Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Cejloniara » pn kwie 15, 2013 6:04 pm

No tak, pisałaś kotbury już raz o tych ramionach (ja sobie skręcający samolot wyobrażam). Wiedziałam, że już raz to rozumiałam :)

Ale chciałabym wrócić do ustępowania. Pisaliście, że ćwiczenie nie ma wielkiej wartości a jednak taki Heuschmann go używa i to sporo (wnioskuję tylko po oglądaniu jego pokazu w Krakowie, to było dawno, może się coś zmieniło). O ile dobrze pamiętam, to sens tego ćwiczenia był taki, że zadnia noga wkraczająca głęboko pod brzuch (w bok, nie tylko do przodu) uruchamia w jakiś magiczny sposób mięśnie grzbietu, rozluźnia je. To jak z tą wartością ustępowania jest? Może bezpieczniej by było nie generalizować i stosować dane ćwiczenia na to, na co są potrzebne (w danej chwili, na danym koniu).
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Magda Pawlowicz » pn kwie 15, 2013 7:42 pm

A jakie ma zalety ustępowanie w porównaniu z łopatką np? Albo ciągiem?
Te chody boczne mają wszystkie zalety ustępowania w nie mają jego wad.
A opowiem przy okazji anegdotkę o ustępowaniu: na Olgowym Nugacie jeździ ostatnio (klasycznie) taka młoda dziewczynka będąca na etapie przygotowania do srebrnej odznaki. No i chciałam z nią zrobić ustępowanie w stępie, i koń stwierdził: nie ma mowy! Ciąg-proszę bardzo ale jakieś takie coś? Ale w ogóle o co chodzi??? Pomysły miał różna ale główny efekt działań Dzieczynki był taki, że koń podstawiał wewnętrzną (od zgięcia, czyli zewnętrzną do kierunku ruchu) nogę, nawet kadencji nabrał:-) w tym stępie, ale ustępowania ni w ząb:-) PO namyśle pojęłam dlaczego-otóż ten koń ma bardzo mocno wbite do głowy, że zad ma iść w tą samą stronę co zgięcie. Koń do west powinien tak robić, bo musi trzymać zgięcie sam, bez wewnętrznej wodzy. A na nim jeszcze Olga bez uzdy jeździ to juz bez tego ani rusz:-)
No i tak-nie było ustępowań...

PS mam całkiem przywoite zdjęcie zgięcia bocznego tak jak my je rozumiemy, w wykonaniu mojej rekreacji mocno ambitnej:-)
http://www.facebook.com/photo.php?fbid= ... =1&theater
Czyli Gabrysia i Napoleonka

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » pn kwie 22, 2013 11:37 am

Dziś nie o jeżdżeniu ale o czynieniu jeździectwa bardziej cywilizowanym w tym kraju.

Nie ukrywam, że natchnęła mnie na samorealizację Sandra Szulczyńska (którą pewnie użytkownicy tego forum dobrze kojarzą) wstawiając na FB film jak jedzie sobie konno w terenie (czapki z głów!).

Ok. może ten projekt to nie jest "realizacja moich marzeń" ale coś bardziej na zasadzie - kobieto umiesz, to zrób coś dobrego.

Zacznę od "problemu", to może łatwiej mi się to będzie opisywało.

Otóż wszyscy wiem, że nasz kraj fajny jest ale historie naszych zachodnich sąsiadów o tym, że niestety często coś u nas "ginie" nie są wyssane z palca.
W Polsce wiele rzeczy ginie, a jeśli chodzi o jeździecki światek to, to, co nas boli często bardzo to kradzieże siodeł.
Ten problem dotyczy każdego; zawodowców z wysokiej półki, rekreantów, ośrodki jeździeckie, słowem- każdy kto jest w posiadaniu siodła (siodeł) od czasu do czasu miewa czarne myśli, pt. O kurde, żeby tylko mi nie ukradli... a wiele osób niestety pada ofiarą kradzieży siodła.

