Konie na rzeź

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Konie na rzeź

Post autor: Gaga » pt kwie 18, 2008 10:28 am

Duchowa, to sie nei przyjmie na 100 %
Jak ktoś chce się nauczyć, to sięnauczy, jesli nei chce, to nawet zdając takie testy będzie "wiedział lepiej" :-( Na podwórkach koło tych koni sią jeszcze psy na łańcuchach, często wychudzone, chore, etc... i co - też nikt uwagi nei zwróci "przecież to tylko pies" :-(
Warto take rzeczy zgłaszać do TZOU - niektórzy się boją, czasami zadziała jakaś kara finansowa, czasami jakaś fundacja się w to włączy i odratuje konie... Hm jak już pisałam niejednokrotnie widuję w pensjonatach "super - sportowe" konie , stojące 24 h w boksach, wychodzące racz, lub dwa w tygodniu na ostry trening... nie pytaj jak wyglądają ich nogi, ani jak się patrzą na człowieka :-/ Kontakt z koniem? Taa chyba, że na kiełznie - o tak taki kontakt to pewnie, ale wiecej - po co - "przecież to tylko koń"... Smutne , ale prawdziwe...
Staram się na tyle, na ile mogę uświadamiać "super - właścicieli super - sportowych" (i nie tylko) koni, ale najczęsciej to jak byś grochem o ścianę ... :-(

Aniu o kursie pierwszej pomocy warto porozmawiać z weterynarzem - my czasami takie organizujemy :-) koszt niewielki a weterynarze z reguły chętni do pomocy :-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

DuchowaPrzygoda

Re: Konie na rzeź

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt kwie 18, 2008 10:37 am

tak, są tacy ludzie , którzy i tak będą robić swoje.....

tylko, ze większość tych osób, które ja spotkałam naprawdę mnóstwo błędów popełnia właśnie z nieświadomości! Oni szukali porad u rolników itp.

Owszem mogą poczytać...ale książek jest tyle, i tej wiedzy w tych książkach też od groma...my mniej więcej może i wiemy jak czytać..

A mi chodzi o zupełne podstawy. I jeżeli ktoś taki dostanie jakieś materiały w PZHK i potem będzie musiał zdać z nich test to będzie już wiele wiedział. I jak mu ktoś powie, że trzeba 8 kg owsa dawać i nie wypuszczać konia to....on wtedy jednak będzie czuł się pewniej ze swoja wiedzą, bo jednak PZHK działa jako autorytet!

A poza tym współpraca PZHK z wójtem i sołtysem....przecież tych, którzy "i tak będą robić swoje"można jakoś kontrolować chyba.

Składanie donosów nie jest proste nawet dla osoby, która kocha konie i widzi jak im źle.....lepiej by było, żeby odpowiednie organa robiły to częściej. No ja wiem, ze wolałabym ażeby to np. sołtys za mnie składał taki donos...mimo wszystko.

A co do psów i innych zwierząt....też mi szkoda. Ale jako, ze jest tu forum końskie to ja piszę o koniach....miłośnicy psów z pewnością potrafią też zawalczyć o swoje.... :D

Awatar użytkownika
Ailusia
Posty: 826
Rejestracja: czw paź 11, 2007 12:03 am
Kontakt:

