Karanie koni

Zapraszamy do dyskusji
Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Karanie koni

Post autor: Karolina Jaskulska » sob lut 14, 2009 1:23 am

Już gdzieś było chyba rozpatrywane co jest dla konia naturalne ,a co nie....

ja w każdym bądź razie głaszczę w ramach nagrody :)
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

jasmina
Posty: 258
Rejestracja: wt paź 09, 2007 9:40 pm

Re: Karanie koni

Post autor: jasmina » sob lut 14, 2009 10:14 am

uderzenia w ramach kary nie stosuje, nie ma nigdy tak ze koń skończy czynność a ja go za to uderze- moge go uprzedzić i wystawić łokieć (w ramach zapobiegania, to tez rodzaj kary ale nie takiej typowej). Ale zdarzają się inne reprymendy, np. ostre cofnięcie, czasem nawet troche agresywne ale tylko w wyjątkowych sytuacjach! jednak staram się działam spokojnie, łagodnie, przewidywać i zapobiegać czemuś za co mogłabym konia ukarać, a jesli już coś jest nie tak- znaleźć taki sposób korygowania zachowania aby koń nie odniósł żadnej szkody.

A co do nagrody- od jakiegoś czasu z powodzeniem stosuje smakołyki, nie zawsze, nie dużo, ale jednak są bardziej motywujące dla koia niż głaskanie bo w tym konkretnym wypadku było mi bardzo potrzebne;)

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Karanie koni

Post autor: Guli » sob lut 14, 2009 5:13 pm

whisperer13 pisze:Już gdzieś było chyba rozpatrywane co jest dla konia naturalne ,a co nie....

ja w każdym bądź razie głaszczę w ramach nagrody :)
To głaskanie raczej naturalne nie jest :lol:

Zdecydowanie rąk im brakuje - ciekawe ...czy gdyby miały, to nie rozdawałyby sobie klapsów? :D
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Karanie koni

Post autor: Julia z Orla » sob lut 14, 2009 6:14 pm

Ja drapię/głaszczę zamiast klepać, bo moim zdaniem dużo lepiej jest to odbierane przez konia. Konie zdają się lubić nagrody w formie głaskań i drapań dużo bardziej niż klepanie po szyi (chyba że się im jakoś specjalnie uwarunkuje to klepanie, że np. klepanie = luz i przerwa w pracy albo klepanie = smakołyk).

Kar nie stosuję wcale. Ewentualnie upomnienia, przypomnienia, pstryknięcie palcami na wysokości oczu jak koń się pcha, metodę łokcia jak koń chce uszczypnąć, jak koń chce pomachać nogami, to mu w tym bardzo pomagam (do znudzenia ;) ) Jak byłam młodsza i głupsza to zdarzało mi się podnieść rękę na konia, już tego nie robię, a efekty nagradzania i niekarania codziennie przechodzą pojęcie :) I tez nie jestem wcale za bezstresowym wychowaniem (raz nawet pacnęłam Młodego w dupkę linką pół kilo mocniej niż sugestywnie 8) ) Podniesienie głosu - jak najbardziej, jako takie dodatkowe wzmocnienie. Nacisk czy 'przypomnienie' bacikiem/linką/ostrogą (z taka mocą, która jest tuż pod granica tolerancji przez konia - to może być dotknięcie muchy albo klepnięcie dłonią) razem z sygnałem 'docelowym', dla jego uwarunkowania, tez jest ok. Takie działanie musi być jednak wcześniej w pełni przemyślane na sucho (ja sobie np. rozrysowuję taktykę, żeby sobie posortować w głowie czego wymagam, jak o to poproszę, czego mogę się spodziewać i jaki efekt mnie zadowoli) i zastosowane z pełna konsekwencją. Walenie batem czy ręka na odlew niczego dobrego konia nie uczy.

