Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Julia z Orla » pn lis 29, 2010 9:53 pm

Nie wiem czemu cały czas wyobrażałam sobie, że ona, Jamajka, boi się samochodów zaparkowanych :)

Września była wcześniej w "treningu dresażowym"?
bardzo trudno jest uzyskać skupienie u konia na którym jeżdżą różne osoby.
Być może masz rację. Nie mam wielkiego doświadczenia w pracy z takimi końmi. Za to uprę się, że nie ma koni topornych z natury, jeśli przyszła do Ciebie taka, to jest tylko i wyłącznie zasługa poprzednich opiekunów. I głęboko wierzę w to, że każdego konia da się doprowadzić nazad do stanu pełnej równowagi. Tylko że to wymaga niemałego poświęcenia. Ale wiem też, że trudno poświęcić się więcej niż jednej sprawie naraz, stąd w końcu tyle braci i sióstr, które psychologia określa mianem "dzieci niewidzialnych". Mam wręcz wrażenie, że w stu procentach można poświęcić się tylko jednemu koniowi.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Magda W-K.
Posty: 64
Rejestracja: pn kwie 19, 2010 11:22 am
Lokalizacja: Dymaczewo Stare

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Magda W-K. » wt lis 30, 2010 11:26 am

Julia z Orla pisze: Stało się po prostu tak, że nieświadomie przepchnęłaś ją przez pewien próg, za którym klacz czuła się bezpiecznie, a przed którym czekały ją nieznane i straszne nowe okoliczności! Jeśli byś tego nie zrobiła, a stanęła na tym progu i nakazała klaczy skupić się na tym co jest przed nią i pokontemplować to co widzi to zapewne sama zrobiła by krok naprzód, gdyby była gotowa. Ty byłaś gotowa na sesję w rzepaku, ale nie przygotowałaś wcześniej konia nawet do tego, żeby dojechał na plan zdjęciowy. Jeśli przepchęłaś ją przez ten próg to straciłaś kilka dobrych punktów zaufania.

Jeśli by użyć analogii z ptaszkiem to ptaszek Twojej klaczy został w stajni.

Tak, to był najgorszy możliwy pomysł. Straciłaś jeszcze więcej punktów zaufania i zwiększyłaś jeszcze bardziej odległość między koniem, a jego największym pragnieniem. Masz szczęście, że koń zamanifestował swoje cierpienie tylko tymi kilkoma baranami ("złośliwymi" jak piszesz, ale to po prostu Twoja nadinterpretacja), a nie poniósł Cię z powrotem do stajni. Powinnaś być jej bardzo wdzięczna za jej wielką wyrozumiałość.
To właśnie nie było tak, że ją "przepchałam". Jak zwróciłam się z nią w stronę ścieżki prowadzącej poza teren stajni, to jej nie zmuszałam do ruchu naprzód. Sama szła, nie próbowała zawrócić, widać było, że jest zaciekawiona. Odeszłyśmy kawałek od stajni i jak zaczęła szukać możliwości zawrócenia to zawróciłyśmy. Więc to tak nie do końca, że ją zmusiłam i zrobiłam coś wbrew jej.
Poza tym, to nie jest młody koń, który terenu na oczy nie widział, ona jest do nich przyzwyczajona, bo kiedyś chodziła często. Zresztą ona zna ten teren, bo kilka razy byłyśmy w terenie, tyle, że z innymi końmi.
Widać, że woli póki co chodzić w teren z innym koniem. Pewnie gdybym miała ją bliżej lub mogła bywać często, to samotne tereny nie były już takim problemem, bo z czasem by zaufała by bardziej.
Miejsce moje między grzywą a ogonem.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Magda Pawlowicz » wt lis 30, 2010 6:16 pm

Julia z Orla pisze:Nie wiem czemu cały czas wyobrażałam sobie, że ona, Jamajka, boi się samochodów zaparkowanych :)

Września była wcześniej w "treningu dresażowym"?



Za to uprę się, że nie ma koni topornych z natury, jeśli przyszła do Ciebie taka, to jest tylko i wyłącznie zasługa poprzednich opiekunów..
Co do Jamajki: zaparkowanych też ale znacznie mniej. Zaparkowany po jakims czasie podejdzie i obejrzy. Natomiast jak jedzie cos dużego to jest problem (tzn kica intensywnie dookoła mnie) zwłaszcza jak jest wąsko to robi się nieciekawie... Dodam że wszystkie nasze konie wychodzą na łąkę kolo asfaltu, sa tam prowadzane na linkach po kilka. I żaden inny koń (wliczając w to tegorocznego źrebaka od Wrześni i inną młodzież) nawet na cieżarówkę nie popatrzy...Są całkowicie obojętne, za wyjątkiem Jamajki właśnie.


