Hej hej Ułani!!

Zapraszamy do dyskusji
Awatar użytkownika
Wojciech Mickunas
Administrator
Posty: 1147
Rejestracja: czw paź 04, 2007 10:44 am
Lokalizacja: Baczyna
Kontakt:

Post autor: Wojciech Mickunas » pt lut 01, 2008 5:41 pm

Przybyli tu ułani choć bez koni,
Przybyli tu ułani choć bez koni .
Będzie miał przed wrogiem nas kto bronić,
Bedzie miał przed wrogiem nas kto bronić.

Przeniosłem to tutaj, bo tam gdzie było nikt nie czytał. :wink:
Nie mogę zrozumieć, dlaczego ludzie, zamiast próbować zapanować nad kilkudziesięcioma dekagramami końskiego mózgu, koncentrują się wyłącznie na tym, żeby okiełznać 500kg jego mięsni!

Awatar użytkownika
Visenna
Posty: 40
Rejestracja: pt gru 28, 2007 9:12 pm
Lokalizacja: wawa

Post autor: Visenna » pt lut 01, 2008 6:29 pm

Przystojny ten ułan na Karej ;)
Pozdrawiam
Visenna

Awatar użytkownika
Cejloniara
Posty: 1120
Rejestracja: śr paź 10, 2007 8:58 am
Lokalizacja: Mazury
Kontakt:

Post autor: Cejloniara » pt lut 01, 2008 7:10 pm

ano ano cudny :-) mam w pokoju przedwojenną kulbakę po dziadku altylerzyście. Może czas odnowić? W sumie tylko te poaski popręgowe nowe by się przydały :-)
Mówimy o sobie „miłośnicy koni”. Warto postarać się o to, by choć trochę Twój koń był Twoim miłośnikiem. To jest fair.

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » sob lut 02, 2008 1:08 am

DuchowaPrzygoda pisze:aha...a jakie cukierki?
noo... chyba marchewkowe... a może bananowe.. nie pamiętam... bo, że końskie to chyba jasne ;-)
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » ndz lut 03, 2008 1:15 am

No cóż, widzę że współcześni kawalerzyści nie mają w jeździeckim środowisku zbyt dobrych notowań: podsumowując - chleją, nie umieją jeździć, nie szanują koni ani mundurów które noszą. Niestety z bólem przyznaję, że tak w wielu wypadkach jest, choć nie powinno.
Osobiście jestem zaangażowany w temat kawalerii II RP od roku 1983, kiedy uczestniczyłem w odtwarzaniu zalążka obecnych formacji kawalerii ochotniczej. Były to zupełnie inne czasy, gdzie za publiczne pokazanie się w "sanacyjnym" mundurze przy szabli można było iść do paki na 48 godzin i zarobić przy okazji pałą. Dzisiaj te występy bardzo potaniały, a jakość zmalała, głównie w kontekście ideowym. SZKODA!
Powiem tyle: mam zaszczyt nosić mundur oficera 8 Pułku Ułanów od ok. 25 lat, jako jeden z ostatnich otrzymałem honorową Odznakę Pułkową 8 PU od Koła Pułkowego w Londynie, wszystko co robiłem było za aprobatą i zgodą Zrzeszenia Kół Pułkowych w Londynie, starałem się uczyć od najlepszych: ogromnie wiele zawdzięczam p. Lesławowi Kukawskiemu, śp płk. Bronisławowi Lubienieckiemu, śp mjr Tadeuszowi Tetmajerowi, śp. rtm Zbiegniewowi Jaroszyńskiemu, śp. por.rez Erykowi Brabecowi. Jednym z moich nauczycieli władania białą bronią był instruktor 3 PSK z Wołkowyska śp. st.wchm.Paweł Jackiewicz. Miałem przyjemność wraz z przyjaciółmi wystepować podczas uroczystości zakończenia szkolenia koni w SO Łobez w roku 1997, które to szkolenie osobiście nadzorował p. Trener Wojciech Mickunas, wspólnie z kawalerzystami z holenderskiej Królewskiej Eskorty Konnej robiłem pokazy władania białą bronią, które w ocenie p. Eryka Brabeca nie odbiegały poziomem od prezentowanych przez podchorążych z Grudziądza. Była to najcenniejsza pochwała jaka kiedykolwiek w życiu mnie spotkała ...
Piszę to nie po to, żeby się przechwalać (trochę za stary na to jestem), ale żeby uzmysłowić niektórym osobom, że prawdziwa idea i fantazja kawaleryjska nie mają nic wspólnego z opilstwem, chamstwem i arogancją wobec koni. Prawdziwe cnoty kawalerzysty to w pierwszym rzędzie:
- dbałość i troska o swego konia
- estetyka i elegancja w rzędzie końskim i ubiorze jeźdźca
- kultura osobista, szacunek wobec dam,
- pracowitość i dążenie do stałego doskonalenia swych umiejętności
- odwaga i nieraz brawura - ale nigdy kosztem konia, raczej w obronie jego dobra !

