Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Magda Pawlowicz » pn kwie 08, 2013 7:57 pm

tak jak już pisałam, przy płocie robi się sidepass na samym początku, potem na różnych liniach i też różnym celom to ćwiczenie służy w zależności od dyscypliny w jakiej koń startuje.

A co do jazdy przy płocie to ja uważam, że płot jest realnie potrzebny tylko z całkiem młodym koniem i ewentualnie potem od czasu do czasu:-) ale np nasza zimowa ujeżdzalnia jest całkowicie płotu pozbawiona.

No i płot jest potrzebny do nauki ludzi, żeby mogli jeździć luzem bezpiecznie, to jest oczywiste raczej.

Awatar użytkownika
Ania Karkota
Posty: 40
Rejestracja: pt lut 08, 2013 1:02 pm
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Ania Karkota » wt kwie 09, 2013 9:31 am

ustępowania przy ścianie są świetnym przewodnikiem do chodów bocznych dla zielonego miejsca niż konia - pomagają szybciej wyłapać ruch konia którego od niego oczekujemy, nie zawsze jest przecież tak, że ma się do dyspozycji doświadczone konie dla niedoświadczonych jeźdźców. Jednak w kwestii rozluźnienia dużo lepsze efekty daje ustępowanie na kole, przynajmniej u koni z którymi miałam przyjemność pracować. Nawet dla najgorszych stresowców prędzej czy później ten ruch przestaje wywoływać problem.
If you always do what you always did, you'll always get what you always got. If you are not happy with what you are getting, you have to change what you are doing.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Cejloniara » wt kwie 09, 2013 9:39 am

Dziękuję :) już się zupełnie przekonałam, że najwyższy czas się odusnąć od poręczy :)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
Magda Kaźmierczak
Posty: 11
Rejestracja: czw sty 31, 2013 6:21 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Magda Kaźmierczak » wt kwie 09, 2013 11:20 am

Może mi ktoś wytłumaczyć, narysować, przybliżyć jak wygląda ustępowanie na kole? Nie potrafię sobie tego wyobrazić, jak zrobić i jak to w ogóle wygląda na kole.
Chyba, że ja źle pojmuję ustępowanie? Mówimy o ustępowaniu od łydki tak? Czyli, że koń od naszej łydki ustępuje w bok i do przodu? Jeśli tak, to w jaki sposób to wygląda na kole? Moja wyobraźnia płata mi figle ;)
Bo łopatką do wewnątrz (a może do środka?) na kole potrafię sobie wyobrazić. Jeśli ktoś trafił gdzieś na łopatologiczny opis ustępowań, łopatek i chodów bocznych ogólnie, to będę wdzięczna za odesłanie, bo powoli zaczynam się gubić i wiem, że nic nie wiem ;)

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: tomekpawwaw » wt kwie 09, 2013 10:14 pm

No to jak jesteś sobie w stanie wyobrazić łopatką do wewnątrz na kole to ustępowanie od łydki wygląda podobnie, tylko zaczynasz odsuwając zad na zewnątrz koła i zachowując zgięcie.
Wg mnie to ćwiczenie nie ma wielkiej wartości (w odróżnieniu od łopatki do wewnątrz) a nawet może być szkodliwe. Większość koni ma raczej tendencję do wypadania zadem na zewnątrz koła i to ćwiczenie może ten nawyk przypominać i utrwalać. Byłoby ono sensowne w przypadku konia wpadającego zadem do środka koła, co jest przypadkiem rzadkim.

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » śr kwie 10, 2013 2:02 pm

Tomku nie do końca się z tobą zgadzam (to gdzie się zgadzam będzie potem, w poście). Każde zginające ćwiczenie prostujące może być szkodliwe, jeśli źle aplikowane.
W ustępowaniu dokoła przodu ale z kroczeniem w przód (czyli nie blokujemy pyska i ewnetualnego ruchu do przodu) zachodzi super rotacja i rozciaganie kręgosłupa i koń może poużywać świadomie grzbietu. W tym ćwiczeniu chodzi głównie o tył konia i grzbietu.


Dziś (dzięki wam! A głównie właśnie uwadze Tomka) mam wenę na ponowne rozłożenie łopatką do wewnątrz i znów odwołam się do "wynalazcy" tego elementu jako ćwiczenia prostującego- Steinbrechta.