Września była w stajni dresażowej, z tym że jeździły tam na niej (z tego co mi się udało dowiedzieć) raczej dość przypadkowe osoby. Wcześniej była w jakiejś zupełnie mi nie znanej stajni, wiem tyle że przyszła ztamtąd chuda i zestresowana.
W tej chwili ogólnie jest koniem spokojnym, natomiast jest taka...krowiasta.
I co do niej to zgodzę się że gdyby była od początku dobrze prowadzona to byłaby zupełnie inna.

Co do koni topornych z natury: podam inny przykład. Koń mojej hodowli, od dobrej wlkp kobyły, po Sierakowskim też czysto wlkp ogierze. Matka raczej subtelna, szybko reagująca, jezdna. Ojciec-cięzko powiedzieć jaki z natury bo przyszedł do nas na punkt jako koń kilkunastoletni, po karierze sportowej w zaprzęgu a więc wpływ człowieka duży. Ale bardzo dobry użytkowo koń, bardzo go lubiłam:-) No więc młody: Absynt mu bylo, był od poczatku koniem dobrze współpracującym, takim który z każdym w zasadzie chce pogadać, łatwo się go zajeżdżało itd. Taki bezproblemowy koń, aczkolwiek mocny psychicznie wyraźnie facet (zwałaszony chyba jako 2,5 letni nie pamiętam już na 100%) ogólnie koń jezdny i miły, nie płochliwy. POwiedziałabym: solidny hunter z niego wyszedł (sprzedaliśmy go potem i właściciel tak go użytkował). Ale w pysku od początku był okropnie twardy! Przy czym grzbiet miał luźny, szyją pracował i ją zginał bez oporu, zatrzymywał się na głos...wszelkie objawy posłuszeństwa były. To był koń którego trzeba było dopiero mozolnie "uczulić na kiełzno", co się zresztą udało jak na nim jeździłam systematycznie tylko ja. Ale wymagało to sporo pracy!
A był to koń u nas urodzony i przeze mnie zajeżdżany.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Julia z Orla » pt gru 03, 2010 7:14 pm

Magdo W.-K. - napisałaś "Generalnie zachowywała się całkiem dobrze, choć początkowo nie chciała odejść od stajni, a później jak poczuła, że wracamy, to miała ochotę polecieć wprost do stajni.". Próg, przez który konia przepchnęłaś był zatem bardzo blisko stajni ;) Ty nazywasz jej późniejsze podekscytowanie "zaciekawieniem", a bardziej prawdopodobne jest, że była po prostu zaniepokojona. I to, że ma 20 lat wcale nie oznacza, że czuje się poza stajnią jak ryba w wodzie - może natomiast oznaczać, że bardzo wiele razy ktoś nie uwzględnił jej uczuć odnośnie oddalania się od innych koni. Jeśli znajdziesz dla niej kiedyś chwilę czasu, żeby pokazać jej, że wiesz, że ona boi się odejść od stada to wszystko może się dla Was zmienić.

Magdo P. - napisałaś "zwłaszcza jak jest wąsko to robi się nieciekawie..." - w takich właśnie okolicznościach mój koń wskoczył mi na plecy ;) Wygląda na to, że masz bardzo pobudliwą podopieczną, ale to może być jej wielką zaletą. Masz wobec niej jakieś konkretne plany? I czy to jest ta kasztanka, która już kiedyś tu pokazywałaś?

Co do "krowiastości" to znowu się uprę, że to nie musi być stan dożywotni. "Krowiastość" jest manifestacją czegoś. Ale może już się więcej na ten temat nie rozwodźmy! Chcę tylko powiedzieć, że wierzę że znakomitej większości koni da się przywrócić spokój ducha i zadowolenie z życia.