Jeździłam jakiś czas temu z Młodym po placu razem z młoda dziewczyną na takiej 'szałowej' klaczce, i jak klaczka dostała baty, to Młodziak się tak zdziwił, że się zatrzymał i wytrzeszczył na nią oczy. Może to śmieszne, ale to był dla mnie duży komplement.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Gucia
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 26, 2009 12:00 am

Re: Karanie koni

Post autor: Gucia » sob lut 14, 2009 6:42 pm

mysle ze kazdy kon odbiera sygnaly inaczej... ja tak samo jak karina na koniec jazdy daje luzne wodze i klepie po szyi i moja kropeczka dobrze wie o co chodzi... Arabiatta nie wiesz co jest dobre dla wszystkich koni, ja wiem ze moj kon lubi klepanie i moze jest to nienaturalne ale nasze konie nie zyja w naturalnych warunach, bo warunki naturalne to jest laka i to wszystko...

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Karanie koni

Post autor: Ailusia » sob lut 14, 2009 6:44 pm

Kara przerywa zachowanie. Więc stosujemy ją, jak chcemy przerwać coś, co jest niebezpieczne dla konia lub dla nas.
Kara nie uczy żadnego zachowania - więc nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co nastąpi potem. Jeśli prawidłowo zastosujemy karę - to koń przestanie robić coś niepożądanego (jeśli naprawdę prawidłowo, to przestanie na zawsze). Ale w żadnym wypadku nie przewidzimy, co się stanie potem, lub "zamiast".
To jest jedna z wad stosowania kary.
Kolejne:
1/ Trudno jest uchwycić właściwy moment do ukarania.
2/Karanie może nasilać niepożądane zachowania.
3/Siła kary ( dolegliwość) musi być wystarczająco mocna.
4/Kara może spowodować fizyczne szkody, kiedy jest stosowana z dużą intensywnością.
5/Bez względu na siłę kara może wywoływać u niektórych zwierząt ekstremalną lękliwość, a lęki te mogą być przenoszone ( generalizowane) na inne sytuacje.
6/Karanie może ujawnić a nawet wywołać agresję.
7/Karanie może spowodować "zniknięcie" pewnych sygnałów ostrzegających przed możliwością ataku.
8/Karanie może doprowadzić do złej współpracy i zerwania więzi pomiędzy [koniem] a właścicielem.
9/Karanie nie uczy właściwych zachowań, nie daje "nic w zamian"
Już o tym pisałam i podawałam dwa linki:
http://www.avsabonline.org/avsabonline/ ... itions.pdf
http://www.szkoleniepsow.fora.pl/inne-m ... ,1786.html
w wątku pt. "Szacunek"

Jeśli już musimy konia ukarać, to raczej nie "klapsem". Wiele koni może uznać to za zabawę, którą w dodatku dosyć lubią.

---

Powyższe dotyczy tzw. "kary pozytywnej", czyli czegoś, czego wcześniej nie było, "dodajemy to". Jest jeszcze kara pod postacią zabrania czegoś, czego koń chce - czyli brak nagrody. To wcale nie jest taka "właściwie żadna kara". To też może mieć silny wpływ na psychikę zwierzęcia, może być deprymujące, zniechęcać je do próbowania i eksperymentowania - bo generalna zasada jest taka, że są zachowania i są ich konsekwencje. Więc każde zachowanie konia przynosi jakieś konsekwencje - koń za każdym razem "ryzykuje". Tą chęć "ryzykowania" warto podtrzymywać, czasami rezygnując z perfekcyjnego wykonania, idealnego posłuszeństwa, na rzecz entuzjazmu. Ale to już raczej dotyczy nauki, niż takiej ogólnej końskiej kindersztuby.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Karanie koni

Post autor: Guli » sob lut 14, 2009 7:33 pm

Ania Juchnowicz pisze:
Jeśli już musimy konia ukarać, to raczej nie "klapsem". Wiele koni może uznać to za zabawę, którą w dodatku dosyć lubią.

