Byłem w Skaryszewie...

Zapraszamy do dyskusji
rozbrykany kucyk
początkujący
początkujący
Posty: 118
Rejestracja: ndz lip 18, 2010 7:48 pm
Lokalizacja: śląsk

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: rozbrykany kucyk » śr mar 16, 2011 8:40 am

Czyli mamy dwa Skaryszewy :D

A może to jest tak, że każdy widzi co chce widzieć???Lub nie widzi czego nie chce widzieć???
Ja nie byłam i nie będę. Samo miejsce jest dla mnie..odstraszające.
Miejmy nadzieję, że jednak jest lepiej niż było...
missing my unicorn....

ZIELONY LISTEK-jestem początkujaca ;p proszę o wyrozumiałość

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Krystyna Kukawska » śr mar 16, 2011 6:16 pm

rozbrykany kucyk pisze:każdy widzi co chce widzieć???Lub nie widzi czego nie chce widzieć
to jedna prawda
rozbrykany kucyk pisze:Miejmy nadzieję, że jednak jest lepiej niż było...
oby to była druga prawda
rozbrykany kucyk pisze:nie byłam i nie będę
ja też się nie wybieram :!:

Awatar użytkownika
AnnaRadomańczykMoroz
Posty: 319
Rejestracja: pn cze 16, 2008 9:38 am
Lokalizacja: Kołobrzeg

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: AnnaRadomańczykMoroz » śr mar 16, 2011 10:41 pm

Wczoraj w "kawa czy herbata" rano nadali krotki film o Skaryszewie, balam sie ogladac, ale faktycznie nic strasznego nie bylo, czyste konie, spokojnie wszystko, wrecz promowali to miejsce jako cudowna wieloletnia tradycje targowiska i takie tam. Komus bardzo zalezy zeby wybielic to miejce, a moze faktycznie wzial to ktos w inne rece, ktos z serecm na przyklad dla odmiany.
niegdyś Pokusa27 :)

Awatar użytkownika
norel
Posty: 63
Rejestracja: wt lis 10, 2009 6:35 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: norel » czw mar 17, 2011 1:31 am

Ja byłam w Skaryszewie 2 razy-i jak napisałam w innym wątku-więcej brutalnosci widziałam wożąc konie ludziom na zawody,wystawy,kwalifikacje og.do zt....
Owszem zdażają się jeszcze konie brudne-ale to nie tylko tam-prawda? konie krótko uwiazane(a jak mają być gdy tłum kłębi się za zadami), ale żadko chude.
Porównywanie do obozów koncentracyjnych jest infantylne-nie przeszkadzają wam sklepy mięsne w waszej miejscowości? Czym od konia rózni się krowa, świnia? Jak poświęcić im troche czasu sa równie wdzięczne,mądre i mile...
ciekawe,że kiedy widać na rozprężalni zawodników lejących konia batem po łbie,siepiących munsztukiem po sinym języku nie ma zdjęć,obrońców.......czy to nie ironia losu?

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Dagmara Matuszak » czw mar 17, 2011 2:02 am

norel pisze: Porównywanie do obozów koncentracyjnych jest infantylne-nie przeszkadzają wam sklepy mięsne w waszej miejscowości? Czym od konia rózni się krowa, świnia? Jak poświęcić im troche czasu sa równie wdzięczne,mądre i mile...
ciekawe,że kiedy widać na rozprężalni zawodników lejących konia batem po łbie,siepiących munsztukiem po sinym języku nie ma zdjęć,obrońców.......czy to nie ironia losu?
Przyznam, że nie bardzo rozumiem, co jedno ma z drugim wspólnego? Czy próba pomocy zwierzęciu X jest niestosowna, bo gdzieś tam jest zwierzę Y, któremu nikt nie pomaga? Niestety obrońców zwierząt jest mniej niż ich - szeroko rozumianych - konsumentów. :|
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Wojciech Mickunas » czw mar 17, 2011 9:43 am

Norel napisała
Ciekawe , że kiedy widać na rozprężalni zawodników lejących konie batem po łbie , siepiących munsztukiem po sinym języku , nie ma zdjęć obrońców ...

