Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Julia z Orla » pn wrz 29, 2008 8:42 pm

Jak według Was powinno być przeprowadzane wstępne szkolenie zupełnie zielonego jeźdźca?

:arrow: Od czego zaczynacie?
:arrow: Jakie ćwiczenia stosujecie w pracy z nowicjuszami?
:arrow: Na czym skupiacie się najbardziej?
:arrow: Do którego momentu trzymacie swoich 'zielonych' na lonży?
:arrow: Jak przeprowadzacie pierwszą lekcję bez lonży?
etc., etc. :roll:

... czyli wszystko o pierwszym etapie szkolenia. Proszę o wymianę doświadczeń :wink:
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Asia Cieślik
Posty: 270
Rejestracja: śr paź 10, 2007 9:25 am
Lokalizacja: Tychy, śląsk

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Asia Cieślik » wt wrz 30, 2008 8:37 am

Od pracy na lonży. Gł stęp i ćwiczenia na równowagę. Dotykanie potylicy/ogona rękami na przemian; dotykanie prawą ręką lewego strzemienia i na odwrót; kładzenie się na szyi konia i na zadzie; zetknięcie stóp nad szyją konia a potem nad grzbiegtem; "martwy indianin"; młynek itp. Potem do tego anglezwanie w stępie, półsiad w stępie i stanie w strzemionach, potem to samo w kłusie. Dużo tłumaczę jak koń się rusza, co ma osoba teraz czuć, jak to mn wygląda (bazuję min na "Harmonii jeźdźca i konia" Sally Swift). Chcę, żeby najpierw jeździec osiągnął rozluźnienie i zrozumiał o co mi chodzi.
Jak długo na lonży? Tyle ile dana osoba potrzebuje :P Dziecko szybciej załapie niż dorosła osoba.
W mojej byłej stajni raczej nie było po prostu lonża a potem jazda bez lonży. Zawsze powoli wprowadzaliśmy jeźdźca do tego, że niedługo będzie sam jeździł. Zazwyczaj ostatnie 10 min lonży odpinaliśmy konia i chodziliśmy obok (nie trzymając). Zazwyczaj uczyło sie skręcać. Slalomy, wolty itp.
tarisa

DuchowaPrzygoda

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: DuchowaPrzygoda » wt wrz 30, 2008 8:52 am

mój syn jest pod wrażeniem jazdy konnej,....ale była to zupełnie nie-codzienna jazda!
Pojechał od razu w teren: pierwszego dnia bardzo delikatnie:stęp. Trochę kłusa. Następnego nieco więcej kłusa. Na trzecim terenie już galopował i skakał terenową przeszkódkę.

nigdzie w żadnym innym miejscu nie pozwoliłabym na taką jazdę. Bo syn zwyczajnie nie potrafi jeździć. W terenie galopował po raz pierwszy!

Ale tam gdzie się to odbywało było bezpiecznie i pod pełną kontrolą. Właściciele mają charyzmę i do koni i do ludzi...potrafią wyczuć kiedy i komu na co pozwolić.

Konie są zadbane, zdrowe i bardzo bezpieczne. Najstarsza klacz ma lat 26...chodzi w tereny jak panienka /temperamencik!/

Każdy kto trafia tam na naukę jazdy, może nie wynosi wielkich nauk od razu....ale za to zakochuje się w koniach i jeździe konnej na całe życie! :D I to mi się BARDZO podoba...

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Julia z Orla » czw paź 02, 2008 1:25 am

Ja jestem jednak trochę bardziej zapobiegawcza. Daję dzieciakom wodze do rąk dopiero jak mają równowagę i w kłusie potrafią wymachiwać rękami na wszystkie strony nie tracąc jej. Jeżdżą ze szmacianą piłką w łapkach (albo czymkolwiek co zajmuje ręce i oducza odruchu łapania się podczas utraty równowagi), z rękami założonymi z tyłu, z rękami do nieba, w pozycji samolot, nawet czytają krótkie wierszyki w międzyczasie anglezując.
A galop jest dopiero wtedy kiedy dzieciak bardzo dobrze radzi sobie w kłusie samodzielnie, ma równowagę na figurach, cavaletii i ma spokojną rękę i ma przerobione wszystkie pomoce potrzebne do zagalopowania.
Fakt, że to trochę praco i czasochłonne, ale końskie pysie są bezpieczne, a ja nie mam wrażenia odwalenia fuszerki na czas. A no i zapomniałam wspomnieć, że bezpieczeństwo dzieci też jest dość istotne :D
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Gaga » czw paź 02, 2008 7:18 am