Jestem osobą, która z racji zawodu trochę czasu w internecie spędza i niestety często gęsto widzę na forach jeździeckich informacje o kradzieży siodeł. Ginie wszystko - od styranych siodeł szkółkowych, po super siodła zawodnicze.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nawet gdybym co tydzień dawała na nabożeństwo w tej sprawie to niewiele się zmieni - siodła ginąć będą. Tylko dlaczego giną?

Ano dlatego, że min. bardzo łatwo je w naszym kraju upłynnić. Wystarczy odczekać parę miesięcy aż wątki i informacje o skradzionym siodle spadną na dalszy plan przykryte stertą nowych postów na inne tematy. Słowo siodło i fraza "skradziono siodło" jest w wyszukiwarce tak "wyjechana", że po kilku miesiącach aby dokopać się do info o konkretnie tym, a nie innym skradzionym siodle jest prawie nierealne.
Na policję w celu zasięgania informacji nie ma co liczyć. Skradzione siodło jest u nich w bazie w tej samej kategorii co skradziony rower - w sensie nie ma cyfrowego, krajowego rejestru.

I właśnie taki rejestr chcę stworzyć.
Bazę siodeł. Pierwotnie bazę siodeł "waszych". Każdy "chętny na skorzystanie z usługi" posiadacz siodła dodaje je do bazy. Musi wypełnić formularz (marka siodła, opis, numer seryjny itd.) oraz dodać zdjęcia (konkretne ujęcia).

Co zyskuje? Choćby to, że w przypadku kradzieży (tfu, tfu, odpukać) ma komplet informacji i zdjęć na temat własnego siodła - dalej przyznać się ilu z was sami z siebie porobiliście super, hiper dokładne zdjęcia swojego siodła i macie spisane numery seryjne gdzieś w domu, hę?
Co zyskuje realnie- to to, że na stronie bazy działać będzie wyszukiwarka i każde siodło zgłoszone jako kradzione będzie można szybko wyszukać po jakimkolwiek parametrze (nazwa, producent, numer, kolor, rozmiar, typ- cokolwiek).

Dodatkowo chcę wejść we współpracę z Policją (mam taką możliwość) i w przypadku zgłoszenia kradzieży danego opisanego w bazie siodła informować ich o tym na bieżąco. Kto wie, może się kiedyś uda zachęcić policję do sprawdzania (na podstawie danych z bazy) siodeł sprzedawanych na targach itd.

Baza z automatu wysyłać będzie pełne informacje o kradzionych siodłach do admnistratorów forów jeździeckich. Pełne opisy, zdjęcia itd. od razu tak przygotowane aby tylko to "podczepić" na forach i portalach końskich.
Co więcej info z bazy będzie wiarygodne - tym chętniej publikowane przez portale.
Marzeniem jest aby w tym przypadku podjąć współpracę z gazetami jeździeckimi.

Miło by było gdyby za jakiś czas udało się wypracować zwyczaj (przy okazji organizowania w Polsce zawodów jeździeckich gdzie pojawiają się zagraniczni zawodnicy) aby przy rejestracji zawodnika rejestrować jego siodło w bazie. Wtedy w przypadku kradzieży jest od razu komplet info o sprzęcie - ułatwiona praca dla policji i utrudniona dla złodziei bo informacja z dokładnym opisem od razu leci w świat.

Przyszłość bardziej odległa to oferowanie jakieś technologii znakowania siodeł -(coś jak DNA auto) czy umieszczania wewnątrz siodła ukrytych znaczników widocznych np. przy RTG, których usunięcia w zasadzie mógłby się podjąć tylko dobry rymarz-siodlarz - też mocne utrudnienie dla złodziei.

Wydaje mi się, że ten projekt ma szansę dojść do skutku - intuicja mi to podpowiada, bo już przyciągnął "pozytywne osoby". Otóż gdy w pracy spytałam dział IT za ile mi to zrobią, projekt spodobał się im na tyle, że powiedzieli "zapłacisz w ratach ale nie nam, tylko wesprzesz naszą fundację" (kolega współprowadzi fundację znajdowania domów dla kotów ze schroniska).

Napiszcie co o tym myślicie.

