Karanie koni

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Magda W-K.
Posty: 64
Rejestracja: pn kwie 19, 2010 11:22 am
Lokalizacja: Dymaczewo Stare

Re: Karanie koni

Post autor: Magda W-K. » wt mar 01, 2011 3:51 pm

Temat aktualnie jest mi bliski, więc nie będę zakładała nowego, a odświeżę ten.
Mam teraz pod opieką 4,5-letniego wałaszka. Koń generalnie jest spokojny jak na młodego konia, nie jest agresywny czy nadpobudliwy, ale kombinator z niego. Mam wrażenie, że próbuje się za każdym razem wymigać od pracy. Tak jakby miał awersję do jakiejkolwiek współpracy. Leniwy pod siodłem i na lonży. Może jest to spowodowane tym, że przez długi czas nikt się nim nie zajmował, a jak już ktoś poświęcił mu czas to po to by sobie pojechać w teren. Myślę, że koniowi brakuje regularnej opieki, ale mogę się mylić, że dzięki temu się zmieni.
Trzeba być przy nim stanowczym, to na pewno, bo jest inteligentny i kombinuje jak by tu się od pracy wymigać. Zastanawiam się jak można takiego konia do pracy zachęcić, by kojarzył ją z przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.
Ale do rzeczy.
Ostatnio wzięłam go na lonżę, tylko na kantarze na chwilę, bo chciałam zobaczyć jak się zachowuje. Trzeba było go zachęcać do ruchu naprzód bo gasł, ale zakłusował ładnie i w jedną i w drugą stronę. W pewnym momencie zatrzymał się, stanął w miejscu i stał. Nie pomógł głos, nie pomogło trzaśnięcie batem za nim, ani lekkie dotknięcie go batem. Koń w ogóle się tego bata nie boi. Z pomocą przyszła mi koleżanka, która uderzyła parę razy konia batem i ruszył kłusem do przodu. Dostał po tym nagrodę za ładny kłus. Ja mam co prawda mieszane uczucia. Czy w takiej sytuacji to naprawdę był jedyny sposób? To trochę ostra kara, ale naprawdę nic innego nie pomagało. Gdybym odpuściła koń by to wykorzystywał. Po dobroci, delikatnie się nie dało. Ale jeśli chciałabym z tym koniem stworzyć więź, to obawiam się, że taka kara może to zaprzepaścić. Nie chciała bym, by ten koń się mnie bał.
szczerze mówiąc mam mieszane uczucia po tej sytuacji. Miałam do czynienia z różnymi końmi, nie jeżdżę od wczoraj, ale wiele jeszcze mam do nauczenia się.Nie wiem czy nie powinnam zrezygnować. Tylko z drugiej strony, jeśli ja teraz odpuszczę to koń dalej będzie stał bez opieki. Żal mi go, bo go polubiłam.
Co wy o tym myślicie? Ja sama nie jestem za biciem konia. Uważam, że bat służy tylko do wzmacniania pomocy, nie powinien być narzędziem kary, ale w takiej sytuacji, kiedy znane mi metody nie zadziałały? Do tej pory miałam do czynienia z końmi, które owszem kombinowały, próbowały zmienić kierunek na lonży, ale respektowały bat, więc wystarczyło im batem pokazać. Ten koń ma bat gdzieś.
Miejsce moje między grzywą a ogonem.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Karanie koni

Post autor: Magda Pawlowicz » wt mar 01, 2011 8:23 pm

To jeszcze zostaje spróbowac zamienić bat na jakiś "straszący" przedmiot. Pomoże na pewien czas, dopóki koń nie "oswoi diaboła". Ale generalnie to zachowanie wskazuje na problem z dominacją. Koń nie ucieka bo wie że nie musi! Takie konie są trudne do pracy. To jest koń, który spokojnie czeka, aż człowiek da sobie spokój! Tak przynajmniej wynika z tego konkretnego zachowania.
A jak jest w obsłudze? Czy koń łatwo odsuwa się na mały sygnał, na dotyk na boki i do tyłu? Czy szanuje twoją strefę, jednym słowem nie wpycha się na ciebie? Czy daje nogi bez oporu?