Jeśli chodzi o twardość w pysku to bywa tak, że młode konie w strachu przez wędzidłem napierają na nie językiem albo usztywniają język przez co wydają się być nieczułe w pysku, a wcale takie nie są. Jest na to pewien sposób, ale boję się o nim pisać publicznie, bo ktoś mógłby go źle zintepretować. Polega on z grubsza na tym, że na czas przyzwyczajania do kiełzna instaluje się koniowi wędzidło w taki sposób, żeby nie kładło się na języku.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Magda Pawlowicz » pt gru 03, 2010 7:28 pm

Tak to jest ta kasztanka.
I mam co do niej bardzo konkretne plany :D
Jak na razie naszym celem krótkoterminowym jest samotny wyjazd w teren.
Przygotowujemy się do tego jeżdżąc na łąkach koło domu, nie na czworoboku. I w teren ostatnio pojechałam "na robotę" i okazało się że było to dla niej problemem. Poprzednie tereny były raczej typu: przemieszczamy się drogami, a tu jej kazałam żucie zrobić na kole! Wyszło, ale było trudne. No i tylko jeden koń był z nami.
Na tych łąkach na razie jeździłam tak że miała konia na sąsiedniej kwaterze, teraz się będę stopniowo oddalać. W zeszłym roku zimą (latem i jak nie ma śniegu nie jezdżę po łąkach żeby sobie trawy nie niszczyć) jeździłam już po tych łąkach ale nie była sama.
Jak kilka razy pod rząd (chociaż ona należy do koni bardzo "równych" w pracy) będzie mi chodziła po łące zupełnie spokojnie i skupiona to wtedy pojade sama w tren. Jak na razie wsiadłam na nią dziś po kilku dniach przerwy (z powodów powiedziałabym organizacyjnych) i bardzo dobry trening zrobiłyśmy :)
Oczywiście jak już pojadę w ten teren to na pewno napiszę jak nam poszło!

A widzę ją jako gwiazdę czworoboków :lol:

Mam nadzieję!

Ona jest wnuczką CAretino hol i jest na niego inbredowana 3/4 przez Cheenook po stronie matki.

Jeszcze do tej twardości w pysku: ja tego konia jeździłam dość długo. POd koniec nie był już takim młodym koniem i sporo umiał :D
Ale drewniany się robił jak miał ochotę!

tomira
Posty: 168
Rejestracja: śr sty 13, 2010 12:01 am

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: tomira » pt gru 03, 2010 9:14 pm

powtarzam sobie jak mantrę to co kiedyś powiedział mi nasz rodzimy zaklinacz koni -"Koń zaufał tobie-zaufaj koniowi" Przychodzi taki dzień i wiesz, że to ten moment. Dla mnie takim dniem był pierwszy teren na arabce. Po dwóch latach na torach, powrocie do stadniny trafiła do mnie nieźle zakręcona :roll: W życiu nie była w terenie i przyszedł taki dzień, zaufania, wsiadłam i pojechałam i to były cudowne dwie godziny w harmonii z klaczą, przepełniony wzajemną odpowiedzialnością za siebie. Były sarny, bażanty, uciekajace spod kopyt zające, rzeka :shock: , wiał wiatr, na stawach szalały białe łabędzie, na łąkach pasły się krowy, szczekały okoliczne burki, dziewczynka na skrzypiącej huśtawce, wooki foliowe na krzakach i takie tam różne atrakcje. :wink:

Awatar użytkownika
Maxima
Posty: 20
Rejestracja: śr wrz 01, 2010 1:47 pm
Lokalizacja: Dąbrowa Tarnowska

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Maxima » pt gru 03, 2010 10:25 pm

Oj zgadzam sie z Toba Tomira :) podczas mojej pracy mialam do czynienia z jak to mowili trudnym koniem a że ja bylam tylko pracownikiem stadniny wiec nie mialam wiele do gadania, dostalam nieujezdzonego konia 'do zrobienia' na szybko nie znalam jego przeszlosci. Ale pierwsze co sie rzucalo w oczy to przerazenie w jego oczach, bal sie doslownie wszystkiego. Po kilku zabawach na roundpenie musialam na niego wsiasc, konik bardzo pojetny ale nadal przerazony kazdym ruchem, niestety te moje wsiadania zakonczyly sie moja kontuzja a wlasciciel powiedzial tylko nie bedzie z niego konia do rekreacji daj sobie spokoj...(juz tam nie pracuje bo niestety moje poglady o koniach byly bardzo inne od poglądow wlasciciela) Po kilku tygodniach wrocilam do pracy, na szczescie szef odpuscil temu przerazonemu walaszkowi ale ja postanowilam, że go tak nie zostawie i zaczely sie nasze wspolne przygody, praca z ziemi, przyzwyczajanie do roznych strasznych rzeczy, mnostwo spacerow w reku (byly tez pretensje szefa ze zamiast trenowac to chodze z glupim koniem bez sensu),z mijej strony kon nie odczuwal zadnej presji, po godzinach pracy przyjezdzaly do mnie kolezanki a ja zabieralam je na spacer z... koniem, potem zaczelam ponownie powoli wsiadac. I pewnego dnia tez poczulam ze to ten moment, ze kon mi ufa i jest w pelni skupiony na mnie i pojechalismy w teren. "Kon mi zaufał, zaufałam i ja jemu" Spotkalismy mnostwo strasznych rzeczy a kon nie okazywal paniki. Przyznam nawet, że jechalo mi sie lepiej niz na niejednym 'terenowym' koniu. Bo najwazniejsze to zdobyc zaufanie konia, do niczego go nie zmuszac a kon sam stanie sie skupiony na nas. Tylko na takim koniu ktory chce byc z nami i czuje sie z nami dobrze i bezpiecznie samotna jazda w teren jest najbezpieczniejsza i najprzyjemniejsza.
"Wolność, to kiedy grzywa rozwiana trzepocze jak flaga na wietrze..."