Awatar użytkownika
Krystyna Kukawska
Administrator
Posty: 578
Rejestracja: czw lut 07, 2008 11:03 pm
Lokalizacja: woj.wielkopolskie

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Krystyna Kukawska » pn kwie 22, 2013 4:00 pm

Bardzo dobry pomysł !!!

Awatar użytkownika
Ania Czerwik
Posty: 65
Rejestracja: czw lut 14, 2013 7:51 pm
Lokalizacja: Żarki

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Ania Czerwik » wt kwie 23, 2013 10:01 am

mimo ze mój sprzęt do jakichś hiper super dobrych nie należy jestem jak najbardziej ZA!!!! świetny pomysł i będę kciuki trzymać za wdrożenie w życie!!!
"Każdy koń jest inny i patrzy na te same sprawy w różny sposób. Abyśmy mogli odnieść sukces z końmi, musimy spróbować spojrzeć na rzeczy z ich punktu widzenia, a potem odpowiednio starać się z nimi pracować"

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » wt cze 11, 2013 12:43 am

Kochani przepraszam, że się tak długo nie odzywałam ale trochę mi się w życiu znów musiały pewne plany pozmieniać bo znów za około 4 miesiące będę mamą.

ale nie będę tu dziś robić wywodów o tym jak się jeździ z brzuchem (no bo oczywiście nadal jeżdżę hehe i chwilowo przestać nie zamierzam).

Dziś króciutki post pod tytułem: pararam, dosiad nie zrobi się sam!


Pojawia się w polskim necie coraz więcej artykułów, wpisów i informacji na temat układu ruchu jeźdźca. Coraz więcej ćwiczeń na poprawę dosiadu w czasopismach jeździeckich itd... i wiecie co, trochę wstyd się przyznać, ale w sumie przeciętnie niekaleki od urodzenia człowiek wszystko to powinien wiedzieć!!! Bo z własną matką jako dzieci spędzamy tylko cześć dnia, z najlepszymi przyjaciółmi tylko jego wycinek, z własnym psem podobnie ale z samym sobą spędzamy całe życie. Dlaczego więc nie znamy siebie nie umiemy zdiagnozwać co nas ogranicza (fizycznie) gdzie nas trzyma, co jak dziąła dopuki nas coś nie zacznie koszmarnie boleć?

Chcę się z wami podzielić pewnym filmem, który znalazłam w sieci i bardzo mnie, że tak powiem zmotywował do budowania w sobie jeszcze lepszej świadomości własnego ciała. Dlaczego? Ano dlatego, że przez prawie całe swoje młode życie trenowałam sport, który także się na tym filmie pojawia... I wstyd się przyznać ale zamiast czerpać z tego pozytywy do jazdy konnej to robiłam piękne wymówki, że mam nawyki usztywniania pewnych łańcuchów mięśniowych, że nigdy nie rozluźnię nadgarstków itd... a tu się okazuje, że rozluźnienie na koniu nie równa się kompeltna luźność i ma być raczej stanem umysłu (ciało podąży) ale jełsi nasz koń pod nami nie ma być rozwleczony jak stara guma od gaci to pozytywne napięcie mięśniowe potrzebne do prawidłowego wykonywania wysiłku fizycznego w równowadze musi mu przekazać nasze ciało - czyli ono też musi być stabilnie napięte. tak, tak, napięte a nie luźne.

A z resztą popatrzcie sami. Każdy pewnie z tego filmu wyniesie co innego ale chyba wszyscy się zgodzimy, że jeśli nie urodziliśmy się super talentami jeździeckimi to praca nad dosiadem nie jest li tylko pracą w siodle i nie jest też zestawem ćwiczeń rozciągającym przed jazdą. Chodzi o wyrobienie sobie nawyku, czy wręcz wyrobienie sobie stylu życia polegającego na świadomym poruszaniu się i świadomym korzystaniu z własnego ciała.
Miłego oglądania:

https://www.youtube.com/watch?v=0HaA2gzu0oc

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Wojciech Mickunas » wt cze 11, 2013 8:13 pm