Awatar użytkownika
Magda W-K.
Posty: 64
Rejestracja: pn kwie 19, 2010 11:22 am
Lokalizacja: Dymaczewo Stare

Re: Karanie koni

Post autor: Magda W-K. » śr mar 02, 2011 6:29 am

No więc w obsłudze też bywa oporny. Włazi na ludzi, ale już zaczyna ustępować na nacisk i nie trzeba go przepychać na siłę. Z nogami większego problemu nie ma, oprócz jednej tylnej, którą czasem próbuje wymachnąć.
Kiedyś jak wyprowadzało się go na padok to szedł swoim tempem ciągnąc za sobą człowieka. Teraz wystarczy go lekko przytrzymać i zwalnia.
Pod siodłem też kombinuje, nie chce zakłusować, ale na łydkę wzmocnioną batem reaguje i przechodzi w końcu do kłusa. Owszem trzeba go pilnować by nie zgasł i szedł prosto przed siebie, ale jakoś z siodła łatwiej mi go rozruszać. Problem pojawił się na lonży. Bo faktycznie wygląda to tak jakby koń spokojnie czekał, aż człowiek odpuści.
Miejsce moje między grzywą a ogonem.

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Karanie koni

Post autor: Karolina Jaskulska » śr mar 02, 2011 11:01 am

nie wiem czy dobrze myślę,ale wydaje mi się ,że na niektóre konie dobrze działa takie agresywne pójście w stronę zadu i jednoczesne pokazanie ręką kierunku z wypuszczeniem lonży tylko przy tym trzeba być bardzo ostrożnym, bo jak koń nie szanuje człowieka ,to może wierzgnąć.
Teraz przygotowuję do zajeżdżenia podobnego konia, bardzo inteligentnego, i trochę leniwego. jednak przy odpowiednim doborze ćwiczeń koń bardzo fajnie współpracuje. Szybko łapie, ale i szybko mu się nudzi. Tak więc oprócz lonży , uczę go biegania za mną przez różne przeszkody,samodzielnego przechodzenia przez bardzo wąskie drągi (bez omijania, " bo przecież można bokiem") wchodzenia na podwyższenie, cofania, ustępowania z ziemi i duuuuuuuuuużo nagradzam. Widzę w nim taką dumę ,jak go nagrodzę ręką lub smakołykiem :)

Przy nauce zatrzymywania z kłusa (biegł za mną) na początku wyprzedzał mnie o kilka kroków, nie wiem czy to było związane z koncentracją czy czymś innym,jak w końcu zaczęlo wychodzić, to parę razy powtórzyłam i wracałam do stajni. Przed stajnią chciałam sprawdzić czy aby droga do domu za bardzo go nie rozproszyła i się zatrzymałam . Koń mnie wyprzedził ,stanął, pomyślał, zrobił kołeczko i stanął za mną. z prawej strony. Wyglądało to mniej więcej tak " Sorry zagapilem się, już idę"
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Karanie koni

Post autor: Magda Pawlowicz » czw mar 03, 2011 7:29 pm

No to wychodzi na to że masz konia "tarana". A więc mocny charakter, dominujacy i nie szanujący człowieka. W pracy z takim koniem trzeba stale podkreslać, że to człowiek tu ma być górą. BArdzo pilnować właśnie odsuwania się od nacisku, nie wpychania się na człowieka itd. Trzeba dość szybko przechodzić do wzmocnienia jeśli koń nie odpowiada na sygnał i to wzmocnienie (a więc mówiac klasycznym językiem kara) musi niestety czasem być wyraźnie nieprzyjemna. Tzn nie mam na myśli lania konia ale jesli koń sie na mnie wpycha, nie chce cofnąć to np "dziubię" go końcem bata. To samo będzie dotyczyło pracy na lonży: jesli sam sygnał batem nie działa to wzmocnię go od razu agresywną postawą, a więc: lecę w stronę konia, gwałtownie wymachując batem, dobrze jest mocno "tupać" nogami, wyciągając się w stronę konia. Czyli staramy sie odtworzyć postawę konia w ataku. Tego większość koni nie zlekceważy, natomiast w przypadku wyjątkowo silnego dominanta (np ogiery) koń może "podjąć rękawicę" czyli odpowiedziec atakiem. I niestety jak już człowiek taką sytuacje sprowokuje to trzeba wygrać...dlatego lepiej nie prowokować aż tak. Np poczatkowo zadowolić sie tym, że koń w ogóle się ruszył i nie nalegać na większą dynamikę... Ogólnie takie konie trudne są do pracy z ziemi. Łatwiej z nimi bywa pod jeźdźcem bo mamy większa możliwość zachęcenia konia do ruchu np za drugim koniem, w terenie itd.

ODPOWIEDZ