Gryzący problem

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Gryzący problem

Post autor: Roxy » czw lis 15, 2012 11:52 am

Przerabiałam gryzące - i nie tylko - przypadki nie raz, jednak tym razem poległam.
Myślałam, że dam radę problem rozwiązać, ale jestem zmuszona prosić o poradę, bo ręce mi już opadają :? W końcu kto pyta, nie błądzi :mrgreen:
Na początek nakreślę w skrócie krótką historię konia, bo być może jest to istotne.
Obecnie dzieciak ma prawie 1,5 roku. Trafił do mnie w wieku 8 miesięcy czyli stosunkowo niedawno. Całą zimę u poprzednich właścicieli spędził na łańcuchu w stanowisku obok swojego pół-brata(w tym samym wieku), wychodząc sporadycznie na rundkę się wybiegać i znów do obórki. Nie twierdzę, że miał źle. Zawsze najedzony, codziennie czysto a to, że powinien być padokowany to inna bajka. Odwiedzałam go kilka razy zanim trafił do mnie i byłam przerażona faktem, jak ten koń jest stłamszony przez swojego kompana ze stanowiska. Chodził po nim, deptał go, wgniatał w ścianę, istny terrorysta. Natomiast ta sierota zero obrony własnej, nawet uszu stulić nie potrafił. Myślałam, że będzie trzeba długo pracować nad tym, aby koń nabrał trochę pewności siebie...o jak się myliłam :lol:

Przyprowadziłam go do siebie, został bardzo dobrze przyjęty przez moją klacz. Początkowo nieśmiały, żadnych problemów, aż w końcu koń odżył i zaczęły się szopki. Koń gryzie. Ot tak, zawsze, przy każdej najmniejszej okazji koń gryzie. Nie jest to straszenie. Nie jest to też startowanie galopem na człowieka, żeby ugryźć i przegonić. Spokojnie podchodzi i bach.
Staram się z tym walczyć. Trzymam go od siebie na odległość czy to w boksie czy podczas ćwiczeń w zwykłym prowadzeniu na uwiązie (właśnie...jak zachowuje ode mnie odległość to jest tak poirytowany, że ciągle gryzie uwiąz). On tak się fiksuje na tym, żeby człowieka złapać, że nie jestem w stanie ćwiczyć z nim codziennych czynności, ponieważ ciągle jest walka zębami. Widzę, że wyrzucanie go z mojej strefy nie jest w ogóle rozwiązaniem, ponieważ problem jest od razu przy chociażby ściąganiu/zakładaniu kantara.

Rozpisałam się..ale krócej nie umiałam :oops: Bardzo proszę o jakąś radę. Robi się z niego niezły byczek, aktualnie psychicznie wygrać z nim nie umiem, a niedługo i fizycznie polegnę jak mu się podrośnie.
Zaznaczam, że konia absolutnie się nie boję. Nie robię przy nim dziwnych, niepewnych ruchów. I nie skradam się, żeby do niego podejść :)
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Gryzący problem

Post autor: Dagmara Matuszak » czw lis 15, 2012 1:59 pm

Roxy, moim zdaniem pies jest pogrzebany w tym, że ten koń nie miał szansy na normalną socjalizację - kiedy zamiast dorastać w stadzie, najlepiej mieszanym wiekowo, stał w obórce.
Jakie podłoże ma Twoim zdaniem to gryzienie - chęć dominacji, lęk, frustracja? Brak znajomości normalnych zachowań komunikacyjnych? Jakie sygnały daje koń, zanim ugryzie? Jak się zachowuje wobec Twojej klaczy?
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Gryzący problem

Post autor: Roxy » czw lis 15, 2012 2:50 pm

W mieszanym stadzie przebywał od czerwca do pierwszych mrozów - wtedy został zamknięty. Do mnie przyszedł w marcu i od razu poszedł na dwór.
(kilka dni temu jego poprzednie stado uciekło pozwiedzać wieś - udało mi się złapać jego matkę i o zgrozo - zareagowała paszczą dokładnie tak jak reaguje on..)

