Strona 6 z 7

Re: "Zakład naprawczy"

: pn cze 03, 2013 11:05 am
autor: Ania Czerwik
minęły juz 4 miesiące odkąd Pat-yczek jest u mnie

pomału strachy przestają być straszne- jedynie niektóre kałuże jeszcze groźnie straszą :D

miesiąc temu się ważyliśmy i mamy całe 365kg... dla mnie jeszcze za mało..i dalej mu sporo brakuje jeszcze.. :(

jesteśmy po odrobaczeniu i zmianie diety i bardzo wolno widać efekty zanikania żeber..

treningi ograniczone do spacerów w terenie x1 w tyg. 1x trening na placu, plus przebieżki luzem i zabawy ziemne..

mam chwile zwątpień i chwile radości... momenty zawahania czy dobrze czy źle... i ogrom znaków zapytania w głowie :)

taki chudy z frontu

miesiąc temu

z soboty lonża: https://www.youtube.com/watch?v=ohX20KGQSgY (moich odgłosów proszę nie komentować :) film kręcony był komórką jedną ręką, trzymanie lonży, bata i telefonu jednocześnie obserwując konia to jakaś abstrakcja :) )

i tu mam pytanie co do filmiku- marnej jakości ale coś niecoś widać może,
wydaje mi się- oczywiście oprócz podciągania szyi w górę(ma już chwile w rozluźnieniu że opuszcza ją niżej-lepiej nam to wychodzi z siodła) że wciąż jest ta sztywność w grzbiecie a głównie w odc krzyżowym... tylne nogi na początku jazdy i pracy mają mniejszy zakres podciągania pod kłode... i ogółem nisko odrywane od ziemi są.. w terenie zdarza mu się czasem szurnąć kopytem po podłożu..

wiem że wiele robią niedociągnięcia budowy itd.. ale ten grzbiet.. wciąż nie jest dość elastyczny, może ten typ tak ma poprostu?? :)

Re: "Zakład naprawczy"

: pn cze 03, 2013 7:43 pm
autor: Katarzyna Suchecka
Ja pracuje nad tym żeby koń się rozluźnił od prawie 6miesięcy, (na pewno jeszcze będę pracowała bardzo długo) i powoli są efekty więc daj mu czas. Pracuj pracuj i pracuj a będzie lepiej.

Re: "Zakład naprawczy"

: czw cze 06, 2013 8:28 am
autor: Wojciech Mickunas
Ania Czernik pisze
taki chudy z przodu

Tego często nie da się już zmienić :( Jest to bowiem zwykle efekt ; albo "niedoskonałości genetycznych " , albo błędów ludzkich popełnionych w wychowie , albo jednego i drugiego . Błędy w wychowie to głównie niedostatek ruchu w okresie źrebięcym i "błędy żywieniowe". Ruch jest głównym stymulatorem rozwoju anatomicznego . Z niedożywionego , nie ruszającego się dziecka sportowiec nie wyrośnie . :(
Co do filmiku : Pierwsze co się "ciśnie na usta " to WOLNIEJ :!: Żeby koń mógł się rozluźnić fizycznie , musi się rozluźnić psychicznie :!: Żeby mógł się rozluźnić psychicznie nie może być PODEKSCYTOWANY :( Ciągłe poganianie powoduję ekscytację i nie dopuszcza do rozluźnienia :(
Nie należy mylić IMPULSU z EKSCYTACJĄ :!: Impuls musi powstać na bazie ROZLUŹNIENIA a nie na bazie EKSCYTACJI :!:
Lonżowanie na cordeo jest bardzo fajne , ale nie na każdym etapie i nie w każdych okolicznościach .
Ten konik cały czas ( na tym filmie) jest "myślami gdzie indziej " .Cały czas ma głowę ,szyję i wzrok na zewnątrz :( Nie patrzy na lonżującą , a patrzy gdzieś tam poza koło. Wyraźnie widać że niby jest "obecny" , ale "myślami nie do końca " :(
Mógł by tu pomóc kawecan , za pomocą którego można delikatnie "zaprosić" głowę , szyję , a za nimi wzrok konia do środka , czyli w stronę lonżującej .
Koń żeby się rozluźnił , musi się CZUĆ DOBRZE w obecności człowieka , musi być SPOKOJNY , ZRELAKSOWANY :) tu i teraz .
Patrząc choćby na ogon tego konia widać w nim napięcia ( w ogonie i w całym koniu )
Tyle , choć jest to temat na wiele stron pisania , lub godzin mówienia :wink:

Re: "Zakład naprawczy"

: czw cze 06, 2013 9:55 am
autor: maku
To może dla odmiany zupełnie odwrotny obrazek.
http://www.youtube.com/watch?v=S2NpJWSsTkc
Co o tym sądzicie?

Re: "Zakład naprawczy"

: czw cze 06, 2013 10:12 am
autor: Katarzyna Suchecka
Wojciech Mickunas pisze:Ania Czernik pisze
taki chudy z przodu

Tego często nie da się już zmienić :( Jest to bowiem zwykle efekt ; albo "niedoskonałości genetycznych " , albo błędów ludzkich popełnionych w wychowie , albo jednego i drugiego . Błędy w wychowie to głównie niedostatek ruchu w okresie źrebięcym i "błędy żywieniowe". Ruch jest głównym stymulatorem rozwoju anatomicznego . Z niedożywionego , nie ruszającego się dziecka sportowiec nie wyrośnie . :(
Pytanie. Czy koń wcale nie rozrasta się w piersi. Bo mój po 2,5 letnim wychowie bezstajennym prawie(trafiał do boksu w zime jak było mocno zimno). był dość szczupakowaty a teraz widzę jak się przyjemnie rozrasta. A za kilka lat to sądzę że będzie dość mocno 'nabity na klacie'.

Re: "Zakład naprawczy"

: czw cze 06, 2013 10:22 am
autor: maku
To jest chyba największa różnica jaką zaobserwowałem u mojego zwierzaka pomiędzy trzecim a czwartym rokiem życia.

Re: "Zakład naprawczy"

: czw cze 06, 2013 10:48 am
autor: Ania Czerwik
Panie Trenerze to wszystko prawda... wolniej cały czas staram się żeby młody zwalniał co łatwym nie jest... i szukam sposobu.. problemem jest też brak prostego kawałka ziemi bo działka którą mam do dyspozycji obok stajni jest nachylona pod kątem... co za tym idzie koń idąc w górę zwalnia, w dół przyśpiesza...on ogólnie właśnie przyspiesza... :(

ale znalazłam ostatnio stare nieużytkowane boisko ok km od stajni... i chyba tam będę chodzić.. spacerek -praca- spacerek...

co do cordeo- akurat to zastosowanie znalazło się jedynie przypadkowo bo- po super błotnistej panierce kantar na którym zwykle się lonżujemy nadawł się wyłącznie do prania- a mokrego zakładać nie będę - jakoś boję się obtarć.

wygina głowę na zewnątrz- też to zauważyłam ale dopiero po obejrzeniu filmu- koordynacja podczas kręcenia by nadzorować wszystko zawiodła, koń rozkojarzony- w tle jechał w pewnym momencie rowerzysta..

co do rozkojarzeń, również ciekawe jest że po zmianie stajni, znów muszę pracować nad swoją atrakcyjnością- nie wiem czym spowodowane jest to że w poprzednim miejscu inne konie chodziły za płotem i koń pracował ze mną nawet bez lonży i chodził ramię w ramię.. tu ciągnie do koni i mija trochę czasu zanim się skupi na mnie...