Realny cel jeździectwa to stworzenie doskonałego atlety. Nie chodzi o to, aby wykonywać lotne zmiany nogi co tempo, wyginać Konia jak węża, tylko o to, aby poprzez dobór odpowiednich ćwiczeń stworzyć doskonałego atletę. Doskonały atleta to przede wszystkim zwierzę, które w doskonały sposób używa swego ciała. aby to robić musi robić to świadomie i musi móc to robić.
Skoro dzięki nowoczesnej nauce wiemy już, że to kolumna kręgosłupa jest odpowiedzialna za ruch to oczywiste jest, że poniekąd celem jeździeckim staje się pomoc koniowi w uzyskaniu prawidłowej korelacji pomiędzy zgięciem bocznym (lateral) a trensversal rotation (tą rotacją na boki) - czyli realnym wyprostowaniem kręgosłupa.

Jednym z lepszych gimnastycznych ćwiczeń w tym celu zalecanych było "łopatką do wewnątrz", stworzone przez Gustawa Steinbrechta w XIX wieku.

A teraz uwagaa tadammm pozytywna podróż w czasie!
O co chodziło Steinbrechtowi, jakie były założenia:
jeśli utrzymasz miednicę konia absolutnie wyprostowaną (bez rotacji na boki, bez zgięcia tego odcinka) a równocześnie lekko popchniesz łopatkę konia do środka (jego zgięcia, kierunku ustawienia) to jedyny sposób w jaki koń to może zrobić to zgiąć (delikatnie oczywiście) odcinek piersiowy kręgosłupa w tą samą stronę (dajmy na to prawą dla celów naszego przykładu). Normalnie koń "krzywy" egzekwując zgięcie boczne (lateral) zrotuje kręgosłup w nieprawidłową stronę (inverted rotation, będzie zgięty w prawo ale wyrostki kolczyste przechylą się na lewą stronę), pomagając sobie często minimalnym zgięciem zadu, zgięciem kręgosłupa przed zadem (zad ucieknie na zewnątrz - więc tak Tomku w tym punkcie masz 100% racji mówiąc o szkodliwości uciekającego zadu).

Dlatego w tym ćwiczeniu tak ważne jest wyegzekwowanie prawidłowej rotacji (transversal), zgodnej z kierunkiem zgięcia lateralnego. Jest to możliwe tylko wtedy gdy zad ( i kręgołsup przed nim) jest w 100% prosty (nie ucieka) a nasza "łopatka" na krzywym koniu jest minmalna!!
Żadne 30 stopni, żadne na 4 śladach, żadne nawet czasami na 3 śladach! Tyle zgięcia (rotacji) ile zrotowany na co dzień w drugą stronę kręgosłup może bez bólu wykonać. Stąd też nie wymagamy od konia 15 metrów w tej pozycji. Zadowalamy się dwoma, trzema krokami.

Gdy zad ucieknie, Koń się zegnie gdziekolwiek indziej w kłodzie (kompensacja) w zasadzie wtedy nie ma żadnego pozytywnego zgięcia (i rotacji) przy tym ćwiczeniu. Jest to wtedy "figura" i tak można się wtedy taplać i upajać jej interpretacją (choćby ze zdjięcia:)- oh, oh, nie na 3 śladach, och, potylica za wysoko, och, nos za bardo do przodu, och jeździec niedostatecznie odchylony do tyłu... wiecie do czego piję.

Figury zostawiam dla koni w 100% prostych - pewnie ich wykonywanie nie przynosi im wtedy żadnej szkody. Jednak jeżdżąc na Koniu krzywym doktryniarstwo, które zaowocowało stworzeniem "figur" nie przyniosło setkom (choć chyba powinnam napisać tysiącom) Koni niczego dobrego.

Teraz wyobraźmy sobie, że nasz koń jest krzywy (rotacja) i jednak nie umiemy go "prostować" opisanymi wyżej ćwiczeniami i zawsze jak np. idzie w prawo to jego kręgosłup jest odwrotnie zrotowany... (ja sobie nie muszę wyobrażać, wystarczy, że się odwołam do swojego dotychczasowego jeździectwa...:(
Taki odwrotnie zrotowany kręgosłup ciągnie wszystkie mięśnie do niego przylegające (poprzez system powięzi) i ścięgna...od samego czubka Konia, że się tak wyrażę (czyli od zrotowanego kłębu i wyrostków kolczystych) do samego końca czyli do czubka kopyta poprzez ścięgno zginacza powierzchownego i głębokiego.
Co się dzieje? Oba ścięgna są non stop nienaturalnie napięte... a czym to skutkuje? Poprzez napięcie ciągłym uciskiem w tym obszarze, zaburzoną mechaniką stawów w tym obszarze, niedokrwieniem i pojawieniem się tzw. syndromu trzeszczkowego.