Re: Konie na rzeź

Post autor: Ailusia » pt kwie 18, 2008 10:51 am

Wojciech Mickunas pisze:Przypomnam sobie ,że próbowano coś podobnego wprowadzić z kandydatami na posiadaczy psów niektórych ras,ale nie wiem z jakim skutkiem .
To miały być testy psychologiczne dla właścicieli psów ras agresywnych, jest taka lista tych ras ale z tego co wiem nic się w związku z tym nie dzieje. Tzn. lista sobie wisi ale bez konsekwencji. Próbowałam kiedyś coś wyegzekwować jak moją Ailusię pogryzła pitbulka sąsiadów, pitbull na tej liście znajduje się wysoko. Ponieważ pogryzła już czwarty raz, to uparcie dzwoniłam do straży miejskiej codziennie, ale oni nic nie mogli zrobić, "bo skąd mogą wiedzieć że to ten pies a nie inny". Nie mogli też odwiedzić właścicielki psa i kazać jej prowadzić go w kagańcu, sprawdzić czy ma to pozwolenie (to miało być takie samo pozwolenie jak na broń chyba). Mogą tylko wypisywać mandaty staruszkom w parku które spuszczą ze smyczy swojego bezzębnego dwudziestoletniego jamnika ;) to im się świetnie udaje.
Mój wujek ma mix rottweilera, który na koncie ma tylko zagryzienie kotka, odpukać, też nie robił żadnych testów ani pozwoleń, bo rottweiler jest z hodowli bez papierów więc "nie istnieje". A wiadomo że takie hodowle są bardziej niebezpieczne niż rodowodowe, bo psy może odpadły właśnie z powodu agresji.
Co do takiego podstawowego kursu - no ja nie wiem, nie wystarczy książka z obrazkami? Tyle że to są zawsze tłumaczenia z innego języka, może powinna być taka bardziej przystająca do polskiej rzeczywistości, włącznie z tutejszą roślinnością i tak dalej.
"After all is said and done, more is said than done." Posadź drzewo!

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Konie na rzeź

Post autor: branka » pt kwie 18, 2008 11:00 am

Nasz bulterier jest na razie ok, ale skończył 2 lata teraz i zauważyłam, że reaguje agresywnie na niektóre psy(ma za sobą zreszta pogryzienie z bulterierem innym i w ledwo udało si je rozszczepić, a pocharatane były bardzo). Najgorsze jest to, że nasz Runi się na psa czy inne zwierze nie rzuci, chyba ze dla zabawy ale krzywdy nie robi - ale pogzł sie z tamtym bulem przez jego właściciela, bo zaczęły sie lekko gryść i zamiast próbowac go odwołac a potem po prostu psy zabrać od siebie(mój brat tak próbował wziąć Runiego), to tamten zaczął okładać je smycza i się drzeć - no i one zaczęły walczyć:/

Ale co tu da test psychologiczny - ja np. bym mojemu bratu nie dała bulteriera za nic w świecie, a okazało się że radzi sobie z nim świetnie i Runi nie jest ani agresywny ani nic(trochę się nie słucha i jest mułowaty, ale taka jego uroda bula).

Jak wet będzie następnym razem, to go spytam czy nie zrobił by za opłatą jakiegos pokazu:D Musi Brance starnikować ząbki, to niech cos jeszcze pokaże.

DuchowaPrzygoda

Re: Konie na rzeź

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt kwie 18, 2008 11:13 am

wiem, ze zboczę z tematu...ale mam pytanie do Ani, jednej i drugiej bo widzę że Wy w psich tematach sie obracacie....

ja mam poważny problem z psami: jako, że sama często jestem w lesie /straszno tu np. w listopadzie/ to chciałam mieć ostre psy.

Brałam już różne na próbę od znajomych i te ostre psy, które gotowe były zjeść cały świat u mnie po 2 tygodniach zamienija sie w baranki kochające wszystkich ludzi!

Mam dwa psy od szczeniaka: jedna cudna suczka owczarek południowo rosyjski.....był moment , ze trochę szczekała. Ale teraz jak ktoś pod wieczór wchodzi na podwórko jest jedna wielka radość i powitanie z merdającym ogonkiem!

Obawiam się, ze może ja jakoś je źle prowadzę czy co.....co mam zrobić, żeby mieć psa, który da mi poczucie bezpieczeństwa w ciemnym lesie listopadową nocą?