Na koniec mała ciekawostka. W roku 1982 kupiłem 2,5 letnią wówczas klacz WALERIA hod. SK Moszna (po Isador od Werona). Klacz ta, po kilku latach szkolenia, była jednym z pierwszych w powojennej Polsce koni służących do pokazów konnego władania szablą, lancą a także pistoletem. Koń idealnie zrównoważony, odgadujący zamiary jeźdźca ćwiczącego na linii pozorników, przyzwyczajony do strzałów z broni palnej, idealnie współpracujący z jeźdźcem. Na codzień służyła do sportu, głównie skoków i ... rajdów długodystansowych. Dodam też, że z chęcią skakała parkury idąc pod jeźdźcem dosiadającym jej na oklep, jedynie na kantarze i 2 sznurkach, a potem i bez tego. Nie maiłam wówczas pojęcia że istnieje takie coś jak szkoła naturalna. Po prosty wydawało mi się oczywiste że mój koń, skoro ma do mnie zaufanie, będzie tak sie ze mną bawił :) Najważniejsze jest to, że koń ten żyje do dziś, niedługo (za 2 tygodnie) kończy 29 lat i jest już ze mną 26,5 roku - czyli więcej niż pół mojego zycia. Wciąż żywotna, w doskonałej kondycji, choć już na zasłużonej emeryturze i przysługującym jej szczególnym prawom chodzenia swobodnie po całym ośrodku.
Wydaje mi się, że nie jest to dowód na brak poszanowania koni przez współczesnych kawalerzystów.
Mikołaj Rey

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn lut 04, 2008 9:40 am

Bardzo miło czytać o ułanach i poszanowaniu tradycji.
Mój kontakt z taką grupą był baaardzo baardzo dawno.W połowie lat siedemdziesiątych.Nasz ośrodek odwiedzili Ułani z Biszczy. Pojawiło się kilku starszych panów /hi!hi!-pewnie młodszych niż ja obecnie/ i osiodłali nasze konie w prawdziwe kulbaki.Takie stare jak świat.Najpierw myśmy konie rozprężali i miałam okazję po raz pierwszy na siodle tego typu jeździć.
Bardzo to było miłe spotkanie.

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » pn lut 04, 2008 10:10 am

sepet pisze:Piszę (...) żeby uzmysłowić niektórym osobom, że prawdziwa idea i fantazja kawaleryjska nie mają nic wspólnego z opilstwem, chamstwem i arogancją wobec koni. Prawdziwe cnoty kawalerzysty to w pierwszym rzędzie:
- dbałość i troska o swego konia
- estetyka i elegancja w rzędzie końskim i ubiorze jeźdźca
- kultura osobista, szacunek wobec dam,
- pracowitość i dążenie do stałego doskonalenia swych umiejętności
- odwaga i nieraz brawura - ale nigdy kosztem konia, raczej w obronie jego dobra !
To nie tylko "idea i fantazja kawaleryjska"... Niegdyś te idee przyświecały każdemu jeźdźcowi, każdemu, kto się "parał" jeździectwem - czy to sportowym, czy rekreacyjnym... Jeździec miał być zawsze elegancki, czysty, koń i rząd również... Po zakończonej jeździe zawsze było: rozsiodłać, rozczyścić, sprawdzić kopyta, odprowadzić do boksu/na pastwisko... Powrót do stajni na mokrym, ciepłym koniu był poważnym fo pas...