A czemu nie ma ? boją się ludzie robić zdjęcia ? To zróbmy akcję ! Stwórzmy galerię takich zdjęć .
Złe się dzieje tam gdzie jest przyzwolenie , obojętność , brak sprzeciwu. Sędziowie udają że nie widzą , publiczność mało że nie potępia , to jeszcze nagradza brawami , to znaczy że można tak , a nawet trzeba .
Mam zamiar o tym mówić na Torwarze w panelu edukacyjnym .
Akcja w Skaryszewie przyniosła chyba efekt ( nie byłem więc polegam na opinii tych co byli ) , więc warto coś robić . Nawet jeśli pomoże się kilku koniom , to warto , nawet jeśli jednemu to warto . A można pomóc bardzo wielu , samym narzekaniem wiele się nie zdziała.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » czw mar 17, 2011 10:01 am

dodaję galerię z tego roku:
https://picasaweb.google.com/1072886289 ... Wstepy2011#

mnie się postawa obrońców zwierząt utrapionych nie podobała, stali i się gapili, ewentualnie kręcili filmy z ukrycia zamiast reagować. Po prostu się bali. A naprawdę wystarczyło krzyknąc, to cały tłum od razu wstawiał się za tym co krzyknąl pierwszy i nagle wszyscy byli przeciko biciu , kopaniu i szarpaniu,a handlarz musiał ustąpić po naporem.

Do tego zastanawia mnie dlaczego co roku w filmach i zdjęciach ze Skaryszewa pokazywany jest pan ,który swoim koniom wiąże nogi przednie razem ,a potem do podłogi i nic się z tym nie robi? Widocznie takie dowody na niewele się zdają i są mało skuteczne,skoro ten pan nadal tam sie pojawia i stosuje swoje metody.
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

rozbrykany kucyk
początkujący
początkujący
Posty: 118
Rejestracja: ndz lip 18, 2010 7:48 pm
Lokalizacja: śląsk

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: rozbrykany kucyk » czw mar 17, 2011 11:36 am

Jak widać ludzie boją się reagować :( zresztą nie tylko jeśli chodzi o konie..niestety..psy, koty i inne zwierzaki :(( Wychodzą z założenia "nie moje zwierzę, nie mam prawa się wtrącać"..Smutne to...I szczerze mówiąc, ja osobiście nigdy nie interweniowałam w sprawie np konia, ale psa itd zdarzało mi się. I powiem Wam szczerze, że zawsze brałam pod uwagę że inni ludzie mogą mnie nie poprzeć i raz nawet była taka sytuacja gdzie przechodnie stwierdzili że wtrącam się nie w swoje sprawy i to nie mój pies :(( Jedna wielka znieczulica- i to czasem nawet wśród młodych..
co do pętania nóg- może ten pan Millera się naczytał ;p ;)

Norel- to chyba ja porównałam rzeźnie w Słomnikach do obozu. Chodziło o wygląd i skojarzenie. Poza tym, przeszkadzją mi mięsne i nie dziele zwierząt. Jestem wege. Ale to chyba nie wątek na takie rozważanie... ;)

I fakt, ja dlatego nie lubię sportu "końskiego"..Czasem jest bardzo brutalny..

p.s. co do galerii- piękne konie..ja jestem zakochana w grubaskach :mrgreen:
co jest z tym kopytem któremu zrobiłaś zdjęcie? to miękka pęcina?
tak czy siak, mnie się ten targ nie podoba..
missing my unicorn....