a Ja zaczynam zawsze od jazdy na oklep z pasem. Przyciągnięcie bioder do ręki - czyli do pasa - "układa" jeźdźca w prawidłowej pozycji. Galop wprowadzam jak tylko dellikwent znajdzie swoje miejsce w kłusie. Pierwsze kłusy zawsze wolniutkie... proste elementy woltyżerki, aby nie myśleć o koniu - że strasznie jest itp... Z czasem uczeń nie musi trzymać się pasa, następnie odangażowuje ręce - wówczas dostaje siodło i może zacząć naukę anglezowania. Szybko również rozstępowuje konia sam - o ile mam do dyspozycji wystarczająco spokojnego konia. Uczy się w ten sposób kierowania koniem dosiadem (dostaje konia w kantarze, lub dostaje sprzączkę od wodzy co najwyżej). Pierwsze jazdy samodzielne - tylko na kantarze, lub sznurku na szyi. Dopóki ręka niespokojna - nie ma szans na wędzidło... Dopiero po opanowaniu dosiadu i ręki uczeń dostaje "cały sprzęt" :-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Julia z Orla » czw paź 02, 2008 9:23 am

Hm :) Spryciarskie, na oklep jest przyspieszony kurs równowagi przecież. A z tym pasem to chodzi miedzy innymi o to, że uchwyty są wyżej niż łęk w siodle, prawda? Bo jak 'delikwent' :D złapie się przedniego łęku w siodle to zaczyna przejawiać właściwości kauczukowe niestety i zwiększoną odbijalność od siodła - może ma to coś wspólnego z wysokością 'uchwytu'? Muszę to sprawdzić na sobie :) Zawsze można połączyć metody i przy łęku przyczepić pasek. Poeksperymentuje na dzieciach przy najbliższej okazji.

A propos odbijaności, to kiedy miałam do czynienia ze strachliwymi adeptami, którzy kurczowo chcieli trzymać się siodła, próbowałam ich namówić zeby chociaż nie trzymali się dwoma łapkami, lepiej jedną i drugą na zmianę co pół okrążenia naprzykład, a najlepiej żeby tylko lekko kładli te łapki na łęku nie zaciskając. To są takie mikro rzeczy, a wydaje mi się, że bardzo ważne.

Nawyki to strasznie głupia rzecz i się z nimi walczy potem latami.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

DuchowaPrzygoda

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw paź 02, 2008 10:07 am

to może ja do Was udam się na nauki :D

co do pysiów końskich to mój syn też jechał bez wędzidła. To koń, na którym można spokojnie pojechać bez nawet żadnego ogłowia w teren.

Natomiast przypomniało mi się, jak wiele osób spotkałam, które bardzo chciały jeździć konno i po pierwszych lekcjach zrezygnowały. Dlaczego? Najczęściej na moje pytanie padała odpowiedź..."bo to za trudne! Bo trzeba to i tamto ....nie, to nie jest przyjemne, to nie dla mnie jednak."

No właśnie. Co zrobić, żeby ludzi wciągać w pasję jeździecką ?? Może te pierwsze kontakty z grzbietem konia powinny pokazać, że jest to fajna przygoda. Przyjemność.

Obserwowałam niektórych ludzi, którzy przychodzili do nas pojeździć na moich konikach i...nie zauważałam żadnej radości z samego faktu obcowania z koniem!!

Od razu były tylko wymagania, skierowane do konia i do siebie. Do mnie zresztą też.

Bo koń powinien być zganaszowany czyli zebrany /niestety to się często pojmuje jako jedno i to samo// bo powinien tu i tam mieć wyrobione mięśnie, bo powinien doskonale chodzić ujeżdżenie, albo skakać min. 80 cm koniecznie itp. itd. I wszystko KONIECZNIE!