Dziś to wszystko odchodzi w zapomnienie - hm a jak widzę jeźdźca na koniu w długich skarpetkach to aż mnie wzdryga - toć to bielizna - i nie przystoi na koniu w bieliźnie na wierzchu jeździć :-/

Co więcej , widywany przeze mnie zimowy trening jeźdźców C w skokach:
Zdjąć derkę czyścić nie trzeba, bo po co...siodlo na grzbiet i stępem ze stajni, od stajni na halę kłus, na hali galop i skoki, kłusem do stajni, w korytarzu stęp... zdjąć siodło, zarzucić derkę i do domu :shock:
zatem nie trzeba być ułanem - ochlapusem (bez urazy) aby nie mieć do koni szacunku. To zależy od człowieka , nie od "przynależności partyjnej" ;-)

Również miałam nieszczęście pożyczyć konię ułanowi, który po powrocie z mini - rajdu (kilka godzin) oddał mi konię twierdząc "jestem zmęczony" i zniknął... Ja dopiero wróciłam z sąsiedniej stajni, gdzie odstawiłam innego konia (też brałam udział w mini - rajdzie).
Oba konie sama rozsiodłałam, rozczyszczałam, wcierałam etc. bo waćpan był jeździł i na konię już sił zabrakło :-/ oczywiście więcej mojej koni nie zobaczył...
Ułan ze zdjęcia prędzej by umarł chyba, niż konia po jeździe nie rozczyścił...
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

Guli
początkujący
początkujący
Posty: 1705
Rejestracja: śr lis 14, 2007 10:16 am
Lokalizacja: urokliwe świętokrzyskie :)

Post autor: Guli » pn lut 04, 2008 10:26 am

sepet pisze:Piszę (...) żeby uzmysłowić niektórym osobom, że prawdziwa idea i fantazja kawaleryjska nie mają nic wspólnego z opilstwem, chamstwem i arogancją wobec koni. Prawdziwe cnoty kawalerzysty to w pierwszym rzędzie:
- dbałość i troska o swego konia
...
Miałam watpliwą przyjemność oglądania treningu dwóch ułanów , na jednym koniu, zresztą zupełnie nieprzygotowanym do świstu szabli przy ścinaniu łozy.

Panowie męczyli się, więc zmieniali, a koń był jeden i juz po kilku jazdach tego dnia.
Kon coraz bardziej przerazony, zaczął cwałowac po ujeżdżalni ( nigdy wczesniej nie cwałował), az w akcie desperacji próbował sforsować ogrodzenie.


Jak wreszcie ostro zareagowałam, to zsiadł z konia i spienionego chciał zaprowadzic do stajni-zabrałam i rozstępowałam go w ręku.

Ciekawe, czy o swojego konia zadbaliby , oszczędzili?


Widziałam jednego z nich niedawno w lokalnej TV, jak z dumą prezentował swój mundur i mówił o wspaniałych ułańskich tradycjach
Mając na uwadze zachowanie dobrego klimatu i poziomu dyskusji „Guli” została usunięta z grona użytkowników forum hipologia.pl.

Awatar użytkownika
Ułan z Sącza
Posty: 7
Rejestracja: wt sty 29, 2008 11:43 pm
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Post autor: Ułan z Sącza » pn lut 04, 2008 10:33 am