Witaj Kociebury :)
A już zaczynałem się martwić co się z Toba stało ? :(
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Awatar użytkownika
Ania Karkota
Posty: 40
Rejestracja: pt lut 08, 2013 1:02 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Ania Karkota » śr cze 12, 2013 9:34 am

wracając do ustępowań - tak jak większość ćwiczeń nie jest ono celem samo w sobie, a jedynie ćwiczeniem prowadzącym do celu. Nauka ustępowania jest łatwiejsza niż łopatki, szczególnie młodego konia, chociażby dlatego że nie wymaga od niego zebrania i aż tak porządnego zaangażowania, oparcia na zadzie. Ustępowaniejest dla niego po prostu łatwiejsze a sygnał do niego jest bardzo jednoznaczny zarówno dla początkującego konia jak i początkującego jeźdźca. dobrze nauczone i czytelne ustępowanie jest niesłychaną pomocą przy koniu wypadającym lub wpadającym w zakręcie, mającym problem z trzymaniem linii prostej czy też koniem inteligentnym który nudzi się jazdą w kółko a jednocześnie stopień wyszkolenia, przepuszczalności itd nie pozwala na stabilny kontakt na obu wodzach i zrobienie poprawnej łopatki. Poza tym nawet w łopatce zewnętrzna noga "mówi" koniowi żeby trzymał linię prostą i nie próbował walnąć zadu na zewnątrz, oczywiście patrząc na czworoboki na poziomie regionalnym widać konie chodzące po płotkach lub po prostu wygięte w szyi i dumnych na nich jeźdźców. Oczywiście każdy ma swoje zdanie ale ja bym ustępowania tak od razu od głupich i nieprzydatnych nie wyzywała :)
If you always do what you always did, you'll always get what you always got. If you are not happy with what you are getting, you have to change what you are doing.

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » sob cze 15, 2013 3:40 pm

Ach, mój koń jak co roku na wiosnę przeszedł ochwat... więc o jakimkolwiek pozytywnym jeździectwie mowy być u nas nie mogło.

Co do pytania o ustępowanie. Myślę nad tym. Teoretycznie to ćwiczenie może mieć cel prostujący w przypadku gdy dany koń ma cały kręgosłup zrotowany na daną stronę w mniej więcej takim samym stopniu. Ale tak się nie dzieje zazwyczaj. Stąd "rehabilitacyjna magia" ćwiczenia łopatką do wewnątrz (poprawną łopatką) gdzie "rotuje nam się kłąb" a zad jest prosty - następuje pozytywna rotacja, taka jak powinna występować naturalnie.

Przy ustępowaniu wykonanie tego ćwiczenia w "źle zrotowaną stronę" może nie przynosić żadnego efektu a wręcz utrwalać złą rotację. Jak zawsze wszystko relatywne, zależy od konia i od jeźdźca- od czucia tyłkiem skrzywienia i tego co się " pod tyłkiem dzieje" w każdym chodzie.

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: tomekpawwaw » ndz cze 16, 2013 11:08 pm

Ania Karkota pisze:wracając do ustępowań - tak jak większość ćwiczeń nie jest ono celem samo w sobie, a jedynie ćwiczeniem prowadzącym do celu. Nauka ustępowania jest łatwiejsza niż łopatki,
Jako ćwiczenie przygotowawcze-owszem (tak jest np u Fillisa) ale nie do łopatki do wewnątrz :evil: Potem jest efekt w postaci konia idącego zadem po płotkach :wink:
Jeżeli robię to ćwiczenie , to w zakończeniu półwolty, czy zmiany kierunku, aby koń łatwiej zrozumiał, że pod naciskiem łydki ma pójść w bok, w kierunku ściany. Zgięcie w kierunku przeciwnym do ruchu ułatwia posuwanie się w bok, a jak tylko koń zrozumie, że to łydka pokazuje kierunek ruchu, zaczynam go prostować a następnie ustawiać w kierunku ruchu, cały czas na przestrzeni kilku kroków, aby uzyskać ciąg. Taki jest jak dla mnie główny sens tego ćwiczenia.