Wciąż nie mogę zrozumieć jak niektórzy weterynarze jako leczenie syndromu trzeszczkowego mogą jedynie robić usg tego obszaru, znieczulenie, wstrzykiwać tildren (czy inne trucizny, tak tak, trucizny), kazać nienaturalnie ustawiać kopyta poprzez przybijanie podków jak obcasów w damskim bucie) a nie wyprostować się i spojrzeć wyżej, czyli tam gdzie tkwi przyczyna problemu.
Może rodzimy system edukacji gdzie student, który chce zliczyć przedmiot musi wykładowcy bić bezkrytyczne pokłony, a potem nigdy nie dyskutować z wetem, do którego się dostał na praktyki tak im powykrzywiał kręgosłupy (moralne), że już tylko w pozycji służalczego przyklęku umieją pracować i stąd spojrzenie na konia trochę wyżej jest poza ich horyzontem zawodowym?

Przepisywanie "protez" w ramach leczenia syndromu trzeszczkowego jest tak samo skuteczne jak wiara w to, że farbowaniem włosów można zlikwidować siwiznę:)

Teoria genetycznej skłonności do syndromu trzeszczkowego w świetle tego, co tu napisałam wydaje się być na dzień dzisiejszy jak najbardziej prawdziwa, bo opiera się na teorii tendencji pewnych linii hodowlanych do skrzywienia ( w prawo lub lewo). I co jeszcze nie zostało potwierdzone (bo nikt tego nie badał), ale wydaje się być naturalną konsekwencją takich skrzywień do rotacji transwersalnej odwróconej.
Nie ma bólu dopóki koń porusza się w stanie wolnym. Ma zapewnioną taką ilość ruchu, że nawet jeśli skrzywienie lateralne występuje (jako mechanizm obronny do utrzymania stada- już o tym pisałam tu) to jednak koń uczy się używać swojego ciała bardziej prawidłowo ( a ten, który się nie nauczy zostanie zeżarty) i rotacje mogą się albo nie pojawiać albo same rehabilitować. Co ważne taki koń nigdy nie porusza się z ciężarem jeźdźca na grzbiecie i nigdy nikt nie wymaga od niego trzymania głowy we wskazanym kierunku. Galop w maksymalnym odwrotnym ustawieniu, który tak zaciekle zwalczamy pod siodłem może być w istocie w naturze mniejszym złem dla ścięgien jeśli kolumna kręgosłupa nie pracuje prawidłowo.

W tym miejscu chciałabym pozdrowić pewna Panią Weterynarz, czynną zawodniczkę jednej z dyscyplin jeździeckich, chyba swego czasu nawet kadrowiczkę (nie wiem, aż tak się tym sportem nie interesuję), która na moje pytanie o możliwy "powód" tego, że koń bardzo nieprawidłowo chodzi przodem, że drobi, jak petarda wyrzuciła z siebie jedyną odpowiedź - okuj!
O taaaak! Proteza lekiem na całe zło:)
Pacjent: "Panie doktorze strasznie mnie w krzyżu przy wstawaniu łupie..."
Doktor: Proszę nie wstawać!

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Wojciech Mickunas » śr kwie 10, 2013 4:39 pm

Już się cieszyłem na spotkanie z Kotemburym w Sierakowie :)
Nic z tego nie wyszło :( ale co się odwlecze to nie uciecze :)
Moje 3 grosze : Wśród jeżdżących konno i startujących w zawodach dość powszechnie zaobserwować można postępowanie , które skrótowo można opisać tak : "Trenuję mojego konia by wygrać konkurs ujeżdżenia , więc ćwiczę to co będę pokazywał na czworoboku " To ci co trenuję "ujeżdżenie" , bo ci co skaczę to :" Muszę naskakać konia tak by ma czysto przejechać parcours i wygrać " ( nawet nie trenują tylko "naskakują " ).
Tymczasem Małysz pracował na tym by wykonywać powtarzalnie 2 dobre skoki . Wygrywanie przyszło samo .
Ujeżdżeniowcy na co dzień wykonując na koniu ćwiczenie " łopatką do wewnątrz" czy jakiekolwiek inne ćwiczenie które występuje w programie wymaganym na zawodach , oczami wyobraźni widzą sędziego i jego ocenę . Tymczasem ćwiczenia wymyślone zostały po to, by pomóc w procesie kształcenia konia , czynienia go sprawniejszym , rozwijania go wszechstronnie , a zawody wymyślono by efekty tego procesu sprawdzać .
Tak więc rzeczona "łopatka do wewnątrz" na treningu to nie koniecznie taka sama "łopatka do wewnątrz " jaką "lubi" sędzia na zawodach. Bo na treningu ma ona pomóc w procesie szkolenia , a na zawodach ma udowodnić że szkolenie było dobre .