Awatar użytkownika
Dagmara Matuszak
Administrator
Posty: 726
Rejestracja: pt paź 12, 2007 12:52 am
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Konie na rzeź

Post autor: Dagmara Matuszak » pt kwie 18, 2008 11:25 am

Ania Guzowska pisze:Nasz bulterier jest na razie ok, ale skończył 2 lata teraz i zauważyłam, że reaguje agresywnie na niektóre psy(ma za sobą zreszta pogryzienie z bulterierem innym i w ledwo udało si je rozszczepić, a pocharatane były bardzo). Najgorsze jest to, że nasz Runi się na psa czy inne zwierze nie rzuci, chyba ze dla zabawy ale krzywdy nie robi - ale pogzł sie z tamtym bulem przez jego właściciela, bo zaczęły sie lekko gryść i zamiast próbowac go odwołac a potem po prostu psy zabrać od siebie(mój brat tak próbował wziąć Runiego), to tamten zaczął okładać je smycza i się drzeć - no i one zaczęły walczyć:/

Ale co tu da test psychologiczny - ja np. bym mojemu bratu nie dała bulteriera za nic w świecie, a okazało się że radzi sobie z nim świetnie i Runi nie jest ani agresywny ani nic(trochę się nie słucha i jest mułowaty, ale taka jego uroda bula).
dorzucę swój OT na marginesie :):
bule nie są wpisane na listę ras agresywnych (i słusznie :)).
They're dangerous at both ends and crafty in the middle.

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Konie na rzeź

Post autor: branka » pt kwie 18, 2008 11:30 am

Nie?O, to Runiaszek nie jest groźny:) ale i tak ludzie sie go boja nie wiem czemu - dla mnie on wyglada totalnie mułowato i niegorźnie:D

Duchowa Przygodo - ja myślę, że musiałabyś chodzić z psem na szkolenie na psa obronnego. Ale nie kazdy pies sie na nie nadaje - np. mój pies jest z natury uległy(w sensie nie, ze wszytsko wykonuje tylko że zachowuje sie jak pies będący nisko w hierarchi) i strachliwy(choc rozrabia i ucieka nam czasem w sina dal) i mówili mi, że na psa obronnego sie nie nadaje. Ale mimo wszystko nas broni, bo on jest psem nieszczekającym w domu, ale jak usłyszy kogoś w nocy chodzacego po klatce to zawsze cicho buczy. Jak chodzę z nią w nocy na pacerek też się jezy na każdego, ale nei atakuje - ale jakbym zaczęła krzyczeć to jestem pewna, że by zaatakowała.

DuchowaPrzygoda

Re: Konie na rzeź

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt kwie 18, 2008 11:35 am

no tak, ale jak wytłumaczyć fakt, że u znajomych pies jest ostry, nieufny a u mnie po 2 tygodniach zupełnie zmienia charakter.To szkolenie na psa obronnego pomoże ? Chociaz może dla jużaka tak...pomyślę.

Moja suczka mała, kundelek ma bardzo nieufnych rodziców i dziadków nawet /widziałam sama!/ a u nas....oj jaka maskotka!

Klaro....trzeba tematy rozdzielić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