Awatar użytkownika
Ania Karkota
Posty: 40
Rejestracja: pt lut 08, 2013 1:02 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Ania Karkota » pn cze 17, 2013 10:13 am

tomekpawwaw pisze: Jako ćwiczenie przygotowawcze-owszem (tak jest np u Fillisa) ale nie do łopatki do wewnątrz :evil: Potem jest efekt w postaci konia idącego zadem po płotkach :wink:
oczywiście, bo nasi drodzy jeźdźcy zamiast wykorzystać to, czego nauczyli swoje konie ustępowaniem, czyli ograniczać zewnętrzny bok łydką wolą wewnętrzną łydą upchnąć zad na ścianę zamiast wprowadzić łopatkę do środka. Kurd von Ziegner który napisał b. fajną książkę o elementach ujeżdżenia dla młodych koni uważa, że ustępowanie od łydki ma na celu przede wszystkim rozluźnienie i wyprostowanie pod zad as również, że uczenie konia łopatki zanim nie ogarnie ustępowań jest oczywistym błędem, ale nie jest także fanem ustępowań na wolcie (twierdzi że uczy to konia wypadania zadu). Ile głów tyle szkół :)
If you always do what you always did, you'll always get what you always got. If you are not happy with what you are getting, you have to change what you are doing.

Awatar użytkownika
Magda Kaźmierczak
Posty: 11
Rejestracja: czw sty 31, 2013 6:21 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Magda Kaźmierczak » śr lip 10, 2013 1:26 pm

Skoro temat dotyczy tego co Gerd Hauchmann przekazuje na swoich klinikach to ja mam pytanie, które od dłuższego czasu bardzo mocno mnie nurtuje. Z tego co słyszałam od osób uczestniczących w szkoleniach z nim i co wyczytałam w jego książce, jest przeciwny używaniu jakichkolwiek patentów w pracy z koniem.
Jak to jest zatem z lonżowaniem? Jak lonżuje konie? Na czym?
Ostatnio na pewnym forum czytałam temat o lonżowaniu i wszyscy zgodnie głosili, że lonżowanie konia bez niczego na samym kantarze nic nie daje i nie ma sensu. Ot, po prostu, koń sobie biega, ale nie jest to żadna praca. Chwalono różne patenty, głoszono, że trzeba znaleźć patent odpowiadający danemu koniowi.
Z jednej strony przemawia do mnie to co mówi Gerd, że patenty mogą prowadzić do usztywnienia, bo jednak mają ograniczone działanie i nie jesteśmy w stanie odpuścić ich w odpowiednim momencie, tak jak na przykład kontaktu kiedy siedzimy w siodle. Z drugiej strony w dyskusji padł argument, który mnie zastanawia. Padło pytanie jak bez patentu utrzymać prawidłowe wygięcie konia, tak by nie wyginał się w drugą stronę, tylko układał ciało w łuk, wpasowując się w koło..
I tutaj właśnie moja wiedza i możliwość wyobrażenia sobie tego, się kończy. Więc jak to jest? Czy Gerd pokazuje jak lonżować konia by było to dla niego zdrowe i korzystne? I czy może pisze o tym w swojej nowej książce? Bo niestety jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać.

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Magda Pawlowicz » śr lip 10, 2013 4:21 pm

A dlaczego utrzymanie wygiecia bez patentu ma być niemożliwe?
Oczywiście nie będzie ono "stałe" ale koń będzie nawet luźniejszy moim zdaniem niż na patencie. Pokazywałam juz swój film z lonży i tam koń się wygina jak najbardziej. Mogę go jeszcze raz podlinkować, o:
http://www.youtube.com/watch?v=y3T6IYKlGEc
na tym filmie chodziło mi o pokaznie takiej "interakcji" konia i człowieka i chyba też widać, że koń popatrując na mnie zgina szyję w moją stronę ale równiez układa w łuk całe ciało. Oczywiście jest to tylko krótki fragment jakiejś pracy mające na celu pokazanie że MOŻNA właśnie wyginać konia na lonży bez niczego.

Ale chętnie się dowiem co o lonżowaniu mówi Gerd!

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: branka » śr lip 10, 2013 7:57 pm

Ja obecnie pracuję w stajni w której konie są szkolone wg zasad klasycznego ujeżdżenia to mogę się podzielić refleksją na temat lonżowania.
Jak najbardziej wygięcie bez patentu jest możliwe. Ograniczenie konia sznurkami może wymusić sztuczne wygięcie, ale koń będzie wtedy się przeciwstawiał patentowi, więc mięśnie które chcemy by pracowały wcale pracować nie będą.