Czując się po trosze wywołanym przez rtm Mikołaja Rey'a do tablicy postanowiłem napisać parę słów o koniu wyjątkowym dla mnie, o koniu który zrobił ze mnie ułana. Koniem tym jest klacz KASETKA.
Kasetka urodziła się w Stadninie Koni KUROZWĘKI w dawnym woj. Tarnobrzeskim, koło Staszowa (obecnie Świętokrzyskie). Urodziła się w roku 1983, jest rasy małopolskiej, jej ojciec to BROM xo, matka KASA po FART xo. W macierzystej stadninie była wykorzystywana do rajdów konnych – turystycznych i sportowych oraz do pracy w zaprzęgu.
Zastała zakupiona przez Mikołaja Rey’a do Stadniny Koni w Bolęcinie w wieku 12 lat z opinią konia bardzo trudnego w obsłudze – nie dawała nóg, nie pozwalała się wprowadzić do przyczepy, odsadzała się (i dalej się odsadza ). Rzeczywiście jej „poprawienie” wymagało dużo cierpliwości i pracy, ale przyniosło skutek. Jej pierwszym stałym jeźdźcem w barwach 8 PU był Darek Polakiewicz, który jeździł na niej z powodzeniem konkursy ujeżdżenia, startując w Mistrzostwach Małopolski w latach 1995 i 1996 i zdobywając medale w kategorii juniorów. Przygotowywał się tez do niej do startu w Olimpiadzie Młodzieży, ale niestety uległa poważnej kontuzji niedługo przed planowanym startem. Leczenie przyniosło efekt i koń powrócił do pracy. Służyła również do pokazów we władaniu bronią, uczestniczyła w pokazach nie tylko władania szablą i lancą na pozornikach, ale i w pozorowanych starciach jeźdźców uzbrojonych w białą broń. Zawsze bardzo odważna i opanowana, choć z silną indywidualnością i nieco nieprzewidywalnym charakterem. Wielokrotnie Mikołaj Rey miał okazję prowadzić na niej konne występy większych grup jeźdźców ulicami miasta podczas różnych uroczystości rocznicowych, obyta dobrze z ruchem ulicznym, cierpliwa i spokojna.
Równolegle cały czas służy w szkółce sportowej i do jazd rekreacyjnych w Klubie Jeździeckim im. 8 Pułku Ułanów Księcia Józefa Poniatowskiego „Szarża” w Bolęcinie, obecnie jest najstarszym koniem użytkowanym w tej stajni – 15 marca 2007 skończyła 24 lata.
Była również jednym z pierwszych koni szkolonych do udziału w zawodach pod damskim siodłem, uczestniczyła w I Mistrzostwach Polski Amazonek w Bolęcinie w 2004 a potem w pokazach konnych w Chantilly we Francji wraz z innymi końmi z Bolęcina i wielu innych stajen (między innymi Szwadronem Wojska Polskiego) – występ Kasetki w damskim siodle pod urodziwą amazonką, w reżyserii i choreografii Karoliny Wajdy wzbudził entuzjazm francuskiej publiczności.
Kasetka pojawiła się w moim życiorysie w marcu 2004 roku w dniu uroczystych obchodów Święta Pułkowego 8 PU, w dniu w którym zostałem na Wawelskim Wzgórzu mianowany przez rtm kaw. harc. Mikołaja Rey’a ułanem Księcia Józefa. Tego dnia wieczorem, podczas mini zawodów z okazji Święta Pułkowego zorganizowanych w KJ „Szarża” w Bolęcinie, miałem okazję po raz pierwszy dosiąść (dzięki namowom i życzliwości ułana z Pacanowa) konia po szkoleniu kawaleryjskim, z duszą kawaleryjską i w kawaleryjskim rzędzie. Mało tego – wziąłem udział w zawodach strzelania z pistoletu. I Kasetka wygrała dla mnie te zawody pilnując przy tym, żebym sobie nic nie zrobił. Pani Profesor i tyle. Wiele razy później miałem okazję uczestniczyć z Kasetką w szeregu imprezach polegających na uroczystych przejazdach przez Królewskie Miasto Kraków czy Trzebinię. Na stronie naszego Szwadronu Niepołomice w barwach 8 PU , w galerii zdjęć możecie znaleźć twarz z mojego avatara w połączeniu z resztą ułana siedzącego na Kasetce. Nawet na zdjęciach Kasetka wychodzi zdecydowanie lepiej niż ja. Umie pozować. Jak pisałem powyżej Kasetka ma już słuszny wiek, nadchodzi dla niej pomalutku czas odpoczynku. Dzięki zapobiegliwości naszego Dowódcy, nadal biorę udział w różnego rodzaju uroczystościach konno. Bardzo szanuję wszystkie konie których dane mi jest dosiadać. Ale sami przyznacie, że nie mogłem o Kasetce nie napisać.

Obrazek

Awatar użytkownika
Gaga
Posty: 1127
Rejestracja: wt lis 06, 2007 8:58 am
Lokalizacja: NW

Post autor: Gaga » pn lut 04, 2008 10:45 am

poprawię link do zdjęcia :-)
Obrazek
Niebo nie może być niebem, jeśli nie ma tam konia, który by mnie przywitał

DuchowaPrzygoda

Post autor: DuchowaPrzygoda » pn lut 04, 2008 10:49 am

od razu widać, ze nasz ułan zajęty.....takie oddanie maluje się w oczach tej klaczki! Dobrana para...szkoda tylko, ze nie było nas na ślubie haha

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » pn lut 04, 2008 11:07 am

Magda Gulina pisze: Miałam watpliwą przyjemność oglądania treningu dwóch ułanów , na jednym koniu, zresztą zupełnie nieprzygotowanym do świstu szabli przy ścinaniu łozy.

