Strona 1 z 1

Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 5:37 pm
autor: Paulina Derezińska
Na forum widzę wiele zdjeć i opisów ludzi którzy jezdzą bez wędzidła na uzdzienicy lub też bez.
Bardzo chciałabym tak jezdzić lecz jezdziec ze mnie raczej średni, a mój koń nigdy nie chodził pod siodłem bez wędzidła.
Myślę że każego konia da się nauczyć chodzenia bez wędzidła lecz nie wiem jak sie zabrać za siebie.
Czy mimo to że nie jestem wybitnym jezdzcem powinnam spróbowac czegoś takiego ?
Czy może najpier powinnam przez jakiś czas jezdzić na luznej wodzy z wędzidłem ?
zaczynac na ujezdzalni ?
od jazdy na samej uzdzienicy ?
Nie wiem jak sie za to zabrać , piszcie proszę co o tym myślicie ?

Re: Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 7:31 pm
autor: Cejloniara
Na początek poczytaj sobie ten wątek http://www.hipologia.pl/viewtopic.php?f=1&t=223&start=0
To w sumie o kordeo ale jest wiele bardzo podobnych rzeczy.

Ja myślę, że to bardzo indywidualna sytuacja i też kwestia jak podchodzimy do jeździectwa, jaki mamy tak zwany nakońskiświatpogląd :-) W głowach wielu ma zakodowane, że bez wędzidła ani rusz a tymczasem to nie wędzidłem "panujemy" na koniem tylko swoją osobowością :-) całokształtem postępowania, zdobywanym zaufaniem. Spokojny, dość dobrze wychowany koń (bez skrajnych narowów) nie będzie miał żadnych kłopotów z jazdą bez wedzidła. Przecież tak samo jego głowa jest prowadzana w kantarze gdy trzymasz koniec uwiązu. Musisz sobie wyobrazić, że to możliwe i już. Ważne byś czuła się bezpiecznie. Jeśli Twoja nieopewność jest za mocna, by słowa wystarczyły to asekuruj sie, jak chcesz ;-) Nie ma w tym nic złego. Jaki jest Twój pluszak? :-)

Re: Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 8:01 pm
autor: Paulina Derezińska
Mój koń jest ogólnie spokojny, nie jest typem brykającego i ponoszącego rumaka.
Czasem jedynie się płoszy ale podbiegnie sobie kilka metrów i jest ok.
Obawiam sie może troszke o to że to taki mały żarłoczek jest , nie wiem czy go utrzymam przed schylaniem głowy.

Re: Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 8:10 pm
autor: Emila
musicie odnaleźć wspólny język, to chyba najważniejsze jest, każdy koń preferuje inne bodźce. Ania Guzowska mówiła, że jej konia chętnie skręca na dotyk linki, mój pulpecik natomiast skręci jak wystawię rękę w porządanym kierunku, śmiesznie to wygląda zwłaszcza jak wystawię palec wskazujący hi hi ( to tak dla frajdy, normalnie używam dosiadu to tego takich celów żeby nie było, no)

Re: Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 8:13 pm
autor: Emila
Ach, i najpierw przypięłam wodze do kantara, takiego zwykłego aby sprawdzić jak zareaguje na brak wędzidła. Czasem pójdzie w swoją stronę i wtedy zawracamy i powtarzamy ćwiczenie, jak wykona dobrze to kończymy tym miłym akcentem jazdę

Re: Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 9:19 pm
autor: Cejloniara
Pasor, myślę, że spokojnie możesz sobie spróbować na ujeżdżalni. Przymocuj dwa uwiązy do kantara i wio :-) Nie obawiaj się, że koń sie do trawy schyli, bo:
1. teraz jest snieg
2. jak koń się schyla to nie powinno się mu na siłe głowy do góry ciągać, tym bardziej jak ma wędzidło (nie wszystko co skuteczne, jest słuszne), tylko posłac do przodu łydkami, na zasadzie "pozwoliłam Ci postac, ale jak nie chcesz i rzucasz się na trawę mimo, że nie pozwoliłam, to maszeruj, Twoja wola".
3. pamietaj, że na kantarku raczej nie powinno się jeździć na kontakcie, bo koń uczy się napierać noskiem na tasmę kantara. Działasz impulsami wtedy, jak coś chcesz.

I jeszcze taka rada ode mnie, taka bardziej psycholgiczno-jeździecka. Nie przejmuj się wcale, jak koń się nie posłucha albo pomaszeruje w inną stronę. Trzeba się wtedy uśmiechnąć, odprężyć i zawolac "maleńki o tu idziemy" i naprowadzić go konsekwnnie acz uprzejmie na dobrą stronę :-) Pierwszym fajnym ćwiczeniem może być jazda po obwodzie ujeżdżalni. Smigasz sobie na luźnych sznurkach. Jak koń idzie po śladzie to nic nie robisz, jak koń schodzi ze śladu to wtedy uprzejmie korygujesz i jak trafi na ślad znowu puszczasz. W ten sposób Twój koń się uczy odpowiedzialności, że jak prosisz to bez przypominania ma trzymać trasę i zadany chód. Taki automat :-) Bardzo się przydaje jak potem z łapkami w kieszeniach chcesz rozgrzać się i rozruszać troszkę :-)

Re: Jazda bez wędzidła ?

: pt sty 02, 2009 9:44 pm
autor: Asia Cieślik
Na drugiej koni- Czakuni też się bałam jeździć bez wędzidła. Bo ona była ciężka do prowadzenia nawet z wędzidłem i bałam sie że jak co to nie będzie się mnie słuchała, że zacznie ponosić, brykać. Na wędzidle często zdarzało się, że trochę trwało zanim ją się zatrzymało, a z rozluźnieniem też było ciężko. Aż w końcu zdecydowałam sie na kantar. Na początku też się zapierała, ale teraz sobie śmigamy :) Ja się wyposażyłam w kliker i saszetkę z jedzeniem i stopniowo ją uczyłam tego na czym mi zależało. Teraz już jest ok.
Po prostu cierpliwość, wiara w siebie :) Jak jesteś na padoku/ maneżu to nawet jak poniesie to daleko nie uciekniecie :P A z drugiej strony jak nie ma wędzidła to często nie ma powodu do ucieczki.

Re: Jazda bez wędzidła ?

: ndz sty 04, 2009 2:51 pm
autor: Myszata
Pasor
jeśli nie czujesz się pewnie dosiadowo ;) to zacznij jeździć na luźnych wodzach (na początku na wędzidle) polepszy się dosiad, równowaga, pomoce

gdy rumak będzie cię olewał to tak jak wspomniano przede mną wtedy użyj wodzy ;)
ale ważne żeby stopniowo przestawiać, na początku na padoczku, lonżowniku czy coś, jeśli jest ok to spróboj tego samego na kantarku

po tym eksperymencie jeśli będziesz chciała jeździć na bezwędzidłowym to polecam sidepulla tego z kółeczkami na nachrapniku