Zaczynałam swoją przygodę z końmi od radości z samego obcowania z nimi...cała reszta jest dla mnie ważna na tyle na ile tejże radości we mnie nie zabija. :D

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Gaga » czw paź 02, 2008 12:54 pm

Duchowa - wiele osób traktuje konie jak środek transportu. Z tego, co widzę na prawdę nieliczni widzą, że to zwierzę i że "cośtam czuje". Jeszcze mniej osób ma ogólnikowe pojęcie o tym, że "toto" to całkiem inteligentna bestia, dalej - że można się z "tym" zaprzyjaźnić. A na palcach jednej - no moze dwóch rąk - zliczysz wśród znajomych "koniarzy" osoby, które mówią o koniu "Ktoś" i chcą z tym kimś nie tylko całkiem poważnie się "kumplować" , ale i rozmawiać i pracować "Z koniem" nie "NAD koniem"... Smutne, ale jakże prawdziwe...
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

DuchowaPrzygoda

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: DuchowaPrzygoda » czw paź 02, 2008 1:06 pm

no smutne, bo tak wielu koniarzy wokół...a najczęściej jakoś nie mam z kim się pocieszyć razem!
Na szczęście jest kilka osób, które też czują podobnie jak ja. I mimo, ze są o wiele bardziej doświadczeni i wiedzą o wiele więcej to wcale im to nie przeszkadza, żeby się spotkać i miło spędzić czas pośród moich ogoniastych aniołów...bez tej chorobliwej pretensji , że wszystko jest nie tak.

Wiem, ze wyakcentowałam tutaj siebie, a nie dobro konia. Wciąż jednak uważam, że człowiek, który jest szczęśliwy z samego faktu obcowania z koniem , a nie sfrustrowany nadmiernymi oczekiwaniami - zawsze będzie też lepszym partnerem dla swojego przyjaciela.

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Julia z Orla » czw paź 02, 2008 7:14 pm

Przygodo, to prawda, że dużo osób rezygnuje, szczególnie właśnie dzieci epoki komputera rezygnują kiedy nagle się okazuje, że jakiś element nie przychodzi łatwo i trzeba włożyć w to odrobinę wysiłku i poświęcić więcej czasu na to, żeby był efekt. Bo nie da się np. ctrl+alt+del, żeby konia zatrzymać i backspace, żeby cofnąć. Bo nie ma zielonego guzika z napisem start i czerwonego z napisem stop.

I często jest to tych dzieci pierwszy kontakt w ogóle ze zwierzakiem, bo zamiast pieska czy kotka, mają tamagoczi. O, i nie wspomnając o tym, że mają problem z dosiąściem szetlanda, bo trzeba podnieść za wysoko nogę :D

No a z drugiej strony są osoby, które boją się koni, boją się podejść, wsiąść, kiedy zaczynają panikować i zapytasz co się stało bardzo często odpowadają 'on się rusza! :shock: ' I takie osoby wbrew pozorom to o wiele lepszy materiał niż beznamiętne dzieci komputera, bo mają wrażliwość, łatwiej przełamać strach niż apatię.
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

DuchowaPrzygoda

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt paź 03, 2008 8:50 am

arabiatta pewnie, że masz rację....ja wyakcentowałam po prostu pewien problem. :D

Poza tym ja mam kompletnie inne doświadczenia ....bo na naukę jazdy konnej, taką profesjonalną, w Sopocie to było- pojechałam po 6 latach jeżdżenia samopas.
Wyglądało to tak, że kradłam konie z pastwiska. nie było ważne, czy koń był zajeżdżony czy nie...Robiłam w domu kantarek ze sznurka, który często zresztą rozwiązywał się podczas jazdy!
I jak tylko gospodarz nie widział zabierałam konika w teren. To były konie zimnokrwiste.

nawet do głowy mi nie przyszło, że może to być niebezpieczne. i nie było. Raz tylko jeden konik /może żrebol wieki, nie wiem/ nie pozwolił się dosiąść. Ale nic mi nie zrobił.

Jak sobie to przypominam to aż mnie ciarki przechodzą po plecach. Wiem jednak, że wbrew pozorom właśnie wtedy byłam bardziej bezpieczna niż teraz...gdy moja wyobraźnia zaroiła się od demonów! I gdy koń przejmuje te demony ode mnie....