Tu lonżujemy zawsze na kawecanie (poza pierwszymi kilkoma razami kiedy mamy młodego konia i uczymy go samego poruszania się po okręgu, wtedy wystarcza kantar). Tutaj celem lonżowania jest nauka konia poruszania się w rytmie, uzyskanie rozluźnienia, koncentracji oraz samoniesienia. Lonżowanie jest przygotowaniem konia pracy w ręku a następnie do pracy pod siodłem. Najpierw pracujemy nad uzyskaniem koncentracji i rytmem, następnie nad rozluźnieniem. Koń ma się poruszać luźno, bez wysiłku, z zaokrągloną niską szyją, elastycznym grzbietem. Dopiero gdy koń porusza się rozluźniony w 3 chodach zaczynamy bardziej aktywną pracę. To co chcemy uzyskać to aktywowanie wewnętrznej zadniej nogi - koń ma wkraczać nią pod swój środek ciężkości. To jest ściśle powiązane z prawidłowym wygięciem - bo wygięcie jest bezpośrednim rezultatem aktywowania wewnętrznej zadniej nogi. Młody koń na początku będzie często próbował biec wygięty do zewnątrz, odpowiednią pracą jesteśmy go jednak w stanie nauczyć prawidłowego poruszania się po kole. Z kolei zbyt duże wygięcie do środka też nie jest dobre - energia ucieka wtedy przez zewnętrzną łopatkę. Z moich obserwacji póki co widzę, że bardzo często konie niepewne siebie, bojaźliwe, nieufne mają tendencję do zbytniego wygięcia do wewnątrz na początku, z kolei konie bardziej pewne, "dominujące" (nie lubię tego słowa, ale myślę że każdy rozumie o jaki typ konia chodzi) do zewnątrz. Ale oczywiście z końmi nie ma reguł.

Heuschmann z tego co pamiętam z konferencji z nim lonżuje trochę inaczej niż lonżujemy my, ale może moje obecne doświadczenia pomogą trochę w zrozumieniu, że prawidłowe wygięcie jest jak najbardziej możliwe na lonży, a wręcz konieczne do prawidłowej pracy na niej.

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » pt lip 26, 2013 3:39 pm

Dzisiejszy post nosi tytuł "Timing- czyli wszystko w swoim czasie".

Bez względu na to czyja "szkoła" ta zasada nie posiada wariacji na swój temat.
Problem pojawia się wtedy gdy przeciętny homo sapiens przejawia w sobie więcje cech homo niż sapiens i np. to co ma być "efektem treningu" (np. przy pracy na lonży równowaga pozioma, dzięki niej uzyskany rytm a dzięki temu prac grzbietu, która owocuje tym tak wielbionym "ustawieniem głowy") staje się punktem startowym, w który wtłacza się Konia.

Wyobraź sobie rekreancie kochany, że uczysz się jeździć na nartach. Nie miałeś wcześniej nart na nogach, nie masz pojęcia o jeździe na nartach, dyscyplinach itd. (tak jak Koń nieuczony prawidłowego poruszania się na lonży nie ma pojęcia o tym jak się poruszać efektywnie).
Jakbyś się czuł rekreancie gdyby twój instruktor zamiast zacząć od nauki równowagi zacząłby od wtłoczenia się w ramę:
- kolana ugięte pod kątem 45 stopni (nie więcej, nie mniej bo tak ma być! zrobiono badania i tak są ugięte nogi mistrzów olimpijskich:)
- tułów pochylony do przodu, broda w przód...
... ach ty fujaro, tylko przez 40 sekund umiesz utrzymać pozycję... co by tu zrobić! Już wiem, obiwiążemy cię sznurkami tak, że cokolwiek się stanie twoje nogi będa ugięte w danym zakresie, twój tułów w takiej a nie innej pozycji a pod brode wsadzimy ci drewniany klocek to na pewno jej nie opuścisz! Super! Masz teraz pozycję mistrza olimpijskiego... ile tak wytrzymasz? No najwytrwalsi pewnie dali by radę tak stać i z całą "godzinę lekcyjną" podczas której instruktor sączyłby ci do ucha doktryny jazdy na nartach wypowiadane przez mistrzów... Ale przecież ty tu przyszedłeś jeździć. No to dalej, instruktor bierze cię na plecy, zanosi na szczyt górki i... popycha:)
Fajnie co?!
Podejrzewam, że tak właśnie czuje się koń, którego obwodowi nerwowemu nie dano sznsy aby wraz z ciałem nauczył się poruszać w równowadze w tych nowych wraunkach. Po prostu zapięto mu wipinacze lub inny cudowny patent typu chambon, wstawiono w ograniczone pole do ruchu (okręg koła, po którym to ma się teraz poruszać) a ruch wymuszono batem (zepchnięcie z górki).