branka
Posty: 2099
Rejestracja: pt gru 28, 2007 2:01 pm

Re: Konie na rzeź

Post autor: branka » pt kwie 18, 2008 5:10 pm

Wiesz co ja też tak mam z moim psem, że jest super łagodny w domu i kochany i tylko by się bawił i przytulał, ale na dworze jest dużo bardziej czujna( i strachliwa, ale z tym można sobie poradzić - jesli pies sie czegoś boi należy go ignorowac i iść przed nim i nie zmuszać na siłe do podejscia do tej rzeczy - szybko zobaczy, że my się tego nie boimi i że nie ma co panikować - ja tak oduczyłam swojego psa lęku przed motorami, hałasem, obcymi z parasolami, końmi itp)
Ja jej pewne rzecz wyćwiczyłam(mówię o moim psie - Ginie, bo bulterier jest brata). Np. ide na spacer wieczorem i ktoś sie wyłania z zza krzaków czy idzie ciemną ulicą i pies reaguje zjeżeniem sie i burknięciem(generalnie ona szczeka tylko jak się z nią bawię, albo jak czeka pod sklepem, więc to takie buczenie jest charakterystyczne), no i jak ona tak burknie to mówię:dobrze(takim tonem pokazującym, że to pochwalam a więc wysokim), no bo mnie ostrzegła, ale nie pozwalam jej już na więcej buczenia itp. Daje jej do zrozumienia od początku, że ma mnie ostrzec i na tym jej rola się konczy. Ale oczywiście zjeżona idzie nadal, a każdy człowiek omija mnie szerokim łukiem. Oczywiście gdyby podszełd i zaczął gadać przyjaznym tonem i ja też, to pies by podszedł sie przywitać, ale w innym wypadku jest wciąż najezona i czujna. Ale to trzeba u psa wyrobić, tak by nie ujadał na każdego przechodnia ani tez nie miał tego gdzieś, że ktoś sie w nocy skrada. Ważne jest też, by nie krzyczec na psa, jak szczeka na innych ludzi lub sie rzuca, bo to podjudza do ataku(nie rozumie naszych słów tylko słyszy podniesiony ton). Dlatego do agresywnego psa trzeba mówic spokojnie, głosem bez emocji. Bul ma tak, że jak się zetną z Giną i sie zacznie krzyczeć na nie, to on ze zwykłego "ustawiania się" robi większą sprzeczkę - dlatego jak tylko zaczynają na siebie warczeć mówię spokojnie :"Gina, Runi do mnie" i one przychodą,a a ja odwracam ich uwagę, by się nie gryzły(np wykonują jakies ćwiczenie, daje im nagrodę i znowu daje im wolną rękę w zabawie).

Miałam w ogóle dziś wykład o agresji(aż 4,5h :)), był bardzo ciekawy i było mnóstwo o zwierzętach i o tym, że poza jakąś tam rybą ludzie są nabardziej agresywnymi zwierzętami na świecie. I np. że oglądanie kreskówek, w której ktoś się bije wywołuje większą agresję nawet, niż gdy na filmie biją sie ludzie(choć jak dziecko obserwuje ludzi to ma większa skłonnośc do naśladowania dokładnie tych zachowań co oni, a w przypadku kreskówki agresja jest nieukierunkowana). I że np. jak ktoś ma na ścianie powieszoną strzelbe jako eksponat albo na wierzchu w kuchni noże, to osoby mieszkąjace w takim domu są agresywne(tzn bardziej niz ludzie, którzy tego nie mają). I że temperatura otoczenia ma nawet wpływ na agresję i w ogóle milion rzeczy.
I było o koniu, że nie przejdzie przez powierzchnię lustrzaną, pod którą widac przepaść, a człowiek przejdzie jeśli zdaje sobie sprawe z tego, że to podłoga i nie wpadnie w przepaść. I było o tym, że koń ma wrodzony lęk przed wężem, ale człowiek także i pawian. I że jak źrebaczka się wyhowa tak, że nie będzie wiedział od mamy że wąż jest straszny to i tak się bedzie go bał(ale to prawie wszyscy koniarze wiedzą) I koń bałby się też duzego pająka podobno. A z tymi przepaściami konkluzja była taka, że koń lepiej sobie poradzi w górach i prędzej uniknie wpadnięcia w przepaśc niż człowiek, więc jak mamy w górach wąskie drogi i konia do dyspozycji, to lepiej pozostac na jego grzbiecie niż zejść i próbowac go prowadzić:)
Aha a jak zaatakuje was stado wilków to najlepiej położyć się na ziemi, podnieść głowe i odsłonić szyje i zacząć wyć jak wilk i potem odsunąc sie na kilk a kroków i powolutku odbiec i wilki nas wtedy prawdopodobnie nie zaatakują - heh, ale jednak nie polecam testowania tego,bo groźi przegryzieniem tętnicy w szyi jak cos nie pójdzie :wink:

OFF top wyszedł,trzeba by jakoś rodzielic rzeczywiście...