Przykro mi to mówić, ale on zachowuje się, jakby ciągle był niezadowolony z życia.. :roll: Wiecznie podminowany. I to nie tylko w relacjach z człowiekiem. Na padoku ciągle chodzi jakby obrażony. Sporadycznie można go zobaczyć z "uśmiechniętymi uszami".
Jest mi strasznie trudno go rozgryźć z tego względu, że nie atakuje tak jak koń dominacyjny. Zazwyczaj łapie zębami bez wyraźnego ostrzeżenia (bo te jego uczy to wiecznie położone, ale nie na tyle, żeby pokazywały agresję)
Jego styl bycia pasuje do frustracji..
Staram się mu zapewniać wszystko co mogę. Jest padokowany od rana do nocy, często 24/h. Latem całe dnie na trawiastych padokach gdzie ma szanse się wybiegać.

Jeśli chodzi o kontakty z klaczą - wydaje mi się, że lepiej być nie może. Jest i jego dobrą koleżanką i nauczycielką. Szaleją wspólnie bardzo dużo,także nie można powiedzieć, że brakuje mu rówieśnika do zabaw (zresztą ona też odżyła),jednak kiedy trzeba to pokaże mu, gdzie jego miejsce i na co pozwalać sobie nie może.
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Gryzący problem

Post autor: Magda Pawlowicz » czw lis 15, 2012 8:06 pm

To ogierek jest?
Wykastruj jeśli tak.

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Gryzący problem

Post autor: Roxy » czw lis 15, 2012 8:12 pm

Jest wykastrowany..
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Gryzący problem

Post autor: Magda Pawlowicz » czw lis 15, 2012 9:22 pm

upsss
To ja mam hipotezę taką:
matka tak robiła(widziałaś to) więc on się nauczył przez naśladownictwo od matki. Karcić to trzeba po prostu na mój gust, do skutku. I znaleźć mu jakąś formę pracy, żeby mu się nie nudziło...Może możesz go zabierać w teren razem ze swoją klaczą? Na lince?

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Gryzący problem

Post autor: Roxy » czw lis 15, 2012 9:39 pm

Hmm..właśnie problem taki, że karcenie go nie odnosi skutku. Zdarzyło mu się raz podnieść na mnie nogę podczas jedzenia. Akcja-reakcja, został skarcony i do dziś jest spokój, nawet nie myśli o takich głupotach. A z gryzieniem już nie wiem co począć..

Tereny za koniem nie wchodzą w grę, ponieważ drugi koń został niedawno dożywotnio kosiarką do trawy... :( A nie ukrywam, że marzyło mi się terenować go za koniem, ale niestety.
Był zabierany na spacery, ale to była jedna wielka droga męki i pilnowanie, żeby nie mieć go na plecach :roll: Skupiał się tylko i wyłącznie na tym swoim życiowym celu...zero jakiegoś zadowolenia z nowego miejsca.
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Joanna Dobrzyńska
Posty: 911
Rejestracja: czw mar 27, 2008 9:50 am
Kontakt:

Re: Gryzący problem

Post autor: Joanna Dobrzyńska » pt lis 16, 2012 1:00 am

Ciężka sprawa, wałach, nauczony przez matkę takiego zachowania.
A skoro łapie zębami bez wyraźnego ostrzeżenia, z reguły jak napisałaś, może wyczuwając moment wyprzedź go skrobiąc butem po pęcinie (najbliżej i nieoczekiwanie dla konia) odwracając uwagę od zamierzenia jakie czyni? Co prawda nie zawsze takie odwrócenie uwagi może skutkować, ale tego bym spróbowała :| .
"Zdobądź serce swojego konia, potem dotrzyj do jego umysłu, a wtedy będziesz mógł użyć siły jego według swego zamysłu"

www.stajniabartodziej.republika.pl

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Gryzący problem

Post autor: Magda Pawlowicz » pt lis 16, 2012 7:36 pm

Czekaj, a jak go karcisz?
Tak dokładnie w jaki sposób postępujesz?
Opisz jakąś sytuację, w której to jest najbardziej uciążliwe może.