Tak jak napisała Branka- celem pracy na lonży jest nauczenie Konia podstawianie pod swój środek ciężkości wewnętrznej kończyny i mocniejszego angażowani jej. To jest nauka poprzez gimnastykę i wskazywanie kierunku, nie poprzez przywiązanie nogi do brzucha. Bo to jest NAUKA W RUCHU czyli NAUKA RUCHU. Tu uczy się system miesniowy i kolumnę kręgosłupa pracować tak aby faza podparcia tylnej kończyny trwała jak najdłużej. Długa i stabilna faza podparcia= równowaga. Kiedy jest się wam łatwiej potknąć - gdy robicie malusie, prędkie kroczki na palcach i przy wyprostowanych kolanach czy gdy sobie idziecie swobodnym tempem i stawicie całą stopę zaczynając od pięty i uginacie nogę na tyle, na ile to potzebne przy danej długości waszego kroku vs. wasza masa ciała i wzrost? To jest właśnie faza podparcia.
Tylko wtedy gdy zadnia kończyna wygimnastykuje się na tle, że będzie mogła podjąć wysiłek wzięcia na siebie większego ciężaru konia w ruchu (czyli energii), tylko wtedy koń zaoferuje nam zgięcie w samoniesieniu czyli kolejny krok do zebrania
Dlaczego?
Ano dlatego, że to wygimnastykowane kończyny (pamiętacie mój post o sprężynie kumulującej energię?) i ukątowanie stawów, które się w tym ruchu pojawi pozwoli mięśniom grzbietu (ich górnej linii) rozciągnąć się. Paradoksalnie koń w zebraniu jest "dłuższy". Mięsnie grzbietu (górne) rozciągają się. Dobrzuszna partia miesni grzietu utrzymuje prawidłowe napięcie (tonus) i nie pozwala kręgosłupowi rozsypać się, a dzięki nodze, która odwala teraz znaczną część roboty mieśnie brzucha nie są naciągane nadmiernie, tylko pracują w pozytywnym skurczu- ciagną do siebie jego głowę ( a więzadło karkowe naciagane przez rozciagniety grzbiet unosi szyję w podstawie). Rozluźnia się potylica. Zgięcie do wewnątrz jest teraz niejako następstwem wkraczania pod kłodę i przejmowania energii (wydłużona i prawidłowa faza podparcia) zadniej nogi. Jest ustawieniem naturalnym.
Tylko rozluźniona potylica (a w zasadzie drugi kręg szczytowy) jest w stanie się zgiać na boki. To zgięcie jest niewielkie. Jeśli uzyskane prawidłowo to ma taki zakres jaki odpowiada masie konia, prędkości z jaką się porusza i wygimnatykowaniu (fazie podparcia) zadniej nogi.