ZIELONY LISTEK-jestem początkujaca ;p proszę o wyrozumiałość

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » czw mar 17, 2011 11:51 am

mnie się wydaje,że koń nie miał długo kopyt robionych i pazur się tak mocno wydłużył ,że koń chodził na piętkach, a teraz nawet tych piętek zabrakło... akurat do tego konia nie podchodziłam ,żeby się przyjrzeć, a jak robilam drugą rundkę, to już go nie było.
Gadałam z wieloma handlarzami i nie dziwię się ,że kopyta są w tak opłakanym stanie, skoro kowal kosztuje aŻ 20 zł . Widzialam też kopyta po tymże "drogim" kowalu i nieznacznie różniły się od tych nie robionych wcale...
Przypuszczam też ,że wiele z tych koni nie podaje tyłów...
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Marek Wiśniewski
Administrator
Posty: 258
Rejestracja: śr paź 10, 2007 12:16 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Marek Wiśniewski » czw mar 17, 2011 1:01 pm

Wojciech Mickunas pisze: (...)
Akcja w Skaryszewie przyniosła chyba efekt (...)
Jestem tego samego zdania. Na targowisku było wyjątkowo spokojnie właśnie dlatego, że akcja była rozdmuchana do tego stopnia, że główni "bohaterowie"- czyli handlarze byli również na to przygotowani; a po ostatniej nagonce w telewizji i kilku skazujących wyrokach przestali wierzyć w swoją bezkarność.

Whisperer13- zaznaczam, że nie jest to atak na Twoją sympatyczną osobę :wink: - ale głowę daję, że nie pofatygowałaś się pogrzebać w bocznych uliczkach i do tego wieczorem (wtedy jest "imprezka", której często towarzyszy pokaz umiejętności i poziomu "wyszkolenia" koni); bądź nad ranem (wtedy odbywa sie targ "właściwy")- jestem przekonany, że wtedy Twój entuzjazm zszedłby do podziemia.
Impreza otwarta ma być wizytówką targów, a nawet wtedy zdarzają sie sytuacje karygodnego traktowania zwierząt- pomyśl co sie dzieje, jak nie ma "turystów"?
Co do Twojej oceny zachowania obrońców zwierząt- prawdopodobnie wynika ona z małej znajomości tematu. Bez dowodów w postaci nagrań czy zdjęć- nic nie zrobisz; a że z ukrycia? - zapewniam Cię, że wszyscy zajmujący się poważnie walką z okrucieństwem ludzi wobec zwierząt są handlarzom znani z twarzy, imienia i nazwiska. Często samo ich pojawienie się w takim miejscu powoduje inne podejście do zwierząt- ograniczają się tylko do gróźb wobec ludzi i to zza pleców, bo kilku już beknęło za groźby karalne.
Jeżeli chcesz zobaczyć jak naprawdę to wygląda- pojedź na interwencję z jakąś dobrą organizacją (z Vivą, albo KPdZ)- zapewniam Cię, że przestanie Ci się podobać. Jestem ciekawy Twojej opini po tym, jak poznasz temat z obu stron.

Co do podobnej akcji na zawodach? Jestem jak najbardziej za!. Jeśli doczekamy sie JEDNEGO przypadku dyskwalifikacji zawodnika za znęcanie się nad zwierzęciem- będzie z górki. Sam widziałem jak jeździec okłada konia pejczem po głowie i jak szacowne grono sędziowskie nagle ślepnie. Na jakąkolwiek uwagę nie tylko z mojej strony- agresja 10!
Ostatnio zmieniony czw mar 17, 2011 3:47 pm przez Marek Wiśniewski, łącznie zmieniany 2 razy.

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Jacob Spahis » czw mar 17, 2011 2:32 pm

Czytam wszystkie wypowiedzi (nie tylko z tego wątku) i pojawia się u mnie swoistego rodzaju dysonans poznawczy. Z jednej bowiem strony słyszę (to tak, żeby nie powtarzać słowa czytam ;) ) o konieczności ingerencji, obrony i wszelkie takie tam, a z drugiej, że ingerencja może spowodować opłakane skutki, być wręcz przeciwskuteczną dla intencji. To bardzo dziwne. Czytanie w różnych wątkach sprzecznych wypowiedzi tych samych osób.