Skoczkowie często "pracują" nad tym by koń "czysto " skakał , nie trącał drągów , zamiast pracować nad tym by rozwijał swoje cechy motoryczne i edukował się w interakcjach z jeźdźcem ( rozumiał co do niego mówi i wykonywał polecenia ) W efekcie startują w zawodach , startują , startują i ciągle są " tuż od sukcesu " : " Żeby nie ta jedna zrzutka ....."

I jeszcze raz przykład Małysza : Na treningach pracował nad tym by być zdolnym do wykonania perfekcyjnego skoku . Ta perfekcja dała efekt w postaci odległości . Trening Małysza nie polegał jedynie na wyjeżdżaniu na wieżę skoczni i skakaniu .
Wielu jeźdźców " ujeżdżeniowych" ćwiczy wyłącznie elementy programu i całe układy wg. schematów wymaganych na zawodach . Z kolei "skoczkowie " głównie skaczą .
Skoczność koni już dawno "zapewnili" hodowcy , do jeźdźców i trenerów powinna należeć reszta , czyli fizyczny i psychiczny rozwój i wyszkolenie siebie i konia .

Trochę przydługawe te moje 3 grosze :wink:
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: tomekpawwaw » śr kwie 10, 2013 10:41 pm

Święte słowa Trenerze :D Natomiast moim zdaniem programy ujeżdżenia niekoniecznie odzwierciedlają prawidłowy proces szkolenia konia. Jest tam parę elementów nie do końca dla mnie zrozumiałych, np chody boczne są od razu w kłusie i to w dodatku w postaci "ustępowania od łydki" Ten element nie występuje w klasycznej ekwitacji a jeżeli już to tylko jako wstępne ćwiczenie, aby koń łatwiej zrozumiał pomoce do przesuwania zadu. Ten ruch (koń jest prosty, z wyjątkiem lekkiego zgięcia "w potylicy" w stronę przeciwną do ruchu) nie ma nawet jakiejś istotnej wartości co do prostowania konia ( chętnie bym się dowiedział jakie może on przynieść korzyści w porównaniu z łopatką do wewnątrz albo renwersem). Dawni trenerzy praktykowali chody boczne w zasadzie od początku ujeżdżania konia ( na przestrzeni kilku kroków i głównie w stępie), co jest do dziś praktykowane w stylu hiszpańskim (doma vaquera) i western. "klasyczni" jeźdźcy często pracują wg programów ujeżdżenia czemu poniekąd trudno się dziwić i te elementy , jak również cofanie wprowadzają do szkolenia późno.
(nawiasem mówiąć ćwiczenie łopatką do wewnątrz jako pierwszy opisał Guerinierre jakieś 200 lat przed Steinbrechtem, a zapewne było ono stosowane wcześniej bo na wielu wcześniejszych obrazach przedstawiano konie poruszające się w ten sposób )

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » czw kwie 11, 2013 2:29 pm

No przepraszam za nieobecność ale niestety w święta się mnie dziecię tak pochorowało, że wylądowaliśmy w szpitalu tym samym plan na najbliższe weekendy wziął w łeb.
Najbardziej oczywiście niepocieszony był mój mąż, który to w siodle spędził łącznie może dwa tygodnie swojego życia i który wszystko co związane z jeździectwem traktuje b. towarzysko (i nie za bardo rozumie jak można tyle dyskutować o tak banalnej rzeczy jak jazda konna no bo przecież to takie proste, że nawet on już kiedyś galopował i kłusował). Ale czyta wszystkie gazety końskie jakie ja do domu przyniosę, wszystkie książki a wyniki zawodów i aktualne rankingi zawsze ma w małym palcu. Można rzec - fan sportu.

I taka anegdota związana z jego "wiedzą jeździecką". Otóż kiedyś mój mąż wpadł do stajni popatrzeć jak jeżdżę, a że był to piękny słoneczny dzień to rozsiadł się na maneżu na stojącym tam krześle, które swego czasu służyło jako "pomoc do wsiadania" w czapce z daszkiem i okularach p. słonecznych, tyłem do zgromadzonej na barierce gawiedzi.
Siedzi, siedzi no i jak zazwyczaj po paru minutach znudziło mu się patrzeć na moje wyczyny (bo co jest fajnego w męczeniu tych biednych koni w kółko na placyku?;) więc się zaczął wydurniać i naśladować znane mu osoby i pokrzykiwać do mnie "więcej zgięcia! dojedź go do ręki! ten koń ma przód w Krakowie a dupę w Warszawie! Ale impuls, łydka, łydka - obudź go! On śpi! Nie za mocno, nie za mocno! Półparada!!! Znów za mało zgięcia.... itp. itd."


Kochani!! Jeszcze dobrze konia nie rozsiodłałam a już miałam pytania o "nowego trenera", po ile, czy regularnie będzie przyjeżdżał. Telefony dzwoniły jeszcze przez tydzień!!!

