkim ludzka mentalność, bo choćby nie wiem jak piękny plac z koniowiązami to nic to nie zmieni gdy wokół przemoc i brutalność a zwierzę to w pojęciu handlujących towar jak każdy inny.

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Marek Wiśniewski » pt mar 18, 2011 11:23 pm

Ailusia pisze: (...)

A emotek... hm: Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Dzięki :D

ODPOWIEDZ