Awatar użytkownika
Myszata
Posty: 18
Rejestracja: pt paź 05, 2007 8:44 am
Kontakt:

Re: Konie na rzeź

Post autor: Myszata » śr sie 20, 2008 8:41 pm

od kilku osób już słyszałam, że siwków na rzeź nie skupują...
czy ktos z was jeszcze słyszał tego typu teorie?
co o tym sądzicie?
"Nie ważna jest metoda, narzędzia czy technika, najważniejsze jest podejście!"

Awatar użytkownika
Klara Naszarkowska
Administrator
Posty: 689
Rejestracja: czw paź 11, 2007 11:12 am
Kontakt:

Re: Konie na rzeź

Post autor: Klara Naszarkowska » pt sie 22, 2008 1:02 am

Brytyjskie gazety zaczęły ostatnio nagłaśniać sprawę transportów żywych koni do rzeźni. Piszą o problemach, zaniedbaniach. I wzywają do działania, podpisywania petycji, wpływania na parlamentarzystów. Tak pisze o tym Horse&Hound (do tego jest "pamiętnik": 1, 2, 3, 4, 5 ze zdjęciami oraz materiałami video) . Do którego artykułu odwołuje się z kolei Horse.



A wszyscy odsyłają do akcji organizacji World Horse Welfare - pod hasłem "Make a Noise" (czyli mniej więcej "Narób hałasu"). Klip na pierwszej stronie jest smutny ale nie drastyczny (jakby ktoś się wahał, czy oglądać). Myślę, że warto to podlinkować różnym, niekoniecznie polskim, znajomym.
Teolinek (You'll never shine if you don't glow.)

SylwiaodMargot
Posty: 47
Rejestracja: śr paź 24, 2007 10:23 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Konie na rzeź

Post autor: SylwiaodMargot » ndz sie 24, 2008 10:36 pm

myszata:

mięso siwych koni nie jest wykorzystywane do spozycia przez ludzi ale jako karma dla innych zwierząt np lisów, psów - TAK

oto wyjaśnienie teorii:

kolor włosa konia uwarunkowany jest przez barwnik, pigment
włosy koni siwych są "przezroczyste" - bez pigmentu, który albo do włosa nie trafia albo jest z niego wycofywany...ale organizm dalej produkuje pigment który to odkłada się przez całe życie konia w różnych miejscach głównie właśnie w mięśniach w postaci "złogów"...takie mięso ze złogami pigmentu jest "trujące"... nie nadaje się do spożycia dla ludzi...
Respect - hard to get, easy to loose

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Re: Konie na rzeź

Post autor: Gaga » pn sie 25, 2008 12:40 pm

Pierwsze słyszę... myślę, że te teorie można włożyć między bajki. Przecież zgodnie z nimi nie jedlibyśmy białych kur, białych (różowych) świń i mało - łaciatych krów...
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Re: Konie na rzeź

Post autor: Wojciech Mickunas » pn sie 25, 2008 6:39 pm

SylwiaodMargot ma rację . Wiem o tym od dawna to znaczy od lat 60tych .( tak dawno że aż strach pomysleć.) Do uboju konsumcyjnego zakłady mięsne nie przyjmowały koni siwych z jasną skórą (różową). Spotykałem się z tym podczas pracy w Stadninie Koni Racot gdzie było ok. 400 koni , wiec przypadki kierowania konia do ubojni zdarzały się częściej niż w małych stajniach , z mniejszą liczbą koni.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

DuchowaPrzygoda

Re: Konie na rzeź

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn sie 25, 2008 7:58 pm

na naszym najbliższym skupie siwki są również skupowane.

Natomiast nie skupują żadnych koni , które np. kuleją czy z innego powodu nie mogłyby dojechać cało do rzeźni...

ODPOWIEDZ