zastanawiający jest fakt... staram się pracować z ziemi sporo nad wspólnym kontaktem, odczulaniem na dotyk czy ludzki czy różnymi "strasznymi" przedmiotami... idzie coraz lepiej ale długo potrzeba aby napięcie znikało...chodzimy do lasu by dziwne gałęzie przestały być dziwne... a kałuże jakimiś potworami.... początki były straszne - straszne było uniesienie ręki, straszne otrzepanie ubrania.. a dźwięk suwaka, lub ocierania się kurtki(ortalion) powodował panikę i chęć ucieczki ...

i tu pracując z tym koniem złamałam swój stereotyp o tym że araby są dzielne, nieustraszone i wszędzie wejdą...

co do budowy- sądzę że miało tu duży wpływ postępowanie właścicieli w przeszłości- źrebię mało na zewnątrz, większość w boksie, karmione nie wiem czym.... jestem 4 właścicielem w ciągu 7 lat jego życia... poprzedni mój znajomy konia prawie 5 letniego kupił jako zdziczałego wypłosza nie umiejącego nic nie ufającego człowiekowi.. bojącego się wszystkiego..kopiącego samochody...

nie powiem wiele dobrego zrobił z nim przede mną ale... jedynego nie mogę przeżyć- pracy z koniem na gumach od początku...(tzn gumowym czambonie- na lonży)

i ciągle walczę ze skutkami tej praktyki... pierwszy- kontakt na wodzy=ciągłe chowanie za wędzidło, nienaturalnie wygięta szyja- plus patrząc z konia dziwnie czasem wygięta w S , koń się krzywi- nad tym pracujemy spokojnie

mało wsiadam, i mało intensywnie bo biorąc pod uwagę że koń się spina, spala psychicznie, traci mase - a powinien ją nadbudować...

przyjeżdżając do mnie był w słabej kondycji- można było policzyć wszystkie żebra, teraz już są mało widoczne- chyba że przy większym napięciu w ruchu- jeszcze je widać... zostało jeszcze nadrobić klatkę i zad..

co do tego czy się poprawić tego nie da- wyjdzie z czasem... widziałam kilka koni które z czasem nadrobiły braki...

kilka jednak nadrobić się nie da...

co do filmiku powyżej- ech dążę do takiego obrazu nieustannie...:( ale jeszcze nie widziałam Pata nawet na pastwisku z głową tak opuszczoną w ruchu... nie wiem czy on wiecznie chodzi spięty...:( czy on tak już ma.. czy to mankamenty budowy... nie wiem...

uczę się cierpliwości...spokoju... opanowania... jak mam nerwowy dzień to nawet nie staram się pracować... jedynie przyjeżdzam wyczyścić pogłaskać i iść na trawke

choć pogoda w ostatnich dniach nie pozwala na nic bo u nas podłoże takie że na prostej drodze orła idzie wywinąć- takie błoto...

liczę tylko że za jakiś czas.. parę miesięcy..lat?? powiem że udało się osiągnąć luz... ech...:( oby..

Re: "Zakład naprawczy"

: czw cze 06, 2013 10:17 pm
autor: Magda Pawlowicz
Ja wiedzę jeszcze dwie sprawy. Po pierwsze podłoże-widać, że koń się ślizga. Naśliskim koniowi trudno się rozluźnić, zwłaszcza przy ruchu na kole, bo musi stawiać krótkie kroczki, żeby się nie "rozjechać" Na filmie widać kilka razy, ze mu odjeżdża zad. Po drugie-widzę krótszy wykrok prawa tylną nogą, zwlaszcza w stępie po kole w prawo. Może to być oznaka słabości tej nogi, jakiegoś skrzywienia albo urazu w grzbiecie albo efekt pracy w odwrotnym wygięciu-tego nie sposób ocenić na filmie. Zwłaszcza momentami (chyba jak z górki schodzi?) widze taki krótszy, sztywny krok tym prawym tyłem.
Co do pracy-cały czas cmokasz-czy to ma konia uspokić? Bo w moim słowniku cmoknięcie oznacza idź szybciej, czyli ja bym zrozumiała, że ty go cały czas poganiasz a oczekujesz, że koń zwolni? Może kwestia różnicy w sygnałach?
Szkoda, że na filmie nie ma pracy w drugą stronę, może to by trochę wyjasniło o co chodzi z tym tyłem, ale ja tam widze nierówny wykrok. Przy czym wcale nie twierdzę, że to jest jakas kontuzja-dość często młode konie, niewygimnastykowane, chodzą nieróno zadem na kole i mija to samoczynnie jak koń nabiera siły i gietkości. Na ogół taki koń jest w pracy wyraźnie nierówny, niesymetryczny a więc jego jedna strona (tu była by to prawa) jest wyraźnie słabsza.
Poniekąd mam w domu podobny problem, bo jeżdżę kobyłę ze szpatem...