Zapewniam , że konie nie lubią klapsa. :)

Wcale nie chodzi o uzytą siłę- tylko zamiar , który doskonale odczytują.
Dlatego emocje negatywne są niezbędne , bo przewaznie wystarczy samo podniesienie ręki, lub machnięcie.
Albo sam głos- wcale nie pieszczotliwy :)

A teraz historia z zycia koni- prawdziwa.

Pewnego dnia klacz wyrwała się ze stada i powędrowała daleko do sąsiedniego panstwa w poszukiwaniu ogiera- taka kochliwa jest :wink:

Straż graniczna była czujna, więc po kwarantannie została odstawiona na własną granicę.

W końcu wróciła do stada- trochę musiala być w zamknięciu ( znowu kwarantanna).
oczywiście wyrwała sie z niego i wpadła do swojego stada.
i spotkała ja niemiła niespodzianka
Konie zamknęły ją w kole , odwróciły się zadami i skopały bezlitosnie, aż krzyczała.

Dały w końcu spokój- klacz do dzisiaj przebywa w stadzie , nie uciekła więcej sama.

Teraz nawet została przywódczynią .
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Karanie koni

Post autor: branka » sob lut 14, 2009 7:53 pm

Ja od jakiegoś czasu stosuję 3 rodzaje kar. Pierwsza przy klikerze to po prostu brak wzmocnienia - wiec zachowanie znika, bo sie nie opłaca.
Druga kara to pociągnięcie za uwiąz czy wodze - ciągnę(raczej lekko, bo nie chce by wyszłoz tego siłowanie się) i odpuszczam od razu jak koń zareaguje np przeniesieniem ciężaru na zadnie nogi. W sumie zalezy co koń robi i dlaczego ciagnę - jak dlatego, że mnie ciągnie, to oczekuję odpuszczenia z jej strony i wtedy ja tez odpuszczam natychmiast. Jak chodzi mi o to by np przestała obgryzać ogrodzenie to powoduję dyskomfort ciągnać, aż się cofnie. W sumie to zadko sobię tego typu rzeczy, bo mój koń żadko robi coś co mnie zdenerwuje, a nawet jak mnie zdenerwuje to zazwyczaj biorę głęboki oddech i nie reaguję, a np odciagam konia od żerdzi, którą zjada smakołykiem.
Trzeci rodzaj kary to głosem - mówię "Konik!" głośno i krótko i ona od razu przestaje robic to co robi. Albo mówię "przestań". W sumie chodzi o intonację nie o słowo.

Generalnie im mniej kar stosuję, tym mój koń grzeczniejszy ;)

DuchowaPrzygoda

Re: Karanie koni

Post autor: DuchowaPrzygoda » ndz lut 15, 2009 9:15 pm

Magda Gulina pisze:

Zapewniam , że konie nie lubią klapsa. :)

Wcale nie chodzi o użytą siłę- tylko zamiar , który doskonale odczytują.
Dlatego emocje negatywne są niezbędne , bo przewaznie wystarczy samo podniesienie ręki, lub machnięcie.
Albo sam głos- wcale nie pieszczotliwy :)
zgadzam się.
konie świetnie odczytują emocje. Jeżeli jestem zła na konia to klaps działa na niego jak kara.
Szczególnie jeżeli już z koniem się znamy dłużej i mamy ustalona hierarchię to i wystarczy czasami lekkie machnięcie ręką , żeby zrozumiał, że "nie powinien teraz podchodzić do siana".
Pewne jest , że człowiek i koń są wyposażeni w emocje zarówno negatywne jak i pozytywne. I jeżeli negatywne -zepchniemy do podświadomości na rzecz jakiegoś poglądu, to one i tak będą działać. Tyle, że sami nie będziemy wiedzieli dlaczego w jakimś momencie naszemu koniowi odbija...

No ja w każdym razie nie dążyłam do tego , żeby nigdy nie okazywać koniowi złości.
Dążę tylko do tego,, żeby złość była adekwatna do sytuacji...żeby sprawy stawiać jasno.
Moja klacz to rozumie. I odkąd już poukładałyśmy sobie z nią najważniejsze sprawy- nie zdarzyło się żebym musiała ją uderzyć.