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Magda Pawlowicz » sob gru 04, 2010 8:04 pm

Dziś byłam Jamajką w terenie z 2 innymi końmi. w zasadzie cały teren przeszła na czoło i szła pewnie, odważnie i trzymając tempo-z tym miała wcześniej problem. Sporo też zrobiłam pracy indywidualnej, na dużej łące, robiłam elementy i koń zachowywał skupienie, bez oporu odchodziła od koni i nie próbowała jakoś gwałtownie wracać. Mam wrażenie że możemy pojechać same. Jeszcze kontrolnie siądę na jakąś dalszą łąkę koło domu:-) Ale myślę że możemy jechać same :)

Raz zsiadłam: koń z wozem(obcy) był BARDZO STRASZNY!JAkby wóz nie stał na środku podwórka pod stajnią :lol: NAwet takiego samego typu :lol:


PS Teraz ja zrobiłam atrakcyjną literówkę :mrgreen: Ale sama znalazłam :lol:

Awatar użytkownika
Bartosz Marchwica
Posty: 478
Rejestracja: wt gru 08, 2009 12:41 pm
Lokalizacja: Podkarpacie

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Bartosz Marchwica » ndz gru 05, 2010 8:46 am

Że w tren pojedziesz? he he he... :wink:
Im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Magda Pawlowicz » pn gru 06, 2010 7:46 pm

Jeździłam dziś na Jamajce po łące tuż przy asfalcie, sama. Całe stada potworów nas atakowały! Najpierw właściciel grubej przyjechał oddać przyczepę jak ja już siedziałam na koniu. Chciał do mnie podejść to było FUUUU! i wsteczny. No jak to taki obcy facet i jeszcze do tego taki duży! Ale gadaliśmy chwilę i ona tak pomalutku sama do niego podeszła i nawet pozwoliła mu się pogłaskać i dotknąć uzdy! Ale trzeba przyznać że się bardzo mądrze zachowywał:-) POtem była ciężarówka, duży tir z burakami przed którym dzielnie uciekałyśmy na łąkę (dzikim stępem, bo drogą na której było lodowisko, ale on szczęśliwie jechał jeszcze wolniej). Jak już wjechałyśmy na łąkę to zdążyłyśmy się tylko odwrócić do niego "twarzą" i ...wrosnąć w ziemię. POtem jechał straszny potwór :takie coś do ładowania buraków większe niż normalny kombajn zbożowy i z takimi błyszczącymi ślimakami z boku! Byłyśmy już trochę dalej od drogi ale i tak jechało to w odległości jakiś 20 m od nas i dalyśmy radę. Tzn musiałam sie zatrzymać i JAmajka śledziła go wzrokiem z ogromnym skupieniem ale stała, ani drgnęła. Tzn obróciła się za nim jak odjeżdżał i wypatrywała gdzie to zniknął za krzakami. Ale zupełnie jej to nie zdenerwowało, wróciła potem do pracy z pełnym skupieniem. Jak potem już pod koniec jazdy zaatakował nas pług śnieżny (taki zwykły z szuflą) to już zupełnie nie zrobiło na niej wrażenia, nawet na niego nie patrzyła!