Re: "Zakład naprawczy"

: pt cze 07, 2013 12:16 am
autor: Ania Czerwik
Magda tak ta prawa tylna slabsza ale nie wiem od czego... nie badalam ale daje sie zauwazyc ze przy staniu czasem , czyszczeniu po treningu kon odciaza ta noge... ogolnie na ta jedna strone jest gorszy... ale mysle ze to kwestia malej irosci ruchu i braku treningow... choc nie wykluczam ze to jakas glebsza przyczyna... fakt jeszcze jednen kon jak jest poirytowany a stoi w boksie lubi czasem walnac w sciane z kopyta:/

co do samego sposobu lonzowania... i tego filmiku im czesciej go ogladam tym wiecej bledow swoich rowniez wychwytuje :D i tez staram sie przypomniec dlaczego cmokalam... a cmokam zwykle - a bynajmniej staram sie aby nadac miarowy rytm.. tak zawsze trenowalam z konmi... ale moze faktycznie trzeba zmienic sposob.. w koncu kon inny temperament ma... nie do pchania a hamowania i moze fakt to go tez spina :?

Re: "Zakład naprawczy"

: pt cze 07, 2013 12:59 am
autor: maku
Z tego co zapamiętałem sobie z Poznańskiego spotkania Gerdem Heuschmannem w temacie lonżowania. (Jeśli coś poplątałem to proszę mądrzejszych o sprostowanie).
• Pozwala koniowi się "wybrykać" jeśli go rozpiera energia.
• Pozwala na zmniejszenie tempa nawet do kłusa przypominającego "westowy" gdyż w takim tempie łatwiej jest mu się rozluźnić. Dopiero potem gdy koń odnajdzie równowagę podnosi energię.
• Poza tym oczywiście podstawowa kolejność: rytm, rozluźnienie, impuls. Dopiero potem cała reszta.
• Preferuje kawecan. Dla mnie jest zupełnie nieznane narzędzie dlatego trochę się go boję. Wolę kantarek mniedzy innymi dlatego też, że lubię pracować z koniem w terenie poza stajnią przeplatając pracę normalnym spacerem w ręce i skubaniem trawy i nie chcę na tak długo krępować mu pyska w "żelaznym uścisku" - w końcu zwierzakowi też należą się jakieś chwile przyjemności przy tym wszystkim. Tak czy inaczej osiągnięcie lepszego efektu przez lonżowanie na cordeo to chyba spore wyzwanie. Tak jak Pan Trener napisał tracisz możliwość poproszenia go o ustawienie głowy do wewnątrz. Może mi się wydaje ale na filmie biega wygięty na zewnątrz. Gdzieś na tym portalu cytowany był jeden z czołowych "naturalsów" który żałował, że pracował na swoim koniu z siodła od początku bez wędzidła przez co nauczył go chodzenia w odwrotnym ustawieniu i nie potrafił tego później wyeliminować.
Problem z nogą - nie bagatelizowałbym tego nawet jeśli nie ma wyraźnej kulawizny to może być przyczyna nerwowości i usztywnień - z własnego doświadczenia z innym koniem. Koniecznie wezwij weta.
Nie mniej jednak z tego co pisałaś problem może być w głowie o to już raczej praca nad odzyskaniem zaufania do człowieka. Jeżeli nie będzie się czuł przy tobie bezpiecznie i pewnie trudno mu będzie się rozluźnić.
Czy on ma jakieś towarzystwo na wybiegu?
Proszę nie traktuj tego filmiku który zamieściłem jako docelowy. Wtrąciłem się po prostu do Twojego wątku ciekaw opinii innych. Co mam poprawić itp. Dla mnie nie jest to jeszcze obrazek docelowy. Raczej coś jak ćwiczenie ekstremalnego rozluźnienia/odpoczynku po bardziej wymagającej pracy. W normalnym roboczym kłusie główka powinna być chyba jedna nieco wyżej. Przy takim ustawieniu raczej trudno by było poprosić zwierzaka o większy impuls.
Jeszcze jedno - niestety z własnego doświadczenia: tak zwany gumowy czambon o którym wspomniałaś czy też gumy są świetnym narzędziem do osiągnięcia odwrotnego skutku od zamierzonego zwłaszcza przy tak pobudliwym zwierzaku. Osoba która mnie uczyła kiedyś poleciła mi właśnie taki. Skutek był taki, że koń nauczył się napierania na opór bo w ten sposób uzyskiwał to czego aktualnie chciał - rozciągał sobie te gumy ja mu się podobało i dotarło do niego, że napierają na opór może sobie chodzić tak ja chce. Lepszy efekt dał już zwykły sztywny czambon przy delikatnym ustawianiu. Nie mniej jednak teraz bardo się cieszę z tego, że nawet do głowy mi nie przychodzi myśl o jego stosowaniu i mam nadzieję, że tak pozostanie. Tak więc naprawdę na Twoim miejscu spróbowałbym raczej na kantarku.
Idealnie pewnie by było gdyby udało Ci się wygrodzić jakimś przynajmniej umownym ogrodzeniem lonżownik. Tak by koń był zamknięty od zewnątrz ogrodzeniem a lonża i kantar służyła tylko do komunikacji/kontaktu.