Awatar użytkownika
KaJaa
Posty: 42
Rejestracja: wt sty 13, 2009 10:49 pm

Re: Karanie koni

Post autor: KaJaa » ndz lut 15, 2009 11:30 pm

Ja jak byłam mniejsza stosowałam typowe kary: krzyknięcie, klepnięcie w szyję, bacik. Bardzo rzadko się do zdarzało, ale jednak.
Dziś już wiem, że więcej pożytku przynosi jednak niewygoda. Bo kara skutkuje tylko w danym momencie, ale na dłuższą metę nie bardzo. U niektórych koni nawet mała siłowa kara może spowodować agresję.
Jeśli koń gryzie - musi nadziać się na coś nieprzyjemnego, tutaj - wymieniany już wcześniej łokieć,
jeśli koń napiera - łokieć też się sprawdza w przypadku mojej bardzo napierającej Kaji, albo wycofanie z własnej strefy

Dzisiaj spowodowałam w 5 minut, że nagminnie podszczypujący wałaszek, stał przy mnie i ani myślał żeby złapać mnie zębiskami ^^ Jestem dumna, bo nie wiedziałam że to potrafię. Za każdym razem kiedy chciał mnie szczypnąć wycofywałam go (był na wolności, wystarczył ruch "strzepywania wody"). Konik akurat jest bardzo towarzystki, zaczepny i ciekawski, więc za każdym razem po wycofaniu stał i pytał słodkimi oczkami "czy mogę już podejść?". Po którymś razie osiągnęłam sukces, a i konik patrzył na mnie innym, lepszym wzrokiem.

Czy jeździectwo byłoby takie piękne, gdyby wszystkie konie były grzeczne i chodziły jak zegarki?

Myślę, że nie.
:) :)

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Re: Karanie koni

Post autor: Guli » pn lut 16, 2009 10:26 am

DuchowaPrzygoda pisze:


I jeżeli negatywne -zepchniemy do podświadomości na rzecz jakiegoś poglądu, to one i tak będą działać. Tyle, że sami nie będziemy wiedzieli dlaczego w jakimś momencie naszemu koniowi odbija...
I tak to właśnie działa :)

Ja musiałam do tego dojrzeć, a może wyciągnąć wnioski z własnego zachowania i reakcji na nie koni.
I panować nad własnymi emocjami , kiedy je trzeba wyłączyć.

Spieszę się, więc denerwuję, a konie ociągają się z wyjściem.
Zwracam się więc w ich stronę , a one spojrzą i natychmiast uciekają.
Nic dziwnego- cała kipię złością , więc wolą być jak najdalej ode mnie- logiczne :mrgreen:

I trzeba wygasić emocje, uśmiechnąć się, mimo, że w środku człowiek gotuje się.

Dobra szkoła :D

Oczywiście tego rodzaju kary stosuję tylko w obsłudze naziemnej konia, nigdy w czasie pracy , o ile moje działania z końmi można tak nazwać :lol:
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Paweł Leśkiewicz
Posty: 190
Rejestracja: pn sty 12, 2009 11:07 am
Kontakt:

Re: Karanie koni

Post autor: Paweł Leśkiewicz » pn lut 16, 2009 10:33 am

DuchowaPrzygoda pisze:wszyscy staramy się traktować konie łagodnie, ze zrozumieniem, ale stanowczo.
Ale sądzę, że kara też jest wpisana jakos w wychowywanie sierścicuha.I w kontakty z nim.
Każdy stosuje inne kary i może o tym pogadamy.....
Co Wy na to????
Kara to brak nagrody.

DuchowaPrzygoda

Re: Karanie koni

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn lut 16, 2009 11:27 am

chciałabym, żeby tak było, żeby kara oznaczała tylko brak nagrody. Niestety tak nie jest,

Jeżeli jesteś aż tak utalentowany, że możesz w ten sposób z każdym koniem i zawsze postępować to gratulacje.

