Weterynarze, poziom usług, wiedzy, konie gorąco/zimnokrwiste

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Weterynarze, poziom usług, wiedzy, konie gorąco/zimnokrwiste

Post autor: Wojciech Mickunas » czw lut 14, 2008 8:25 pm

Rozmowa wydzielona z wątku Człowiek "oczami" konia.
Trener odnosi się do wypowiedzi DuchowejPrzygody. Teolinek

DuchowaPrzygoda pisze:Gaga to niesamowite dopiero na tym forum dowiedziałam się, ze konie nasz strach potrafią wyczuwać również po zapachu. I słyszą nasz oddech...serio? A z jakiej odległości?
Jeszcze dużo więcej będziecie mogli się dowiedzieć z tego forum pod warunkiem ,że nie będą się pojawiały rewelwcyjne informacje z cyklu np.
" Pani doktor zdjagnozowała klacz przed zakupem i stwierdziła ,że klacz jest "mało wrażliwa " i ma nieczułe miejsca tam gdzie inne konie mają czułe" Poproszę o nazwę uczelni na której takich rewelacji uczą przyszłych lek.wet. ( aż mi się skalpel w kieszeni otwiera jak takie rzeczy czytam.) Nie będzie też rewelacyjnych informcji o tym ,że jeden genialny "wynalazca" skonstruował " dobrze wyważony bat z tajemniczą końcówką przez .....wykonaną"
Już mam ciarki na plecach jak sobie wyobrażam ten bat z "końcówką tajemniczą" i "świetnie wyważony"
Niechętnie też czytam na forum o "śmierdzącym mięsie i muchach" jakoś mi to "podejrzanie pachnie".
Tak więc dbajmy o jakość i wagę gatunkową informacji przekazywanych na tym forum , bo z założenią nie miało to być miejsce do zamieszczanie wszystkiego , co komu przyjdzie do głowy w bezsennej nocy.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

martik

Post autor: martik » pt lut 15, 2008 12:45 am

Wojciech Mickunas pisze:" Pani doktor zdjagnozowała klacz przed zakupem i stwierdziła ,że klacz jest "mało wrażliwa " i ma nieczułe miejsca tam gdzie inne konie mają czułe" Poproszę o nazwę uczelni na której takich rewelacji uczą przyszłych lek.wet. ( aż mi się skalpel w kieszeni otwiera jak takie rzeczy czytam.)
Dobry wieczór, pozwolę się odnieść do Pana słów, bowiem przywołał Pan moje.
Uczelnia, na której uczą takich rzeczy, to warszawska SGGW. Pani doktor ma wieloletnią praktykę i jest jednym z lepszych weterynarzy w stolicy.
Jej diagnoza była postawiona na podstawie badania klinicznego. Badając grzbiet ręką nie zauważyła u klaczy odpowiedniego wygięcia na ucisk, ba, nie zauważyła prawie żadnej reakcji. Żeby pokazać mi jak to działa u innych koni, zrobiła to samo badanie na innym koniu. I ten pod uciskiem wyprężył grzbiet jak kot.
Ponieważ nie jestem weterynarzem, a jedynie logistykiem, nie potrafię powiedzieć jak ta część badania się nazywa ani jakie dokładnie zależności decydują o takiej lub innej wrażliwości grzbietu.
W rozmowie z Panią doktor przywołała też ona różnice w odczuwaniu pomiędzy końmi ras gorąco i zimnokrwistych. Powiedziała, że mimo, iż mój koń jest gorącokrwisty, jego ciało w tym przypadku reaguje jak u konia zimnokrwistego.
Nie czuję się upoważniona do bronienia Pani doktor, ponieważ nie dysponuję taką wiedzą merytoryczną i na pewno coś mogę pokręcić. Wydaje mi się jednak, iż tak otwarte atakowanie osoby, której być może Pan nawet nie zna jest trochę na wyrost. Oczywiście nie neguję Pana wiedzy w zakresie weterynarii ale proszę mi wybaczyć, zaufanie do tego akurat lekarza mam, bowiem od wielu lat opiekuje się końmi z naszej stajni i wszystkie one mają się w dobrym zdrowiu.
Przykro mi, że swoim pytaniem oraz odpowiedziami na pytania innych użytkowników zaniżyłam poziom Pana forum.
Pozostaje mi się pożegnać i podziękować za udzielone do tej pory rady.
Dobranoc.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » pt lut 15, 2008 8:17 am