Jak widać do "srenowania" niektórych w tym kraju nie jest potrzebna wiedza realna, a dobra znajomość popularnych i mglistych terminów.



Ale wracając do Steinbrechta to Tomek znów ma rację. Ja sobie jednak właśnie jego w głowie zatytułowałam ojcem tego ćwiczenia bo chyba to on opisał je najdokładniej właśnie dość dokładnie tłumacząc jak go "nie" wykonywać.

Wczoraj niestety w godzinach wieczornych biedny Stainbrecht się w grobie przewracał z prawa na lewo i z lewa na prawo przez dość długo, bo napisawszy tu o tym ćwiczeniu znów sobie poukładałam w głowie pewne rzeczy (to dzięki wam, chyba to pisanie działa na mnie trochę terapeutycznie) postanowiłam mocno się na tym skoncentrować. No i wyszło na jaw, że "prawdziwa" łopatka na koniu ze skrzywieniem lateralnym, któremu towarzyszy (skrzywieniu) odwrotna rotacja transwersalna to ćwiczenie na jedną ze stron (tą z odwrotną rotacją) jest piekielnie trudne dla rekreanta.

Powodów jest kilka.
Ale na początek mam pytanie - jak u was z orientacją przestrzenną swego ciała i ze wzrokiem?
Już tłumaczę o co mi chodzi. Lata temu pierwszy raz w swoim życiu odwiedziłam muzeum historii naturalnej w Londynie. Byłam wtedy na początku szkoły średniej, miałam 15, 16 lat. Muzeum historii naturalnej w Londynie to poza oczywiście częścią eksponatową ogromny plac zabaw, gdzie człowiek może więcej dowiedzieć się o swoim ciele i zmysłach. Było tam takie urządzenia (zabawki), gdzie trzeba było patrząc przez "dziurę w obudowie" na narysowaną linię (pozioma pionową, kształty) i za pomocą gałki na zewnątrz tego urządzenia drugą linię ustawić identycznie.
Poległam! Choć wydawało mi się, że przecież jak to - ja to robię dobrze i prosto to okazywało się, że linie ustawiane przeze mnie zawsze nie nakładały się na te "widziane z perspektywy". Oczywiście wtedy zamiast wyciągnąć z tego wnioski "obraziłam" się na tą zabawę, szczególnie, że innym uczniom wychodziło to lepiej.

Wczoraj ta sytuacja gdy "cisnęłam ta nieszczęsną łopatkę" stanęła mi przed oczami jakby to było dosłownie kilka a nie prawie dwie dekady lat temu.
Zrozumiałam pewną rzecz - otóż niestety nasze poczucie naszego ciała w przestrzeni i tego co widzą nasze oczy często mija się ze stanem faktycznym. A jeśli źle widzimy i czujemy siebie to zapewne jeszcze gorzej (mniej prawidłowo względem stanu faktycznego) widzimy Konia z perspektywy nas na nim. W końcu ze sobą spędzamy 24h/ dobę a z Koniem nawet tm najukochańszym często dużo mniej.

Najpierw pojechałam na kros ponapawać się ciszą i spokojem oczywiście z ambitnym planem "wygalopowania konia z całej epy". Acha... akurat:( Po zacieśnionym, urywanym stępie, pływającym nierytmicznym kłusie i spotkaniu z nisko latającymi żurawiami ( powiedzmy, że poczułam wiatr skrzydeł na twarzy) zadecydowałam, że może jednak dla poczucia własnego bezpieczeństwa wjadę chociaż na czworobok. Zawsze to takie jakieś ograniczenie przestrzeni, choćby psychiczne.

Myślę sobie - idealna okazja - nie ma ograniczenia w postaci bandy czy choćby płotków (koń nie będzie symulował) ale jest dla mnie widoczna linia... Skoncentruję się więc na tej "steinbrechowsko- guierinierowskiej" łopatce...

I CO SIĘ OKAZAŁO!!!
Aż mi wstyd pisać normalnie. Otóż Panie i Panowie, czy można przez 4 lata jeździć na Koniu (jednym i tym samym) i nie widzieć, że jest on powyginany w kręgosłupie jak paragraf?!!
Niestety tak! Ba! Nie trzeba do tego być kompletnym idiotą z IQ na poziomie zdechłego szczura. Może i nie jestem specjalista od "rocekt science" ale jakieś tam studia mam, języki obce znam, tabliczkę mnożenia też, nawet prawo jazdy mam. Więc statystycznie nie należę do tej "głupszej" części społeczeństwa.
A jednak...