Ale mam konia i spokojnego i w miarę jak dla mnie bezpiecznego. A nie było tak od początku.
I nie zawsze byłam dla niej tylko dobra. . Nie będę siebie wybielać.

Awatar użytkownika
Paweł Leśkiewicz
Posty: 190
Rejestracja: pn sty 12, 2009 11:07 am
Kontakt:

Re: Karanie koni

Post autor: Paweł Leśkiewicz » pn lut 16, 2009 1:04 pm

Pewnie, że "święty" nie jestem i kiedyś tam zdarzały mi się "kłótnie" z koniem, ale z czasem doszedłem do wniosku, że nie warto się szarpać z życiem. Dla przykładu: palcat mam, ale wisi od paru lat w siodlarni. Jedyny bat którego używam to ten do lonżowania.
Sądzę, że z czasem też dojdziesz do podobnych wniosków.

DuchowaPrzygoda

Re: Karanie koni

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn lut 16, 2009 1:22 pm

nie sądzę,
nie wyobrażam sobie ażebym była wstanie "nadstawiać łokieć"dla konia , który szarżuje na mnie dęba z płasko stulonymi uszami, wymachując kopytami przed głową.

Jak miałam ją na lonży -bo wtedy też kilka razy tak się zachowała- to mocnym szarpnięciem zmieniłam jej kierunek i w tymże momencie dostała bardzo mocnego bata. BARDZO...tak mocnego jak tylko dałam rady.

Jeżeli pójdę za to do piekła to trudno...ponoć nawet końskie diabły są przystojne.

Jak wchodziłam na padok , żeby coś tam zrobić w jej szopie a ona nadbiegała i tak śmiesznie
podskakiwała przodem rzucając na boki i w moją stronę głową, to tylko uderzałam batem w ziemię. Też mocno i tuż przed jej nosem . To skutkowało i uciekała..po kilku razach był spokój. Już na zawsze.
Ale nie był to brak nagrody. To była kara!

Ja jestem prosta kobieta i do tej pory nie wiem w jaki sposób obronić się przed szarżującym koniem stosując tylko brak nagrody.

Dodam,że poprzedni właściciel klaczy znalazł się w szpitalu z powodu dotkliwego kopniaka, mego męża skopała też, mnie pogryzła dotkliwie.

Nawet nie wiedziałam, że koń może aż tak: była zima, ogromny mróz. Miałam oprócz podkoszulki dwa swetry, pod spodem ortalionową lekką ocieplaną kurtkę i jeszcze zimową na to kurtkę...Jak mnie ugryzła przez te wszystkie ciuchy to krwiak był tak ogromny, że ponad miesiąc mi to schodziło. A w pierwszych kilku minutach miałam dość koni..... :(

Ale to jest dobra klacz, z natury bardzo fajna. I dość szybko zaczęła rozumieć, co warto , a czego nie. Ale kowala kopała z 3 razy pod rząd jeszcze od momentu kiedy ja już mogłam ciągać ją za ogon.

Najlepszym sposobem , żeby ratować kowala, było trzymanie jej zębów na moim ramieniu. Oczywiście już dobrze wiedziała, że mnie ugryźć nie wolno. Ale zęby miała wystrzeżone i oparte o moje ramię. Jak chciała ugryźć to zabierała te zęby z mego ramienia i gryzła powietrze. Nigdy - już po ustaleniu zasad dobrego zachowania - mnie nie ugryzła. Nawet nie skubnęła.
Za to ślicznie liże i całuje mnie w usta za smakołyki... a więc wszelkie niedozwolone zachowania. Takie ryzyko jestem w stanie znieść..
....wściekłych kopów z przekrwionymi jak u wampira oczami- NIE. I tą sprawę postawiłam jasno od samego początku!

No, ale już o tym pisałam...... :D
Ostatnio zmieniony pn lut 16, 2009 2:56 pm przez DuchowaPrzygoda, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