Zdecydowanie jest gotowa do tego pierwszego samotnego terenu :D

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Julia z Orla » pn gru 06, 2010 8:14 pm

Fajnie :) Gratulacje :)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

tomira
Posty: 168
Rejestracja: śr sty 13, 2010 12:01 am

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: tomira » pn gru 06, 2010 8:45 pm

i proszę problem powoli się rozwiązuje, super! Dlatego ja jestem taka klaczolubna-one są mądre :roll: . Tak je natura stworzyła. Jeżeli moja arabka nagle wrasta w ziemię pozwalam jej sprawdzić co ją zaniepokoiło. Trwa to tak długo, aż ona nabierze pewności, że nic nam nie zagraża i idzie dalej. Czasem jest to maleńka plamka na horyzoncie biegnącego psa, czasem dziwny przedmiot np. łódka leżąca na ścieżce -nie było, a dziś jest, podejdzie powącha i w drogę :roll: Nigdy nie wpadła w panikę, nigdy nie pchałam jej na siłę w kierunku tego co budziło jej nieufność. Pamietam jak pierwszy raz w życiu zobaczyła rzekę :shock: a to koń pustynny :lol: Staneła na brzegu i oniemiała, ponieważ ja zachowałam na jej grzbiecie bierna postawę musiała sama zadecydować co dalej, stała i patrzyła i patrzyła i patrzyła :roll: w pewnym momencie stwierdziła "a to idę" i ze stoickim spokojem przeszła przez rzekę nie ponaglana przeze mnie. Maceba tak podejmuje decyzję w sytuacjach dla niej dziwnych i to mnie fascynuje u arabki.
Kiedyś na kursie PNH Sandra dała nam taki przykład-Ojciec z synem, którego trzyma za ręke idą w nocy przez cmentarz. Zrywa się wiatr coś załopotało, zawyło. Malec spojrzał zaniepokojony na ojca i ścisnął mocno jego rękę. Ojciec spokojnie, pewnie szedł, chłopak rozluźnił uchwyt dłoni i po prostu poszli dalej. :wink: Gdyby ojciec spanikował, zaczął krzyczeć, uciekać, ściskać ze strachu do bólu rękę chłopca trauma malca pozostałaby na długo w jego świadomości. Może do końca życia nie odważyłby się iść w nocy przez cmentarz. Hmm przykład trochę makabryczny ale działający na wyobraźnię :twisted:

Karolina Jaskulska
Posty: 805
Rejestracja: sob lut 02, 2008 11:48 pm

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Karolina Jaskulska » czw gru 09, 2010 7:14 pm

ja na razie chodzę w samotne tereny ,ale w ręku, nasze wzajemne relacje bardzo się poprawily ( jest to kobyłka dosc wrażliwa, strachliwa,reagujaca czesto agresją) dzielnie za mna podąża, czasem ją puszczę luzem, to idzie przy mnie jak piesek. Po takim spacerku nogi maja sie lepiej ( puchną jej z niewiadomej przyczyny, czekam na przypływ gotówki i weta).
Ostatnio nauczyla sie takze nie uciekać panicznie przed strachami ,zastyga, patrzy tylko na moją reakcje i sie uspokaja :)

P.S. przepraszam za bledy ale klawiatura odmawia posłuszenstwa
nie ma trudnych koni, są tylko trudni ludzie...

Awatar użytkownika
Marta Suchocka
Posty: 92
Rejestracja: śr kwie 15, 2009 1:49 pm
Lokalizacja: Poznań

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Marta Suchocka » pt gru 10, 2010 1:04 pm

[quote="Julia z Orla"]
I jeszcze jedno: konie są naszymi lustrzanymi odbiciami (i nie chodzi mi tu o to, że u nich wszystko jest odwrotnie ;) ), więc zalecałabym ostrożność w przylepianiu im etykietek typu "nieprzewidywalna wariatka" czy też "wypłoch" ;)

Julio, z pokorą przyznaję, jestem wypłoch, nerwus i panikarz. Te same cechy można przenieść zarówno na mojego konia jak i kota :) Zmiana konia nie wchodzi w grę, zresztą nie miałaby sensu, bo każde zwierze jestem w stanie wyprowadzić z równowagi. Pozostaje mi jeszcze zmiana dyscypliny, ale ja kocham tego mojego Tyrana :oops: i nie zamieniłabym go na najlepszy rower na świecie

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Co sądzicie o samotnej jeździe w terenie?

Post autor: Julia z Orla » pt gru 10, 2010 2:29 pm

każde zwierze jestem w stanie wyprowadzić z równowagi
:)

Nie sądzę, żeby zmiana dyscypliny była jedynym wyjściem z sytuacji - wydaje mi się, że od nerwusowatości i panikarstwa da się uwolnić. Można to uczynić u człowieka, można i u konia, w takiej właśnie kolejności.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

ODPOWIEDZ