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Gryzący problem

Post autor: Roxy » pt lis 16, 2012 10:50 pm

Wszystko zależy tak na prawdę od sytuacji w której usiłuje ugryźć bądź ugryzie. Bardzo często go po prostu stanowczo cofam, aż przyjmie bardziej uległą postawę. W grę wchodzi również odangażowanie zadu (na sugestię) - może dziwny sposób na gryzącego konia (?), ale ewidentnie to pomaga zmienić jego stan umysłu chociaż na chwilę. Nie będę ukrywać - nie raz nadział się na mój łokieć..
Problemem jest też to, że bardzo szybko przechodzi w stan podniecenia. Ja staram się mu jasno wytłumaczyć o co chodzi, a on jeszcze bardziej się nakręca. Często za karcenie próbuje odwdzięczyć się jeszcze dodatkowym ugryzieniem. Wydaje mi się, że czasem aż za długo trwa nasza walka, ale jednocześnie myślę, że nie mogę go zostawić w momencie, kiedy jesteśmy w trakcie dyskusji.

Oprócz sposobu na rozwiązanie problemu - co jest dla mnie BARDZO istotne, chciałabym też mieć jakąś hipotezę na to, dlaczego tak jest.
Szukam mimo wszystko przyczyny w jego poprzednich warunkach.
Zapomniałam jeszcze dodać w pierwszym poście jednej rzeczy - może istotnej ?? Jak pisałam, stał w stanowisku z koniem w tym samym wieku, który okropnie go traktował. Jednak nie tylko jego - był to koń wychowany na butelce, bez matki, rozpieszczony do granic możliwości. Z trudem udało mi się wejść do nich do stanowiska, ponieważ od razu rzucał się z zębami i dodatkowo nogami (sposób podobny, jednak mój Agent robi to bardziej nieśmiało..więc taktyka nieco inna). Skoro przebywali tyle zimowych miesięcy i godzin tylko razem, to podpatrzył. A jak tylko poczuł się pewniej w nowych warunkach,bez konia terrorysty obok, to zaczął robić tak samo?

-edit-
Tak się znów rozpisałam, że zapomniałam odpowiedzieć na ostatnie pytanie. W jakiej sytuacji najbardziej uciążliwe? Dosłownie w każdej.. Problem zaczyna się od zakładania kantara (często gęsto zaciśnie zęby tak na kantarze, że nie jestem w stanie mu go wyciągnąć z paszczy :roll: ), przez ściąganie kantara, nie mówiąc już o prowadzeniu. Jest dobrze tylko przy czyszczeniu. Przy kopytach już jest kłopot - w końcu trzeba się schylić i narazić cztery litery :lol: Poradziłam sobie zdecydowanie w kwestii karmienia. Wchodząc do boksu idzie od razu na swoje miejsce i czeka - fakt, że wściekły ale czeka. W innych sytuacjach leżę, kwiczę i nie wiem co dalej.
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Gryzący problem

Post autor: Wojciech Mickunas » sob lis 17, 2012 12:21 pm

Może ja coś podpowiem :)
Dlaczego mówi się że najlepszym trenerem konia jest pastuch elektryczny ?
Bo wymierza "karę" w momencie przewinienia i natychmiast przestaje działać kiedy koń "odskoczy".
W kawalerii idąc tym tokiem myślenia ułani stosowali metodę gorącego buraka . Podsuwali koniowi go w momencie gdzy zdradzał ochotę na atak zębami.
Słszałem też o metodzie drucianej szczotki :( Ugryzienie takiej kolczatki nie może być przyjemne . Chodzi o to by złe zachowanie powodowało natychmiastową karę .
Człowiek , który usiłuje ukarać konia za złe zachownie z reguły spóźnia się o kilka sekund , a to wystarczy by koń nie kojarzył kary z przewinieniem. Psychologowie końscy twierdzą , iż konie myślą obrazami trzy sekundowymi . :!: i dla tego elektryczny pastuch jest taki skuteczny.
Mój kolego Krzysztof Skorupski na pytanie jednej ze słuchaczek podczas zajęć "Gotuj z Okrasą a lonżuj z Susłowskim" : Czy karać konia, który bryka na lonży ? odpowiedział : "Jedynie słuszne byłoby zastosowanie kary w momencie gdy koń ma wszystkie cztery nogi w powietrzu , bo jak wyladował to już nie bryka i karany byłby za to że przestał brykać" . Największe sukcesy z końmi mają ci , którzy zamiast karać za złe zachowania , zapobiegają im . Potrafią wyczuć zamiar konia , i przystosować swoje działanie tak ,by ten zamiar "wygasić" w zanadrzu.
To potrafił amerykanin , który wygrał w tym roku konkurs zajeżdżania w Karpaczu .
Po konkursie powiedział ponoć , że jego koń cały czas próbował się wspinać . Nikt z obserwatorów tego nie dostrzegł . :!: Znający tego konia przyznali ,że wcześniej próbowano go zajeździć i zrezygowano ze względu na trudności - wspinanie.
Nie byłem w Karpaczu ( czego załuję) z tzw .przyczyn obiektywnych .
( choć miałem zaproszenie ) ale miałem relację od tych którzy byli .
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Awatar użytkownika
Magda Pawlowicz
Posty: 916
Rejestracja: ndz sty 04, 2009 6:02 pm