Re: "Zakład naprawczy"

: pt cze 07, 2013 8:35 am
autor: Ania Czerwik
Zaczęłam tutaj pisać, gdyż uważam się za laika i szukam porad osób wiedzących :)

z pokorą przyjmuję krytykę i staram się uczyć :)

co do nogi nie badałam w sensie rtg itd... przy badaniu przez weta, nie znaleźliśmy większych nieprawidłowości, kończyna nigdzie nie boli, w manualnym operowaniu nią przy podkurczaniu, wyginaniu, rozciąganiu jest taka sama jak tył.. koń większych urazów nigdy nie miał .

ma dwóch towarzyszy na wybiegu oba starsze, jeden 18, drugi też coś koło tego...
jednak oba mają obcięte pastwisko ze względu na sporą nadwagę i tendencje do kolek, więc chodzę na spacerki w ręce dodatkowo, gdyby nie to że koń sam na pastwisku nie zostanie, a nie ma jeszcze jednego konia w stajni to z chęcią pasłby się całe dnie...

cordeo było chwilowym- akurat tak wyszło że kantar do pracy się nie nadawał a ogłowia rzadko używam, kawecanu też się obawiam- i nie dysponuje...


co do Twojego filmiku- każdy koń jest inny, ja nie mówie że to ma być idealnie tak samo... mnie cieszy jak koń opuszcza szyje na wysokość kłębu... czasem się udaje na dłużej czasem krócej, zależy od dnia...na początku nie było o tym mowy ...

co do wygrodzonego terenu z tym ciężko niestety będzie, chyba że znajde na pastwisku kawałek prostego terenu bez dziur i odgrodzę jakąś linką itd.. mnie cieszy fakt że koń ma suchy dach nad głową, żarcia do woli, 2ha pastwiska i płace za to grosze... :) w porównaniu ze stajniami w okolicy gdzie nie mam połowy tego a stawki 3x wyższe

muszę się dokształcić jeszcze sporo... głównie o pracy nad zaufaniem bo pomysłów mi już brak :)