Ale po kolei. Tak jak pisałam wczoraj prawidłowa łopatka to taka, która poprzez utrzymanie całkowicie prostego (bez zgięcia lateralnego) odcinka miednicy i lędźwiowego i poprzez wyegzekwowanie mnimalnego zgięcia w odcinku piersiowym "wymusza" na kolumnie kręgosłupa właściwą rotację.
Jakież było moje zdziwienie gdy, kiedy w końcu dogadałam się z moim Koniem, (który dość mocno przezywał jeszcze nisko latające żurawie) zauważyłam (poczułam), że gdy udaje mi się uzyskać taki stan ( w naszym przypadku zgięcie w odcinku piersiowym było tycie, tyciunie, inaczej koń gubił rytm a zad wyjeżdżał na zewnątrz) to w zasadzie dopiero wtedy ten koń jest prosty!!!
Dlaczego do diabła przez 4 lata żyłam w przeświadczeniu, że mam konia krzywego przeciętnie (ot typowe skrzywienie lateralne pt. " Koń gorszy na..." i nie widziałam (nie czułam) że jest on przekoszony jak audi po dachowaniu?


Szukając odpowiedzi nasuwają mi się następujące wnioski (instrukcja w pigułce):
1. Koń który równo oparty na wodzach i równo zamknięty dosiadem i łydkami porusza się po idealnej linii prostej wcale nie musi być prosty. Zdolność koni do kompensacji skrzywień kręgosłupa jest wręcz fenomenalna! ( coś jak zdolność mojego męża do "bycia" trenerem)
2. Koń, który gdy patrzymy na niego z ziemi idzie stawiając wszystkie 4 kończyny idealnie (prosto) względem siebie ( tyły są idealnie na linii przodów) wcale nie musi być prosty - powód dokładnie ten sam jak w punkcie 1 - zdolność do kompensacji.
3. Jak można rozpoznać czy koń jest krzywy -... przede wszystkim tyłkiem - czyli poczuć to...
4. Czemu takie ofermy jak ja przez 4 lata nie były w stanie tego poczuć - ponieważ ten Koń ani przez chwilę nie był prosty (bez odwrotnej rotacji) i niestety Rekreancie dopóki nie poczujesz tyłkiem "stanu perfect", to "stan unnormal" będziesz odczytywał jako "stan normal" (tylko czasem mi się tu wiesza, a tu pusty, a tu roluje, a tu traci rytm i generalnie raz idzie dobrze, a raz nie i nie wiadomo czemu, pewnie humory ma).


Jak działa poprawnie wykonana łopatka (ćwiczenie prostujące kręgosłup, nie figura pokazowa) - BŁYSKAWICZNIE!!!

Ponieważ nasze wygięcie było mikro, mini, minimalne (większego nie mogłam z resztą wyegzekwować, czemu nie ma się co dziwić) i było w zasadzie wyprostowaniem konia to skończyło się tym, że stało się naszym stanem jeździeckim na tą jazdę. Mniej więcej w przeciągu 5 - 7 minut chód konia się odblokował. Poczułam "sprężynowanie" i fazę zawieszenia, której ten koń przez poprzednie 4 lata naszej współpracy nie dał mi odczuć. Po 10 minutach zaczął znikać efekt maszyny do szycia także na "zakrętach"... po 12... musiałam skończyć - byłam zlana potem i po prostu nie miałam siły.

Egzekwowanie poprawnego wyprostowania w ruchu (najpierw stęp, kłus potem także i galop) wymagało ode mnie nie tyle przestawienia rąk i łydek ale pracy całym ciałem. Także moja kolumna kręgosłupa musiała nagle ponapinać te mięśnie ( i utrzymać pozytywne ich napięcie), których wcześniej na tym koniu nie używałam.

Zalety - jest godzina 14:07... od godziny 08:00 siedzę na dupsku za biurkiem. Normalnie wierciłabym się już jak fryga wyginając kręgosłup lędźwiowy z bólu. A tu nic. Pierwszy raz od oohoh i jeszcze trochę nie bolą mnie plecy...
Dodam, że nie mam stwierdzonego żadnego skrzywienia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym...

Jestem w tej chwili pełna optymizmu i nadziei w stosunku do przyszłości mojego konia. Zobaczymy co będzie dalej.