Nie ma tak mądrej książki, by nie dało się w niej znaleźć jakiejś głupoty i nie ma tak mądrego człowieka, by czasem nie usłyszeć od niego jakiejś niedorzeczności. Pragnienie mądrości to miłość nieodwzajemniona, a polega na samodzielnym dokonywaniy wyboru pomiędzy przeróżnymi twierdzeniami.


I wypowiedź z macierzystego wątku.
T.

DuchowaPrzygoda pisze:Trenerze proszę się tak nie złościć...martik nie miała nic złego na myśli, ja ją rozumiem!
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pt lut 15, 2008 9:28 am

martik pisze:Jej diagnoza była postawiona na podstawie badania klinicznego. Badając grzbiet ręką nie zauważyła u klaczy odpowiedniego wygięcia na ucisk, ba, nie zauważyła prawie żadnej reakcji. Żeby pokazać mi jak to działa u innych koni, zrobiła to samo badanie na innym koniu. I ten pod uciskiem wyprężył grzbiet jak kot.
Nie jestem oczywiście weterynarzem, ale sprawdzanie grzbietu konia przeprowadzam po każdej jeździe.
Jest rzeczą normalną, że koń, którego nic nie boli stoi spokojnie , bez odruchu uciekania od uciasku.

Natomiast każdy koń, który ma bolesne miejsce badane dotykiem, natychmiast zareaguje.

A im mocniejsze mięśnie grzbietu, tym ucisk może byc mocniejszy przy kompletnym braku reakcji konia.

Łaskotek w tym miejscu kon raczej nie ma?

Kuc, który ma naprawde ogromny temperament , a jednoczesnie mocne te mięśnie może być stukany szczotką wzdłuż kręgosłupa i nawet tego nie zauważy :)

A przeciez to rasa prymitywna , mimo tego znakomita reakcja na np dosiad , czy łydki.

Po prostu został tego nauczony :)
zaufanie do tego akurat lekarza mam, bowiem od wielu lat opiekuje się końmi z naszej stajni i wszystkie one mają się w dobrym zdrowiu.

Ja coraz częściej dochodzę do wniosku, że w większości niezbyt powaznych chorób konie zwalczają same , a czasem mimo interwencji lekarza.

I wcale nie mam zamiaru podważać niczyich kompetencji, zwłaszcza osoby, której nie znam.
To obserwacje z własnego podwórka
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » pt lut 15, 2008 9:57 am

Jakiś OT grzbietowy się tu rozwija :-)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » pt lut 15, 2008 11:58 am

W rozmowie z Panią doktor przywołała też ona różnice w odczuwaniu pomiędzy końmi ras gorąco i zimnokrwistych. Powiedziała, że mimo, iż mój koń jest gorącokrwisty, jego ciało w tym przypadku reaguje jak u konia zimnokrwistego.
Szczerze mówiąc, przy całym szacunku dla wiedzy i doświadczenia Pani Doktor, takie twierdzenie jest mocno niedorzeczne. Nie istnieją żadne potwierdzone w jakikolwiek sposób różnice w odczuwaniu bodźców otoczenia przez konie poszczególnych typów czy ras. Powiem więcej, mam powody by stwierdzić, że konie zimnokrwiste są bardzo wrażliwe i mają równie delikatną psychikę i zmysły, jak konie pełnej krwi czy konie arabskie. Niech nas nie myli ich "miśkowaty" wygląd i z pozoru czasem ociężałe reakcje.
Wydaje mi się, że niestety wielu koniarzy stwarza powody do traktowania koni ciężkich ras jako zwierzęta drugiej kategorii, którym nie przysługują te przywileje emocjonalne, jakimi darzymy konie ras "szlachetnych".
Osobiście miałem sporo do czynienia z końmi zimnokrwistymi, w swojej stajni mam obecnie ich 5 sztuk (w tym 3 uratowane przed ludzkim okrucieństwem) i codzienna ich obserwacja pozwala mi na dokonanie porównań i wyciągnięcie wniosków.
Ponadto - jeśli dobrze pamiętam - motto tego forum to "Konie chcą nas rozumieć" a nie "Konie gorącokrwiste chcą nas rozumieć". Stwórzmy tu płaszczyznę do obalenia pewnych obiegowych mitów, zamiast je pielęgnować.
Na koniec - bardzo proszę, niech nikt mojego postu nie bierze jako uszczypliwości wobec siebie, po prostu cytowana wypowiedź sprowokowała mnie do poruszenia tego tematu.