Re: "Zakład naprawczy"

: pt cze 07, 2013 11:08 am
autor: Wojciech Mickunas
oba mają obcięte pastwisko ze względu na nadwagę i tendencje do kolek
Im więcej pastwiska tym mniej kolek , chyba że obeżrą się majowej koniczyny w nadmiarze , albo nie były dawno na trawie i odzwyczaiły się od paszy zielonej i nagle mają jej w nadmiar . Pastwisko to naturalny sposób odżywiania się koni znany im od mniej więcej 40 milionów lat :wink: Nadwaga u koni "emerytów " nie powinna martwić a raczej cieszyć . ( trawa nie powoduje nadwagi a jedynie "rozdyma brzuchy" ) Spacery to im nie wiele pomogą , choć lepsze to niż stanie w stajni .Najlepsze dla takich koni to pastwisko 24 godz. na dobę :)

Re: "Zakład naprawczy"

: pt cze 07, 2013 11:50 am
autor: Ania Czerwik
Panie Trenerze właśnie... dla mnie chów bez stajenny byłby najlepszy... ale zastanawia mnie fakt że te dwa konie po czasie większym niż 4 godz. na pastwisku od razu kolkują, kuc nie dostaje owsa... angloarab ok 200g dziennie podzielone na dwa posiłki... praktycznie nie chodzą już pod siodłem... jeśli już to na krótkie stępo kłusy...a dłuzszy wypas kończy sie wizytą weta... one całą zime chodziły po łakach...

spacer to ja robie tylko ze swoim, bo mój ma niedowage ale sam na pastwisku nie zostanie bo sie stresuje... :( aby miał dodatkową godzinę na trawie...

i co tu robić...

właściciel się śmieje że jakby odjąć po 30 kg każdemu z jego koni a dodać mojemu -byłoby w sam raz..

a może kupię owce? i będę Pata na lące zostawiać z takim towarzystwem hmm...jak tamte nie mogą..


a jeszcze mam takie pytanie bo nie jestem pewna... jak jest z wypuszczaniem koni na mokrą trawę po deszczu?? to też ma jakieś skutki czy to bez róźnicy?

Re: "Zakład naprawczy"

: sob cze 15, 2013 7:44 pm
autor: Chiquita
Wojciech Mickunas pisze:( trawa nie powoduje nadwagi a jedynie "rozdyma brzuchy" )
Przepraszam Panie Trenerze, ale ośmielę się nie zgodzić :) Przed domem paradują mi dwa dowody na to, że jednak może spowodować nadwagę. Co koń to inny metabolizm ;)
W końcu tam i energia, i białko, nie tylko włókno (zwłaszcza teraz, wiosną). Moje na trawie tyją bardzo, i to na pewno jest tłuszcz a nie efekt "rozdymania" :)

Re: "Zakład naprawczy"

: ndz cze 16, 2013 9:56 pm
autor: Magda Pawlowicz
z tymi kolkami od trawy to jest tak: jak koń nie jest przyzwyczajony do pastwiska (albo mocno jest ono ograniczone) to faktycznie może kolkować od mokrej trway.
Moje konie są na pastwisku codziennie po kilkanascie godzin, na solidnej (no, czasem mniej solidne, zależy od pogody itp) trawie i nie zabieram ich w czasie deszczu. No ale właśnie one są ZAWSZE-a więc są do tej trawy na 100% przyzwyczajone.
Jak koń nie chodził na trawę to trzeba wydłużać czas pasienia stopniowo, po trochu i tyle.

No i może tej koniczyny za dużo w składzie? Jaka to koniczyna? Bo powinna być biała, absolutnie nie czerwona!
W ogóle skład botaniczny łąki ma spore znaczenie, ja mam łąki dość naturalne (albo nawet niektóre bardzo naturalne:-) z dużą ilością ziół i z dużym urozmaiceniem traw.