Panowie męczyli się, więc zmieniali, a koń był jeden i juz po kilku jazdach tego dnia.
Kon coraz bardziej przerazony, zaczął cwałowac po ujeżdżalni ( nigdy wczesniej nie cwałował), az w akcie desperacji próbował sforsować ogrodzenie.
Jest to niestety dość częsty obrazek widywany nie tylko na jazdach "ułańskich" ale i sportowych treningach. Ile to razy widzimy, gdy zupełnie nie przygotowanego do tego konia kilku "fachowców" z długimi batami próbuje przegonić przez zbyt dużą przeszkodę albo jeźdźca dźgającego konia "półmetrowymi" ostrogami żeby wymusić na nim powiedzmy ciąg, gdy koń jeszcze nie bardzo jest zrównoważony w kłusie i w galopie, słowem nie opanował podstaw.
Zjawisko jest zatem powszechne, natomiast szczególnie dostrzegalne, gdy jego aktorami są osoby powołujące się na ważne tradycje, kawaleryjski ethos itd a swoim postepowaniem nie tylko temu przeczą, ale wręcz dowodzą, że nie mają pojęcia o czym mówią.
Warto jeszcze o jednym pamiętać: "kawalerzystów" dręczących konie jest w naszym kraju kilkunastu - kilkudziesieciu, zaś "sportowców" - wielokrotnie więcej. Osobiście działam i na jednym i na drugim polu, jestem wiceprezesem MZJ d/s szkoleń. Walka z tym problemem jest - jak wszyscy wiecie - trudna. "Podpadłem" parę razy wstawiając się za katowanymi końmi przez zawodników, sponsorowanych przez róznych VIP-ów. Zastanawiające jest, że na nawet Związek Jeździecki który każe drukować Kodeks Postępowania z Koniem na każdych propozycjach zawodów w takich przypadkach zachowuje się dość kunktatorsko. Niestety pieniądze są ważniejsze :evil:
W kwestii relacji miedzyludzkich, gdzie w środowisku jeździeckim też powinna dominować kultura i elegancja, nie ma już żadnych hamulców. Gdy starałem się bronić zawodniczkę znieważoną i uderzoną przez pewnego właściciela dużego ośrodka jeździeckiego organizującego ważne imprezy jeździeckie, wszyscy rozkładali ręce i mówili że "ten pan już taki jest" a jego ośrodek zbyt ważny dla Związku aby nałożyć nań jakieś sankcje.
Może więc warto przypominać o dawnych tradycjach które zbyt często są zapominane w imię pragmatyzmu. Dlatego będę występował w mundurze kawaleryjskim, bo uważam że jest to potrzebne. Dziękuję też takim osobom jak Ułan z Sącza, gdyż dzięki nim tradycje te jednak żyją.
Mikołaj Rey

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn lut 04, 2008 11:10 am

Mam pytanie:
jak są finansowane takie szwadrony? Widziałam sprzęt ekipy Niepołomickiej- imponujący.
Jak sobie dajecie radę finansowo? Macie dotacje?

Awatar użytkownika
sepet
Posty: 95
Rejestracja: wt sty 29, 2008 4:31 pm
Lokalizacja: Bolęcin
Kontakt:

Post autor: sepet » pn lut 04, 2008 11:16 am

Niestety prawie wszystko to prywatne środki członków stowarzyszeń. Niepołomice mają sporo szczęścia, bo zarząd Stowarzyszenia to skądinąd osoby mające ogromne doświadczenie w przedsiębiorczości i biznesie, więc na pewno łatwiej było im pozyskać pieniądze na zakup siodeł itd. Mundur każdy jednak szyje sam, każdy sam musi "szarpnąć się" na buty, szablę, karabinek, ładownice itd. Niektórzy też jeżdżą na prywatnych swoich koniach.
Natomiast czasami Stowarzyszenie otrzymuje dotacje od Miasta Krakowa za udział w uroczystościach patriotycznych (3 Maja, 11 Listopada) a także, ponieważ prowadzi działalnośc sportową - od Urzędu Marszałkowskiego, jak wszystkie kluby, którym to przysługuje.
Mikołaj Rey

Tania
Posty: 266
Rejestracja: pt lis 09, 2007 1:16 pm

Post autor: Tania » pn lut 04, 2008 11:18 am

A jednak się kręci...
I dobrze.Powodzenia.

ODPOWIEDZ