PS. przpraszam za pomylenie funkcji guziczków QUOTE :)
Ostatnio zmieniony pt lut 15, 2008 12:12 pm przez sepet, łącznie zmieniany 1 raz.
Mikołaj Rey

Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Post autor: Wojciech Mickunas » pt lut 15, 2008 12:04 pm

W nawiązaniu do mojego komentarza na temat opinii dotyczącej tego że klacz szlachetna wykazywała rzekome cechy konia zimnokrwistego.W efekcie komentarza mojego jedna pani napisała na koniec "dobranoc" i jak rozumiem poszła spać . Mam nadzieje że jak się obudzi to już na innym forum. Na tym własnie polega wolność !
Utarta opinia dotycząca koni zwanych "zimnokrwistymi", jest powodem nieporozumień i złych interpretacji tego określenia.
Zupełnym nieporozumieniem , a właściwie zupełnym brakiem znajomości i rozumienia natury koni jest twierdzenia jakoby konie zimnokrwiste były mniej czułe od koni ras określanych jako szlachetne.
Cytowana w pewnym momencie opinia pewnej pani lek.wet. opierająca sie na tym twierdzeniu ni jak się nie ma do prawdy bo oparta jest na fałszywej przesłance. ( nie istotne jest w tym momencie kto za taka opinią stoi) Daleki jestem od porównywania bezpośredniego koni do ludzi , ale w tym wypadku takowego użyję wyjątkowo.
Wsród ludzi bywają tacy , którzy wyglądają "bardzo szlachetnie" a w środku są "nieczuli" jak przysłowiowy beton. Są też tacy , którzy odwrotnie z wierzchu robią wrażenie "gruboskórnych gburów". Okazuje się jednak, że w środku takiego "gbura" jast wielka wrazliwość ,szlachetność, i pulsujące serce.
Wszystkie konie bez względu na przynależność rasową i przyklejone im nazwy typu " zimnokrwisty" , czy "gorącokrwisty" są zwierzętami obdarzonymi przez naturę w bardzo podobny sposób. To ludzie nie dostrzgając tego " szufladkują " konie dla własnej wygody.
Wiedzy o tym trudno znaleźć gdzie indziej jak w realnym świecie koni, czyli w życiu. Najlepszymi nauczycielami w zakresie wiedzy o koniach są K O N I E . Trzeba tylko czasu i umiejętności uczenia się od nich.
Ostatnio zmieniony pt lut 15, 2008 12:07 pm przez Wojciech Mickunas, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » pt lut 15, 2008 1:14 pm

A ja mam wrażenie, ze zrobiły się z igłu widły i to nie w tym wątku co trzeba. Panowie, do porządku Panów przywołuję w obecność dam.
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt lut 15, 2008 3:34 pm

Konie zimnokrwiste mnie wychowały, nigdy nawet bym nie pomyślała, ze są "gorsze" od koni gorącokrwistych. Są po prostu predysponowane do nieco innych zadań...chociaż pod siodło też zaczyna się ich używać na większą skalę z dużym powodzeniem w rekreacji.