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: tomekpawwaw » czw kwie 11, 2013 11:47 pm

Czy jesteś pewna , żę rzeczywiście chodzi o zgięcie w kręgach piersiowych ? Trochę mnie to dziwi, bo z tego co wiem kręgosłup w odcinku piersiowym jest niemal zupełnie sztywny. Boczne zgięcie kręgosłupa może nastąpić (poza odcinkiem szyjnym) pomiędzy ostatnim kręgiem lędźwiowym a kością krzyżową oraz pomiędzy odcinkiem lędźwiowym i piersiowym. Zauważ, że jeżeli koń się zegnie w kręgosłupie (nie wnikając w którym miejscu) to zad nie wypadnie na zewnątrz i tylne nogi będą szły na wprost, zaś przednie mniej lub bardziej bokiem. Jeżeli kręgosłup się nie wygnie, albo odsunięcie łopatek od ściany będzie zbyt duże(w stosunku do aktualnych możliwości konia) to zad może wypaść na zewnątrz i zamiast łopatką do wewnątrz mamy ustępowanie od łydki. To jeden z powodów dla którego nie mam dobrego mniemania o tym ćwiczeniu.( ustępowanie od łydki a nie łopatką do wewnątrz)

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » pt kwie 12, 2013 12:06 pm

Chodzi mi o delikatne "zepchnięcie łopatki".
To ćwiczenie jest ćwiczeniem gimnastycznym gdy koncentrujemy się właśnie nie tyle na zgięciu co na minimalnym zepchnięciu łopatki i przede wszystkim na prawidłowej rotacji trenswersalnej. W zasadzie to "zgięcie" jest przy okazji jeśli dosiadem potrafimy wywołać prawidłową rotację.
Jeśli zgięcie (łopatka jest za bardzo z przodu) to nawet gdy zadnie nogi idą "obok siebie", czyli wydaje się, że idą prosto to ze względu na to, że aby nie stracić równowagi koń musi zacząć przenosić ciężar na zewnętrzną kończynę jego kręgosłup w odcinku "tylnym" zaczyna się rotować w druga stronę co pociąga za sobą taką samą rotację przodu. Nasze ćwiczenie bierze wtedy w łeb.
Dlatego tak ważny jest wtedy jeden z elementów tak zwanego "wyczucia jeździeckiego" - czyli czucie tyłkiem. Trzeba wyczuć kiedy - przy jakim stopniu zepchnięcia łopatki co dzieje się z kręgosłupem z przodu i co się dzieje z tyłu.

Proszę was tu komisyjnie o wywarcie presji (pozytywnej czyli tylko pozytywna motywacja) na dr. Marcina Komosę aby przygotował pewien preparat (on już wie jaki:).
Chodzi o preparat kręgosłupa konia, ale nie taki na sztywno zbity ale zawieszony na ramach i linkach - ruchomy. wtedy mogłabym pokazać na filmie czy na żywo korelacje pomiędzy zgięciami a rotacjami.
Tysiąc razy prościej jest to zrozumieć jak się na to patrzy a nie jak o tym czyta takie elaboraty jak moje.

No i w końcu rozwialibyśmy wątpliwości, które tu zaczynają narastać dookoła ćwiczenia "ustępowanie od łydki" i jego warianty. Dokładnie byśmy mogli przeanalizować co dzieje się z kręgosłupem podczas takiego ruchu, czyli kiedy jest to ćwiczenie wskazane a kiedy szkodzi.

Co do tego preparatu to wykonanie czegoś takiego jest mega, mega trudne. Po pierwsze trzeba umieć to wykonać (mieć pomysł na ) technicznie, tak aby nie zniekształcić zależności funkcjonalnych kręgosłupa, po drugie w tym wypadku (zachowanie ruchomości) to dziesiątki żyłek, które trzeba przez ten kręgosłup poprzeplatać - potrzebna jest anielska cierpliwość i precyzja. Po trzecie trzeba mieć odpowiedni kręgosłup z Konia:(. Odpowiedni to jest z Konia gorącokrwistego (bo to nas interesuje), który miał w miarę normalną budowę. A takie coś to jest prawie nie do dostania w tym kraju.
POMÓŻCIE.

Awatar użytkownika
Piotr Sabiniarz
Posty: 104
Rejestracja: pn lis 23, 2009 12:39 am

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Piotr Sabiniarz » pt kwie 12, 2013 6:56 pm

Kociebury może łatwiej by było przedstawić to, o czym piszesz przy użyciu płaszczyzn w jakich porusza się kręgosłup. Bo wiadomo ruch kręgosłupa odbywa się w trzech płaszczyznach:
1. Strzałkowej.
2. Czołowej.
3. Poziomej.
Tylko należałoby ustalić, która płaszczyzna, ... w której płaszczyźnie i jak porusza się kręgosłup konia.

Kociebury czy Tobie o to chodziło :) https://www.youtube.com/watch?v=DP8Gv_v5Dv8

I jeszcze jedno :D korelacje pomiędzy zgięciami a rotacjami :D

https://www.youtube.com/watch?v=jmAfKN-j7Ss ,

Wydaje się mi, że w grę wchodzą nie tylko żyłki ale gumki recepturki - symulujące swoją kurczliwością i rozciągliwością mięśnie przykręgosłupowe i m.najdluższy grzbietu dzięki temu taki kręgosłup w rękach człowieka naprawdę żyje i można łatwo demonstrować co i jak działa.