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Julia z Orla » pt paź 03, 2008 1:16 pm

Szaleństwo :D I przez 6 lat nikt się nie zorientował?
I do jakiego poziomu doszłaś się tak bezkarnie samoucząc? :)
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

DuchowaPrzygoda

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt paź 03, 2008 2:38 pm

oj nie raz jakiś rolnik z widłami mnie gonił...ale nie miał szans bo ja na koniu hahaha. Potem się zmądrzyłam - i zaczęłam robić im winko- no i za winko po kolei bywało- to jeden to drugi mi konika dawał, nawet już z kantarkiem normalnym.

Pastwiska często były oddalone po kilka km od miejsca zamieszkania tych ludzi....A ja i potrafiłam włóczyć się czasami kilometrami na pastwiska poza sąsiedzkie.
Tylko nie pomyśl, że ja wtedy byłam jakaś bardzo myśląca. Miałam 9-14 lat mniej więcej i przy koniach czułam się o wiele bezpieczniej niż tam gdzie dziecko powinno czuć się bezpiecznie właśnie.

A na tych koniach to najbardziej galop mi się podobał. Jak dobrze, że to było dawno....bo w zasadzie to ja przestępcą byłam. Teraz już moje winy są przedawnione..... :D

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Ailusia » wt paź 21, 2008 8:09 pm

W ramach ciekawostki - artykuł o tym, jak to się robi w Hiszpańskiej Szkole Jazdy:

Longe Lessons at the Spanish Riding School

Tak u nich wygląda jeździecka "kariera"... a raczej stawanie się jeźdźcem:

From a young Éleve (cadet) to an experienced Rider

Tu już po niemiecku... o nowo przyjętych kandydatach, którzy zaczęli naukę we wrześniu. Po raz pierwszy przyjęto dwie dziewczyny; jedną z nich można zobaczyć na filmie i można nawet zagłosować, czy Szkoła powinna zrywać z tradycją w tej kwestii ;)

Erstmals Bereiterinnen in Hofreitschule

A tu ogólnie o tym, czego się oczekuje od jeźdźca, a czego od konia:

The Training Programme

Niestety nie zdążyłam jeszcze tego przeczytać, ale mam zamiar, bo wygląda ciekawie - dlatego pomyślałam sobie, że zbiorę wszystkie czytanki w tym miejscu :)
im to nawet wybaczam te wszystkie wędzidła i ostrogi...
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

Awatar użytkownika
Julia z Orla
Posty: 1411
Rejestracja: czw wrz 25, 2008 5:02 am
Lokalizacja: Orle na Pojezierzu Wałeckim
Kontakt:

Re: Początki, czyli szkolenie 'zielonych'

Post autor: Julia z Orla » wt paź 21, 2008 9:53 pm

An Eleve spends his first three years getting longe lessons. For the average Eleve, his initial six months is spent exclusively on the longe, and after that time, he receives regular riding lessons in addition to his daily longe work. Some remain riding only on the longe for a longer time, depending on their individual development.
3 lata na lonży to jak studia licencjackie z dosiadu. To jest niestety nie do przełożenia na szkółkowe realia (szczególnie w kwestii dzieciaków, które się bardzo szybko nudzą), ale potwierdza założenie, że początkujących powinno się trzymać na lonży jak najdłużej się da.

Sama chciałabym kilka miesięcy pojeździć na lonży, żeby usunąć wszelkie mikronapięcia i ukryte nawyczki :roll:
You need a lot of strength to have an independent seat," he says. Without strength in the rider's legs and core, he lacks the independence of each body part and, therefore, is not in harmony with the horse.
From his clinics in the United States, Hausberger has observed that many American riders do not seem to understand how they need to acquire strength to achieve suppleness in the saddle. They can be too afraid of becoming stiff, so they don't work on getting stronger on horseback, he says. But without strength and fitness, there is no looseness in the classical position. "You become more supple when you become fitter," he explains.
To jest ciekawe, bo ja zawsze wychodziłam z założenia, że siłowy dosiad prowadzi do spinania się, i tak uczyłam innych - że trzeba szukać równowagi w siodle bez wkładania w to siły. Jak myślicie, jak to jest?
★Stajnia Equila
EQUIMECHANA - o biomechanice ruchu konia
"The horse already understands the human better than the human will ever understand the horse." D.Bennet

ODPOWIEDZ