Ale....czy martik miała coś złego na myśli? Może w jakimś zakresie ma inną wiedzę bo tego nauczyły ja inne autorytety.? Czy nie wystarczy po prostu używając argumentów odpowiednio tą wiedzę zreformować?

Nie chce tutaj stawać po niczyjej stronie, tym bardziej, ze tej pani nie znam...chodzi mi tylko o to, ze jak pisze Cejloniarka "zrobiły się z igły widły" i to nie w zakresie argumentów jakie podał Trener i nasz Ułan /bardzo ciekawe , mocne argumenty/...ale, że chyba nie do końca słusznie oberwało się samej martik..

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » pt lut 15, 2008 4:02 pm

Jeszcze raz podkreślam - NIKOMU NIE CHCIAŁEM DOWALIĆ (jak to się teraz ładnie określa, a Damie w szczególności :) ). Po prostu, co też napisałem, poruszony wątek sprowokował mnie do takiej wypowiedzi o koniach zimnokrwistych. Natomiast jest również faktem, że bardzo wielu lekarzy weterynarii, mimo licznych dyplomów i dobrej opinii z uczelni, nie ma często dość doświadczenia, by pewne sprawy dostrzec i wyczuć. Jak Trener pięknie to ujął, wiedzy o koniach uczą nas same KONIE. Trzeba jednak przyjąć do wiadomości, że wiedzy tej uczymy się przez całe życie i chyba nikt nie może powiedzieć, że wie już wszystko.
Prowadzę w różnych miejscach własną stajnię już ponad 25 lat i poznałem w tym czasie zarówno znakomitych i bardzo doświadczonych, a zarazem skromnych lekarzy weterynarii, jak też i takich, którzy uznali że posiadają wszelką wiedzę tego świata i każdy inny jest głupszy. Niestety, tej drugiej kategorii przybywa w zastraszającym tempie, a wielu ma tak dobre zdolności "marketingowe" że z łatwością można uwierzyć w ich omnipotencję. Potem jednak leczą kolkę u konia chorego na ochwat, stosują sterydy bez antybiotykowej osłony u poranionych koni, nie potrafią poprawnie załozyć sondy więc tłumaczą, że obecnie odchodzi się od stosowania tego zabiegu itd. Najzabawniej było, gdy u konia z ewidentną kulawizną lekarz rozpoznał zwyrodnienie trzeszczek, lecz ponieważ koń był niespokojny, nie mógł potwierdzić swojej tezy zdjęciami rtg. Wymyślił więc, że należy wypozyczyć z ZOO strzelbę z nabojami usypiającymi gdyż klacz nieszczególnie była kontenta na widok faceta w białym wdzianku ze strzykawką w garści. Ponieważ jednak - na szczęście dla konia - był problem z ową strzelbą - ze zdesperowaną opiekunką tej klaczy, stosując metodę przekupstwa "pogrzebaliśmy" trochę w jej kopytach. Bez trudu udało się odnaleźć i spuścić ropę z kopyta - było tego ze 20 ml, cała podeszwa podminowana. Zabieg pomógł "od ręki" i na szczęście teoria trzeszczek i pomysł polowania na konia upadły...
Oczywiście, pomylić się może każdy, ale stawianie diagnozy z "fusów" zamiast zaczęcie od najprostszych potencjalnych kłopotów jest dość częste.
Mikołaj Rey

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pt lut 15, 2008 4:09 pm

Sepet jesteś ułanem w dobrym pojęciu tego słowa./ mam nadzieję, że trafnie odczytuję/.i ciekawie piszesz. Ja w każdym razie dobrze się przy Tobie czuję hahaha!

A co do weterynarzy...to już gdzieś pisałam jak leczono ochwat u mojej Klary.

Weterynarz aplikował jej witaminę C za 160 złotych. POwiedział, ze po 7 takich wizytach będzie lepiej.

Dobrze, że się w porę zorientowałam i następnym razem powiedziałam mu, że" owszem będzie lepiej, tylko komu? Panu z pewnością! "
No i już więcej go nie wezwałam.! A to też niby ceniony autorytet....chlip.