Re: Gryzący problem

Post autor: Magda Pawlowicz » sob lis 17, 2012 7:24 pm

No właśnie-kara musi być natychmiastowa!
Jeśli koń by mnie usiłował gryźć to w momencie, kiedy by sięgał pyskiem w moją stronę pacnęła bym go (najchętniej linką, uwiązem) po tym pysku. Jeśli problemem jest założenie kantara to może puszczać go w kantarze przez jakiś czas?
Generalnie młode konie często próbują wszystko obgryzać, dotyczy to zwłaszcza ogierków (stąd pierwsze o czym pomyślałam to ta kastracja:-) tyle, ze tu jest problem jakis mocno utrwalony... Myślę, że nie tyle jest istotne jak to powstało, co kwestia co należy z tym dalej robić.
Ja bym jednak wprowadziła jakąś formę pracy.
jaką to zależy od tego co Roxy umiesz.
Ja bym to zrobiła "Montym" ale ja na co dzień używam tej metody...
Ale myślę, że trzeba go po prostu "zatrudnić" do czegoś i jednocześnie podkreślić dominację człowieka.

Dobrym wyjściem mogło by tez być puszczenie go do "grupy kawalerskiej" a więc do grupy ogierków trochę starszych od niego albo w podobnym wieku. Może być też wałach ale trochę starszy i trochę ogierowaty (u mnie taką rolę spełnia Nugat-wałach ale późno cięty i krył, a więc zachowania ma spokojnego ogiera) PO co ty się masz z nim bic jak mogą to zrobić inne konie? Niech się nauczy najpierw od koni, że z pewnymi zachowaniami nie wolno przesadzać! Bo chyba nie miał takiej okazji? Tam gdzie były inne ogierki był mało puszczany a ty masz tylko starszą klacz-która może nie spełniać funkcji ogierzej (chociaż niektóre kobyły robią to jak w stadzie brak samca)
Po prostu moim zdaniem na dziś potrzebne jest stado! A potem robota!

Chiquita
Posty: 93
Rejestracja: czw paź 25, 2007 8:45 pm
Lokalizacja: Strzelin
Kontakt:

Re: Gryzący problem

Post autor: Chiquita » sob sty 05, 2013 3:36 pm

I jak Roxy, poradziłaś sobie z problemem?
Jestem strasznie ciekawa, bo mam odrobinę podobny przypadek ;)
Kuźniak Agata

Awatar użytkownika
Roxy
Posty: 179
Rejestracja: pt mar 25, 2011 10:52 pm
Lokalizacja: Zabrze

Re: Gryzący problem

Post autor: Roxy » sob sty 05, 2013 8:20 pm

Chiquita, nie można powiedzieć, że sobie poradziłam. Nie dziabnął mnie już dawno, ale to nie zmienia faktu, że problemu już nie ma. Jedynie wyprzedzam zamiary konia..
Konie mówią... po prostu słuchaj..
krreska.photoblog.pl ;)

Chiquita
Posty: 93
Rejestracja: czw paź 25, 2007 8:45 pm
Lokalizacja: Strzelin
Kontakt:

Re: Gryzący problem

Post autor: Chiquita » pn sty 07, 2013 12:27 pm

No to chyba mamy podobnie.
Ja nie jestem w stanie sprawić by nie próbował, mogę tylko się bronić.
Miałam nadzieję, że może Wam się jakoś udało i że skorzystam i nam się w końcu uda ;)
Kuźniak Agata

ODPOWIEDZ