I jeszcze http://www.scienceofmotion.com/index.html strona Jean'a Luc Cornille'a.


Mam nadzieję, że teraz będzie bardziej przejrzyście. :)

A i jeszcze jedno gdyby potrzebny był człek z anielską cierpliwością to służę pomocą. :)

"Dajcie mi punkt oparcia, a podniosę Ziemię" - powiedział Archimedes odkrywając prawa dźwigni.

Dajcie mi kości konia... . :)

Awatar użytkownika
tomekpawwaw
Posty: 380
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 7:41 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: tomekpawwaw » pt kwie 12, 2013 8:49 pm

Przyznam się, że nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząć o "zepchnięciu łopatek". Czy chodzi o ćwiczenie nazywane "pół łopatki do wewnątrz" wzgl " łopatką do przodu", czyli linia łopatek jest przesunięta o kilka- no może kilkanaście cm względem zadu? Takie odsunięcie może być uzyskane dzięki ugięciu kręgosłupa (na filmie widać jak niewiele kręgosłup może się zgiąć) bez zgięcia "w lędźwiach" . I teraz, czy poczynając od Guerinierre'a, który opisuje łopatkę na 4 śladach, czyli przy zgięciu daleko większym ujeżdżacze popełniali błąd?. Swoją drogąprzy dobrze wykonanym ćwiczeniu , nawet przy znacznym przesunięciu łopatek koń nie przenosi ciężaru na zewnątrz (jeżeli równowaga będzie zaburzona to koń będzie przesuwał się w bok w kierunku na zewnątrz zgięcia) . Natomiast będzie tak, jeżeli ćwiczenie będziemy wykonywać źle, np za szybko chcąc uzyskać wyraźne odsunięcie łopatek.
Piotrze, dzięki za filmy :lol:

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: Cejloniara » sob kwie 13, 2013 5:05 pm

Eeee to ja tu wrócę, jak Uniwersytet skończę, bo się już pogubiłam i zupełnie tych rotacji i wygięć transatlantyckich sobie już nie wyobrażam :( no nie o wszystkim da się pisać :( ale czytam, czytam :)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

kotbury
Posty: 60
Rejestracja: czw lip 23, 2009 3:08 pm

Re: Szkolić oko i charakter - po spotkaniu z Gerdem

Post autor: kotbury » pn kwie 15, 2013 10:51 am

Piotr Sabiniarz pisze:
I jeszcze jedno :D korelacje pomiędzy zgięciami a rotacjami :D

https://www.youtube.com/watch?v=jmAfKN-j7Ss ,



I jeszcze http://www.scienceofmotion.com/index.html strona Jean'a Luc Cornille'a.


Mam nadzieję, że teraz będzie bardziej przejrzyście. :)

A i jeszcze jedno gdyby potrzebny był człek z anielską cierpliwością to służę pomocą. :)

"Dajcie mi punkt oparcia, a podniosę Ziemię" - powiedział Archimedes odkrywając prawa dźwigni.

Dajcie mi kości konia... . :)

NO dokładnie o to!!! To właśnie mój guru!!! Chłonę wszystko co JLC powie i pokaże i czasami pisuję do niego i jego żony z pytaniami i zawsze dostaję dokładne odpowiedzi. Cudowni ludzie.

Transwersal rotation to nie wiem w jakiej to płaszczyźnie po polsku jest, ale już tu to raz tłumaczyłam - jeśli założymy, że nasza głowa to wyrostek kolczysty a ramiona rozłożone w bok to trzony to ta rotacja to tak jakby pomachać ramionami na boki (co za tym idzie głowa też się na boki odchyla). Jak samolot machający skrzydłami.

Za jakiś czas żegnam się na trochę z moją mocno absorbującą pracą zawodową i mam nadzieję przejść przez kurs z moim guru. Na razie zgłębiam tajniki: http://www.amazon.com/Transversal-Rotat ... l+rotation

Szczególnie wszystkim polecam ten link wstawiony przez Piotra na temat "lateral bending". Tam właśnie dokładnie JLC tłumaczy "magię" łopatki do wewnątrz i pokazuje ile "zgięcia- zepchnięcia" w łopatkach jest potrzebne do wykonania prawidłowej łopatki.

W ogóle to polecam wszystkim zapisać się na newsletter bo JLC przesyła cudowne teksty i świetne video.

Piotrze co masz na myśli mówiąc, że polecasz się jako "człowiek z anielską cierpliwością"?

ODPOWIEDZ