Olaf Maron
Posty: 3
Rejestracja: pn sty 14, 2008 1:31 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Post autor: Olaf Maron » pt lut 15, 2008 6:19 pm

sepet pisze:Jeszcze raz podkreślam - NIKOMU NIE CHCIAŁEM DOWALIĆ
Rozumiem, że nie chciałeś nikomu DOWALIĆ i powyższe wpisy chyba nie do Ciebie się odnoszą.

Czytając ten wątek oraz wątek o bacie odniosłem wrażenie - być może niesłuszne, że pan Wojciech delikatnie wyprosił Martik z tego forum, nie udzieliwszy jej żadnej rady dotyczącej jej problemu z koniem.

Nie bardzo rozumiem dlaczego tak się stało, bo nie zauważyłem listy tematów zakazanych, no ale administrator ma prawo dobierania sobie dyskutantów według własnych kryteriów.

Jestem pewien, że Martik obudziła się na naszym forum, czyli http://www.stajenka.fora.pl.
Pozdrawiam i pozostaję w nadziei, że ja nie zaniżyłem poziomu tego forum.

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » pt lut 15, 2008 6:21 pm

Dzięki za dobre słowo, staram się :oops:
Natomiast rekord świata jeśli chodzi o ceny usług dotyczył odrobaczania i szczepienia pewnego konia, którego właściciele wstawili do stajni mojej znajomej. Przyjechał Pan doktor, zorientował się, że właściciele konia to ludzie zasobni acz niezorientowani w temacie i zainkasował za usługę ciepłą rączką... ponad 9000 zł. Acha, koń jeszcze miał tarnikowane zęby.
Natomiast prawdziwym wzorem był dla mnie dr wet płk Bronisław Lubieniecki - lekarz weterynarii w 3 Pułku Strzelców Konnych (Wołkowysk), a po wojnie również praktykujący lekarz wet i prywatnie dowódca Koła Pułkowego _ Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy 3 PSK. Mimo już bardzo zaawansowanego wieku (ponad 80 lat) potrafił w środku nocy pojechać do potrzebującego pomocy konia i podjąć jego leczenie, stale też pogłębiał i uaktualniał swą wiedzę. Jego partnerem był technik wet. wchm. Józef Szczepański - człowiek, który z równym poświęceniem i niezwykłym talentem pomagał zwierzętom i miał (mimo że był technikiem, nie lekarzem) nieraz lepsze wyniki leczenia, niż niejeden lekarz. Prawdziwi fachowcy, kawalerzyści z krwi i kości, ludzie po których pozostała już tylko legenda, wspomnienia, nieco zdjęć... Dlatego staram się by mundur który czasem wkładam przypominał o tych najlepszych tradycjach.
Mikołaj Rey

Magdalena Roik
Posty: 53
Rejestracja: śr lut 13, 2008 2:45 pm
Lokalizacja: opolskie

Post autor: Magdalena Roik » sob lut 16, 2008 12:35 pm

sepet pisze:Prawdziwi fachowcy, kawalerzyści z krwi i kości, ludzie po których pozostała już tylko legenda, wspomnienia, nieco zdjęć... Dlatego staram się by mundur który czasem wkładam przypominał o tych najlepszych tradycjach.
Sepet, przede wszystkim weterynarze z powołania :)

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn lut 18, 2008 8:07 am

Ponieważ i mnie Pan Trener zacytował i
nie daje mi to spokoju,zatem napiszę,żeby było jasne.
Napisałam o precyzyjnym/punktowym uzyciu bata dokładnie na korzyść konia a nie odwrotnie.
I o ćwiczeniach na sucho .
W konteście mapy wklejonej przez Teo.
Wyważony bat -też w tym samym celu.
Tajemnicza końcówka -w moim przypadku -składa się z trzech żółtych nitek -to taki chwościk .Powstała jak pies mi bat ogryzł.
Nie jest to końcówka jaką może komuś podsunąć wyobraźnia czy doświadczenie.
I tyle.

ODPOWIEDZ