Jasnym punktem - choć oczywiście nie jedynym - jest jednoznaczny pogląd Marka, któremu kibicuję, choć nadmiernie się nie wysuwam z gęstwiny wątku o pracy z młodym koniem. :)
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Karolina Jaskulska » czw mar 17, 2011 3:27 pm

Drogi Marku, niestety moja wizyta w Skaryszewie musiala ograniczyc sie do jednego dnia , przez co nie byłam o świtu do nocy (ponad 400 km do pokonania w jedną stronę) zwiedzilam wszystkie uliczki kilkakrotnie...
Dobrze, może moja znajomość tematu " obrońcy zwierząt " nie jest duża,ale powiedz mi w takim razie dlaczego człowiek który wiąże swoim koniom ciasno nogi do podłogi i łby do przyczepy po załadunku i jak widze po filmach robi to o wielu lat, wszyscy maja mu to za złe a on wciąż ma prawo bytu ? Dlaczego obrońcy zwierząt stoją i bezczynnie patrzą jak zwierze jest bite drewnianym kołkiem i to ja musze sie odezwać , a nie stojący obok mnie dryblas z kamerą... bo co ? bo on musi mieć swietny materiał?! Na tyle osob z aparatami i kamerami nazywającymi się obrońcami zwierząt ktoś jednak by sie mógł odezwać. To mnie bolało najbardziej-bierność. Każdy chciał pomóc ,ale bez wychylania się poza szereg.
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Jacob Spahis
Posty: 2309
Rejestracja: ndz cze 15, 2008 7:09 pm
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: Jacob Spahis » czw mar 17, 2011 3:36 pm

Twoj postawa jest godna uznania :!:
"Naprzód z długą swobodnie opuszczoną szyją o rozluźnionych, lecz elastycznych mięśniach, z lekkim przodem, czułym pyskiem i sprężystym zadem!" (A. Królikiewicz)

http://www.bazakoni.pl/horse_86431.html

karesowa
Posty: 61
Rejestracja: śr lut 16, 2011 7:25 pm

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: karesowa » czw mar 17, 2011 3:47 pm

Nie byłam, nie widziałam, choć miałam okazję-to nie na moją wrażliwość. Czytałam, widziałam zdjęcia i byłam przerażona, łańcuch w zakrwawionym pysku, ciasne pęta i świst bata dla mnie to karykatura człowieczeństwa. Słyszałam jednak opinię, że na przestrzeni lat widać różnicę na plus i że nie królują zwyrodnialcy a na samym targu jest dużo większy spokój i dużo mniej brutalności. Mam nadzieję, że to prawda i że choć trochę zmieni się ludzka mentalność, nie tylko chłopów przyjeżdżających z "towarem" ale także "publiki" która często przyklaskuje brutalności wobec zwierząt. Prawdą jest jednak, że wśród "miłośników" jeździectwa dzieją się gorsze rzeczy, a sport to często "rzeź niewiniątek" pod przykrywką końskich zawodów. Bo koń w Skaryszewie to często ten brudny, który kowala nie widział nigdy w życiu, z sznurkiem zamiast kantara, a te sportowe piękności, starannie wypielęgnowane, odziane w firmowe derki, w najlepszym sprzęcie z zaplecioną grzywą i błyszczącym ogonem-toż to przecież najszczęśliwsze konie na świecie-ktoś kocha, ktoś dba... nic bardziej mylnego, dramat niektórych sportowców często nie mniejszy jest od tych Skaryszewskich koni.

rozbrykany kucyk
początkujący
początkujący
Posty: 118
Rejestracja: ndz lip 18, 2010 7:48 pm
Lokalizacja: śląsk

Re: Byłem w Skaryszewie...

Post autor: rozbrykany kucyk » czw mar 17, 2011 4:03 pm

Nic dodać, nic ująć Kresowa :(
missing my unicorn....

ZIELONY LISTEK-jestem początkujaca ;p proszę o wyrozumiałość

ODPOWIEDZ