Jeśli natomiast drogi rekreancie zaczniesz od zgięcia głowy (np. wypinaczem) bez:
a) uzyskania równowagi,
b) wygimnastykowania i wytrenowania zadniej kończyny
to
ad a) twój koń nigdy nie zaakceptuje wędzidła. Zawsze będziesz musiał "przejeżdzać go przez rękę" tudzież nieustannie "dojeżdżać łydką do wędzidła". Dzieje się tak dlatego, że żaden patent, bez względu na to co obiecuje jego autor nie jest ludzką ręką i przy utracie przez konia równowagi nie odda mu pełnego zakresu ruchu. Nie uzyskasz też nigdy rozluźnienia potylicy- warunku akceptacji wędzidła, jednego z warunków samoniesienia się.
Rozluźnianie potylicy nie polega na "ustawianiu jej w lewo, w prawo, w drzewo"... ono jest efektem prawidłowej pracy kolumny kręgosłupa a nie ramą, którą narzucamy i reszta konia ma podążyć- tak się nie da!
ad b) nie uzyskasz wygimnastykowania zadniej kończyny przypinając pysk konia sznurkami tak aby wyglądał on (koń jak mistrz olimpijski) z tej przyczyny, że w momencie wypięcia (np. na wypinaczach zwykłych) dzieją się najczęściej dwie rzeczy:
1. Ponieważ zadnia kończyna nie jest jeszcze wystarczająco wygimnastykowana to i potylica w ruchu nie rozluźnia się. pomimo zewnętrznych "objawów" prawidłowej sylwetki w "środku konia" dzieją się okropne rzeczy. Siłowo wygięta szyja (tak, tak, nawet mimimalne wypięcie to gdy przemnożymy masę konia razy prędkość da nam sporą siłę, która tam działa), więc siłowo wygięta szyja jedyne co może zrobić aby się bronic przed gwałtem na potylicy to zawalczyć mięsniami po zewnątrznej stronie. I nagle chcąc "rozciągnąc konia po zewnętrznej a zmusić do pracy miesnie po wewnętrznej stronie szyi) uzyskujemy efekt o o 180 stopni odwrotny:)
Kon może albo walczyć tymi miesniami- ciągnąc wewnętrzny wypinacz, albo aby sobie ułatwić całę poruszanie wypasć do tego zadem (poprzez wypadnięcie zadem, skróci sobie rozciągane siłowo mięśnie zewnętrznej strony kłody)- chwilowa ulga...albo
i tu dzieje się ta druga rzecz;
2. Iść dalej w większym niż dopuszczalne zgięciu szyi... skoro powiedzieliśmy już, że potylica (i drugi krąg szczytowy) poprzez swoja konstrukcję nie ma fizycznie jak zgiąć się bardziej to co się zgina?
Ano najczęściej inne kręgi szyi. Czym to grozi?
Nie rozwodząc się już zbytnio nad brakiem rozliźnienia owej potylicy, mikrourazami miesni szyki itd. to głownie grozi to odwrotną rotacją kręgosłupa w płaszczyźnie (znów zapomniałam jak się fachowo nazywa ta płąszczyzna - weźcie mnie nauczcie jakoś)- w tej, płaszczyźnie pt, machamy skrzydłami lecącego samolotu.
Przy nadmiernym, wymuszonym wypięciem zgięciu w szyi zamiast w potylicy kręgi szyi zrotują się w stronę zgięcia a kręgi od łopatek w tył będą temu stanowi przeciwdziłąć chcąc zrónoważyc siły i będą rotować się na zewnątrz.

Stąd często przy koniach, które nadmiernie "ustawiają" się do wewnątrz mamy wypadanie łopatką bo po prostu uzyskujemy efekt, "np. szyja idzie w lewo a koń w prawo". jak to opisała Branka - energia ucieka tą łopatką.
To bardzo dobry opis bo rzeczywiście masa razy prędkość to pęd. W chwili gdy 'sztucznie uzyskujemy' ustawienie do wewnątrz (nadmierne zgięcie szyi) to realnie pęd wytwarzany przez konia wciąż skierowany jest na zewnątrz. Im większe, nieprawidłowe zgięcie do środka, tym bardziej już od łopatek kręgosłup rotuje się w drugą stronę czyli wlaśnie przez łopatki energia wytworzona od zadu ucieka.
Czym to grozi długofalowo: nieregularnością chodów, spowodowaną utrwalaniem się złych rotacji w kręgosłupie.


Dziś nie dam rady więćje napsiać ale ogólnie I'm back bo zawitała do mnie na wieś cywilizacja w końu i mam inernet!!!

ODPOWIEDZ